Manfred Kridl we „Wstępie do badań nad dziełem literackim” opisuje zjawisko polegające na „utożsamianiu autorów jako ludzi prywatnych i ich spraw osobistych ze stworzonymi przez nich fikcyjnymi postaciami literackimi”. Ryzykując trywialność zauważę, że związek ten bywa zazwyczaj nieuzasadniony. Cóż z tego, skoro wspomniany rodzaj nadużycia interpretacyjnego żyje własnym życiem, tworzy plotkę związaną z pisarzem, a z czasem staje się przedmiotem dociekań biograficzno-literackich.
Najbardziej znana, a zarazem dwuznaczna sytuacja tego rodzaju dotyczy Fiodora Dostojewskiego. Historia zaczęła się w momencie wydania drukiem powieści „Biesy”, z której autor z niewiadomych przyczyn usunął w ostatniej chwili trzy rozdziały. Powstała na ten temat pogłoska głosiła, że dotyczą one autobiograficznego opisu uwiedzenia, czy też gwałtu dokonanego przez Dostojewskiego na małej dziewczynce. Rzecz ubarwiano na wszelkie możliwe sposoby, w tym również rzekomym przyznaniem się do tego podczas rozmowy z Turgieniewem podczas ich spotkania w Paryżu.
Trzy lata po śmierci autora „Zbrodni i kary” rozpoczęto druk spuścizny po pisarzu, w tym opublikowano m.in. brakujące rozdziały „Biesów”, tzw. „Spowiedź Stawrogina”. Ponieważ tekst wpisywał się w klimat plotki rzecz uznano za ostatecznie udokumentowaną, potwierdzoną i pewną, stawiając znak równości między literackim Stawroginem i Dostojewskim.
I tak, Andre Malraux w wydanych w 1967 r. „Antypamiętnikach” nie zostawia na Dostojewskim suchej nitki stwierdzając m.in.: „Talent nie jest równoznaczny z odpuszczeniem grzechów (…)”. Piszący w okresie międzywojennym i współczesny Witkiewiczowi – Leon Chwistek, również dorabia do całej historii wyssaną z palca moralizatorską filozofię: „Całe swe życie nie mógł dać sobie rady ze wspomnieniem tego czynu. Analizował mękę wewnętrzną (…)”.
I cóż z tego, że Iwan Turgieniew, będący jedynym świadkiem wypowiedzi Dostojewskiego na temat genezy „Spowiedzi Stawrogina” nie pozostawia wątpliwości: „Naturalnie, że stary satyr i obłudnik wszystko zmyślił”. Wspomina o tym w swoich pamiętnikach chociażby Hieronim Jasiński ale kogo to obchodzi, a odium dewianta ciąży na Dostojewskim do dziś.
Niezależnie co o tym wszystkim sądzić, w całej sprawie ujawniają się stare jak świat mechanizmy pomówień i teorii spiskowych, tj. po pierwsze to, że nie udało się złapać kogoś na kłamstwie, nie oznacza jeszcze, że mówi on prawdę, a po wtóre, że brak dowodów jest koronnym dowodem.




