Weekendy służą do tego aby odpocząć psychicznie i zażyć ruchu. W sobotę wyskoczyliśmy na spotkanie z innymi właścicielami psów. Na poniższej fotce widać naukę posłuszeństwa. Wszystkie psy miały usiąść w rzędzie tak aby smycz nie była napięta. Wszystkie są posłuszna za wyjątkiem jednego, który ma to wszystko gdzieś:-). Reszta fotek http://psieego.pl/psieberkowisko-tropem-borsuka-10/
Jak przejrzycie to część rodziny wyłapiecie.

Niedziela mroźna jak sobota. Około 8 stopni poniżej zera. Spacer kilkukilometrowy aby spalić to co się w człowieku odłożyło w ciągu tygodnia. Na poniższej fotce w oddali jest około 20 łabędzi. Niestety uciekł mi nieprawdopodobny kadr. Wszystkie te łabędzie przeleciały w kilku kluczach kilka metrów nad nami ładując nieopodal. Wyglądały te ptaki obłędnie. Szliśmy pomiędzy drzewami i najpierw usłyszeliśmy szum skrzydeł. Podnieśliśmy głowy do góry i w tym momencie klucze ptaków nad nami. Nie zdążyłem nawet sięgnąć po aparat, który był schowany przed mrozem pod kurtką.

Czasem człowiek ma wrażenie, że niebo jest ciemniejsze od lądu. Poniżej w udramatyzowanej formie:

A to jest zagadka. Będąc na spacerze natknęliśmy się pomiędzy stawami na takie czujniki powbijane w ziemię. Jakieś czujniki czegoś. Chyba sejsmiczne ale nie wiem. Własność PGNiG. Na przestrzeni kilku kilometrów co kilkadziesiąt metrów takie ustrojstwa powbijanie w ziemię. Ilość tego idzie w setki:

Poniżej fotka 3 w 1. Na fotce jak widać kwiatki, ogród i fotograf:-)Kwiatki za oknem czekają na wiosnę

I na koniec. Mr. Q. wjechał mi tu na ambicję z perełkami muzycznymi. To ja mam coś takiego. Polski zespół Coals:
O tej fotce zapomniałem. Bliskie spotkanie 3 stopnia:-)





Poprzednie piętro nieprzyzwoicie wyrosło. Zapraszam na nowe.
Nareszcie ktoś się zlitował nad naszymi umęczonymi nogami. Nowe piętro jest ciekawe, zdjęcia piękne…
A te „czujniki sejsmiczne”, to nic innego, tylko „Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo”. Tamtędy przechodzi rura gazowa, po prostu przesył. Dlatego tak dużo tych słupków.
Znalazłem. Jednak to czujniki sejsmiczne. Poszukiwania ropy i gazu.
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/brzeszcze.pl/wpliki/geofizyka-badaniageologiczne-pdf_8599_2138.pdf
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/brzeszcze.pl/wpliki/geofizyka-torun-badania-sejsmiczne-pl-150-pdf_8599_2216.pdf
Rzeczywiście, masz rację. Nie wiedziałam, że takie badania są prowadzone. Może gdyby to było w naszym rejonie, coś bym na ten temat mogła wiedzieć, bo syn pracuje właśnie w PGNiG. Ale zapytam go, czy coś wie o tym.
Panie Z, pan mi właśnie wyjaśniłeś, co ja widziałem rok temu niemal na polach koło Wrześni, z pociągu. A w głowę zachodziłem, co to za pojazd i do czego służy – a to był wibrator sejsmiczny!
Pojeździłoby się czymś takim i porobiło trochę trzęsień ziemi w niektórych miejscach:-)
Ciekawe… Wiedziałam, że na bombie siedzimy, ale nie sądziłam, że to gaz…

Teraz to wszystko się kojarzy z miłościwie panującymi:-)
Ugryzę się w język i nie rozwinę tematu, chociaż on taki, że sam się prosi
Ale mam klaustrofobię i to silną. Poza tym nie potrafię spać z innymi osobami w jednym pomieszczeniu i nie przepadam za bransoletkami, zwłaszcza jeśli wymagają trzymania rąk z tyłu 
Dzień dobry



Fajne pięterko
Co prawda łabędzi dokładnie nie widać, ale wszyscy i tak wiedzą jak wyglądają, a sam widok jest cudny
Co do tych tyczek, to nie wiedziałabym co to jest. Za wyjaśnienia dziękuję.
I jeszcze jedno mamy dzisiaj fajne, nietypowe święta:

