Brian Bilston
UCHODŹCY
Nie potrzebują naszej pomocy
Więc nie mów mi że
Te wynędzniałe twarze mogłyby należeć do któregoś z nas
Gdyby życie inaczej rozdało karty
Musimy przekonać się, kim są naprawdę
Naciągacze i cwaniaki
Obiboki i próżniaki
Z bombami w ukryciu
Złodzieje i bandyci
To nie
Nasi mile widzialni goście
Musimy im powiedzieć
By wrócili tam skąd przyszli
To niemożliwe
Żeby jedli nasze pożywienie
Żeby mieszkali w naszych domach
Żeby przebywali w naszym kraju
Pozwólcie zamiast tego
Budować mur by tu nie weszli
To nie w porządku
To miejsce powinno należeć wyłącznie do tych którzy się tu urodzili
Nie myśl że
Na świat można patrzeć również w inny sposób
(a teraz przeczytaj wersami od dołu ku górze)
____________
____________
Powyższy przekład z angielskiego, mojego autorstwa (za zgodą Autora) jest przykładem nieco już zapomnianej w polszczyźnie formy – raków. A przecież tworzyli je i Jan Kochanowski, i Jan Andrzej Morsztyn. Ten tu konkretny wiersz nie jest niestety tak „gładki” jakbym chciał, ale polski jest językiem fleksyjnym i przy odmianie zdarzały się problemy. Przekład ten był o tyle wymagający, że przypominał układanie klocków z domina w szeregu; jakakolwiek redakcyjna zmiana w środku sprawiała, że wiersz się wywracał w jedną albo drugą stronę. A poza tym, jeżeli chodzi o światopogląd, wydaje się dość uniwersalny, każdy może go czytać w kierunku, który mu odpowiada. Chociaż niewątpliwie kierunek odwrotny do tradycyjnego wydaje się najbardziej zaskakujący… ale to dowód, że na wiele spraw można patrzeć z różnych punktów widzenia.




Dzień dobry na nowym pięterku. Do przeczytania, może nawet więcej niż raz. I na pewno do pomyślenia, bo o to tu głównie chodzi.
Mądry i wyrafinowany wiersz!
Zgodzę się. Mnie też od razu się spodobał.
Pierwszy raz przeczytałam ze zdumieniem… Rozjaśniło mi się dopiero, gdy przeczytałam wspak
I właśnie o to chodzi. O zdumienie i rozjaśnienie.
Świetny tekst
Bardzo się cieszę, że się spodobał.
Ja też pierwszy raz ze zdumieniem przeczytałam. Dopiero dopisek uzmysłowił mi ,że da się wspak i jaka inna wymową.!. Tyle ,hmm , żeby komuś ( oczywiście oprócz wyspiarzy !)chciało się komuś czytać wspak…
Po to jest dopisek na końcu. Niemniej masz rację, żeby się komuś chciało. Ale autor polega na ludzkiej ciekawości, jak sądzę
A czy kot został odpowiednio poinformowany , że można go w dowolny sposób odwracać ogonem ? Proszę o informację . Dobry wieczór 🙂
Dobry wieczór. Myślisz, że dopisek na końcu o czytaniu wersami pod górę nie wystarczy?
Dla mnie wystarczy , bo treść już prawie wbiłem na pamięć , ale z kotem jeszcze nie rozmawiałem , a to pokaże dyskusja . (żartuję)
Dobranocka jeszcze piętro niżej, bo tutaj tynk świeży całkiem.
Bardzo dobre. Zresztą przy pierwszym czytaniu też mi się podobał.
No
Dzięki
Witaj, Siódemeczko!
Dobry wieczór. Ależ za co?
Dzień dobry

Bo jak można porównać ludzi kulturalnych do takich dzikusów…
Przeczytałam dwa razy w te i nazad.
Faktem jest, że imigranci są tematem wzbudzającym emocje. I to wiele różnych emocji…
Może już pisałam… rozmawiałam kiedyś z Polakami, mieszkającymi w USA od lat. Oni są przeciwni przyjmowaniu emigrantów. A przecież sami są takimi?!!! Starali się mnie przekonać, że to zasadnicza różnica. Oni pracują!!! No i? A ilu Polaków jedzie, popracuje trochę i siedzi na socjalu? Ilu Polaków gwałci i zabija? Mało ich po światowych więzieniach? Nie można wszystkich podpinać po jeden szablon. Nie ma narodu na świecie, gdzie „wszyscy”, albo „nikt”. Tylko zwykle o tych złych dużo się mówi, a o tych cichych i pracowitych niewiele. To nie jest ciekawy, ani nośny temat. A media gonią za sensacją…
Uzyskałam tylko tyle, że się na mnie obrazili.
Najgorsze jest to, że u siebie niczego złego się nie widzi, a u kogoś zauważa się nawet najmniejszy błąd…
Tak, dokładnie. Do tego jeszcze dochodzi różnica między imigracją mniej lub bardziej planową, na pewno zaś dobrowolną, a uchodźcami, którzy stają się takimi z przymusu.
Oraz tymi, którym wmówiono jakieś rajskie perspektywy, których potem na miejscu nie ma.
To nie jest jednowymiarowy i prosty w genezie (ani tym bardziej w rozwiązaniu) problem. Życie nie jest zero-jedynkowe. Dobry biedny uchodźca przed śmiercią i zły kombinator/zamachowiec.
Dzień dobry, chociaż dla mnie o tej porze to w sumie niejaki dowcip.
Dzień dobry
No właśnie, dospać nie mogłeś?
Powiedzmy, że okoliczności mnie zmusiły do wstania.
Dzień dobry poweekendowo. Bardzo dobry ten wiersz. Trafiający do wyobraźni. Nawet mojej nie przywykłej do poezji.
Dzień dobry. Tu mnie pan zdumiał. Przecież większość tekstów w muzyce to wiersze, więc jak to nie przywykłej do poezji?
Słucham piosenek ale nie czytam poezji… Czyli może jednak moja wyobraźnia jest przywykła do poezji a ja sobie z tego nie zdaję sprawy:-)
Witajcie!
Im czystsze niebo o poranku, tym wyraźniej widać smogową pierzynkę…
O ile dobrze pamiętam, u Pagaczewskiego Smok Wawelski zdmuchnął ją znad Krakowa. Przydałby się taki!
W niektórych miastach, a zwłaszcza w Krakowie, ludzie powinni chyba chodzić w maskach.
I chodzą, o ile mi wiadomo.
Niektórzy chodzą, niektórzy kaszlą…
…bry
Chyba.
Coś jakby.
Dzień dobry,
Ja też z zaskoczeniem, a później od końca i się rozjaśniło…
Miłego….
Dzień dobry. Uwielbiam zaskakiwać, zwłaszcza jak na końcu wszystko się wyjaśnia.
Jak by tu ten…
Genia to na urlop pojechała, czy co?
No, więc właśnie! Poproszę jak zwykle czarną, mocną, gorzką.
A ja jak zwykle z mleczkiem proszę
Dzień dobry (?)
Ja proszę tez kawusię. Drugą dziś (ciśnienie 108/70). Pije bez cukru alę z mleczkiem i cynamonem :-).
Wiersz super. Uniwersalny.
Ja już poproszę czarną , z cynamonem. Gienia ma?.

