Postanowiliśmy z Lokatą i te święta spędzić w Tatrach, bo tam przynajmniej jest motywacja do odejścia od stołu w poszukiwaniu lepszej sylwetki… Dodatkowym urokiem sytuacji był fakt, że na podobny pomysł wpadła Zocha. W kolejnym wpisie opowiem o naszych spacerach w pięknej pogodzie, dziś chciałbym się skupić tylko na Lanym Poniedziałku.
Jak tradycja, to tradycja — od czwartku lampa i chmur ze świecą szukać, na poniedziałek zapowiadają deszcz… Zocha zaproponowała Kalatówki — tam od 20 lat w Wielkanocny Poniedziałek odbywają się Zawody o Wielkanocne Jajo. Zawody dla miłośników tradycji: obowiązują wyłącznie stare, drewniane narty, rówieśne im buty i w ogóle tradycyjna stylizacja. Oceniany jest wygląd, przejazd na styl oraz drugi przejazd na czas. Impreza ma już swoich stałych wielbicieli — numery startowe zawodników przekroczyły setkę. Trzeba przyznać, że oprócz wystawy historycznego sprzętu można było też podziwiać fantazję uczestników.
Już w drodze do Kuźnic dosiadło się do busa kilka osób, w tym dwie nie najmłodsze góralki — jedna z koszykiem święconki z owieczką, druga bez towaru, jak się okazało, siostry. Zwłaszcza ta druga nawijała przez całą drogę, określając się jako „ciotka Zośka”. Okazało się, że to zawodniczki, i to z górnej półki. Zofia Rumińska regularnie zdobywa nagrody w swojej kategorii wiekowej, i to nie tylko na żartobliwych imprezach!
Gdy dochodziliśmy do Kalatówek, dopadł nas deszcz, który wkrótce zmienił się w śnieżną krupę. Na szczęście nie trwało to długo i prawie w terminie rozpoczęto prezentację zawodników. Po jej zakończeniu wszyscy ruszyli w stronę żlebu, w którym uchowało się jeszcze dosyć śniegu, aby przeprowadzić konkurencje. Nic to, że śnieg był mokry, grudkowaty, a wymagane narty nie miały z zasady okuć. Dzięki temu było trudniej i śmieszniej.
Pierwszą konkurencją była prezentacja stylu. Kilkoro zawodników (głównie starszych) radziło sobie znakomicie, niektórzy wywracali się, gubili narty i na jednej lub pieszo docierali do mety. Podróżnik zatrzymywał się przy każdym kijku i przez lornetkę badał dalszą drogę; inny co zakręt podjeżdżał do publiczności i przymawiał się o piwo (najczęściej dostawał!). Fantastycznie wypadły nasze towarzyszki z busa. W konkurencji na czas Zofia Rumińska zdeklasowała rywalki i rywali! Publiczność bawiła się przy tym wszystkim świetnie, nie żałując sobie piwa ani innych trunków — wszak w cieniu było zimno. Na tyle, że mój telefon odmówił fotografowania, choć nie miał dostępu do trunków.
Zawody zakończyło uroczyste ogłoszenie wyników i wręczenie nagród — wielkich Wielkanocnych Jaj, dyplomów oraz papierowych toreb z nieznaną nam zawartością.
Ale dość gadania — wszak była z nami niezawodna Zocha ze swoim niezawodnym aparatem! Oto jej zdjęcia:




20 lat to tradycja nie tak stara, jak Emaus czy Rękawka, ale zawsze coś… I o to chodzi, aby świętując, dobrze się bawić 🙂
Ależ kapitalna zabawa! Uwielbiam takie imprezy…
A zdjęcia -wiadomo profesjonalne jak zawsze zdjęcia Zochy.
Doskonały z Was duet!
Świetne zdjęcia i kapitalna zabawa.
Najbardziej ucieszyła mnie zawodniczka z jednym kijkiem (kijem ?).
Magdalena Samozwaniec pisała, że ten kij trzymało się między nogami; nazywała to okropnym stylem czarownicy. Rzecz jasna ubrana w spódnicę, żadne tam nieprzyzwoite spodnie …
Pisała tez, że z trudem się od tego odzwyczajała
Debiutowałam na nartach w skórzanych, sznurowanych butach do kostek, narty były plastikowe ( Polsport) i miały bardzo dumne wiązania pt. Markery, które wypierały „Kadry ” Kandaharów już się na ogół nie nosiło
Też debiutowałam na nartach w skórzanych butach.
Najpierw nartach drewnianych potem pojawiły się plastikowe.
I w czymś takim zjeżdżałam z Kasprowego i dało się!
Ja też kiedyś próbowałam zjeżdżać i zjechałam mniej więcej, czyli mniej na nartach, więcej na d…e. (Chyba nawet kiedyś o tym tu wspominałam). Później zjeżdżałam też na misce – przednia zabawa
Moja przygoda z nartami była sto lat temu, a teraz jakoś bałabym się zjeżdżać, żeby se „kulasków” nie połamać..

