Przyglądając się mapie Hiszpanii zauważymy dziesiątki zbiorników wodnych opisanych jako embalse. Są to zbiorniki retencyjne głównie na rzekach górskich, gromadzące wodę na potrzeby przemysłu, miast i miasteczek na suchym z natury Półwyspie Iberyjskim. Przy budowie zapór wykorzystywane jest naturalne ukształtowanie terenu przewężeń w dolinach, a powstające równocześnie elektrownie, co oczywiste, wytwarzają energię. Obecnie większa część zapotrzebowania na prąd powstaje w elektrowniach wiatrowych, inaczej jednak było w ubiegłym stuleciu.
Sama historia takiej budowy sprzed wieku, która dzisiaj stała się jedną z ciekawszych atrakcji turystycznych nieopodal Malagi sięga 1901 roku i do niej właśnie ten inżynieryjny zamysł miał dotarczać energię, jest bardzo interesująca. Rzeka Guadalahorce płynąca przez wapienne skały wyżłobiła przez wieki trzykilometrowy wąwóz (Desfiladero de los Gaitanes), na którego końcach zaplanowano zaporę i elektrownię. Na potrzeby budowy na pionowych ścianach sięgających 300 m wybudowano z cementu i metalowych podpór drogę szerokości ca 1 m. Miała ona zapewnić robotnikom przejście pomiędzy dwoma spadami rzeki oraz była sposobem na transport materiałów i nadzór nad budową. Źródła nie są zgodne co do profesji robotników. Jedne podają, że byli nimi więźniowie; w innych mowa jest o marynarzach, którzy w tym okresie byli bezrobotni. Prace nad zaporą zakończono w 1921 roku, a na uroczystość otwarcia inwestycji przybył ówczesny król Alfons XIII, który osobiście przeszedł całą niebezpieczną trasę wzdłuż wąwozu. Oczywistym stało się nadanie nazwy, która funkcjonuje do dzisiaj: El Caminito del Rey – Ścieżka Króla.
Gdy ścieżka przestała pełnić swą funkcję, ściany kanionu opanowali wspinacze. Niezbyt solidna konstrukcja ulegała zniszczeniu powodując coraz większe zagrożenia. Po czterech śmiertelnych wypadkach w latach 1999-2000 szlak zamknięto (co oczywiście nie odstraszyło ryzykantów), aby po niedługim czasie zadecydować o zbudowaniu nowej bezpiecznej trasy dla celów stricte turystycznych. Tę otwarto w 2015 roku i od tego momentu miałam ją na liście must see.
Obecnie cały szlak ma ponad 8 km. Rozpoczynamy wędrówkę malowniczą doliną, aby po niecałych 3 km uzbroić się w kaski, odebrać dokładne instrukcje zakazów i… wejść pomiędzy imponujące skalne ściany, które o historii milczą.




