« Jakież to dziwne Granice wolności »

Magda Umer o Agnieszce Osieckiej alfabetycznie

A – alkohol. Najpierw daleki znajomy, potem miły, kolorowy przyjaciel, lekarz, kokon, ostatnia deska ratunku i w końcu wróg. Śmiertelny. Napisała o sobie (w książce pod tytułem Rozmowy w tańcu), że jest alkoholiczką. To ciągle szokujące i niebywałe wyznanie w naszym pijanym kraju.
Miała zanikającą zdolność skupiania uwagi na drugim człowieku, uważnego słuchania. Była dobrym człowiekiem.

B – Bóg. Wierzyła gorąco, że Bóg – także Poeta – opiekuje się Nią bezpośrednio. I że poeci mają u Niego specjalne prawa. Myślę, że tylko z Nim rozmawiała do końca szczerze. I myślę, że rozmawiała z Nim codziennie. Kiedy umierała, chodziła do kościołów różnych wyznań, zapalała świeczki, o coś prosiła, za coś przepraszała. Kiedyś poprosiła mnie, abym zrobiła Jej zdjęcie na schodkach przed ołtarzem. Mówi więcej niż jakiekolwiek słowa.

C – ciocia Basia. Barbara Sikorska. Siostra jej mamy, pani Marii. Ukochana i często wspominana. To ona namówiła 10-letnią Agnieszkę, aby zaczęła pisać pamiętnik. Była surowym, złośliwym, ale czułym i kochającym krytykiem wszystkiego, co Agnieszka pisała. „Należała do tego typu ludzi, którzy czytują Pascala w oryginale, a mimo to nie cytują go przy byle okazji”.

D – dyplomacja. Z tym miała poważne problemy. Jej mistrzem w dziedzinie dyplomacji był Andrzej Jarecki – przyjaciel i autorytet moralny: „On umiał w taktowny sposób powiedzieć, co myśli – coś, czego ja nie potrafiłam. Zawsze rezygnowałam z jednego albo z drugiego”. Pamiętam, jak kiedyś wróciła z Ameryki: „Od dzisiaj będę mówić, co myślę, tam wszyscy tak robią. Trzeba walić prawdę między oczy! Dosyć tej obłudy”… Ale po kilku reakcjach znajomych, którym powiedziała, co naprawdę myśli – zrezygnowała. Prawdziwą prawdę przenosiła do literatury. Najszczersza była na papierze, ukryta za różnymi osobami. „Nawet, kiedy piszę o 10-let-nim chłopcu, to to także jestem ja. Banał, ale tak jest”.

E – elegancja. O elegancji nie miała i – co może ważniejsze – nie chciała mieć zielonego pojęcia. Nudziły ją żurnale, kosmetyki, moda. Pisała: „Wiem, że mankiety są raz szersze, raz węższe (przecież widzę), spodnie na zmianę to chudną do rozmiarów makaronu, to wypuszczają się do szerokości szarawarów, twarze na zmianę to sinieją, to świecą się jak latarnie, piersi rosną i znikają, ale pojęcia nie mam, dlaczego. Niestety, dla młodych te rzeczy są strasznie ważne”. Myślę, że Agnieszka nie miała nic wspólnego z elegancją w sensie sposobu ubierania się, ale miała coś dużo ważniejszego – ona miała elegancką duszę.

F – fotografowanie. Pasja, prawie tak samo ważna jak pisanie. Fotografowaniu poświęciła ostatnią swoją książkę, bardzo prywatną, pt. NA POCZĄTKU BYŁ NEGATYW.

G – Giedroyc Jerzy. Może największy autorytet moralny. Po raz pierwszy pojechała do Paryża w 1957 roku. Miała wtedy 21 lat. Mówiła mi, że pan Jerzy był pierwszym, prawdziwym nauczycielem historii. Bardzo go kochała, mimo że historii nie znosiła.

H – Helena. A właściwie pani Helenka Gosposia i Opoka. Znała Agnieszkę jako małą dziewczynkę i do końca traktowała jak małą dziewczynkę. To pani Helena jest autorką słynnego zdania: „Biedna ta moja pani – ona nic nie umie, tylko pisać”

I – inna. „Ojcu udało się wyhodować ze mnie niezłe dziwadło” – pisała. Jej najukochańszy mężczyzna, Wiktor Osiecki, walczył z trzema potęgami tego kraju: komunizmem, głupimi księżmi i nacjonalizmem. Słynny pianista i kompozytor postanowił nauczyć ją pięciu języków, zabraniał czytania gazet i Sienkiewicza. Kiedy mama stanęła w obronie autora Trylogii, mówiąc: „Ależ Wiktor, w końcu on dostał Nagrodę Nobla, ona powinna to przeczytać” – odpowiadał spokojnie: „Ja niczego nie powinienem i ona niczego nie powinna”. A ponieważ uważał, że powinna pływać i latać na szybowcach – z miłości do niego o mały włos nie została zawodową pływaczką. Do szybowca na szczęście nie pozwolili jej wsiąść…

J – język polski. Mówiła, że język polski jest jej prawdziwą ojczyzną. Czasami żartowała, że to jedyna odwzajemniona miłość w jej życiu. Pięknie o nim pisała: „Na przykład taki wołacz. Jest śmieszny. Robi, co może, żeby zwrócić na siebie uwagę. Figluje, roi się i troi, a możliwości doprawdy ma małe. Przecież to tylko wołacz”.