O emigrantach, Polakach na emigracji ,o uciekinierach i emigrantach zarobkowych to ja bym powieści mogła pisać jak i o pracy NFZ tudzież ZUS. Chyba się zdecyduję na powieść w odcinkach ….he,he to będzie kryminał ociekający krwią. Wyobrażcie sobie wszystkich referentów NFZ w Warszawie z pogryzionymi gardłami!! Boski widok… Dyrektor z odciętą główą . Nie mam jeszcze pomyślu na pracowników ZUS w Warszawie… może ktoś podpowie pomysł??
Emigracja wszelka to jest bardzo trudny temat – ile „ludziów” tyle spojrzeń na sprawę. Generalnie – zadziwia mnie postawa Polaków – przecież sami włoczymy się po świecie z własnej woli ,bo gdzie nas nie ma???
Gienia ma wszystko.
Z własnej woli, lub nie z własnej. Niektórzy wyjeżdżają „dla chleba, Panie, dla chleba”.
Trudno tu o godne życie,
chyba że jest przy korycie.
Oczywiście są wyjątki, ale na ogół…
W tym sęk ,że głodnych ,szukających chleba i nieba o innym kolorze skóry i mentalności jest coraz więcej ….coraz mniej uciekających przed bombami ,coraz więcej głodnych…
Przecież jeszcze nie tak dawno codziennym hasłem było : Obejmij mnie Czeczenio ! W Warszawie rondo Dudajewa i prawie sto tysięcy czeczeńskich uchodzców muzułmanów i nikomu to nie przeszkadzało . Pani Ochojska zaliczyła kilka wypraw humanitarnych do Czeczenii . I nagle okazuje się , że muzułmanin Czeczen jest w Polsce cacy , ale już muzułmanin Syryjczyk jest be To jest klasyczny przykład odwracania kota ogonem , nieprawdaż ? Tylko pytanie : kto tym kotem obraca …
Dokładnie takie sobie zadaję. To pytanie.
Odwracają ci, dla których w danym momencie jest to korzystne, rzecz jasna.
Doskonały przykład z Czeczenami, w dziesiątkę.
Się załamałam i idę spać.
Hm. Spokojnej i… zrastającej (załamane części)?
Spokojnej. Jeszcze nie skończyłem pracy, ale prawie. Plus parę niezbędnych rzeczy załatwianych w trakcie dnia, o bardzo różnych godzinach.
Jutro się zapowiada dużo spokojniej, co nie znaczy, że mniej pracowicie.
U Ciebie chyba zawsze jest pracowicie…
A ja też już pójdę spać, dobranoc
Rzecz do zastanowienia 🙂 Spokojnej!
Dobranocka.
Skoro poeta we wpisie, to i poeta na dobranoc. „Poezja i cały ten jazz” utwór grupy United Future Organization wykorzystujący zapis głosu Jacka Kerouaca. Pod spodem rytm, na wierzchu plumkanie i trochę samplingu. Lekkie.
Snów pełnych poezji.
Zgiełk – zwłaszcza cały ten – nie pasuje do usypiania… niech magiczne światełko nas wyciszy…