Świetna impreza!!! Świetnie opisana, że świetnymi zdjęciami
Cudne!!!
Jajo na ostatnim zdjęciu bardzo mi się podoba
Na nartach jeździłam tylko raz w życiu, potem trener mi zabronił
Mało przeze mnie nie zszedł na serce
Szanował swój system nerwowy…
Tylko mi wiatr świszczał w uszach 
Prułam jak szatan… i nawet nie upadłam
Wywaliłam się dopiero po zatrzymaniu i nawet sama nie wiem dlaczego? Dopadł mnie zielony z emocji trener i opierdaczył od góry do dołu. Nakrzyczał, że mogłam coś sobie złamać i jak bym później grała, że jestem pod jego opieką i on nie życzy sobie, żebym znowu tak się wygłupiała…
Pytała, jak długo uczę się jazdy i nie chciała wierzyć, że nigdy się nie uczyłam, po prostu samo tak wyszło… Może jestem z tych zdolnych?

Na biegówkach jeździłam przez dwa tygodnie, na obozie treningowym w Zajeździe pod Piękną Górą w Gołdapi. To było przed Mistrzostwami Polski w koszykówce w Rzeszowie. Mieliśmy poprawiać swoją kondycję
Wcześniej, w życiu nie miałam nart na nogach. Z biegówkami jakoś sobie poradziłam, bez specjalnego przeszkolenia. Gdy pożyczyłam zjazdówki, też nikt mi nie tłumaczył jak się ich używa…
Tak zwaną „wyrwirączką” wjechałam na górę i po prostu pojechałam w dół
Trener stał na dole i wrzeszczał „Pługiem, Mirka, pługiem!!!”… a ja pomyślałam, że to jakiś idiota!!! Skąd mu na stoku pług wezmę?
Kapitan naszej drużyny – Ewa, była pod wrażeniem. Powiedziała mi, że od dwóch sezonów uczy się jazdy na nartach i jeszcze nigdy nie wyszło jej tak jak mnie
mój 10-letni syn też tak pojechał…. bo znudziła mu się ośla łączka
Mam nadzieję, że też szczęśliwie dojechał, Wiedźminko
Ależ to jest oczywista oczywistość, że jesteś z tych zdolnych Miralko!
Niektórzy mówią, że jestem zdolna do wszystkiego

Tylko nie wiem, czy to na pewno komplement, Makóweczko
Hm Miralko…
A tak jeszcze całkiem nie na temat. Wczoraj zdawałam totolotka. Wygraliśmy $3, więc puściłam to jeszcze jako „quick pick”. Chłopaczek za ladą w stacji benzynowej dał mi część nowych kuponów i chciał dodatkowo wypłacić te $3. Zaprotestowałam. Dobre kilka minut usiłowałam mu wytłumaczyć, że nic nie jest mi winien. A on z uporem maniaka chciał mi wcisnąć kasę. Nie mógł zrozumieć dlaczego nie chcę tych pieniędzy
Trochę to trwało, więc za mną ustawiła się kolejka. Ten, który stał za mną, zapytał dlaczego nie chcę wygranej. Jeszcze raz wytłumaczyłam. Zrozumiał od pierwszego „kopa”. Wyjaśnił to krótko temu za ladą. Powiedział, że faktycznie nic mi nie jest winien
Chłopaczek był zdziwiony i widać było, że nie rozumie, ale w końcu oddał mi moje kupony i mogłam wyjść. 

