Dawno nie byliśmy w IKEI. Chyba ze 2 dwa. No i nadeszła ta chwila kiedy uzbierało się parę rzeczy kupienia. Pojechaliśmy w sobotę w południe do Katowic. Droga spoko ale niemiłe zaskoczenie na parkingu pod IKEĄ – pełno samochodów. W sklepie tłumy tak koszmarne, że poczułem się zmęczony już po kilku minutach kluczenia pomiędzy ludźmi. Ogólne wrażenie jest takie, że kolekcje meblowe w tym meblowym markecie stały się bardziej kolorowe niż kiedyś. My akurat kupowaliśmy zestaw do wiatrołapu (szafka na buty, lustro, półka i komoda na zdjęciu) w kolorze czarnobrązwym;-). Poniżej komoda w połowie zabawy w skręcanie:

Zmęczyła nas ta sobotnia wyprawa do centrum konsumpcjonizmu. Te tłumy przy kasach, tłok na parkingu, nawet zapchane w sobotę katowicke drogi przelotowe były pełne pojazdów. Dlatego też niedziela została wykorzystana do wzięcia oddechu w poniższych pustych przestrzeniach. Lekki mrozik, słoneczko, zero ludzi tylko pies na długim dziesięciometrowym sznurku aby mógł pobiegać:


Na poniższej fotce ok. 50 metrów od nas powoli biegnie młoda sarna







Coś mi się pochrzaniło z szerokościami fotek. Miały być równej szerokości a nie są. Pewnie coś pomyliłem. Nieważne:-).
Wrażenie mam, że w niektórych zdaniach moich słowa napisane są w kolejności złej:-)
Nieważne, fajne fotki i nowe piętro. To jest najważniejsze. A jeśli zakradł się jakiś błąd w tekście, łatwo to zmienić.
Nie znoszę IKEI w weekendy. To jest jakiś koszmar.
Co do saren, to mi, proszę pana, podchodzą pod siatkę i zaglądają w talerze
Ale bardzo doceniam i dziękuję za nowe piętro, bo starość nie radość i po schodach słabo daję radę.
Fotka pod poprzednim wątkiem 🙂
Dzięki!
Mogą sobie zaglądać w talerze czy gdzie tam chcą ale poproszę o dowód w postaci fotki
NIGDY nie mam wtedy przy sobie aparatu!
No bo to jest sztuka mieć aparat tam gdzie są sarny! 🙂
Dzień dobry

I to wciskanie się na parkingach… szukanie miejsca, gdzie by tu zaparkować. Zwykle gotowa jestem spryszczać jak najdalej. Ale jak musisz coś kupić, to nie masz wyjścia 

Współczuję zakupów, bo też ich nie znoszę
A już wejście w tłum, to kompletna masakra
Dobrze, że chociaż w niedzielę miałeś luzik i wolną przestrzeń
Całe szczęście, że nie mieszkam w Ameryce. Wy tam macie jeszcze większe sklepy. Chybabym umarł z głodu na zakupach…
Och! NA zakupach byś z głodu nie umarł. Co chwilkę są różne bary (szumnie zwane restauracjami) i można umrzeć z przejedzenia
Jak jesteś zbyt leniwy, to nawet z samochodu wysiadać nie musisz… Zamówisz, parę metrów dalej odbierzesz i zapłacisz. Zjeść możesz gdzie chcesz. 
A potem połowa tego żarcia ląduje w koszu… niepotrzebne marnotrawstwo.
A na ten przykład w takiej Ikei, która ma kilka pięter, to na każdym znajdziesz jakiś punkt gastronomiczny. Oczywiście ze stolikami i krzesłami, żebyś mógł zjeść na miejscu.
Nam nie jest to potrzebne, bo nie wybieramy się na żadne zakupy głodni. Najpierw się najadamy, a dopiero potem jedziemy. Stwierdzono naukowo, że głodny kupi dużo więcej żywności niż potrzebuje, bo oczami to by zjadł wszystko
Trochę mi się śmiać chce z powodu Oscarów i Vincenta. Znaczy darcia szat, że nie dostał.
Po pierwsze: bardzo zachowawcze były werdykty w tym roku.
Po drugie: nasi ukochani władcy narażają się Żydom, a potem się dziwią, że bądź co bądź żydowski przemysł nas nie nagradza.
Idę się pośmiać dalej.
Nie oglądam Oscarów i jeśli mam być szczera, to nawet się tym nie interesuję. Dla mnie, to taka impreza… nie wiem jak to ująć…


Przemysł artystyczny co i rusz rozdaje sobie nagrody, a tak na prawdę, to nie zawsze to nagrodzone jest bardzo dobre. Często pominięte jest lepsze. Ale to kwestia gustu. A w przypadku Oscara (i nie tylko) również kwestia układów.
Po cichu przyznam się, że nie wiem kto to jest Vincent
Mnie też nie interesują takie imprezy, więc Cię doskonale rozumiem
Animowany film o Van Gogh’u, zrealizowany w nietypowej technice:
FilmWeb
To nie dla mnie, nie lubię filmów animowanych.
No to już wiem, co to ten Vincent, co wcale nie zmieniło mojego nastawienia do przyznawanych Oscarów