K – kardiogram. Kiedy lekarze kazali jej robić różne badania, brać pigułki i w ogóle dbać o siebie – kiwała głową, ale tak naprawdę nie przyjmowała tego do wiadomości. Mówiła, że ma zapalenie duszy i wadę serca, a na to nie ma lekarstwa. Ale lubiła słowo kardiogram – „bo to jest rym do sto gram”…

L – lamenty. Były to prawie regularne spotkania towarzyskie (raz na dwa, trzy miesiące) w następującym składzie: Magda Czapińska, Krystyna Janda, Zuzanna Łapicka–Olbrychska, Agnieszka Osiecka i Magda Umer. Ten skład sam siebie nazwał „ścisłą egzekutywą”. Opowiadałyśmy sobie o życiu i pracy i może nigdy już później nie śmiałam się tak serdecznie i co chwilę. Błaznowanie starych panien czy (jak mówiła Agnieszka) „wiecznych dziewczyn”. Po Jej śmierci próbujemy się jeszcze czasem spotkać, ale to już jest tylko lament po „lamentach”. Bez Niej nie ma sensu…

Ł – łażenie. Lubiła chodzić na bardzo długie spacery, a właściwie łazić, włóczyć się, do niczego i nikogo nie spieszyć. Długo milczeć, krótko gadać, być z zielenią. Przeszłyśmy razem tysiące kilometrów, może nawet kulę ziemską…

M – małżeństwo. Próbowała kilka razy, ale bez powodzenia. Zawsze winiła za to siebie. Za duży był rozdźwięk między wyobrażeniem a rzeczywistością.

N – nastrój. Coś, co się zmieniało częściej niż cokolwiek innego. Nie mogła nad tym zapanować: „Mam dwie dusze, jedną, która płacze, i drugą, która się śmieje. Ta szamotanina nastrojów to jestem ja”.

O – osobowość wieloraka. Ponieważ wielu Jej zachowań nie rozumiałam lub rozumiałam opacznie i ponieważ przeczytałam wiele wspomnień o Niej, jako osobie, której nie znałam – postanowiłam przeczytać różne mądre książki z dziedziny psychologii, żeby zrozumieć to, co niepojęte. I prawie zrozumiałam, dzięki mądremu pismu pt. „Charaktery” a szczególnie dzięki pani Katarzynie Hamer i jej artykułowi o osobowości wielorakiej… Agnieszka zresztą często podkreślała, że miała w życiu właściwie tylko jednego wroga – Agnieszkę Osiecką.

P – Passent Agata. Ukochana córka. Skomplikowane dziecko bardzo skomplikowanej matki. Piękna, utalentowana i opancerzona. Pancerz wykuła mama. Przez ostatnie pięć lat kustosz metaforycznego muzeum im. Agnieszki Osieckiej. Założyła fundację Okularnicy, która ma opiekować się młodymi, zdolnymi i skomplikowanymi artystami.

R – ryzyko. Miała dziwny stosunek do tzw. ryzykownego życia. Z jednej strony mówiła o sobie, że jest strasznym tchórzem, działaczy opozycji nazywała bohaterami, a z drugiej żyła jak cyrkówka na trapezie bez tzw. siatki ochronnej i co chwilę wpadała z deszczu pod rynnę… Kiedy wyciągało się ją z kolejnych opałów, mówiła rozbrajająco, zamykając usta ratownikowi: „Człowiek człowiekowi zgotował ten los”… mając oczywiście siebie na myśli.

S – sumienie społeczne. Lubiła podkreślać, że w młodości była „socjalistką utopijną”. Bolało ją to, co obserwowała: „Jest kilka takich spraw, od których ściska się gardło. Na przykład nierówność startu. Ta idiotyczna loteria, w której uczestniczy każdy człowiek od momentu, kiedy się urodzi. Weź te wszystkie rumuńskie dzieci poniewierające się po chodnikach na Nowym Świecie. Jaką one mają możliwość rozwoju? A jednocześnie jakiś bęcwał pchany w górę przez rodziców i korepetycje, zajeżdża Bóg wie gdzie na wodnym skuterze…”

Ś – śmierć. Imponował jej stosunek do śmierci słynnej pani Ireny Szymańskiej z warszawskiego Czytelnika. Pani Irena po obejrzeniu sztuki Samuela Becketta pt. ”Czekając na Godota” powiedziała w kuluarach teatru: „Beckett boi się śmierci i ja się boję śmierci. Ale nie można do tego stopnia nie trzymać fasonu!”… Agnieszka „trzymała fason” jak nikt.

T – tolerancja. Była mistrzynią tolerancji. Najbardziej lubiłam Jej dystans i poczucie humoru na temat własnej twórczości. Poprawiała teksty, nie obrażając się na artystę, nie robiła awantur, kiedy ktoś pomylił zwrotki, chociaż mogło to już, co innego znaczyć. Poważnie zdenerwowała się właściwie tylko raz, kiedy Iga Cembrzyńska zamiast zaśpiewać: „Malwy po chatach kwitną i bledną, po sześciu latach nic już nie jest tragedią” – zaśpiewała: „Małpy po chatach kwitną i bledną”… Kiedyś jednemu panu, który zarabiał na życie, śpiewając znane przeboje w restauracji Kongresowa, napisała polski tekst do słynnej włoskiej pieśni Mezanotte:

„Minęła północ, godzina czarna
Trzasnęły drzwi, zawyły psy,
Noc taka parna”
tak brzmiała wersja poetki…

I otóż któregoś wieczoru, gdy autorka wpadła niespodzianie do restauracji Kongresowa, artyście z przejęcia i zdenerwowania pomieszało się wszystko. Zdumiona publiczność usłyszała:

„Minęła północ, godzina szósta…
Gdzie twoja sień, gdzie twoje drzwi,
Gdzie twoje usta?!”

