« Olney Jeden krótki dzień w Gdyni »

Na żywo z Żywca

Na początku myślałem, żeby napisać po bożemu, chronologicznie, „a pierwszego dnia tośmy…” (jedli placki, jak w monologu Krzysztofa Litwina z Piwnicy pod Baranami), ale zaraz mi przeszło. No bo w sumie fajniej zorganizować wpis wokół zdjęć, miejsc czy wydarzeń. Dlatego zacznę od najbliższego otoczenia i spaceru nad Sołą, a częściowo nawet w Sole – stan wody był taki niski, że można ją było przebrodzić, co też i zrobiliśmy, jeszcze tego samego dnia, kiedy przyjechaliśmy.

Soła tuż koło ujścia Koszarawy rozlewa się szeroko. Od zachodu dołącza do niej „papierówka” – boczny kanał, biegnący od nieczynnej już papierni. Zamknięcie papierni ma oczywiście minusy, zwłaszcza jeżeli chodzi o lokalny rynek pracy, ale i plusy: wąskim, rwącym strumieniem nie płyną już śmierdzące, choć nadspodziewanie kolorowe ścieki. W połączeniu ze znaczną poprawą podejścia lokalsów do ekologii sprawiło to, że w Sole pojawiły się bobry albo piżmaki. Niestety nie mam zdjęcia, akurat tym razem nie zaszczyciły, ale parę lat temu widziałem jednego na własne oczy. Natomiast tym razem udało mi się sfotografować z daleka drozda (jak sądzę) – wielkość i ubarwienie na to by wskazywały.

Następnego dnia podczas powrotu z zakupów dostrzegłem zaś na samym brzegu rzeki innego ptaka, a jakiego, to nie mam pojęcia. Grzbiet, ogon i głowę miał ciemnografitowe (nie czarne), natomiast brzuch – jasnobeżowy (nie biały). Sylwetka trochę jakby zimorodkowa, ale przecież nie przy takich kolorach? Siedział na kamieniach tuż nad wodą i podfruwał tylko, uciekając przed ludźmi, którzy zanadto się zbliżyli. Na oko raczej nie łowił ryb, najwyżej jakieś nadwodne owady.

Ta sama Soła nieco wyżej, może z dziesięć kilometrów przed Żywcem, płynie przez Węgierską Górkę, gdzie mamy ulubione kąpielisko. Nie inaczej było i tym razem – wybraliśmy się tam, trafiając idealnie z pogodą, po porannych opadach, a przed popołudniową burzą, mieszcząc się z plażowaniem (na kamieniach, ale cóż z tego), zakupami i obiadem w karczmie „Pod Niedźwiedziem.” Poza nami i rybkami w Sole z żywych istot były jeszcze węże, najprawdopodobniej żmije, po drugiej stronie rzeki, wygrzewające się na kamieniach. Zdjęcia niestety brak, mam tylko ogólny widok w dół Soły.

Odwiedziliśmy również moją Kuzynkę, zamieszkałą kilkanaście kilometrów od Żywca. Kuzynka sprowadziła się tam po ładnych paru latach mieszkania za granicą, i poza mężem i synem ma dom pełen zwierzaków. Do pilnującej obejścia pani Bernenki Pasterskiej vel Lotty (na zdjęciu poniżej) i dwóch bardzo urodziwych kotek dołączyły niedawno dwie kaczki gatunku biegus indyjski (drugie zdjęcie jeszcze niżej), sprowadzone w trybie pilnym jako broń biologiczna na bezskorupowe ślimaki, których nic się nie imało, a żarły owoce i warzywa na potęgę. Nie wiem, czy broń działa, bo kaczki się dopiero aklimatyzują.

W Żywcu można odwiedzić również przyrodę z grubsza oswojoną – w parku jest coś w rodzaju minizoo, a w nim liczne ptactwo domowe, mniej lub bardziej ozdobne, a także konie, kozy, daniele, świnki, osły… Są kuce walijskie, którym miłe dziewczyny z obsługi zaplatają grzywy w warkocze:

Za ogrodzeniem można zaś podziwiać oprócz danieli (podarowanych Żywcowi przez Annę Komorowską, żonę byłego prezydenta RP) również indyki, kozy, owce i strusie – na moje oko chyba australijskie emu. Oczywiście łapczywe i wszystkożerne, jak to strusie.