Dzień Dinozaura
Dzień Pozdrawiania Blondynek
Dzień Spania w Miejscach Publicznych
Wszystkie dla mnie jak znalazł!
Idę na dworzec pospać sobie. W parku za zimno…
Dzień dobry, fajrant.
Zdjęcia bardzo fajne, rozumiem, że ten jedyny pies, który ma wszystko gdzieś, to Wasz?
Zdjęcia łabędzi i stawów znakomite, to ciemne, groźne niebo kojarzy mi się z jednym przedburzowym zdjęciem, które kiedyś mi się udało zrobić w Asyżu (może znajdę, to wrzucę), ale letnim, a tu zimowe, co absolutnie wzmaga dramaturgię.
O wibratorach samochodowych już się wypowiadałem.
Muzykę przesłuchałem, to faktycznie chyba jest cały nurt we współczesnej polskiej muzyce, minimalistyczny i melancholijny, jak ten Fismoll i jeszcze parę innych osób.
A teraz przerwa.
A teraz dobranoc
Dobranoc.
No to spokojnej. Miał to być miły wieczór, a niestety się nie udało (w realu). Pozostało tylko zadobranockować.
Dobranocka.
Dzisiaj będzie klasyczna kołysanka, może ukołysze skołatane nerwy.
Martyna Jakubowicz, powoli i ciepło.
Snów z nadzieją na lepsze jutro.
Jutro będzie lepiej!

i dobranoc
Dzień dobry
Niech będzie lepszy od wczorajszego 
Dzień dobry. Dzisiaj mamy Dzień Niedźwiedzia Polarnego. Pogoda jak znalazł
Herbata na zielono o tej porze u mnie. Poproszę.
A ja jak zwykle kawę proszę, koniecznie z mleczkiem
Mało jestem przytomna.
Zasnęłam o drugiej. Przed szóstą pobudka.
Kawę poproszę czarną jak zwykle.
Witajcie!
Dzień Niedźwiedzia Polarnego! No to Misiek świętuje, do nas nie zaglądając…
Oj, ten Misiek… Zdradził nas, zapomniał
Dzień dobry. Słońce siarczyste, takiż mróz. Idę po kawę.
Mrożoną?
Wiesz, jakbym zostawił za oknem, to moment, i mrożona.
Sądzę jednak, że prędzej dobrałyby się do niej mewy. Ostatnio miałem taką sytuację, że chciałem wystudzić obiad, więc otwieram okno, stawiam na parapecie talerz (mięso, sos, ryż)… i w tym momencie robię dziki odganiający ruch obiema rękami w kierunku trzech mew, pikujących ku temu talerzowi. Musiałem to załatwić inaczej, boby przecież zeżarły!
Dobrze, że nie poleciałeś z talerzem za mewami:-)
Mewy są żarłoczne. Ja, jak zwykle nasypałam na parapet jedzonka dla ptaków, z myślą że może przyleci ten, którego chcę sfotografować. Niestety, za każdym razem przylatuje stado mew które pożera wszystko w mig 🙂
Bo te mewy chcą być na fotce. I dlatego przylatują.
Póki gorące, to mewy by nie zeżarły

Ale faktem jest, że mogłyby zapaskudzić i na pewno nie nadawałoby się to do zjedzenia
Gorące dla ptaków?
Właśnie się zastanawiałem, czyby wyczuły gorąc z daleka, czy raczej łapałyby żarcie na wyprzódki i dopiero jakby nie mogły utrzymać w dziobie, że gorące, toby wypuszczały z dziobów, a jakby spadło z wysokości cirka IV piętra na podwórko, toby już było wystygnięte, więc ciąg dalszy rozegrałby się na poziomie gruntu.
Wyczułyby. Co prawda nie z bardzo daleka, ale z tego co wiem, to ptaki (nie tylko mewy) gorącego nie biorą w dziób. Czekają aż trochę przestygnie. Przynajmniej na tyle, żeby mogły wziąć to i przenieść w bezpieczne miejsce do całkowitego wystygnięcia.

Weź też pod uwagę, że ptakom coś gorącego, to nie to samo co Tobie. One mają wyższą temperaturę ciała. Dla człowieka 39,5C to gorączka, u ptaków normalna. Także i pojęcie „gorącego” jest troszeczkę inne
Ale możliwe jest, że zwaliłyby cały talerz na ziemię i faktycznie zanim doleciałoby do ziemi, toby wystygło. A przynajmniej jak dla nich
Dzień dobry