Tym razem nieco o historii, nie tak odległej… tylko zdjęcia marne. Miejsce, późne wejście na szlak i zachmurzenie nie sprzyjało dokumentacji.
Ha! Miałem tam być za jakieś 2-3 tygodnie, to teraz już nie muszę 😀
No nie! Koniecznie musisz
Mimo teoretycznej tam zimy wskazane jest kupić wcześniej bilety, dzienna ilość wejść jest ograniczona.
Wiesz co, tylko że te 8 km przy moich obecnych warunkach to tego… Może być ostatnimi ośmioma kilometrami tego dnia. No i nie widzę ławeczek na poboczach do usiąścia, bo nie ma poboczy jako takich, więc naprawdę nie wiem.
Na odcinku przez kanion raczej nie ;), ale na pozostałej cżęści szlaku są i ławeczki!
Yyy. Poza tym zaraz, chwila, potem trzeba dygać z powrotem te 8 km???
Nie, szlak jest jednokierunkowy. Do miejsca wejścia odwozi Cię autobus kursujący wahadłowo, a po drodze też piękne widoki!
Aha. To zobaczę…
Chętnie podpowiem Ci jak najlepiej ogarnąć logistycznie akcję, począwszy od miejsca parkowania. Ale to raczej na privie? Ogółu to może nie interesować.
Będziemy większą grupą, organizatorzy ponoć mają to ogarnięte…
A to inna bajka 🙂 ja rozgryzam sama takie miejsca. Grupa zawsze rządzi się innymi prawami np. ograniczonym czasem.
Niesamowite widoki!
Czy na 6. i 7. zdjęciu widać resztki starego szlaku?
Na 6 i 7, potem 9 i 10 – sumie na 8 zdjęciach znajdziesz…
Zocha, czy wydałaś już swoje ilustrowane przewodniki po ciekawych zakątkach świata?
Taki talent miałby się marnować?
Przewodników bardziej lub mniej talentnych jest w księgarniach i necie cała masa
fantastyczna przebieżka.Zdjęcia jakie tam marne,dla mnie są świetne;)
Rzeka taka mętna,żółtawa ?
Zazdraszczam wędrówki;)
Rzeka zmętniała po wcześniejszych opadach. Nie zawsze natura jest kolorowa jak w reklamowych folderach 😉
Dzień dobry
Wpierw się przywitam, później poczytam…
Dzień dobry, Poranna Pani – Bożenko
Witam poranny Skowronku! Już proszę Gienię o kawę…
Poproszszsz…
Lekko przestygnięta
Po premii Gieni!!
Bardzo chętnie, pięknie dziękuję.
Dzień dobry, łażąc pomiędzy imponującymi skałami i niebezpiecznymi ścieżkami nie zaznałam ni razu lęku wysokości, który z wiekiem się u mnie mocno nasilił. To mi się podoba, tak mogę się szwendać, a nawet wspinać. Ufff… Mogę nawet przejechać się pendolino lub inszym szynobusem. Widoki przepiękne. Mętna woda w rzece lekkim strachem napawa… mnie. Bo ja już tak mam, od zawsze