Całe lata w hotelu Wrocław śpiewałyśmy (budząc niemieckich turystów) wersję artysty z Kongresowej…

U – uwaga. Miała zanikającą zdolność skupiania uwagi na drugim człowieku, uważnego słuchania, obserwowania, darowania mu natychmiastowego słońca do chleba, jeśli czuła, że tego potrzebuje. Nie rozmawiała z ludźmi „przez łańcuch”, jeśli już rozmawiała. Chyba, że była bardzo chora, a starała się to ukryć. Była dobrym człowiekiem

W – wrażliwość. Fundament jej poetyckiego talentu. Napisała kiedyś do drugiego człowieka: „Ty widzisz krzesło, ławkę stół, a ja – rozdarte drzewo”.

Z – zdrada. Miała do niej wielką skłonność, bo często nudziła ją rzeczywistość, w której już trochę pobyła. Nie była w stanie wytrzymać nudy albo po prostu zwyczajności. Rozkochiwała w sobie ludzi, zwierzęta, rośliny i porzucała w pół kroku, w pół zdania, nagle, może nawet nieoczekiwanie dla niej samej. Pisała: „Nie umiem inaczej. Ja się rozwijam przez zdradę. No i odchodziła rozwijać się, ale tylko na nasze szczęście. My mieliśmy coraz piękniejsze piosenki, a Ona była coraz bardzie samotna. I nikt nie umiał Jej pomóc, chociaż parę osób próbowało.


209 komentarzy

  1. Makówka pisze:

    7 marca 1997 w Warszawie zmarła Agnieszka Osiecka.
    W piątą rocznicę śmierci Agnieszki Magda napisała tak:

    Odczuwam także pewną bezradność i lęk przed pisaniem. Niczego nie jestem tak do końca pewna, więc, po co? Z drugiej strony wiem, jak bardzo jest osobą kochaną, jak ciekawi i fascynuje – bardziej jeszcze niż wtedy, kiedy żyła… Z trzeciej strony – to Ona właśnie bez przerwy namawiała do pisania wspomnień, do zapisywania wszystkiego, zanim „czas, jak złośliwy kornik, wywierci dziurkę w pamięci”. Z czwartej (już ostatniej) strony – postanowiłam przestać się bać. Przecież napisać o Agnieszce, to znowu trochę z Nią pobyć…

    Może więc i my trochę powspominamy? Posłuchajmy piosenek Agnieszki -tu liczę na Was, że każdy doda co kto lubi.
    Ja uwielbiam teksty Agnieszki i piosenki do nich śpiewane, ale wybór zostawiam Wam.

  2. miral59 pisze:

    Piękne wspomnienia o wspaniałej osobie Approve
    Agnieszka Osiecka pisała świetne teksty. Szkoda, że tacy ludzie nie są wieczni… Sad

  3. makowka9 pisze:

    Witam ! Kawka

  4. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Nie zdążyłam przeczytać tych wspomnień, są bardzo długie. Na pewno są piękne, więc tylko się przywitam i zabieram do czytania…

    • Bożena pisze:

      Dziękuję Makówko za to pięterko. Dzięki niemu lepiej poznałam Agnieszkę Osiecką, którą zawsze lubiłam chociaż niewiele o Niej wiedziałam. Poklon

  5. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Dobrze, że pamiętałaś o tej rocznicy…
    Każdy z nas ma jakieś wspomnienia związane z Agnieszką, najczęściej bardzo fragmentaryczne, ulotne i pośrednie. Z przyjemnością przeczytałem próbę usystematyzowania tych wspomnień przez p. Magde, która ją dobrze znała.
    THANK-YOU

  6. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Wczoraj zniknąłem z Wyspy szybciej niż zwykle; otóż panuje u nas w domu jakiś wirus, Najjunior i małżonka przywlekli, niezależnie od siebie. No i w ciągu 5 czy 10 minut poczułem się tak źle, że po prostu wyłączyłem komputer i poszedłem się położyć, jeszcze przed 23:00. Na razie wszystko jest OK, zobaczymy, jak długo.

  7. Alla pisze:

    Dzień dobry Happy
    „Ty chyba nie masz pojęcia, jak szybko dzisiaj gna życie! Za 20 lat to już nikogo nie będzie interesowało!” Słowa Agaty Passent do Magdy Umer, zanim ta zdecydowała się na publikacje listów Jeremiego Przybory i Agnieszki Osieckiej „Listy na wyczerpanym papierze”. Życie gna, fakt, ale Pani Agnieszka żyje i nadal fascynuje.
    Krzysztof Pilarski pisał: zmieniła Polskę, nie będąc aktywistką. Oddziaływała poprzez twórczość, talent, wdzięk, urodę i pióro.

    Do przeczytania grzecznie czekają w kolejce Dziennki A.Osieckiej.
    Fajnie, że przypomniałaś o rocznicy. Dzięki.

    • Alla pisze:

      Baardzo lubię tę piosenkę, słowa A.Osiecka muzyka Okudżawa? Czy tekst też Okudżawy w tłumaczeniu p.Agnieszki? Nie mam czasu sprawdzać, ale ten duet… znakomity

      • Alla pisze:

        Zmykam, bo czas to pieniądz, ktoś kiedyś rzekł Wink1

      • Bożena pisze:

        Też ją lubię 🙂

      • Krzysztof z Gdańska pisze:

        Dzień dobry
        Sprawdziłem
        Wg obecnego stanu wiedzy słowa były Agnieszki Osieckiej a muzyka Bułata Okudżawy. Potem Okudżawa przetłumaczył tekst na rosyjski i śpiewał jako: „Ах, пани, панове”.
        Delicious

        • Alla pisze:

          Dzięki, Krzyś.. Miałam wątpliwości, bo przecież Okudżawa przyjaźnił się z Panią Agnieszką. Wiem, że tłumaczyła znakomicie mistrza B. Okudżawę i W.Wysockiego Delighted

  8. Quackie pisze:

    Wg wszelkich dostępny danych to jest przekład Agnieszki Osieckiej z rosyjskiego, oczywiście tekstu Bułata Okudżawy. Nie potrafię ocenić, na ile wierny, na ile inspirowany.