Wczoraj widziałam lecącą czaplę modrą, a słyszałam epoletnika i drozda… czyże zabrały się za naprawę gniazda… zupełnie jak wiosną… A przecież jeszcze luty się nie skończył!!! 
U Was fala mrozów, a u mnie zrobiło się ciepło
To znaczy… jak na koniec lutego, to ciepło. Bo trudno +16C nazwać ciepłem
Przyroda wariuje, wracają letnie ptaki. Nie wiem czy nie za wcześnie?
Przy naszym -14 Twoje +16 to tropiki
Ale u mnie wcześniej było prawie -30 i to przez dłuższy czas… a u Was było prawie ciepło
A ja polatałam nieco, załatwiłam co było do załatwienia, po drodze zrobiłam zakupy, teraz mogę odpocząć
Wcale mi się to zimno nie podoba.
Nic a nic.
Idę pilnować kominka.
A komu to się może podobać?! Ale od niedzieli zapowiadają ocieplenie
Dobry wieczór. Fajrant, dzisiaj paskudny, nerwowy dzień od rana, zakończony (w sensie pracy i nie tylko) wszakże dość pozytywnie, co cieszy. Jutro praca zaplanowana na pół gwizdka, a dzisiaj przerwa.
Nareszcie spadło trochę śniegu i na pewno poleży, bo jest mróz.
No patrz. Tutaj leży i ma poleżeć. I zaczynają się sople na krawędziach dachów.
Poleży, ale sopli żadnych nie widziałam…
No, żeby one się pojawiły, to musi trochę śniegu stopnieć, a potem zamarznąć z powrotem…
Na mnie czas, miałam ciężki dzień i jestem zmęczona. Dobranoc
Spokojnej!
Dobranocka.
Tego chyba jeszcze nie grałem – ani utworu, ani nawet zespołu. Melancholijne „Enjoy the Silence” Depeche Mode. Znakomity fortepian, głos oryginalny, przestrzeń (bo czym innym grać w wersji akustycznej?).
Snów w ciszy i spokoju.
Cisza w nocy – cenna rzecz! Zwłaszcza, gdy melodyjna…

Piękny oksymoron – melodyjna cisza 🙂 dobranoc.
No i po ociepleniu idzie nowy śnieg
Jutro trochę chłodniej, a w czwartek najpierw zimny deszcz, a potem mokry śnieg…

Wścieklizny można dostać
Najgorzej, że już ptaki wracają z zimowisk… pomarzną biedactwa
Dzień dobry. Mam wrażenie, że komentarze można dodawać tylko z poziomu kokpitu.
Rzeczywiście, coś się popsuło… Czyżby mróz zaszkodził Wyspie?
Dzień dobry. Faktycznie.
Ojej, mam nadzieję, że to nie przeze mnie 🙁
Przeze mnie też raczej nie. Mam nadzieję, że Ukratek coś na to zaradzi 🙂
No to w oczekiwaniu, że się coś zmieni, zaraz biegnę załatwiać to i owo…
Witajcie!
Edytując wpis należy zwrócić uwagę, żeby nie odkliknąć ptaszka „Zezwalaj na komentarze”…
Tego nie rozumiem. Żadnego takiego ptaszka nie widziałam. Chcąc się rano przywitać, nie było miejsca na to, ani napisu „odpowiedz”.
Ja też nie. A chciałam podać śniadanie o piątej dwadzieścia. Bo akurat mnie kot obudził, więc pomyślałam: niech czeka na potrzebujących.
Śniadanie, nie kot.
Teraz chyba już wszyscy po śniadanu
Bo już wtedy zezwolenie było zdjęte.
Czyli to nie było z mojej winy. To mnie pociesza…
Dzień dobry! Jestem i do wieczora pobędę! 🙂
Ooo! już po pracy?
Dzisiaj właściwie zamiast pracy. Dzień przerwy ze względu na to, że było sporo biegania, a po powrocie i obiedzie już bym i tak nie zrobił za wiele. To lepiej odpocząć, tym bardziej, że jestem i tak do przodu względem terminów.
Więc brawo, Pracusiu
Nie żebym się tak całkiem obijał, ale nic na tyle absorbującego, żebym musiał rezygnować z Wyspy.
Między nami, nałogowcami…
W sumie to krzepiące, że jest jeszcze na tym świecie ktoś, kto mi sugeruje, że jestem pracoholikiem
A nie jesteś? Cały dzień przy pracy i jeszcze jakieś inne sprawy do załatwiania…
No, jeszcze pozostaje kwestia wydajności przy tym czasie pracy, jakże często podnoszona…
Przerwa wieczorna.
I dobranocka.
Dzisiaj trochę rocka progresywnego. ELO i „Nie mogę przestać o tym myśleć”. Bitelsowskie nieco, dość nawet dynamiczne.
Snów z klasyki. Może być rocka.
Ja psze państwa z holterkiem do jutra wieczora, więc daleko od tel kom itd.
Uhuhu. Zdrowia!
Podobno przy kompie mogę, tylko telefonu mam nie tykać.
To ja może drugie śniadanie podam Gienią?
Bardzo chętnie. Dla mnie jakieś tam orzeszki z rodzynkami. I woda, niegazowana.
Ja to bym czekoladę na gorąco…
CO tu się dzieje… Aż małż musiał wziąć urlop na jeden dzień.
A w cholerę, idę po tę czekoladę!
Zasiedziałam się, dobranoc
Spokojnej!
I mnie też bierze spanie. Samych świetlanych orkiestr zatem!

