« Dylemat do(ni)kąd... »

Pożary w Kalifornii i Henryk Sienkiewicz

 

Obiecałam Miralce pięterko o jeziorze Michigan.

Już miałam wybierać zdjęcia do tego tematu, gdy w TVN usłyszałam, że z powodu pożarów w Kalifornii nie żyje już 77 osób, a ponad 1000 uważa się za zaginione. Moje myśli powędrowały więc do Kalifornii.

W 2013 pojechałam do Castro Valley (aglomeracja San Francisco) do pracy – pięciotygodniowe niemowlę, dwuletnia dziewczynka, pies, gotowanie, sprzątanie – takie tam.

Po San Francisco chodziłam z wózkiem z niemowlakiem.

Natomiast do Yosemite udało mi się wyrwać bez dzieci. I tam właśnie widziałam spalone drzewa, które, teraz gdy tak ogromny pożar pustoszy duże obszary Kalifornii, stanęły mi przed oczami.

W niepełny miesiąc po tym, gdy zrobiłam powyższe zdjęcia, wybuchł tam pożar, który zagrażał parkowi narodowemu Yosemite i ogromnym sekwojom, a był taki moment, że obawiano się o największy zbiornik wody pitnej dla San Francisco. Znaczna część parku została zamknięta.

Pod koniec sierpnia 2013 czytałam, że pożary te to jedne z największych w historii Kalifornii. Skopiowałam sobie wtedy artykuł z onet.pl

Zda­niem eks­per­tów, lata do­tkli­wej suszy i stałe choć po­wol­ne ocie­pla­nie się kli­ma­tu będą po­wo­do­wać po­wta­rza­nie ta­kich po­ża­rów, które będą coraz po­tęż­niej­sze.

Ten obecny jest zdecydowanie potężniejszy, to już wiemy…

Miało być pięterko o słonecznej Kalifornii jako odskocznia od zimna za oknem, a wyszło… ekologicznie. Wychodzi na to, że nie ja rządzę, tym co napiszę, tylko pisanie rządzi mną?
Skoro zrobiło się ekologicznie, to zakończę… historycznie.

W drodze z San Francisco do Yosemite dwie Ewy zatrzymały się w Maripozie, gdyż chciały zobaczyć miejsce, o którym Sienkiewicz pisał:

„Byłem tylko jakby przelotem w Maripozie i równie pobieżnie zwiedziłem jej okolice. Byłbym się jednak dłużej zatrzymał i w mieście, i w hrabstwie, gdybym był wiedział, że o kilkanaście mil od miasta żyje w lesie prototyp mego „Latarnika””.

Aby wprowadzić się w nastrój gorączki złota, zwiedziłyśmy kopalnię złota.

Na koniec może jeszcze fragment z „Wspomnienia z Maripozy”

„Póki rzeczka Maripoza przeświecała złocistym dnem, a na brzegach osadzała zielonawe grudki drogiego metalu, roili się tu górnicy amerykańscy, „gambusinos” z Meksyku i kupcy z całego świata. Potem wszystko to wywędrowało. „Złote” miasta są nietrwałe, bo złoto prędzej czy później musi się wyczerpać“

Sekwoje i wspinanie się po skałach mogę pokazać następnym razem, jak zechcecie. Albo? San Francisco i Berkeley.

Albo na odmianę jakiś inny Stan w USA?

200 komentarzy

  1. Makówka pisze:

    Trochę Kalifornii, trochę ekologicznie, trochę historycznie -zapraszam.

    • miral59 pisze:

      Za próbę spełnienia obietnicy bardzo dziękuję Pleasure
      Nie wiem, ale z tego co pamiętam, pożary w Kalifornii są niemal co roku. Najczęściej jakiś baran (przepraszam od razu te miłe zwierzątka) zaprószy ognień, czasami zdarzają się specjalne podpalenia… a że tam dość sucho, to i się pali… setki hektarów lasów, łącznie z domami…
      To tak jak z Florydą i wschodnim wybrzeżem, gdzie co roku szaleją różnego rodzaju huragany. Od lipca do listopada… to okres huraganów, cyklonów czy czego tam jeszcze… Weary
      To tak jak w Arizonie, gdzie latem temperatura powyżej 40 Celsjusza to norma…. że o „ścieżce tornad” nie wspomnę…

      • Quackie pisze:

        Gdzieś czytałem – ale nie wiem, czy to prawda – że jakieś sto lat temu był w Kalifornii szał na sadzenie australijskich eukaliptusów. Jak już ładnie wyrosły, to okazało się, że ze względu na zawartość substancji oleistych palą się jak zapałki i to przez nie kalifornijskie pożary osiągają takie katastrofalne rozmiary.