Pomyślałam przy okazji, że jak tak będzie liczył, to na chleb nie zarobi
Czego ich w tych szkołach uczą?!!! Chyba nie logicznego myślenia… bo tu nawet nie chodzi o matematykę… i to taką podstawową…
Dzień dobry
Jakie piękne pięterko! Przeczytałam jednym tchem, trochę się pośmiałam z opisów pod zdjęciami, które są profesjonalne…
Piękna tradycja, oby nie zaniknęła 🙂
Witajcie!
Na tyle jednak znam smak twardego przyziemieni, że mogłem podziwiać pasjonatów i ich fantazję.
Sam mało miałem do czynienia z nartami, trochę łaziłem na śladowych, bo wolę wędrówki od wahadła na stoku
Wahadła??? Też wymyślił!
Miłośnicy nart zjazdowych czy ktoś potrafi Tetrykowi wytłumaczyć na czym ta przyjemność polega?
Z tym wahadłem skojarzył mi się kawał o pacjentce, która przyszła do doktora z problemem, że ją wszystko szybko denerwuje i niecierpliwi.
Hm…cóż ja lubię, bardzo lubię to wahadło na stoku.
Widać nie jestem aż tak niecierpliwa jak mi się zarzuca.
Dzień dobry. Szybko i zwięźle, bo i dzisiaj przelotem, jako ci narciarze: kostiumy wspaniałe, zwłaszcza te mundury (strzelec alpejski?). Pomysły z toboganem i kursem narciarstwa (dwie panie, zdaje się) bardzo zacne. W ogóle nie wiedziałem, że coś takiego się odbywa!
A ja się uczyłem jazdy na nartach Rysy, 190 cm, prostych jak drut. Z takimi wiązaniami jak na zdjęciu. I jakoś się nauczyłem. Potem były inne narty, nazwy nie pomnę, ale krótsze i z lepszymi wiązaniami. A potem lepsze buty. I tak pomaleńku.
Ja pamiętam, jak Tato robił narty dla moich braci. Znaczy narty robił stolarz, a Tato nad baniakiem z wrzątkiem wyginał tym deskom noski
Później były już kupowane, ale nazwy nie pamiętam, a brat mi już nie odpowie 🙁
No, te Rysy też kupne, z Szaflar zdaje się.
Tak. Właśnie takie kiedyś miałam jako dzieciak z podstawówki. Z takimi wiązaniami jak na zdjęciu.
Dzień dobry



Wyśmienita zabawa
Też bym tak pozjeżdżała, choćby na … powiedzmy siedzeniu
Teraz sobie przypomniałam, że w poprzednich latach w Zieleńcu odbywały się zawody w zjeździe na „Byleczym”, a w tym roku?? Nie, nie było. Muszę sprawdzić.
Mistrzowski opis Ukratka i znakomite zdjęcia Sophie. Brawo dla Pani z koszyczkiem za kondycję i poczucie humoru
Bardziej na plecach niż na d… zjeżdżałam część trasy z Turbacza, podskakując na muldach. Do dziś nie wiem jaki dobry duch mnie strzegł.
Przywołuję do porządku Gienię!!

I lecę dalej, do popotem
To ja też łapię filiżankę od Gieni, kłaniam się i lecę dalej!
I ja biegnę ze swoją…
Jak obrazowo opisał Tetryk, zabawa była przednia dla zawodników i obserwatorów, a chwilowy kaprys pogody zaakcentował tradycję Lanego Poniedziałku.
Jeszcze raz gratuluję pięknych zdjęć
Dziękuję Bożenko
Mają klimat 🙂
Witam, filiżankę podstawiam !
Dzień doberek 🙂
Niezłe wielkanocne jaja! Opis przedni, a zdjęcia rewelka! Brawo Wy 🙂

