Julian Tuwim
Nauczyli mnie mnóstwa mądrości,
Logarytmów, wzorów i formułek,
Z kwadracików, trójkącików i kółek
Nauczyli mnie nieskończoności.
Rozprawiali o „cudach przyrody”,
Oglądałem różne tajemnice:
W jednym szkiełku „życie kropli wody”,
W innym zaś „kanały na księżycu”.
Wiem o kuli, napełnionej lodem,
O bursztynie, gdy się go pociera…
Wiem, że ciało, pogrążone w wodę
Traci tyle, ile…et cetera.
Ach, wiem jeszcze, że na drugiej półkuli
Słońce świeci, gdy u nas jest ciemno!
Różne rzeczy do głowy mi wkuli,
Tumanili nauką daremną.
I nic nie wiem, i nic nie rozumiem,
I wciąż wierzę biednymi zmysłami,
Że ci ludzie na drugiej półkuli
Muszą chodzić do góry nogami.
I do dziś mam taką szaloną trwogę:
Bóg mnie wyrwie a stanę bez słowa!
– Panie Boże! Odpowiadać nie mogę,
Ja wymawiam się, mnie boli głowa…
Trudna lekcja. Nie mogłem od razu.
Lecz nauczę się… po pewnym czasie…
Proszę! Zostaw mnie na drugie życie,
Jak na drugi rok w tej samej klasie.




Rozpoczął się nowy miesiąc z rokiem Tuwima. Tego wiersza nie znałam, a uważam, że jest godny uwagi.
Świetny wybór! Bardzo lubię ten wiersz 🙂
Cieszę się 🙂
Chodził mi ostatnio po głowie. Dziękuję.
Ha, ale kanały obserwowano przecież nie na Księżycu, a na Marsie!
…wiem, wiem, nie o to tu chodzi.
To prawda, ale może On się uczył inaczej, lub Mars nie pasował do rymu?
Wiersz znałam, i powtarzałam niegdyś ,szczególnie na fizyce gdy nie mogłam zrozumieć czegoś.Oświadczam ,że wróciłam do sieci….Jednak odwyk dał rezultaty – otwieram komputer ,gdy mam potrzebę
I zdrowo!
A z tą fizyką to było tak ,że jak wszystko mogłam wykuć nie siląc sie na zrozumienie (no przecież nie każdy musi być fizykiem) to jednak usilnie usiłowałam zrozumieć ,dlaczego żarówka świeci.. Rozumiałam ,że prąd przepływa, że w szkle są specjalne druciki ale nijak nie mogłam zrozumieć czemu toto świeci. Dopiero jak zakończyłam nauki ,ktoś mnie oświecił ,że w żarówce jest – oprócz drucików gaz..jakiś ,nie pamiętam jaki…Dlaczego nie fizyk??? A może ja na lekcji fizyki zajmowałam się czytaniem pod ławką „Idioty” Tołstoja?? Bo miałam taką fazę – na j.rosyjskim czytałam sobie Londona ,a na fizyce Tołstoja. Bo to był baaaardzo nudne lekcje…
No nie wiem, mnie się wydaje, że gaz to w świetlówkach/ jarzeniówkach, a w normalnych żarówkach z drucikami-żarnikami to raczej próźnia? Właśnie jak jest gaz, to po to, żeby nie musieć instalować drucika, w sensie że elektrody w świetlówce nie są połączone, tylko prąd biegnie (impulsowo) przez gaz i dlatego toto świeci?
Co do literatury zaś, to fajna faza
Z tym że gdybym miał cokolwiek podpowiedzieć, to jednak na rosyjskim lepiej chyba czytać Tołstoja, nawet jeśli nie w oryginale, to jest szansa, że w razie przyłapania rusycyst(k)a się wzruszy i potraktuje takiego ucznia ulgowo.
Fizykę lubiłam, szczególnie różnie doświadczenia. Jednak już teraz niewiele pamiętam z tego czego się nauczyłam.
Mój fizyk nie silił się na robienie doświadczeń. A lekceważyłam fizykę bo fizuś był kochany i dawał zawsze pozytywną ocenę jak człowiek zrobił niewinne oczka i stwierdził ,że nie idzie na fizykę….Jego brat natomiast ,rusycysta miał wyjątkowo nudne lekcje a ,że problemu z rosyjskim na poziomie licealnym nie miałam bo mi język sam wchodził do głowy to …zabijałam sobie czas lekcyjny jak mogłam
A teraz oddalam się i idę na polska imprezkę. Chyba nie uda mi się tu zajrzeć przed dobranocką…
Ja też niedługo będę musiała się oddalić i wrócę na dobranockę…
No tak, karnawał na całego!

