« W białych miasteczkach... Rocznica »

Mikołaj w Brandysówce.

Prezes koła PTTK nr 45 ogłosił, że zakończenie sezonu turystycznego będzie 9 grudnia w dolinie Będkowskiej.

Deszcz pada, ale trudno. Taka pogoda podobno jest dobra na cerę?

Wysiadamy z autobusu – leje intensywnie. Wszyscy w pośpiechu zakładają peleryny.

  My nie fit-maniacy -zamiast siłowni wolimy spacer po dolince Będkowskiej. 

To jedna z ciekawszych dolinek krakowskich, gdyż jest w niej dużo ciekawych form geologicznych np. Dupa Słonia,  Czarcie Wrota, Pytajnik, Lajkonik.

Makówka zapomniała spakować pelerynę, ale maszeruje dzielnie, kijkami wymachując.

Jesteśmy na miejscu tzn. w Brandysówce pod Sokolicą.

Każdy wyciąga z plecaka różne pyszności do jedzenia i oczywiście tzw. „rozweselacze” w płynie. Peleryny się suszą.

Nikt kalorii nie liczy, gdyż mamy nadzieję, że w czasie marszu w drodze powrotnej trochę z owych zbędnych kalorii stracimy, zanim osadzą się w tych no… bioderkach (no właśnie czemu nie w cyckach?zastanawia się zawsze Makówka).

Tym bardziej że dolinka Będkowska ma kształt wąwozu o dość stromych ścianach z jednej strony, więc czeka nas w drodze powrotnej wspinaczka pod górę.

Kiełbaski się pieką.

I nagle Makówka na tle Sokolicy wypatrzyła Mikołaja.



Całuje więc Mikołaja w pierścień okazując mu należyty szacunek.

Przez kałuże przeprowadza i do stołu prowadzi.

Mikołaj z wora wyciąga cukierki.

Prezes koła PTTK rozdaje płytki CD z programem wycieczek na 2019 rok.

Makówka cały czas ma wrażenie , że pod brodą Mikołaja kryje się pewien kolega, z którym kiedyś wczasach licealnych jeździła na te same obozy harcerskie. Hm..

Jest to prawdopodobne , gdyż Makówka kiedyś niektórych „swoich” harcerzy przyprowadziła na wycieczkę koła PTTK.

To było, gdy zaczęła mieć dylemat czy spędzić niedzielę z harcerzami, czy turystami , więc połączyła grupy i miała w ten sposób „dwa w jednym”.

Wracamy. Deszcz pada cały czas.

W czasie Andrzejek w Ochotnicy Makówka  poznała Małgosię, z którą zamieniła parę zdań i uznałyśmy, że warto się spotkać w Krakowie i jakoś tak wyszło, że jedyny dobry dzień to niedziela.

A więc na pierwszą wizytę i na dodatek do osoby , z którą zamieniłam zaledwie parę zdań, Makówka zjawiła się ubłocona, przemoczona, zmęczona, mocno napita,czyli prosto z wycieczki.

Zrobiło się z tego fantastyczne spotkanie! Starsza pani z plecakiem, kijkami i w butach jak wyżej wzbudziła zainteresowanie syna gospodyni, który przysiadł się „na chwilę” do rozmowy i został już do końca.

Zamiast klasycznych „babskich plotek” wywiązała się międzypokoleniowa wymiana poglądów na bardzo różne tematy.

Dla mnie ciekawe było zapoznanie się z innym punktem widzenia młodego człowieka (dwadzieścia parę lat) na obecną sytuację w Polsce lub rolę wirtualnej rzeczywistości itd. Okazało się, że to ja mam wirtualnych znajomych (np. Wyspa), a student -nie.

Jeden temat wywoływał drugi. Było nawet o prostytutkach (ale z psychologicznego punktu widzenia) albo resocjalizacji w więzieniach i braku takich działań po wyjściu na wolność. 

Na koniec zdjęcia w odpowiedzi na pytanie Tetryka  „A jak stroją się na Święta wasze miasta?”

On też pokazywał Kraków?

Hm…czyżbyśmy mieszkali w tym samym mieście?

Na deser zdjęcia Maradag z Katowic.

181 komentarzy

  1. Makówka pisze:

    Nie umiem jeszcze ustalić, czy moja choroba się rozwija, czy zwija, na dwoje babka wróżyła – albo umrze, albo będzie żyła…
    Tired
    A przecież Maradag obiecałam, więc póki jeszcze dycham, trzeba się z obietnicy wywiązać.
    Zapraszam więc na relację z cyklu Makówki sposoby na walkę z chandrą.
    Poklon

  2. Quackie pisze:

    O rany, i to wszystko w jeden weekend? Co ja mówię, jednego dnia??!?