Cześć.
A tak przy okazji – nie korzystam z instagrama a się okazuje, że jest tam Kasia Nosowska z rewelacyjnymi prześmiewczymi skeczami(?).
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.instagram.com/p/Bd7K_OWHp8C/?taken-by=nosowska.official
Warto obejrzeć kilkanaście filmików aby wkręcić się w konwencję zastosowaną przez piosenkarkę.
O, poproszę. Mocną z dopalaczem.
A dla mnie proszę jak zwykle z mleczkiem
Dzień dobry
Właśnie usłyszałam w radio, że dziś jest dzień palących fajkę. Jest ktoś taki wśród nas?
Witajcie!
Sam nie palę tytoniu w żadnej postaci, ale zapach dymu z dobrej fajki to jedyne, co mi się w tym nałogu podoba.
Fajczarzom dedykuję piosenkę:
Ja nawet nie mam okazji żeby powąchać zapach fajki, bo nikt z mojego otoczenia jej nie pali. Ale piosenka o fajce, dobra na rozbudzenie 🙂
Dzień dobry, ale sporo za wcześnie się zaczął. I tak już będzie do końca tygodnia.
To nie tak długo, jutro już środa
Naprawdę?
A rzeczywiście!
Ciekawe jaką faję mieli na myśli ..wodną?? fajeczke z trawką?? czy taką normalnie kopcącą. Nie ,zapach fajki mnie nie kręci…za bardzo duszący.Ani cygara ,ani nic ,chociaż sama lubię ,baardzo lubię papieroski…marihuany nie mogę palić 0 oj biedna ja biedna bo jednak po takim hmmm..papierosku świat wydaje się podobno śmieszniejszy..
Myślę, że normalną, bo trawki by nie ogłaszali
Nigdy nie próbowałam marihuany, ale na jej dym jestem uczulona. Holy pali to w celach medycznych. Ma przepisaną przez lekarza. Nie dałam rady tego smrodu znieść i kaszlałam niesamowicie. Mało płuc nie wyplułam. To samo było u innego znajomego. Z tym, że on nie całkiem legalnie ją palił
Pracuje często w nocy i jak mówił „trzy sztachy” rozświetlają mu umysł. Lepiej się pracuje. Na przewlekły bronchit leczył się dość długo i lekarze nie wiedzieli już czym go truć
Ale jak mu powiedziałam o swoim uczuleniu na marihuanę, przestał palić i przestał kaszleć
Okazało się, że jestem lepszym „lekarzem” niż ci utytułowani
On jest tak samo uczulony na ten dym jak ja…
Och. A mnie bardziej śmierdzą zwykłe papierosy. Inna sprawa, że na pewno lepiej by mi się nie pracowało po trawce – mnie całkowicie rozluźnia i odrealnia.
Dwie moje koleżanki w dawnych czasach umówiły się w domu na dokończenie programu, który pisały od kilku dni. Żeby wynagrodzić sobie niedogodność, popijały przy tym szampana. Praca szła im rewelacyjnie, w kilka godzin napisały tyle, co w kilka dni; ale gdy przyszło do uruchamiania w warunkach produkcyjnych, nie bardzo mogły się połapać w tym co wcześniej same pisały – choćby nazwy zmiennych były totalnie mylące, za to dość zabawne
I żeby się połapać, trzeba było odtworzyć warunki początkowe tworzenia programu. Znowu szampan…
A może zależy to od dawki? Jakbyś się zaciągnął tylko trzy razy, to może nie byłbyś aż tak rozluźniony? Nie znam się na tym, bo nigdy nie próbowałam
Hmm. „Tylko” trzy? To już sporo, jak surowiec dobry.
No to fajrant. I przerwa.
„No to fajrant . I przerwa …” Jak przerwa , to oczywiście na papierosa , bo do fajki bym nie polecał . Z nałogiem palenia od niepamiętnych czasów walczyła polska TV . Pamiętam taki program w którym pan doktór demonstrował skutki dymu z papierosa na żywym gołębiu . Kiedy palący papierosa asystent dmuchnął dymem z papierosa w dziób gołębia , to gołebiowi opadły skrzydła . No i oczywiście pan doktór to odpowiednio skomentował , a po programie , ten sam pan doktór został przyłapany jak poza studiem przypala sobie papierosa i zaciąga się z obłędem w oczach . Może doktorowi też opadły skrzydła ??
Kiedyś też paliłam i to dużo, ale zmądrzałam ponad 20 lat temu. Nie będzie mną rządził papieros
Hm. A mnie się udało nie palić nigdy.
Gratuluję. Podobnie postąpił mój syn, był mądrzejszy od swoich rodziców.
Jeśli przyjmiemy zasadę , że każda dama nie może mieć więcej niż 28 lat ,to
rzuciłaś palenie będąc jeszcze dzieckiem . Ale przynajmniej , jest co wspominać …. 
Miły jesteś
Ty jesteś bardzo miłą od kiedy Cie pamiętam …
Nie targujmy się
W sumie to oby tylko skrzydła! Bo gdyby ręce, to jeszcze, ale opadnięta głowa grozi skrzywieniem kręgosłupa.
Chyba opadły doktorowi nawet portki , bo pokazywano jego zachowanie wielokrotnie , a przecież program miał być edukacyjny , a nie kompromitujący gołębia , że mu opadły skrzydła..
O nie, jak opadają portki, to aspekt edukacyjny kompletnie odpada!
O, to zależy od przedmiotu edukacji…
No więc w zasadzie słusznie, ale jednak o wiele częściej widuje się je w paśmie rozrywkowym niż edukacyjnym!
Muszę przyznać, że taka edukacja wybitnie mi nie pasuje. Gołąb jest mały i większa dawka nikotyny mogła go zabić.

Niechby dmuchnęli niedźwiedziowi!!! Na pewno nic by mu nie opadło, najwyżej odwinąłby łapę i pokazał gdzie ma to palenie
No właśnie, gołębie, kanarki, świnki morskie, króliki doświadczalne…
Żądamy niedźwiedzi w laboratoriach, może wtedy naukowcy się bardziej postarają, bo będą mieć motywację!
No właśnie! Takie maluchy są zupełnie bezbronne, to można się nad nimi pastwić
A jakby tak jeden z drugim miał zaaplikować niedźwiedziowi coś drażniącego i narazić się na spotkanie z łapą…
No to już całkiem wyedukowana, dostojnym krokiem udają się pod kordełkę. Dobranoc
Spokojnej!
Dobranocka.
Dzisiaj jeszcze o poetach, a przynajmniej o Mickiewiczu i Miłoszu. I to nic, że ich nie ma, bo na dobranoc musi być cicho-sza. I Grzegorz Turnau.
Snów z Krakowa, a dla Krakowian – zamiejscowych!
Kraków – miasto poetów, rzecz powszechnie znana,
niczyjego zdziwienia zatem to nie budzi
że w Krakowie napotkać możesz często ludzi
z ust których płynnie płynie mowa rymowana.
Już maestro Gałczyński skarżył się na przymus
co księżycem nad basztą wpędzał go w lirykę,
dali, angelologii tkliwą dynamikę,
które opisać można jedynie do rymu.
Księżycowo – dobrej nocy!