Czy ktoś z Wyspiarzy był kiedyś w Muzeum Narciarstwa?
Jest podobno takie w Cieklinie w Beskidzie Niskim. Czytałam o planach takiego muzeum w Zakopanem, ale nie wiem, czy już je zrealizowano?
Zocha, Tetryk wiecie coś na ten temat?
W Cieklinie nie byłam, natomiast byłam w takim muzeum w USA. Jak kiedyś zabiorę Was w Góry Skaliste to może wtedy pokażę.
Nie byłem, ale wyobrażam sobie, co tam może być, zwłaszcza po dzisiejszym wpisie.
We Francji i Włoszech w większych i bardziej rozbudowanych stacjach kolejki linowej stoją czasem wycofane z użytku wagoniki, np. takie obłe jak z lat 50′, czasem nawet w specjalnie zaaranżowanym miejscu, z tłem z fotografiami z epoki, właśnie np. narciarzy w stosownych strojach etc.
W Kuźnicach obok dolnej stacji stoi dawny wagonik kolejki…
O, to fajnie!
W Zakopanem nie ma, jest natomiast w Wiśle niedaleko dworca. Najstarszy sprzęt pochodzi z XIX w. Biegówki, zjazdówki, akcesoria, sporo zdjęć i informacji. Ciekawostki to karple i oczywiście narty Małysza.
Proza życia
,ale obowiązki wzywają,nie czas na
. Dyżurny uśmiech i heja…
Dzień dobry, fajrant, a za chwilę przerwa, i to dłuższa, bo Junior wyciąga do kina… Ale jeszcze chwilę pozerkam, co tam na Wyspie.
No i po strajku. Jeszcze tylko jutro i d..
I co dalej? Przeniesiony strajk na września?
Nie jest źle…. nie ma argumentu, że gracie dziećmi, a nad głowami rządu wisi miecz Damoklesa -zawieszenie do września. I widowisko na Narodowym tez się nie uda…. ” bo unik zrobił byk…”.
o końca!
Myślę, że nauczyciele byli wspaniali i zachowali klasę d
To prawda. Niektórzy sądzą, że im chodzi tylko o podwyżki, ale dziś słyszałam czego naprawdę żądają i to jest jak najbardziej słuszne.
To jeszcze nie koniec …

Zawieszenie było najsensowniejszym wyjściem z sytuacji. Strzelba na ścianie wisi, a jeśli wypali przed jesiennymi wyborami, tym gorzej dla obecnych władców Polski.
Sondaże wskazywały, że w społeczeństwie spadało poparcie dla nauczycieli. Wzrosło, gdy został wystosowany apel, aby odbyły się konferencje klasyfikujące maturzystów.
W większości krakowskich liceów, zanim strajk został zawieszony lokalne komitety strajkowe podjęły decyzję, aby maturzystów sklasyfikować i dopuszczać do matury.
Tak się dowiedziałam dziś pod Ratuszem na wiecu poparcia dla nauczycieli.
Oby ta strzelba odpaliła PRZED wyborami. I oby tych strzelb było więcej.
Ja wiem, że to było najrozsądniejsze wyjście, ale boję się, że do września spadnie „temperatura uczuć”.. zwłaszcza, ze dadzą nam jednorazowo po kieszeniach bez rozkładania na kilka miesięcy. Ale mimo wszystko cieszę się, że społeczeństwo dowiedziało się jak naprawdę nasza praca wygląda i że te 18 godzin pod tablicą to zaledwie czubek góry lodowej.Gdybym Wam opowiedziała jak się uczyło kiedyś, a jak dzisiaj, to włos na głowie by się Wam zjeżył. No i jeszcze jedno: wiele szkół traci dyrektorów (kadencja) i sądzę, że największe szanse mają ci co nie strajkowali..
Obecna władza pokazała gdzie ma lekarzy, rezydentów, opiekunów osób niepełnosprawnych, teraz nauczycieli.
Od suwerena zależy czy wyciągną z tego wnioski przy urnach wyborczych.
A od ich wyniku zależy kto będzie decydował kto będzie miał największe szanse na stanowisko dyrektora szkoły. I wiele, wiele innych rzeczy…
Jak ten czas leci… Dopiero było rano, a już czas na mnie do łóżeczka
Dobranoc.
Jestem. Trzygodzinny film, nawet pełen efektów specjalnych, to trochę długo. Wyszedłem nieco oczadziały. To jeszcze dobranocka.
Dobranocka.
Dzisiaj nastrój projanerkowski. Dlatego Lech Janerka i „Jak ci tam w tym niebie”. Jak na Janerkę, delikatnie.
Snów o pewnej takiej delikatności.
Panie Q czyżbyś sprzedał mi ból głowy?
Znikam więc
Och! Zdrowia i relaksu!
Zdrowia i relaksu, to stosowne na dziś życzenia
Nie pytajmy jak jest w niebie….
dobranoc
Dzień dobry