    Toć tego by wystarczyło na cały tydzień! Makówko, jak Ty intensywnie działasz! No i że zdążyłaś i do doliny, i po Krakowie, i jeszcze zdjęcia tym dekoracjom porobić.

    Nazwy skał mnie zachwyciły 😀

    Czuję się absolutnie usatysfakcjonowany relacją.

    • Makówka pisze:

      Cały weekend nie był intensywny, bo w sobotę jeszcze się oszczędzałam jako rekonwalescentka po chorobie.

      Ale, ale sobota miała pewien bardzo miły akcent -grzaniec w miłym towarzystwie. Beer
      No przecież nie mogłam tak po tygodniu chorowania i abstynencji pójść od razu na wycieczkę, na której było 28 osób i każdy miał inną wódeczkę lub naleweczkę.
      Nazwy skał są faktycznie dość zabawne. Dlatego je wymieniłam. Dolinki podkrakowskie są urocze o każdej porze roku. Mogłabym kiedyś po nich oprowadzić nie Krakusów, bo Krakusy zapewne mają je schodzone tak jak ja.

      Zdjęcia z krakowskiego Rynku zrobiłam wczoraj, idąc na spotkanie z Wujcami. A to deszczowe z dorożką w drodze na promocję książki o Kępińskim, czyli we wtorek.

      • Quackie pisze:

        I jeszcze promocja książki (to co, że we wtorek!)… I jeszcze spotkanie!

        Przy okazji, przeczytałem „krokusy” zamiast „Krakusów” i tak sobie pomyślałem, że jeżeli w tych dolinkach rosną krokusy, to wiosną byłby to przecudny dodatek to tych wspaniałych widoków.

        • Makówka pisze:

          Oj tam, oj tam. Zazwyczaj opowiadam na Wyspie, gdzie byłam i co widziałam, więc o promocji książki o Kępińskim też pisałam.

          Natomiast nie pisałam o tym, że w poniedziałek byłam na zamkniętym pokazie filmu „Dobra zmiana”, gdyż nie chciałam wywoływać drażliwego dla niektórych tematu. Choć film właśnie o tym mówi – o podziałach w naszym kraju.

          A dziś ? Cry-Out w domu siedzę, bo mam nadzieję, że mój organizm to doceni i moja choroba się zwinie, a nie rozwinie.

          • Quackie pisze:

            I tego życzę. Obawiam się tylko, że to by trzeba posiedzieć parę dni pod rząd, żeby zwinąć to choróbsko.

            • Makówka pisze:

              Wypluj to Q., bardzo proszę natychmiast i odpukaj w niemalowane.
              sobota -zebranie
              niedziela -obowiązek obywatelski
              poniedziałek -przyjemności obywatelskie
              wtorek -spotkanie z T. Piątkiem

              Ja tam chcę być!
              Approve

  3. Quackie pisze:

    Skoro tak pokazujemy te dekoracje, to ja pokażę parę zdjęć z Gdyni (niekoniecznie w jednym komentarzu). Zdjęcia z komórki, czyli wieczorową porą ciemność się robi mocno ziarnista…

    Cała ulica w dekoracjach, biało-niebieskich, marynarskich, jak to nad morzem:

    Ale jak się nieco skręci, to widać wróżki i lilie (wodne?):

    I jeszcze wróżka w zbliżeniu:

    Ciąg dalszy zaraz nastąpi…

  4. Quackie pisze:

    Na Placu Grunwaldzkim, koło (remontowanej) muszli koncertowej i na tle (wyremontowanego) Teatru Muzycznego płyną takie żaglówki:

    Z drugiej strony, na tle Gdyńskiego Centrum Filmowego rośnie taki anemon(?) a koło niego – łódka z papieru:

    I jeszcze wielka choinka (chociaż trochę niewyraźnie wyszła):

    Ciąg dalszy nastąpi…

  5. Quackie pisze:

    Gdyńskie ryby, takie jak na pomniku na bulwarze, tylko ze świateł, a w tle te same żaglówki, co wcześniej:

    A tutaj łabędź z gdyńskiej plaży i foka (być może z fokarium w Helu?):

    I na koniec jeszcze raz gdyńskie ryby, tym razem nie tak prześwietlone:

    To tyle. A teraz przerwa.