Malagi łyk o świcie ?? Fajnie
Nie widziałam żadnego czerwonego Księżyca!! Pozaglądałam przez wszystkie okna w mieszkaniu (a trochę ich mam) i nic, gwiazdy i owszem, ślicznie migotały, śnieg iskrzył, ale łysego – niet
I dzie to cudne zjawisko??
W Poznaniu, znalazłam zdjęcie
Ja też księżyca nie widziałam, był za wysoko, nad domami, a zbyt jasno świeciły latarnie. Jedna stoi naprzeciw moich okien.
Witajcie!
W Krakowie dziś miasta nie widać, a co dopiero Księżyca, którego nie widać! Stan powietrza oficjalnie bardzo zły, a dla cudzoziemców wręcz hazardous!
Wczoraj ze skrzynki wyciągnęłam rachunek za gaz – zużyty na kwotę 1750,64 zł – do zapłaty 2,906,45 zł.
Pięknie nas państwo łupi… To jest dopiero Janosik!
Skowronku, to naprawdę nie ja! Jam niewinny!!!
Ani ja, choć mój syn w tej firmie pracuje!!!
Nie ma ludzi niewinnych, są tylko ludzie źle przesłuchani!!! Nieprawdaż???
PS
Serdecznie współczuję. Wiem jakie paskudne powietrze bywa u nas w centrum. Na szczęście w mojej okolicy jest przyzwoite.
Oby do wiosny!!
Ciarki mi lataja po lecach….Mam lek wysokosci! Ale po takiej zapowiedzi, to nie mam wyjscia! Bede tam za dwa tygodnie! Najwyzej mnie zniosa!
Ale miotłę weź ze sobą! Tak na wszelki wypadek…
Zostawiłam w kącie dyżurną 😉
Dzień dobry, to ja najpierw kawusię (śnieg leży nadal).
Dzień dobry. Jak zwykle piękne zdjęcia. Zachęcają.
Mnie raczej nie zachęcają, te przejścia nad przepaściami… Nie mam lęku wysokości, ale nie jestem samobójcą…
I ja nie jestem 🙂 za długą listę konieczności mam – właśnie obmyślam ciekawy plan!
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.facebook.com/agnieszka.jurewicz.5/videos/2380033288708171/?t=10
Może teraz się uda 😉
To tak, gdyby komuś było zimno
Jestem, aczkolwiek nieco przymulona. Szczęśliwie lokatorzy poszli mi dziś w cholerę i spokojnie mogę zająć się prasowaniem i gotowaniem obiadów na najbliższy tydzień, ale ten poprzedni mocno mnie wyczerpał. Na dodatek dostaliśmy wczoraj od kuzynki must read books, od okładek których zrobiło mi się jeszcze bardziej słabo…
Że też misjonarstwo jest najchętniej uprawianym hobby w Polsce… I to bez względu na temat.
Piękne te zdjęcia, chociaż ja mam lęk wysokości od samego patrzenia, więc w życiu się nie zbliżę.
Zresztą wystarczyły mi „wycieczki” po północnych Włoszech i Francji, które przeżyłam wyłącznie zamykając oczy, a przecież siedziałam w samochodzie. O, takie na przykład: https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pocztowka-z-wakacji.blogspot.com/2014/03/grand-canyon-du-verdon.html
Witam z autobusu. Bez okularów. Do kolejki do kardiologa zabrałam książkę, a zapomniałam przepakować okulary z plecaka auuuu
Współczuję.
Ja też współczuję i życzę żeby kolejka prędko minęła.
Co tam okulary, pan doktor na przywitanie całuje w rękę. Cały dzień poza domem. Dopiero teraz miałam czas zerknąć na Wyspę. Życie jednak bywa piękne czasami…
Każdą pacjentkę tak wita? Jakiś wyjątkowy lekarz
Kardiolog, kiedyś był podobno ordynatorem. Roztacza aurę spokoju i klasy. Moje wizyty na NFZ były, więc pierwszy raz byłam bardzo zaskoczona.
Zmierzam w kierunku domu wreszcie..
Szkoda, że ja chodzę do lekarek a nie do lekarzy…
Bożena!
Ja różnie. Nieraz decyduje przypadek. W przypadku kardiologa szukałam po całym Krakowie miejsca, gdzie będzie jakiś termin krótszy niż rok na NFZ. Mogę zapłacić raz za wizytę do lekarza, ale nie leczyć się całkiem prywatnie, bo wtedy te wszystkie Holtery, echa serca itd. też musiałabym płacić.
I lekarstwa, za które nawet na NFZ i tak płacę prawie tyle, co moja emerytura.
Przez całe miasto muszę jechać z przesiadką, ale ten kardiolog jest faktycznie bardzo miły.
A to całowanie w rękę przy wejściu i przy wychodzeniu …niby drobiazg, ale jakoś tak czuję się wtedy traktowana, jak człowiek (kobieta), a nie „przypadek”do odbębnienia.
No to fajrant i przerwa. Może za minut kilka.
No to spacerek po pięknych miejscach mam zaliczony. A do tego jeszcze trochę wiedzy 🙂 Fajnie, że wrzucasz tu różne treści, a foty.. jak zwykle cudne

Lubię takie spacerki po historii 😉
Ja też.