Dobry wieczór. Było fajnie, fajnie, fajnie, a potem jak nie przypieprzy od strony pracy. Przy tym tak sobie przyjemnie, bo wygląda na to, że będę się musiał tłumaczyć z czegoś, z czego w ogóle nie powinienem, bo mi ktoś w kompetencje włazi.
Dlatego nie wiem, jak w najbliższych dniach będę się pojawiał na Wyspie, mam nadzieję, że nie tylko rano i wieczorem, ale dość jednoznacznie na to się zanosi.
Poradzisz sobie. Niech się tłumaczy ten, kto Ci włazi w kompetencje.
A teraz już się pożegnam do jutra, dobranoc
Spokojnej.
Dobranoc państwu.
Też spokojnej.
To, że Vincent nie dostał nagrody to nie jest straszne. W końcu nie musiał. Nikt nie musi wszystkiego i wszystko lubić. Mnie film się podobał ze względu na „malarskość” ale lubię Van Gogha. Śmiesznie – bardziej mi się podoba w albumach i reprodukcjach niż w naturze…bo obrazki takie jakieś małe ,czego w albumach nie czujesz.

Ja nie jestem znawcą ani krytykiem sztuk wszelakich. Właściwie – dlaczego akurat nie dostał nagrody nie wiem jeszcze – osobiście doceniam pracę 120 artystów ,którzy tylko malowali…..
Zima już w Holandii w odwrocie – dzisiaj było +8 stopni podobno. Nawet mi było gorąco.
I tak ,powymądrzawszy się troszke udaję się dostojnie na spoczynek
Spokojnej, malowanej w impresje.
Dobranocka.
Będzie po polsku i niekoniecznie bardzo sennie, ale za to kolorowo i letnio, na ten koniec zimy. 2+1 i „Chodź, pomaluj mój świat”.
Kolorowych, letnich snów.
Co bliższe: twój Vincent czy nasza Ela? Łączy ich, jak widać, malarskie postrzeganie świata…

Dzień dobry
Wiosna coraz bliżej 
Dzień dobry. Ociepliło się. Zero stopni i zero słońca (pełne zachmurzenie)
Witajcie!
Szkoda, że smog nie chce do tej listy zer dołączyć…
W Katowicach jest dzisiaj jeszcze gorzej…
Kanapeczkę bym jakąś zjadła…

I jak? Udało się? Smacznego! 🙂
Kanapeczkę? Zjadłaby Pani? To nie ma. Zamiast tego proszę pomedytować w pozycji Lotosu.
Kanapeczka dla Jo…
Ooo, śliczności! Dziękuję pięknie.
Przemykam z kawą, czarną i gorzką, nadmieniając tylko półgębkiem, że medytacja w pozycji Lotosu kojarzy mi się tylko z dłuższym nalewaniem paliwa do baku…
Niedługo będzie medytacja tylko na Orlenie. Niestety.
Dzień dobry. Jakoś tak optymistycznie od rana, raz że słońce, a rano było zaledwie tuż tuż poniżej zera, to jest spora szansa, że w ciągu dnia będzie plus. Ale wiecie, że u nas na Dalekiej Północy to może być różnie.
Nie podskakujcie – jeszcze tu jestem;
Zima
Już niedługo…
No i wpadł, i postraszył.
A coś bardziej optymistycznego?
Amerykanie nie wpuszczą naszych władz do USA.
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/businessinsider.com.pl/wiadomosci/sankcje-usa-wobec-polski-w-zwiazku-z-ustawa-o-ipn/1xzvzwn
A Jarka wpuszczą? Przecież to tylko zwykły poseł
On nie jeździ. To do niego jeżdżą.
Rzeczywiście…
Bo my wstajemy z kolan, a PIS doprowadzi do zniesienie wiz amerykańskich.
I stajemy się moczarstwem… 🙁
Aż do dna!
To ja z innej beczki: dlaczego mi oczar nie kwitnie???
Bo się na niego źle patrzysz i krzyczysz brzydkie słowa.
Nieprawda! Czule do niego przemawiam! „Ty cholero jedna” albo „Jak nie zakwitniesz, to cię wykopię!”. Z całą miłością!
Widocznie doszedł do wniosku, że jeszcze ma czas. Zakwitnie później, jak zrobi się cieplej


Ze wszystkimi kwiatkami tak bywa… kwitną kiedy zadecydują, że już czas
Moje orchidee też nie kwitły dość długo. Ale jak zaczęły, to kwitną już kilka lat… cięgiem
U mnie właśnie na odwrót: kwitł 2 lata, a teraz nie chce.