Rzecz sama w sobie ciekawa, trochę zapomniana a z drugiej strony znakomicie ilustrująca zjawisko plotki.
Pozdrawiam Wyspiarzy
Dzień dobry! Podobne zjawisko zachodzi również czasem przy recenzowaniu dzieł, dajmy na to, biograficznych, kiedy recenzent, ujmijmy to eufemistycznie, nie darzy sympatią osoby opisywanej w danej biografii. I nie ma tu znaczenia jakość dzieła jako takiego, jego stylistyka, jeżeli to przekład – sprawność tłumacza etc.
Z pewnym poślizgiem, niemniej uroczyście witamy na naszych lamach nowego Autora. Witaj, Sokole, i czuj się z nami dobrze!
Dzień dobry raz jeszcze! A ja muszę zacząć od komunikatu technicznego – jutro przez niemal cały dzień będę nieobecny na Wyspie – wyjazd (i powrót).
Obracamy się w świecie pełnym różnych informacji i jednocześnie dezinformacji produkowanej przez różnych ludzi, środowiska w jakichś tam swoich celach. Bardzo trudno oddzielić prawdę od fałszu w takim świecie. Nie ma się co dziwić, że plotka ma się dobrze. Do tego wszystkiego odnosząc się do aktualnej sytuacji politycznej w naszym kraju widzimy, jak działają politycy (głównie partii władzy – kłamstwo codziennie pogania kłamstwo). Choćby dzisiaj – przesłuchanie pani Premier. Obrońca chłopaka nie został dopuszczony do przesłuchania. Powód jest jeden – pani Premier albo musiałaby kłamać albo musiałaby pogrążyć BOR.
Ps. Ostatnie zdanie to plotka??
Wszelkie takie zagrywki muszą budzić uzasadnione wątpliwości. O
becna władza wprost celuje w ” odwracaniu kota ogonem ” i zdumiewa mnie tylko jak wielu ludzi to kupuje.
A co więcej, Internet umożliwia przeprowadzanie takich akcji zwykłym ludziom, bez podtekstu politycznego, „dla draki”. Jak filmik o gigantycznym pająku, w rzeczywistości przebranym psie od znanego „youtubera” (nie podoba mi się to określenie, ale nic nie poradzę).
Za szybko zeszliśmy z drzewa, a Internet wielu zwyczajnie oszołomił! Zobacz jak wielu ludzi pisze różne, także osobiste wyznania ! I jak kusi sława
, choćby minutowa.
To działa w obie strony – jedni zrobią coś głupiego dla sławy, drugich na (chwilowe) szczyty wynosi własna zbrodnia, którą emocjonują się masy (patrz: mama Madzi). Chodzi mi o to, że czasem sławę zapewnia tłum żądnych sensacji widzów, a nie własna żądza sławy.
Zgoda, tłum zawsze się fascynował zbrodnią, od wieków to wiadomo. Kat w średniowieczu (i nie tylko) zawsze miał pełną widownię.
Może to zdziwić, ale ta piosenka ma już chyba ponad 20 lat…
Ba, te spodnie zdjęte przed kamerą, wtedy budziły jeszcze zdziwienie i nawet zgorszenie.
Mądra piosenka .
Sokole,
miło mi Cię tu czytać i widzieć! 🙂
Opisany przez Ciebie problem zaczynam zauważać u niektórych komentujących i czytających blogi. Bloger wymyśla jakąś historie na potrzeby bloga czy chwili i prawie zawsze znajdzie się jedna czarna owca, która identyfikuje przeczytany tekst z jego autorem. Ile to widziałam takich 'rozmów’ czytelnika z autorem, który tłumaczył, że historia nie dotyczy ani jego ani ludzi z jego otoczenia. Niewiele to dawało…. czytelnik nie prowadzący własnego bloga czy piszący własne teksty, miał swoje zdanie i wcale nie miał zamiaru go zmieniać. 🙂
Coś strasznego. A wystarczyłaby jedna dobrze przeprowadzona lekcja na polskim, z elementami teorii literatury, na której odróżniono by autora i narratora. Ale jakoś to umyka 🙁
Czy straszne? Nie wiem, ale uciążliwe. Często na onecie takie i podobne akcje widziałam. Post był rekomendowany przez onet i wchodziło mase ludzi na taki blog. Wierzyli w każde słowo….
No właśnie nie wiem, czy „tylko” uciążliwe. To tak, jakby Nabokovovi zarzucać skłonności pedofilskie, a to już niefajne.
Wg mnie owo identyfikowanie tekstu z autorem odpowiada jakiejś potrzebie piszącego. Albo jego niewiedzy lub sposobowi widzenia świata.
Przecież na tym opiera się propaganda…..
Tak, pewnie. Chyba jednak sposobowi widzenia świata. „Jakby mógł o czymś takim pisać, jakby sam nie spróbował?”
Otóż to !
a jednak…
„To nie Freud odkrył podświadomość. Podświadomość odkrył Dostojewski. Nazwał ją podziemiem ludzkiej psychiki” – mówili o Mistrzu znawcy jego literatury.
Ks. prof. Henryk Paprocki (teolog i duchowny prawosławny) dodawał : „Powieści Dostojewskiego pokazują, jak podświadomość człowieka oddziałuje na nasze zachowanie„.
(i tak dzięki notce Sokoła odkurzyłam nieco półki z Dostojewskim! 😉 )
A w tej podświadomości same upiory ?
Dostojewski był pewnie „nieco skrzywiony”. Niemal o włos uniknął kary śmierci, którą zamieniono mu na czteroletnie zesłanie na Syberię. Tam, na katordze, przebywał wśród zbrodniarzy i kryminalistów.
Po takich przeżyciach MUSIAŁ być choć lekko walnięty.
Do tego dodać głębokie przesiąknięcie prawosławnym chrześcijaństwem (jedyna książka, którą miał przy sobie podczas pobytu na Syberii była Biblia) – tym wszystkim tłumaczy się jego postrzeganie człowieka, jako zarazem anioła i bestii.:)
Wydaje mi się, Mistrzu Q, że teraz w szkolnictwie dużo różnych rzeczy umyka… Jak się czyta komentarze pod różnymi artykułami, to znaczna część nie rozumie czytanego tekstu. I widzę, że ten ktoś nie zgadza się z autorem, a pisze dokładnie to samo, tylko innych słów używa… Wypowiedzi też są bezładne i nie wiadomo o co właściwie chodzi temu wypowiadającemu się. Czasami proszę, żeby ten ktoś napisał swoją wypowiedź jeszcze raz, ale po polsku
Ja wiem, że to obraźliwe, ale jak ktoś pisze „cięgiem”, bez żadnych znaków przestankowych, nie tylko z potwornymi błędami ortograficznymi, ale i stylistycznymi… bardziej to przypomina dadaizm (o ile mnie pamięć nie myli, tak się ten ruch nazywał), niż normalny styl wypowiedzi…
A tego wszystkiego uczyli nas w szkole. Już od podstawówki. Czytania ze zrozumieniem i w miarę składnego wyrażania swoich myśli i poglądów. Poza tym czasy były inne, to fakt. Oglądając kabarety trzeba było wyłapać dwuznaczniki i porównania. Nikt (jak teraz) nie „walił” nazwiskami, czy stanowiskami. Za takie coś można było dostać parę lat odsiadki, no i jeszcze była cenzura, która nie dopuściłaby do emisji takiego programu. To też zmuszało do myślenia i puszczania wodzy wyobraźni
Tempo wydarzeń, często decyduje o sposobie wprowadzania nowych informacji do publicznego obiegu . Przykład : Podczas pewnych wyborów na stanowisko burmistrza , jeden z radnych wstał i powiedział , że omawiany kandydat nie może być burmistrzem , bo jego córka jest prostytutką . Jego sąsiad , szarpnął go za marynarkę i wydusił : cichooo , on nie ma córki …. Nie szkodzi , padła odpowiedz , zanim to wytłumaczy – to będzie po wyborach . I tak to jest na naszym podwórku . Rzuca się temat do dyskusji , a po cichu kręci się własne lody .
Czy tylko tempo wydarzeń Maxiu ? Zauważ, że ostatnim, który mówił o przyzwoitości był Władysław Bartoszewski.
Jak dla mnie, to dziczejemy, a prostackie ” kręcenie lodów” urasta do rangi oczywistej oczywistości.
Dobry wieczór ! Witam Sokoła na Wyspie
przyznam, że nie znałam tej historii o Dostojewskim i świetnie, że ją przytoczyłeś.
Ostatnio pojawiło się nowe słowo ” postprawda”, odnoszące się do zjawiska opisanego przez Zoe.Postprawda robi karierę, bo samo słowo „kłamstwo” już nie wystarcza ?
Co do plotek na temat autorów, to mam wrażenie, że tzw. przeciętny czytelnik nie jest w stanie wyobrazić sobie, ze autor mógł tylko wymyślić różne drastyczności i stąd przypisywanie tych spraw osobie autora.
Chyba tym łatwiej takiemu czytelnikowi przeprowadzić taką identyfikację, im realia świata przedstawionego bliższe znanej czytelnikowi normalności. Innymi słowy, nikt nie będzie posądzał autora o zbrodnię, jeżeli scenografia jest z połowy XXX wieku i w ogóle science fiction, ale jeżeli bazuje na tych samych ulicach i miejscach tego samego miasta, które zamieszkuje czytelnik, to już może być podejrzane.
Brak czy nadmiar wyobraźni ?
Brak, obawiam się.
Zamiłowanie do prostych rozwiązań raczej. Po co trudzić szare komórki i używać wyobraźni?
To nie wyklucza braku wyobraźni, Ukratku
To wręcz sugeruje – nieużywane organy zanikają wszak…
Dobranocka, bo to już późno, a ja wstaję jutro naprawdę wcześnie.
Dawno(?) nie było Stinga, to niech będzie dzisiaj.
Za oknem leje i wieje,
ale zawsze trzeba mieć nadzieję,
że jak zadnieje,
to będzie bardzo ładny i nowy dzień. Dlatego właśnie „Brand New Day”.
Snów o lepszym jutrze, ale innym niż to, które ponoć było wczoraj.
Dobranoc, spokojnej nocy wszystkim.
Dobranoc. Jutro chyba umrę. Z niewyspania.
Witaj Sokole
Poruszony przez Ciebie temat jest na czasie, chociaż dotyczy przeszłości. Faktem jest, że ludziom jakoś łatwiej jest uwierzyć, że ktoś jest zły, niż że jest zdolny i ma bujną wyobraźnię. Może to zasada porównania siebie do innych tak działa? Taki czytelnik sobie myśli, że co prawda ma sporo „za uszami”, ale to i tak nic w porównaniu do tego znanego człowieka. Ten to dopiero narozrabiał i jeszcze miał czelność to opisać!!! I to co stwierdzili moi przedmówcy… do głowy nie przyjdzie, że cała fabuła książki/filmu jest zmyślona…
Wiele lat temu pracowałam w servisie i jedna z moich koleżanek z przejęciem opowiadała świeżo obejrzany film (nawet dokładnie nie wiem jaki). Mówiła jak to zmarłym, czy zabitym ludziom wstrzykiwano jakieś kryształki i ożywali. Ale byli posłuszni swoim ożywicielom. Byli w stanie zrobić wszystko. Niby żyli, ale to te kryształki zamiast krwi ich ożywiały. Nie lubię takich horrorów, więc słuchałam tylko jednym uchem. Uśmiałam się dopiero na koniec. Koleżanka opowiadała z przejęciem o tej szajce i o wykorzystywaniu innych do własnych celów. A na koniec powiedziała, że w końcu się to wydało i całą szajkę złapali. Dzięki temu mógł powstać ten film…
Ona święcie wierzyła, że to działo się na prawdę!!! Nie rozumiem jak można wierzyć w takie bzdury?!!! Ale widocznie można…
Ty lepiej uciekaj z tej Ameryki. Bo nie całą szajkę złapali:-)
Uciekać nie będę, bo przecież koleżanka mówiła, że wszystkich wyłapali
Inaczej nie mogliby tego filmu nakręcić… byłoby to zbyt niebezpieczne 
Dzień dobry
Przyszłam się przywitać, a poczytam za chwilkę, jak mi się patrzałki otworzą…
Wpis bardzo ciekawy, przyznam, że nie znałam tej historii.
I choć to historia, wydarzenia wciąż aktualne…
Dzień dobry. Jestem nieżywy. Jeszcze śpię. Popatrzyłem w sklepie na pączki. Wczoraj były po 1.80 dzisiaj po 0.65. Jakoś nie porwały mnie.
Nie lubię pączków, więc tej tradycji nie uszanowałam.
Ja lubię ale tylko te domowe wypieki. Wczoraj zjadłem 3 sklepowe (nie wypadało odmówić) i 3 domowe (te były dobre). Potem mi było słabo z przejedzenia. Tak słabo, że musiałem się napić wódki…
Dobry sposób na wzmocnienie
Dlatego wczoraj dla Ciebie były te specjalne pączki na magnolii!
Witajcie!
Wiatr w Krakowie rozpędził smog i zaczął rozrabiać na własny rachunek. Powalone śmietniki, płoty, wreszcie zerwany dach zablokował komunikację w środku miasta.
Strzeżcie się „dobrej zmiany”!!!
Dbry.