Piękne, no i rymowane, ale jak widać, z przymusu
Dobranoc
Dzień dobry




Ale ciekawa dyskusja mnie ominęła
Ale byłam dziś zajęta, chociaż miałam dzień wolny…
W ubiegłym tygodniu kupiliśmy nową kuchenkę. Dziś mieli nam ją przywieźć. Między 8 a 12. Byli przed 10, czyli niemal równo w połowie. Małżonek nie chciał żeby ją nam podłączali, bo za to trzeba dodatkowo zapłacić ($50), a jak mówił bez problemu sam to zrobi. Transport mieliśmy za darmo, ale za zabranie starej kuchenki trzeba było trochę zapłacić. Mąż nie chciał, ale się uparłam. Mamy na podwórku dwa stare kondensatory od klimatyzacji. Stoją już trochę i nie chciałam, żeby dołączyła do nich kuchenka. Mój ogródek, to nie składowisko rupieci!!!
Wymontowanie kuchenki zajęło jednemu z nich może ze dwie minuty. Trochę się zasapali wynosząc starą i wnosząc nową, ale to też nie zajęło im długo. Dałam im tzw „typa”, czyli napiwek, bo szkoda mi się ich zrobiło. Wyszli, ale za moment jeden załomotał do drzwi. Powiedział, że tu jest coś, co się mężowi na pewno przyda przy podłączeniu i wkręcił z tyłu kuchenki jakiś reduktorek. I tak sobie pomyślałam… ciekawe, czy jakbym im nie dała tego „typa”, to też by mi dali ten reduktorek, czy mąż musiałby po niego lecieć do sklepu?
Ale nowa kuchenka już jest i mam nadzieję, że będzie nam długo służyła. Mąż chciał, żeby miała termoobieg, a ja, żeby był „self cleaning” (samoczyszczenie). Ma obydwie funkcje i wiele innych. Musimy ją jakoś wypróbować… to znaczy coś upiec.
No więc w USA dawanie napiwków ma jednak głęboką tradycję. W Polsce nie zawsze się to zdarza.
Tutaj w restauracjach, bardzo często, napiwek jest wliczony do rachunku. Także płacisz go czy chcesz, czy nie
A nie każdy chce…
I nie zawsze jest powód, żeby zapłacić…
A w ogóle to ja się nie mogę przyzwyczaić do podawania cen bez podatków. Wiem, że to kwestia mentalności, ale za każdym razem, kiedy kupuję coś w amerykańskim sklepie on-line dziwię się, że potem na rachunku dochodzi spora kwota. Czasami to aż mi się chce śmiać z siebie samej za tę nieedukowalność.
Tak, ja też nie potrafiłem, a dla nich to normalne, bo jest coś, czego u nas nie ma – podatki stanowe. To tak, jakby województwo doliczało swoją sumę.
I to prawda, dobrze by było, żeby powód był, a nie tak z automatu. Są sieciowe restauracje, np. Sphinx, gdzie widać, że kelnerzy w trakcie posiłku pytają „z przeszkolenia”, czy smakuje, czy wszystko ok, czy coś jeszcze podać – to miłe, ale np. na mnie nie działa w kwestii napiwku.
Dzień dobry
Mroźny poranek…
Dzień dobry w środku tygodnia.
Witajcie!
Z niejakim zdumieniem patrzę na dziewczyny na ulicach prawie utopione w ogromnych kapturach, opakowane szalikami i inną termoizolacją… Co one zrobią, jeżeli naprawdę przyjdzie mróz?
…a ma przyjść, zapowiadają mróz, słońce i rozładowane akumulatory w samochodach.
Dzień dobry (powiedziała Jo bez przekonania).

Kawy?
Czy od razu cykuty?
Kawy jak zwykle,
I dla mnie też, poproszę.
Dzień dobry. Kawy zdecydowanie, a jak będę miał już jaśniejszy umysł, to zdecyduję, co z cykutą.
Podobno dziś Dzień Języka Ojczystego?
List w sprawie polonistów
Polonista to nie zawód, lecz hobby,
Polonistą być – nie życzę nikomu.
Polonista po godzinach nie dorobi,
Choćby zabrał robotę do domu.
Polonista nie wędruje po mieszkaniach,
Nie odzywa się wchodząc ze dworu:
– Bardzo ładnie rozbieram zdania,
Czy jest jakieś stare zdanie do rozbioru?
Choćby szukał, racji i pretekstów
I tak zawsze pozostanie na uboczu –
Mniej się ceni analizę tekstu
Od banalnej analizy moczu…
Cera blada, na portkach łaty,
Rozmaite braki w kondycji,
Oświeceniem nie oświecisz sobie chaty,
Pozytywizm nie poprawi twej pozycji.
Poloniście sterczą chude żebra
Jak sztachety mizernego płotu,
Gdy się jeden raz u Zuzi rozebrał,
To się składał z orzeczenia i z podmiotu.
A jak inny zleciał kiedyś z ławki,
Bo był gapa wyjątkowa i niezguła,
To zostały zeń cztery przydawki,
Dwa zaimki i partykuła…
Polonista, niepoprawny romantyk,
Nie największym się cieszy mirem,
Ale ja mu – laury i akanty,
Ale ja mu – kadzidło i mirrę!
Ale ja go całuję w ramię,
Ale ja go podziwiam i cenię,
A ty przed nim na kolana, chamie,
Cały w złocie i volkswagenie!
Bo jeżeli jesteś i ja jestem,
To dlatego, że stojący na warcie
Polonista znużonym gestem
Kartki książek wertował uparcie
Za kajzera i za Hitlera,
I za cara, i za innych carów paru,
I dlatego właśnie nie umiera
Coś ważnego, co nazywa się Naród.
Więc zamieszczam na końcu listu
Ja, satyryk, błazen i ladaco,
Zdanie proste: – Kocham polonistów!
Rozwinięcie zdania: –
… bo jest za co!
Andrzej Waligórski
Coś podobnego. Bardzo dziękuję w imieniu polonistów
a także nasz ulubiony duet
Moja mama uczyła polskiego. Wiecznie nosiła do domu kartkówki i zeszyty do poprawy.
Utkwiło mi w pamięci jak się śmiała gdy jakiś dzieciak napisał na sprawdzianie cyt. „Pan Wołodyjowski był małym kurduplem”.
Znaczy prawda! Wracamy do tradycji! W zakresie przywódcy.
Niestety coraz trudniej o polonistów i w modzie jest używanie niepoprawnego języka polskiego.
W modzie jest często łacina – kuchenna.
Jeszcze nie koniec, ale zaraz – i będę zaglądał.
„Kocham polonistów ! Bo jest za co !” Wprawdzie przytrafił się mały ból w bulu , ale większych potknięć nie było . Natomiast historycy szykują Polakom w tym roku małe trzęsienie ziemi . Głowa Państwa obwieściła chęć zorganizowania uroczystości z okazji setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości . Sęk w tym że pan premier historyk, Mateusz Morawiecki oświadczył ,że w 1968 roku nie było Polski . Według rządowych historyków Polska niepodległość odzyskała w 1989 roku . Zatem nie trzeba być matematykiem , aby policzyć , że do setki będzie trochę brakowało . No i co, my niedouczeni mamy począć ? Komu uwierzyć ?? Dobry wieczór 🙂
Oj, to przyjdzie nam na to stulecie jeszcze trochę poczekać…
No i koniec pracy. Ale wcale niekoniecznie jedna duża przerwa, raczej będzie więcej małych
A ja mam dużą przerwę, do rana. Dobranoc
Spokojnej przerwy!
Dobranocka.
Pat Metheny Group i „San Lorenzo”. Powoli się toczy, perkusja całkiem się nie oszczędza, a mimo to – rzecz całkiem dobranockowa. Choćby powracający temat, naokoło którego czterej panowie z PMG budują cały ten utwór.
Snów łagodnych, ale z odpowiednim rytmem, może być serca.
Chyba pójdę za wskazówką… 😉