    A tu oryginał:

  9. Makówka pisze:

    Moi Drodzy!

    Bukiet

    Widzę, że póki co dobrze sobie radzicie, bo ja zachowałam się jak gospodyni, która wpuszcza gości do kuchni, pokazuje gdzie, co jest i mówi czujcie się jak u siebie w domu.
    Mam parę takich zaprzyjaźnionych domów, w których tak jestem traktowana i bardzo to lubię, ale o tym potem.

    Zresztą -na tym pięterku Gospodynią jest Magda Umer.

    A więc wypijmy za Agnieszkę . Cheers , którą uwielbiam.

    A teraz razem z Magdą, którą też bardzo lubię.

    Cheers

  10. Alla pisze:

    Jeszcze te dwie, z tekstem na pewno Pani Agnieszki Pleasure
    Podmieniłam piosenkę, żeby nie było!!

    Najsmutniejszy bal…

    • Makówka pisze:

      Alla! Szkoda, że podmieniłaś, bo teraz powinnam skasować moje dwa komentarze, bo są zupełnie bez sensu.
      I tekst Osieckiej na temat piosenki „Rozmowa przez Ocean” i potem moje wspomnienia z tą piękną piosenką związane. To co mam zrobić? Skasować je? Szkoda trochę, bo potem są dalsze komentarze.
      Decydujcie – usunąć?
      No bo teraz moje „A teraz moje wspomnienia.
      Gdy wysłuchałam piosenki „Rozmowa przez Ocean” przypomniało mi się..” jest jakbym się urwała z choinki.

  11. Wiedźma pisze:

    Dzień dobry Wszystkim Hi ! Piękne podziękowanie Makóweczko ! THANK-YOU za pięterko dla pani Agnieszki i pani Magdy .

  12. Wiedźma pisze:

    Utoczyli mi dziś nieco krwi.. a kolejka była na 1,5 godziny, w dodatku bez numerków Crazy „Daj se luz”…

  13. Wiedźma pisze:

    Piosenka? ależ proszę…

    • Wiedźma pisze:

      Pierwszą książką AO była „Zabiłam ptaka w locie „… o jej młodych latach, ojcu i nie tylko. Happy

      • Wiedźma pisze:

        A o Maryli Rodowicz mówiła, że lubi dla niej pisać, bo ” ona ma coś takiego, coś takiego Whistling w gardle”….

  14. Wiedźma pisze:

    No i jeszcze ta :

    ;

    • Makówka pisze:

      À propos Pietrzaka. Dawnego Pietrzaka, bo potem…
      ROZMOWA PRZEZ OCEAN
      słowa: A. Sikorowski
      muzyka: A. Sikorowski
      Piosenka “Rozmowa przez ocean”, napisał ją Andrzej Sikorowski z Krakowa. Bardzo chciałam śpiewać piosenki napisane przez Andrzeja. Zastanawialiśmy się jak on ma przesyłać mi te piosenki. To były lata 80-te., on to nagrywał na kasetę magnetofonową, biegł do pociągu, przekazywał konduktorowi, a ja odbierałam ją na dworcu w Warszawie. Przybiegałam do domu z kasetą, z tym nowym skarbem, zapuszczałam, to w magnetofonie kasetowym. Pierwsze słuchanie, potem brałam , próbowałam to śpiewać. Mój mąż od razu, słuchając jak sobie plumkam na gitarze, powiedział: “O czym ty śpiewasz? Ty śpiewasz o swoim poprzednim mężczyźnie”. Ja tłumaczyłam, że to piosenka napisana dla Polaków, którzy mieszkają na obczyźnie. Ty jesteś tam, ja tutaj, że łzy, żal, że ty masz pieniądze, ja nadzieję. On jednak powiedział: “Dobrze, dobrze. Już ja wiem, co chcieliście przez to powiedzieć”. Pamiętam też, kiedy pierwszy raz to wykonałam, na festiwalu w Opolu, dwa lata po stanie wojennym. Przede mną wyszedł i zaśpiewał Jan Pietrzak “Żeby Polska, była Polską”. Cała publiczność wstała, szał, łzy, on bisował chyba z pięć razy. Następnie wyszedł konferansjer i zapowiada: Maryla Rodowicz. Wszyscy chcieli jeszcze raz Pietrzaka i co konferansjer powiedział: Maryla Rodowicz, był jeden wielki gwizd. W końcu Janek Pietrzak widział, że jest jakiś dramat i powiedział: “Ja z tobą wyjdę. Jak zaczniesz śpiewać, ja będę przy tobie siedział”. I tak też zrobił. W tym roku (2013) festiwal w Opolu był jubileuszowy “50” i też zaśpiewałam “Rozmowę przez ocean” i też przede mną śpiewał Pietrzak “Żeby Polska, była Polską”. Niesamowite. Często tę piosenkę śpiewam, ale jeżeli zapomnę, przychodzi później publiczność i pyta dlaczego jej nie zaśpiewałam, bo to jest tak piękne. Też bardzo lubię tę piosenkę i często ją wykonuję.

      skopiowałam ze strony Marylapress.pl

      • Makówka pisze:

