![]()
…w świecie nauki – okazuje się, ze myszy kradną pieniądze!
A wszystko to dzięki uczonemu Georgowi Neumannowi z Goettingen. Otóż pewnego dnia Neumann, człowiek, jak należy sądzić, ze skłonnością do okrucieństwa i ekscesu, przez roztargnienie zapomniał zrobić zakupy i zamiast włożyć do pułapki kawałek sera, włożył dwa euro.
Co się okazało ? W środku nocy znalazł łapkę na swoim nosie (!) , moneta zniknęła, a do samego rana całe mieszkanie aż trzeszczało z powodu potężnych popiskiwań. Wniosek ? Za skradzione pieniądze myszy urządziły huczny bankiecik.
Neumann powtórzył eksperyment następnego dnia. Tym razem zostawił na podłodze pięć euro.
Skutek ? W nocy od pisków pękła szyba w oknie – taką orgietkę urządziły te bestyjki!
Okazuje się, ze ten gatunek ma długie, lepkie łapki i jest po prostu nikczemny.
Rozumowanie Neumanna nie kończy się jednak na tym – sugeruje on nawet, ze wyewoluowanie nietoperzy, czyli myszy obdarzonych skrzydłami, daje się już również usprawiedliwić.
“ Nietoperze pojawiają się w dziejach, gdy człowiek stawia pierwsze mieszkanie piętrowe” – powiada Neumann na łamach
“Frankfurter Allgemeine Zeitung”.




Dzień dobry !
Ten uroczo absurdalny tekścik znalazłam w pierwszym numerze „Przekroju”, wydawanego teraz jako kwartalnik.
i nie umiałam się oprzeć chęci przeniesienia go na Wyspę.
Mam nadzieję, że to rozbawi nie tylko mnie.
bo ten absurd jest przynajmniej zabawny ….
Obśmiałem się jak… myszka?

A puenta z nietoperzami przywodzi na myśl Słonimskiego i Tuwima „W oparach absurdu”
Absurd dzielnie nam towarzyszy 🙂
Dzień dobry


Faktycznie tekst jest absurdalny
To tak jak niektórzy tutaj mówią, że te amerykańskie wiewiórki (czyli wiewiórki szare), to skrzyżowanie szczura z wiewiórką
Witaj Mirelko
Sądząc po tym co opowiadałaś o tych szarych, to kto wie ?
Według naukowców, to po prostu taka odmiana


A że to gryzonie, tak jak szczury, to już inna sprawa
Czy ludzie krzyżują się z innymi człekokształtnymi? Może niejeden chciałby tak sobie pofiglować z małpą, ale nie sądzę, że z tego mogłyby być dzieci i nowa rasa
Już kiedyś to zrobiliśmy… Każdy z nas ma ok 9% genów neandertalczyka 😉
Dzień dobry.
Klimat tego opowiadanka jest jakiś taki staroświecki. Przypomina Przekrój z poprzedniego stulecia (ostatnią stronę).
A tak przy okazji warto kupić ten nowy Przekrój?
Dzień dobry! Masz rację, ten nowy-stary „Przekrój” jest bardzo zbliżony klimatem. Kupiłam z ciekawości, a chcę zobaczyć jak sie ten eksperyment uda
Dzień dobry
Teraz wiem, to te myszy dzisiejszej nocy nie dawały mi spać 
Dzien dobry Bożenko
…. jestes rozrzutna czy wprost przeciwbnie i myszy szukały za co by urządzić bal ? 
Wprost przeciwnie, a myszy niczego nie znajdą
chyba, że się zadowolą kartą płatniczą…
Lepiej nie ryzykuj – mają znakomite, ostre czytniki nadające się również do kart.
Dzięki za ostrzeżenie! Muszę dobrze schować moją kartę
Dzień dobry! Przy okazji ten staroświecki dowcip: wybrała się mała myszka na na pierwszy samodzielny spacer po strychu, widziała między innymi nietoperza. Wraca do norki cała rozemocjonowana i mówi: – Mamo, kogo ja widziałam! ANIOŁKA!!!
Tego nie znałam
Śliczności
witaj Kwaku.
O właśnie, kawa. Poranny zastrzyk, dobrze że dogardłowy…
Więc pijmy razem, w miłym towarzystwie lepiej smakuje
Witajcie!

