« I znowu w Zion. Z dala od zgiełku... »

Dzień Niepodległości w Krakowie

Obiecałam pięterko o Dniu Niepodległości.

Planowałam jako odtrutkę na nasze polskie piekiełko zabrać Was do słonecznej Kaliforniii opowiedzieć o Dniu Niepodległości w USA.

Chciałam Was zaskoczyć . Napisać, że zapraszam na pięterko „Dzień Niepodległości”, a jak już ktoś zajrzy, zobaczy zdjęcia z Berkeley Marina, albo owłosione nogi Szkota w spódniczce.

To był mój plan, zanim wychodziłam z domu.

Ale to nie ja zaskoczyłam Was tylko życie mnie.

Wróciłam do domu z dwóch imprez wspólnego śpiewania i te wrażenia zbyt mocno we mnie tkwiły, abym mogła pisać o czymś innym. I jeszcze te rozmowy na Messengerze i skype spowodowały, że trudno było znaleźć motywację na grzebanie w starych zdjęciach.

Na zdjęciu powyżej na skwerze Władysława Bartoszewskiego  pod pomnikiem Tadeusza Rejtana w kameralnym gronie odśpiewaliśmy pieśni patriotyczne, te których wykaz był w śpiewniku pokazanym na Wyspie przez Tetryka. Były też przemówienia i miła atmosfera.

Nie będę odbierać chleba Mistrzowi Tetrykowi, bo ja byłam zwykłym widzem, a on jednym z organizatorów.

Ja jedynie stałam, słuchałam i rozdawałam śpiewniki. Gdy podeszłam do policjantów, ochraniajacych nasze spotkanie i zapytałam, czy chcą śpiewniki, z miłym uśmiechem odpowiedzieli, że bardzo chętnie. Staram się podchodzić do policjantów ochraniających nasze demonstracje lub marsze, dziękować im za ich pracę i dawać do zrozumienia, że nie jesteśmy wrogami wręcz przeciwnie. W Krakowie zawsze się to udaje!

Po kameralnym śpiewaniu poszłam na Rynek Główny na 70 Krakowską Lekcję Śpiewania z Loch Camelot.

Takiego tłumu nigdy nie widziałam, a bywałam już na wielu takich Lekcjach Śpiewania z różnych okazji. Cały Rynek Główny + dochodzące uliczki wypełniony ciasno ludźmi. Młodzi, starzy, rodziny z dziećmi. Wszyscy mają śpiewniki w rękach, na głowach czapki krakuski i śpiewają wraz z artystami.

Tak wygląda krakuska w  czapce krakusce.

Z estrady padają mądre i ważne słowa. O tym, że nie ma zgody na budzący się faszyzm w kraju, w którym robiono z ludzi mydło. Nie ma zgody na profanację znaku Polski Walczącej.

Że Polska to jest wspólny dom, w którym wszyscy muszą się dogadać mimo różnic. Pada takie proste porównanie, że jak mieszkamy razem, musimy uzgodnić kto, kiedy korzysta z łazienki, a potem możemy iść na różne imprezy.

Padają ważne słowa o Konstytucji, Uni Europejskiej.

Ogromny tłum przypadkowo zebranych ludzi stoi, słucha i wspólnie śpiewa. Nie padają wrogie okrzyki, ludzie  korzystają z jednego śpiewnika, jak komuś zabrakło (organizatorzy przygotowali czapki i śpiewniki, ale nie spodziewali się aż tak dużej ilości ludzi).

Starsza pani zwraca uwagę stojącym obok panom, że w czasie śpiewania „My, pierwsza brygada” należy „czapki z głów”. Panowie z przepraszającym uśmiechem mówią, że się zagapili, a nie „co mnie pani poucza?”

Śpiewamy tradycyjne piosenki patriotyczne, ale również „Odę do radości”jak również piosenkę Grechuty „Ojczyzna” lub piękny wiersz K.I. Gałczyńskiego „Pochwalone niech będą ptaki”.

Cały Rynek śpiewa piosenkę (słowa Jana Wołka z muzyką Zbigniewa Wodeckiego):

„Drodzy rodacy! Szanowni bliźni!

Niech się w nas goi, niech się zabliźni”.

Jest też „Toast za Ojczyznę” modyfikacja tradycyjnego tekstu dla Jubilata, w której Jubilatem jest Polska.

 

Przynudziłam, ale  przytłoczona  zdjęciami rac i palonych flag chciałam pokazać, że da się inaczej. Nie mogłam się powstrzymać.

Dla Was, a może dla siebie samej chciałam to utrwalić.

A te owłosione nogi Szkota to jeszcze kiedyś pokażę….

 

179 komentarzy

  1. Makówka pisze:

    Zapraszam na nowe pięterko o tytule obiecanym wcześniej, a treści innej niż planowałam.

  2. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Muszę przyznać Makóweczko, że bardziej niż owłosione nogi Szkota, cieszy mnie relacja z wydarzeń w Krakowie Pleasure
    Cieszy, że ludzie podeszli do sprawy tak jak powinni. To radosne święto i powinno radować wszystkich Polaków. Smucić się mogą jedynie ci, którym wolność jest nie w smak…

  3. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Dziękuję Makówko, że dotrzymałaś słowa i rano mogłam wejść na nowe pięterko. A jest ono ciekawe i żałuję, że nie mogłam tam z Wami być. W TV pokazywali Kraków, ale to były tylko migawki. Wprawdzie we wszystkich miastach coś się działo, ale chyba Kraków pobił wszystkie na głowę pod tym względem.