        A teraz moje wspomnienia.
        Gdy wysłuchałam piosenki „Rozmowa przez Ocean” przypomniało mi się, gdy mój starszy syn bawił się na scenie z Jaśkiem Jasińskim. To był Mikołaj dla dzieci w teatrze STU. Też tam byłam na zasadzie krewni i znajomi królika. Wink1

        Wtedy (chyba?) Maryla była jeszcze razem z Jasińskim, w każdym razie na tym Mikołaju byli oboje. Potem się rozstali i wtedy powstała ta piosenka (jeśli dobrze kojarzę).
        Po przedstawieniu dzieci aktorów wzajemnie się znające wbiegły na scenę. A za nimi moje starsze dziecko, bo od małego był taki, że natychmiast pędził gdzie są jakieś dzieci lub psy.
        Więc dzieci się bawiły, a Makówka wtedy gadała z rodzicami nowego kolegi swojego dziecka. Krzysztof Jasiński zachowywał się bardzo bezpośrednio, Maryla jednak z dystansem Gwiazdy.
        Maryla ma dwoje dzieci z Krzysztofem Jasińskim – Jana (ur. 1979) i Katarzynę (ur.1982). Moje dzieci są z 1978 i 1982, dlatego bawili się razem.

        • Alla pisze:

          Nie znam wszystkich tekstów piosenek A.O. jest ich sporo. Lubię tę piosenkę i to bardzo. Zobaczyłam komentarz, no to sruuu kopiuj wklej.

          „Teresa P
          1 rok temu
          Już 20 lat nie ma z nami autorki tekstu, Agnieszki Osieckiej, a jakie aktualne słowa…. i piosenka z muzyką Andrzeja Sikorowskiego wciąż na fali, choć to już niemal 30 lat mija, jak powstała…. I niech mi ktoś powie, że Maryla Rodowicz nie jest obecnie królową polskiej piosenki. Dziękuję za śliczny filmik …. I tylko szkoda, że już za progiem jesień…. Pozdrawiam serdecznie :) „

          • makowka9 pisze:

            Tekst w stylu Osieckiej, więc mógł być jej.Sikorowskiego też bardzo lubię i słuchać i czytać.Kiedys mijałam go często w drodze do pracy.Ja do pracy,on po bułeczki na śniadanie.Potem ja przestałam tam pracować,a on mieszkać

      • Quackie pisze:

        A propos DAWNEGO Pietrzaka – jest taka piosenka, jestem pewien, że to on śpiewał (słuchałem z kaset), i co więcej, jestem w stanie odtworzyć sporą część tekstu, ale nic się nie gugla. Czy ktoś z Wyspiarzy się orientuje w jego twórczości na tyle?

        • Wiedźma pisze:

          Jak piosenka Kwaku ? bo nie kojarzę …. Sad

          • Quackie pisze:

            Już piszę. Może to w ogóle nie jest Pietrzak? Ale wydaje mi się, że tak.

            To jest piosenka o kimś, kto musi (?) żyć wbrew swoim przekonaniom, idąc na kompromis z władzą, w sumie dość czytelna metafora artysty za PRLu. A fragmenty brzmią tak, jeżeli dobrze pamiętam sprzed 30 lat. I nie wiem, czy to początek, czy jakoś od środka:

            „Nie mam żalu, że jak w budzie
            Ten łańcuszek mnie (przygniata?)
            Dzięki niemu jestem całkiem grzeczny gość
            A ten łańcuch, wiecie ludzie
            To jest taki inny krawat
            Tylko skąd pytanie, skąd pytanie to:

            (Refren)
            Czy to konanie,
            Czy zmartwychwstania zaczęcie
            Dzień jak co dzień, buda psia
            Ty mi w mordę, jak ci w pas
            Ja ci ukłon, ty mi w pysk
            Ty mi uprząż, a ja nic
            Czy to jest taniec,
            Czy kuternogi nieszczęście,
            Dzień jak co dzień, buda psia
            Ty mi w mordę, jak ci w pas
            Ja ci ukłon, ty mi w pysk
            Ty mi uprząż, a ja…

            Ciemne wkładam okulary
            I z napisem „niewidomy”
            [tu mam dziurę, tu jest chyba coś o pieniądzach?]
            Idę wrzucić je do [nie wiem]
            Tam biedniejsi jeszcze są”

            Tego się nigdzie nie gugla, a słuchaliśmy u kumpla z kaset różnych takich wtedy nieprawomyślnych.

            • Wiedźma pisze:

              Nie da rady, tego wcale nie pamiętam, a przecież sporo słuchałam. I nie do końca ” pachnie” mi Pietrzakiem. Sad

              • Quackie pisze:

                No, nawet bym Ci to umiał zaśpiewać, bo melodię też pamiętam. Zwrotka jest taka dość hihi, a refren – na tragiczną nutę. W pewnym momencie mi się to w ogóle kojarzyło, jakby ktoś się wzorował na tekstach Kofty (bo sam Kofta to chyba raczej nie jest).

  15. Wiedźma pisze:

    Coś ważnego o Agnieszce ? Wyśpiewała to Anna Szałapak

    • Makówka pisze:

      I znowu Piwnica pod Baranami…
      Słuchaliśmy ostatnio na Wyspie „Czarnego Anioła” to i przyszedł czas na „Białego Anioła”.
      Takie różne, ale obie wspaniale śpiewające.
      Teraz kolej na „Rudego Anioła” Piwnicy, czyli Dorotę Ślęzak.
      Może ktoś coś doda ? Kuchnia jest Wasza, zresztą ja nie bardzo umiem dodawać piosenki lub filmiki. Kiedyś nawet mi się udało, ale znowu nie pamiętam.

