« O odkurzaniu 156 rocznica wybuchu Powstania Styczniowego »

Ścieżką króla…

Przyglądając się mapie Hiszpanii zauważymy dziesiątki zbiorników wodnych opisanych jako embalse. Są to zbiorniki retencyjne głównie na rzekach górskich, gromadzące wodę na potrzeby przemysłu, miast i miasteczek na suchym z natury Półwyspie Iberyjskim. Przy budowie zapór wykorzystywane jest naturalne ukształtowanie terenu przewężeń w dolinach, a powstające równocześnie elektrownie, co oczywiste, wytwarzają energię. Obecnie większa część zapotrzebowania na prąd powstaje w elektrowniach wiatrowych, inaczej jednak było w ubiegłym stuleciu.

Sama historia takiej budowy sprzed wieku, która dzisiaj stała się jedną z ciekawszych atrakcji turystycznych nieopodal Malagi sięga 1901 roku i do niej właśnie ten inżynieryjny zamysł miał dotarczać energię, jest bardzo  interesująca. Rzeka Guadalahorce płynąca przez wapienne skały wyżłobiła przez wieki trzykilometrowy wąwóz (Desfiladero de los Gaitanes),  na którego  końcach zaplanowano zaporę i elektrownię. Na potrzeby budowy na pionowych ścianach sięgających 300 m wybudowano z cementu i metalowych podpór drogę szerokości ca 1 m. Miała ona zapewnić robotnikom przejście pomiędzy dwoma spadami rzeki oraz była sposobem na transport materiałów i nadzór nad budową. Źródła nie są zgodne co do profesji robotników. Jedne podają, że byli nimi więźniowie; w innych mowa jest o marynarzach, którzy w tym okresie byli bezrobotni. Prace nad zaporą zakończono w 1921 roku, a na uroczystość otwarcia inwestycji przybył ówczesny król Alfons XIII, który osobiście przeszedł całą niebezpieczną trasę wzdłuż wąwozu. Oczywistym stało się nadanie nazwy, która funkcjonuje do dzisiaj:  El Caminito del Rey – Ścieżka Króla.

Gdy ścieżka przestała pełnić swą funkcję, ściany kanionu opanowali wspinacze. Niezbyt solidna konstrukcja ulegała zniszczeniu powodując coraz większe zagrożenia. Po czterech śmiertelnych wypadkach w latach 1999-2000 szlak zamknięto (co oczywiście nie odstraszyło ryzykantów), aby po niedługim czasie zadecydować o zbudowaniu nowej bezpiecznej trasy dla celów stricte turystycznych. Tę otwarto w 2015 roku i od tego momentu miałam ją na liście must see.

Obecnie cały szlak ma ponad 8 km. Rozpoczynamy wędrówkę malowniczą doliną, aby po niecałych 3 km uzbroić się w kaski, odebrać dokładne instrukcje zakazów i… wejść pomiędzy imponujące skalne ściany, które o historii milczą.

165 komentarzy

  1. Zocha pisze:

    Tym razem nieco o historii, nie tak odległej… tylko zdjęcia marne. Miejsce, późne wejście na szlak i zachmurzenie nie sprzyjało dokumentacji.

  2. Quackie pisze:

    Ha! Miałem tam być za jakieś 2-3 tygodnie, to teraz już nie muszę 😀

  3. Tetryk56 pisze:

    Niesamowite widoki!
    Czy na 6. i 7. zdjęciu widać resztki starego szlaku?

  4. Makówka pisze:

    Zocha, czy wydałaś już swoje ilustrowane przewodniki po ciekawych zakątkach świata?
    Taki talent miałby się marnować?