  4. Jo. pisze:

    Piękne!
    W wielu miastach tak było. Tylko ta Warszawa biedna…

    • Tetryk56 pisze:

      Cóż, sądzę że Warszawa zassała tzw. „patriotyczną młodzież” z całego kraju (może za wyjątkiem Wrocławia), dzięki czemu w innych miastach było spokojnie. Chcieli pokazać swoją potęgę, a jedynie udało im się nieco wystraszyć rząd…

      • Jo. pisze:

        Tak się rozwijają niebezpieczne związki. Trzeba było poczytać sobie de Laclosa… Albo chociaż film obejrzeć. Bo koniec może być ciężki.

        • Tetryk56 pisze:

          W tej sytuacji każda ze stron sobie wyobraża, że to ona jest owym cynicznym kawalerem. I wierzy w koniec szczęśliwy dla siebie.

          • Jo. pisze:

            Możliwe.
            Tylko on też na koniec przegrał. Mimo że odniósł zwycięstwo… Wszyscy przegrali. W niebezpieczne gry trzeba umieć grać.

  5. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Dobrze, że zmieniłaś decyzję!
    Faktem jest, że w Krakowie działo się mnóstwo, nie sposób było być nawet na połowie wydarzeń, i nie słychać było o zakłóceniach świętowania.

  6. Jo. pisze:

    Dzień dobry.
    Gienia z rana ku pokrzepieniu serc (czy tam czego komu potrzeba):
    Koffie

  7. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Już napisałem, jak było w Gdyni, a co do Warszawy, to mogę tylko zacytować koleżankę, która tam była (via Facebook, ale post publiczny, więc nie popełniam żadnej niedyskrecji):

    „No wiec ostateczne wnioski z godzinnej obserwacji marszu niepodległości, który przeszedł przez Warszawę, są dość ciekawe. Owszem, było trochę dziarskich chłopców z nacjonalistyczną symbolika, ale nie powiedziałabym, ze nadali charakter całemu marszowi ani nawet jego większej części. 90 proc. tych, którzy szli, stanowili raczej zwykli ludzie i owszem, również kobiety, dzieci, starsi, pary itd. To nie jest moja Polska, tak to nazwijmy, ale to nie jest Polska skrajna i dyszącą nienawiścią. Chyba wszystkie race wypaliły się do 16.00, bo potem pojawiały się już sporadycznie i nie miałam wrażenie, ze zaraz dostane czymś w łeb. Okrzyki wznoszone z rzadka i jakoś tak bez przekonania, i nawet przy skwerze, na którym stali obywatele RP z napisem Konstytucja, pochód doznawał jedynie umiarkowanego wzmożenia. Trochę policji, trochę wojska, ale przez godzinę nie widziałam żadnych incydentów, wszyscy dość znudzeni 🙂 W okolicznych podwórkach spokój, w ulicach odchodzących od marszu chodzą ludzie z flagami, przysiadają w kawiarniach. Na tym tle GCN Bracka, które zamknęło się od środka, sprawiało właściwie dość zabawne wrażenie. Nie wiem jeszcze, co to oznacza, ale tym razem przyznam racje mężowi, który powtarza mi do znudzenia: czytaj teksty źródłowe, a nie komentarze do nich. W każdym razie tak Wam donoszę z terenu bez pośrednictwa mass mediów.”

    Co oczywiście nie oznacza, że mimo proporcji 10 tys. ekstremistów do 200 tys. „zwykłych ludzi” należy się zgadzać na ten ekstremizm, ale może wygląda to faktycznie nieco inaczej, niż donoszą media?

  8. Bożena pisze:

    Oglądałam Warszawę w bezpośredniej relacji i odniosłam całkiem inne wrażenie. Race były chyba cały czas tak licznie, że pochodu prawie widać nie było, tyle było dymu. Okrzyki też były głośne i nawołujące do przemocy…

  9. Jo. pisze:

    Zasadniczo liczby nie mają znaczenia. Znaczenie ma legitymizowanie przez prezydenta i premiera nazizmu, faszyzmu i wszelkiej maści brunatnych „patriotów”.

    • Quackie pisze:

      Tak, to sedno sprawy, dlatego napisałem, że na ekstremizm nie należy się zgadzać.

      • Makówka pisze:

        Zazwyczaj uważam, że życie nie jest czarno-białe i dopuszczam różne odcienie szarości. Jednak nie w przypadku faszyzmu i rasizmu.

        Jeden przypadek to dla mnie o jeden przypadek za dużo, który należy, trzeba, musimy zwalczać, zanim nie będzie za późno.

        Natomiast z taką młodzieżą powinno się rozmawiać, tłumaczyć. Mam na myśli tych, którzy dają się omamiać, sami nie wiedząc czym, nie znając historii.

  10. Makówka pisze:

    Poświątecznie witam!