Nie mogę sobie miejsca znaleźć, taka jestem podenerwowana
Strasznie nie lubię, gdy moje dzieci latają samolotami…
A właśnie nasza córeczka leci do nas w odwiedziny z tego swojego Denver
Zrobiłam już w domu wszystko co tylko było możliwe, a i tak do przylotu zostało ponad pół godziny… jestem gotowa wsiadać w samochód i jechać… co jest zupełnie bez sensu. Gdy wyląduje, zadzwoni i dopiero wtedy możemy jechać. To przecież blisko, kilka minut jazdy…
Trudno opisać jak bardzo się cieszę z tej wizyty
Trudno się Tobie dziwić Mireczko, ale jestem pewna, że Córeczka doleciała szczęśliwie i już jest u Was w domu. Dużo przyjemności życzę
Jest już w domu


Zawsze te kilka dni lepsze niż żadne 

Dziękuję Bożenko za życzenia
Na pewno czas spędzimy na samych przyjemnościach
Szkoda tylko, że przyleciała na tak krótko… we wtorek wraca
Także cieszę się jak tylko umiem najlepiej
Cieszcie się sobą!
Otóż to -cieszcie się sobą Miralko!
Dziękuję Wam
To tak cudnie mieć wszystkich razem 
W sobotę ma przyjść syn, więc rodzinka będzie w komplecie
Dużo radości M
irelko !
Dzień dobry
Wstaje gorący dzień…
Witajcie!
Kolejny dzień wczesneggo lata umożliwił wyciągnięcie sandałków. To lubię!
Zazdraszczam

U mnie po kilku ciepłych dniach, zapowiadają na weekend opady śniegu (i to ok. 12 cm)
A też chciałam wyciągać sandałki…
Dzień dobry. Tutaj też ciepło jak jasny gwint, ale nie wiem, czy zaryzykowałbym sandałki.
Dzień dobryyyyyy!
A ja właśnie wróciłam od lekarza umęczona, spocona bo gorąco się robi i chętnie wypiję teraz kawusię
Ja też poproszę kapeczkę i to słabej, bo dziś o lekach na nadciśnienie zapomniałam 🙁
Wszystko w porządku Bożenko ?
Dzień dobry, w biegu chwytam filiżankę

Jutro zapowiadają burze i ochłodzenie, więc nadrobię zaległości
Zaległości w ogródku?
A ręka jak?
W czytaniu
Ręka? A dziękuję, rozeszło się cichaczem 😉
Nie szarżuj Ogrodniczko !
Dzień dobry !
Cieplutko. Ami dobrze zareagowała na leczenie, krwinki się namnażają, więc mogę odetchnąć. Oby na dłużej 
Doskonale! Cieszę się wraz z Tobą i Ami!
Również się z Wami cieszę
Dobra psinka 🙂
Mój wczoraj na spacerze spotkał panią ze schroniska i choć tam sami dobrzy ludzie pracują, to udawał, że jej nie zna, bo się chyba przestraszył, że może wrócić do boksu, a nie na kanapę. Cwaniaczek jeden
Junak ma dobrą pamięć ! powrót do schroniska byłby dla niego prawdziwa tragedią, gdy już ma swoją Panią i swoje przytulne miejsce
Chyba żaden pies nie lubi schroniska i nic dziwnego, że nie chce wracać
Kochani
jesteście
Bośmy się dobierali jak w korcu maku Tu zadanie dla Makóweczki aby objaśniła taką procedurę i na zaś już będziemy wiedzieli czy warto siać mak
Makówka teraz pędzi, wrócę wieczorem.
Wtedy połączy swoje szare komórki zaplątane w maku blondi-różowej makówki i odpowie Wam, dlaczego warto siać mak.
Dołączę do grona zadowolonych z rozwoju sytuacji

Cieszę się z Tobą, Wiedźminko
Załapałam się jeszcze na świąteczne jaja i miłe wspomnienia.
Rzeczywiście, zdjęcia pokazują, ile trzeba włożyć wysiłku, by utrzymać się na tym sprzęcie i jeszcze po upadku mieć humor.
Ja dostałam wcześnie narty, ale wespół z siostrą. Ponieważ kłociłyśmy się o nie, więc mama dała nam po jednej na własność. Tak więc jako posiadaczka jednej narty najwięcej wiem o urokach jazdy, czytaj: chodzenia na jednej nodze.
Ultro ,Ciebie też humor nie opuszcza
i nie tylko ,zawsze potrafisz zaskoczyć u siebie 
Ultro, to może Ty wymyśliłaś snowboard?