  5. tuv pisze:

    fantastyczna przebieżka.Zdjęcia jakie tam marne,dla mnie są świetne;)
    Rzeka taka mętna,żółtawa ?
    Zazdraszczam wędrówki;)

  6. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Wpierw się przywitam, później poczytam…

  7. Alla pisze:

    Dzień dobry, łażąc pomiędzy imponującymi skałami i niebezpiecznymi ścieżkami nie zaznałam ni razu lęku wysokości, który z wiekiem się u mnie mocno nasilił. To mi się podoba, tak mogę się szwendać, a nawet wspinać. Ufff… Mogę nawet przejechać się pendolino lub inszym szynobusem. Widoki przepiękne. Mętna woda w rzece lekkim strachem napawa… mnie. Bo ja już tak mam, od zawsze Pondering
    Malagi łyk o świcie ?? Fajnie Delighted

  8. Alla pisze:

    Nie widziałam żadnego czerwonego Księżyca!! Pozaglądałam przez wszystkie okna w mieszkaniu (a trochę ich mam) i nic, gwiazdy i owszem, ślicznie migotały, śnieg iskrzył, ale łysego – niet Sad
    I dzie to cudne zjawisko??

  9. Bożena pisze:

    Ja też księżyca nie widziałam, był za wysoko, nad domami, a zbyt jasno świeciły latarnie. Jedna stoi naprzeciw moich okien. Wink1

  10. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    W Krakowie dziś miasta nie widać, a co dopiero Księżyca, którego nie widać! Stan powietrza oficjalnie bardzo zły, a dla cudzoziemców wręcz hazardous!

  11. emilka pisze:

    Ciarki mi lataja po lecach….Mam lek wysokosci! Ale po takiej zapowiedzi, to nie mam wyjscia! Bede tam za dwa tygodnie! Najwyzej mnie zniosa!

  12. Quackie pisze:

    Dzień dobry, to ja najpierw kawusię (śnieg leży nadal).

  13. Zoe pisze:

    Dzień dobry. Jak zwykle piękne zdjęcia. Zachęcają.

  14. Alla pisze:

    https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.facebook.com/agnieszka.jurewicz.5/videos/2380033288708171/?t=10
    Może teraz się uda 😉

  15. Jo. pisze:

    Jestem, aczkolwiek nieco przymulona. Szczęśliwie lokatorzy poszli mi dziś w cholerę i spokojnie mogę zająć się prasowaniem i gotowaniem obiadów na najbliższy tydzień, ale ten poprzedni mocno mnie wyczerpał. Na dodatek dostaliśmy wczoraj od kuzynki must read books, od okładek których zrobiło mi się jeszcze bardziej słabo…
    Że też misjonarstwo jest najchętniej uprawianym hobby w Polsce… I to bez względu na temat.

  16. Jo. pisze:

    Piękne te zdjęcia, chociaż ja mam lęk wysokości od samego patrzenia, więc w życiu się nie zbliżę.
    Zresztą wystarczyły mi „wycieczki” po północnych Włoszech i Francji, które przeżyłam wyłącznie zamykając oczy, a przecież siedziałam w samochodzie. O, takie na przykład: https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pocztowka-z-wakacji.blogspot.com/2014/03/grand-canyon-du-verdon.html

  17. makowka9 pisze:

    Witam z autobusu. Bez okularów. Do kolejki do kardiologa zabrałam książkę, a zapomniałam przepakować okulary z plecaka auuuu

    • Jo. pisze:

      Współczuję.

      • Bożena pisze:

        Ja też współczuję i życzę żeby kolejka prędko minęła.

        • makowka9 pisze:

          Co tam okulary, pan doktor na przywitanie całuje w rękę. Cały dzień poza domem. Dopiero teraz miałam czas zerknąć na Wyspę. Życie jednak bywa piękne czasami…

          • Bożena pisze:

            Każdą pacjentkę tak wita? Jakiś wyjątkowy lekarz Happy

            • makowka9 pisze:

              Kardiolog, kiedyś był podobno ordynatorem. Roztacza aurę spokoju i klasy. Moje wizyty na NFZ były, więc pierwszy raz byłam bardzo zaskoczona.
              Zmierzam w kierunku domu wreszcie..

