« Dach świata... Kwiatki z rabatki »

Bajeczka o dzielnych rycerzach

Gdzieś, kiedyś, było sobie szczęśliwe królestwo rządzone przez dobrotliwego i sprawnego władcę. Lud kochał swojego króla i spokojnie wypracowywał dobrobyt królestwa, rycerstwo na turniejach doskonaliło swoje umiejętności, w miastach kwitł handel i rzemiosło. Doprawdy, wszystkim żyło się godnie i szczęśliwie, a troski nie przekraczały granic królestwa. Do czasu.

Pewnego dnia przed najjaśniejsze oblicze dotarł posłaniec z odległych rubieży z przerażającymi wieściami. Oto na granicy pojawił się smok straszliwy, który zgodnie ze swoją smoczą naturą pożera dziewice, oddechem podpala dobytek, a wojów próbujących go powstrzymać rozgniata jak muchy. Nic nie jest w stanie zatrzymać jego pochodu w głąb kraju!

Zafrasował się król okrutnie. Nikt nie miał doświadczeń w walce ze smokami, prędzej zresztą szło się spodziewać interwencji Greenpeace’u niż Geralta z Rivii, i tak niespodziewanie objawił się ciężar sprawowania niezbyt dotychczas uciążliwej władzy. Trzeba było poprzestać na własnych możliwościach. Cóż było robić? Wielu dzielnych rycerzy zdobywało laury na licznych turniejach. Król wezwał przed swoje oblicze trzech najdzielniejszych, aby zasięgnąć ich rady i uradować się ich znaną odwagą i gotowością.

– Drodzy moi najdzielniejsi, wezwałem was, gdyż królestwo jest w niebezpieczeństwie. Na wschodnie rubieże wdarł się straszliwy smok, zabija obrońców, pali dobytek, pożera dziewice. Cóż nam robić? Co proponujesz, Pierwszy Dzielny?

Wskazany rycerz, zwycięzca ostatniego Wielkiego Turnieju o Puchar Najjaśniejszego Pana, podniósł zasępione oblicze i z widocznym wysiłkiem zaczął powoli planować:

– Najjaśniejszy Panie! Trzeba by zmobilizować całe rycerstwo, gdyż tylko wszyscy razem zdołamy pokonać tak straszliwego smoka. Jeśli kancelaria Waszej Wysokości w ciągu tygodnia zdoła przygotować listy mobilizacyjne, to w ciągu dwóch kolejnych tygodni mielibyśmy większość na miejscu, i można by rozpocząć szkolenia n/t taktyki walki grupowej ze smokiem. Tak więc najwcześniej za 4 tygodnie…

– Przerywam ci! – zakrzyknął władca – nie ma mowy o czterech tygodniach! Tylko patrzeć, jak zagrożenie pojawi się u bram stolicy! Co masz do zaproponowania, mój Drugi Dzielny?

Drugi rycerz w popłochu zaczął szukać lepszego rozwiązania, wysiłek ten ewidentnie wpłynął na płynność jego mowy.

– Najjaśniejszy… ekhm.. Panie! Może powołamy pospolite ruszenie? Nazwałbym to… ekhm… na przykład Obroną Prowincjonalną… nie… lepiej Terytorialną… gdyby każdy szlachetny pan dostał rozkaz, aby swoich chłopów bezzwłocznie przeciwko smokowi pogonić, ten by się przynajmniej dobrze zmęczył, zanim gotowa byłaby obrona stolicy i Waszego Majestatu. To by zadziałało szybciej… bo ja wiem… w ciągu jakichś 2 tygodni…

– Zamilcz! – król najwyraźniej nie był zadowolony z odpowiedzi – Nie mamy dwóch tygodni! Trzeci Dzielny, przedstaw swoje propozycje!

– Masz całkowitą rację, Najjaśniejszy Panie! – zakrzyknął Trzeci – Nie należy tracić czasu! GIERMEK! Siodłaj mojego konia i szykuj mą zbroję!!!