  16. Zoe pisze:

    Dzień dobry. Ależ fajne wspomnienie o AO.
    Ps. Mam dzisiaj bardzo zły dzień [zawodowo]. Bardzo.
    Ps.2. Na szczęście za oknem ciepło i lekko słonecznie.

  17. Makówka pisze:

    Misio jest dobry na wszystko.

    Dla Q i jego rodziny na szybkie wyzdrowienie.
    Dla Zoe dobrego zakończenia źle rozpoczynającego się dnia w pracy.

    A Wszystkim Buziaczki

  18. Wiedźma pisze:

    Jeszcze to koniecznie !

  19. Makówka pisze:

    Za wszystkie dodane piosenki bardzo dziękuję. Każda wywołuje wzruszenia, wspomnienia. Bo nie tylko tekst, ale i muzyka i wykonawcy są świetni.

    Szczególnie jednak dziękuję za „Niech żyje bal”, gdyż wpisuje się ona w moje widzenie świata i przemyślenia ostatnich dni.

    Bawmy się i korzystajmy z życia zanim :

    Sucha kostucha – ta Miss Wykidajło
    wyłączy nam prąd w środku dnia.

  20. Quackie pisze:

    No i koniec pracy na dzisiaj. I niestety koniecznie przerwa.

  21. Quackie pisze:

    I po przerwie. Mam nadzieję, że mnie nie sieknie tak jak wczoraj.

  22. makowka9 pisze:

    Wino na wernisażu,potem w Bunkrze ciastko z wiśniami i grzane wino…Pewien wiersz mi się przypomniał..Ten o wiśniach.
    A co? Niech żyje bal..

  23. Alla pisze:

    Ouacki, a Ty jeszcze kręcisz? Czy ze względu na kolano odstawiłeś jednoślad do garażu.

    • Quackie pisze:

      Jeżeli rozmawiamy o tym stacjonarnym, ze względu na porę roku, to nie kręcę, o kolanach nic nie wiem, tzn. musiałbym spróbować, żeby się dowiedzieć, czy dolega, czy nie. Ale to raczej decyzja z głowy płynąca niż z kolan.

  24. Bożena pisze:

    Miałam dzień pełen wrażeń, jestem zmęczona i senna. Dobranoc lulu

  25. Alla pisze:

    Spokojnej i zdrówka Szan.Państwu.
    Dobranoc I-m-in-love

  26. Tetryk56 pisze:

    Dziś miałem kolejny wieczór obserwacji socjologicznych. Na osiedlu miasto ma przebudowywać drogę, tworząc estakadę nad torami kolejowymi i dwa dodatkowe ronda, udrażniające okrutnie korkujące się skrzyżowanie. W szkole odbyło się spotkanie suwerena z projektantami, panią dyrektor z ZIKiT-u i jeszcze paroma osobami (spóźniłem się na prezentację).
    Najbardziej aktywna panienka, choć ewidentnie nie rozumiała mapy, wytrwale dowodziła, że jeżeli skrzyżowanie będzie dwupoziomowe, to skutkuje to większą ilością spalin, hałasu i innych uciążliwości niż stan obecny, tj. pełznące długie minuty przez zakorkowane skrzyżowanie, zatem co chwila ruszające i hamujące samochody. Padały też argumenty, że nie przystoi budować nowej drogi w odległości zaledwie ca 100 m od cmentarza, bo zakłóci to spokój zmarłych…
    W dodatku większość tych bzdur była wygłaszana bardzo agresywnym językiem.

    • Quackie pisze:

      Jak w większości przypadków. Budujcie, ale nie koło mnie. I tak prawie każdy mówi.

    • Wiedźma pisze:

      Nie wiedzieć czemu uważają, że brak sensownych argumentów da sie zastąpić krzykiem i skrajnie – Crazy bluzgiem.

    • Makówka pisze:

      Jeśli potraktować to jako obserwację socjologiczną z pełnym dystansem do bzdur wygłaszanych przez np. aktywną panienkę to można się nawet trochę ubawić.

  27. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Nie ma większego sensu grać dzisiaj na dobranoc jakiejkolwiek piosenki z tekstem Agnieszki Osieckiej. Ale można – do kompletu – Jeremiego Przyborę, i tak właśnie zrobię. O kim ta piosenka? Czy czasem nie o Agnieszce właśnie?

    Snów bardzo do kompletu!

  28. Tetryk56 pisze:

    Dobranoc wszystkim! 🙂

  29. Wiedźma pisze:

    Dobranoc i ja mówię .

  30. Makówka pisze:

    Tradycyjnie między Dobranocką a lampką chciałam wlepić, ale nie zdążyłam.

    Gdybyś ktoś był ciekawy, na jakim wernisażu dziś byłam.
    I jakie wina podawali na wernisażu.

    • Quackie pisze:

      Bardzo ciekawy okres, ale czy jednak I wojna światowa nie była zbyt mocną cezurą między modernizmem czy tam secesją a ekspresjonizmem i wszystkimi eksperymentami początku dwudziestolecia międzywojennego?

      Wina też ciekawe Wink1

      • Makówka pisze:

        Wklejam co na temat wystawy napisali mądrzejsi ode mnie:

        Czy środkowoeuropejska awangarda była zawsze „przednią strażą”, czy też pozostawała w tyle tendencji dyktowanych przez Paryż, Berlin czy Nowy Jork? Czego dowiemy się o ruchu awangardowym, gdy porzucimy narracje budowane przez narodowe historie sztuki? Wystawa Czas przełomu. Sztuka awangardy w Europie Środkowej 1908-1928 to rozpisana na rozdziały opowieść o nowej sztuce w regionie, szczególnie doświadczonym tragiczną historią początku XX wieku.