Okazało się również, że od dziewczyn z obsługi można nabyć ozdobne pióra mieszkających tu pawi (dochód przeznaczony jest na utrzymanie zoo). Nie omieszkaliśmy z tego skorzystać i już po chwili trzymaliśmy w dłoniach piękne pióra – gdyby nabyć ich więcej, można by ułożyć z nich bukiet całkiem jak z kwiatów.

Na koniec zaś fauna zupełnie nietypowa – ogrodowy krokodyl z jednej z willi w Węgierskiej Górce, co prawda kontuzjowany, ale… wart pokazania. W końcu nie zawsze ma się okazję zobaczyć takiego gada w sercu Beskidów! 🙂

150 komentarzy

  1. Quackie pisze:

    Jak to mawia Tata Quackie: wszystko zwirze, co ma pirze – i nie tylko. Tak to wyglądało w ubiegłym tygodniu (tzn. wówczas, gdy nie padało).

  2. Tetryk56 pisze:

    Te zwierzątka w minizoo nie były podpisane? np. jakie strusie?
    W czasach mojego dzieciństwa w Mościcach też było minizoo, pod nazwą „Małpi Gaj”, utrzymywane przez dominanta dzielnicy, Zakłady Azotowe. Doszło tam swego czasu do jedynego chyba w Polsce przypadku, że pracownica zakładu przemysłowego dostała zwolnienie lekarskie z powodem „pogryziona przez małpę”…

    • Quackie pisze:

      Otóż właśnie co do podpisów, to nie wszystkie były. W stajni każdy koń, kuc, osioł i lama mają swoje boksy i te boksy są podpisane, natomiast już na wybiegach danielowo-kozich czy też w wolierach – nie. I trudno znaleźć szczegółowy opis w sieci.

  3. Jo. pisze:

    Ale że bobrów nie ma? No też coś.

    • Quackie pisze:

      No chyba są, tylko się kamuflują. Ten, co go widziałem parę lat temu, wypłynął wczesnym, jeszcze dość jasnym wieczorem.

  4. Jo. pisze:

    A z kaczkami to trzeba uważać…

  5. Bożena pisze:

    Strusie piękne i pawie pióra, ale najbardziej spodobał mi się kuc z warkoczami. 🙂

    • Quackie pisze:

      Ma w sobie coś celtyckiego, jak z filmów o królu Arturze albo Robin Hoodzie!

    • miral59 pisze:

      Ja wolę rozwiane grzywy. Warkoczyki naturalne nie są, bo dzikim zwierzakom nie miałby kto ich zaplatać Wink Delighted

      • Quackie pisze:

        Prawda to, ale tak jak staram się stać mocno na ziemi, tak w przypadku tego kuca robię wyjątek – klimaty baśniowe rządzą Wink1

  6. Quackie pisze:

    Abstrahując na chwilę od przyrody, Żywca etc. – właśnie pomagam Najjuniorowi wieszać półki w jego pokoju, na ścianie z rigipsu. Ilość komplikacji, jakie się przy tym pojawiają, wynikających głównie z potwornego bałaganu, jaki N. ma w swoim pokoju, świadczy o tym, że młody człowiek ma niewątpliwie sporą część moich genów. Gdybym kiedykolwiek w to wątpił.

    • miral59 pisze:

      Do pokoju mojego syna, to wolę nie zaglądać… też ma bajzel Amazed Kiedyś czasami wpadałam tam i sprzątałam, bo coś mi się w środku przewracało, nie mogłam zrozumieć jak można w takim bałaganie żyć. Teraz już tego nie robię. Syn jest dorosły (we wrześniu skończy 32 lata) i nie będę się wtrącała w jego życie. Niech żyje jak chce. Jego pokój, jego bałagan… Weary
      A co do mojego macierzyństwa, to nigdy nie miałam wątpliwości Wink To na pewno moje dziecko, tylko nie wiem czemu takie bałaganiarskie Wink Overjoy
      Tylko czasami sobie myślę, że to moja wina… powinnam więcej wymagać, a mniej samej sprzątać… nie wyrobiłam w synku tego nawyku Sad

      • Quackie pisze:

        No cóż, moje właśnie dlatego „moje”, że bałaganiarskie. A co do wyrabiania (lub nie-) nawyków, to temat na osobny wpis i rozmowę.