Spokojnej!
Dobranocka.
Skoro spacer we wpisie, to i na dobranoc, chociaż po nieco innych okolicach. „Parisienne Walkways” Gary’ego Moore’a w wersji takiej nieco bardziej dobranocnej. Przechadzka po Paryżu, zamiast po królewskiej ścieżce.
Snów o spokojnych przechadzkach.
Ech, w Paryżu byłam ponad 20 lat temu – i nie powalił mnie na kolana… może dzisiaj spojrzałabym inaczej?
Byłem kilka razy, za każdym razem było inaczej – inaczej jako dziecko z rodzicami, inaczej jako rodzic z dziećmi…
Ja byłam tylko raz jako opieka dla wycieczki szkolnej młodzieży licealnej. Więc oprócz zwiedzania musiałam patrzeć, co robią niepełnoletnie gagatki.
Oj. Małżonka już od kilku(nastu?) lat organizuje wymianę międzynarodową, ostatnio w kółko do Holandii albo Włoch. Czyli dokładnie tak, jak piszesz. I jeszcze pół biedy, kiedy tylko się ktoś pokłóci czy walnie focha. Ale jak dzieciak na sali gimnastycznej przydzwonił w ścianę z rozpędu i bali się, czy nie ma wstrząsu mózgu? (nie miał) Albo inny, u którego za łóżkiem podczas wymiany okazała się bateria pustych butelek po alkoholu? (owszem, osuszył). Niełatwa rola opiekuna, oj niełatwa.
Ja tam byłam przez przypadek. Poprosiła mnie o to córka znajomych.
A dla mnie była to okazja coś zobaczyć.
Nigdy nie byłam ani „ciało pedagogiczne”, ani organizator wycieczek.
Choć bywało, że miałam do czynienia i z młodzieżą i dziećmi jako opieka.
różne doświadczenia życiowe.
Różne rzeczy w życiu robiłam, bo lubię gromadzić
Dziś jak wyszłam z domu o 9, tak wróciłam ok. 21.
Więc się naspacerowałam i najeździłam autobusami, a tu pięterko -spacer, Dobranocka -też.
Po kardiologu poszłam odwiedzać znajomych, którzy mieszkają w tamtej części miasta.
Super było. Grania na gitarze wysłuchałam, a co se pogadałam…
Kolega z LO podzielił się ze mną swoją zupą brokułową, potem kolega z ZHP poczęstował plackami ziemniaczanymi, winem i ciastem.
Naładowana pozytywną energią pojechałam do mamy.
Potem na zebranie grupy lokalnej Podgórze.
Na koniec na protest pt „TVP kłamie”.
Trochę się najeździłam z jednego końca Krakowa na drugi; wte i wewte…
No to masz podsumowanie pięknego „spacerowego” dnia
Dziś jakoś ten dzień był pełen dobrej energii. Energii, która wzmacnia impregnat na ataki prozy życia.
Nawet kierowca MPK, zamiast naburczeć na mnie, Z MIŁYM UŚMIECHEM powiedział -„to nie jest przystanek do wsiadania, przystanek jest tam, a ja mam teraz przerwę”.
Więc ja mu z uśmiechem ” miło było się do siebie uśmiechnąć”.
Uśmiech wyzwala uśmiech, uśmiechajmy się do siebie!
Mój impregnat również szwankuje (bardzo przypadło mi do gustu Twoje określenie) – więc uśmiechajmy się
Lampka na dobranoc…

Lampka z uśmiechem czy bez?
Koniecznie z uśmiechem!
(to jest ta sama lampka, w której mieszkał dżin, ten z „Aladyna”)
Zmykam. Pracująca sobota, mimo że konieczna, rozwaliła mi cykl tygodniowy. Muszę trochę pospać.
Też mam duże „niedospanie” -Dobranoc z uśmiechem!

Zdjęcia są przepiękne, a wycieczka na pewno wspaniała
Tą ścieżką przy skale na pewno bym nie poszła! Musiałby mnie ktoś prowadzić na pasku… z zamkniętymi oczami. A jaka to atrakcja?!!! Od samego patrzenia na zdjęcia robiło mi się słabo, a co dopiero mówić w realu! 
Tylko nie dla mnie
O, widzisz, przecież ja tez mam lęk wysokości. Muszę to wziąć pod uwagę przy planowaniu.
Szukasz wyjścia awaryjnego?
Spadochronu!
Para-szutnik!
Tajess. Z doborowych oddziałów dowcipno-desantowych!
Czy do takich oddziałów przyjmują kobiety?
Pytanie wskazuje, że jak najbardziej tak!
Z tego wszystkiego nawet się nie przywitałam…
Dzień dobry
Bry!
Dzień dobry
Miałam dziś ciężkie wstawanie 
Ja też, może to jest wtorek ciężkiego wstawania po smutnym poniedziałku?
Witajcie!
Dzień jak wczoraj, tylko obudziłem się jakoś nieco wcześniej 🙁
Dzień dobry, będzie dość pracowity, jak wynika z rozpiski.
No to wpierw napijmy się kawy
I to jest słuszna koncepcja – poproszę czarną i bez cukru.
Dzień dobry