    • Makówka pisze:

      Mistrzu Q z tych zdjęć mogłeś zrobić osobne pięterko. Skoro już tak komentujemy zdjęciami mam dwa zdjęcia w odpowiedzi na Twoje komentarze.

      „Dupa słonia „(nazwę wymyślili ci, co się po tej skale wspinali) – z 10.12.2017

      oraz krokusy w Dolinie Chochołowskiej z 3.04.2016.

      Takie składanki skopiowałam z fb, bo tak mi było łatwiej znaleźć.
      Uwaga! Uprzedzam oburzonych -po krokusach nie chodziłam; delikatnie między nimi.

      • Bożena pisze:

        W Dolinie Chochołowskiej byłam, ale kiedy to było… no i nie było krokusów, bo na przełomie czerwca i lipca już nie kwitną.

      • Quackie pisze:

        Nieee, tarzałaś się w krokusach, przecież to widać!!! Wink1

        Dziękuję za fotki, cudne, zwłaszcza krokusy, i dają nadzieję, że będzie jakaś wiosna.

  6. Bożena pisze:

    Jest co oglądać i podziwiać. Nie wiadomo co piękniejsze – Kraków czy Gdynia…

    • Makówka pisze:

      Przypominam są jeszcze Katowice Maradag.
      Delighted

      • Bożena pisze:

        A rzeczywiście, przepraszam, zapomniałam… I-got-an-idea

        • Makówka pisze:

          Bożena tak cichutko, skromniutko przypomnę, że jeszcze wcześniej -Mikołaj.
          W tajemnicy Ci powiem, że pod mikołajową brodą jest całkiem, całkiem „przystojna menszczyzna”. Ale to takie moje domysły są…ha, ha!
          French

          • Bożena pisze:

            Wiem, Mikołaj też wspaniały, tym bardziej jeśli pod brodą „przystojna menszczyzna” się kryje.
            Jednak ja porównywałam przystrojenie miast. Co jedno, to piękniejsze… OkOk

            • Makówka pisze:

              Przystojność rzecz względna, ale kreatywność w wymyślaniu dobrej zabawy i fantazję to niewątpliwie ma!

              Tym przebraniem za Mikołaja zaskoczył wszystkich;nikt nie wiedział!
              Na Rysy wytargał kiedyś w plecaku koszulę, muchę, frak, aby tam na samym szczycie się przebierać do pamiątkowego zdjęcia.

              W zimie w plecaku wyniósł żywego storczyka zapakowanego w specjalną tubę, aby na szczycie wręczyć na śniegu z życzeniami urodzinowymi.

              Nie pamiętam teraz jaka to była góra, musiałabym sprawdzić w archiwum zdjęć.

              • Wiedźma pisze:

                To jest człowiek z fantazją ! Bardzo bym polubiła takiego Mikołaja Delighted

                • Makówka pisze:

                  Uhmu…

                  Na Górę Ludwiki w plecaku wytachał własnoręcznie zrobiony tort, na którym był napis z rodzynek 60 !
                  Potem wetknął w ów tort racę i podpalił, wręczając, zaskoczonej tej, co skończyła no hm.. owe 60 lat.
                  Do tego jeszcze była …kopa siana!
                  Już nie wspomnę o organizowaniu pożegnania zimy i witania wiosny i takie tam różne…

                  Ok, chyba już zamilknę…

  7. Jo. pisze:

    Koniec dnia czerwonym pachnie winem…

    A, tak mi się skojarzyło.
    Dobranoc Państwu (chyba).

  8. Bożena pisze:

    Ja też się pożegnam… GoodNight Bye

  9. Tetryk56 pisze:

    Wróciłem z Walnego Zgromadzenia…

    • Makówka pisze:

      Tetryku cały, żywy i bynajmniej nie walnięty?

      Brutal

      • Quackie pisze:

        To zależy, jakiej organizacji to było Walne Zgromadzenie.

        Bo np. z Walnego Zgromadzenia Stowarzyszenia Filatelistów można wrócić z ząbkami na wierzchu.

        Z Walnego Zgromadzenia Stowarzyszenia Saperów-weteranów można wrócić podminowanym.

        Natomiast z Walnego Zgromadzenia Stowarzyszenia Hydraulików wraca się zwykle będąc zalanym.