-Wieliczka
-lody z polewą malinową na Zarabiu
-chatka w lesie.
Ptaszki śpiewają, niezapominajki kwitną…
Pozdrawiam Wyspę ze Stróży.
Ty masz dobrze, szczególnie te lody…
No i ta chatka, lubię las 
No to masz piękniście 🙂
Las i ptaszki – chętnie, lody ? Niekoniecznie
Dobry wieczór. Fajrant i za chwilę przerwa, ale za chwilę.
Więc tak, Najjuniora poskładali, zagipsowali, ponoć dzisiaj wypuszczają. Zobaczymy, jak się sytuacja rozwinie.
Być może jutro będę musiał wybyć na resztę weekendu, jest mi to skrajnie nie na rękę, ale słowo się rzekło, więc kobyłka, tego.
Jestem z tego powodu porządnie wkurzony, czego postaram się jednak nie okazywać na Wyspie, bo nie od tego ona jest. No, może raz sobie tupnę.
O, i już.
Tupnij sobie kilka razy, ulżyj sobie nie żałuj,
Dziękuję, trochę pomogło. Może nie będę musiał uciekać się do zgrzytania zębami.
Mam sporych rozmiarów młot, który jest znakomitym narzędziem odstresowującym. Pożyczyć??

PS Nie zgrzytaj, szkoda zgryzu i szkliwa. Misiek jest dobry na wszystko, łap
Samo życie Kwaku
Niech się Najjunior zrasta szczęśliwie ! A złość Cię omija…
Ależ Wyspa jest również od tupania, jeśli tylko mogłoby to komuś pomóc.
niż tupać.
Mnie raczej chce się
Ja mam jakoś opory.
Łoj

Kolejny misiek
Alla! Czy mogę złapać miśka?

Bo ani lody z widokiem na Rabę, ani herbata na tarasie w chatce, ani pływanie w basenie w Myślenicach jakoś nie zaradziło na smutek duszy.
Łapię misia -dziękuję !
Czekoladki pobudzą wydzielanie serotoniny i już będę cała w serduszkach?
To ja dobranockę już zapodam, bo potem może być różnie, np. tup tup.
Dzisiaj mnie wzięło na Bitelsów, ale w jakimś innym wykonaniu. Taka pani, Sarah Lee, a może po prostu Li? Całkiem średnia gitara, ale głos, proszę państwa, bardzo do posłuchania.
Snów w dobrej wersji.
Przerwa w śpiewaniu 🙂 Na chwilę.
Ja też mam przerwę, do jutra… Dobranoc
Spokojnej!
Spokojnej
I Tobie.
To i ja zmykam. Z „być może” zrobiło się „na pewno” 🙁
Będę z powrotem, ekhm, w poniedziałek? Bo w niedzielę to nie potrafię powiedzieć, o której.
Ale wrócisz i na to czekamy
Już w domu… i uderzam nosem w klawiaturę…
Już poprzednia noc byłą za krótka, a i teraz już późno. Dobrej nocy wszystkim!
Maksiowi na pytanie czy warto siać mak odpowiem tak -warto choćby po to, aby myszki miały gdzie rozmawiać.
Na poparcie tej tezy -zdjęcie ze strony Fotografia Przyrodnicza Dziki Świat
I drugi powód -mak to bardzo ładny, choć delikatny kwiat.
Poniżej zdjęcie z netu -kwitnące pole makowe w Kalifornii.
Czarujące fotki Makówko !
Obie fotografie mnie przekonały . Nie przypuszczałem , że makówki są przysmakiem myszek. Kiedyś na Mazurach , kiedy przyjechałem na Hacjendę po sezonie zimowym , to zauważyłem , że myszki zjadły kostki mydła . Ostały się okruszki z odciskami uzębienia . Lepiej zatem aby jadły mak , który przecież zawiera składniki odżywcze i rozweselające . Druga fotografia jest pięknym obrazem dla artystycznej duszy i zdradzę , że na Mazowszu przed Serockiem na polach Jadwisina często można spotkać kilka hektarów kwitnących maków .Widok jest podobny , bo maki kwitną na tle gęstego , zawsze zielonego lasu . Dziękuję za poniesiony trud w wyjaśnieniu sprawy
Do pełnego przekonania dodam jeszcze jedną fotkę. Tym razem nie z netu, lecz zrobioną przeze mnie w Lanckoronie.
Dla towarzystwa dobranego jak w korcu maku proponuję takie garnuszki.
Kto się ze mną napije?
Z takich garnuszków? Zawsze!
Bożena! Najlepiej w Mieście Aniołów, czyli Lanckoronie. Jest tam parę klimatycznych knajpek.
Jeszcze mnie tam nie widzieli… Żałujesz mi swoich kubków, to nie. Napiję się ze swojego
Ależ skąd chętnie użyczę swojego…
Może być taki Bożenko?
Dobranoc
Dobranoc Wyspo. Niech nić nie zakłóci dobrych snów.