              • Bożena pisze:

                Szkoda, że ja chodzę do lekarek a nie do lekarzy… Happy-Grin

                • Makówka pisze:

                  Bożena!
                  Ja różnie. Nieraz decyduje przypadek. W przypadku kardiologa szukałam po całym Krakowie miejsca, gdzie będzie jakiś termin krótszy niż rok na NFZ. Mogę zapłacić raz za wizytę do lekarza, ale nie leczyć się całkiem prywatnie, bo wtedy te wszystkie Holtery, echa serca itd. też musiałabym płacić.
                  I lekarstwa, za które nawet na NFZ i tak płacę prawie tyle, co moja emerytura.
                  Przez całe miasto muszę jechać z przesiadką, ale ten kardiolog jest faktycznie bardzo miły.
                  A to całowanie w rękę przy wejściu i przy wychodzeniu …niby drobiazg, ale jakoś tak czuję się wtedy traktowana, jak człowiek (kobieta), a nie „przypadek”do odbębnienia.

  18. Quackie pisze:

    No to fajrant i przerwa. Może za minut kilka.

  19. ajw pisze:

    No to spacerek po pięknych miejscach mam zaliczony. A do tego jeszcze trochę wiedzy 🙂 Fajnie, że wrzucasz tu różne treści, a foty.. jak zwykle cudne
    Delighted

  20. Bożena pisze:

    Bye Idę spać, dobranoc lulu

  21. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Skoro spacer we wpisie, to i na dobranoc, chociaż po nieco innych okolicach. „Parisienne Walkways” Gary’ego Moore’a w wersji takiej nieco bardziej dobranocnej. Przechadzka po Paryżu, zamiast po królewskiej ścieżce.

    Snów o spokojnych przechadzkach.

    • Zocha pisze:

      Ech, w Paryżu byłam ponad 20 lat temu – i nie powalił mnie na kolana… może dzisiaj spojrzałabym inaczej?

      • Quackie pisze:

        Byłem kilka razy, za każdym razem było inaczej – inaczej jako dziecko z rodzicami, inaczej jako rodzic z dziećmi… Happy

        • Makówka pisze:

          Ja byłam tylko raz jako opieka dla wycieczki szkolnej młodzieży licealnej. Więc oprócz zwiedzania musiałam patrzeć, co robią niepełnoletnie gagatki.

          • Quackie pisze:

            Oj. Małżonka już od kilku(nastu?) lat organizuje wymianę międzynarodową, ostatnio w kółko do Holandii albo Włoch. Czyli dokładnie tak, jak piszesz. I jeszcze pół biedy, kiedy tylko się ktoś pokłóci czy walnie focha. Ale jak dzieciak na sali gimnastycznej przydzwonił w ścianę z rozpędu i bali się, czy nie ma wstrząsu mózgu? (nie miał) Albo inny, u którego za łóżkiem podczas wymiany okazała się bateria pustych butelek po alkoholu? (owszem, osuszył). Niełatwa rola opiekuna, oj niełatwa.

            • Makówka pisze:

              Ja tam byłam przez przypadek. Poprosiła mnie o to córka znajomych.
              A dla mnie była to okazja coś zobaczyć.

              Nigdy nie byłam ani „ciało pedagogiczne”, ani organizator wycieczek.

              Choć bywało, że miałam do czynienia i z młodzieżą i dziećmi jako opieka.
              Różne rzeczy w życiu robiłam, bo lubię gromadzić Hihihi! różne doświadczenia życiowe.

  22. Makówka pisze:

    Dziś jak wyszłam z domu o 9, tak wróciłam ok. 21.
    Więc się naspacerowałam i najeździłam autobusami, a tu pięterko -spacer, Dobranocka -też.
    Po kardiologu poszłam odwiedzać znajomych, którzy mieszkają w tamtej części miasta.
    Super było. Grania na gitarze wysłuchałam, a co se pogadałam… Fala
    Kolega z LO podzielił się ze mną swoją zupą brokułową, potem kolega z ZHP poczęstował plackami ziemniaczanymi, winem i ciastem.

    Naładowana pozytywną energią pojechałam do mamy.

    Potem na zebranie grupy lokalnej Podgórze.

    Na koniec na protest pt „TVP kłamie”.

    Trochę się najeździłam z jednego końca Krakowa na drugi; wte i wewte…

    • Quackie pisze:

      No to masz podsumowanie pięknego „spacerowego” dnia Pleasure

      • Makówka pisze:

        Dziś jakoś ten dzień był pełen dobrej energii. Energii, która wzmacnia impregnat na ataki prozy życia.