W środku nocy znalazł łapkę na swoim nosie (!) – tak się kończy nieumiejętne i pozaprawne wręczanie korzyści majątkowych!
O tak ,tak kawusia. Obśmiałam się jak norka (hmm.. norki to też jakieś śmieszne zwierzątka?)
Kiedyś namiętnie czytałam stary „Przekrój” Ciekawa jestem tego nowego…
Orgietki u myszków hmmm. ciekawe…
Dużo czytania w tym kwartalnym „Przekroju”. I duuuzy format
Dzień dobry!
A co z myszami kościelnymi? Te pewnie dalej klepią biedę….. 😉
Biedę? W kościele? Nie żartuj…
To oksymoron
Chyba że tak
Coś jak URLOP wychowawczy, czy NIEPRACUJĄCA matka.
Klepią, klepią… co najmniej do czasu przyjęcia święceń!
Najwyżej, później już nie klepią, chyba że drugich po kieszeni.
Wydaje mi się, że myszy kościelne nadal mogą klepać biedę. Na pewno nie dostałyby kasy na imprezę, bo wiadomo, że Ci panowie chętnie biorą, ale już z dzieleniem się mają problem

Także sam kościół biedny nie jest, ale myszy na pewno mają tam ciężko…
A co z myszkami w terenie?
Idą dwie myszki przez pustynię, jedna mówi:
– Chyba nigdy nie ogarniemy tej kuwety kota.
Dzień dobry Wyspiarzom.
U mnie paskudna pogoda, więc i nastrój taki bardziej przydeptany.
Podobnie jak u mnie 🙁
Witaj Jo. U mnie też szaro i deszczowo. Czy to już przedwiośnie ? Hmmm…
Oj nie obraziłabym się!
Ja też…
Pada deszcz. Jak ja dawno deszczu nie widziałem. Wczoraj miałem umyć samochód bo już tragicznie brudny był. Całe szczęśce, że odłożyłem to do dzisiaj.
Deszcz zrobił to za Ciebie?
Zoe ma układy z górą!
Dobre popołudnie, tutaj też mokrawo-szarawe. Właśnie skończyłem II etap pracy nad zleceniem, a wieczorem wybywam na pewną charakterystyczną imprezę wraz z małżonką.
Dobrej, charakterystycznej zabawy!
Mam taką nadzieję
Edit: tym bardziej, że od jutra znów jestem słomiany, tyle że z Juniorami na pokładzie.
Udanej imprezy
Daj Juniorom po snopku, sklecą tratwy i odpłyną!
Młodszy podjąłby wyzwanie, zrobił tratwę, odpłynął i jeszcze wrócił na obiad z ładunkiem ryb dla wszystkich. Chyba że za bardzo by się wkurzył podczas połowu, to wtedy nie
A mnie z tekstem skojarzył się tytuł: Miłość w czasach zarazy. Bo chyba taki był dawny Przekrój. Adresowany przecież nie do proletariatu i ludu pracującego miast i wsi a przynajmniej w tamtym znaczeniu. Takie mruganie okiem, wysmakowany dowcip i niepospolita grafika. Oczywiście w różnych okresach bywało z tym różnie, w każdym razie tytuł i klimat pozostały w pamięci jako swoisty przyczynek do tamtych czasów. Coś na zasadzie mitu, czy też barwnej legendy. Dlatego czarno widzę próbę reaktywacji. Tym bardziej że prasa papierowa odgrywała wówczas mentalnie inną rolę. Periodyki zbierano, często oprawiano w roczniki i traktowano jako wartość. Teraz jest zupełnie inaczej. Nie mówiąc o tym, że dla większości młodego pokolenia wspomniane sentymenty są już kompletnie niedostępne.
A właściwie nikt tu nie składa życzeń kotom z okazji Ich dnia?
No, właściciele kotów (znani również jako personel), pewnie tak…
Jajako personel się dystansuję.
OK – pogłaskałzm dziś kota, na którego mam koszmarną alergię.
ZDZIWIŁ SIĘ.
Wybywam, uprzejmie prosząc o zastępstwo dobranockowe.
Chciałem zawczasu coś wrzucić, ale tego, co sobie wymyśliłem, nie ma w obiegu. Trudno.
O, a ja akurat coś znalazłem 🙂
Ale chyba jeszcze wcześnie?
Ale teraz jest już późno jak dla mnie, więc mówię dobranoc i dostojnym krokiem udaję się pod kordełkę
Podążam za Tobą

Miłej zabawy Mistrzu Q
No tak, zapatrzyłem się na Woody Allena i dziewczyny poszły spać. Trudno – znajdą rano.
Trafiłem na nieznaną mi dotychczas piosenkę Maryli z tekstem Andrzeja Brzeskiego „Ech, mała”. Trochę w nastroju przypomina „Balonik” Okudżawy 😉
A tu wersja autorska:
Aha, a ja znam tę piosenkę
! w wersji Maryli..
Prawdę mówiąc, nie znałam żadnej z tych wersji. Ale podobają mi się obydwie
Dobranoc z przesłaniem ” carpe diem”
Dzień dobry