Nie wiem, jak u Was, ale tu jest koszmarnie. Jestem kompletnie nieprzytomna.
O 7.11 napisałem jak u nas. Wiatr nad ranem koszmarnie hulał.
Tu całą noc szał. Wiało, lało i chyba boję się wyjść na taras.
Rzeczywiście, pogoda nie zachęca do spaceru, u mnie też.
Uff… Na pierwszy rzut oka – bez strat.
Na wszelki wypadek nie będę rzucać ponownie, bo a nuż coś zobaczę?
Po pierwsze i najważniejsze pięknie dziękuję za możliwość opublikowania tutaj tekstu. W komentarzach podniesiono wątków bez liku ale chyba co do jednego możemy być zgodni, że ludzie zazwyczaj wierzą w to, w co chcą wierzyć. Innymi słowy, działa mechanizm poszukiwania w każdej sprawie sensacji, czy też jakiegoś ukrytego drugiego dna. Oczywiście sprzyjają temu media, a przynajmniej obecna ich formuła nastawiona na eksponowanie rzeczy ekstremalnych (chociażby sprawa matki polki z Sosnowca i małej Madzi). Ktoś zresztą o tym nader trafnie wspomniał. Z drugiej strony i niejako w konsekwencji lud prosty dochodzi do wniosku, że aby w ogóle zaistnieć społecznie należy albo powiedzieć albo zrobić coś na tyle durnego aby móc się ponad tzw. zwykłość wybić, zadziwić i skupić na sobie uwagę. Najgorsze jest to, że ta metoda się sprawdza. Natomiast w W-wie pogoda podobna 🙁
Myślę, że Twój tekst byłby aktualny w każdym czasie, ale obecny dostęp do mediów i swoboda publikowania co kto sobie zażyczy, stały się bardzo użytecznym narzędziem manipulacji. Bo wykraczającym poza zwyczajową plotkę.
Twój tekst jest na niebezpiecznie wysokim poziomie. Jak ja mam potem pisać o kwiatkach. Będę się musiał sprężyć i używać słów, których nie do końca rozumiem.
Dobrze, że tu jest możliwa różnorodność wpisów.
Zoe,
co do pierwszego Twojego zdania: chyba masz racje… A co do ostatniego zdania, przypomniał mi się taki blog, pewnej recenzentki, bardzo poczytnej (sic!), która nie ma absolutnie z tym problemu. Tzn. Używania słow, których nie rozumie. Dziewczę od kilku lat dzieli się swą radosną twórczością.
I żeby nie było, że bajki opowiadam, czy plotki tworzę, dowód w linku poniżej.
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/natalax3recenzje.blogspot.com/2016/11/nervejeanne-ryan.html
„Chodzi mi o to, żeby język giętki powiedział wszystko co pomyśli głowa”.
A gdy w głowie sieczka ?
Miałam bardzo podobne odczucia 🙂
Zoe – użyj kilku terminów łacińskich (o to w opisie roślinek nietrudno) i masz sprawę załatwioną!