Król pokraśniał z zadowolenia, czule objął za głowę Trzeciego Dzielnego, mówiąc:

– Wiedziałem, że mogę liczyć na moich rycerzy. Tamci dwaj wprawdzie odkładali rozprawę, lecz ty ratujesz honor mojego rycerstwa. Żadne tam miesiące czy tygodnie, natychmiast na koń i…

– Co w tym dziwnego, Najjaśniejszy Panie? – przerwał mu Trzeci – Straszliwy smok zabija, pali i pożera. Nie ma na co czekać, trzeba jak najprędzej spieprzać…

221 komentarzy

  1. Tetryk56 pisze:

    Kto powiedział, że historia polskiego obradowania to tylko 550 lat?

  2. Quackie pisze:

    Aaaa Amazed

    No muszę powiedzieć, że po raz pierwszy od dłuższego czasu puenta autentycznie mnie zaskoczyła. Brawo.

  3. max pisze:

    Spieprzać , to najrozsądniejsza rada . I najlepiej spieprzać za „wielką wodę ” , bo smoki znane są ze swojej awersji do kąpieli . Spieprzać z całym Królestwem , utworzyć na Obczyznie krajową partyzantkę OTK , Thinking która wejdzie w struktury smoczego DNA i pozwoli na wykreowanie po pewnym czasie ze smoka stada podhalańskich baranów . I zapanuje wtedy naprawdę ” dobra zmiana ” , która będzie rządzić na wieki wieków .Amen

  4. Zoe pisze:

    Cześć Wyspiarze. Czasy znowu takie nastały, że człowiek szuka w bajce drugiego dna. Ale, że właśnie usiadłem do kawy po całodziennej gonitwie to nie szukając drugiego dna uśmiechnąłem się czytając tę historyjkę. Dzięki Tetryku.

  5. Jo. pisze:

    Ja to sobie pójdę spać.
    BEZ smoków.
    Dobranoc.

  6. Quackie pisze:

    Dobry wieczór, otóż mnie zamiast smoka przydarzyła się rzecz rzadko spotykana – znany niektórym Szyper wyprawił swojej małżonce imprezę urodzinową z zaskoczenia, nie informując jej o tym w ogóle i wprowadzając dopiero na siarczyste „Sto lat”. I ja tam byłem, miód i wino piłem i przeżarłem się potwornie. I ledwie żyję. Zaraz jakaś dobranocka, ale na nic więcej nie mam siły.

  7. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dość nawet dynamiczna, ale za to b. optymistyczna. Raz Dwa Trzy i „W wielkim mieście”. Śliczny tekst, cudne chórki pod koniec, całość dodaje otuchy bardzo.

    Snów stosownych do opisu!

  8. Tetryk56 pisze:

    Dobrej nocy – w wielkich miastach i nie tylko 🙂

  9. miral59 pisze:

    Poczytałam i przyznaję, że jest świetne Approve
    Brawo Autor Brawo! Congratulations Brawo!
    Puenta mnie zaskoczyła tak samo jak pozostałych Overjoy
    Przeczytałam również opowiadanie naszego Gościa.
    Równie świetne Overjoy
    …czyli brawa obydwóm Autorom OkOk

  10. gimi pisze:

    I teraz co: czytać dzieciom takie bajki przed snem czy lepiej jednak nie…?

    • Tetryk56 pisze:

      Lepiej nie… Twoje dzieci są bardzo rezolutne, ale mogą nie złapać przewrotności zakończenia, i w efekcie pomylić ocenę postaw zamierzoną przez autorów… Wink

  11. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Słoneczny, rześki poranek Fala

  12. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Cieszę się z wyrazów uznania, gdyż obawiałem się, że historyjka jest zbyt znana i że was zanudzam …

  13. Quackie pisze:

    Dzień dobry, dzisiaj pogoda plażowa. I może nawet dobrze?

  14. Ultra pisze:

    Nie do uwierzenia, że zarówno Twoja bajka jak i Vulpiana pasują do czasów nam współczesnych. Nie wiem, co myśleć o kondycji umysłu ludzkiego, kiedy bajki pasują do rzeczywistości. Czasem zakończenie może zaskoczyć, ale to taka nasza specjalność.