        Nawet kierowca MPK, zamiast naburczeć na mnie, Z MIŁYM UŚMIECHEM powiedział -„to nie jest przystanek do wsiadania, przystanek jest tam, a ja mam teraz przerwę”.
        Więc ja mu z uśmiechem ” miło było się do siebie uśmiechnąć”.

        Uśmiech wyzwala uśmiech, uśmiechajmy się do siebie!

        Delighted

  23. Tetryk56 pisze:

    Lampka na dobranoc…

  24. Quackie pisze:

    Zmykam. Pracująca sobota, mimo że konieczna, rozwaliła mi cykl tygodniowy. Muszę trochę pospać.

  25. miral59 pisze:

    Zdjęcia są przepiękne, a wycieczka na pewno wspaniała Approve
    Tylko nie dla mnie Sad Tą ścieżką przy skale na pewno bym nie poszła! Musiałby mnie ktoś prowadzić na pasku… z zamkniętymi oczami. A jaka to atrakcja?!!! Od samego patrzenia na zdjęcia robiło mi się słabo, a co dopiero mówić w realu! Amazed

  26. miral59 pisze:

    Z tego wszystkiego nawet się nie przywitałam…
    Dzień dobry Happy-Grin

  27. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Miałam dziś ciężkie wstawanie Wink1

  28. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Dzień jak wczoraj, tylko obudziłem się jakoś nieco wcześniej 🙁

  29. Quackie pisze:

    Dzień dobry, będzie dość pracowity, jak wynika z rozpiski.

  30. Makówka pisze:

    „Zimna wojna” Pawła Pawlikowskiego została nominowana do Oscara w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny!
    Nominację otrzymał również Łukasz Żal, autor zdjęć oraz sam Pawlikowski w kategorii najlepszy reżyser.

    Fala

    • Jo. pisze:

      Bardzo jestem ciekawa, czy któraś z tych trzech nominacji skończy się nagrodą.

      • Makówka pisze:

        Mocno trzymam kciuki. Sama nominacja to już zaszczyt.
        Cieszę się, chciałabym być dumna z bycia Polką, właśnie z takich rzeczy jak np. Oskar dla Polaka.

        Próbuję zająć myśli czymś przyjemnym, gdyż chwilę temu jeden telefon (czemu przeczucie mi mówiło, że to nie będzie dobra wiadomość?) spowodował, że cały impregnat szlag trafił.
        Cóż przecież wiem, że zbyt długo dobrze nie może być.
        Po wczorajszym uroczym dniu dziś z samego rana wstawałam taka zaimpregnowana i pełna energii …
        Ale przecież nikt nie mówił, że w życiu będzie zawsze miło.
        Dlatego tak garściami czerpię z każdego momentu radości…

        • Jo. pisze:

          Weź nic nie mów…

          Znaczy MÓW. To taka figura retoryczna była.

          • Makówka pisze:

            Chce mi się płakać, ale maska błazna zobowiązuje…
            Zresztą syn z grypą na L4 co chwilę coś nudzi (wiadomo chory facet!)
            Teraz dopiero chce mi się płakać i tylko tu na Wyspie mogę popłakać z kimś razem jak ten chłopczyk na kolanach sąsiada.
            Taki chłopczyk by mi się przydał teraz…
            Makówko, weź się w garść!
            Gdzieś musiałam się wyżalić…
            Jo.-dziękuję, ale nie martw się o mnie, bo mi jest tylko smutno.

            • Jo. pisze:

              No pewnie. Nie martw się. Też coś.

              • Makówka pisze:

                Jo. Jesteś doskonała w roli chłopczyka, aż się uśmiałam!
                Mnie się tylko oczy pocą, a bo durna jestem i tyle…
                Zaraz spalę obiad i chore dziecko mnie udusi.
                Cmok

                • Jo. pisze:

                  Trzy razy robiłam dzisiaj ciasto na pierogi i za cholerę nie chciało mi wyjść. Znaczy: szło. DO kosza. Się zawzięłam. Za czwartym wyszło. Idę podsmażyć cebulkę.

  31. Quackie pisze:

    Dzień dobry, fajrant i przerwa.