        • Makówka pisze:

          A Tetryk wrócił milczący. To oznacza, że jakie to było Walne?
          Aż się boję, co będzie jak się w końcu odezwie!
          Sad
          Żeby to nie było tak:
          The-Incredible-Hulk

          • Quackie pisze:

            Może to było Walne Zebranie Stowarzyszenia Rejentów im. Aleksandra hr. Fredry? Thinking

          • Wiedźma pisze:

            Ukratek wrócił zmęczony, bo Walne w Spółdzielni Mieszkaniowej może być trudne. Zwłaszcza, gdy się trafi Wszystko-Lepiej-Wiedzący, albo ktoś sfrustrowany.
            Mam w tym względzie pewne doświadczenia.

            • Makówka pisze:

              A myśmy z Q. żarty ze zmęczonego bidulka sobie robili!
              ROTFL

              Na szczęście poczucie humoru to jest cecha, której Tetrykowi nie brakuje!

  10. ajw pisze:

    Jak fajna ekipa to i imprezy fajne. Fit w takim wydaniu kupuję bez targowania się 🙂
    Buziaczki

    • Makówka pisze:

      To są różne ekipy. Zupełnie inne osoby były na Andrzejkach w Ochotnicy, a zupełnie inne teraz na tym Mikołaju.
      Tylko ze zbioru „harcerze” i ze zbioru „turyści” zrobił się zbiór wspólny, który razem robi np. Marzannę w pierwszy dzień wiosny.

      Teraz Marzannę robią wszyscy, ale kiedyś samochody się zatrzymywały, jak nas widzieli poprzebieranych niosących Marzannę. No!

      Z tego siedzenia w domu zaczęłam przeglądać stare zdjęcia z wycieczek i …przecież to było parę lat temu, a tyle się zmieniło!

      To nie był dobry pomysł to przeglądanie zdjęć… Cry

  11. Ultra pisze:

    Rozmarzyłam się, nie dość że aniołów kupa (przypominam, że w Krakowie jest też ulica Kupa, ale nie ekstrementy), widoki takie, że nic tylko wzlecieć, to jeszcze te imprezy i spotkania z ciekawymi ludźmi.
    W Dolinie Będkowskiej zawsze byłam latem, więc nic dziwnego, że Mikołaja nie spotkałam. StClaus1

  12. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Ponieważ piąteczek, to nieco bardziej żwawa, z dynamicznym basem i funkująca. The Temptations i „Papa Was a Rolling Stone”. Nagrywana przez innych artystów, w tym przez George’a Michaela.

    Snów wibrujących basem (ale nie tak, żeby obudzić).

  13. Tetryk56 pisze:

    A Tetryk wstaje jutro przed świtem, więc cichutko idzie spać.
    Miło Iwonce popatrzyć w oczy! Happy

  14. Wiedźma pisze:

    Pobiegałam po drabince, podziwnęłam fotki i Mikołaja a nade wszystko błękitne oczy AJW (czy trzeba z małej litery ?) Wink

  15. Wiedźma pisze:

    Makówka robi porządki na półce, a ja zapalam lampkę na dobrą noc.

    PS Czy Makówka to kobieta-dynamit ? Overjoy

    • Makówka pisze:

      No właśnie nie! Leniwa i źle zorganizowana.

      Zrobiłam porządek w szafce z garnkami i zamiast kontynuować dalsze sprzątanie kuchni pod pretekstem, że domowi panowie po kuchni się pętają, zaległam na wersalce z laptopem na kolanach.

      A teraz sumienie zaczęło mnie podgryzać. Kocur

      Dobranoc Wszystkim!

  16. Zoe pisze:

    Hmmm. Dobranoc.

  17. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Urocze pięterko Approve Jak widać na dobry humor i zabawę nie wpłynie nawet deszcz Pleasure
    To też pewnego rodzaju atrakcja Wink
    Dekoracje cudne tak w Krakowie, w Katowicach, jak i w Gdyni. Podejrzewam, że to niejedyne miasta w Polsce tak wystrojone na święta Happy

    • Quackie pisze:

      Nie, u różnych znajomych na Facebooku z różnych stron Polski widzę piękne zdjęcia. Może to nie tak, żeby było jakieś współzawodnictwo, kto zrobi większą albo bardziej efektowną dekorację, ale trzeba przyznać, że efekty są piękne.

      • miral59 pisze:

        W naszym miasteczku jest co jakiś czas (z okazji różnych świąt) konkurs na najlepiej udekorowany dom. Niektórzy prześcigają się w wymyślaniu oryginalnych dekoracji. Potem w lokalnej gazetce (dostaję ją z rachunkiem za wodę) można obejrzeć zdjęcia zwycięskich domów. Stąd wiem, że takie konkursy bywają… Wink Happy-Grin

        • Quackie pisze:

          No tak, w Polsce też coraz więcej prywatnych ludzi robi takie rzeczy, ale budżet miasta/gminy ciężko przebić.