Dzień dobry
To już czwartek… jak ten czas leci 
Dzień dobry. Ale, że co już czwartek??? Niemożliwe.
Witajcie!
Jest też dobra wiadomość. Jutro będzie piątek!
Dzień dobry. Całkiem całkiem ten czwartek, nie jak piątek, ale prawie.
W nocy nieco poprószyło, tak tylko popudrowało, pewnie jak tylko trochę się ociepli, to puder zniknie.
A komu kawy?
Proszę się częstować 
Kawa! Herbata! SZAMPANA!!!

Sto lat Mistrzu Q!
Szampana? Tak od rana? Zacznę od kawy, ewentualnie ze względu na okazję – kawy po irlandzku
Wielkie dzięki!
Racja. Trzeba sobie przyjemności rozłożyć na cały dzień. Jak również kondycję
Czwartek to jest dobry dzień. Jak dzisiaj zaczniesz świętować to spokojnie dociągniesz do niedzieli


Przeceniasz moją kondycję. I zapasy (chociaż akurat z uzupełnieniem żaden problem przecie).
Się dołączam!

Czebaby wytoczyć coś z piwniczki, antałek jakiś, czy co…
To i ja się dołączę, chociaż u mnie jeszcze wcześnie
Ale takiego wirtualnego drinka, to żaden policaj nie wyniucha


Mowy nie ma. Chyba że wirtualny policaj, ale taki z kolei nie nałoży realnego mandatu!
Zostało coś jeszcze? To i ja się dołączę
No jeszcze by też, żeby zabrakło!
Nie ma takiej możliwości!
Dzień dobry

O sytuacji na drogach nie wspomnę
„Czarny lód” w wielu miejscach… no i oczywiście wypadki 


Jak mnie coś nie trafi z tą pogodą, to będzie cud
Przedwczoraj +19C, a wczoraj -2C. Dziś znowu ma być cieplej, chociaż nie tak jak przedwczoraj… Nie mogłoby się to jakoś ustabilizować? Wyśrednić?
Jak przedwczoraj popadało, a potem zamarzło, to miałam problem z otwarciem samochodu. Drzwi przymarzły
Aby do wiosny!!!
Miłego dnia życzę
A wiesz, że tu też na mróz idzie? Ale nie aż taka różnica, jak u Was – od plus 5-6 wczoraj do minus 0,5 dzisiaj.
Pisałam już kiedyś (i to chyba kilka razy), że u nas takie gwałtowne zmiany są normalne. Ale i tak nie mogę się przyzwyczaić
Współczuję Ci z tą pogodą. Zwariować można.
Dzięki
Jeszcze jak się zmienia co kilka dni, można wytrzymać, ale ta huśtawka działa źle na mój system nerwowy, kręćka można dostać 
Ja się wczoraj nie odzywałam ,bo jak przeczytałam ,że jest dzień języka polskiego ,wiersz Waligórskiego przytoczony przez Jo , to się zwyczajnie bałam ,że się skompromituje używając naszego kochanego języka .
się proszę ja was do świętowania
Dzisiaj dostałam następny list z NFZ i żeby odciąć się od problemów i żeby mi czerwona płachta z oczu opadła to sobie pozwolę coś skrobnąć..
I przyłączam
Zaapraszam!
To może ja jakiś wirtualny torcik postawię? Oczywiście dla wszystkich chętnych!
O, taki by mi się widział:
Uch, ale apetyczny
A świeczki gdzie?
Się nie mieszczą…
Pasi! Biorę z dokładką, skoro wirtualny!
Zachęcam! (Co czyniłbym również gdyby nie był wirtualny)
Więc szkoda, że to tylko wirtualny…
niewirtualnie to bym zeżarła wszystkie truskawki
i może trochę galaretki
Zupełnie jak Najjunior. On też zostawiał po sobie tylko ciaściane ruiny, odarte z truskawek i może trochę galaretki!
…nic nie szkodzi, oboje wszak młodzi… 😉
To i jak się poczęstuję, jeśli mogę
Tylko bym prosiła to w żółtym koszyczku 
Kochany Panie Macieju,
Jak się zsumuje cyfry z daty Pańskich urodzin, wychodzi 25. Mnożymy przez siebie i mamy 10. Jak dodamy sumę cyfr składających się na wiek, to samo, znowu 10. Wniosek?Jest Pan 10 out of 10. Tłumaczyć nie trzeba, sekretu żadnego też nie zdradzamy, wszyscy doskonale wiedzą, ale warto mieć twardy dowód, jak się napatoczy jakiś patrol trolli albo zazdrosny tłum. Co nie znaczy, że nie można pożyczyć, zwłaszcza że jest jak mało komu.
Trafiania, Panie Kłaczku: w serca, do celu, w samo sedno i we wrogów. Zawsze jest dobrze mieć pod ręką obfitość zasobów wszelkiej maści, zacznijmy od najważniejszych, siłę, miłość, hart ducha, po niezbędne, tu proszę samemu pomyśleć wedle uznania i następnie zdmuchnąć świeczki.
Niech Panu Anioły wiernie służą a diabeł niech sobie spierdala.
Last but not least, wszystkiego z krajobrazu marzeń oraz wiecznie otaczającej pomyślności i zrozumienia,
Ściskamy Pana serdecznie,
Pańscy
y i ż
Panie Y!
Jak zwykle przemiło Pana widzieć wirtualnie na Wyspie i gdziekolwiek indziej. Obawiam się, że w numerologii (i nie tylko) nie dorastam Panu do pięt, trafiać jednakże zwykle się udaje, czasem aż za dobrze [głębokie westchnięcie]. No i przydałby się czasem przewodnik diabelsko-anielski, bo bywa, że nie wiadomo, kto chowa pod kapotą skrzydła, a kto ogon.
No i znakomicie, że Pan napisał, bo o czymś mi Pan przypomniał, ale to już wyjaśnię na stronie.
Z całego serca dziękuję za życzenia i odściskuję ostrożnie, mimo że wirtualnie.
Jak to niedobrze opuszczać Wyspę. Nawet nie złożyłam życzeń Jubilatowi