    • Quackie pisze:

      Tak, to prawda – rzeczywistość dogania fikcję. Czasem bezpieczniej przerzucić się na science-fiction. Wink1 przynajmniej więcej czasu upłynie, zanim rzeczywistość ją dogoni.

      • Tetryk56 pisze:

        Nawet S-F nie jest już bezpieczna – czas pod tym względem goni jak szalony, i zdarza się, że autor oddając książkę do wydawnictwa zauważa, że niektóre z jego futurystycznych pomysłów już są dostępne w sprzedaży…

        • Quackie pisze:

          Coś w tym jest. A socjologiczne S-F, osobliwie antyutopie, aż strach pisać, bo tu rzeczywistość czasem zdaje się nie tylko doganiać, ale i wyprzedzać (manipulacje elektoratem w USA, punkty przydatności dla społeczeństwa w Chinach, okulary AR dla policjantów tamże do rozpoznawania obywateli…)

    • Tetryk56 pisze:

      Ultro, bajki zawsze pasują do rzeczywistości, bo zawsze na jej obserwacjach są pisane. Nawet, gdy opowiadają o gadających i rozumujących zwierzątkach, jak u La Fontaine’a czy biskupa Krasickiego. Gorzej, gdy realizują się dystopie jak „Rok 1984” czy „Opowieść podręcznej”…

  15. Zocha pisze:

    Bajka nie bajka… z trafną, jakże smutną puentą!

  16. Bożena pisze:

    No to jest już nowy mistrz świata… Teraz będą nareszcie panowie wychodzić z pieskami, bo jak dotąd ulice były wymarłe… Wink

  17. Bożena pisze:

    Francuzi wygrali i pewnie z tej radości, połowa zawodników poczerniała… Who-s-the-man

  18. Bożena pisze:

    A teraz życzę dobrej nocy i idę spać GoodNight Misio

  19. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dawno temu była, a teraz po raz kolejny. Na uspokojenie.

    Snów właśnie spokojnych, na nowiu, nieprawdaż.

  20. Zocha pisze:

    Wracając przed godziną widziałam piękny lśniący nad horyzontem rogalik 😉 nów był w piąteczek 13-go.
    Snów oczywiście spokojnych…

  21. Zoe pisze:

    Dobranoc. Nowy tydzień idzie. Szykować parasole. I kalosze.

  22. Tetryk56 pisze:

    Dobrej nocy wszystkim. Księżyc za mały? No to jest lampka…

  23. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted I już druga połówka lipca… a tak niedawno był maj… Sad

  24. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    W naszych sercach maj może być zawsze! (Starsi Panowie, starsi Panowie…)

  25. Zoe pisze:

    Dzień dobry poniedziałkowo.
    Imieniny dzisiaj obchodzą: Maria, Marika oraz Andrzej, Atenogenes, Bartłomiej, Benedykt, Carmen, Dzierżysław, Dzirżysława, Ermegarda, Eustacjusz, Eustazja, Eustazjusz, Eustazy, Faust, Irmegarda, Kanmił, Ryta, Stefan, Walenty, Walentyn.

    Wszystkim powyższym solenizantom życzę dobrego dnia Happy

  26. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Ależ się nazbierało tych imienin. Osobiście znałem tylko ludzi o 4 imionach z tego zbioru – Marie, Andrzejów, Bartłomieja i Stefanów. Reszta to dla mnie całkowita redundancja.

    • Zoe pisze:

      A Carmen nie znasz? Albo Fausta. Jakby żyli w Polsce to dzisiaj mieliby imieniny. Może nawet razem by świętowali. Wink

      • Quackie pisze:

        Carmen tylko z opery Bizeta Worry aczkolwiek zdaję sobie sprawę, że może np. w jakiejś kubańskiej rodzinie imigranckiej mogliby nadać takie imię.

        A zresztą – w kubańskiej. Jeżeli córki Kasi Figury noszą imiona Koko Claire i Kaszmir Amber…

  27. Jo. pisze:

    …bry
    Co to w ogóle jest za pogoda???

    • Quackie pisze:

      Tutaj taka więcej do pracy, a tam?