A tak w ogóle, to dzień dobry

A przynajmniej na cieplejsze 
Chociaż nie wiem czy dobry, bo pada
Ale i tak zapowiadali śnieg, a pada deszcz… zawsze jakaś zmiana (chyba) na lepsze
U mnie też pada deszcz…
Dlaczego on mnie ciągle wylogowuje???
A przypadkiem nie logujesz się na inne konto w innym oknie tej samej przeglądarki? Mnie trzyma co najmniej 24 godziny… (na firefoksie).
nieeee…
A mnie co najmniej tydzień trzyma.
To ja sobie spać pójdę.
Nikt mnie nie lubi. Nawet ten tu.
Dobranoc.
To ja idę za Tobą, bo Cię lubię 🙂
Też bym z sympatii poszedł z tobą, ale co na to Piter?
No proszę, tak jak powiedziałem. Parszywy dzień, a jak cały tydzień, to się zobaczy. Zaraz dobranocnę.
Dobranocka.
Oryginał był nie tak dawno temu, ale jak usłyszałem ten cover, to stwierdziłem, że Wy też powinniście. „Whiter Shade of Pale” Procol Harum w wykonaniu Halie Loren. Trochę smut dżez, trochę blues, a mówią, że to na bazie „Arii na strunie G” Bacha (i nie bez racji). Głos – jak trzeba, głęboki, jak trzeba, matowy. Oj. Ładne.
Snów, jakich trzeba.
takich własnie!

Dzień dobry.

Gienia na posterunku! Głodnych nakarmić. Spragnionych napoić.
Zabić kota.
Dzień dobry
Nie zabijaj!!! Kawę poproszę, już biegnę z kubkiem…
Nasz pies był bliski śmierci o godzinie 0.40. Rozdarł, że tak napiszę ryja o tej porze jakby się paliło. Szczekał ok. 2 minut i to wystarczyło do obudzenia domowników. NIC się nie działo oczywiście.
Pewnie coś złego mu się śniło…
Może przyśnił mu się kot Jo?
Niewykluczone…
Poproszę jak zwykle…
Witajcie!
Mimo mgły dotarłem jednak do komputera 🙂
Dzień dobry. Pada wstrętny, mokry i topniejący śnieg. W związku z tym odizolowuję się od otoczenia, ale nie od Wyspy. Kawa obowiązkowo.
A u mnie pachnie wiosną, chociaż faktycznie – mokro jest.
W nocy popadał śieg, ale już go mało zostało… Jest 1 w plusie.
Dzień dobry
U mnie wczoraj padał śnieg z deszczem i oczywiście od razu się topił. Mokro 

Tym razem zbieżność pogodowa
Miłego dnia Wyspiarze
Dobry wieczór. Jakoś dzisiaj się udało, chociaż jeszcze nie wszystko, ale większą część. Jeszcze nie przerwa, mimo to.
Dentysta.
Nie lubię.
Idę spać.
Biedny dentysta, chyba nikt go nie lubi…
Ale na mnie też już czas. Dobranoc
Spokojnej – tu i wyżej. Wreszcie trochę luźniej…
O, moja koleżanka ma chłopaka – dentystę…
Podobno wyjątek potwierdza regułę…
Ja moją dentystkę lubię, fajna babka jest.
Nie lubię tylko jak mi coś robi. Sam dźwięk tego wiertła powoduje u mnie panikę. Bez znieczulenia to ja sobie nie dam lusterka do ust włożyć. A znieczulić mnie trzeba zawsze jak nosorożca, bo słabo reaguję na znieczulacze.
No to nie lubię.
Dobranocka.
Dzisiaj późno, ale za to długo. Druga część koncertu Joaquina Rodrigo „Fantasia para un gentilhombre” (Fantazji dla szlachcica) pod długim tytułem „Españoleta y fanfarria de la caballería de Nápoles”. Początek i koniec całkiem dobranockowy, środek trochę zbyt dziarski (to ta fanfara dla kawalerii z Neapolu). No i aranżacja na harfę i gitarę moim zdaniem bardzo udana!
Snów równie udanych.
Nie wiem, czym dzisiaj zasłużył na sny dziarsko plumkające…

Ale Wam życzę łagodnych!
Dzień dobry
coraz dłuższe dni, już robi się jasno…
Dzień dobry. Słońce się już pokazało i plus jeden stopień za oknem.

Aha i przy okazji wszystkim paniom zaglądającym na tę stronę życzę wszystkiego dobrego.
Dziękuję za kwiatka i częstuję czekoladkami
Wprawdzie nie obchodzę, ale każde życzenia są miłe, a i pretekst do świętowania zawsze się przyda!

Miłe panie. Dziękuję za czekoladki ale takie święto bez przysłowiowej (szowinistycznej) flaszki to się nie obejdzie.

Wypiję Wasze zdrowie wieczorną lampką wina.
A przez cały dzień o suchym pysku…
To chociaż czekoladkę z likworem
Nie, nie, nie mogę pić w ciągu dnia i dbam o figurę [gdy nikt nie patrzy ukradkiem wyciągam rękę i kradnę garść czekoladek w duszy się usprawiedliwiając, że poczęstuję kolegów przy kawie].

Dzień dobry.