  11. Tetryk56 pisze:

    Kraków w smogu, a w Tarnowie piękna, słoneczna pogoda Pleasure

  12. max pisze:

    Moim zdaniem głównym wydarzeniem z okazji setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości nie był Marsz , a odsłonięcie pomnika Lecha Kaczyńskiego i przemówienie z tej okazji A .Dudy . Prezydent wspomniał , że to Lech Kaczyński powiedział mu ,że obecność wojsk amerykańskich w Polsce , to wreszcie wyrwanie Polski ze strefy wpływów Rosji . Jasne ? A zatem , Polacy mogą sobie maszerować wte i wewte , bo mamy dzięki Kaczyńskiemu, w Polsce nową ,amerykańską strefę wpływów i nie ma miejsca na dyskusję :koniec ,kropka i basta …Czy jednak , nie jest to ucieczka z deszczu pod rynnę ?? Thinking

    • Quackie pisze:

      Myślę, że nie, bo jednak ewentualny Wielki Brat za oceanem to co innego niż Wielki Brat tuż za granicą. Ale to, że obaj Wielcy Bracia będą gotowi poświęcić siostrzyczkę Polskę w razie potrzeby, to dość prawdopodobne. Czy to nie Ty pisałeś kiedyś, jak wyglądała pozycja Polski w ewentualnych planach wojennych NATO i Układu Warszawskiego – jako przedpola, które w większości wariantów dostanie po grzbiecie bronią, również (lub: przede wszystkim) jądrową?

  13. Tetryk56 pisze:

    Kolega przysłał mi zestawienie liczby wyborców popierających w wyborach do sejmików listę nr 7 Ruchu Narodowego:

    Województwo Procent Głosy
    1 Warmińsko-mazurskie 2.65 14116
    2 Podkarpackie 1.92 16318
    3 Lubuskie 1.67 6435
    4 Pomorskie 1.64 15161
    5 Podlaskie 1.36 6353
    6 Lubelskie 1.32 11525
    7 Dolnośląskie 1.32 14874
    8 Wielkopolskie 1.26 17427
    9 Mazowieckie 1.24 29012
    10 Łódzkie 1.17 12200
    11 Śląskie 1.16 20318
    12 Świętokrzyskie 1.16 6254
    13 Opolskie 0.95 3403
    14 Małopolskie 0.86 11814
    15 Zachodniopomorskie 0.73 4684
    16 Kujawsko-pomorskie 0.54 4288
    Razem głosów 194182

    Biorąc pod uwagę całkowitą ilość uprawnionych do głosowania (30 145 816 osób), elektorat Ruchu Narodowego stanowi około 1.1-1.2% aktywnych wyborców.
    O wiele bardziej niebezpieczne są ich wpływy wśród młodych wyborców – niektóre sondaże lokują ich pierwszej czwórce z wpływami siegającymi 15-20%.
    Decyduje o tym ich obecność w organizacjach kibiców piłkarskich.

    • Quackie pisze:

      A tak, powiązania z pseudokibicami – a tych znów z przestępczością zorganizowaną – to straszna rzecz. I to powinno się infiltrować i gasić w zarodku, niezależnie od ekipy przy władzy.

  14. Tetryk56 pisze:

    I, żeby zamknąć temat: podsumowanie Walenciaka na Interii

  15. Quackie pisze:

    Dobry wieczór, po pracy, fajrant. Przerwa… chyba. I mam nadzieję, że niekoniecznie długa.

  16. Jo. pisze:

    Ja się już pożegnam.
    Dobranoc.
    Spanko

  17. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj nabrałem ochoty na stary polski jazz. I coś Krzysztofa Komedy, ale trochę mniej znanego. No i oczywiście jest – „Radio Two”, muzyka filmowa rzecz jasna, z „Matni” Polańskiego.

    Snów z happy endem.

  18. Bożena pisze:

    Ciekawy film „Niepodległość” właśnie się skończył, idę spać.
    Dobranoc lulu

  19. Makówka pisze:

    Melduję, że jestem w domu, w łóżku. Jeszcze przed Dobranocką, ale tym razem gadałam nie na skype, lecz przez telefon.
    I jak zwykł kiedyś powiedzieć Tetryk „nie było to niemiłe”.

    Wcześniej była mowa o smogu w KRK.
    Oto zdjęcie z dzisiejszego spaceru Drogą Rokadową na Rajsku.

    Widać smog nad Krakowem, choć na zdjęciu nie tak jak w rzeczywistości.

    • Quackie pisze:

      Ha. We wtorek albo czwartek, podczas jednego ze spotkań, na którym byłem, otwarto okna w celu przewietrzenia i nagle jak nie zaniesie takim smogowym smrodem! Trójmiasto zanieczyszcza tak samo, jak inne miasta, tylko częściej jest przewiewane ze względu na morze. Ale nie zawsze.

  20. Tetryk56 pisze:

    Ponoć miniona noc większości z nas niezbyt posłużyła, wiec już zapalam lampkę i idę nadrabiać 🙂 Dobranoc!

  21. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Zapowiadają pochmurny dzień, a może nawet deszczowy…

  22. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    W Krakowie świta…

  23. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Szybko i przelotem, bo zaraz wychodzę, i mam nadzieję, że potem równie szybko wracam.