    • Bożena pisze:

      U mnie piękna Happy-Grin

    • Jo. pisze:

      Ja zwariuję. Długie spodnie pakować, czy krótkie? Bluzki jakie? Buty jakie?
      3 dni, a zamieszania jakby na 3 tygodnie człowiek jechał.

      • Zoe pisze:

        Wszystko. Pakuj wszystko. Weź jeszcze weki i pompkę do rowera. I nie zapomnij podlać kwiatków.
        Ps. Osobna, specjalna lodówka na alkohole! Happy-Grin

      • Bożena pisze:

        Pogoda rzeczywiście trudna do przewidzenia, ale ma być w dalszym ciągu ciepło.

      • Tetryk56 pisze:

        Nikt nie wie, dlaczego, i jaka jest tego przyczyna.
        Na stacji w Ustrzykach wysiadła wraz z nami dziewczyna
        Nic z sobą nie miała, prócz jednej maleńkiej siateczki,
        w siateczce tej miała wyjściowe na zmianę majteczki..

        Pa-lula, pa-loma, jak słodko piosenka ta płynie,
        Pa-lula, pa-loma, o naszej rajdowej dziewczynie…

      • Quackie pisze:

        No, trochę deszczu ponoć będzie, osobliwie we środę.

        • Jo. pisze:

          Osobliwie w środę to ma być burza. Z piorunami.

          • Quackie pisze:

            Dzisiaj właśnie nie dotarły pioruny, od pół godziny leje natomiast.

            • Jo. pisze:

              W środę dotrą, psia mać.

              • Quackie pisze:

                Może. Ale wiesz, burza ma to do siebie, że przychodzi i odchodzi, ma początek, środek i koniec. Przed początkiem to już różnie, ale po zakończeniu bywa całkiem znośnie.

                • Jo. pisze:

                  Jakby co to o knajpach wspominałeś…
                  Moi na szczęście lubią…

                • Quackie pisze:

                  Knajpy. Akwarium (=oceanarium). Nieco dalej, komunikacją miejską, Centrum Nauki EXPERYMENT. Muzeum Miasta Gdyni i zaraz obok Muzeum Marynarki Wojennej (chociaż uczciwie mówię, że nie sprawdzałem, jak wyglądają zbiory pod dachem). Częściowo pod dachem – ORP Błyskawica i Dar Pomorza. W ostateczności (bo w końcu nie po to się jedzie nad morze) Multikino niedaleczko Błyskawicy.

                • Jo. pisze:

                  Damy radę.
                  Mam nadzieję…
                  Cool

  28. Bożena pisze:

    Nareszcie burza Happy-Grin

  29. Tetryk56 pisze:

    Jo, zajrzyj do Ultry – wpis na temat J. Tuwima 🙂

    • Jo. pisze:

      Dzięki. Bardzo ładna rozprawka Tuwimowa.
      Wniosek nieodmiennie mam jeden: Tuwim był genialny.
      No dobra, mam i drugi: ludzie są tacy sami, bez względu na epokę, czasy i okoliczności. Jak czytam Kwiaty Polskie, to teraźniejszość (niestety) widzę.

    • Quackie pisze:

      Tuwim – niezmienna poetycka (wiadomo), prozatorska (choćby „W oparach absurdu”), publicystyczna (choćby recenzje) i przyczynkowa („Cicer Cum Caule”) miłość od czasów wczesnolicealnych. A może i podstawówkowych.

      • Jo. pisze:

        Ty też?

        • Quackie pisze:

          A pewnie. Dzięki rodzicom, którzy mieli 2 tomy wierszy, osobno Kwiaty polskie i osobno Pisma prozą (z takiego zbiorczego wydania w jasnobrązowym płótnie), i osobno w zupełnie innym wydaniu Cicer Cum Caule (sczytałem na wiór) a potem dokupili jeszcze Jarmark Rymów…

      • Jo. pisze:

        Ja to bym liczyła od przedszkola. Albo i wcześniej…

  30. Quackie pisze:

    Uff, mimo przeszkód norma wyrobiona, fajrant i przerwa za chwileczkę i momencik.