Najpierw piguła, ale potem bez kawy się.nie obędzie.
A kawa konieczna, bo bez kawy, człek niemrawy
Witajcie!
Jaśniej, cieplej, to i wirusy się obudziły. A…psik!!!
Wszystkim Paniom wirtualne buziaki z Okazji!
Dzień dobry i Kobiet! Ściskam wszystkie Panie, które są podstawą wszystkiego, a zwłaszcza ludzkości. Załączam kwiatki.
No cześć. Impreza jest.

Nie mów! No to ten
Panie już czekoladkami częstowały ale oficjalnie odmówiłem. Natomiast kieliszek musi być
Ps. A tak poważnie to pogrążam się teraz w papierach. Bezstresowego dnia pracy wszystkim.
No to dołączam się z lampką wina
A kwiatki są piękne. DZIĘKUJĘ w imieniu kobiet 🙂
No proszę, i można od rana? Można!
Wszystko można, lecz z ostrożna
Dzień dobry


Wszystkim Panom serdecznie dziękuję za życzenia
I oczywiście Wasze zdrowie!
Dzień dobry,
Ja tylko na chwilkę, jak zawsze ostatnio.
Ikei nie znoszę, ani w weekendy ani nigdy, ale to tylko dlatego, że tam się nie da wejść kupić i wyjść, tam trzeba to wszystko przejść, obejść, obejrzeć, na sama myśl mam dreszcze;-P
Mam nadzieję, że zima nie wróci przed grudniem;-)
Ja też już coraz rzadziej jeżdżę (edit: oczywiście do IKEI), tym bardziej, że małżonka znalazła sobie psiapsiółkę, z którą mogą jeździć, łazić, myśleć, wybierać, podczas gdy ja robię co innego i gdzie indziej – i wszyscy są zadowoleni.
A co do zimy, to dla mnie może być od listopada do kwietnia nawet, byle powyżej 1800 m n.p.m.
To po kiego się Pan nad samym morzem osiedlałeś?
No właśnie dlatego. Niech sobie zima będzie wysoko w górach, byle nasza wieś spokojna i odśnieżona. A nawet bezśnieżna.
Dziecko pierwszy raz w życiu pojechało samo autobusem na zajęcia.
Z gitarą.
Ja cholera zawału przez nich dostanę.
Oddychaj, Jo. Oddychaj.
KURNA JAKIE ODDYCHAJ!!! MARTINI MI DAJCIE!!!
Nie panikuj, panika jest gorsza od faszyzmu…
Niedawno poznałam małżeństwo, w którym mąż jest autystyczny.
Ułożył sobie życie, ma dorosłego, żonatego syna.
Nie zadręczaj się, z tą chorobą można żyć.
Tia…
To nie choroba, to dysfunkcja. U jednego na granicy oryginalności i dziwactwa, u drugiego totalny brak samodzielności.
Znam około 40 autystów. O takiej rozpiętości zachowań, że encyklopedię można o tym napisać.
Tego nie wiedziałam. Dla mnie autyzm, to autyzm…
A ja cały czas zachodzę w głowę, jak odróżnić wysoko funkcjonującego autystę od osoby, która taką dysfunkcję symuluje dla własnej korzyści.
Znam temat wyłącznie z relacji, ale chciałbym się podzielić pewnym porównaniem, które mi się nasuwa (takie zboczenie zawodowe). Zamiast o dysfunkcji, należny chyba myśleć o różnicach w funkcjonalności, z których niektóre w mniejszy lub większy sposób upośledzają funkcjonowanie w społeczeństwie. Widziałbym tu analogię do oprogramowania smartfonów. Jedne mają rozmaite Androidy, inne Windowsa, iphone’y mają iOS’a. W ramach każdej grupy są zgodne i łatwo wymienne, ale zmiana aparatu na posiadający inny system to zawsze mnóstwo denerwujących drobnych zmian przyzwyczajeń, a przenoszenie bardziej wymyślnych danych jest znacznie trudniejsze niż w ramach jednej grupy. Przy tym naprawdę trudno powiedzieć, że któryś z tych systemów jest bezwzględnie lepszy – najwięcej zależy od tego, czy wokół jest więcej podobnych, czy innych…
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.youtube.com/watch?v=98n-q1wjp5w może dla polepszenia nastroju?
Dlaczego to tak dziwnie weszło???
Coś się za dużo razy skopiowało z kodem. Takoż wyglądało, jakby wklejono kod do zamieszczania filmów wewnątrz kodu do zamieszczania obrazków.
Oj, późno się zrobiło, więc się pożegnam.
Dobranoc
Spokojnej!
Dobranocka.
Tak mi podeszła ta poważna muzyka, że jeszcze dzisiaj będzie Bach, ale na gitarę solo. Stephanie Jones gra fugę z sonaty I na gitarze – kopii instrumentu XIX-wiecznego. Bardzo pięknie gra i zaryzykowałbym opinię, że chwilami całkiem nieortodoksyjnie.
Snów oryginalnych, bynajmniej nie kopii.
Dobrnoc…
Spokojnej.
… i strzeżonej!

Dzień dobry
Ładny dzionek wstaje 
Dzień dobry!