Dobra myśl! A tak naprawdę, czy musimy być zawsze poważni? Życie byłoby nudne gdybyśmy nie pożartowali, nie podziwiali kwiatków czy ptaszków…
Prawda.
Prawda, Bożenko, najprawdziwsza prawda
Zwrócę się do Ciebie o te opisy
Gratuluję pomponika i (jak zawsze) świetnego tekstu.
Ciao Gimi, jak Ty?
Źle, Jo.
Czasu, potrzeba dużo czasu.
Uszy do góry, Gimi, podobno czas szybko mija. Życzę Ci, żeby szybko minęły Twoje dolegliwości 🙂
Wiosna idzie.

To zawsze trochę pomaga…
Biorąc pod uwagę jakie rzeczy wypisuję u siebie w blogu to ten tekst i tak jest w miarę „normalny”. No powiedzmy. To tak a propos słowa poziom, którego użyto. Niemniej cieszę się że ktoś tak to widzi, chociaż sam mam w tym względzie spore wątpliwości. Tym bardziej, że teksty „zamknięte”, tj. całościowo o czymś traktujące, a na dodatek zakończone kaznodziejskim morałem, z którym trudno dyskutować raczej trudno się komentuje. A Wyspa słynie przede wszystkim ze swoistego rodzaju chat i dyskusji, więc tym gorzej dla mnie 🙁
Po pierwsze – bardzo dobrze, że napisałeś tekst. Poprzedni wątek był długi i palce bolały od kręcenia kółkiem myszy
Po drugie – zrobiłem się leniwy a dawno nic nie napisałem. Wypadało coś napisać a tu się pojawił nowy autor. Hurra.
Po trzecie – piszesz o rzeczach o których nie mam praktycznie żadnej wiedzy. Cieszy mnie to (innych zapewne również)
Po czwarte – ale jak to gorzej? Zresztą nie wnikam. W przyrodzie musi być równowaga. Jak Tobie gorzej to nam lepiej:-)
Dzień dobry 🙂 Wspominanie wydarzeń sprzed lat , prawdziwych , czy lekko po plotkarsku naciąganych, jest zawsze interesujące i ciekawe . Gdzie te czasy , kiedy jedynym srodkiem łączności był gołąb pocztowy . Co też taki latający telegraf mógł nam przekazać ? Jestem zdrów , lub zdrowa ,albo coś ze słownika romansów , miłe ale krótkie . Było zatem pole do domysłów i plotkarskich opowieści Dzisiaj , to co innego . Wszystko można zobrazować , nagrać , powielić i dosłownie natychmiast przekazać na wszystkie strony świata jako dokument wydarzenia . Czy jest tu czas i miejsce na niedomówienia i plotki ? Nie ma …A jednak proza dnia codziennego mówi , że dziesiątki firm wydawniczych utrzymuje się głównie z publikacji delikatnie mówiąc – właśnie plotkarskich . Jest zapotrzebowanie , ludzie kupują , czytają , zapominają i wszystko kręci się wokół PLN . A prawda ? A komu to jest potrzebne ? Przykład smoleński dowodzi , że wielu ludzi wierzy w totalne kłamstwa pana A. i uczyniło z tej plotki dogmat religijny . Takie czasy niestety …..
Dzień dobry
Dobrze, że to było ok. 4, bo zdążyłam się już wyspać