        Jednak w innych miejscach czytam, że to plotka, a w rzeczywistości to ściema, i to wcale nie eukaliptusy są odpowiedzialne za rozmiary tych pożarów.

    • miral59 pisze:

      Jedno muszę przyznać… od dłuższego czasu marzy mi się wycieczka do Yosemite. Chciałabym zobaczyć te sekwoje. I muszę ze wstydem powiedzieć, że zazdraszczam Ci takich widoków Approve
      Słyszałam, że te drzewa są obłędne… Approve
      Może kiedyś mi się uda… Happy-Grin

      • Makówka pisze:

        Miralko!
        Obiecuję SPECJALNIE DLA CIEBIE pokażę parę zdjęć z Yosemite oraz jezioro Michigan.
        A inni? Mam nadzieję też obejrzą. Hm Wyspa?

        • miral59 pisze:

          Jezioro Michigan widziałam z wielu stron, a że duże, to i tych stron ma wiele Happy-Grin Chętnie pooglądam jeszcze raz… bo wiesz… ja jestem góral, ale bagienny Wink
          Yosemite widziałam na zdjęciach naszych znajomych, którzy tam byli. Pamiętam pod jakim byli wrażeniem po wycieczce Pleasure Ale chętnie obejrzę Twoje zdjęcia. Każdy ma inne spojrzenie i każdy fotografuje coś innego Happy-Grin

  2. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Zasnęłam w Polsce, obudziłam się w Kalifornii. Chociaż do samolotu nie wsiadałam Approve
    Pięterko ciekawe i pouczające, zwłaszcza dla kogoś takiego jak ja, co nigdy nie byłam w Ameryce i się tam nie wybieram.

  3. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Szedłem kiedyś granicznym szlakiem między Polską a Słowacją, gdy po słowackiej stronie płonął las. Ogień wprawdzie był raczej daleko, a przecinka szeroka (jak to na granicy), ale dymy kłębiące się wokół i znacznie momentami ograniczające widoczność nadawały sytuacji sporo grozy…

  4. Alla pisze:

    Dzień dobry;
    i jak Makówko znalazłaś jakiegoś złotego samorodka?? Wink

    Oby ten deszcz, co to miał spaść dzisiaj w Kalifornii pomógł ugasić ten paskudny żywioł Sad

  5. Makówka pisze:

    Niewyspane witajcie!
    Jednak te pożary albo „gorączka złota” coś mi spać nie dały!
    Albo? Ten złoty samorodek co go nie szukałam, bo wolałam pojechać, oglądać sekwoje! Taka zmarnowana szansa!

  6. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Już wiem, skąd się wzięło słowo „zwłoki”. Od „zwlec się” z łóżka, rano. Kawy!

    Koffie

  7. Alla pisze:

    Tak sobie przeglądnęłam fotografie Sienkiewicza i doszłam do wniosku, że prawnuk pana Henryka, Bartłomiej, podobny jest do swego pradziadka. A jak pióro?? Czytał ktoś, którąś z książek Bartłomieja?

    • Quackie pisze:

      Nie czytałem, ale podobieństwo faktycznie jest widoczne. No cóż, geny!

    • Makówka pisze:

      Książki nie czytałam, ale 23.10.18 byłam w Kawiarni Literackiej na spotkaniu z Bartłomiejem Sienkiewiczem.

      Inteligentny i dowcipny. To była promocja jego książki „Państwo teoretyczne”.
      Rozmawiano na różne tematy (o taśmach oczywiście też!), były pytania z sali.

      Spodobało mi się m.in. takie stwierdzenie Sienkiewicza:

      PIS dobrze zdiagnozował choroby naszego państwa, ale stosuje metody, które powiększają chorobę zamiast ją leczyć.