Dzień dobry
Już marzec, wiosna coraz bliżej 
Dzień dobry. Wiosna? U mnie -18 stopni termometr pokazał…Brrrr.
U mnie -15, czyli trochę cieplej
Ale za to jest bezchmurnie. Będzie chyba piękny dzień.
Podobnie jak tu w ostatnie dni. Ale co z tego, jeśli zimny wiatr wieje… brrr.
Witajcie!
Mój termometr, a także samochód, wskazywały zaledwie -13o. Jakbyś Zoe potrzebował się rozgrzać, wpadnij… 🙂
Ty mieszkasz w metropolii grzanej smok(g)iem to twoje wskazania temperatury się nie liczą
Dzień dobry. Tu -9, ale sypie śnieg.
A propos takich wyliczeń, gdzie jaki mróz, przypomniała mi się ta internetowa wyliczanka, która z pewnością była już kiedyś na Wyspie:
+ 20 st. C Grecy zakładają swetry (jeśli je tylko mogą znaleźć).
+ 15 st. C Jamajczycy włączają ogrzewanie (oczywiście, jeśli je mają).
+ 10 st. C Amerykanie zaczynają się trząść z zimna. Rosjanie na daczach sadzą ogórki.
+ 5 st. C Można zobaczyć swój oddech. Włoskie samochody odmawiają posłuszeństwa. Norwegowie idą się kąpać do jeziora.
0 st. C W Ameryce zamarza woda. W Rosji woda gęstnieje.
-5 st. C Francuskie samochody odmawiają posłuszeństwa.
-15 st. C Kot upiera się, że będzie spać z tobą w łóżku. Norwegowie zakładają swetry
-17 st. C W Oslo właściciele domów włączają ogrzewanie. Rosjanie ostatni raz w sezonie wyjeżdżają na dacze.
-20 st. C Amerykańskie samochody nie zapalają.
-25 st. C Niemieckie samochody nie zapalają. Wyginęli Jamajczycy.
-30 st. C Władze podejmują temat bezdomnych. Kot śpi w twojej piżamie.
-35 st. C Zbyt zimno, żeby myśleć. Nie zapalają japońskie samochody.
-40 st. C Planujesz przez dwa tygodnie nie wychodzić z gorącej kąpieli. Szwedzkie samochody odmawiają posłuszeństwa.
-42 st. C W Europie nie funkcjonuje transport. Rosjanie jedzą lody na ulicy.
-45 st. C Wyginęli Grecy. Władze rzeczywiście zaczynają robić coś dla bezdomnych
-50 st. C Powieki zamarzają w trakcie mrugania. Na Alasce zamykają lufcik podczas kąpieli.
-60 st. C Białe niedźwiedzie ruszyły na południe.
-70 st. C Zamarzło piekło.
-73 st. C Fińskie służby specjalne ewakuują Świętego Mikołaja z Laponii. Rosjanie zakładają uszanki.
-80 st. C Rosjanie nie zdejmują rękawic nawet przy nalewaniu wódki.
-114 st. C Zamarza spirytus etylowy. Rosjanie są wkurwieni.
Każdy jest przyzwyczajony do swojego klimatu.
To prawda. W Trójmieście w marcu od razu poznasz Szweda albo Norwega, co właśnie wysiadł z promu lub wycieczkowca, po tym, że przy +5 chodzi w T-shircie.
A tu przy takiej temperaturze zakładają futra 🙂
U nas wczoraj widziałam jednego takiego, który jechał na rowerze w T-shircie i krótkich spodenkach. 10C na plusie, to niektórym wystarczająco ciepło, żeby się rozebrać