Ale w nocy mieliśmy burzę!!! Błyskało, huczało i sypał taki grad, jakby ktoś jabłkami nam w dach walił
Korzystając z okazji , warto przypomnieć jedną z opinii Fiodora Dostojewskiego o kobietach : Kobieta jest z natury zła , jej egoizm zwycięża bowiem miłość …..Hm , coś musiało się złego wydarzyć w damskim otoczeniu pana Fiodora …
Kobieta i egoizm… Nie lubię Dostojewskiego
Powiedział również ,że bez cierpienia nie zrozumie się miłości . Trudno dzisiaj odnieść się do tych Fiodora myśli , inne czasy , inna ocena , inne miłości , o których nie wypadało może pisać ? Twierdzenie Dostojewskiego , że kobieta z natury jest zła , musi zastanawiać , czym kobiety dopiekły Fiodorowi …
Przypuszczam, że tytułem jednej ze swoich książek się podpisał…
Być może . W sferze moralnej uważał , że anioły nigdy nisko nie upadają , diabły zawsze są na parterze zła , a człowiek – czasami upada , ale podnosi się , zatem ma w sobie trochę diabła , trochę anioła ,taka dzisiejsza „dobra zmiana ” …
U mnie jakiś kosmiczny śnieg teraz pada, rano był deszcz, więc pewnie wieczorem będzie gradobicie. No i bardzo, bo zauroczony wpisem Jo już miałem brać się za sadzenie róż 🙂 Widać nie jest to mi jednak pisane. A skoro tak i wspomniałem o Dostojewskim, to dla pewnej odmiany powrócę na chwilkę do Leśmiana
Prawdę mówiąc tak tylko zakładam, bo nie wiem czy się wklei?
Nie nie nie – to nie czas na róże!
Teraz się lasy wycina 😉
A jak już sobie zabetonujemy kraj, to różne szyszki będą uszczęśliwione
Dobre popołudnie. Jestem z powrotem, wstawszy o piątej rano i zrobiwszy dzisiaj blisko 900 km samochodem (na szczęście przez 99,7% odległości w charakterze pilota/stewarda/mechanika pokładowego, jak zwykle). Przyznam się, że padam na dziób. Co oświadczywszy, dziękuję Wyspiarzom za uwagę i na dzisiaj oddalam się już z Wyspy. Chyba.
PS. „Śni się lasom las” byłoby świetną dobranocką na dzisiaj, dokładnie mój nastrój!
Pogoda po drodze do wytrzymania? Bo u mnie zima wróciła…
Tak, WIEM.
Przy powrocie około 100 km w śnieżycy o różnej intensywności. Poza tym deszcz, chmury i zamglenia, poza tym cacy. Dobrze, że tym razem kierowca był doświadczony i niehisteryzujący 😉
Odpocznij, a Twoja wybrana dobranocka ukaże się we właściwym czasie. 🙂
aaaa…
…kotki dwa…
Ale że już? Nie za wcześnie? Potem człowiek się obudzi w środku nocy i po spaniu! 😉
Dlatego staram się jeszcze nie spać, ale gonię resztkami sił…
Kwak jest solidnie zmęczony, więc chyba jednak będzie dobrze spał
.
Jeszcze mała ilustracja zagadnienia – okolice Włocławka, czy też Ciechocinka.
Obejrzałam z wnuczką i jej koleżanką film „Był sobie pies”. Moja Basia, która nie miała jeszcze okazji żegnać się z żadnym psim przyjacielem – wyłapywała zabawne sytuacje, jej koleżanka, która już pożegnała się ze swoim pieskiem – płakała. Ja zresztą tez miałam oczy w ” mokrym miejscu”.
?
Ten sam film, a jak różny odbiór. Czy można się dziwić
Och. Filmu nie widziałem, ale szwagrostwo żegnali kiedyś jamnika, takiego co to bratanica żony umieściła na szkolnym rysunku pod hasłem „najbliższa rodzina” (kamień obrazy dla rodziny, która miała się za bliższą od jamnika
), a mój własny brat zadzwonił kiedyś ze ściśniętym gardłem, jak odeszła jego bulterierka.
Masz rację z tym odbiorem. Ten, co poczuł ciężar odpowiedzialności i ból pożegnania, nigdy już nie będzie widział tylko „śmiesznego piesia”.
Ja pożegnałam dwa pieski i więcej już nie chcę…
Plotka zaczyna się od słów: jak wieść niesie…Kiedyś zmagała się ze stolikami na Ziemiańskiej, salonami Boy’a, a Franc Fiszer nazwałby ją bardziej elegancko: to sama metafizyka.
Życie seksualne literatury, a w związku z tym literatów to dopiero raj dla tych, co lubią wrzucać kamyczki do cudzych ogródków. Biografie Cz.Miłosza i S. Piaseckiego znamy, ale oto pojawia się tajemnicza Jadwiga i łączy artystów. J.Andrzejewski kochał się na zabój w K.K.Baczyńskim, a potem w M. Hłasce. Skoro Baczyński wyszedł spod patronatu J. Iwaszkiewicza, a ten chłopców lubił, to nie wiadomo, czy ten delikacik Baczyński nie pobierał i innej edukacji.
Nie tak dawno, bo w 2013 trwały spory o orientację Zośki i Rudego z powieści A. Kamińskiego pt. „Kamienie na szaniec”. Dr Janicka w słowach: „Wziął moją rękę w swoją dłoń i trzymał mocno” dopatrzyła się, że chłopców łączyło coś więcej niż męska przyjaźń.
J. Himilsbach jako jedyny oparł się plotce, gdyż sam ją tworzył. Za każdym razem w wywiadzie podawał inną wersję wydarzeń swego życiorysu.
A plotka o plotce to dopiero dziwo.
Ooo, właśnie przypomniałaś mi postać, jaką zagrał Maestro Pszoniak w filmie „Excentrycy”! Jak to się doszukiwał u KAŻDEGO literalnie artysty homoseksualizmu! 🙂
Ultro Najmilejsza, szczerze mnie ubawiłaś ową plotką o plotce 🙂 Zaprawdę to już wyższa szkoła jazdy. Pewnie są takie przypadki chociaż z podaniem jakiegoś konkretnego przykładu miałbym kłopot. Tak na marginesie, zastanawiam się dlaczego plotka nie znalazła dotychczas jakiś szerszych zastosowań marketingowych. Przecież wystarczy aby kasjerki w markecie szeptały klienteli, że jakiś popularny i lubiany produkt zniknie z rynku a jego sprzedaż natychmiast wzrośnie skokowo 🙂
W połowie XIX wieku ukazała się broszura, w której autor dowodzi, że Napoleon Bonaparte nigdy nie istniał, a jego historia jest tylko symbolem mytu słonecznego. Podobnie dziś jest z „Weselem”. Strach czytać, co też o tej plotce Wyspiańskiego plotkują współcześni. Oto metodą naukową doszukują sie binokli na nosie Pana Młodego, a wiadomo, że binokle nosił Rydel. Kurdesz to nie ulubiona melodia Tetmajera, a podobno nazwa wódki. Analizują, co oznacza „trza być w butach na weselu”, czego „pod spód wcale nie wdziewam” i co ma „bidna mysz, a ma tyż”.Czytałam też rozmyślanie, co z Racheli „dźwięczy” we współczesnych dziewczynach. Jak się zamotamy i zapętlimy w tych rozważaniach, to niechybnie znowu wyjdzie plotka.
P.S. A mnie sprzedawczyni odłożyła margarynę cardio i powiedziała, margaryna to margaryna, nie warto przepłacać, proszę kupić normalną. Podziękowałam jej za roztropność i kupiłam zwykłą. Gdyby wszystkie takie sprzedawczynie były.
Ależ Sokole, plotka czyli rekomendacja szeptana jest jak najbardziej aktualna ! „Jedna pani drugiej pani ” i dany produkt zyskuje powodzenie.
Prawdę mówiąc, nie interesują mnie orientacje seksualne innych osób. Według powiedzenia – „Co komu do domu jak chata nie jego”. Co za różnica, czy Rudego i Zośkę łączyło coś więcej niż męska przyjaźń? Może tak, a może nie… to ich osobista sprawa.
Sława nie uderzyła mu do głowy i był takim zwykłym facetem. Jak to mówią – „do tańca i do różańca”. Chociaż z tym drugim pewnie byłyby problemy