    A tu tak pięknie pachnie podsmażoną cebulką!

  32. makowka9 pisze:

    Też poproszę

  33. makowka9 pisze:

    Zapomniałam dodać, że ruskie mogą być dla mnie ze śmietaną,takie fanaberie.Do tego ciepła herbata z imbirem,bo zmarzłam czekając na autobus. Angel

  34. Quackie pisze:

    Znaczy koniec przerwy.

  35. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Francuzi z duetu Air i „Ce matin la”, czyli niby dobranocka, a myślimy już o jutrzejszym poranku, pięknym i harmonijnym (oby). Elektronika i sekcja dęta bardzo udana.

    Snów pełnych nadziei.

  36. Jo. pisze:

    Wrzucilim grosik do puszki Pana Prezydenta. Można iść spać.

  37. Makówka pisze:

    Wróciłam do domu. Skoro pierogi jeszcze nie doleciały, zjadłam rosół na rozgrzewkę i wpakowałam się pod kołdrę.
    Dobranoc tym, co już do spania idą.

    Dziś byłam na bardzo ciekawym spotkaniu ze znanymi krakowskimi dziennikarzami -Martą i Adamem Szostakiewicz.

    Temat spotkania „Ameryka na zakręcie„. Marna to pociecha, że nie tylko w Polsce źle się dzieje.
    Zresztą to, co się dzieje na świecie jest ze sobą powiązane przecież.

  38. Ultra pisze:

    Piękne zdjęcia, mnóstwo wiadomości, więc nic tylko bywać w tych podróżach. Te osiem km kanionu robi niesamowite wrażenie, podziwiam.

  39. Tetryk56 pisze:

    Śpimy? No to śpimy… Byle spokojnie i dobrze…

  40. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Zimno. Śniegu już w sobotę napadało. Niby nie tak dużo, ale półmetrowa warstwa jest (tak gdzieś do kolan) Weary To znaczy… drogi są odśnieżone, ale do karmników musiałam się dokopać Tired
    Dziś padał deszcz ze śniegiem i trochę się ociepliło. Nie lubię… bo jutro znowu przymrozi i będzie ślizgawica. Już dziś syreny wyły niemal na okrągło. Nie rozróżniam które to policja, straż pożarna, czy pogotowie. A z resztą, to bez różnicy, bo one i tak zawsze jadą w komplecie do każdego zgłoszenia. Nawet jak ktoś zadzwoni na pogotowie, że się źle czuje, to i tak przyjedzie komplet. Nie wiem po co policja i straż pożarna, gdy ktoś na ten przykład dostał ostrej „ganiaczki”? Samo pogotowie nie wystarczy? Ale takie mają przepisy i Amerykanom nie wydaje się to dziwne. Delighted

  41. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Mróz trzyma, śniegu prawie nie ma Wink1

    • Krzysztof z Gdańska pisze:

      Dzień dobry
      A ja wczoraj oglądałem w necie widoczki z małego miasteczka na Sycylii. Pochodziłem sobie (wirtualnie) po uliczkach, byłem na rynku, obejrzałem widoczki i… wróciłem do szaro-burego Gdańska Cry
      A tam słońce, ciepło, góry i morze…
      W taką pogodę jak dziś polecam wirtualny spacer po jakimś miasteczku na południu Europy (dzięki google maps to nie jest problem)

  42. Jo. pisze:

    …bry
    Jestem chora Sick Tired Cry
    Coś ciepłego poproszę.
    Koffie

  43. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Butelka w witaminami dla Jo wraz z buteleczką impregnatu dla każdej potrzebującej! Doctor

  44. Quackie pisze:

    Dzień dobry, środa pracowita, biegajaca, a nawet jeżdżona się szykuje.

  45. makowka9 pisze:

    Witam już z autobusu.Jade na Dialog obywatelski o przyszłości Europy.Poprosze o impregnat

  46. Zocha pisze:

    Chwilowo mróz mnie zahibernował (-11) ale drugą kawę chętnie – poproszę Happy

  47. Zoe pisze:

    Czołem mroźny Madagaskar. Kawa. I czytanie (oglądanie) super notki. Pozdrawia zapracowany Z.