  31. Bożena pisze:

    A na mnie czas, dobrej nocy życzę Państwu i idę lulu lulu

  32. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Ten zespół już kiedyś był na dobranoc, ale z innym utworem. „Me, Myself & I” – muzyka a capella, na 3 głosy. Delikatnie, chociaż z nerwem i film do tego też na dobranoc. Gdzieś tam muzyka klasyczna w tle się chowa, Mistrz Jan Sebastian, a może Mistrz Jerzy Filip (Telemann)?

    Snów pogodnych, ale nie upalnych!

  33. Tetryk56 pisze:

    Dobrych, spokojnych snów o sobie w trzech osobach 😉

  34. Jo. pisze:

    Czas spróbować spać.

  35. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    U mnie na razie gorąc jaki był taki jest. Może odrobinę chłodniej, ale jak podskoczyła wilgotność w powietrzu, to się tego nawet nie czuje. TooHot!
    Niby dziś trochę pokropiło i jakieś czarne chmurzyska chodziły… ale to tylko zwiększyło wilgoć i na podwórku mam saunę Weary
    Wychodziłam na zewnątrz (a jest godz. 22)… 28C i 80% wilgotności… szał ciał Worry

  36. miral59 pisze:

    W niedzielę kupiliśmy 11 kg brzoskwiń, to jedne z ulubionych owoców mego męża. Na razie są za twarde, ale jak zmiękną czeka mnie gotowanie Weary
    Wczoraj i dziś gotowałam wiśnie. Są już w słoikach Delicious
    Chyba to prawda, że robota głupiego lubi…
    Nie mam czasu na nic… wieczorem padam na dziób i mam wszystkiego dość. Nawet mi się gadać nie chce… Sad
    Miłego dnia Wyspiarze Delighted

  37. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Deszczowy lipiec…

  38. Zoe pisze:

    Dzień dobry Delighted Deszczowy lipiec…

  39. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Zazwyczaj sądzimy, że deszcze to symbol jesieni. Niedawno z niejakim zdumieniem dowiedziałem się, że statystycznie letnie opady są zawsze większe niż jesienne – tyle, że w lecie są to na ogół ulewy, a jesienią długotrwałe drobne deszcze…

    • Bożena pisze:

      Szkoda tylko, że te opady przyszły w żniwa, a nie w maju… Wink1

    • Zoe pisze:

      Zepsułeś wszystko. Miałeś się dzisiaj powitać wg obowiązującego powyższego wzoru. Happy
      Ps. Jak pamiętam, to bardzo często lipiec był deszczowy i prawie zawsze z tego powodu biorę urlop w sierpniu.

  40. Jo. pisze:

    To może jednak Gienia?
    Koffie

  41. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Delighted Jeszcze chyba nie, ale zaraz chyba deszczowy lipiec, tak się w każdym razie zanosi.

  42. Zocha pisze:

    Dzień dobry przy drugiej kawie, bez niej dzisiaj ani rusz… Wieczór „za płotem” był całkiem przyjemny, od północy jednak leje i mży naprzemiennie

  43. Zocha pisze:

    Tetryku podpowiesz? Coś sknociłam :(,a z fona nie wyedytuję…
    Służbowy komp odmówił współpracy jakieś 3 tyg. temu i czeka na kolej u doktora.

  44. Quackie pisze:

    Dobry wieczór(?). Fajrant. I chyba zarutko przerwa…

  45. Bożena pisze:

    I tak minął deszczowy wtorek, jutro ma być podobnie. Dobranoc kordelka

  46. Jo. pisze:

    Dobranoc.

  47. Tetryk56 pisze:

    W domu…

  48. Quackie pisze:

    Spokojnej. A ja się zasiedziałem przy pewnym bardzo ważnym dla mnie filmie, dokumentalnym. Worry

  49. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Z moim słuchaniem muzyki było zazwyczaj tak, że zaczynałem słuchanie pewnych ważnych dla mojego pokolenia zespołów o jedną płytę później niż koledzy. Dlatego dla wielu z nich najważniejszą płytą Marillion pozostaje „Misplaced Childhood”, podczas gdy dla mnie – „Clutching At Straws”. Podobnie jest z U2 – inni zaczęli przygodę z nimi od „Joshua Tree”, a ja od „Rattle & Hum”. Z tej właśnie płyty „Van Diemen’s Land”. Co ciekawe, śpiewa nie Bono, a The Edge, gitarzysta. Spokojne gitarowe granie.