          A w USA bywają prawdziwi pasjonaci – w Baltimore jest cała uliczka, gdzie właściciele domów robią niby każdy na własny rachunek, ale efekt wychodzi wspólny – https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/baltimore.org/photo-tour/miracle-34th-street (i nawet nie wiem, czy między Świętem Dziękczynienia a styczniem kolejnego roku nie wpuszczają za biletami?).

  18. miral59 pisze:

    Jutro (sobota) jedziemy z samego rana do warsztatu. Mąż dostał wezwanie do dealera na wymianę poduszek bezpieczeństwa w samochodzie. Niby mają jakąś usterkę. Toyota wymienia we wszystkich autach, które mają ten typ poduszek. Nic płacić nie trzeba, więc jedziemy Happy-Grin
    Potem planujemy się gdzieś wybrać. Jeszcze nie wiem gdzie, ale coś się wymyśli Wink Muszę się „przewietrzyć” i nabrać nowych sił do pracy… jeszcze tylko tydzień do świąt Weary

  19. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Ile tu się wydarzyło w nocy! Sowy się rozgadały… ale najważniejsze, że nareszcie ajw odzyskała twarz Happy

  20. Jo. pisze:

    …brrr
    Idę do wampirów.

  21. Jo. pisze:

    To teraz śniadanko!
    Koffie

  22. Quackie pisze:

    Dzień dobry, pada śnieg, a ja się może nie WYspałem, ale całkiem solidnie sobie POspałem i bardzo dobrze. Dzisiaj będzie mnie często rzeczywistość odrywać od sieci.

  23. Makówka pisze:

    Witajcie!

    Buziaczki

    Zawołała obrażona NA SIEBIE Makówka.
    No bo wczoraj publicznie Makówka się wychłostała, od leniwych się wyzywając i własne sumienie na siebie nasyłając, więc dziś Ewa powiedziała do Makówki „a właśnie ci pokażę, że NIE JESTEM LENIWA !”i postanowiła nie zalegać z laptopem, ale zabrać się za jakieś głupie czynności domowe.
    W tej sprawie Ewa i Makówa są zgodne -obie tego nie lubią!
    Afraid

    • Quackie pisze:

      Ale to z wyrzutów sumienia czy raczej nagłego przypływu energii?

      • Makówka pisze:

        Z wyrzutów sumienia, że przecież nawet na karteczce zapisałam, gdzie mam posprzątać.
        No ale jak na siebie ostro nie nakrzyczę to … Angry

        • Tetryk56 pisze:

          Oto Wpływ karteczek na zachowanie Makówek w pierwszej połowie XXI wieku Overjoy

          • Makówka pisze:

            Czy myślisz, że gdybym przeszła na wpisywanie tych poleceń do samej siebie w telefon, byłoby to bardziej skuteczne? Who-s-the-man

            Bo pisanie do siebie maila przed spaniem celem przypomnienia co mam ważnego zrobić rano to już praktykuję. No ale trudno sprzątanie nazwać czymś ważnym!
            Hihihi!

            • Quackie pisze:

              Też tak robię z mailem, chociaż na co dzień mam raczej kartkę przypiętą do „deski” z klipsem z listą rzeczy do zrobienia.

              Ostatnio, nie dalej jak wczoraj, tak zrobiłem z przepisem na placuszki waniliowe (tzn. na serku homogenizowanym waniliowym), którego nie chciało mi się drukować, żeby z niego w kuchni skorzystać, więc wysłałem go do siebie samego mailem i czytałem z telefonu, stojąc przy kuchence.

  24. maradag pisze:

    Dzień dobry!
    Upajam się wczorajszą dobranocką… Approve
    A wczorajszy dzień zaginął mi gdzieś w przestworzach… Odnalazłam go dopiero gdzieś około pierwszej w nocy. To juz było zbyt późno, żeby życie towarzyskie prowadzić.
    Chciałam bardzo serdecznie podziękować Makówce za wykorzystanie (mnie) Wink1 moich zdjęć z Katowic.
    Normalnie mam problem z zapakowaniem się do małej, „samolotowej” walizki. Prezenciki takie małe, ale jeden puchaty ciuch to już „vol”. A w ogóle, to nie mam się w co ubrać. Bo mi się sylwetka zmieniła! To tak na zimę… obrastam… Żeby cieplej mi było.
    No to ja się pożaliłam i idę dalej przepakowywać.
    Daze

  25. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    W środku nocy powiozłem siostrę na lotnisko, krótka drzemka, zakupy, śniadanie, wizyta hydraulika – i już jestem! 🙂

  26. makowka 9 pisze:

    A ja też w świecie zewnętrznym.W autobusie.W korku.