Normalnie jak lato, a przynajmniej późna wiosna 


Poczytałam Wasze narzekania na pogodę i aż wstyd się przyznać co jest u mnie
Od rana słońce całym niebem i prawie 20C na plusie
A to przecież środek zimy!!! Luty!!! Czy jeszcze przyjdą mrozy i śnieg? Już bym nie chciała, ale nasze chciejstwo, jeśli chodzi o pogodę, na chciejstwie się kończy.
Natura lubi płatać różne figle. I nie zawsze są one zabawne… przynajmniej dla nas…
A tak w ogóle, to jestem trochę przygnębiona. Wczoraj wieczorem (ok. 21) miał miejsce wypadek samochodowy. Młody (21 lat) Polak, Piotr Róg, jechał po ulicy ponad 100mil/h (to ponad 160km/h)! Uderzył czołowo w Chevroleta Impalę, która odbiła się jak piłka i wpadła pod jadącą Toyotę Highlandera. Tym ludziom z Toyoty właściwie nic się nie stało i po udzieleniu im pierwszej pomocy, odesłano do domu. Ale w Impali zginęła rodzina. Matka (50), ojciec (52) i córka (20). Zginął też Polak, sprawca wypadku. Jego pasażer w stanie krytycznym, walczy o życie w szpitalu. Popłakałam się, gdy usłyszałam, że rodzice, którzy zginęli w wypadku, zostawili w domu jeszcze dwójkę dzieci. 15-letnią córkę i 10-letniego syna. Jaki to musi być szok dla tych dzieci?!!! Przez brawurę smarkacza stracili rodziców i starszą siostrę. Czy mają jakąś rodzinę, która się nimi zajmie? Kogoś bliskiego? Podejrzewam, że będą miały traumę do końca życia.
Współczuję też rodzinie tego Piotra. Nie tylko sam się zabił (przez własną głupotę), to jeszcze tyle ludzi przez niego zginęło. Dla jego rodziny to też obciążenie. Mało że stracili syna, to jeszcze zabił innych, osierocił dzieci… Straszne
Ten wypadek nie daje mi spokoju… O czym myślał ten młody, jadąc tak szybko? To nie autostrada, gdzie wszyscy jadą w tym samym kierunku. Na ulicach są światła, inne samochody i piesi. W każdej chwili ktoś może wyjechać z bocznej uliczki. Przecież jadąc z taką szybkością, nie ma się szans na reakcję. A nawet jak prawidłowo zareagujesz, nie jesteś w stanie się zatrzymać. Potrzebujesz na to kilkunastu metrów. A gdyby światło się zmieniło na czerwone? Wjechałby na skrzyżowanie? 21, wieczór, to jeszcze nie jest tak późno i sporo samochodów jest na ulicach. Nie pomyślał o tym? Wyłączył w mózgu tryb „myślenie”? Czy może uważał, że jest tak świetnym kierowcą, że poradzi sobie w każdej sytuacji? A może to, że miał mercedesa ugruntowało w nim przekonanie, że tak świetny samochód jest bezpieczny i nic mu się nie stanie? O innych już nie pomyślał… Nie wiem, czy w ogóle myślał…
Ta dwójka małolatów też nie daje mi spokoju. Więcej pytań, niż odpowiedzi. Wypadek był wczoraj (u mnie wczoraj), 16 lutego. Czy był ktoś, kto się tymi dziećmi zajął? Tutaj często rodziny są rozrzucone po całych Stanach. Czy ktoś bliski zajął się nimi, czy tylko opieka policji? Przynajmniej do czasu, aż zjawi się rodzina. Bo te dzieci potrzebują teraz na prawdę dużo ciepła i zrozumienia ich sytuacji.
Pewnie podadzą dodatkowe informacje i o samym wypadku i o tych osieroconych dzieciach. W tej chwili jedne źródła podają, że Polak był trzeźwy, inne, że w samochodzie znaleźli pustą puszkę po piwie. Ale nikt nie wie, czy była wypita przed samym wypadkiem, czy na długo przed. Mają przeprowadzić badania, to będzie wiadomo. Chociaż z drugiej strony… czy ma to jakieś znaczenie? Ofiary wypadku nie żyją, sprawca też. I tak nie są w stanie ukarać, bo kierowca ukarał się sam. Zmarłemu nic nie zrobią, ani nie zwrócą życia zabitym…