Jasio Himilsbach jest mi bliski. Poznałam go osobiście i wiem jak wspaniałym był kumplem.
A, to jeszcze jedna zawgozdka: dzisiaj z trasy w okolicach Tczewa dostrzegłem lecącego ptaka, który z długości szyi i proporcji ciała+tejże szyi do skrzydeł MÓGŁ wyglądać na łabędzia, ale z tyłu miał zdecydowanie dłuższe/ większe łapy niż łabądź.
Bocian to chyba jeszcze nie (dzioba nie widziałem z daleka), a żuraw? O tej porze roku? I to SAMOTNIE, nie w kluczu? Czy jeszcze jakiś ptak Państwu przychodzi na myśl, sam jeden, o tej porze roku w tych okolicach, aha, i jeszcze raczej ciemno upierzony?
Jeśli chodzi o ptaki to ja właśnie zjadłam pieczonego łososia i udaję się w rejony wypoczynkowe. Dwa tygodnie ferii zimowych w domu z chłopakami, wichura i perspektywa Jaśkowego szpitala od czwartku pozbawiły mnie reszty zdrowego rozsądku i zdolności logicznego myślenia.
Odpływam zatem, ale proszę mi nie zajmować mojego miejsca parkingowego!
Orzeł biały, Quackie – wymęczony, zbrukany, z opadniętymi łapami nasz, polski orzeł!
Czyżby odlatywał? 🙂
Owwww. To chyba z szyją po żyrafiemu wyciągniętą w poszukiwaniu resztek zdrowego rozsądku!
U mnie pojawiły się przelotne żurawie. Zdarza się im żerować pojedynczo.
Kto wie, może to był żuraw…
No ten orzeł raczej pożywki w Polsce nie znajdzie… szczególnie po „dobrej zmianie”… Resztek zdrowego rozsądku, szczególnie u nowych (choć nie tak całkiem nowych) władz nie znajdzie. Nawet te resztki utonęły w oparach absurdu…