    Snów z najlepszej płyty.

    • Zoe pisze:

      No przyznaję. Nie znałem tego, a może nie pamiętam. Słuchałem tej wcześniejszej płyty. Happy
      Trochę brzmią jak Wilki swego czasu.

      • Quackie pisze:

        A prawda. Ale dopiero jak napisałeś, to to usłyszałem. Może dlatego, że Gawlińskiemu bliżej wokalnie do Edge’a niż do Bono Wink1

  50. Tetryk56 pisze:

    Dobrych snów po powrocie z Ziemi Van Diemena!

  51. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Witam z mokrego Poznania…

  52. Zoe pisze:

    Dzień dobry. Ależ pięknie pada…No dobra – pada ale wcale nie jest pięknie.

  53. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Zoe, wysil oczy swojej wyobraźni! Oto lśniąca kropelka wody drżąc spływa powoli z wdzięcznego za wilgoć liścia, odrywa się, z wdziękiem spadając na skraj twojego parasola o który rozpryskuje się radośnie, szukając światła, które można by rozbić na tęczę! Delighted

  54. Klarka Mrozek pisze:

    dentystów wysłać, dentysty się każdy boi

  55. Quackie pisze:

    Dzień dobry. W nocy była sakramencka burza i miałem nadzieję, że się wyleje do rana, a tu leje dalej, dość solidnie.

    Do tego dość wcześnie rano wysiadł prąd, więc musiałem wstać i sprawdzić, czy to u nas w mieszkaniu (nie), domu (nie) i wtedy włączyli prąd z powrotem, ale ja już nie zasnąłem z powrotem… Tyle dobrego, że można było już kawę zrobić.

    Chociaż może i się przeciera?

  56. Quackie pisze:

    Jestem z powrotem, załatwiwszy wszystko, jednak nieco dłużej, niż się spodziewałem. Worry Czyli teraz popracować.

  57. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    A u mnie, chociaż słonko już wstało, nie jest za gorąco Pleasure Co prawda dopiero 6:30, ale poranek wstał rześki i to mi się podoba Happy-Grin
    Miłego dnia Wyspiarze!!! Delighted

  58. Jo. pisze:

    Jezu jak te mewy się drą…

    Niby lepsze mewy od budowlanych koparek, ale się drą…

    • Bożena pisze:

      Gdy mi coś przeszkadza w spaniu, zakładam stopery.

    • Tetryk56 pisze:

      Był ongiś pewien rabin, słynny z tego, że we wszystkim znajdował powód by dziękować Panu. Usilnie wkładał tę postawę w głowy swoim uczniom. Gdy kiedyś szedł z uczniami przez rynek swojego miasteczka, bezczelny gołąb zanieczyścił jego kapelusz i ramiona. Jeden z uczniów wykorzystał moment i zapytał złośliwie:
      – I co teraz? Cóż teraz powiesz Bogu, rebe?
      Rabin nie wahał się ani chwili:
      – Dzięki Ci, dobry Boże, że krowy w powietrzu nie latają!

    • Jo. pisze:

      Poza tym ja się nie skarżę, tylko tak zauważyłam. Bo to odmiana.

      • Quackie pisze:

        Och, to jest ich sezon na darcie dzioba. Jak dobrze pójdzie, może za jakieś półtora tygodnia skrobnę o tym wpis.

    • Quackie pisze:

      Hyhy. Koparkę można wyłączyć (albo popsuć), jej operatora przekonać (albo przekupić), wykonawcę ewentualnie pozwać do sądu i wymóc zakończenie robót (np. jak ktoś jest prawnikiem i ma za dużo wolnego czasu). Mewy w zasadzie nie ruszysz – jest pod ochroną. Taka różnica zasadnicza.