A i Gienia w formie!
Gienia ciszej. Pliz. I herbatę raz poproszę.
Najlepsza kawka od tej pani!
Dzień dobry. Pół godziny temu słońce przebijało się przez chmury. Teraz zaczyna siąpić ale i tak czuć wiosnę.
Obchodzimy dzisiaj Światowy Dzień Didżeja oraz Dzień Polskiej Statystyki. Statystycznie rzecz biorąc to raczej nigdy nie zostanę dizdżejem…:-)
Ja też nie, ale kawki chętnie się napiję
Dzień dobry. Wygląda na to, że nawet w nocy był leciutki plus. Śnieg topnieje na potęgę. W tej sytuacji kawa byłaby nie od rzeczy.
U mnie w nocy pewnie padał deszcz, bo rano widziałam kałuże na jezdni.
Dzisiaj w tle u mnie leci to:
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/youtu.be/MmbqC_2cBWw
Warto w wolnej „chwili” posłuchać całości.
Witajcie!
Mrozy mi nie szkodziły, przyszło ocieplenie i mnie rozłożyło. I gdzie tu sens?
Jakaś franca (wirus, bakteria) rozmarzła i Cię zaatakowała. No tak, to jest zasadniczy minus odwilży
Omijam nie tylko Ikeę, ale i galerie, w których traci się mnóstwo czasu na oglądanie, a nie kupowanie.
Właśnie słucham, że Wielkanoc ma być chłodna, dzisiejsza solenizantka to potwierdza: Gdy Franciszka z wichrem po polu hasa, może sypnąć śniegiem powyżej pasa.
Wbrew pozorom dla mnie to całkiem niezła wiadomość, jeżeli się sprawdzi, wytłumaczę, dlaczego.
Jedziesz na narty…
Nie, w tym sezonie pauzuję (niestety serio).
Byłam po zakupy, myślałam że jest cieplej. Niestety, nieprzyjemny wiatr hasa… Ale podobno nie ma nic złego, co by na dobre nie wyszło. Wiatr rozpędził smog i powietrze jest czyste.
A ja lubię galerie, wiosnę i martini.
Nie lubię zimy, awantur i diety.
Idę piec łososia.
Nie lubię galerii, martini, zimy, awantur i diety, ale wiosnę baaardzo lubię.
Lubię zimę pod pewnymi warunkami, galeria zależy od nastroju, awantur nie znoszę. Wiosna i martini całkiem całkiem. Dieta… najlepiej, jakby się jej dało uniknąć. Łosoś bardzo chętnie.
Lubię zimę bez warunków wstępnych , galerie w zależności od pilnych potrzeb , awantur unikam , bo jestem spod wagi i ja często rozstrzygam spory , a wiosna i martini ? Wiosna daje nadzieję na przykrycie kwieciem obecnego badziewia , a martini pomaga w utrzymaniu równowagi duchowej między załamaniem , a nadzieją . Nie lubię natomiast wirusów , bo jeden, taka wredota napędził do cna skalę termometru i musiałem przez wiele dni walczyć z wredotą Jest już prawie dobrze , ale dostałem trochę popalić … Zatem tak , czy siak : aby do wiosny !!!
Dzień dobry! Bardzo się cieszymy, że pokonałeś wredotę!
Ja też się cieszę, bo dzięki temu znów jesteś z nami
Też się cieszę , mimo iż końcówka wredoty przekształciła się w eksplozyjne kichanie i tak sobie myślę ,czy te wybuchy słychać w Poznaniu i Gdyni ? Jeśli tak , to proszę o „wybaczenie ” , że powtórzę apel pana PAD-a .
W Gdyni nie słychać! Ostatnie eksplozje były chyba podczas salw honorowych z okazji któregoś święta, ale nie pamiętam już kiedy. A, no i jak miny wysadzali w morzu w sposób kontrolowany. Wtedy to prawie jak trzęsienie ziemi. Ale kichania z Warszawy nie kojarzę.
I w Poznaniu nie słyszałam żadnych wybuchów. Widocznie wiatr znosił głos w inną stronę
Tak, musiał zdecydowanie wiać na południowy wschód
Galeria jest jedynym miejscem gdzie mogę z chłopakami zrobić zakupy, a i to pod kilkoma warunkami.
A bez nich zakupów zrobić nie mam jak, więc można uznać, że to wyższa konieczność.
Ups. Dlaczego mnie zdublowało?
Coś jakby w dwóch miejscach obublikowało.
Bardzo to dziwne… Może lepiej pójdę spać? Tak na wypadek…
Spokojnej!
Galeria jest jedynym miejscem gdzie mogę z chłopakami zrobić zakupy, a i to pod kilkoma warunkami.
A bez nich zakupów zrobić nie mam jak, więc można uznać, że to wyższa konieczność.
Dobrej nocy Państwu życzę.
Spokojnej też!
Dobranocka.
I słusznie. Do poduszki. Wszyscy znamy.
Znanych snów.
Ach, z taką bossa-novą to i ja udam się w stronę poduszki…