  24. Jo. pisze:

    …bry
    Gienię proszę!
    Koffie

  25. Jo. pisze:

    Ciekawe czy zarobię bana na fb Whistling Thinking

    • Tetryk56 pisze:

      Ale za co? Napisałaś coś szczerze? Wink

      • Jo. pisze:

        No bo mi się skojarzyły niektóre przedwczorajsze obchody z tym: https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/youtu.be/Sv7kbtQChJA

        • Jo. pisze:

          Mam organicznie-genetyczną ostrą reakcję na faszyzm (jakimi słowami by go nie nazywać). I ten ostatnio premiowany „patriotyzm zwykłych polskich rodzin” po prostu mnie boli. Fizycznie.

        • Makówka pisze:

          „Kabaret” i „Zmierzch bogów” to filmy, z których pewne sceny mam w oczach do dziś.

          Ta scena śpiewu „prawdziwego niemieckiego patrioty” krążyła po Internecie rok temu jako ostrzeżenie. Rok upłynął i …

          Mnie też boli faszyzm w każdej postaci. To pięterko napisałam, aby pokazać, że da się świętować bez agresji. Po cichu trochę liczyłam, że wywoła ono jednak dyskusję na temat, że w wielu miejscach było inaczej. Że dyskusja pójdzie w takim kierunku …w jakim poszła.
          Dziękuję Wam Wyspiarze!

          • Jo. pisze:

            Ja mam tę scenę przed oczami za każdym razem, kiedy ktoś opowiada o radosnym pochodzie całych rodzin w Warszawie. Od kilku lat. Zwłaszcza w zderzeniu z palonymi samochodami.

            I bardzo się cieszę z relacji z innych miast, gdzie ludzie naprawdę świętują. I nie ma żadnych faszystowskich wyskoków, tłumaczonych, że to przecież tylko patriotyzm.

            Ja jestem z Miasta Czterech Kultur. I ma to dla mnie ogromne znaczenie.

            • Makówka pisze:

              Ja krakuska od urodzenia.

              Ma to dla mnie duże znaczenie. Czuję się Europejką, Polką, Krakowianką.

              Duże znaczenie ma dla mnie również pochodzenie lwowskie mojej mamy, która jeszcze parę lat temu była aktywnym członkiem Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Wschodnich.

              Mogę odszukać nagranie, jak moja mama opowiada o wielokulturowym Lwowie. Jak się nauczę dodawać aktywny link mogę zalinkować.

              • Tetryk56 pisze:

                No, nareszcie masz motywację! Overjoy

                • Makówka pisze:

                  To prawda. Jako osoba z natury leniwa muszę mieć silną motywację, aby coś zrobić. Czasami tę motywację sama sobie narzucam i wtedy leniwa makówka walczy z tą, która mówi, aby jednak…

              • Jo. pisze:

                Mój dziadek pochodził ze Stanisławowa. Babcia ze Lwowa, ale jej rodzina przyjechała tam z Rzeszowszczyzny. Matka dziadka była Lotarynką. Ojciec spolonizowanym Ormianinem. Rodzice mojej matki, to mieszczanie z Żychlina i ziemianie z okolic. Ja się urodziłam w Łodzi. Moja siostra jest od dwudziestu siedmiu lat Włoszką. Męża mam z Lubelszczyzny. Mieszkamy w Miasteczku Lemingów. Żona mojego ojca jest córką Małego Napoleona z Bazaru Różyckiego.

                Naprawdę nie istnieje dla mnie Wzorzec Prawdziwego Polaka.

                • Makówka pisze:

                  I to wyjaśnia Jo. dlaczego od początku bycia na Wyspie ,poczułam jakieś wspólne fale między nami. W każdym razie ja tak poczułam.

                • Bożena pisze:

                  Czytając o Waszych rodach, poczułam się uboga rodowo… Mój ojciec był z dziada pradziada Poznaniakiem, matka pochodziła ze Śremu, czyli też Wielkopolanka 🙁

                • Jo. pisze:

                  A ja to często żałuję, że nie mieszkam tam, gdzie z dziada pradziada rodzina. Zawsze mi brakowało korzeni.

                • Makówka pisze:

                  Mam tak jak Jo. Też mi brakuje rodziny na miejscu w Krakowie lub bodaj okolicy. Nawet na cmentarzach nie mam kogo odwiedzać oprócz ojca albo znajomych.

                • Quackie pisze:

                  Hoho. A u mnie kądziel wielkopolsko-warszawska (ale kontakty utrzymujemy z różnych względów tylko z Poznaniem i przyległościami), a miecz żywiecko-sandomierski (przy czym rodzina babci po mieczu była w Żywcu persona tak sobie grata, ale żywcoki tak do wszystkich przyjezdnych podchodzą).

                • Quackie pisze:

                  A, no i rodzinę mam generalnie też rozsianą po Polsce i Europie (głównie Włochy i Francja).

                • Jo. pisze:

                  Znaczy Europejczyki z nas!

                • Quackie pisze:

                  Tak mi się skojarzyła taka piosenka (ale nie na dobranoc) w wykonaniu obecnego posła Kukiza – „My już som Amerykany” Wink

    • Quackie pisze:

      No od samego Facebooka to nie, może od jakichś osób, ale podejrzewam, że jednak takich ludzi, którzy by Cię za to zbanowali, to nie masz wśród tamtejszych znajomych.

  26. Makówka pisze:

    Słonecznie witam!