Nareszcie zdążyłam na czas
Nie ma jak kawa w miłym towarzystwie na dobry początek dnia
Dziędobrrr… dzieńkuję…
Mroźne witajcie!
Mroźne i śnieżne…
„Zimna wojna” Pawła Pawlikowskiego została nominowana do Oscara w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny!
Nominację otrzymał również Łukasz Żal, autor zdjęć oraz sam Pawlikowski w kategorii najlepszy reżyser.
Bardzo jestem ciekawa, czy któraś z tych trzech nominacji skończy się nagrodą.
Mocno trzymam kciuki. Sama nominacja to już zaszczyt.
Cieszę się, chciałabym być dumna z bycia Polką, właśnie z takich rzeczy jak np. Oskar dla Polaka.
Próbuję zająć myśli czymś przyjemnym, gdyż chwilę temu jeden telefon (czemu przeczucie mi mówiło, że to nie będzie dobra wiadomość?) spowodował, że cały impregnat szlag trafił.
Cóż przecież wiem, że zbyt długo dobrze nie może być.
Po wczorajszym uroczym dniu dziś z samego rana wstawałam taka zaimpregnowana i pełna energii …
Ale przecież nikt nie mówił, że w życiu będzie zawsze miło.
Dlatego tak garściami czerpię z każdego momentu radości…
Weź nic nie mów…
Znaczy MÓW. To taka figura retoryczna była.
Chce mi się płakać, ale maska błazna zobowiązuje…
Zresztą syn z grypą na L4 co chwilę coś nudzi (wiadomo chory facet!)
Teraz dopiero chce mi się płakać i tylko tu na Wyspie mogę popłakać z kimś razem jak ten chłopczyk na kolanach sąsiada.
Taki chłopczyk by mi się przydał teraz…
Makówko, weź się w garść!
Gdzieś musiałam się wyżalić…
Jo.-dziękuję, ale nie martw się o mnie, bo mi jest tylko smutno.
No pewnie. Nie martw się. Też coś.
Jo. Jesteś doskonała w roli chłopczyka, aż się uśmiałam!

Mnie się tylko oczy pocą, a bo durna jestem i tyle…
Zaraz spalę obiad i chore dziecko mnie udusi.
Trzy razy robiłam dzisiaj ciasto na pierogi i za cholerę nie chciało mi wyjść. Znaczy: szło. DO kosza. Się zawzięłam. Za czwartym wyszło. Idę podsmażyć cebulkę.
Dzień dobry, fajrant i przerwa.
A tu tak pięknie pachnie podsmażoną cebulką!
Oho, zapach rozchodzi się po całej Wyspie…
No, jak jeszcze sobie wyobrażę te pierogi, z mięsem albo ruskie… albo litewskie, jak ruskie, tylko z kaszą gryczaną w nadzieniu!
Ślinka cieknie
Ruskie, psze pana. Ruskie.
Urraaa!!!
Też poproszę
Zapomniałam dodać, że ruskie mogą być dla mnie ze śmietaną,takie fanaberie.Do tego ciepła herbata z imbirem,bo zmarzłam czekając na autobus.
Hmm, ze śmietaną na kwaśno. Całkiem dobry pomysł.
Ale o tym czasie, to ja już nie jem. Lubię podsmażone, więc zostawiam na jutro. Teraz dla mnie jest czas do łóżeczka.
Dobranoc
Spokojnej.
Znaczy koniec przerwy.
Dobranocka.
Francuzi z duetu Air i „Ce matin la”, czyli niby dobranocka, a myślimy już o jutrzejszym poranku, pięknym i harmonijnym (oby). Elektronika i sekcja dęta bardzo udana.
Snów pełnych nadziei.
Wrzucilim grosik do puszki Pana Prezydenta. Można iść spać.
Spokojnej!
Wróciłam do domu. Skoro pierogi jeszcze nie doleciały, zjadłam rosół na rozgrzewkę i wpakowałam się pod kołdrę.
Dobranoc tym, co już do spania idą.
Dziś byłam na bardzo ciekawym spotkaniu ze znanymi krakowskimi dziennikarzami -Martą i Adamem Szostakiewicz.
Temat spotkania „Ameryka na zakręcie„. Marna to pociecha, że nie tylko w Polsce źle się dzieje.
Zresztą to, co się dzieje na świecie jest ze sobą powiązane przecież.
Piękne zdjęcia, mnóstwo wiadomości, więc nic tylko bywać w tych podróżach. Te osiem km kanionu robi niesamowite wrażenie, podziwiam.
Śpimy? No to śpimy… Byle spokojnie i dobrze…