Ani nić, ani tym bardziej igła…
Dzień dobry
No i pogoda nam się zmieniła, pochmurno, może wreszcie zacznie padać ten długo wyczekiwany deszcz…
W KRK pada teraz
Tyle, co kot napłakał. Ale trzeba przyznać, że Kraków nie jest jakoś ogromnie wysuszony i zieleni się bujnie.
U mnie w nocy zagrzmiało, popadało i jest przyjemne 15 stopni i chmury .
A ja chciałabym żeby padało !
Ja też
Nie płacz, Bożenko! Słony deszcz nie jest dobry dla roślinek!
Masz rację, lepiej się uśmiechać. Może to przywoła deszcz…
Dzień dobry


Znowu pół dnia spędzę w kuchni… a tak nie lubię gotować 



Jakoś dziwnie doba mi się skurczyła…
Cały dzień nie miałam czasu usiąść do kompa. A teraz padam na dziób
Jutro goście, którzy przyjdą zobaczyć się z naszą córką
Ale gościom jestem rada… sami ulubieni
Miłego sobocenia się Wam życzę
I oczywiście uciekam do łóżeczka
Baw sie dobrze mimo konieczności gotowania !
Też nie lubię gotować, ale gościom jestem rada

Dużo przyjemności życzę
Dziękuję Wam za miłe życzenia


Bawiliśmy się świetnie… co prawda jeden z gości zachorował i zadzwonił, że nie przyjdzie (i z tego powodu jest mi przykro, to znaczy z powodu choroby), ale nasze dzieci są wspaniałe i potrafią się bawić i rozbawić
Po wyjściu gości córka pomogła mi posprzątać (głównie ona się wzięła za robotę)… jak to dobrze mieć dorosłe dzieci
Witam i pędzę.Obowiazki obywatelskie wzywają
Witajcie!
A co mi tam, pozazdrośćcie trochę! 
Po zakupach i śniadanku… świeży chlebek, świeża wędlinka, bunc polany miodem
Ja już dawno po dobrym śniadanku, nie mam Ci czego zazdrościć.
Bunc… kiedy ja go jadałam…
Zazdroszczę Ci Tetryku jedynie dobrego chleba.
Pierwsze śniadanie jadłam w …autobusie (w domu herbata, kanapka w garść) i biegiem na Targ Pietruszkowy. Jednak nie po pietruszkę, ale rozmawiać z suwerenem.
Ale, ale po rozmowach kupiłam i bunc w ziołach i dobrą wędlinę i różne inne smakołyki. I teraz właśnie zjadłam jako drugie śniadanie.
Jak odpocznę zabiorę się za obiad i wtedy zrobię barszcz z botwinki, którą również zakupiłam na placu.
Bunc z miodem mój ulubiony. Szkoda, że najlepszy to ten hen na Kleparzu.
Bliżej jest plac Imbramowski… też dobry bunc
Dla mnie bliżej plac na Kurdwanowie, albo Manhattan, albo Targ Pietruszkowy.
Kleparz dla mnie też hen, hen
Dzień dobry
Dzień dobry 🙂 Parę schodków wyżej wspomniałem , że dobieraliśmy się w korcu maku . Tak bowiem oceniam pierwsze spotkania na forach dyskusyjnych ONET-u czy WP . Przecież sławny dzisiaj , Matka Kurka , ze swoim sekretarzem Gryzoniem , oraz Antek Emigrant , Cypisek , Ludka , Maria z IQ -165 , Wariat ,Ela z Lublina , to była stała grupa dyskusyjna o poglądach przeciwnych do znanych awatarów z Madagaskaru .Jednym słowem znamy się już od lat i podzielamy na ogół ocenę , tego co sie wokół nas dzieje . Pozdrowionka .
I tak dzień się skończył. Czy przez noc wyrośnie nam nowe pięterko?
A teraz się pożegnam. Dobrej nocy, Wyspiarze
Dobranoc Bożenko!
Faktycznie przydałoby się nowe.
A kto się zapowiadał? hm…
W kolejnym wpisie opowiem o naszych spacerach w pięknej pogodzie, dziś chciałbym się skupić tylko na Lanym Poniedziałku.
Zauważ, że o terminie nie było tam mowy…
Tak obiecują politycy różne rzeczy w czasie kampanii wyborczych.
Zamierzasz Tetryku zostać politykiem i teraz trenujesz na Wyspie?
Przejrzałaś mnie i już nigdy mnie nie wybierzesz… chyba muszę zrezygnować z tej kariery 🙁
Kto wie? Zależy co miałbyś do zaoferowania? 500+ dla emeryta, Kanary + dla emeryta, narty+ dla emeryta itd. Zresztą Ty jesteś kreatywny, dałbyś radę wymyślić jakieś obietnice …do zrealizowania bez podawania terminu.
Pytanie tylko, czy jednak nie zapytałabym o ten termin…
Zanim będzie nowe pięterko takie zadanko z geometrii:
Narysuj okrąg i zaznacz wszystkie kąty.
Ale
ja tylko tak …
Ktoś pisał, że się uśmiał.
Jakby co to ja nie wiem co w tym śmiesznego…
Nie mogąc doczekać się Dobranocki zamiast między między ten kawał jest przed Dobranocką. W każdym razie zupełnie nie na temat.
Na dobranoc proponuję „Hallelujah” Leonarda Cohena, ale w wykonaniu Alexandry Burke bardzo innym, a przecież ciekawym…
Zgadza sie, ciekawe to wykonanie!
Bardzo ciekawe.
Dobranoc!
Dobranoc
Dzień dobry
Więc niedzielmy się 
Dzień dobry, miłej Porannej Pani
Dzień dobry
Jak mnie coś nie trafi, to będzie święto 
W sumie to nie wiem ile napadało, bo topiło się dość szybko. Tyle, że na krzakach zostawało i co jakiś czas trzeba było iść do ogródka i zwalać z folii nagromadzony śnieg… 