Ale może nie powinnam się wypowiadać? Już kiedyś dowiedziałam się, że „kibic siedzi z dala i się nie w… ypowiada!”
To był sęp . Oddalam się na odmóżdżający film do kina. Będą się strzelać i bić.
Patrząc na to, co się dzieje w kraju, myślę, że to bardzo możliwe. Leciał szarpać czyjąś wątrobę.
Daj, Panie Boże i smacznego mu życzę. 😉
Sęk w tym, że sępy u nas bardzo rzadkie, a w locie szyję mają schowaną.
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.youtube.com/watch?v=U2CxK-TQxkM
To jednak był chyba bocian, który nie odleciał na zimę. Niektóre zostają.
To był z pewnością krogulec, który wisi u mnie na ścianie oprawiony w złoto. Dostałam od Miral. Fantastyczny !
Nie wiem, Bożenko. Bociany, które z takich czy innych powodów zostają na zimę w Polsce, bez pomocy ludzi ginął. Nie chodzi tylko o zimno, ale i o trudności w zdobywaniu pożywienia.
Wiem z grupy, że żurawie już się w Polsce pojawiły. Więc mógł to być jeden z nich. One w zasadzie „podróżują” w kluczu, ale klucz ten dzieli się na mniejsze w zależności nad jakimi terenami przelatuje. Ten mógł się zgubić… może słabszy? A może znalazł się w pobliżu znajomych miejsc i tu chciał poczekać na resztę swojego stada? To że „raczej ciemno upierzony” też o niczym nie świadczy. Śnieżnobiałe łabędzie na tle nieba też czasami wyglądają na „ciemno upierzone”… Chyba się nie dowiemy jakiego ptaka widziałeś. Określić trudno, szczególnie jak się nie ma zdjęcia. Bo po układzie skrzydeł, linii szyjnej i wielu innych szczegółach znacznie łatwiej jest wykoncepić co to może być
Gdybać możemy długo, ale i tak niczego się nie wymyśli 
Niestety leciał na tyle daleko i pod takim kątem w stosunku do samochodu, że trudno by było w ogóle zrobić zdjęcie, nawet komórką. Ale przyjmuję, że to żuraw. Na Żuławach bywa ich całkiem sporo!
Pomału czas na dobranockę, którą obiecałam Quackowi.

Ja się też pożegnam do jutra. Dobranoc Państwu.
Dobranoc zatem mówię i ja .
Trochę mi odbiło i chyba sobie wyciąłem kolejny wieczór z tygodnia. Ale na razie nie powiem wam o co chodzi, póki się nie upewnię że się nie wygłupiłem piorunująco!
Umieram z ciekawości…
Lepiej nie umieraj!
Mam nadzieję, że dożyję
No proszę, trochę mnie tu nie było, a okazuje się, że mamy wyścigi na komentarze pod notkami jednego autora!!!

Oj tam, oj tam. Zaraz wyścigi. Po prostu huczne powitanie.
Dobranoc
Nawiązuje do komentarza Tetryka na Kneziowisku, który to mnie zdyscyplinował, bo nie zaglądałem na Wyspę.

Plotka może być prawdziwa i nieprawdziwa. Pół biedy gdy tworzy się z fikcji literackiej, gorzej gdy przyprawia komuś gębę. Mechanizmy plotki są w sumie bardzo proste i przejrzyste. Gorzej gdy rzecz zaczyna dotyczyć kogoś osobiście i trzeba udowadniać, że się nie jest wielbłądem. A już najgorzej jest, gdy komuś „dupę obrabiają”, a ten nie ma pojęcia co się dzieje i wszyscy wokół robią się „czegóś dziwni”, patrzą dziwnie i mówią dziwnie i nie wiadomo o co chodzi?! Bo trudno udowodnić, że się wielbłądem nie jest, ale jeszcze trudniej to zrobić, gdy się nie wie jakoby się tym wielbłądem zostało.

A Dostojewski? Cóż, nie przepadam. I wcale nie za przyczyną plotek.
Szczurkowi gratuluję udanego debiutu na Wyspie.
Ło Matko Jedyno! Jakiś arabski bot mnie zatwierdził przed chwilą, a takie paskudne słowa używam!

Według niektórych, każda plotka ma w sobie ziarnko prawdy. Tylko to ziarnko jest często mniejsze niż plotka jako taka.
Swojego czasu czytałam, jaki to sobie gmach wystawił Owsiak za pieniądze ze składek na WOŚP. Ziarnko prawdy jest. Wystawił. Ale to że jest to nie na potrzeby Owsiaka, a jego fundacji, to już się nie mówi. To jest ośrodek szkoleniowy z mnóstwem zastosowań i Owsiak nigdy tam nie mieszkał. Ale co przeszkadza plotce tak twierdzić? Kolejna osoba z nam współczesnych, która ma udowodnić, że nie jest wielbłądem… Najgorzej, że wyjaśnieniom nie wszyscy dają wiarę i nadal tym wielbłądem się jest…
Z tego wszystkiego tradycyjnie znowu zapomniałem się przywitać, ale tym razem za przyczyną biegania do pieca, bo mi się chlebek piecze!!!

Dobry wieczór wszystkim!
A pod notką Sokoła nie może być bez muzyczki! 🙂
Dzień dobry

Odrabianie zaległości, pranie i takie różne… 
Piąteczek już minął i zaczyna się sobota!!!
Chociaż w zasadzie nie powinnam się cieszyć, bo to kolejny dzień pracy… tym razem w domu
Dzień dobry sobotnio
Dzień dobry. No proszę, można spać nie do Bóg wie której i wstać całkiem wyspanym 🙂 trochę rzeczy dzisiaj jest do zrobienia, ale niedużych, więc mam nadzieję pobyć na Wyspie.
A ja już z zakupami wróciłam i zasiadłam do kawy
Komu jeszcze?
Jaaaa! Poproszę.
Bardzo chętnie! Dla jasności umysłu od rana.
Służę uprzejmie…
A może ciasteczko? 
Ciasteczko też dla jasności?
A pewnie! Umysł wymaga dużo energii dla poprawnego funkcjonowania…
No i choć raz pijemy razem kawę!