  8. Alla pisze:

    Przy okazji szperania w necie, trafiłam na fajny blog o Kaliforni – też Wink
    Kalifornia zimą, też tak chcę!! Cry-Out
    Gdyby kogoś zaciekawiło http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/cosmicflower.pl/category/podroze/ Pleasure
    Ostatnia notka jest z listopada zeszłego roku, czyżby autorka już zakończyła podróże?

    • Makówka pisze:

      Dzięki Alla. THANK-YOU

      Wieczorem zerknę, bo teraz jak powiadasz „czas na real”.
      Jedynie z doskoku coś tam można wpłynąć na Wyspę na momencik.

    • miral59 pisze:

      Zerknęłam. Muszę przyznać, że nie do końca mi się to podobało. Wybacz, ale mam alergię na osoby, które przyjeżdżają do USA na kilka miesięcy i chcą uchodzić za znawców tego kraju. Mieszkam tu 20 lat, a znawcą nie jestem… Amerykanie są jak Polacy czy każdy inny naród. Nie są jednolici. Ona trafiła akurat na takich…
      I tak na dobrą sprawę… mieszkając w Polsce od wielu lat, czy ktokolwiek może powiedzieć, że poznał na 100% mieszkańców? Czy można wydać jednoznaczną opinię o Polakach? Nawet w tak małej społeczności jak nasza Wyspa, każde z nas jest inne… a co dopiero mówić o tak wielkim kraju jak USA.
      Przeczytałam tylko „Fakty oraz mity o Ameryce i Amerykanach”, bo mnie zainteresowało o czym napisała. Nawet trudno o komentarz…
      Czy ona próbowała się dowiedzieć co oznacza to amerykańskie „organic”? Ja się starałam… oznacza to, że przy hodowli nie używano pestycydów, ale inne środki ochrony roślin, a także różne chemikalia powodujące szybszy wzrost i ochronę przed pasożytami, są już dopuszczalne. To jaka to zdrowa żywność? Weary Pestycydy, a głównie DDT są zakazane w USA od wielu lat i nikt tego nie używa. Często śmiejemy się z mężem, że przywożą z jednego sadu owoce, a potem w sklepie dzielą to na „organic” i nie „organic”. Wszystko zależy jak im co schodzi… Wink A że cena tych „organicznych” jest dwa razy taka, to wiadomo gdzie co położą Overjoy Dopiero jak im nie schodzi, to przenoszą w inny kącik…
      Co do markowych ciuchów, to wolę się nie wypowiadać Wink Do niektórych sklepów nawet nie wchodzę, bo ceny są takie, że mnie nawet na skarpety nie stać ($50 jedna para) Worry Jeśli zaś się tyczy jakości… no cóż… Thinking Jedna z moich dawnych znajomych kupowała tylko w tych najdroższych sklepach. Stać ją było… kupiła mężowi podkoszulki. O cenie to nawet mówić hadko… za jedną kupiłabym podkoszulki dla całej rodziny Happy-Grin Po pierwszym praniu wszystkie szwy poszły w pierony. Pokosiły się tak, jak jeszcze nie widziałam (może dlatego, że kupuję w tańszych sklepach). Wyrzuciła je co do jednej i poszła kupić nowe… do tego samego sklepu i z tej samej firmy… komentarz wydaje mi się zbyteczny… Weary

      • Alla pisze:

        Amazed Taż mnie, Mirelko, chodziło tylko i wyłącznie o zimowe temperatury w Kalifornii!! Gdy u mnie bielutko, a Zieleniec pełną parą szykuje się do sezonu narciarskiego!! Delighted

        • miral59 pisze:

          Skowroneczku, taż na Ciebie złego słowa nie powiedziałam Cmok
          U mnie bielutko co jakiś czas od przynajmniej dwóch tygodni Wink Śnieżek poprószy, przykryje, a po kilku godzinach już prawie po nim śladu nie ma Weary
          Znajomi Amerykanie mówią, że to trochę za wcześnie… może… ale to się tu zdarza. W sumie, to już druga połowa listopada Pleasure
          A najcieplej jest chyba w Arizonie. Zimą temperatury spadają nawet do 20C Wink Overjoy
          Wiele osób, które są już na emeryturze, kupuje domy na Florydzie. Lato spędzają w Illinois, a na zimę jadą na południe. Jak ptaki… Happy-Grin