Za to Murzyni, to zwykle przy tej temperaturze mają kożuchy na sobie i ciepłe czapki
Ale czasami rękawice już zdjęte…
Dzień dobry. W Holandii minus pięć w nocy. Od dawna nie pamiętam tak niskich temperatur… Ruszyły maratony po lodzie na kanałach – pierwszy w Arnhem! Tyle, że zapowiadają silne wiatry a to nie za bardzo miłe jest.
A tak to bez zmian. Śniegu u mnie nie ma – na rowerze można jeżddżić. Wyciągnęłam kożuszek..
Ha. A małżonka w piątek wróciła z Bredy, była z młodzieżą na wymianie międzynarodowej i bardzo się cieszyła, że JESZCZE wtedy nie jeździli po lodzie na kanałach (bo jeszcze nie zamarzły). Znaczy że jeszcze nie było tak zimno.
Rower i kożuszek. Idziesz w stronę Rosjan?
Jeden kożuszek mam krótki to się nadaje na rower..Drugi już parę lat nie używany tylko do pieszych wędrówek a te jak wiesz raczej mnie nie cieszą. Ostatnio w nim byłam siedem lat temu w Polsce…
Dzień dobry
Jak na razie deszcz, czy zmieni się w śnieg? Nie wiadomo
Ale przyjemnie nie jest….
Leje
Mimo wszystko, miłego dnia życzę
– Halo! Wania? tu Sasza. Dzwonię do ciebie, bo tu u nas w Moskwie podają, że u was na Kamczatce straszny mróz…
– Cześć, Sasza. E tam, nic szczególnego, jakieś minus 15 zaledwie…
– Popatrz, a w dzienniku mówili że prawie minus 50!
– Że aż tyle?? E, przesadzają. No, chyba że na zewnątrz…
Tak, cudne to 🙂
No właśnie, ale ten wiatr mi się nie podoba bo mi otwiera okno. I nie mogę go zamknąć dokładnie bo się cóś zepsuło…
O dziwo, fajrant (na dzisiaj), ale jeżeli ktokolwiek sądzi, że teraz będzie dolce far niente, to oczywiście nie. Z tym że do przerwy też jeszcze chwila.
A ja idę polotać i wrócę wieczorem
O, ja dzisiaj baardzo stacjonarnie, ze względu na padający śnieg i mróz. I tak w zasadzie ma być do niedzieli (to znaczy ja zapewne będę wychodził, pogoda natomiast powoli, powoli, ma zmierzać ku ociepleniu.
Ale na razie mróz szczypie w nos. Wiem, bo dopiero wróciłam do domu.
Teraz jednak w oczekiwaniu na ocieplenie, idę pod kordełkę.
Dobranoc
Ha, to dobrze, że spokojnie wróciłaś. Miłego wygrzewania się po mrozie i spokojnej!
Zdjęli holter. BB ćwiczy chwyty. Gitarowe. Skończyło się Martini.
Idę poczytać o styroducie. Ekstrudowanym. Dobranoc.
Chyba styrodurze? A w kontekście ocieplania (?) czego?
Spokojnej, docieplonej.
Może być styrodurze. Nie będę sie kłócić. Ja się nie znam.
A se przeczytaj. Sam Wiesz Gdzie.
Melduję, że jednak mnie nie wywiało ale zmorzyło troszke – ja tez pod kołderkę…
Spokojnej po raz trzeci! Sprzedane! 🙂
Dobranocka.
Bardzo obszerny facet, Matt Andersen, ale śpiewa moim zdaniem tak, jakby Elvis zmartwychwstał. Tutaj w repertuarze Bruce’a Springsteena. Obłędne. Mam nadzieję, że będziecie po tym mogli zasnąć (chociaż w zasadzie po to wrzucam
)
Snów z takim głosem w tle.
On Fire jest niewątpliwie cieplej, niż za oknem, a taki ogrom energii jak Andersen potrafi zapewne rozgrzać w najcięższą zimę 🙂

I nawet nie trzeba się docieplać styrodurem
Dobranoc!
Dzień dobry
Piątek, piąteczek, piątunio
I coraz dłuższe dni…
Dziś jest dzień staroci… To chyba dotyczy też mnie
– Puk, puk… Dzień dobry, panie Profesorze, pozwoliłem sobie przyjąć pańskie uprzejme zaproszenie…
– Ach tak, witam, panie doktorze, oczywiście! Obiecałem pokazać panu moje antyki… Proszę, niech pan wejdzie. Proszę, proszę – to moja córka, a tam moja żona…
Ciekawe co te „antyki” na to
Witajcie!
W Krakowie mróz wzrasta zamiast maleć, na szczęście nasza Wyspa nie jest sparaliżowana tak, jak np. Wyspy Brytyjskie…
Dzień dobry. Piękne słońce za oknem. I na tym poprzestanę w moich komentarzach nt. pogody
Słońce chyba w całym kraju, ale co najważniejsze, ma być coraz cieplej. Po niedzieli termometr wskaże temperaturę powyżej zera.
Minus czternaście???
W punkt.
Dzień dobry. Tu minus osiem, ale za to nie ma słońca, tylko NADAL prószy śnieg. Powoli, ale systematycznie.
I śniadania nie ma…