I pomyślałam jeszcze o czymś. W sumie, na miejscu tego chłopaka, to wolałabym nie żyć. Co to byłoby za życie ze świadomością zabicia trzech osób i osierocenia dzieci. Nie wiadomo jeszcze, czy ten pasażer, który jechał ze sprawcą przeżyje, bo ofiar może być więcej. Jak żyć z takim obciążeniem? Nawet więzienie nie jest w stanie tego zniwelować…
Straszne to. Brak mi słów.
Faceta, rozpędzającego się na miejskich ulicach do 100 mph, należy traktować jako potencjalnego rozszerzonego samobójcę. Ewentualne używki określi badanie krwi sprawcy, ale co się działo w jego głowie przed wypadkiem, nie dowiemy się nigdy…
Fakt, najbardziej żal dzieciaków…
Nie wiem, czy w ogóle o czymś myślał, ale podejrzewam, że dobrze się bawił, przynajmniej do zderzenia. Emocje, szybkość, pęd, „wiatr we włosach”… I owszem, wcale by mnie nie dziwiło, gdyby miał we krwi jakieś zakazane środki. To chyba najszybciej wyłącza wyobraźnię, sumienie i co tam jeszcze, co mogłoby powstrzymać go przed taką szaleńczą jazdą.
A tymczasem ludziom już nic życia nie powróci.
Tak, to jest straszne i brak słów na opisanie tego co się czuje.
Amerykańskie prawo mówi, że jeśli ktoś przekracza dozwoloną prędkość o 30mph, grozi mu pół roku więzienia, powyżej 40mph – rok. Jest to traktowane nie jako wykroczenie drogowe, ale przestępstwo. Gdyby policja dorwała młodego przed wypadkiem, na bank odsiedziałby rok, bo przekroczył o więcej niż te 40mph. Stanowił zagrożenie dla innych. Niestety, nie dorwali…
Żal tych co zginęli, szkoda dzieciaków…
Niestety. I nie ma dobrego sposobu, żeby to powstrzymać. Chociaż pracują nad takimi systemami, ale to przy dłuższych pościgach, kiedy można wprowadzić do akcji samochód pościgowy z takim wyposażeniem. Na szybko, na ulicy to się nie sprawdzi:
A jeszcze gorzej jest z motocyklistami, na których nie ma sposobu, żeby zatrzymać ich BEZPIECZNIE. A też potrafią jeździć jak wariaci i stwarzać zagrożenie.
To przerażające, że nieodpowiedzialnym gówniarzom daje się prawo jazdy. Ale kto to może przewidzieć? Dostanie taki samochód od ojca i wydaje mu się, że jest królem szos. Moim zdaniem kto znacznie przekracza dozwoloną prędkość lub siada za kierownicę „pod wpływem”, należałoby go traktować nawet nie jako potencjalnego rozszerzonego samobójcę, ale jak potencjalnego mordercę. Za niskie kary są za takie naruszanie prawa.
Jakie kary masz na myśli, Bożenko? Ekskomunikę? Przecież nawet zagrożenie śmiercią nie wystarcza…
Ale długa odsiadka może by pohamowała zapędy niektórego idioty?
Nawet takiego, który nie obawia się śmierci ani kalectwa? Zaostrzanie kar nic nie da. Jedyną poprawę może obiecać zwiększenie wykrywalności i nieuchronności kary. Tylko jak to osiągnąć poza pozornymi rozwiązaniami pana Zbyszka?
Moim zdaniem Ukratek ma rację. Zaostrzenie kar niewiele daje. Taki nie myśli o karze, tylko o dobrej zabawie. Nie umie przewidzieć czym to się może skończyć. Wydaje mi się, że ośmieszanie takich zachowań byłoby bardziej skuteczne. Taki ktoś bardziej boi się zostać głupkiem w opinii innych, niż przestępcą.
Niestety, nikomu rozumu do głowy się nie naleje. Jeszcze jak sam się zabije, to jego wybór. Ale jak natłucze ludzi… tak jak tu…
Też się mogę z tym zgodzić, najbardziej mi by jednak odpowiadało nieuchronność kary. Można by tu zastosować odebranie prawa jazdy i powtórny kurs i egzamin.
Dzień dobry
Z przyjemnością wysłuchałam dobranocki, dobra jest też na obudzenie 
Ta druga, autorska, też ładna… Może nawet ładniejsza
Jeszcze śpią? Zaparzę kawę, może zapach ich obudzi