A u mnie po ciepełku nowy śnieg
W ogródku pięknie kwitnące porzeczki i agrest…
Jeszcze zanim zaczęło padać, małżonek pożałował kwiatków na krzakach. Pojechał do sklepu i kupił przeźroczystą folię. Porobił takie „ochronki” dokoła każdego krzaczka. Trochę tylko mu pomogłam… czy to pomoże? Nie wiem, ale przynajmniej śnieg nie leciał bezpośrednio na kwitnące krzewy. A padało długo i momentami rzęsiście. Świata zza śniegu widać nie było
Przestało padać po 23, czyli nie tak dawno… i chyba już nie będzie…
Padam na dziób
Także udaję się na zasłużony odpoczynek
Miłej niedzieli życzę
A Tobie miłych snów, śpij spokojnie
Nie lepiej przykryć agrowłókniną niż folią, Mirelko ??
Dzień dobry, niech będzie

Lenię się dzisiaj. Nawet w piankę nie chce mi się iść, a to jest ostatni stopień lenistwa, u mnie
Dzisiaj jest Dzień Sera Camembert, to może śniadanko?? Hę?

Co to jest to ciemne ?
Przypuszczam, że borówki albo żurawina.
W piankę? Znowu czegoś nie rozumiem…
tzw. domowe SPA, jak sądzę…
Coś miłego dla ucha
I na dobry początek dnia

Szare i deszczowe dzień dobry, przysiadam z filiżanką
odrobina nicnierobienia jest czasem potrzebna.
Chętnie trochę deszczu od Was przyjmiemy, bo tu susza
Witajcie!
Zaraz i ja podstawię filiżankę!
Ja też, już dawno powinnam, ale zajęta byłam. Poproszę o białą bez cukru
Deszczowe witajcie!
Czy coś mi się niedowidziało, czy nie było dzisiaj Gieni?
Skoro okazało się, że Gienia mnie słucha…to zawsze to miłe, że bodaj ktoś.
Zaspałaś Makówko? Nie może być! Załapujesz się więc na drugą dzisiaj kawę, poranną serwowała Alla
Zanim Tetryk zabierze nas na tatrzańską wędrówkę – poczekajka