Żeby tak się udało zasnąć, a potem nie budzić co chwilę…

Smutne, ale z uśmiechem dobranoc!
Dzień dobry
To znaczy… drogi są odśnieżone, ale do karmników musiałam się dokopać 

Zimno. Śniegu już w sobotę napadało. Niby nie tak dużo, ale półmetrowa warstwa jest (tak gdzieś do kolan)
Dziś padał deszcz ze śniegiem i trochę się ociepliło. Nie lubię… bo jutro znowu przymrozi i będzie ślizgawica. Już dziś syreny wyły niemal na okrągło. Nie rozróżniam które to policja, straż pożarna, czy pogotowie. A z resztą, to bez różnicy, bo one i tak zawsze jadą w komplecie do każdego zgłoszenia. Nawet jak ktoś zadzwoni na pogotowie, że się źle czuje, to i tak przyjedzie komplet. Nie wiem po co policja i straż pożarna, gdy ktoś na ten przykład dostał ostrej „ganiaczki”? Samo pogotowie nie wystarczy? Ale takie mają przepisy i Amerykanom nie wydaje się to dziwne.
Dzień dobry
Mróz trzyma, śniegu prawie nie ma 
Dzień dobry
A ja wczoraj oglądałem w necie widoczki z małego miasteczka na Sycylii. Pochodziłem sobie (wirtualnie) po uliczkach, byłem na rynku, obejrzałem widoczki i… wróciłem do szaro-burego Gdańska
A tam słońce, ciepło, góry i morze…
W taką pogodę jak dziś polecam wirtualny spacer po jakimś miasteczku na południu Europy (dzięki google maps to nie jest problem)
Też tak robię 🙂 Pomaga..

…bry


Jestem chora
Coś ciepłego poproszę.
Poproszę kawę.
Też trochę siąkam, na razie nic poważnego, na szczęście.
Dzień dobry


Chętnie się przysiądę z filiżanką
Zdrowie i polityka – tematy, które zawsze rozpalą namiętności
(niektórzy dodają do tego piłkę kopaną)
Obudził mnie potworny ból gardła. Nie lubię
A kto by to lubił?!
Ja z kolei we śnie kupowałam wódkę – ja, abstynentka!
E. Fromm by coś powiedział na ten temat…
Bożena napij się ze mną
Z Tobą zawsze
Bożena w Twojej odpowiedzi jest kropla impregnatu…dziękuję.