Dzień dobry
Dzisiaj będzie dobry dzień,słoneczko wstaje, nic z nieba nie leci…
…bry
Ciężki dzień przede mną
Ale najpierw śniadanie:

A przede wszystkim kawa, kawusia
Dzień dobry, muszę na zakupy, ale najpierw kawa na Wyspie. Potem w zasadzie będę.
No i chyba banan?
Tak jest! Już po zakupach, zaraz się zainstaluję na dłużej.
Witajcie!
Słuszna porcja grzanego piwa postawiła mnie nieco na nogi. Wszystkich potrzebujących zachęcam do takiej kuracji!
Dobrze, że nie należę do tych potrzebujących, bo nie lubię piwa.
Ja też piwa nie lubię. I chyba dlatego na przeziębienie wolę nalewkę z aloesu (na spirytusie)

Ooo. Na razie nie potrzebuję, dzięki Bogu, ale będę pamiętał.
Dzień dobry


Dziś 40 męczenników, czyli Święto naszych Panów. Także…
Wszystkim naszym Panom (niekoniecznie męczennikom) wszystkiego najlepszego. Przede wszystkim dużo zdrowia, żeby się Was żadna wredota nie imała, pomyślności i powodzenia we wszystkich zamierzeniach i planach.
Krótko mówiąc – najlepszego!!!
Co prawda u mnie rano, ale co tam, przy takim święcie można…
Wasze zdrowie!!!
Dzień dobry. Ale niekoniecznie trzeba być męczennikiem, żeby dzisiaj obchodzić? Tak tylko się upewniam…
Na tak grzeczny toast niepolitycznie byłoby nie odpowiedzieć!
Rzeczywiście, przegapiłam
Ale chętnie dołączę do toastu 
Wino z rana jak śmietana , jeśli jeszcze jest to wino francuskie , o którym Rosjanie mówią ,że to czysty ” spirt” , lekki , aromatyczny i nie wredny na zdrowie – to co nam więcej trzeba ? Podziękować Opatrzności , że przypomniała Miralce o tych ” męczennikach” , bo dzisiaj mamy tylko bohaterów i to wyklętych, za co można zgodnie z nową Ustawą pójść do pierdla, jeśli wypijemy nie ich zdrowie . To się cholera porobiło . W Szwecji mam bratanicę , która przez męża Kresowiaka ze Lwowa się tam znalazła wysłana przez Gminę Zydowską . Myśleliśmy że jadą do Wiednia na Placówkę dyplomatyczną , a to był tylko obóz przejściowy . Wylądowali w Szwecji , mamy gdzie jechać tylko na Boga , to nie PRL ich tam wysłał , a Gmina Żydowska , a Polacy teraz za wszystkie nieszczęścia świata myszą przepraszać . Przyda mi się ten toast za współbraci Męczenników . Dziękuję…
Strasznie to wszystko zagmatwane, kto, kogo, jak, kiedy i którędy.
Zdrowie!
Dla mnie też to zagmatwane, ale wypić z Tobą Maksiu nie omieszkam
Oczywiście, że niekoniecznie trzeba być męczennikiem, żeby dzisiaj świętować

Nie każdy ma zadatki na takowego, więc trudno wprowadzać ograniczenia
Wydaje mi się, że zaraz gdzieś się wybierzemy.

Ptaszki nakarmione, jeszcze tylko ja muszę coś zjeść na śniadanko
Miłego popołudnia życzę
Dobrze z Tobą mają te pierzaste!
Nie wiem czy dobrze…
Dziś byliśmy na dalekiej wycieczce, to trochę kupiłam (zabrałam ostatnie). Małżonek zamówił przez internet, ale to jeszcze tydzień zanim przywiozą. A ptaki muszą jeść i nie mogą czekać cały tydzień bez jedzenia… 