        Ekspozycja jest próbą ukazania panoramy ruchu awangardowego i zaakcentowania punktów stycznych oraz różnic, jakie ujawniała w tym czasie sztuka nowych środkowoeuropejskich państw. Ramy czasowe 1908–1928 roztaczają szeroką perspektywę, nie tylko ukazującą drogę artystycznych przemian, ale także konfrontującą ich zróżnicowany rytm i chronologię.

        Europa Środkowa, po zakończeniu Wielkiej Wojny w 1918 roku, stała się miejscem, gdzie zainicjowane bądź przepracowane wcześniej awangardowe tendencje nabierały wielkiego rozmachu. Podczas gdy starsi artyści kontynuowali po wojnie swoją wcześniejszą twórczość, młodsza generacja zaczęła traktować kubizm, ekspresjonizm i futuryzm jako zbyt skostniałe i wyczerpane formuły, opowiadając się przede wszystkim za konstruktywizmem i abstrakcją. Szybkie wskrzeszenie sztuki nowoczesnej nastąpiło pod znakiem „miasta i maszyny” oraz fascynacji cywilizacją miejską. Środkowoeuropejscy artyści często występowali z propozycjami nowych „-izmów”. Warto wspomnieć tu m.in. węgierski aktywizm, polski formizm czy czeski poetyzm, który stanowił najbardziej znaczący wkład środkowoeuropejskiej awangardy w sztukę światową.

        Na wystawie Czas przełomu… zestawiamy ze sobą i konfrontujemy artystów środkowoeuropejskich – polskich, czeskich, słowackich, węgierskich, rumuńskich, chorwackich czy serbskich, dla których co prawda wciąż punktem odniesienia w twórczości pozostawały wielkie artystyczne centra, jak Paryż, Berlin czy Nowy Jork, ale czerpane stamtąd impulsy i inspiracje były przez nich twórczo przetwarzane bez kompleksu peryferyjności, bądź zapóźnienia.

        Na bogatą ekspozycję w MCK składa się ponad 170 obrazów, rzeźb, rysunków i grafik. Prezentowani artyści to m.in. Henryk Berlewi, Sándor Bortnyik, Victor Brauner, Josef Čapek, Avgust Černigoj, Leon Chwistek, Tytus Czyżewski, El Lissitzky, Ľudovít Fulla, Otto Gutfreund, Marcel Iancu, Anton Jasusch, Lajos Kassák, Katarzyna Kobro, Jaromír Krejcar, Eugen Krón, Bohumil Kubišta, František Kupka, Tadeusz Makowski, Rafał Malczewski, László Mednyánszky, Ljubomir Micić, László Moholy-Nagy, Antonín Procházka, Géza Schiller, Henryk Stażewski, Władysław Strzemiński, Jindřich Štyrský, Sava Šumanović, Mieczysław Szczuka, Karel Teige, Toyen, Béla Uitz, Ilarie Voronca, Zygmunt Waliszewski, Stanisław Ignacy Witkiewicz (Witkacy), August Zamoyski, Teresa Żarnowerówna, Jan Zrzavý.

        Niezwykłym walorem prezentacji jest wielki wybór unikatowych awangardowych czasopism o sztuce, publikacji, plakatów, folderów, scenariuszy filmowych, fotografii będących przykładem eksperymentów i prób wypracowania nowatorskiej typografii i technik obrazowania.

        Ekspozycja, która miała swoją premierę w Muzeum Sztuki w Ołomuńcu we wrześniu 2018 roku jest zwieńczeniem kilkuletniego międzynarodowego projektu Narodziny nowoczesnego Środkowoeuropejczyka, realizowanego wspólnie od 2016 roku przez cztery partnerskie instytucje: Muzeum Sztuki w Ołomuńcu, Galerię Miasta Bratysławy, Muzeum Janusa Pannoniusa w Peczu oraz przez Międzynarodowe Centrum Kultury, które dla krakowskiej publiczności przygotowało nową odsłonę.

  31. Quackie pisze:

    A teraz już definitywne dobranoc.

  32. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Byłam u dentystki, bo na dziąśle wyskoczyła mi jakaś gulka. Mam infekcję. Tak wykazało zdjęcie. Prosiłam, żeby dała mi jakiś słaby antybiotyk, bo od lat niczego takiego nie biorę. Dała mi jakąś kobyłę Distort Mam brać co 6 godzin. Już po dwóch tabletkach żołądek mnie ciśnie i mdli mnie niesamowicie. Disapproval
    Co za świństwo mi przepisała? I jeszcze mam to brać przez 6 dni. Ciekawe jak długo wytrzymam… Thinking

    • Alla pisze:

      A osłonę na żołądek pani nie przepisała?? Tak na wszelki..

      • miral59 pisze:

        Nie przepisała… Conceited jedynie uprzedziła, że mogę mieć sensacje żołądkowe Amazed Z tego co wiem, to nawet lekarze często wypisują „goły antybiotyk”, bez żadnej osłony.
        Inna sprawa, że Amerykanie żrą tony tabletek bez żadnej choroby. Tak zwane „suplementy diety” Worry Uważają, że to samo zdrowie. A nie widzą, że to czysta, żywa chemia Weary

  33. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Piątek, piąteczek…

    Mireczko, nie bierz tego świństwa, wyraźnie Ci szkodzi! Co z tego, że w ustach sobie wyleczysz, jak popsujesz żołądek! Amazed

  34. Alla pisze:

    Wietrzne dzień dobry bardzo Pleasure
    Dzisiaj balujemy ? Ja się wybieram na imprezę Smile

  35. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Miralko, próbowałaś traktować gulkę spirytusem? To taka stara, marynarska metoda…

  36. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Ależ słońce za oknem.