Witajcie!
Butelka w witaminami dla Jo wraz z buteleczką impregnatu dla każdej potrzebującej!
A dla mnie kawka z mleczkiem
Dzień dobry, środa pracowita, biegajaca, a nawet jeżdżona się szykuje.
Witam już z autobusu.Jade na Dialog obywatelski o przyszłości Europy.Poprosze o impregnat
Chwilowo mróz mnie zahibernował (-11) ale drugą kawę chętnie – poproszę
Dobry pomysł
Ja też poproszę 🙂
Czołem mroźny Madagaskar. Kawa. I czytanie (oglądanie) super notki. Pozdrawia zapracowany Z.
Pozdrawiam Zapracowanego
Jo.zdrowiej!Przepraszam, że dopiero teraz.
Dzięki
Jestem tak naładowana wrażeniami, że nie wiem jak to opisać.Wieczorem już z laptopa spróbuję.Makijaż mi się rozmazał tak przejmujące były historię opowiadane przez dziewczynki ocalałe z obozu. Potem Timmermansa też słuchało się nie bez emocji. Sala pełna polskiej i włoskiej młodzieży. Timmermans zakończył apelem do młodych…Może wrócę do tego tematu już z domu, żeby podzielić się moimi wrażeniami?
Fajrant i zdecydowanie przerwa.
Witaj 🙂 W bibliotece zamieściłem fotografię drzewa , które zmieniło zdanie podczas swojego rozwoju . ( Park Moczydło na warszawskiej Woli) Moim zdaniem jest to ciekawy przykład w przyrodzie .
Dobry wieczór, w międzyczasie jakaś dobra dusza interweniowała w kwestii fotografii. Wydaje mi się, że zwykle takie coś dzieje się wtedy, kiedy drzewem targają zewnętrzne siły – burza, wiatr, tornado (niekoniecznie w tym przypadku), albo jakieś działanie ludzkie, a potem przestają działać i drzewo rośnie dalej, ale inaczej.
Ale kształt ma nieziemski!
Nie jest to żadna konkurencja dla galerii Zochy , tylko obraz , który zmusza do myślenia nad złożonością świata , w tym politycznego , który nas otacza
Mówi o cierpliwości, że można rosnąć w siłę mimo przeciwieństw.
A ja w tej chwili dowiedziałam się, że dziś

DZIEŃ NAJBARDZIEJ ZAKOCHANYCH.
Pod tą informacją napisałam pytanie:
A czym się różni najbardziej zakochany od zakochanego?
Jak dostanę odpowiedź, przekopiuję Wam.
Koleżanka odpowiedziała pod swoim wpisem na fb
stopniem zakochania
Czy zakochanie można stopniować?
Niektórzy mogą …A wiesz Bożenko ,jak będzie zdrobniale od słowa „szczęśliwy ” ? Po prostu : siusiam śliweczki … Jak widać wszystko jest możliwe …
Zakochanie = zadurzenie, czyli ten stan, za który odpowiada chemia, może da się nawet zmierzyć poziomem „hormonów miłości”?
Ale myślę, że taki aparat do mierzenia mógłby być bardzo niebezpieczny w rękach np. nieufnych współmałżonków?
Natomiast miłość można chyba jakoś stopniować?
Dlatego Bożenko zadałam też takie pytanie, ale jeszcze ta osoba co zrobiła wpis, jeszcze nie zauważyła, bo odpowiedzi nie widzę.
Raczej się bada aktywność mózgu, w obszarach związanych z odczuwaniem przyjemności. Jakieś wyrafinowane EEG czy też prześwietlenia dynamiczne, jak zwał, tak zwał.
Na mnie czas. Dobrej nocy życzę Państwu
Spokojnej!
Dobranocka.
Dzisiaj jest taki dzień, że trzeba przypomnieć sobie o ogniu na kominku, najlepszym na mróz. I potem jeszcze Wolna Grupa Bukowina i utwór, na którym wykłada się większość początkujących gitarzystów, włącznie z wyżej podpisanym. „Sielanka o domu”, taki właściwie polski evergreen?
Snów gitarą i piórem.
Snów o sielance i największym zakochaniu!

Jak Bożenie abstynentce śniło się, że kupowała wódkę, to teraz sama nie wiem, co będzie oznaczało, gdyby mi się śniła sielanka oraz największe zakochanie.

Po przemyśleniu wybieram tak -we śnie sielankę, w realu -zakochanie, nie musi być zaraz największe…
Zaraz po północy zapraszam na nowe pięterko 🙂
Byłam, przeczytałam, chciałam skomentować, ale brak komentarza autorskiego.