  7. Rena pisze:

    Oo, pięknie, – dobry wieczór. Az mi się chce gdzieś wypaść na łono przyrody…

    Ja bym to chętnie mieszkała na wsi, w lesie i a niech tam – nawet srające kaczki by mnie nie wystraszyły. Chyba tylko zima i śnieg kopny.. Happy-Grin

    • Quackie pisze:

      Jak kuzynka z mężem podjęli decyzję o kupnie domku, to wszyscy im podsyłali link do tej historyjki (z różnicą Beskidy-Karkonosze). A oni jakoś dają radę, co mnie napełnia podziwem!

    • Bożena pisze:

      Też lubię wieś, ale jestem mieszczuchem i nic na to nie poradzę…
      Jedynie mogę czasem wyskoczyć do siostry i nacieszyć się przyrodą Wink1

      • Quackie pisze:

        My wyskakujemy na Kaszuby, czasem do teściowej, która ma domek z ogródkiem (chociaż to raczej dzielnica domków jednorodzinnych, trochę jak na poznańskim Grunwaldzie, niż wieś sensu stricto), rzadko do Żywca (bo daleko, poza tym tam ogród wielki, ale położenie też dość śródmiejskie). I tyle mi wystarczy, jeżeli chodzi o klimaty wiejskie Wink

  8. Bożena pisze:

    A teraz już powiem dobranoc, do juterka… lulu

  9. Jo. pisze:

    Dobranoc.

  10. Quackie pisze:

    Spokojnej – tak ogólnie.

  11. Rena pisze:

    Też już powiem dobranoc. Na temat wsi w Karkonoszach jutro…
    Czy wy się przypadkiem nie dziwice czemu mnie się chce na ABC??Tam śnieg kopny nie pada. Czasem wieje al do tego jestem przyzwyczajona Happy-Grin GoodNight

  12. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj mam klimat, żeby sobie uronić łezkę na wieczór. A zazwyczaj cieknie mi ona przy tym utworze, więc będzie, mimo że się powtarza po raz kolejny.

    Snów optymistycznych.

  13. Tetryk56 pisze:

    Dobrej nocy wszystkim 🙂

  14. miral59 pisze:

    Dzień dobry na nowym pięterku Happy-Grin
    Relacja i zdjęcia cudne Delighted Uwielbiam takie klimaty… las i woda Pleasure
    Zdjęcia ptaszków trochę niewyraźne, ale ten, którego nie rozpoznajesz, to może być pluszcz. Dorosłe osobniki mają białą pierś, ale młodociane już nie. Na zdjęciu tego nie widać… czy ten ptak miał cały brzuch taki jasny, czy tylko pierś i część brzucha? Jeśli cały, to nie mam pomysłu co to może być Thinking
    Bo ja się aż tak dobrze na ptakach nie znam… Sad
    Wiem jedynie, że pluszcze żerują nad wodą. Świetnie nurkują wyjadając wodne owady, tak z powierzchni, jak i spod wody…
    Kaczki cudne!!! Jeszcze takich nie widziałam Delighted
    Poczytałam i obejrzałam z przyjemnością Happy
    Oczywiście szczególnie te pierzaste Happy-Grin

    • Quackie pisze:

      Ależ oczywiście, że to pluszcz! Bardzo dziękuję za identyfikację. A zdjęcia są jakie są, bo z komórki, mimo że właśnie niedawno wymieniłem, to nadal zoom nie daje rady.