  27. Quackie pisze:

    Bry. Jestem z powrotem, załatwiwszy spraw mrowie a mrowie (żartuję, tak naprawdę jedną ważną i ze 2-3 poboczno-codzienne). Teraz do roboty.

  28. max pisze:

    Błaszczak jest już w USA i załatwia sprawę stałych baz amerykańskich w Polsce .Czy Polska będzie kiedykolwiek niepodległa ?? Thinking

    • Tetryk56 pisze:

      W sensie brytyjskiej „splendid isolation” – nigdy. To już nie jest możliwe.

      • Makówka pisze:

        A w ogóle, kiedy i jak długo było możliwe? Polska od morza do morza tak?

      • Quackie pisze:

        Oraz nasze położenie – ten rysunek Mleczki, na którym Pan Bóg przy wielkim globusie mówi do anioła: „A Polakom zrobimy numer – umieścimy ich między Niemcami a Rosją” (czy kto tam z nami w danym momencie historycznym graniczył). A efektem położenia były wszystkie te dziejowe zawieruchy, przez które tylu ludzi teraz jest nie u siebie (nawiązując do tego, o czym wyżej dziewczyny pisały).

  29. Zoe pisze:

    Słoneczne dzień dobry na koniec dnia:-)
    Ps. A propos dzisiejszej afery – Ja uważam, że powinna wystąpić Szydło i jasno powiedzieć, że te 40 mln „się należało”:-)

    • Makówka pisze:

      Jasna sprawa. Należało się i już! hm…
      A w ogóle są tacy w PIS, co uważają, że były to „normalne czynności nadzorcze”.
      A Michał Dworczyk powiedział, że przecież Marek Chrzanowski NIE MIAŁ NIC WSPÓLNEGO Z PISem.

  30. Makówka pisze:

    Wg rozkładu nie przyjechały dwa autobusy!I jak ją mam być punktualna?

  31. Quackie pisze:

    Dobry wieczór. Jednak w niewielkim niedoczasie. Teraz fajrant i niedługa (mam nadzieję) przerwa. Jutro od rana w drogę, więc pewnie zgłoszę się jakoś po południu. A dzisiaj wieczorem jeszcze wrócę, ale za chwilę.

  32. Jo. pisze:

    Dobranoc.

  33. Tetryk56 pisze:

    Wróciłem do domu po ciekawej dyskusji. Aczkolwiek głównie z kodowskiego bąbelka, w dyskusji brały udział obie strony zainteresowane tematem – tzn. i wierzący, i ateiści. I nawet nie pogryźliśmy się!

  34. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj melancholijnie, poetycznie i z Krakowa. Marek Grechuta i „Ocalić od zapomnienia”. Z tekstem Mistrza Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, ma się rozumieć.

    Snów, żeby powstać i dojść do celu.

  35. Makówka pisze:

    Wy Dobranocka,a makowka w deszczu wraca do domu.Bez parasolki!

  36. Tetryk56 pisze:

    Mam nadzieję, że już wszyscy bezpiecznie dotarli do suchych domów…

  37. Makówka pisze:

    Dziś byłam na dwóch dyskusjach. O jednej nie muszę już nic pisać, bo zrobił to Tetryk.
    Mistrz T. nie wspomniał, że zabrał głos w owej dyskusji. Chciałabym umieć mówić tak jak on zwięźle, gładko i „na temat”. No ale jedni są Mistrzami, a inni tylko makówką!

    Dowiedziałam się właśnie na fb, że nie tylko ja miałam problemy komunikacyjne z dotarciem na to spotkanie o konkordacie, lecz również ten, co miał robić z niej filmową relację na żywo.

    Prosto ze spotkania o wzajemnych zależnościach między Państwem a Kościołem pognałam na film dokumentalny „Brama -narodziny wiary BAHÁ”.

    Po filmie była dyskusja z członkami krakowskiej wspólnoty bahá’í. Padały ciekawe pytania z sali i wyczerpujące odpowiedzi.
    Na koniec bahaici zadali pytanie widowni, czy ktoś mógłby odpowiedzieć, dlaczego zainteresował się tym tematem i czy ktoś już wcześniej się z nim zetknął.
    Wtedy makówka odważyła się zabrać głos i opowiedziała o tym, kiedy pierwszy raz była w świątyni bahaistycznej i skąd zna tych, co teraz siedzą na scenie.

    Jak chcecie,też Wam kiedyś opowiem, zdjęcia jakieś wygrzebię, bo to za dużo pisania na komentarz, na pięterko raczej.

    Czyli warto było tkwić w korku, potem zmoknąć.
    Obie dyskusje były ciekawe, ale ta z bahaitami niosła w sobie dodatkowo dużo dobrej energii. A dla mnie dodatkowa radość z możliwości wyściskania się z wcześniej już kiedyś poznanymi bahaitami.

    • Quackie pisze:

      No to duży plus. Znajoma znajomych kiedyś zwróciła się w kierunku tej religii i twierdzili, że zmieniło ją to bardzo na niekorzyść. Osobiście byłem za daleko od całej sprawy i nie znałem tej dziewczyny, poza tym dowód anegdotyczny wiosny nie czyni.