Ale kawka musi być. Poproszę jak zwykle.
Dobra kawka, to jest to!
Dzień dobry

U mnie słoneczko wylazło całym niebem i jest cieplej. Co prawda nie upały, ale te +7C jest
Podobnie ma być tu za tydzień. Słoneczko u mnie świeci od rana
Dobry wieczór. A ja wracam powoli do normy (?). Fajrant i zaniedługo przerwa.
I po przerwie. Mróz. Śnieg. Zima. Ej, ale mamy już marzec!
Ale idzie ocieplenie, jest nadzieja…
Dopiero po weekendzie
Ponoć morze zaczęło zamarzać, co znaczy, że jest już naprawdę zimno. O tej porze to nie, ale przy dziennym świetle przez ten webcam w marinie powinno być widać.
Jutro zobaczę. Ale do zimy stulecia jeszcze nam dużo brakuje.
Ależ oczywiście. Efekt polega głównie na tym, że przez ostatnich kilka lat niemal nie było śniegu, a mróz – rzadko, więc normalne warunki odbieramy jako klęskę żywiołową (chociaż na szczęście jeszcze nie tak, jak np. na Wyspach Brytyjskich).
Oj, tam się dzieje…
No to czas na mnie. Dobranoc
Spokojnej!
Dobranocka.
Tuck i Patti, bo dawno ich nie było. I ich wersja „Let’s Stay Together” Ala Greena (znamy to w wykonaniu Tiny Turner). Właściwie taka jak wszystko inne – uwodzicielska, chociaż minimalistyczna.
Snów o zostawaniu razem.
Together – to jest to słowo, którego nam najbardziej potrzeba, So, let’s stay together – przynajmniej na Wyspie!

Niestety, różnie to bywa…
Dzień dobry
Mróz…
Herbaaaatyyyyy!

Ja proszę o kawę…
Jak zwykle poproszę czarną, mocną i gorzką. Stawiającą na nogi.
Witajcie!
Do mnie Gienia w porę nie dotarła, musiałem sam pojechać po świeży chlebek… Mniam!
Dzień dobry. Wyspałem się! Teraz do Gieni po kawę…
A ja po lekarzu, po zakupach na cały tydzień, po śniadaniu, lecę dalej.
Leć. Tylko przed startem ze względu na śnieg może się okazać konieczna wymiana podwozia na płozy.
Słoneczne dzień dobry

Dziś pieczenie chlebka, więc się raczej nie ruszymy z domu za daleko. Ale jutro… kto wie…
Dzień dobry! Pamiętałem, że mam Ci (no i oczywiście Wyspiarzom) coś pokazać, aż sobie przypomniałem: znajoma z Poznania, również zajmująca się z zamiłowania fotografowaniem ptaków, w okolicach Mostu Jadwigi upolowała aparatem bielika w towarzystwie wron! Właściwie w środku miasta!
W szerszym planie i na tle wież kościoła bernardynów wyglądało to tak:
Na zdjęciu, to chyba nie tylko wrony i bielik, ale też i mewy (wydaje mi się, że widzę dwie).
A że spoza miasta? Ptakom nie robi to różnicy. Ich korki na drogach nie obchodzą 
W internecie znalazłam taką ciekawostkę…
„Pomiędzy krukowatymi (kruki, wrony) a bielikami zaobserwowano współpracę o obopólnych korzyściach, występującą głównie zimą. Kruki, same nie mogąc swoimi nieprzystosowanymi do rozszarpywania skóry dziobami rozerwać dużej padliny, np. zdechłej sarny, starają się do padłej zwierzyny zwabić bieliki. Drapieżniki swoimi ostrymi dziobami przecinają skórę i wyjadają część wnętrzności. Pozostaje jednak na tyle dużo łatwo dostępnych resztek, że kruki korzystają z tej okazji, ponawiając te zachowania kolejnym razem.”
Także możliwym jest, że te wrony znalazły coś, do czego nie umiały się dobrać. Poszukały więc na pomoc bielika i go sprowadziły
O, a to świetne! Zaraz podrzucę autorce zdjęcia.
Może sama znalazła, bo jest to w informacjach o tym drapolu na Wikipedii.