  9. Alla pisze:

    Zmykam, bo zbyt długo siedziałam w sieci, czas na real… Bye

  10. Zoe pisze:

    Dzień dobry w południe. Nie wiem jak tam reszta wyspiarzy, ale ja o tej porze piję kawę…

  11. Max pisze:

    A ja , proszę Pani , o Kalifornii , to mógłby opowiadać Pani cztery dni i cztery noce ! Był pan tam ? Nie , ja nie byłem , ale brat mego majstra – to przed czterema laty , o mało co , tam nie pojechał ! Thinking

  12. makowka 9 pisze:

    Maksiu!
    ale się uśmiałam!Tak jak Bożena, ale z komórki nie umiem dodać tego co to tarza się ze śmiechu.

  13. makowka 9 pisze:

    ROTFL
    udało się z komórki. oklaski!
    Fala

  14. Max pisze:

    Bo ja proszę Pani , jestem taki światowiec , że hej ! Obleciałem , objechałem gdzie się tylko dało . Zajrzałem nawet w najmniejsze dziury Gdzie mnie nie było ? No gdzie ? Był pan wszędzie ? W Szędzie ,to nie pamiętam , ach te lata , ale daję słowo , że jesli nie byłem – to na pewno nad tym miastem przelatywałem . Na pewno… Thinking

    • Bożena pisze:

      A gdzie ja nie byłam? Nie byłam w Londynie, nie byłam w Ameryce, nie byłam w Afryce i nie pamiętam już gdzie jeszcze nie byłam Pondering

      • Makówka pisze:

        Widzicie Kochani Wyspiarze, ze mną jest prosto.
        Gdzie byłam? -w USA.
        Gdzie nie byłam ? Wszędzie, no prawie wszędzie.
        ROTFL

        Dlatego tak lubię mówić i pisać o tej Ameryce.

        • miral59 pisze:

          A ja tu mieszkam, Makóweczko i dlatego wolę oglądać zdjęcia z innych krajów Wink Overjoy
          Chociaż faktem jest, że objechałam tylko niewielki skrawek tego ogromnego kraju. Ty, chociaż turystka, zwiedziłaś więcej niż ja… Pleasure

    • miral59 pisze:

      Na pewno, Maksiu… ROTFL

  15. Quackie pisze:

    Dobry wieczór, fajrant na dzisiaj i zaraz, zaraz przerwa.

    W najbliższym czasie czeka mnie jeszcze wizyta w Bibliotece Uniwersytetu Gdańskiego, bo niestety nie wszystko da się znaleźć online. Jutro? Pojutrze? Jakoś tak.

  16. Zoe pisze:

    Heh:
    https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.itaka.pl/reservation/process/?ofr_id=e05b8cac1fbfdf540ffee1c4a018e577e1c0e945dbfdb05cb932f21445614e53&adults=1&childs=0&product=bilety&source=www&lang=pl

  17. Alla pisze:

    Na wszelki wypadek, rzeknę – dobrej nocy Pleasure
    PS Tetryku, może on i facet, ale jakiś taki ulotny Wink

  18. Jo. pisze:

    Nie Ty rządzisz pisaniem, tylko pisanie rządzi Tobą?

    Witaj w klubie.

    Spróbuj napisać powieść i do końca poprowadzić postać tak, żeby Ci nie odwaliła numeru i nie zaczęła żyć własnym życiem…

    Tu przypomina mi się Chmielewska. Jak opowiadała o Janeczce. Janeczka miała być taką trzecioplanową, epizodyczną postacią. Aż tu stanęła jej na pomoście i nie chciała się ruszyć. No i skończyło się całą serią książek o Chabrowiczach…

    • Tetryk56 pisze:

      Skądinąd chyba najsympatyczniejszą serią…

    • Makówka pisze:

      Ależ mnie Jo.ubawiłaś! ROTFL

      Też mi porównanie wypocin makówki na pięterku z powieścią.
      Faktycznie nieraz się słyszy, że pisarze skarżą się, że ich bohaterowie zaczynają żyć własnym życiem.

      Natomiast u mnie jest dość prosty powód -nie mogłam znaleźć zdjęć, przeglądać pendrive mi się nie chciało, więc napisałam o tym, co akurat miałam w laptopie.
      A że zmieniłam zdanie i zamiast jeziora Michigan była Kalifornia to dlatego, że akurat o pożarach mówili.