A życzę Ci Mistrzu Q przynajmniej tak dobrze jak sobie. Lepiej już nie można
Niech Ci się wiedzie i szczęści, tak w życiu osobistym, jak i zawodowym.
Bardzo dziękuję, nic się nie stało, bo ja mam jak co roku trzydniówkę – 22 urodziny, 23 interludium, 24 imieniny
Dzięki czemu trudno się spóźnić z życzeniami, bo jest na to w sumie ze 72 godziny.
A ja Quaczku kochany przytulam do serca. Czerwona płachta mi już z lekka opada to kawałek torcika zjem
Dziękuję pięknie i zapraszam na torcik w takim razie! Precz z płachtami, a zwłaszcza z ich przyczynami.
Powiem więcej: PRECZ Z PRECZEM!!!
(wybaczcie, ale resztką sił gonię)
Życzę wszystkiego najlepszego co jest znane w przyrodzie , a w Bibliotece zostawiam nalany dobrym trunkiem toast : Na zdrowie !!!

Nawet w kryształowych pucharach
Hihi! Teraz wiemy, z czym Max chodzi di biblioteki!
Ooo! Z zacnego szkła smakuje jeszcze lepiej!
To ja prócz najlepszych życzeń zadbam o piwniczkę Dostojnego Jubilata 😉

Uuuu. Konkretnie! W życiu takiej nie miałem, chociaż momentami bywało blisko…
Znane są przypadki , że nałogowcy tylko patrząc na butelkę ze znaną sobie zawartością , dostają lekkiego świra . Nie przewracają się , ale mają szereg funkcji ruchu w tym mowy częściowo sparaliżowane . W taki prosty sposób , tanio , można czuć się jak po kielichu …
Bardzo ekonomicznie.
Och. Taniej niż w Biedronce!
Ja się dziś przedwcześnie udaję, bo mnie dusi. Życzę Państwu udanej zabawy, celebracji i czego tam komu potrzeba.

Spokojnej i odświeżającej, do soboty nie zamierzam pauzować
A ja wróciłam do domu i dosiadam do stołu, wznosząc toast… Sto jat, Jubilacie

A dziękuję, dziękuję pięknie. Może jeszcze poczęstować?
Dziękuję, chętnie

A teraz nasycona wszystkimi dobrociami, powiem dobranoc i znikam
Spokojnej!
Dobry wieczór 🙂
Mimo i pomimo, że dzień dobiega końca to i ja pozwolę sobie dołączyć się do życzeń, co by się szczególnie nie rozwodzić, wszystkiego najlepszego Mistrzu Q! Zdrowia, zdrowia i jeszcze raz pieniędzy! Sto lat!
Dziękuję pięknie, Lordzie W., muzyczny detektywie Wyspy! Przepijam do Ciebie również!
Nie żebym już szedł spać, ale dobranocka być musi.
Takie granie w sam raz na sen, dużo przestrzeni, przyjemny, ale niezobowiązujący temacik – na spokojną noc.
Snów relaksujących przed piąteczkiem i całym weekendem.
Niechaj nas lampka strzeże podczas tegonocnych hulanek! 😉

Dziękuję 🙂 i dobranoc
Piątkowe dzień dobry. Może tak z rana to jednak nie będę wyciągał żadnego alkoholu
Zwłaszcza w obliczu badań
Dzień dobry
mróz…
Witajcie!
Kiedy ja się wyśpię? Nie ma ktoś jakiegoś zintensywniacza snu?
Też tak kiedyś mówiłam
Wyłącz wszystko i schowaj się w jakiejś nie wiem serwerowni?
Serwerownia mogłaby być miłym miejscem: ciepło, spokojnie, cicho, tylko chłodzenie szumi
Hałaśliwe i zimne
Dzień dobry. Późnawo, ale to dlatego, że byłem na badaniach (tzn. krew i mocz), nawet szybko poszło, ale trzeba się było zebrać, ubrać, wybrać i wrócić, więc trochę zeszło. (Badania kontrolne, nic się nie dzieje złego, o ile mi wiadomo).
I tak ma być jeszcze przez 100 lat 🙂
To już niemal geologiczne miary czasu się robią!

Dybry

Chyba
Już biegnę z kubkiem…
O to to. A ja z filiżanką (zawsze się łapię na tym, że chcę napisać z Filifionką, ale to jednak nie to samo).
Dobry wieczór. Koniec pracy na dziś. Fajrant.
A tu cisza, jak makiem zasiał…(skąd to porównanie?)

Przykro mi niezmiernie, mam… taki sobie wieczór. Myślałem, że będzie miły, ale okazało się, że nie.
Na dobranockę się zjawię.
No to ja też powiem dobranoc
i zmykam do jutra 
Spokojnej.
Dobranocka.
Było i pewnie będzie nieraz jeszcze. Sting i piosenka mniej więcej z czasów liceum. Dwie sprawy:
Dżentelmen odejdzie, ale nie ucieknie.
Pozostań sobą, nieważne, co o tobie mówią.
Snów spokojnych. Z czystym sumieniem.
I o to chodzi.
Dobranoc.
Na spokojne sny pomoże lampka… Pomyślimy…

Bardzo dziękuję z góry. Dobranoc.
Dzień dobry
Mroźna sobota 
Witajcie!
Mróz nieco przereklamowany, u nas -7 i prószy śnieg – zima powinna być właśnie taka!
U mnie -4, ale zważywszy na ostatnie temperatury, jest mroźno. Tym bardziej, że wieje silny wiatr prosto z Moskwy. Śnieg też pomału prószy.
Po czym poznajesz? Pachnie Putinem?
Putinem mogłoby tylko cuchnąć.
Oj, nieładnie Pani Bożenko
Czeka mnie urocza rodzinna sobota na zakupach.