Zabrakło mi robaków dla szpaków i biedaki nie mają co jeść. W sklepie, w który zwykle kupowałam skończyły się i nie mają nowych
A poza tym, to tak się przyzwyczaiłam, że ciężko mi przełknąć nawet najmniejszy kęs, dopóki pierzastych nie nakarmię. W gardle mi staje, gdy pomyślę, że one tam głodne czekają
To chyba ten instynkt macierzyński się odzywa… najpierw nakarmić, dopiero potem samemu można jeść
A one nic innego nie zjedzą poza robakami? Nie mam pojęcia, co bym im zaproponował, ale to dość ograniczone menu?
W zasadzie jedzą, ale to dość ograniczona dieta (przynajmniej zimą). Z tego co sypię ptakom, niewiele są w stanie wybrać. Mają za słabe dzioby, żeby rozbić orzechy, więc zjadają tylko te najmniejsze okruchy. Słonecznika nie rozłupią z łupiny. A ja daję ptakom niełuskany. Raz, że inne taki chętniej jedzą, a dwa – jest dwa razy tańszy. Próbowałam dawać jabłka, ale to nie zdaje egzaminu. Albo były za kwaśne dla nich, albo sama już nie wiem… W każdym bądź razie, część zjadły wiewiórki, a część opos. Miałam dla nich plastry, które kupiłam zamiast robali. Zabrałam cztery ostatnie i te jadły. To zmielone robale zalane tłuszczem
Od czwartku zjadły wszystkie cztery…
A potem będzie już kwiecień. Mam nadzieję w miarę ciepło. Zaczną budować gniazda i znajdować pożywienie w naturze. Przestaną tak wielką bandą przylatywać. Tak jest co roku…
Taką bandę wykarmić, to trzeba dużo jedzonka. A i tak ciągle się między sobą tłuką o lepsze kąski. 
Aby dociągnąć do tej dostawy zamówionej przez internet. Mąż zamówił dwie duże paczki, to w sumie będzie 4,5 kg (10 funtów). Na dwa tygodnie powinno wystarczyć
One chyba mówią jeden drugiemu gdzie mogą znaleźć coś dobrego. Jesienią przylatywał najpierw jeden szpak, potem chyba ze cztery, a od stycznia/lutego przynajmniej 50
Ps. Na jedno karmienie idzie mi ok. jednego funta robali…
Jestem totalnie wykończona. I nie zanosi się na poprawę.
Urlop by Ci się przydał…
Tiaaa…
Napisz podanie o urlop i odpoczywaj
Samej do siebie to jednakowoż tak trochę dziwnie pisać
Nie do siebie, tylko do reszty rodziny. Niech ją zastąpią
Tia…
Ja już się zwolniłam na dziś i idę pod kordełkę. Dobranoc
Spokojnej!
No i dotarłem do domu po hucznych 88-ych urodzinach teściowej. Pozazdrościć formy jak na wiek!
Dzięki, Miralko, za pamięć o naszym ciężkim losie 🙂
Ale, ale, aleee… Po tych urodzinach nie masz powodu, żeby czuć się jak męczennik?
E, ja w ogóle nie mam zadatków na męczennika!
Uff. I tak trzymać!
Ciężki ten los, ale chyba nie zawsze i nie do końca
…niekoniecznie trzeba być męczennikiem 

Niektóre staruszki są bardzo żywotne i wydaje się, że nie do zdarcia. 
Jeden z kumpli męża często powtarza przysłowie: „Happy wife happy life” (szczęśliwa żona szczęśliwe życie) i coś w tym jest…
A co do teściowej, to moje gratulacje.
Moja mając 90 lat jeszcze przez płot chodziła do kościoła. Bo było jej bliżej
Ooo absolutnie się z tym zgadzam! Szczęśliwa żona to połowa sukcesu!
Wydaje mi się, że wszystkie żony są „za”…
Dobranocka.
Jakoś tak się nastrój zrobił pod koniec dnia melancholijny. Więc blues. I to diabelski. Devil Blues „Come fly with me”. Polecicie ze mną?
Snów o lataniu właśnie.
A tymczasem za oknem na koniec dnia lunęło jak z cebra. Coś jakby powoli faktycznie wiosna się zaczynała rozkręcać…
„Pójdź mucho ze mną”… Żeby chociaż „Pójdź, Mucho ze mną” to bym rozumiał – były niebrzydkie panie tego nazwiska.

Aby nieco ukoić potrzebę latania, zapalę lampkę 😉
Oj. A mnie się skojarzyło ze słynnym czeskim grafikiem tegoż nazwiska!
Ale w kontekście snu też nieźle:
Nieźle! 🙂 No to idę…
To może przypomnę Marka Gungora. Pastor, który prowadzi seminaria małżeńskie. Na ogół nie lubię tych głupich mądrali, którzy nie mają bladego pojęcia o czym chcą innych uczyć. Ten jest żonaty, więc wie o czym mówi
Poza tym ma wykształcenie w tym kierunku i prowadzi poradnię małżeńską.
Miejscami uśmiałam się do łez
Ale też zrozumiałam kilka rzeczy. Po tych prawie 37 latach małżeństwa, dowiedziałam się dlaczego postępowałam tak, a nie inaczej. Czyż nie dziwne?
Tu jest tylko część jego wystąpienia. Obejrzałam chyba wszystkie
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/youtu.be/p5hta3yX-WA
To jest link do pierwszej części. Z polskimi napisami, żeby łatwiej było zrozumieć. Może trochę długie, ale moim zdaniem warte obejrzenia
Dzień dobry
Chętnie się zapoznam z tym tekstem, ale gdy się dobrze rozbudzę.
Ten fragment o tym, co się dzieje w głowie kobiety i mężczyzny, jest stale powracającym fragmentem w moim domu. Nie wiedziałem, że tego jest więcej.
Jest więcej i to dość dużo. W sumie całość (ale nie wszystko z polskimi napisami) zajmuje ponad 3 godziny. każda część ma ponad godzinę, a to seminarium trwało trzy dni…