  27. Quackie pisze:

    Max, trochę zmniejszyłem rozmiary. Czy jesteś w Gdańsku?

  28. Quackie pisze:

    Hmmm, udało mi się przy okazji odbić zdjęcie jak w lustrze, teraz chyba powinno być dobrze.

  29. Max pisze:

    Byłem . Jestem w mazurskiej Hacjendzie i wracam do Stolicy . Approve

    • Quackie pisze:

      To bezpiecznego powrotu!

      A przy okazji, jak o tej porze roku wygląda na Mazurach? Jakbyś miał jakieś zdjęcie również stamtąd…

  30. Quackie pisze:

    Ponieważ propaguję ten tekst, gdzie się tylko da, polecę i Wyspiarzom. Tekst jest długi, ale niekoniecznie skomplikowany, i opowiada historię pewnego przekładu, przy którym spiętrzyło się tylko wątpliwości, że zapowiadają się lokalne podtopienia. Naprawdę polecam, bo to przy okazji świadectwo tego, jak wyglądają ekstrema współczesnego rynku wydawniczego w Polsce.

    http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/lubimyczytac.pl/aktualnosci/publicystyka/11232/nadpisane-w-tlumaczeniu-krotka-historia-basni-braci-grimm-wydawnictwa-waspos#p825653

    • Bożena pisze:

      Aż trudno uwierzyć, że takie przekłady są dopuszczane do druku i sprzedaży Amazed

      • Quackie pisze:

        No właśnie nie „są dopuszczane”, bo nie ma nikogo, kto by dopuszczał. W sensie – wolny rynek powinien weryfikować, tylko że kto ma dość sił, czasu i środków, żeby się tym zajmować? Elizę ruszyło, bo to jej naukowa działka, więc jak zobaczyła takie partactwo, to po prostu uznała, że zawodowa uczciwość – raz, że tłumaczki, dwa, ze naukowczyni zajmującej się Grimmami – jej nakazuje. A ileż innych kiepskich przekładów przechodzi bez echa?

        Przykład pierwszy z brzegu: ponieważ wydawnictwa nie chcą płacić za prawa do istniejących przekładów klasyki (i lektur!), zamawiają własne, nowe, niekoniecznie z faktycznej potrzeby dostosowania języka do nowych realiów, tylko właśnie z powodów komercyjncych, i efekt jest taki, że – jak ostatnio naliczono – mamy chyba ze 20 przekładów „Małego Księcia” A. de Saint-Exupery’ego, i niekoniecznie są to wszystko arcydzieła.

        A do tego dochodzi jeszcze jedna sprawa: postaw się na miejscu nauczycielki, która prowadzi lekcję na temat danej lektury i nagle się okazuje, że dzieci korzystają z kilku, w porywach do kilkunastu RÓŻNYCH tekstów! I np. różne postacie się różnie nazywają!

        • Jo. pisze:

          Oj weź… Fredzia Phi Phi?

          • Quackie pisze:

            A to jest całkiem inna para kaloszy, „Fredzia Phi-Phi” to jest przekład bardzo wierny, po prostu filologiczny, tzn. jest to póki co tekst najbliższy angielskiemu oryginałowi, jaki można napisać po polsku. A że brakuje mu atmosfery, wdzięku, uroku, humoru i wszystkich innych zalet przekładu Ireny Tuwim, i dla przyjemności czytać się tego nie da, to już inna sprawa, ale to raczej wina wydawcy, że próbował promować „Fredzię” jako „nowy przekład”, nie ostrzegając czytelników (no i z punktu widzenia marketingu by sobie strzelił w stopę, ostrzegając), ale z drugiej strony cel osiągnął – wszyscy pamiętają tytuł i całą sprawę.

        • Bożena pisze:

          No, ma problem. Szkoła powinna zakupić sama tę lekturę dla uczniów. Tylko szkoły nie mają pieniędzy. Niezły zgryz…

          • Quackie pisze:

            Albo chociaż powinno być dość egzemplarzy TEGO SAMEGO przekładu dla jednej-dwóch klas w szkolnej bibliotece i taka nauczycielka powinna wyraźnie powiedzieć uczniom, z której wersji (z nazwiskiem tłumacza i nazwą wydawnictwa) będą wszyscy korzystać.