  19. Bożena pisze:

    Ja się już pożegnam z Państwem do jutra. Dobranoc kordelka

  20. Makówka pisze:

    Makówka w domu, po kolacji, w łóżku!
    Byłam na spotkaniu z Robertem Biedroniem, a potem usiłowałam kupić buty zimowe.
    Spotkanie ciekawe, ale organizacyjnie kompletna klapa.

    A w domu jestem od dawna, gdyż tym razem z obu „imprez” mogłam wrócić na piechotę do domu (gdybyż tak wszystkie spotkania, imprezy, wernisaże mogły się odbywać w CH Bonarka!)
    Wracałam w jesiennych butach, a tu na ziemi warstewka śniegu.
    Zima zaskoczyła makówkę!

  21. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj znowu Vollenweider, ale nietypowy, bo ze śpiewem. „Pieśń Izoldy” z płyty „Eolian Minstrel”. „Obudź się, Tristanie”, śpiewa ta pani (Eliza Gilkyson), ale dopiero rano niech się obudzi, bo na razie:

    Snów z piękną oprawą wokalną.

  22. Makówka pisze:

    kordelka

    Jutro Wam napiszę, czy się udało…

    ….no oczywiście nie już teraz, w tej chwili…

    • Quackie pisze:

      Spokojnej i Tobie.

      • Makówka pisze:

        Wystarczy mi wyspanej, czego i Tobie życzę…)

        A tymczasem, zamiast iść spać, dumam co jutro wybrać — spotkanie z Bartłomiejem Sienkiewiczem czy „Trasa Kołymska” -slajdowisko ?
        Zupa pomidorowa czy rosół…
        Tu i tam spotkam znajomych i coś się dowiem.
        Obie imprezy zaczynają się o 19 w dość dużej odległości od siebie.
        Sad

        Bilokacja w takich sytuacjach mi się marzy…

  23. Wiedźma pisze:

    Nocką się pojawiam, by pogratulować Makóweczce debiutu ! Brawo! Brawo! Brawo!

  24. Wiedźma pisze:

    Bardzo sympatycznie pogadywaliście, więc pięknie się uśmiecham ! Delighted

  25. Wiedźma pisze:

    Dobranoc skowronki i sowy…. kolorowych snów !

  26. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Po wielkich trudach i męce dopłynęłam w końcu do Wyspy. Tired Praktycznie od niedzieli nawet nie zajrzałam do kompa… nie miałam kiedy Sad Byłam tak utuptana, że nie tylko gadać mi się nie chciało (co nie jest moim normalnym stanem), ale nawet czytać, czy pisać Weary
    Na jutro też mam sporo „atrakcji”, więc nie wiem jak to będzie…
    Aby przeżyć czwartek… potem będzie „z górki” Happy

  27. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted lekki mrozik…

  28. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Wczoraj pierwszy śnieg z deszczem, dziś już regularna warstewka śniegu i ślizgawica. Nie zgodzę się z poetą, że niegdysiejsze śniegi nie mają w porównaniu z obecnymi zalet! One wszak już dawno stopniały…

  29. Alla pisze:

    Dzień dobry Delighted
    Głodna jestem!! Dlatego idę zjeść śniadanie Delicious

  30. Zoe pisze:

    Życzliwie pozdrawiam w Światowym Dniu Życzliwości i Pozdrowień Happy

  31. Quackie pisze:

    Dzień dobry, całkiem nawet się zaczyna w porządku, ale wolę splunąć przez lewe ramię, żeby nie zapeszyć.

  32. Makówka pisze:

    Witajcie!