      • Makówka pisze:

        Napiszę o tym kiedyś. Zainteresowali mnie ludzie i sama idea. Natomiast bynajmniej nie mam potrzeby „zbliżania się w kierunku religii”.
        Teraz. Bo nigdy nie mów nigdy.

    • miral59 pisze:

      W Baha’i Temple w Wilmette byłam wiele razy. Jest tam przecudnie. Parę lat temu pokazywałam nawet zdjęcia stamtąd.
      Tej stosunkowo nowej religii w zasadzie nie poznałam, więc trudno mi się wypowiadać, czy ktoś pod jej wpływem mógł zmienić się na niekorzyść. Poznałam zaledwie jej zarysy… ale wydaje mi się, że ocena zmian charakterologicznych jest czysto subiektywna. Pleasure
      Z tego co pamiętam z broszurki z tej świątyni, religia ta łączy wszystkie religie w jedną. A to na pewno nie wszystkim odpowiada. Sama myśl zrównania Katolików z Islamistami, czy Żydami wydaje się dla wielu nie do przyjęcia Wink No bo jak pogodzić to, że „ciapaty” może być takim samym człowiekiem jak Polak? Overjoy
      Znalazłam wpis ze zdjęciem świątyni w Wilmette ( http://madagaskar08.pl/blog/2012/07/06/michigan-lake/ ), a przy okazji poczytałam sobie komentarze… Senator, Jasminka… szkoda, że to już nie wróci… Sad

      • Makówka pisze:

        Dziękuję Miaralko, za zalinkowanie tego wpisu. Wtedy jeszcze mnie na Wyspie nie było, a przyznam się, że nie zadałam sobie trudu, aby poczytać stare wpisy, chyba, że jak ktoś w Was linkuje jak Ty teraz.

        To właśnie w Wilmette zetknęłam się z bahaizmem.

        Teraz muszę pędzić -przychodnia, optyk(rozwaliły się okulary), mama.

        Wieczorem poczytam na spokojnie ten stary wpis.
        Jak jakoś tę szklankę pozbieram do kupy, a z tym jest trudniej jak z okularami…

        • Makówka pisze:

          Przeczytałam wpis Twój stary Miralko. Gdzie się podziały osoby, które wtedy komentowały?
          Wy jak widzę, znacie się długo, ja niedawno dopłynęłam…

          Okulary okazały się nie do naprawienia, bo coś tam się ukruszyło.
          Nawet okulary nie da się skleić, a co dopiero szklankę. Sprawę okularów łatwo załatwić przy pomocy karty do bankomatu -stare wyrzucić, zamówić nowe…

          • miral59 pisze:

            Alla i Wiedźminka czasami nas odwiedzają, ale nie tak często jak kiedyś. Jasminka i Senator (Incitatus) przenieśli się na „tamtą stronę” i już nas nie odwiedzą… to znaczy… wierzymy, że odwiedzają, ale już nic nie napiszą. Sad
            Pozostałych na pewno znasz, są z nami nadal Pleasure
            Teraz tak sobie pomyślałam… przybiłam do Wyspy po wizycie Majeczki u mnie. Zaczęłam od opisów jej wakacji w Chicago… Uświadomiłaś mi, że to już 5 lat mija…
            Co do czytania starych wpisów, nie musisz się tłumaczyć. Kto by czytał to wszystko?!!! Amazed Nie dlatego, że nie były ciekawe, ale jest ich tyle, że lektury na kilka tygodni by wystarczyło… Overjoy Przez tyle lat się trochę nazbierało…
            Wszystko da się naprawić, nawet okulary w których „coś tam się ukruszyło” Wink Ale po co, jeśli się nie opłaca?

            PS. Nie wiedziałam, że byłaś w Chicago podczas swojego pobytu w USA. Wilmette, to jedno z przedmieść Chicago…

  38. Makówka pisze:

    Byłabym zapomniała -Dobranoc Państwu!

  39. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted To już środa, też pochmurna, ale nie ma padać…

  40. Quackie pisze:

    Dzień dobry przelotem o tej zaiste nieludzkiej porze i od razu się odmeldowuję na większą część dnia.

  41. Zocha pisze:

    Dzień dobry – listopadowo dzień się zaczyna…
    Podwójną kawę proszę expresso

  42. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Dziś tak ładnie jak wczoraj nie świtało, siąpiło chyba przez całą noc, jazda autobusem, zapłakanym deszczem nie ładuje psychicznych akumulatorów…
    Ale jest nadzieja na kawę! Pleasure Delicious

  43. Zoe pisze:

    Dzień dobry. Kiedyś musi być szaro, buro i pochmurnie aby człowiek cieszył się słonecznymi dniami, gdy te nadejdą. Dobrego dnia Wyspiarze. Happy

  44. Bożena pisze:

    Nareszcie nie ma smogu w całym kraju, nawet w Krakowie i Katowicach.
    Deszcz jest potrzebny nie tylko roślinkom Happy

  45. Makówka pisze:

    Szaro -bure, niewyspane i smutne bry…

  46. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    U mnie przymrozki nawet w dzień… zima się zaczyna?