            Z brakiem pieniędzy masz rację, na szczęście rzecz nie jest tak powszechna w przypadku innych lektur, więc może na tego jednego „Małego Księcia” by się znalazło jakieś jednorazowe dofinansowanie…

            • Wiedźma pisze:

              Straszne to, bo bez szacunku dla autora i prawdę mówiąc – zwykłej przyzwoitości. Może pani tłumaczka sądziła, że z bajek da się zrobić horror ? Distort

              • Makówka pisze:

                Dla mnie przygnębiający jest fakt, że mało zorientowany czytelnik może zostać wprowadzony w błąd.

              • Quackie pisze:

                To jest w ogóle grubszy szpas, nie wiadomo, czy tłumaczka to rzeczywiście tłumaczka, czy tylko figurantka, a jeżeli rzeczywiście tłumaczka, to wydaje się, że kompletnie bez wcześniejszego doświadczenia.

        • Jo. pisze:

          O matko, a najnowsze tłumaczenie Holmesa? BB sobie zażyczył komplet, kupiłam. Po lekturze Studium w szkarłacie opadły mi ręce.

          Józef Kowal… Chryste Panie…

    • miral59 pisze:

      Przeczytałam tekst i faktycznie jestem pod wrażeniem Amazed Zastanawia, czy w innych krajach tłumaczenia z polskich twórców wyglądają podobnie? Czy tłumacze też dopisują swoje fragmenty, albo jakieś pomijają, tworząc zupełnie inny klimat? Czy to tylko polska wada tłumaczy? Thinking

  31. Jo. pisze:

    Szanowni Wyspiarze – wymiękłam. Na pysk padam. Nienawidzę zakupów, zwłaszcza zakupów z dwoma walczącymi autystami.
    Idę se spać.
    Albo co.

  32. Quackie pisze:

    Przerwa w Wysporysie.

  33. Bożena pisze:

    Ja też już idę spać, dobranoc kordelka

  34. Makówka pisze:

    Jestem.

    Rano dziecko kusiło wyjazdem na narty.
    Włączyłam makówkowy rozsądek, że przecież nie całkiem zdrowa jestem.
    Potem zaczęło kusić spacerem -odpowiedziałam, że nie czuję się jeszcze całkiem zdrowa. Weary

    I wtedy dziecko zaczęło ” a jak myślisz fotel czy wersalka?”
    Na to matka odpowiedziała „nie teraz, bo już muszę wyjść z domu!”
    Who-s-the-man

    Co innego spacer, a co innego obywatelski obowiązek, prawda?

    • Quackie pisze:

      Zależy, co trwa krócej Wink1

      • Makówka pisze:

        Obywatelski obowiązek trwał krótko, ale potem pojechałam wypełnić obowiązek rodzinny tzn. do mamy. Nie będę narzekać, bo to normalna kolej rzeczy jest, ale okropna jest ta bezsilność, kiedy tak niewiele można…
        Po drodze w Prokocimiu zrobiłam dwa zdjęcia:

  35. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Sprzed lat, jeszcze jakoś tak z okresu moich studiów.

    Śliczny i melodyjny utwór, tym bardziej, że to niekonwencjonalna, nietypowa i bardzo swoja własna Bjork.

    Snów nietypowych w równie śliczny sposób.

  36. Tetryk56 pisze:

    A ja dzisiaj knułem aż w dwóch miejscach… A już niedługo trzeba będzie poknuć w łóżeczku i to własnym 🙂

    • Quackie pisze:

      Czy we własnym łóżeczku knuje się to samo, co poza nim?

      • Makówka pisze:

        Chyba zaczęłam uruchamiać wyobraźnię…
        Wink1

        • Quackie pisze:

          Zaczynam się bać cokolwiek pisać! Amazed

          • Makówka pisze:

            Q.!Też Ci wyobraźnia zaczęła pracować?
            Zawsze mi się wydawało, że TO inaczej jakoś się nazywa…
            Knucie? Pierwsze słyszę, a już trochę żyję na tym świecie!
            Fala

            • Quackie pisze:

              Czasem trzeba knuć, żeby kogoś zaciągnąć do łóżka, ale knuć w łóżku, to już musi być wyższa szkoła jazdy!

              • Makówka pisze:

                Uprzejmie proszę o zwrócenie uwagi na godziny wypowiedzi.
                Tetryk godz 22:53.
                Mistrz Q 23:15.