Brrr!
Zakupy – to, co niektóre kobiety lubią najbardziej!
Ja nie znoszę zakupów, ale że już byłam, to poproszę Gienię o kawę
Z moimi synami?
Szczerze wątpię.
Dzień dobry. Zaspałem, bo miałem taką sobie noc, a bardzo rano Najjunior wyjeżdżał i cały dom o tym usłyszał. Teraz kawaa.
To co? Ciąg dalszy imprezy?

No jaaa! Pewnie!
Jak mawiała śp. Babcia z Żywca: piwo, wino i co ino.
To ja się przyłączam
Ależ oczywiście! Już lecę po shiraza! 🙂
A w ogóle to ja miałam mieć Maciej na imię. Tylko jakoś nie wyszło

Nie mów! Cóż za koincydencja!
A wiesz, miałem koleżankę Macieję. Kazała się nazywać Majką…
Nawet nie wiedziałem, że jest żeńska forma tego imienia
Ciekawe co było pierwsze – Maciejka czy maciejka
Roślina pewnie, ale nazwa…? Hmm. Chyba imię, potem nazwa!
Nawet nie wiedziałam, że są takie buty…
Są. Bardzo wygodne. Przynajmniej te, które ja mam.
A w ogóle jak sypnęło śniegiem dzisiaj wieczorem (a dzisiaj dosypuje jeszcze, chociaż skromniej), to napadało dobrze ponad 5 cm.
A tu trochę poprószyło i już się skończyło. Teraz słońce co chwilę przyświeca, a po śniegu ani śladu.
Tu tak było jeszcze do niedawna. Konkretnie do wczorajszego wieczora.
Dzień dobry


U mnie też ma padać śnieg, ale potem deszcz i ma zrobić się cieplej. Dobrze, że nie odwrotnie. Bo jak popada deszcz i potem przymrozi, to się robi nieciekawie
Dziś dużo planów, ale jak to wyjdzie, to nie wiadomo…
Miłego dnia życzę
Nawzajem i Tobie!
Dziękuję
A tak w ogóle, to słyszę jak szpaki się tłuką na karmniku. I tak codziennie
Na początku zimy przylatywały może ze 4 sztuki, teraz z 50. Rozmnożyły się zimą? 

A to wszystko przez te robale, które im sypię. Uwielbiają je i wyczyszczą wszystko w kilka minut. A co przy tym awantur?!!!
Chyba w końcu zbankrutuję przez nie. Tanie to nie jest, a pół kilo na raz idzie jak woda… dobrze, że wiosna już blisko
Raczej pewnie zwiedziały się o jadłodajni. Co swoją drogą stanowi niezły przyczynek do wiedzy o porozumiewaniu się zwierząt!
Ja mam karmnik na parapecie, co pozwala mi obserwować ptaki. Przylatują różne, ale dziś pierwszy raz zobaczyłam dużego, czarnego ptaka z wielkim białym dziobem. Nie wiem co to za ptak, bo nie mogę się dokładnie przyjrzeć, żeby go nie spłoszyć.
Cały czarny z białym dziobem? Jedyne, co mi się tak na szybko kojarzy, to łyska, ale żeby na parapecie, to nie słyszałem jeszcze. W wodzie, owszem. Poza tym pewnie wiesz, jak wygląda.
Z kolei taki dzierzbowron ma owszem jasny dziób, ale poza nie jest cały czarny. No i jeszcze nie widziałem takiego w mieście, bo występuje dokładnie po drugiej stronie kuli ziemskiej, w Australii i na Papui-Nowej Gwinei.
Jakiej wielkości „duży”? Jesteś w stanie porównać do innego, znanego gatunku?
Wyglądał na łyskę, ale chyba by nie przyleciała na parapet i nawet trochę posiedziała…
Ten był chyba wielkości dzierzbowrona, ale cały czarny jak kruk.
W każdym razie większy od gołębia i wrony. Przez firankę nie mogłam widzieć dokładnie. Jutro nasypię im jedzenia i nie zasłonię firanki, może zobaczę więcej.
O to to. A jakbyś jeszcze może spróbowała zrobić zdjęcie.
Myślałam o tym, może się uda…
Znajoma z Rataj, która pasjami fotografuje i identyfikuje ptaki (trochę jak Mireczka, ale może nie tak, żeby jeździła do parków narodowych, raczej tylko w Poznaniu, nad Wartą etc.), a której opisałem sytuację, stwierdziła, że to może być gawron, w sensie że zdarzają się takie z jasnoszarym, prawie białym dziobem. Krukowate są charakterystyczne, rozpoznałabyś chyba?
Spojrzałam na atlas ptaków, rzeczywiście, to może być gawron. Ale spróbuję jutro mu zrobić zdjęcie.
Trzymam kciuki, Bożenko. Może uda Ci się zrobić zdjęcie. Będzie co obejrzeć
To, że się porozumiewają, to wiadome od dawna. Przekazują informacje o jedzonku, ale i o niebezpieczeństwie. Każdy gatunek ma swoje „alarmowe zawołanie” na widok drapieżnika. Inne gatunki też je rozumieją, co miałam okazję zaobserwować wiele razy.