  59. Quackie pisze:

    Dzień dobry, to ja mam fajrant na dzisiaj. I przerwa, która potrwa chwilę.

  60. Bożena pisze:

    O rrrany, to już ta godzina?! No to dobranoc Spanko

  61. Zocha pisze:

    Dopłynęłam! U mnie alert powodziowy i leje nieustająco.
    Pora na dobranoc? GoodNight

  62. Jo. pisze:

    Mewy właśnie oszalały.
    Idę spać.

  63. Quackie pisze:

    Dobry wieczór i spokojnej spaćidącym.

    To ja zaraz idę po dobranockę.

  64. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj tak – piszą, że to pierwsza wersja „Sound of Silence” Simona i Garfunkela. Zaczyna się nie gitarą, tylko bardzo ładnym śpiewem a capella i w zasadzie mogłoby to tak zostać. Nie? No dobrze.

    Snów w ciszy, takiej jak sobie życzymy.

  65. Tetryk56 pisze:

    To ja cichutko zapalam lampkę…

  66. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Przestało padać, ale czy na na długo?

  67. Zoe pisze:

    Dzień dobry. Trochę jeszcze pada. Ale chyba się przejaśnia.

  68. Jo. pisze:

    Dzień dobry.
    Mewy w formie. Ja trochę gorzej. BlueBoy domaga się Sopotu.
    Bóg wie po jaką cholerę.
    Gienię poproszę! I pączusia.
    Koffie

  69. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Boże, zatrzymaj czas! Ja wysiadam!
    Skądinąd wiem, że nie posłucha… 🙁

  70. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Coś dzisiaj miałem trudności ze wstaniem, ale w końcu się udało 🙂

  71. Jo. pisze:

    Dawno nie wspominałam o mewach… Bo chwilowo ucichły.
    Jadę do Neptuna. Ciao!

  72. Jo. pisze:

    Cisza… Spokój… Herbata pod sosnami…
    Mewy…

  73. Jo. pisze:

    OK. Molo.
    I mewy.
    Dużo mew.

  74. Quackie pisze:

    Otóż fajrant, o dziwo. Ale żeby nie było zbyt pięknie, sporo rzeczy zostało do pozałatwiania na zewnątrz (domu), więc pewnie będę się musiał ruszyć.

  75. Jo. pisze:

    Zapewne jesteście zaniepokojeni tym, że od półtorej godziny nie wspomniałam o mewach?

  76. Quackie pisze:

    Ach, skoro temat wypłynął, pozwolę sobie przypomnieć wpis sprzed paru lat właśnie o mewach. http://madagaskar08.pl/blog/2014/11/28/z-lotu-ptaka/

    • miral59 pisze:

      Poczytałam, przypomniałam sobie… Approve
      Cieszyłam się wtedy, że u mnie tylko wróbelki i gołębie karolińskie… teraz mam drozdy wędrowne i kardynały, a one zaczynają wrzaski przed świtem Overjoy To znaczy… śpiewy Wink Tak witają wschód słońca. Wieczorem to słońce żegnają, ale jest większy ruch i tak ich nie słychać…

  77. Bożena pisze:

    A ja wróciłam do domu i zaraz idę spać, bo jestem zmęczona. Dobranoc. lulu

  78. Quackie pisze:

    Spokojnej!

  79. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Nie mogła być inna. Wiesław Gołas. Kabaret Dudek. Frank Sinatra. Morze, Batory i tupot. Białych. Mew.

    Snów niezakłócanych przez ptactwo.

    • miral59 pisze:

      Dzięki za taką dobranockę Happy-Grin
      Gołas to nie tylko świetny aktor, ale kabareciarz i jak śpiewa jest czego posłuchać In Love

  80. Tetryk56 pisze:

    Pospacerowałem. Wróciłem. Pora pomyśleć o spaniu.

  81. Tetryk56 pisze:

    Jak myśleć, to pozytywnie. Skutecznie, znaczy. Dobranoc zatem 🙂

  82. Zoe pisze:

    Dobranoc.