      Kaczki są, jak zeznała kuzynka, wyjątkowo szczupłe (może to dobroczynny wpływ biegania, które mają w nazwie gatunkowej? 😉 ), więc przeciskają się swobodnie przez otwory, w których normalna kaczka by utknęła. Usłyszałem m.in. opowieść, jak to zaraz po przyjeździe entuzjastycznie nastawiony pies ruszył się zapoznać z kaczkami, które sprintem pobiegły do odgrodzonej, warzywnej części ogródka i – ku zdumieniu widzów –
      szczupakiem przeleciały przez oka szerokiej siatki.

      • miral59 pisze:

        No to się cieszę, że trafiłam Happy-Grin Nie mam zastrzeżeń do jakości zdjęć, bo rozumiem, że nie jest łatwo „ustrzelić” ptaka, szczególnie jak nie chce „przypozować” Wink i kręci się jak bąk w kobylim zadku.
        Opowieść o kaczkach rewelacyjna Delicious
        Te kaczki kuzynki wyglądają inaczej niż przeciętne kaczki. Nie wiem, czy gdy robiłeś im zdjęcie, to były wystraszone, czy ich sylwetka zawsze jest taka „wyprostowana”? Thinking

        • Quackie pisze:

          Zawsze tak się trzymają. Tu jeszcze jedno zdjęcie, nieco nowsze, samej Kuzynki, w ramach bonusu – kocica na pierwszym planie. W tle widać plastikowy ogrodowy domek dla dzieci zaadaptowany na kacznik.

          • miral59 pisze:

            No to już wiadomo skąd kaczki mają taką nazwę Happy-Grin One nie tyle są szczupłe, ile mają taki kształt. Wszystkie kaczkowate trzymają balans ciała mniej więcej w połowie tułowia. Chodzą w specyficzny, „kaczy” sposób. Te dzięki takiemu wyprofilowaniu, mogą biegać szybciej, niż inne. A porównując to do ludzi… kobieta na wysokim obcasie też ma inną sylwetkę, niż ta na płaskim. Wydaje się wyższa (i w istocie jest) i dużo szczuplejsza Happy-Grin
            Kot jest cudny In Love Lubię takie wyraziste pręgi Pleasure

  15. miral59 pisze:

    Idę spać Spanko
    Trochę mnie ten dzień zmęczył Tired Może to, że było gorąco, a ja sporo czasu spędziłam w ogródku? Wędziliśmy boczek Delicious A przy okazji wyprałam chodniczki z łazienki na dole Wink Przy okazji… znowu się nam zepsuł „power wash”, czyli maszyna, która pięknie ściąga brud i nie muszę szczotkować… samo się pierze Pleasure No i musiałam szorować szczotką i płukać kilka razy Tired Jak to się człowiek do wygód przyzwyczaja… Wink

  16. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Fatalną nockę miałam, spałam może 4 godziny Sad

  17. Zoe pisze:

    Dzień dobry poniedziałkowo. Poszedłbym sobie uciąć drzemkę…

  18. Ultra pisze:

    Ta reporterska relacja z zielonych klimatów Żywiecczyzny wprawiła mnie w dobry humor. Kaczki rewelacyjne!

  19. Jo. pisze:

    Melisę poproszę. Podwójną. Bo bezmyślnie spojrzałam w wiadomości z rana.

    Ale jakby kto potrzebował kawy, herbaty, czy śniadania, to proszę uprzejmie:

    expresso PofCooks Roll

  20. Quackie pisze:

    Dzień dobry! Kawa na rozruch od Jo i zaraz jestem (przytomniejszy).

  21. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Gienia jeszcze śpi czy może się urlopuje? Ja na urlop wyjeżdżam w sobotę i już mam urwanie głowy 😉

  22. Rena pisze:

    Dzień dobry. Cale szczęście, że nidelandzkie wiadomości nie są takie denerwujące. W takim razie kawkę poproszę.. Happy-Grin

  23. Rena pisze:

    o, dziękuje dobry człowieku. Nic to , jednak będe musiała wybyć na czas dluższy, przedtem gimnastykę umysłową wielce zrobić ,bo muszę wypełnić formularz do banku po niderlandzku i jeszcze tak sprytnie ,żeby było na moje..a ja sprytna nie jestem .. O matko i córko !!! Odezwę się chyba wieczorem Happy

  24. Gimi**** pisze:

    Jaka przyjemna wycieczka, nie byłam nigdy w Żywcu, to znaczy teraz już jakby tak.
    Kaczki jak kaczki, ale kaczory to dopiero potrafią namieszać.
    Przyjemnego tygodnia:)

    • Bożena pisze:

      Dlatego wolę kaczki od Kaczorów…

      • Gimi**** pisze:

        najlepiej z jabłkami i żurawiną;-P

        • Jo. pisze:

          A wiesz, że kaczki jeszcze nie piekłam?