  33. makowka 9 pisze:

    Wyczekalam się na autobus i tak zmarzłam,że zgłaszam protest na takie zimno

  34. Wiedźma pisze:

    Dzień dobry ! Spacerek zaliczony, moja Ami się rozbrykała, więc odpięłam jej smycz,bo nie daję rady biegać z nią. Zdaje się, że to kosztuje teraz jakieś spore kwoty i nic nie by nie pomogło,że,to na pół lasek, a na pól park.
    Znów wycięli w moim lasku drzewa i pewnie będą robić coś ku rozrywce. A ja wolałabym drzewa… Weary

    • Bożena pisze:

      To prawda, za biegające luzem psy podwyższyli kary i to sporo. Nie pamiętam ile, bo mnie to nie dotyczy. Są jednak ludzie, którzy panicznie boją się psów, są też psy agresywne. Słusznie więc jest wysoka kara za psy puszczone luzem. Z drugiej strony, gdzie te pieski mają się wybiegać? One tego potrzebują!
      A drzew rzeczywiście szkoda. Czyżby Szyszko jeszcze miał wpływ? Thinking

    • Max pisze:

      Moim zdaniem , komuś szajba odbiła z tym zarządzeniem . Przecież zwierzęta z gatunku psów , mieszkający w miejskich blokach , muszą mieć szansę np. w parkach na trochę swobody . Wiem ,bo jeszcze niedawno miałem Lunę owczarka niemieckiego , dla której mazurska Hacjenda była rajem swobody , a w Warszawie , nie chciała wysiadać z samochodu . Została tam na wieczną wartę ,po bezradnych zabiegach pana weterynarza w przedłużeniu egzystencji Luny . W dzielnicy Koło , gdzie mieszkam , mamy Park Moczydło . W tym Parku trzy niewielkie stawy i solidna górka usypana z gruzów po Powstaniu Warszawskim . Na tej górce , w latach poprzednich był nawet wyciąg narciarski . Dzisiaj , jest idealnym miejscem jako wybieg dla zwierząt i są dni kiedy na górce roi się od zadowolonych psiaków . Czy komuś to przeszkadza ?? Thinking

    • Quackie pisze:

      W centrum Gdyni jest parę miejsc, gdzie można wyprowadzać psy, więc jak mieliśmy suczynkę na gościnnych występach, to nie było problemu. Chociaż też coraz więcej miejsc zachapują deweloperzy, sprzedający potem mieszkania lub biura za miliony monet. A na plażę, zwłaszcza w sezonie, jest zakaz wstępu z psem – z wyjątkiem dwóch miejsc na peryferiach, gdzie są specjalnie wyznaczone kawałki plaży dla psów. http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/gdynia.naszemiasto.pl/artykul/gdzie-na-spacer-z-psem-gdynia-oferuje-dwie-plaze-dla,4631621,art,t,id,tm.html

  35. Tetryk56 pisze:

    Krótki pobyt w domu „w międzyczasie”.
    U nas na osiedlu jest spory ogrodzony kawałek zieleni (trawa i krzaki), gdzie można pozwolić psu pobiegać, nie obawiając się że wybiegnie poza ogrodzenie lub spotka kogoś przestraszonego. A i z sąsiadem można na ławeczce pogadać podczas spaceru z psem 😉

    • Bożena pisze:

      Tak powinno być na każdym osiedlu. U nas też jest ogrodzony kawałek zieleni i ławeczka, ale przeznaczony dla dzieci, na którym dzieci się nie bawią 😉

      • Quackie pisze:

        Z drugiej strony bywa też inaczej – piaskownica dla dzieci, do której psy się załatwiają Worry być może dlatego dzieci się nie bawią

    • Wiedźma pisze:

      I tym moim lasku jest też wybieg dla psów….i urządzenia sportowe dla czworonożnych. Ogrodzony, a jakże. Czasem tam bywamy…. ale ” pies też człowiek”, tylko my te psy traktujemy niekoniecznie właściwie. Happy

  36. Quackie pisze:

    Dzień dobry, mimo że już ciemno. Jednak biblioteka jutro, ale dzisiejszy dzień też niebezproduktywny.

  37. makowka 9 pisze:

    Makówka znów w autobusie.Za dużo wzruszeń jak dla mnie,dobrze,że śmiać w autobusie to jeszcze można,ale już…tylko oczy mam jeszcze spocone.Życie to jednak zaskakuje…

    • Quackie pisze:

      A na co się w końcu zdecydowałaś?