  37. Makówka pisze:

    Witajcie !

    Kawka

  38. Wiedźma pisze:

    Dzień niech będzie dobry ! Hi I nikomu wiatr nie urwie głowy !

  39. Wiedźma pisze:

    Halo dziewczyny, mamy dziś państwowe święto Delighted Kto pamięta goździk i rajstopy ?

  40. Makówka pisze:

    Girl-Teasing

    A że Pan Bóg ją stworzył, a szatan opętał,
    Jest więc odtąd na wieki i grzeszna, i święta,
    Zdradliwa i wierna, i dobra i zła,
    I rozkosz i rozpacz, i uśmiech i łza…
    I anioł i demon, i upiór i cud,
    I szczyt nad chmurami, i przepaść bez dna.
    Początek i koniec – kobieta – to ja
    .

    zkwiatkiem Wszystkim Paniom dedykuję fragment wiersza Juliana Tuwima

    • Bożena pisze:

      Tuwim wiedział co pisze PukPuk

      • Alla pisze:

        Bo On mądrym POETĄ był Happy-Grin Roses-are-red

        • Max pisze:

          Tuwim był doskonałym i mądrym obserwatorem otaczającego nas świata. W jego wierszach zawsze zawarte są wątki filozoficzne. Dzisiaj w Dniu Święta Kobiet , można jedynie przyznać ,że świat kobiet jest bardziej romantyczny niż świat mężczyzn , którym mimo dwóch krwawych ostatnich wojen , marzą się następne . Pal sześć , jakieś zabawy w strzelaninę na poligonach , ale opracowuje się cały arsenał robotów , dronów i rakiet aby jakiś niezadowolony polityk ,po naciśnięciu guzika mógł posłać do Pana Boga miliony ludzi . Kobiety sa bardziej pragmatyczne i mądre od nas chłopów . Thinking

          • Wiedźma pisze:

            Maxiu, podejrzewam, że gdyby panom przyszło być w ciąży i potem urodzić dziecko, to nauczyliby się szanować życie… Happy

            • Max pisze:

              Warto jeszcze wspomnieć ,że dzisiejsze zabawy chłopów w wojsko , są tak kosztowne , że nie podaje się dokładnie ile te zabawy kosztują , bo jest to ” tajemnica wojskowa ” . Za zdradę tajemnicy wojskowej idzie się do paki jako zdrajca narodu . Amen … Cry

  41. Kopciuszek pisze:

    Dzień dobry Bukiet Z okazji dzisiejszego Święta chciałam dodać, że Kobieta jest wielozadaniowa 😉
    Współczesna kobieta wielozadaniowa łączy: życie rodzinne, zawodowe i towarzyskie. Opanowała tę sztukę do perfekcji, chociaż kosztuje ją to wiele wysiłku i nerwów Disapproval
    Bo przecież oprócz pracy na etacie, ma jeszcze drugi etat, w domu, gdzie: pierze, sprząta, gotuje, robi zakupy, prasuje itp.
    I często robi to wszystko, tylko w ciągu jednej doby, bez niczyjej pomocy.

    Bo kobieta wielozadaniowa żadnej pracy się nie boi! Delighted

    Pytanie tylko, jak długo „pociągnie” na tych kilku etatach? Wink1

    CUDOWNEGO DNIA z odrobiną czasu dla siebie drogie Panie Roses-are-red

    PS. Obrazek mam do tego, jednak nigdy nie nauczę się wstawiać, dlatego też zostawiłam w bibliotece 😉

    PS SKOWRONECZKU masz tę moc 😉 Serducho

    Pozdrawiam Wszystkich bardzo ciepło Pleasure

  42. Zoe pisze:

    Dzień dobry. Wszystkim Paniom odwiedzającym Wyspę życzę dobrego i słonecznego dnia. Inne dni również niech będą równie dobre, nawet niekoniecznie słoneczne…

  43. makowka9 pisze:

    Wszyscy już balują,a ja dopiero stoję w korku?
    Distort

  44. Tetryk56 pisze:

    Dziś nie wiem czemu, straciłem z roboty dostęp do Wyspy…
    Ale już jestem w domu i załączam najserdeczniejsze życzenia dla wszystkich Wyspiarek!

  45. Tetryk56 pisze:

    W ramach rekompensaty zapraszam na kolejne pięterko: rozważania o wolności z punktu widzenia kobiety (czy tylko kobiety?)…

  46. Quackie pisze:

    To ja jeszcze tutaj pożyczę, tak samo jak na Facebooku, ale to chyba nie szkodzi:

    Wszystkim znajomym Paniom życzę, żeby były sobą, tak jak tylko sobie życzą, i żeby nikt im w tym nie przeszkadzał. A poza tym sPokoju, miłości i wzajemnego zrozumienia!

    A ponieważ właśnie nastąpił fajrant, to przerwa.

  47. Bożena pisze:

    Pożegnam się jeszcze tutaj, nowe pięterko jest jeszcze za młode…
    Dobranoc kordelka

  48. Zocha pisze:

    Dzień jak co dzień… popracowany, nie przebalowany 😉 osłodzony życzeniami – dziękuję i ja Panom pięknie Cmok

  49. Quackie pisze:

    Mocno spóźniona dobranocka jeszcze tutaj.

    Evergreen – Frank Sinatra i „Very Good Year”. Bardzo dobry rocznik.

    Snów z najlepszego rocznika.

Skomentuj Zocha Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)