Jest tam również, że w okresie zimowym bielik potrzebuje 200-300 gram mięsa dziennie. Także jak znalazły np. zabitego przez samochód psa, to faktycznie i bielik się naje i one
Piękne zdjęcia!
To też. A bielik w takim miejscu to świadectwo coraz powszechniejszej synantropizacji. Dziki, lisy, a teraz bielik.
I kiedyś w końcu nas wyprą…
No nie wiem, raczej naucza się jakoś mniej konfliktowo żyć? Co będzie trudne – sam byłem wkurzony, jak wieczorem o mało nie wjechaliśmy w dwóch knurów przechodzących przez jezdnię poza wyznaczonym miejscem. Ale jakby szli po pasach, to kto wie?
Dwaj knurowie niczym trzej królowie…
Dużo bardziej kłopotliwi, jednak. A wjechalibyśmy w nich z pewnością, gdyby nie to, że 500 m wcześniej przy drodze (na szczęście nie NA drodze) przechadzała się pani locha z dziećmi, co zwróciło naszą uwagę na problem.
Mój syn prawie codziennie jeździ po kraju i opowiada, że często widzi na drogach dziką zwierzynę. Trochę mu tego zazdroszczę, bo w mieście widać tylko pieski i kotki, no i niektóre ptaki. Ale bielika niestety nie widziałam. A przecież tereny zielone mam w sąsiedztwie…
Podejrzewam, że jak był koło mostu Jadwigi, to i niedaleko Ciebie może zalecieć pewnego dnia. Lotem ptaka to całkiem niedługo!
Może być, ale mogą bielika odstraszyć wieżowce. W pobliżu mostu Jadwigi nie ma takiej wysokiej zabudowy. Ale będę częściej patrzeć w niebo…
Dzisiaj Międzynarodowy Dzień Pisarzy. Chylę czoła przed piszącymi.
Witaj, nareszcie!!!
Im więcej chwały Wielkim Pisarzom przypadnie, tym większa odrobinka spadnie jej i na nas, czytających, cytujących a nawet niekiedy usiłujących naśladować…
Przypomniało mi to postać z „Faraona” Wielkiego Pana, który nosił wachlarz nad samym Pisarzem Powiatowym…
Z drugiej strony Robert Heinlein napisał o pisarzach w „Kocie, który przenika ściany” następująco:
„W gospodarstwie domowym składającym się z więcej niż jednej osoby, z których to osób jedna jest pisarzem, jedynym znanym nauce rozwiązaniem jest dostarczenie pacjentowi izolatki, w której będzie mógł przetrzymać ostre napady w odosobnieniu i gdzie będzie można dostarczać mu żywność za pomocą kija, ponieważ jeśli przeszkodzi się pacjentowi w podobnym momencie, może zalać się łzami lub stać się agresywny.” (przekład Michała Jakuszewskiego)
A Heinlein dysponował doświadczeniem z pierwszej ręki!
Więc i bliscy tych pisarzy nie mają lekko, o czym należy pamiętać w tym dniu
Ach… Niech piszą. Byle mądrze i dobrze.

Popieram! I dorzucam jeszcze znaną anegdotę, jak ją zapamiętałem: krakowski malarz Jan Styka rozpowszechniał plotki, że maluje portret Matki Boskiej na kolanach. Na co Franz Fiszer miał dokończyć historię: „Aż pewnego razu Matka Boska z obrazu odezwała się: – Styka, ty mnie nie maluj na kolanach, ty mnie maluj dobrze!”
Popieram. Niech piszą mądrze i dobrze
To ja już nieco awansem wrzucę dobranockę.
Diana Krall, jak to ona, w evergreenie „Let’s Fall in Love”. Czyli takie „Kaziu, zakochaj się”, tylko po angielsku. Skoro evergreen, to wszystko wiadomo.
Snów wiecznie zielonych. Mogą być o Kimś Ważnym.
No to ja też powiem dobranoc po dobranocce i idę tam gdzie zwykle o tej porze…
Spokojnej tam, gdzie zwykle 🙂
Let’s fall in bed… Każdy czas jest dobry na miłość, ale teraz jest najlepszy do spania! 😉

Dzień dobry
Znów niedziela, ale ma być cieplejsza…
Komu kawy, komu herbaty…
Mnieauuiii…

Chyba dziś nie wstanę
coś ty, kotku, miał?
Witajcie!
Jeszcze spokojna kawka, a od południa… zajęcia w rodzinie.
Dzień dobry. Piękna pogoda. Czas na długi spacer mimo 8-stopniowego mrozu.
Dzień dobry. Raz, że pospałem, a dwa, że jestem trochę zdezorientowany, bo się dzieje naokoło… Kawa koniecznie.
Dobrze się dzieje naokoło?
No, w sumie dzisiaj bez znaków plusa i minusa. Po prostu się dzieje.
A teraz coś dla naszego dzisiejszego solenizanta, wraz z życzeniami wszystkiego najlepszego…
Ależ się ładnie zgrało z dobranocką
Solenizantowi samych pogodnych dni, mnóstwo słońca i pozytywnych emocji!
Solenizantowi samych słonecznych dni i dużo zdrówka!!!