  47. Quackie pisze:

    Dzień dobry, wyjeżdżałem po ciemku, wróciłem niemal po ciemku. Pojechaliśmy po teściową do Bydgoszczy, odwieźliśmy ją do sanatorium w Ciechocinku, zainstalowaliśmy, rozpakowaliśmy i wróciliśmy ciupasem do domu (chociaż w sumie bardziej samochodem). Wszystko pięknie się udało, tylko w drodze powrotnej przeżyliśmy trochę stresu, kiedy przy świecącej się rezerwie zobaczyliśmy, że zlikwidowano nam stację benzynową przy obwodnicy (zdaje się, że już dawno, ale jakoś nam to umknęło).

  48. Quackie pisze:

    Jestem i pobędę, chyba że padnę nanos, bo wstałem sporo wcześniej niż zwykle.

  49. Tetryk56 pisze:

    Robota, potem Rada – i za chwilę nareszcie kolacja…

    • Quackie pisze:

      A ja przez ten wyjazd (i, oczywiście, elastyczne godziny pracy) czuję się, jakbym sobie zrobił mały weekend w środku tygodnia. Może i fajne, ale jednak strasznie się rytm łamie.

  50. Bożena pisze:

    Ja już po kolacji i idę pod kordełkę kordelka GoodNight

  51. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Takie instrumentalne (bo wokaliza jest po prostu jednym z instrumentów) spokojne pitolenie. Camiel i „Nevada”. Dużo elektroniki naśladującej instrumenty, niespecjalnie zobowiązującej.

    Snów niosących odpoczynek.

  52. Tetryk56 pisze:

    Spokojnie upitoleni zasypiamy przy łagodnym migotaniu lampki…

  53. Makówka pisze:

    Jestem. Dziś nie byłam w żadnym miejscu godnym opisu. Co nie oznacza, że w domu.

    Dobranoc!

  54. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    U mnie za tydzień Święto Dziękczynienia (Thanksgiving) i roboty mam powyżej uszu. Takie życie… Sad
    Ale dziś byłam podekscytowana jak nastolatka przed… Wink
    Sporo czasu, zamiast pracować, obserwowałam papużkę falistą Overjoy Normalnie, to one żyją w Australii. W niewoli, na całym świecie. Ta chyba komuś nawiała. Nie wiem czy przetrwa zimę, bo one nie są odporne na mrozy… Sad
    Ale muszę przyznać, że poczynała sobie całkiem nieźle Overjoy Wyrzuciła wróble z ich gniazda i zaczęła powiększać otwór, bo się w nim nie mieściła. Spryciula wybrała gniazdo w dachu… pod papą. Ma ochronę przed wiatrem i opadami, a także bezpłatne ogrzewanie, bo przecież dom jest ogrzewany. Poza tym, naprzeciwko, może ze dwa, trzy metry dalej stoją karmniki. Nie będzie musiała daleko latać do stołówki na posiłki Overjoy
    Wróble broniły swego domu, ale chociaż była ich gromadka, nie dały rady. Papużka stoczyła też bitwę z dzięciołem, który w końcu salwował się ucieczką Overjoy
    Jakaś taka zaradna Happy-Grin Wydaje mi się, że to młoda samiczka, ale pewna nie jestem, bo na australijskich ptakach zupełnie się nie znam Pleasure
    Zapowiadają u nas łagodną zimę, jeśli to się sprawdzi… może się uchowa I-Wish

  55. miral59 pisze:

    A tak wyglądała…

    Jako dzieci mieliśmy taką w domu, a do pary była jeszcze niebieska Pleasure

  56. miral59 pisze:

    Zdjęć tej papużki mam więcej, ale głównie jest to jej kuper Overjoy Niemal non stop siedziała w dziurze, a chrobot dartego drewna słychać było daleko…

  57. miral59 pisze:

    Miłego czwartku życzę Delighted

  58. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Ciemno jeszcze za oknami i coraz chłodniej… Byle do wiosny…

  59. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Napad Australii na Stany? I to w samym centrum? ANZUS pogrzebany? Do czego ta polityka Trumpa doprowadziła…

  60. Jo. pisze:

    Dajcie Gienię.
    Z czymś wybitnie uspokajającym.
    Koffie

  61. Quackie pisze:

    Dzień dobry, jakoś wstałem. Nie wiem, kiedy będę odsypiał, pewnie w weekend…

    • Bożena pisze:

      To już niedaleko 🙂

      • Quackie pisze:

        Powiadasz? Mam nadzieję. Wczoraj w nocy jeszcze Junior mnie wyciągnął na długie Polaków rozmowy, a jemu nie odmawiam (również w związku z depresją).

        • Makówka pisze:

          Z moim młodszym synem też bywały takie rozmowy…
          Starszy nie miał takich potrzeb, aby gadać przez pół nocy, choć to przecież młodszy był zasadniczo bardziej zamknięty w sobie.
          Obaj zbyt wrażliwi jak na obecne czasy. Bo chłopaki powinny rozmawiać z ojcem, nie z matką…A już na pewno nie z taką co sama jest nieżyciowa.

          • Bożena pisze:

            No właśnie, obecne czasy. Zauważyłam, że coraz więcej osób zmaga się z depresją. Słyszałam o takim przekleństwie: „Obyś żył w ciekawych czasach”.

            • Makówka pisze:

              Dawniej też, ale inaczej się to nazywało. Albo w ogóle nie wypadało publicznie się przyznawać.
              Samobójcy to nie wymysł, tylko współczesnych czasów, choć te obecne zapewne sprzyjają. Ale i też łatwiej się zmagać z tymi problemami teraz, jak dawniej.