To tylko u ludzi „tak trudno się dogadać mówiąc tym samym językiem”…
Podejrzewam, że jak aktywność ludzi ograniczała się do tego, co obecnie robią ptaki, to też się jakoś dogadywali, problemy zaczęły się później.
Ale walka o terytorium lub pożywienie też może być powodem „niedogadania”. U ptaków i ludzi. Tylko ptaki tego nie usprawiedliwiają w żaden sposób, poglądami czy tam innymi ideologiami.
To fakt. Ptaki walczą o pożywienie nie tylko między gatunkami, ale i wśród swoich. Jak szpaki na moim karmniku, chociaż nie tylko one. Ale one robią to najgłośniej

Walka o terytorium wiąże się dość ściśle z pożywieniem. Im większy teren, tym więcej możliwości zdobycia pokarmu. No i oczywiście z bezpieczeństwem potomstwa. Bardzo często się zdarza, że nawet najbardziej terytorialne ptaki, w okresie spoczynku zbierają się w duże stada. Nikt wtedy z nikim nie walczy, a w grupie jest im bezpieczniej. Ludziom jest trudniej o taką konsolidację. Może dlatego, że ptaki posługują się instynktem, a człowiekowi wydaje się, że rozumem (w wielu wypadkach mam wątpliwości). Jako grupa jesteśmy silni. Jak ptaki…
Tak mi się skojarzyło ze starożytną Grecją, w której poszczególne miasta-państwa rywalizowały ze sobą, aż się kurzyło, ale niech tylko Persja spróbowała ich podbić…
Wspólny wróg, godzi zwaśnione strony…
Dokładnie tak jest. Najgorzej jak w czasie pokoju na siłę szuka się takiego wroga… robi się mało śmiesznie…
Ojojoj…
Jezu… Ale opieprzyłam jedną babę, która obraziła Jakuba… Pół galerii na mnie patrzyło z trwogą.
I bardzo dobrze. Niech się ludzie edukują, a nie jadą idiotycznymi stereotypami (jak zakładam).
Zgadzam się ze zdaniem naszych panów. Słusznie. W obronie swoich dzieci trzeba stawać!

Mnie też w takim wypadku by nie interesowało kto i ile ludzi na mnie patrzy. Niech patrzą i się uczą…
Ależ ja jestem z siebie dumna! Tylko energii mi zeżarło mnòstwo.
Energetycznie się zregenerujesz, a duma niech będzie z Tobą na długo
I słusznie, masz prawo być dumna z siebie. Brawo Ty
Zawsze zżera.
Ale się zasiedziałam, patrzałki mi się sklejają. Dobrej nocy Państwu życzę…
Ja też odpływam.

Spokojnej razy dwa. Zaraz przybywam z dobranocką.
Dobranocka.
Dzisiaj nietypowa, bo szanta, oczywiście w wykonaniu ulubionych Banana Boat. Co tam się dzieje w harmoniach, zwłaszcza w refrenach!
Snów o dalekich rejsach!
Miałem zamiar udać się na odpoczynek, czułem jednak iż czegoś mi brakuje, już wiem czego… !
Dobranoc !
Jak zwykle niezawodny
W dalszym ciągu mróz, ale bez śniegu 
Dzień dobry
Ha! Znaczy, że coraz mniej przytomny odchodzę od komputera!
Dziękuję!
Całą noc nasz domofon miał czkawkę. Od pierwszej do siódmej. Oszaleć można.
Nie można go było wyłączyć?
No właśnie nie. On nie ma wyłącznika.
A reszta jeszcze śpi, czy w kościele?
Ja jednak zaparzam kawę
Prawie krzyżem leżę.
Bo po tej zarwanej nocy koszmarnie mnie plecy bolą w odcinku krzyżowym.
Ale późne śniadanie to bardzo dobry pomysł.
Witajcie!
Mało się ostatnio udzielam, bo cały czas montuję kabarecik. Mam już około 1/3-ciej 🙂
Cieszę się, bo jest nadzieja, że ten kabarecik wreszcie zobaczymy
Dzień dobry. 11 poniżej zera. Czas na długi spacer.
Dzień dobry, mocno zaspany. Nieźle już napadało i dalej poprószywa, chociaż symbolicznie. Mróz oczywiście, chociaż nie taki jak u pana Z, na termometrze -4, czyli przy gruncie może -6.
Jeżeli ktoś z P.T. Czytelników miał przejściowe problemy z dostępem, to przeze mnie 🙁 Musiałem odrobinę podłubać w kodzie.
Za utrudnienia przepraszam!
Nie miałam żadnych, pewnie nie trafiłam na ten moment
A ja byłem na przechadzce połączonej z obiadem w bardzo przyjemnej knajpeczce, więc też mnie ominęło, cokolwiek to było.
Aha, już widzę. Bardzo przepraszam PT Wyspiarzy, bo te zmiany to poniekąd przeze mnie. Tetryku, mogę okrężną drogą (z kokpitu przez wpisy albo kategorie) wejść na stronę wpisu i komentować, jak widać, pełna funkcjonalność, jak sądzę, ale z głównej strony Wyspy nawet po zalogowaniu cofa mnie cały czas do kokpitu.
No i pokło pocie.
Czy jest ktoś chętny do zmiany piętra? To już się zamienia w drapacz chmur
Ja chwilowo nie mam pomysłu…
Ja też…
Postaram się coś wykombinować.
Idę spać. Czego i Państwu życzę.

Ja za Tobą, dobranoc
Spokojnej Paniom!
Dobranocka, dzisiaj bez obaw.
Poznański Fismoll i „pobawmy się w ptaki”, chociaż po angielsku. Spokojne, dużo gitary, delikatnie i wokalnie, i instrumentalnie. Trochę melancholijnie, owszem. Przepiękny utwór.
Snów, no właśnie, zabierających pod niebo.
Łagodne i moelodyjne dobranoc! 🙂

Dzień dobry
Poniedziałkowo i mroźnie…
Dzień dobry. Im bliżej świąt (Wielkiej Nocy) tym mroźniej
U mnie o szóstej rano 16 stopni.
Dzień dobry. Piękna, pogoda, słońce, wzmocnione odbiciami od śniegu…
Witajcie!
Od rana młyn… nawet nad temperaturą nie mam czasu się poużalać!
Aha, Mistrzu T. – kwestia, w której korespondowaliśmy, powtarza się, chyba że za każdym razem wyczyszczę ciasteczka. Na szczęście nauczyłem się omijać problem 🙂
W Firefoxie da się ustawić wygasanie ciasteczek przy zamykaniu przeglądarki; być może Opera też daje taką możliwość…
Tylko że ja nie chcę czyścić ciasteczek, bo to mi reguluje parę innych spraw – zapamiętywanie zalogowania na mniej ważnych stronach, wymagających logowania i parę innych ustawień na często odwiedzanych stronach.
Ale nic to – damy radę!
Dzień dobry.

Ja bym chciała czekoladę. Gorącą czekoladę.
Dziękuję.
Nie ma czekolady. Jest tylko wódka
Nowe piętro już jest. Zapraszam.