Faworki, pączki, serpentyny i dobre trunki!
Nb. właśnie się dzisiaj zorientowałem, że za tydzień mamy Tłusty Czwartek!!!
Przyjemności!
Poezja w małych dawkach jest nawet nawet 😉
Też bym tak chciała zostać na drugi rok „w tej samej klasie” – to co kiedyś mi wbijali do głowy nic mi nie mówiło, wydawało się niepotrzebne, abstrakcyjne, dziś może więcej bym skorzystała…

Otóż to, samo drugie życie to jedno, ale żeby podczas jego przeżywania wiedzieć, co potrzebne, a co nie!
No nie wiem, czy chciałbym być nastolatkiem obarczonym doświadczeniem całego życia? Rzeczy niemożliwych dokonują wszak tyko ci, którzy nie wiedzą iż są one niemożliwe…
Oj oj. No niby tak, ale z drugiej strony np. dystans wobec niepowodzeń wolałbym mieć dzisiejszy, a nie ten sprzed 25-30 lat.
Ja bym niczego nie poprawiał Niech będzie wszystko tak jak jest .Jeśli poważnie , przez chwilę , zastanowimy się nad ogromem kosmosu i nad pięknem planety Ziemi z jej bogatą , wspaniałą przyrodą , to nawet ateista widzi w tym palec boży . Zatem bez zmian , bo przy naszych zdolnościach , możemy ten wzorowy porządek spieprzyć . Dobry wieczór 🙂
Dobry wieczór. Ja jednak obstaję przy swoim. Może z czasem mi przejdzie?
Mam wrażenie, że mówicie panowie o dwóch rożnych rzeczach: Max o porządku kosmicznym, Quackie o porządku własnego życia…
Och
w sumie to dwie strony tego samego medalu…
Natomiast teraz jednak fajrant i przerwa.
No to wróciłam i zaraz idę spać.

Spokojnej!
ZARAZ
ZWARIUJĘ
Co masz zrobić dziś, zrób pojutrze – będziesz mieć 2 dni wolnego…
Pożyczyłbym spokojnej, ale…
Co znów walnęło i od której strony?
Kuba. Od 2 tygodni gorączka. Wyglada na to, że przyszły tydzień też spędzi w domu.
Póki co – dobranocka.
Śliczna, delikatna melodia, stanowiąca wstęp do serialu bardzo niedelikatnego. No ale jeśli skupimy się na samej muzyce – cudo.
Snów delikatnych przed kolejnym zgoła niedelikatnym dniem.
Może faktycznie iść spać?

No to co, spokojnej?
Sądzę, że to dobry pomysł…

Dobranoc!
Dzień dobry
zima wraca? Za oknami biało, ale nie od śniegu, tylko szronu…
Witajcie!
To mówisz,
Bożenko, że nowe wraca?
Na to wygląda…
Dzień dobry. Na IV piętrze plus 3 stopnie, ale na poziomie gruntu jak w Poznaniu – szron.
Dzień dobry. Podobno dzisiaj mamy Dzień Świstaka. Cokolwiek by to znaczyło.
Znaczy niektórym będzie się powtarzał w kółko i w kółko.
Rok czy dwa temu jedna z telewizji puszczała tego dnia przez cały dzień film „Dzień świstaka” z Billem Murrayem – pyszny, metafilmowy albo autotematyczny pomysł!
Film oczywiście pamiętam. Dobry był. A puszczanie filmu cały dzień jeszcze lepsze.
Kawki?
Och! No koniecznie, bo właściwie ile można pisać przez sen?
Teraz kawka. Z pączkiem poproszę(powoli trzeba szykować formę na tłusty czwartek)
A co jeśli nie jadam pączków?
Odstąp łasuchom i poprzestań na chruście vel faworkach 🙂
Chętnie
Dzień dobry