      • Makówka pisze:

        Q. A jak myślisz? Thinking

        Melduję, że jestem w domu. Po Dobranocce, ale przed lampką. Dziś byłam w trzech miejscach. O każdym bym chciała Wam opowiedzieć…
        Ale to się nie da w paru zdaniach:)

        Tears

        • Wiedźma pisze:

          No to mamy pomysł na trzy wycieraczki ? Delicious

          • Quackie pisze:

            O. I to się nazywa pozytywne myślenie!

          • Makówka pisze:

            Wiedźminko, co masz na myśli?
            Bo niby coś tam sobie pomyślałam, ale znów boję się, że jest coś, czego nie wiem…
            Że wycieraczka to jakieś słowo wytrych dla wtajemniczonych?
            Tears

            • Quackie pisze:

              Nie ma powodu do płaczu, tak mówimy na Wyspie o wpisie (takim, jak te, które już opublikowałaś). Czyli trzy ciekawe spotkania to pretekst do napisania trzech nowych wpisów, albo jednego dłuższego.

              A mówimy tak, bo wpis zawsze stoi na początku Wyspy, jego się widzi najpierw na stronie głównej, tak jak przed wejściem do domku widzisz wycieraczkę, np. z napisem „Witaj!”

              • Makówka pisze:

                To był wykład, potem spotkanie, które mi zapociło oczy, a na koniec to, co wybrałam, ale może nie zdradzę co, tylko faktycznie zrobię z tego jakąś wycieraczkę?
                Who-s-the-man

                Jak nie będzie innych chętnych na nowe pięterko.

            • Quackie pisze:

              Swoją drogą przypomniało mi się, jak członkowie Szarej Drużyny we „Władcy Pierścieni” Tolkiena natykają się na drzwi do opuszczonej krasnoludzkiej kopalni Morii, a na zamkniętych drzwiach, wykonanych elficką sztuką, widnieje napis „Powiedz przyjacielu i wejdź” – po czym okazuje się, że „przyjacielu” (w języku elfów) to hasło, otwierające te drzwi. Tak mi się to skojarzyło z Wyspą. Pleasure

  38. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj Simon i Garfunkel, ale utwór nieoczywisty, nieco mniej znany – „Bookends”. Spokojny, melancholijny, a jednak nieomylnie rozpoznawalny.

    Snów takich właśnie, dobrze znanych, a przecież zawsze pożądanych.

  39. Tetryk56 pisze:

    Chyba już pora spać. Dobrej nocy!

  40. Makówka pisze:

    Dobranoc tym, co spać idą, a ja jeszcze poczekam na sowy…

    Kawa2 tu u mnie herbata miętowa zamiast kawy

    Hej, hej …jest tu jeszcze ktoś?

    • Quackie pisze:

      Ano! O przepraszam, trochę głośno, jak na tę porę {szeptem:} ja jestem.

      • Wiedźma pisze:

        Ja też jestem…. a myślałam, ze pora na lampkę chroniącą od złego Delighted

        • Quackie pisze:

          Lampkę można zapalić, głos ściszyć i jeszcze chwilę porozmawiać – jak zawsze 🙂

          • Wiedźma pisze:

            Nocną porą myślę sobie, że potrzeba bycia razem jest dobrze widoczna na Wyspie. Czy tak jest Thinking w opozycji do realu ?

            • Makówka pisze:

              Bo to pora, kiedy już nie można zatelefonować do kogoś, a pisać zawsze można …(ciuchutko..)

              • Quackie pisze:

                Ha, znam takich, którym nawet niegłośne stukanie w klawisze brzmi głośno. Wink1

                • Makówka pisze:

                  Nie wiem jak ci, których Ty znasz Q., ale u mnie tak jest wtedy, gdy mój kot głośno tupie.

                • Quackie pisze:

                  Koty tupią głośno w dwóch przypadkach: jeżeli chcą, albo jeżeli człowiek poprzedniego dnia nadużył i/lub zmieszał. Nie wiem, który przypadek tutaj występuje.

                • Makówka pisze:

                  Drogi Q !

                  Mój kot jest indywidualistą z charakterem, ale o złośliwość go nie podejrzewam.

                  Cheers

                  Co do mieszania, to znam taką jedną, co w sobotę kosztowała różnych domowych nalewek, a w tzw. międzyczasie piła bardzo dobre wino. hm….

                • Quackie pisze:

                  Ach, no to jasne. Ale u nas nikt niczego nie kosztował (ostatnio), więc ta hipoteza nt. zbyt głośnego pisania na klawiaturze odpada.

                  A ja zmykam, bo już późno.