              • Bożena pisze:

                To prawda, częściej pomagają psycholodzy.

              • Jo. pisze:

                Nieustająco mnie wkurza, kiedy ktoś mówi „przyznał się do depresji”.
                Przyznać to się można do kradzieży, do jakiegoś niegodziwego czynu, do myśli niegodnych. Ale DO CHOROBY??? Czy ktoś mówi „przyznał się do grypy”??? No sorry, ale to trochę jak z argumentem, że „dziecko wychowywane w rodzinie homoseksualnej będzie miało przerąbane u rówieśników”. To wychowuj tych rówieśników tak, żeby nie miało przerąbane. To traktuj ludzi z depresją, czy chorych psychicznie, normalnie, z szacunkiem, jak powinno się traktować każdego człowieka – nie będzie się wtedy musiał wykazywać bohaterstwem „przyznając się” do choroby.

                Wiem, wiem – strasznie radykalna jestem.

                • Jo. pisze:

                  Makówko – to nie byłą uwaga do Ciebie, tylko taka ogólna, OK? Buziaczki

                • Makówka pisze:

                  Jo.Też mnie to wkurza i doskonale rozumiem, o co chodzi.

                  Powinnam była napisać to w cudzysłowie, aby oddać, co mam na myśli, czyli właśnie to, co napisałaś. Publicznie o tym mówić to właściwsze byłoby. Dziękuję, że zwróciłaś mi na to uwagę.
                  Wpisałam do karty mojego dziecka, gdy jechał na zieloną szkołę, że zażywa leki, że jest epi. Dzieciaki to wypatrzyły i śmiały się z niego, a on się tego wstydził.

                  Gdy okazało się, że mam guza, wcześniej udary, życzliwy mi kolega powiedział, że NIE POWINNAM SIĘ PRZYZNAWAĆ, ŻE MAM COŚ Z GŁOWĄ, bo ludzie będą uważać, że jestem „nienormalna”. On naprawdę był mi życzliwy.

                  Co ja wtedy czułam nie będę opisywać.

                  Na temat depresji wiele bym mogła mówić…wszak mój syn był bliski samobójstwa…

                  Sama teraz jestem w stanie rozbitej szklanki…

                • Jo. pisze:

                  Kochana, mówisz do matki autystów!

                  Jak przy dwójce dzieci, totalnie rozjechanych autystycznie, których nikt nie był w stanie zdiagnozować, miałam depresję, moja własna matka strofowała mnie, żebym nie używała w rozmowie określeń „mój psychiatra” oraz „terapia”. A najlepiej żebym w ogóle nie poruszała tych tematów. Nawet w rozmowie tylko z nią. W ogóle mam udawać, że wszystko jest SUPPER.

                  A wiesz, co się w rodzinie działo po mojej książce? Ojciec mi do tej pory nie może darować, że powiedziałam publicznie, co gorsza w książce, że mi nikt nie pomagał i że udawali, że problem nie istnieje. Nie, że to nieprawda – tylko że się jego znajomi dowiedzieli.

                  To wszystko bardzo zmienia człowiekowi optykę. Oraz pogrubia mu skórę.

                • Makówka pisze:

                  Chętnie bym tę książkę przeczytała.

                  Też łatwo nie było, ale moja mama jest lekarzem, pracującym dużo z dziećmi, bo w Instytucie Pediatrii, więc jednak rozumiała.

                  Obaj moi synowie -tak w skrócie z uszkodzeniem CUN, ale to nie ma co porównywać z Twoimi problemami. Natomiast ciężko mi się słucha, gdy ktoś mówi, że dziecko trzeba umieć „wychować na ludzi”, wykształcić, a mnie wtedy wyrzuty sumienia zabijają, że coś mogłam inaczej, lepiej.
                  Że nie sprostałam, nie dałam rady.Z niczym w życiu nie dałam rady…

                • Jo. pisze:

                  Taaaak… Dobre rady tych, co wszystko wiedzą najlepiej… Brzmi znajomo.

                • Tetryk56 pisze:

                  Do grypy – nie. Ale np. do HIV-a lub kiły… To nie jest czarno-biały problem…

  62. Makówka pisze:

    Witajcie!

  63. Zoe pisze:

    Cześć. Lakonicznie bo zapracowany jestem…

  64. Jo. pisze:

    Ja to chyba nigdy nie zrozumiem ludzi. Radwańska kończy karierę. Z powodów zdrowotnych. Jej ojciec: „Czuję się, jakby ktoś mi umarł.”

    K…ć. Myślał że będzie śmigać po korcie do śmierci? A może dziewczyna chciałaby mieć rodzinę, albo co? A może chce zejść z kortu z tarczą?

    Nie lubię jej. Ale szanuję. Za lata tenisa i za odejście w odpowiednim momencie.

  65. Bożena pisze:

    Wychodzę, zjawię się wieczorem Bye

  66. Quackie pisze:

    Dobry wieczór, fajrant. Przerwa… pewnie za chwilę.

  67. Zocha pisze:

    Wyjątkowo przed dobranocką zapraszam na spokojny spacer…

Skomentuj miral59 Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)