Piękny wiersz
Witaj Mireczko. Też mi się on podoba
U mnie znowu zimno



Te skoki temperatur przyprawiają o zawrót głowy
Panuje u nas jakaś paskudna odmiana grypy. Już ładnych parę osób zmarło od powikłań pogrypowych. W związku z epidemią, część szkół jest zamknięta i podają coraz to nowe, które są zamykane. My jakoś się jeszcze trzymamy. Ciekawe jak długo…
I pomyśleć, że większość tych, którzy zachorowali, była szczepiona przeciwko grypie. To po co szczepić, skoro i tak nie działa?
To chyba po obu stronach Wielkiej Wody, bo i ja co i raz słyszę o przypadkach wśród znajomych i rodziny – południe Polski, Śląsk, przed chwilą ze Szczecina. I tradycyjna grypa, i żołądkowa…
Zgadza się, u mnie też. Ale nie słyszałam o wypadku śmiertelnym i oby tak zostało
Też tak myślę. Śmierci nikomu nie życzę. Tutaj też te powikłania mogą zwolnić, żeby już nikt więcej…
Zima do kitu, to i tak to wygląda. U nas niby mrozy były (i są), a nawet dość długo śnieg leżał. Tylko (jak myślę) te skoki temperatury są zabójcze. Ludzie tracą odporność i do widzenia…
O ile można miło wspominać jakąkolwiek chorobę 
O żołądkowej nie słyszałam. To znaczy, żeby ktoś zachorował. Raz w życiu miałam i nie wspominam tego najlepiej
Noo, na przykład lekko przechodzoną ospę wietrzną można wspominać po latach całkiem sympatycznie, nawet jeżeli z lekkim swędzeniem…
Dziś „Dzień Świstaka”, czy świszcza. Ciekawe co Phil wymyśli
A właściwie co wymyślą jego opiekunowie.
Pamiętam, jak kilka lat temu, Phil dziabnął w ucho jednego z opiekunów. Krew się polała… I słusznie. Po co budzą zwierzaka z zimowego snu? Niechby sobie spał…
„- Phil, wstawaj, w całych Stanach chcą wiedzieć, ile jeszcze zima potrwa!
– [ziew] jeszcze pięć minut…”
Ale idzie podobno nowa porcja przymrozków i śniegu…
Wiadomość z Punxsutawney, Pensylwania: o 14.07 czasu polskiego świstak Phil zobaczył swój cień. Czyli jeszcze 6 tygodni zimy. Ale czy tylko w Ameryce, czy na całej półkuli północnej, to nie wiem.
Trzeba zapytać świstaka, niech to sprecyzuje
Ja się boję – jak potrafi chapnąć w ucho?
W Warszawie 30 stycznia br, widziałem gromady szpaków poszukujących na trawnikach czegoś na śniadanko . Wniosek : ptaki nie odleciały zbyt daleko , zatem wiosna może być wczesna ..
No to teraz będziemy świadkami fascynujących zmagań: kto wygra, polskie szpaki, czy amerykański świszcz Phil?!?
A może te 6 tygodni to w USA, a u nas kapkę krócej?
U nas też niekoniecznie musi być te 6 tygodni. Phil nieomylny nie jest i jego „przepowiednie” sprawdzają się w 50%. Czyli albo powiedział prawdę, albo nie

Jak to się u nas mówiło – na dwoje babka wróżyła…
Ja szpaki widuję całą zimę, więc nie jest to symptom wiosny
Szpaki nie zawsze odlatują…
Moi znajomi pokazywali zdjęcia żurawi. W styczniu. Co jest większym zaskoczeniem, bo ich nie powinno być w Polsce o tej porze roku. Powinny wygrzewać piórka daleko na południu
Może to jest symptomem łagodnej zimy?
Może… ale na ogół ptaki nie kierują się symptomami, a instynktem, który każe im odlatywać do ciepłych krajów bez względu na to jaka będzie zima. Nie jestem specjalistką, więc trudno mi się wypowiadać…
Ptaki z Polski do ciepłych krajów odlatują m.in. przez Hiszpanię , a w Hiszpanii aktualnie zawieje śnieżne , to może szpaki straciły orientację i wróciły na stare śmieci ? Te które widziałem , to było z kilkadziesiąt sztuk , taka zorganizowana grupa …
O, a to by było ciekawe. Albo podejrzały prognozę pogody na czyimś telewizorze, zobaczyły, że w Hiszpanii śnieg i stwierdziły, że zaczekają, aż stopnieje?
No. To fajrant. I przerwa.
U mnie też fajrant, ale do jutra. Dobranoc

Spokojnej!
No to dobranocka.
The Temptations, czyli Pokusy i „Just My Imagination” w mojej ulubionej formie, czyli bez instrumentów. Pięć głosów w harmonii, ale jakiej!
Snów jak najlepiej wykorzystujących wyobraźnię!
Ileż to pokus nieść może wyobraźnia!

Dzień dobry
sobota…
A dziś:
Zapach jaśminu
Na mojej polanie zakwitły jaśminy,
Wykąpane w rosie, pachną jak szalone,
Zamknę je w pamięci, tutaj nie przeminą,
Będą stroszyć płatki, słońcem prześwietlone…
Śmietankową bielą płoną wśród zieleni,
Nakrapiane złotem, kuszą bezustannie,
Do ciągłych powrotów, tego nic nie zmieni,
Rozproszą mrok zmierzchu, świtem…mgły poranne…
Kiedy przyjdzie zima, mroźnie zaśnieżona,
Uwolnię wspomnienia, nie mówiąc nikomu,
A gdy ktoś zapyta, przyznam rozmarzona,
Że to jaśminami pachnie w całym domu…
z http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.jolantamariadzienis.pl
Piękne…
Nie jaśmin, ale w prezencie za piękny wierszyk
Rzuciła w oczy data tam u góry…
Hihi, nazwisko mi kogoś przypomina! 😉
A kogo? Nie znam tej pani, ale Asnyk mi nie pasował 😉
Trzeba samemu, bo Gienia wzięła wolne?

No to podstawiam kubek
To ja też podstawiam kubeczek.
Dzień dobry. Od rana podpinałem system awaryjnego zasilania, co wymagało trochę zachodu (a komputer musi być wtedy wyłączony), potem dysk sieciowy nie chciał odpalić, i dlatego dopiero teraz jestem. A i to nie tak na już, bo jeszcze trochę biegania.
Witajcie!
Sobota: poranne zakupy, śniadanko na luzie, za chwilę kawa – i można już cały dzień przesiedzieć przy pracy…
To może i teatrzyku się doczekamy?
Uruchomiłem pięterko wspomnień… Zapraszam!