                Tak tylko zwracam uwagę…bo gdy się czyta najpierw Q, potem T. to można hm różnie zrozumieć…

          • Tetryk56 pisze:

            Nie bój się, Makówce to świetnie robi! Overjoy

            • Makówka pisze:

              Tetryku co mi świetnie robi? Delicious
              Uruchamianie wyobraźni, na czym polega knucie we WŁASNYM łóżku?
              A w CUDZYM to też się nazywa knucie?
              Fala

              • Tetryk56 pisze:

                Uruchamianie wyobraźni, oczywiście!
                Jak się rozpędzisz, to będzie pięterko fabularne 😉

                • Makówka pisze:

                  Moje pięterka są tylko i wyłącznie ” z życia wzięte”.
                  Już kiedyś pisałam, że nie jestem twórcza i nie umiem nic wymyślać ani nawet ubarwiać.
                  Życie dostarcza wystarczająco dużo różnych sytuacji…

                  Moja wyobraźnia to jak w tym kawale o koszulce dziecięcej…już milczę, bo mnie cenzura wyspowa wytnie. Ozorek

                • Quackie pisze:

                  Mamy na Wyspie jakąś cenzurę???!?!? (poza autocenzurą i automatem antyspamowym) Amazed

                • Makówka pisze:

                  A skąd mogę wiedzieć? Ja tu dopiero od lata jestem! Ale na wszelki wypadek tak tylko koszulkę przywołałam…

  37. Tetryk56 pisze:

    Pozdrowienia dla sów! Idę spać…

  38. Quackie pisze:

    To ja idę nie knuć, ale inne krótkie słowo, które się kończy na „ć” – spać.

    Dobranoc.

  39. Wiedźma pisze:

    No to spracowanym zapalam lampkę…. spracowanymi rączkami Wink

  40. Wiedźma pisze:

    aaaa, kotki dwa …

  41. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Nareszcie w nocy posypało na biało 🙂

  42. Bożena pisze:

    Coś mnie rozkłada na łopatki, czyżbym zaraziła się od Makówki? Sick

  43. Quackie pisze:

    Dzień dobry, i tutaj sypie (i nie topnieje, a więc zabiela). Teraz pewnie nie pobędę, ale po południu już tak.

  44. Makówka pisze:

    Witajcie! Kawa1

    U mnie pod oknem leży śnieg. Minus dwa stopnie. Słońce.

    Może nie należało być rozsądnym i jednak pojechać na narty?

    Śniło mi się, że takimi malutkimi motorówkami pływałyśmy z moimi „amerykańskimi przyjaciółkami” po Oceanie. Piękne widoki, ale nie wiem, gdzie to było ani jaki Ocean. Overjoy

  45. Zocha pisze:

    Dzień dobry Kawa1 zniknęłam wczoraj w realu, aby poznawać przedświąteczne zwyczaje Hiszpanów. I nie jest to szoping czy gruntowne porządki. Ech, ci to potrafią każdą okazję zmienić w wielką radosną fiestę!

  46. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Dziś nietypowo przywitam się zaproszeniem na nowe pięterko, przypominające o tragicznej rocznicy.

  47. Quackie pisze:

    Mistrzu Tetryku, a co to za dziwny komentarz wyżej?

    • Makówka pisze:

      Quacku piszesz na starym pięterku z 14.12.2018, który zalinkowałam na dzisiejszym wpisie, aby przypomnieć, że już kiedyś pisałam o Mikołaju w Brandysówce.

      • Quackie pisze:

        Wiem, ale ten trackback, o którym pisze Tetryk niżej, pojawił się jako komentarz na starym pięterku, co wyglądało, jakby komentującym użytkownikiem był nowy wpis Amazed

        • Makówka pisze:

          Nowy wpis skomentował stary wpis, teraz czas, aby stary wpis skomentował nowy.

        • Tetryk56 pisze:

          Bo tak jest 🙂
          To jest informacja dla autora cytowanego wpisu, że gdzieś (może na innym blogu, którego on zupełnie nie kojarzy) jego wpis został przywołany.

          • Makówka pisze:

            I gdyby to był jakichś inny blog Makówka byłaby cała dumna, a tak cóż…cytowanie samego siebie ?

            Choć przecież nie ja jedna daję link na jakichś swój stary wpis.

    • Tetryk56 pisze:

      Tak zwany trackback – informacja o tym, że wpis został zacytowany gdzie indziej.

Skomentuj ajw Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)