        • Quackie pisze:

          Ooo! Teściowa robiła niezłą, ale ostatnio strasznie sucha jej wychodzi.

          • miral59 pisze:

            Dużo zależy od kaczki. Zawsze robię je tak samo, ale czasami jest mięciutka i rozpływa się w ustach, a czasami piekę i piekę, a ona ciągle za twarda Weary Próbowałam różne warianty, ale jednak nadziewana jabłkami i suszonymi śliwkami jest najlepsza Delicious To ulubione jedzonko mego małżonka Pleasure Także nie ma święta bez pieczonej kaczki. Tak na codzień jest troszkę za droga…
            Amerykanie jedzą indyka, a my kaczkę Delighted Indyk jest za duży i za suchy. Nawet namoczony w winie…
            I od razu przypomniało mi się, jak nasi byli przyjaciele przyrządzali indyka na Święto Dziękczynienia. Tłumaczyłam Dorocie, że indyka (żeby „skruszał”) powinno się moczyć w winie. No to namoczyła… w czerwonym Overjoy Indyk miał siny kolor, ale smakował znośnie Delighted Nie był aż tak bardzo suchy…

    • Quackie pisze:

      A dziękuję. Żywiec ma jeszcze parę innych ciekawych miejsc, to tylko mój wybór, żeby skoncentrować się na przyrodzie, ptakach i zwierzętach.

  25. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Jak to dobrze, że wczoraj zabrałam do domu wyprane chodniki, chociaż jeden jeszcze był wilgotny Pleasure Zaczęło lać przed świtem i leje, błyska i grzmi Delighted Nareszcie nie będę musiała podlewać ogródka Happy

  26. Tetryk56 pisze:

    A u nos, wicie, dusno i porno…

  27. Quackie pisze:

    A teraz idzie ZNÓW na Warszawę. My jesteśmy w środku umiarkowanie intensywnej burzy.

  28. Kopciuszek pisze:

    Dobry wieczór:)
    Piękna relacja QMistrzu.Bardzo chętnie, tak jak Gimi, obejrzę inne fotki 🙂 Niestety w Żywcu nigdy nie byłam 🙁 Nazwa kojarzy mi się jedynie z piwem 😉
    Berneńska Lotta jest przecudowna 🙂 Sama planowałem zakup psiaka tej rasy. Jednak odpuściłem sobie, gdy doczytałem, że żyją dość krótko 🙁 Serce by mi z żalu pękło 🙁 Kucyk też jest piękniusi:)
    PS. Nawet nie wiecie, jak ja Wam tego deszczu zazdroszczę TooHot!
    Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie Buziaczki

  29. Jo. pisze:

    Ja już zmykam spać.
    Pod kordełkę, bo chłodzenie włączone i trochę zmarzłam.
    kordelka

  30. Bożena pisze:

    Niebo czarne, ale deszcz pada jakby od niechcenia. Myślę jednak, że jeszcze w nocy przyjdzie następna burza.
    GoodNight Spanko

  31. Quackie pisze:

    Jak widać po moich komentarzach, burzę mamy chwilowo za sobą, zaraz dostanie ją Krynica Morska z przyległościami… Zaraz idę myśleć nad dobranocką.

  32. Rena pisze:

    No i znikł mi jeden komentarz…. Nie wiem gdzie jest ale się już powtarzać nie będe. Tez chyba pod kordełkę pójdę Przede mną bardzo intensywne dwa dni..Trzeba nabrać sił… Happy

  33. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj będzie trochę w stylu granego czasami na dobranoc Richarda Cheese’a – jazzowy, a może nawet smoothjazzowy cover dużo ostrzejszego kawałka, który bardzo lubię, ale na dobranoc na Wyspie go nie zagram. Jako jazz natomiast całkiem się to broni. Zwłaszcza wibrafony. Happy-Grin

    Snów w wersji mocno złagodzonej.