To co mi się podoba. Informacje są przekazywane w taki sposób, że momentami można się posikać ze śmiechu. Ale jednocześnie poruszane są ważne sprawy. Wydaje mi się, że podane w formie kabaretu, łatwiej zapadają w pamięć, bo połączone są z emocjami. Tymi pozytywnymi
Czasami nie zgadzam się z tym co mówi, ale on sam zaznaczył, że każdy z nas jest inny i nie do każdego wszystko idealnie pasuje.
Podobało mi się również i to, że nie jest on fanatykiem religijnym (chociaż pastor). Sam stwierdził, że zna małżeństwa ludzi niewierzących, które są udane, ale zna też chrześcijan, których małżeństwa się rozpadają. Sama wiara nie wystarczy. Podał też przykład, że jeśli się jedzie samochodem 120 km/h, na zakręcie z ograniczeniem prędkości do 60 km/h na pewno zrobimy sobie krzywdę (o ile nie zwolnimy), nawet jeśli w tym czasie słuchamy chrześcijańskiego radia i mamy figurkę Jezusa na froncie. Najwyżej Jezusek zakryje sobie oczy
Podoba mi się również i to, że nie dzieli on ludzi na wierzących i niewierzących. Dla niego człowiek jest człowiekiem bez względu na wyznanie. I tak (moim skromnym zdaniem) powinno być
Muszę obejrzeć całość w takim razie. Być może nie sam.
Wydaje mi się, że nie będziesz żałował. Oglądałam to z małżonkiem i momentami rżał jak koń. A rozśmieszyć go to trzeba umieć.
Dzień dobry!
Komu kawy, komu herbaty?
Ja herbatę chętnie. Dziekuję.
Kawę poproszę, bardzo chętnie. Może troszkę słabszą o tej porze.
Dzień dobry, kompletnie zaspany. Ale jak nie muszę na zakupy wstawać…
Witajcie!
Że trochę późno? Czasem trzeba trochę pospać, dla odmiany…
A kiedy ja mam pospać, kiedy budzę się o świcie i pościel mnie piecze?
Masz podobnie jak ja. Jeśli nie wstanę jak się rano obudzę i próbuję „dospać”, to potem cały dzień chodzę jak połamana.
Także bez względu o której się obudzę, wstaję…
A że często jest to przed 5 rano… 
No właśnie…
Dzień dobry
Tak więc spałam prawie do 7
Jak na mnie, dość długo 
U mnie przestawili już czas na letni
Dobry! Przy niedzieli można!
Według „zimowego czasu”, spałam jak zwykle, czyli do 6. Ale to kretyńskie przestawianie zegarków, zabrało mi godzinę
Od lat powtarzam, że gdybym dorwała tego idiotę, który wymyślił czas letni i zimowy, to zrobiłabym mu jakąś krzywdę.
Zabić bym nie zabiła, ale poturbować bym mogła… 
Posmaruj go czymś, co będzie przyciągało drapole, i zafunduj mu „Ptaki” Hitchcocka!
Czyżbyś podzielał moje zdanie na temat „zmiany czasu”?
Bo to i satysfakcja inna, a i odpowiedzialność inaczej rozłożona… Jeszcze by ktoś w obronie „człowieka” wystrzelał niewinne ptaki
Mnie by raczej nie odstrzelili…
Chociaż pewności nie mam…

Twój pomysł wydaje się być dobrym, ale ja wolę swoje sprawy załatwiać własnymi rączkami
Nie lubię zmiany, która wymaga ode mnie, żebym musiał obleźć mieszkanie i ręcznie poprzestawiać zegarki w kuchence, mikrofali, ten wiszący w kuchni…
Dobrze, że chociaż w laptopie i telefonie sam się czas przestawia.
Ale dyskutują u nas nad tym, żeby ten czas letni był już na stałe.
Dobrze by było, bo z tych zmian więcej strat i kłopotów niż pożytku.
No właśnie bardzo jestem ciekaw, czy rzeczywiście w razie stałego czasu koszta, o których mówią zwolennicy zmiany, faktycznie by się okazały takie wysokie.
Dobranocka.
Wiem, że to raczej na wiosnę się ma, ale melancholia chwilami dopada iście jesienna. Paula Cole i jej wersja evergreena „Autumn Leaves”. Ponieważ tytuł to „Jesienne liście”, to określenie „evergreen” wydaje się nie bardzo na miejscu. Ale piosenka bardzo ładna, spokojna i akurat na wieczór.
Snów jednak wiosennych.
Jest też polska wersja tej piosenki. Ale tytuł, to Martwe Liście. Śpiewała Barbara Muszyńska.
Och. Faktycznie. Ale bardzo dramatyczne to wykonanie, na dobranockę niekoniecznie
Czy everyellow brzmi lepiej w tym kontekście? Tak czy inaczej nazywając, słucha się z przyjemnością…
Ja też już idę spać, dobranoc.
Spokojnej!
Zanim zapalę lampkę, chciałbym zaanonsować nowe pięterko. Bardzo nietypowe: wykład Jacka Fedorowicza na UW. Długie, ale absolutnie warte obejrzenia – może jednak dopiero jutro?

Na dzisiaj spokojnych snów!
Chyba faktycznie jutro. Dzięki i dobranoc.