Razem, lepiej smakuje
Dzień dobry. Podłączam się pod ekspres kawowy.
A pan to nie stał raczej w kolejce po herbatę? Nie żebym odmawiał kawy, dziwię się tylko nieco.
Dochodzi południe, więc Pan Zoe pije kawę
Sobota rządzi się innymi prawami.
Dzień dobry.
No właśnie, z tym spaniem. Zdarzyło mi się coś dziwnego. Pierwszy raz od nie wiem jak dawna. Zasnęłam wieczorem, przed dziewiątą. I spałam 12 godzin. Nic mnie po drodze nie ruszyło, a sen mam taki, że słyszę jak ktoś w sąsiednim pokoju przewraca się na drugi bok.
Póki co jestem w ciężkim szoku.
Widocznie potrzebowałaś takiego snu.
Oj tak.
Królewno, a który książę obudził cię pocałunkiem?
Aaa… No właśnie! Księcia nie było!
Muszę złożyć reklamację!
Mnie wystarczyło jakieś 8, a może 9.
Witajcie!
Dziś na pozór pięknie – ok. 0 stopni, białe kłębki na niebieskim niebie, choć rano spadło nieco śnieżku. Wieje nadal, na szczęście słabiej, jest więc czym oddychać.
Niech żyje optymizm!
Tutaj pogoda taka, jakby chciała zadośćuczynić za wczoraj i w sumie za cały tydzień. Jakby tak było ze 20 stopni więcej, można by iść się opalać.
U mnie nie pada, ale chmury zmagają się ze słońcem i nie wiadomo kto wygra…
No właśnie, te 20 stopni uciekło do Miralki!
Wrócą w maju, żeby w lipcu udać się w dalszą podróż
Dzień dobry. Pracowicie przeczytałam nową notkę. Nie jestem wielkim znawcą literatury i do Dostojewskiego mam taki sobie stosuneczek .Jedynie „Idiota” mnie rozbawił ( a tak, tak – być może mam spaczone poczucie humoru).
U mnie karnawał i różne przebierańce latają po ulicach. Jutro obdoch. Więc trudno mi sie jakoś skupić na poważnych rozważaniach. Bo co wyjdę na dwór to też muszę się uśmiechnąc. Jutro – jeśłi będzie pogoda to być może zdjęcia porobię z tego korowodu….
To by było ciekawe…
Dzień dobry 🙂 Przytoczyłem opinię F. Dostojewskiego o kobietach , religii i jeszcze może warta przytoczenia opinia o władzy : Istnieją takie momenty historyczne władzy , w których jawne i brutalne przestępstwo wygląda na wielkoduszność i szlachetną odwagę . Jak widać mijają wieki , zmienia się władza , ale sposób sprawowania władzy pozostaje taki sam według zasady : kto ma władzę , ten ma rację . Pasuje jak ulał do ” dobrej zmiany ”
Każda władza (ekipa, opcja polityczna) z dotychczasowych ma coś za uszami, ale do obecnej powiedzenie o władzy i racji pasuje jak ulał. Inna sprawa – czy media patrzyły dotychczasowym ekipom na ręce równie skrupulatnie jak obecnej?
Z drugiej strony, czy obecna władza nie jest w porównaniu z innymi, najbardziej zakłamana?
To możliwe. Zależy trochę od tego, o czym myślimy. Jeżeli o dotrzymywaniu obietnic wyborczych, to niekoniecznie najbardziej. Natomiast jeżeli o hipokryzji – sprzeczności między praktyką a oficjalnie wyznawanymi ideałami – to chyba masz rację.
Chodzi mi właśnie o hipokryzję. Obietnic wyborcze starają się dotrzymywać, żeby nie stracić elektoratu. To jest wyrachowanie, liczą na zwycięstwo w następnych wyborach. Tylko czy nie przeliczyli się? Czy nasz budżet to wytrzyma?
Sondaże twierdzą, że przynajmniej pod względem poparcia się nie przeliczyli, nawet jeśli wielu z nas tego nie widzi w swoim otoczeniu.
Tylko ciekawa jestem, gdzie te sondaże przeprowadzają? Może w niedzielę wśród ludzi wychodzących z kościoła? Znam tylko dwie osoby, które popierają ten rząd.
A ja znam więcej takich osób, do tego nawet takich, które nie są zaślepione w swoim poparciu. Ponieważ jednak sam go nie popieram, nie podejmuję się występowania w ich imieniu.
Mam jednak wrażenie, że każda władza jest wypadkową życzeń głosujących(!) obywateli. Z poprawką na system wyborczy i metodę liczenia głosów, zdaje się D’Hondta.
W ostatnim wystąpieniu Prezes powiedział , że Kuchciński przejdzie do historii ,jako najlepszy marszałek sejmu ostatnich dziesięcioleci . Nie wiem , śmiać się czy płakać ? . A może to nic nowego skoro już Fiodor Dostojewski o tym wspomina ??
Prezes ma rację. Nie było chyba jeszcze marszałka ogrodnika i hippisa.
A fotogeniczna twarz budząca bezgraniczne zaufanie pana Terleckiego ?
Ufff
Szereg jest długi… „prezydent Tysiąclecia”, „najlepszy minister spraw zagranicznych”, że o „wybitnym zwierzchniku armii” nie wspomnę. Kłam, ile wlezie, zawsze coś zostanie!
A więc mamy niezapomnianą ekipę przy sterach… Chyba przejdzie do historii.
Jak Kaligula…
Kochani, właśnie mi się skończyło słomiane wdowieństwo, w związku z tym dzisiaj będzie mnie tu już raczej mniej niż więcej.
Ale skoro jeszcze jestem, to wrzucę dobranockę, choćby na zaś.
Dzisiaj Ewan McGregor z filmu „Moulin Rouge” z piosenką „Your Song”, którą oryginalnie śpiewa Elton John. Moim skromnym zdaniem jednak Ewan robi to lepiej. Może go ulepszyli tym programem muzycznym od ulepszania śpiewu? I tak mi się podoba.
Snów jak z kina.
Dobranocka była, to i ja się pożegnam…

Jak wszyscy, to wszyscy, to i ja też 🙂 Dobrej nocy!
Dobranoc.
To ja zapraszam na nowe piętro. Dobranoc