  34. Zoe pisze:

    To ja też dobry wieczór burzowo i dobranoc burzowo.

  35. Quackie pisze:

    To może jeszcze lampkę…

  36. miral59 pisze:

    To i ja idę spać Spanko
    Niby przestało padać, ale na podwórku sauna. Duszno i porno…
    Dobrze, że małżonek zdążył wymienić naszą klimatyzację na nowszą. W domu chłodno i przyjemnie Pleasure Ale żeby nie było za dobrze, to powiedział mi, żebym poczekała na rachunek za prąd… te urządzenia ciągnął trochę więcej, niż poprzednie… Zaczekam Wink Delighted Na razie nie biorę do głowy Happy-Grin

  37. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Piękny poranek wstaje… Ciepło, ani kropli burzy Happy

  38. Zoe pisze:

    Dzień dobry. Naokoło chmury. Lekko kropi. No cóż, czasem musi popadać (póki nie mam urlopu).

  39. Bożena pisze:

    Dawno tu nie było Gieni, niech już wreszcie się nie leni!
    Koffie

    • Zoe pisze:

      Klasycznie, herbatujemy porannie.

    • Quackie pisze:

      Dzień dobry, ja jak zwykle – kawa i banan. Poproszę chwilkę na przebudzenie.

      • Zoe pisze:

        A gdzie bułka (jak u Małysza)?
        Ps. Banan u mnie wchodzi do gry po kawie w południe:-) Poniżej dowód, że to nie ściema. W puszce mam mieloną, zwykłą kawę (ale jeśli ktoś pija rozpuszczalne to tę polecam)
        kawa

        • Quackie pisze:

          Widzisz, coś w tym połączeniu jest – jak kawa, to i banan, jednemu rano, drugiemu w południe.

          • Zoe pisze:

            To jest oczywista oczywistość. Żyjemy w różnych strefach czasowych. Ja np. jestem bardzo śpiący bo ewidentnie jestem jeszcze na nocnej aktywności mózgu. Trochę to poplątanie brzmi ale powinienem żyć w jakiejś Ameryce – tam jest moja naturalna strefa czasowa. Hmmmm taka Brazylia. To byłoby to. I dużo kawy mają:-)

  40. Jo. pisze:

    …bry
    Od rana mnie dręczą rzezią wołyńską.
    Od niektórych rzeczy trudno się uwolnić, wracają same. Albo coś im pomaga. Tu akurat duchy przodków obudził ubiegłoroczny film i znowu mamy małe piekło.

    Ale herbatkę, taką na nerwy, to chętnie wezmę.

  41. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Chłodniej i chmurno – miła odmiana po wczorajszej saunie! Happy

  42. Quackie pisze:

    No to jeszcze parę zdjęć dodatkowych, niekoniecznie przyrodniczych.

    Zaczynamy od przyrodniczego wszakże – lama z zoo:

    Po prawie trzech latach remontu w Żywcu wymieniono most przez Sołę na podwieszany. Całkiem ciekawy widok jednego z elementów konstrukcyjnych w perspektywicznym skrócie:

    A to widok mniej więcej na północ, w kierunku Bielska. Edit: Gdybym przeszedł na drugą stronę, zdjęcie byłoby ładniejsze (a może nawet wyszłaby ładna panorama?), ale byłem z ciężkimi zakupami, a teraz przejście na drugą stronę jest trochę skomplikowane i okrężne.

    I jeszcze widok na południe, na most kolejowy, przez który właśnie jedzie pociąg do Suchej Beskidzkiej. Ta linia jest obecnie rewitalizowana, tzn. był czas, że w ogóle jej nie używano, a teraz zaczynają na nowo. Zaraz za mostem widać ujście Koszarawy (z lewej), a ta górka w środku i na prawo to zaczynający się tu masyw Grojca.