            • Quackie pisze:

              Nie bardzo rozumiem pytanie: czy chodzi Ci o to, że potrzeba bycia razem na Wyspie wynika z braku (lub zmniejszonej) potrzeby bycia razem w rzeczywistości?

  41. Wiedźma pisze:

    No to jednak lampka


    spokojnych snów …

  42. Makówka pisze:

    Dobranoc kordelka

  43. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Noc była jasna, pełnia księżyca…

  44. Bożena pisze:

    Kawa dla skowronków Koffie

  45. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Od kiedy lampka wsparta jest mocą Wiedźminki, śpi mi się o wiele lepiej…

  46. Zoe pisze:

    Dzień dobry. Dzisiaj wraca najlepszy i najtwardszy kierowca świata. Ponad 20 operacji po koszmarnym wypadku. Kieruje praktycznie jedną ręką. Robert Kubica. Podejrzewam, że wyspiarzy średnio interesuje Formuła 1. Czekałem na ten moment od ośmiu lat…

    • Quackie pisze:

      Ale zdaje się, że tą jedną ręką wykręca niezłe czasy? Interesuje trochę…

      • Bożena pisze:

        Słyszałam o Kubicy i podziwiam jego odwagę. Po takich przeżyciach wracać do Formuły 1…

        • Quackie pisze:

          No, dokładnie rzecz biorąc to wypadek miał podczas rajdu samochodowego, a nie wyścigu F1, ale masz rację:to, że nie nabawił się jakiegoś urazu po tym, jak wbiła mu się w kabinę ta szyna z bariery energochłonnej, to zakrawa na cud.

    • Makówka pisze:

      Formuła 1 faktycznie średnio mnie interesuje. Natomiast postawa człowieka, który walczy, nie poddaje się już tak.

      Uważam za dobrą rzecz nagłaśnianie takich sytuacji, bo może to dodawać otuchy innym. Oczywiście Kubicy łatwiej niż zwykłemu śmiertelnikowi, który boryka się z terminami na leczenie, rehabilitację lub brakiem kasy na robienie tego poza NFZ, a za powrotem Kubicy do zdrowia stoją ogromne pieniądze.

      Jedni wskutek choroby, kalectwa robią się zgorzkniali i złośliwi, a inni wręcz przeciwnie -nabierają dystansu do życia.
      Znam dwóch młodych chłopaków, którzy powiedzieli mi, że DZIĘKI KALECTWU STALI SIĘ LEPSZYMI LUDŹMI.

      Jeden spadł z dachu po pijaku i jest na wózku, drugi na motorze wjechał w słup i jest częściowo sparaliżowany. Obaj przyznali się, że zmierzali w kierunku od chuligana do przestępcy.

  47. Quackie pisze:

    Dzień dobry, dzisiaj tak zwięźle.

  48. Quackie pisze:

    Zaraz wybywam, odezwę się po powrocie.

  49. Makówka pisze:

    Szare, średnio wyspane Witajcie!

    Też niedługo wybywam na spotkanko urodzinowe w samo południe.

    Bukiet
    Czemu o tak dziwnej godzinie? Bo wieczorami zawsze się coś dzieje i trudno było uzgodnić wspólny wolny czas.
    Delighted
    Oto przywilej bycia wcześnie urodzonym na zasłużonej emeryturze.

  50. Quackie pisze:

    No to jestem, załatwiwszy większość spraw, które były do załatwienia. W sumie wszystkie, bo te niezałatwione też są rozstrzygnięte.

  51. makowka 9 pisze:

    A ja dziś „załatwiłam”urodziny i „Kafejkę prawną” z sędziami Michałem Laskowskim i Dariuszem Mazurem.

    Miły dzień i oto wracam już do domu!
    Hm…tak wcześnie? Ozorek

  52. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj przypomniała mi się absolutnie zjawiskowa wokalnie i wizualnie Sade Adu. I taki utwór z tych powracających.

    Snów jak za pierwszym razem.

  53. Quackie pisze:

    To ja odpadnę już na dzisiaj.

  54. Zocha pisze:

    Skoro już sennie, niech będzie i poetycko… zapraszam na nowy wpis.

  55. Wiedźma pisze:

    Tu już sennie, więc tylko jeszcze lampka na dobre sny

Skomentuj Quackie Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)