  48. makowka9 pisze:

    Jo.zdrowiej!Przepraszam, że dopiero teraz.

  49. makowka9 pisze:

    Jestem tak naładowana wrażeniami, że nie wiem jak to opisać.Wieczorem już z laptopa spróbuję.Makijaż mi się rozmazał tak przejmujące były historię opowiadane przez dziewczynki ocalałe z obozu. Potem Timmermansa też słuchało się nie bez emocji. Sala pełna polskiej i włoskiej młodzieży. Timmermans zakończył apelem do młodych…Może wrócę do tego tematu już z domu, żeby podzielić się moimi wrażeniami?

  50. Quackie pisze:

    Fajrant i zdecydowanie przerwa. Tired

    • Max pisze:

      Witaj 🙂 W bibliotece zamieściłem fotografię drzewa , które zmieniło zdanie podczas swojego rozwoju . ( Park Moczydło na warszawskiej Woli) Moim zdaniem jest to ciekawy przykład w przyrodzie .

      • Quackie pisze:

        Dobry wieczór, w międzyczasie jakaś dobra dusza interweniowała w kwestii fotografii. Wydaje mi się, że zwykle takie coś dzieje się wtedy, kiedy drzewem targają zewnętrzne siły – burza, wiatr, tornado (niekoniecznie w tym przypadku), albo jakieś działanie ludzkie, a potem przestają działać i drzewo rośnie dalej, ale inaczej.

  51. Makówka pisze:

    A ja w tej chwili dowiedziałam się, że dziś
    DZIEŃ NAJBARDZIEJ ZAKOCHANYCH.
    Serducho
    Pod tą informacją napisałam pytanie:
    A czym się różni najbardziej zakochany od zakochanego?
    Jak dostanę odpowiedź, przekopiuję Wam.

  52. Bożena pisze:

    Czy zakochanie można stopniować? Thinking

    • max pisze:

      Niektórzy mogą …A wiesz Bożenko ,jak będzie zdrobniale od słowa „szczęśliwy ” ? Po prostu : siusiam śliweczki … Jak widać wszystko jest możliwe … Thinking

    • Makówka pisze:

      Zakochanie = zadurzenie, czyli ten stan, za który odpowiada chemia, może da się nawet zmierzyć poziomem „hormonów miłości”?
      Ale myślę, że taki aparat do mierzenia mógłby być bardzo niebezpieczny w rękach np. nieufnych współmałżonków?

      Natomiast miłość można chyba jakoś stopniować?

      Dlatego Bożenko zadałam też takie pytanie, ale jeszcze ta osoba co zrobiła wpis, jeszcze nie zauważyła, bo odpowiedzi nie widzę.

      • Quackie pisze:

        Raczej się bada aktywność mózgu, w obszarach związanych z odczuwaniem przyjemności. Jakieś wyrafinowane EEG czy też prześwietlenia dynamiczne, jak zwał, tak zwał.

  53. Bożena pisze:

    Na mnie czas. Dobrej nocy życzę Państwu Spanko

  54. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj jest taki dzień, że trzeba przypomnieć sobie o ogniu na kominku, najlepszym na mróz. I potem jeszcze Wolna Grupa Bukowina i utwór, na którym wykłada się większość początkujących gitarzystów, włącznie z wyżej podpisanym. „Sielanka o domu”, taki właściwie polski evergreen?

    Snów gitarą i piórem.

  55. Tetryk56 pisze:

    Snów o sielance i największym zakochaniu!

    • Makówka pisze:

      Jak Bożenie abstynentce śniło się, że kupowała wódkę, to teraz sama nie wiem, co będzie oznaczało, gdyby mi się śniła sielanka oraz największe zakochanie.
      Po przemyśleniu wybieram tak -we śnie sielankę, w realu -zakochanie, nie musi być zaraz największe…
      Valentine-Kiss

  56. ajw pisze:

    Zaraz po północy zapraszam na nowe pięterko 🙂

  57. Makówka pisze:

    Byłam, przeczytałam, chciałam skomentować, ale brak komentarza autorskiego.

Skomentuj Jo. Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)