    • Zoe pisze:

      Fajny ten pociąg.
      Aha. Co do Żywca to oprócz piwa polecam koncert Męskie Granie. Wybieramy się (nie wiem czy pies też się wybierze)

      • Quackie pisze:

        W sensie połączenia? Bo skład całkiem normalny, w rodzinie mówi się na taki „żółtek”, bo większość jeździ pomalowana na żółto-granatowo.

      • Quackie pisze:

        A koncert odbywa się w amfiteatrze pod Grojcem, którego tu nie widać, ale to jest generalnie ten kierunek, kilkaset metrów w górę, nad brzegiem Koszarawy. Od razu powiem, że Rodzice Q. nie lubią tych koncertów, bo basy się niosą daleczko i do bardzo późna. Worry

        • Zoe pisze:

          Raz do roku przeżyją. U mnie co tydzień słychać nędznych szansonistów z pobliskiego ośrodka rekreacyjnego. A mieszkam k….. na wsi (tej spokojnej i wesołej) Happy

          • Quackie pisze:

            Nie tylko raz do roku, jest jeszcze Festiwal Ziem Górskich czy jakoś tak i inne imprezy, ale najgorsze basy i hałas przy Męskim Graniu. Plus zawsze jak coś się dzieje w amfiteatrze to snują się mało kulturalni ludzie, którzy widocznie nadużyli alku.

            • Bożena pisze:

              Jak dobrze, że mieszkam z dala od takich miejsc „rozrywki”. Happy

              • Zoe pisze:

                Człowiek, im ma więcej lat tym więcej potrzebuje cichej przestrzeni wokół siebie. U mnie za płotem kuzyn rozpoczął budowę domku jednorodzinnego. Myślę sobie czasem dlaczego nie wyemigrował gdzieś w cholerę do jakiegoś miasta albo dlaczego nie wżenił się w rodzinę milionerów na jakiejś Florydzie czy Kalifornii.

  43. Bożena pisze:

    Nie tylko pociąg fajny, wszystkie zdjęcia ciekawe Wink

  44. Rena pisze:

    Bardzo ciekawie. Fajnie.
    No cóz – nie da się uniknąc odgłosow tzw. cywilizacji. Nie da się – obojętnie czy to ogródek piwny, czy „Męskie granie” czy gril u sąsiada…Pies szczeka, kot miauczy ptaki dzioby drą itd itp…Zawsze będzie coś , co przeszkadza innym. Acha – słyszałam ,że w Tyrolu jednemu sąsiadowi przeszkadzają krowy z dzwonkami na szyi…Bo nie dośc ,że muczą to jeszcze dzwonią. Sprawa była w sądzie Happy-Grin

  45. Kopciuszek pisze:

    Dzień dobry:)
    Piękne te fotki. Zdjęcie z pociągiem suuper. Moją uwagę przyciągnęło również niebo na fot.3 (dodatkowej). Chmurki jak malowane… Super Approve THANK-YOU Princess

  46. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Na razie u mnie pochmurno, ale ciepło. A ma być jeszcze cieplej (31C) Happy No i ta pierońska wilgotność, która w znacznym stopniu podnosi temperaturę odczuwalną Weary
    Czyli znowu będzie sauna Worry

  47. Gimi**** pisze:

    ja z innej beczki: czy tylko mnie tak wolno się zdjęcia wgrywają? a może są za duże? tylko jak je zmniejszyć w łatwy sposób i najlepiej kilka jednocześnie?

  48. Gimi**** pisze:

    I zapraszam pięterko wyżej w wolnej chwili

  49. Quackie pisze:

    Dobranocka jeszcze tutaj.

    Dzisiaj mi się nasunęła niesłyszana od jakiegoś czasu Enya, ale ponieważ gościła na Wyspie już wiele razy, to w jakiejś innej wersji. No i jest – „Caribbean Blue”, ale na flet poprzeczny. I całkiem niczego sobie, zwłaszcza pod koniec, tam, gdzie jest miejsce na improwizację.

    Snów dobrze znanych, ale w innej wersji, tak dla odmiany.

  50. Tetryk56 pisze:

    No to i lampkę tutaj wystawimy… Spokojnych snów!

Skomentuj Tetryk56 Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)