A solenizant nie przyszedł…
Jeszcze przyjdzie, jeżeli nie dzisiaj, to być może dlatego, że właśnie świętuje w realu?
Mam taką nadzieję…
To ja jeszcze a propos wpisu, pogody i stanu morza w Gdyni. Właśnie wróciłem z krótkiego spaceru. Morze jeszcze zamarznięte przy brzegu. W jednym miejscu w lodzie zrobiła się nie wiadomo skąd taka okrągła zatoczka.
A tu widać, ile od brzegu zamarzło. Brzeg jest tam, gdzie ten ciemniejszy piasek.
Ludzie karmią teraz ptaki nie z plaży, tylko z lodu.
A w marinie można zobaczyć taki oblodzony falochron i latarnię.
Piękne zdjęcia

U mnie po lodzie już chyba nic nie zostało. Deszcz zmył wszystko
Liczę, że za tydzień u nas też nie będzie śladu
Za tydzień ma być kilka stopni ciepła. Czy to już wiosna?
I powtórzę za Mirką, piękne zdjęcia. Chciałoby się tam być…
Powiedzmy że przedwiośnie…
Ale chyba ekstra jest chodzenie po morzu. Piszę chyba bo nigdy tak nie chodizłem.
Ja to traktuję z dużą nieufnością. Ten lód nie jest gładki, tylko, jak widać, przysypany śniegiem, więc właściwie za każdym krokiem nie wiadomo, czy noga się zapadnie tylko w ten śnieg, mniej lub bardziej wydeptany, czy też głębiej. A miejscami ten wydeptany śnieg jest częściowo zlodzony, tam, gdzie widać te ciemniejsze, szare obszary, i tu już zupełnie nie wiem, czy on jest twardy, czy właśnie miękki, i w ogóle się boję na niego wchodzić. Tym bardziej, że co roku – jeżeli morze zamarznie – się słyszy albo czyta o ludziach, którzy jeszcze-tylko-ostatniego-najostatniejszego-dnia chcieli się przespacerować po lodzie i się pod nimi załamał, np. w pobliżu molo w Sopocie tak było
(o ile nie w Gdańsku-Brzeźnie).
Więc jest to chodzenie mimo wszystko podszyte strachem
Na dniach w ten sposób utonął w niedozamarzniętej Wiśle facet w Krakowie…
Między innymi o tę informację mi chodziło.
Dzień dobry

Wybieramy się na wycieczkę, chociaż jeszcze nie wiem gdzie
Udanej wycieczki. Może jakieś ptaszki przyniesiesz?
Home, sweet home…
Alabama?
tam dom twój, gdzie serce twoje…
A żebyś wiedział, właśnie wróciłam…
Dobranoc
Spokojnej!
Dobranocka.
Cisza. A dokładnie cisza („Silence”) w wykonaniu Charlie Hadena i Cheta Bakera. Kawał dobrego jazzu.
Snów w ciszy i spokoju.
I znowu cisza na dobranoc – tym razem nieco synkopowana! 🙂

Dzień dobry
Nie ma mrozu 
Dzień dobry. Gdzie nie ma mrozu??? 11 stopni poniżej zera za oknem. Niemożliwe, że nie ma mrozu
Jeśli kierowcy nie mają skrobanki, to mrozu nie ma. Przynajmniej u mnie
Witajcie!
Mój samochód wskazał zaledwie -3 stopnie. Ale szybko się okazało, że to była temperatura w garażu 😉
Mam wrażenie, że są tutaj wrogie siły, które chcą nas zdenerwować pisząc o dodatnich temperaturach.
Ciesz się, że nie minus 15
Jakieś śniadanie, czy co?

Dziendobry.
Dobry, dobry.
O, jest Gienia 🙂 Kawkę proszę, taką z mleczkiem bez cukru
Poproszę jak zwykle. Czarną i gorzką.
Dzień dobry. Nowy tydzień, nowe wyzwania… Ale najpierw kawa.
Jakie śliczne gwiazdeczki mi dziś wyrosły na barierce balkonowej!
Już ich nie ma, ale udało mi się jeszcze strzelić fotę, której oczywiście nie pokażę, bo nie umiem wstawiać tu zdjęć.
Musicie uwierzyć na słowo.
Albo obejrzeć na FB, niestety.
Przyślij mailem, to wstawię…
Poszło.
Chyba…
O, właśnie takie gwiazdeczki.
Wow. Ekstra.
Ale to chyba na szybie, a nie na barierce?
Na barierce. Szklanej
Piękne
No cóż. To piętro już za wysokie jest. Zapraszam chętnych na nowe.