  83. miral59 pisze:

    Czy ja nie mogę na wolnym dniu sobie poleżeć i poodpoczywać? Weary
    Niestety, brzoskwinie czekały, a już nie mogły czekać i trzeba było zrobić te konfitury… niby nie było ich dużo, ale te ponad 10 kg (25lbs) trzeba było obrać, „wypestkować” i ugotować Worry Mąż szczęśliwy, bo to jego ulubione Delicious
    Przy okazji zauważyłam mrówki dokoła zlewu. Malutkie jak faraonki. Mąż posypał im trutki, ale czy to pomoże – nie wiem. Wiem za to, że ten gatunek mrówek jest niesamowicie trudny do wytępienia. A z mrówkami ciężkie życie… Weary

    • Quackie pisze:

      A nie używasz maszynek do drylowania? Ponoć szybciej idzie.

      Na mrówki najlepszy jest mrówkojad Wink1

      • Jo. pisze:

        Ja kiedyś zniechęciłam je Amolem…

      • miral59 pisze:

        Maszynka do drylowania brzoskwiń? Mam tylko do wiśni, ale i tak jej nie używam. Drylujemy w sadach, na takiej ogromnej „drylownicy”… z jednej strony wrzucasz wiadro wiśni, a z drugiej wypadają wydrylowane. Cały cykl trwa może ze dwie minuty Delighted I to jest super!!!
        Co do mrówkojada… pomysł może i dobry, tylko skąd tego mrówkojada wziąć? I czy chciałoby mu się wyłapywać tak malutkie stworzenia? Thinking

        • Jo. pisze:

          Ja chcę taką przemysłową!!!

        • Quackie pisze:

          Co do brzoskwiń, to się zastanawiam – jest takie ustrojstwo do szybkiego wycinania ogryzków z jabłek, to może by się i do brzoskwiń przydało?

          A mrówkojada można ewentualnie z Wenezueli albo Brazylii. Wielkiego albo czteropalczastego, ewentualnie w wersji mini – mrowkojadka jedwabistego, który bywa nawet w południowym Meksyku. Happy-Grin

          • miral59 pisze:

            Mam takie ustrojstwo do szybkiego krojenia jabłek i wycinania ogryzków, ale absolutnie nie nadaje się to do brzoskwiń.
            W sumie dość szybko mi to poszło, chociaż robota marudna. Jak się przekroi dojrzałą brzoskwinię na pół, to pestkę jest bardzo łatwo wyjąć. Skórka praktycznie sama schodzi… także nie było aż tak źle Wink Tyle że dużo tego było…
            Mrówkojad przydatny, ale nieosiągalny. Na pewno legalnie nie da się go przewieźć… nawet jak mi wyżre wszystkie mrówki, to skąd mu potem wezmę nowe, bo przecież musi coś jeść codziennie, a nie tylko od czasu do czasu. Już lepiej spróbuję tego Amolu… Wink Jak zadziała, to przynajmniej nie będę musiała troszczyć się o pozostałość, ani zastanawiać się, czym by go nakarmić Overjoy

  84. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Już chyba po deszczu na dłużej…

  85. Zoe pisze:

    U mnie w dalszym ciągu pada. Błeee.

  86. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Piąteczek, w dodatku nieco obsychamy – niezła perspektywa na najbliższe dni.
    Ktoś opublikował badania, z których wynika iż jako ludzkość jesteśmy coraz bardziej niedospani. Co o tym sądzicie?

  87. Jo. pisze:

    Heloł.
    Gienia by się przydała…
    Koffie

  88. Quackie pisze:

    Dzień dobry, słońce z animuszem przystąpiło do pracy. Żebyśmy wszyscy tak mieli, tak by sobie należało życzyć.

  89. Zocha pisze:

    Dzień dobry, nieco mniej deszczowy.
    Ja z gatunku wiecznie niedospanych, więc ustawiam się z kubkiem w kolejce do Gieni Kawa2

  90. Quackie pisze:

    A ja mam przerwę przed fajrantem.

  91. miral59 pisze:

    To może zaproszę na nowe pięterko? Za długie nie jest, a to pięterko zrobiło się ciutkę długowate Wink

Skomentuj Quackie Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)