A do kawki coś na ząbek
Dzięęękiii. Przyda się.
Dzień dobry.
Witajcie!
Póki co kawa to jedyny przejaw radości, jaki mam w zasięgu wzroku
Cieszę się, że mogłam Ci sprawić choć taką radość. Wróciłam z zakupami i też zasiadam do kawy
Dzień dobry. Ta charakterystyczna impreza wczoraj to była oczywiście studniówka. Zabawnie się obserwuje młodzież z pozycji trochę outsidera. Poza tym bardzo spokojnie i godnie, skończyłem się bawić tuż po północy.
A dzisiaj solidna kawa na początek dnia – nie od rzeczy 🙂
Dzień dobry!
Właśnie się zastanawiam czy to ja gonię czas czy czas goni mnie ? 
Na wszelki wypadek sprawdź, czy nie gonicie się w kółko!
Dobra rada
A które to już okrążenie toru?
Dzień dobry
Jak nikt nie przychodzi, to albo deszcz leje, albo chmury całym niebem… na w miarę dobre zdjęcia nie ma szans. 
My to, kurde mamy pecha. Jak zaprosimy kogoś do siebie, to pogoda jest jak marzenie i nic tylko jechać na wycieczkę.
Dziś mają przyjść nasi znajomi, no to oczywiście piękny dzień się zapowiada… Może jutro?
Hm, to już znajomym żałujesz ładnej pogody?!?
Zabierzcie ich ze sobą na wycieczkę
O, proszę, to by było coś oryginalnego!
Może by chętnie skorzystali z okazji, bo może też im żal pogody, ale jeśli się już umówili…
Chętnie bym zabrała, ale oni mają przyjść dopiero na 17
A o tej porze, to nijak gdzieś jechać 

On to naszym zdaniem buc do kwadratu. Zakochany w Ameryce. Tu mu się wszystko podoba, a Polska to dla niego szmelc, o którym nawet nie warto wspominać
Ale to w Polsce zdobył wyższe wykształcenie, a nie tutaj!
A o swoich teoriach nie wspomina. Raz coś tam powiedział, ale nasza reakcja była jednoznaczna, no to teraz milczy. No i dobrze. Lepiej niech milczy, niżby miał pleść te głupoty 
Poza tym to jeszcze gościówa może by i pojechała, bo ona lubi łazić po chaszczach, ale on, to „arystokrata” i musi mieć asfaltową drogę, domek ze wszystkimi wygodami (na dłuższe wyjazdy) i w ogóle… Po chaszczach to absolutnie nie! Jeszcze by sobie buty zabrudził i musiałby kupować nowe
W sumie, to gdyby nie ona, to już dawno byśmy zakończyli tę znajomość. Ale ona jest bardzo fajna, taka swojska kobitka
Całe szczęście za dużo się nie odzywa i nie psuje nam humoru
To jest coś niesamowitego!!! Wyszłam na podwórko i usłyszałam klangor żurawi!!! W lutym!!! Zobaczyłam stado lecące na północ. Prawie nad moim domem szyk im się zmieszał, więc poleciałam jak na skrzydełkach do domu po aparat. Trochę pokołowały, uformowały szyk i odleciały

Jeszcze chyba tak wcześnie to ich nie widziałam. Nie muszę chyba pisać jak bardzo się cieszę
Trochę szkoda, że były aż tak wysoko…
Pierwsza zapowiedź wiosny
Może to byli żuawi, tylko się niewyraźnie wymawiali?
Sezon na zdumiewające odkrycia 😉
No to idę lulu…

Ja też.

Spokojnej!
Dobranocka.
Dzisiaj po polsku, owszem, już kiedyś było, z panem Turnauem i panem Mannem (!). „Historia pewnej podróży”. Dość rytmiczne, jak turkot pociągu, ale na tyle spokojne (mimo solo na fortepianie), że spokojnie może być na dobranoc.
Snów o dalekich podróżach.
Kończy się sobota. Zajrzałem na neta aby powiedzieć dobranoc. Dobranoc.
Dobra!
Dobranoc

Dzień dobry!
Nie wiem co się stało, zniknął mój poprzedni wpis, którym się witałam
Przecież już nie spałam…
Oczywiście chodziło mi o komentarz… Ja chyba rzeczywiście jeszcze śpię…
Dzień dobry.

To co dzisiaj? Słońce, czy deszcz?
Trza by pomyśleć. Może przy kawie?
Dobra myśl
Witajcie!

Bożenko, twoje kolejne zdumiewające odkrycie mieści się przecież w tematyce wątku!
Sprawdziłem kosz i spam – nigdzie tam ani śladu zaginionego powitania
Pewnie nie kliknęłam jak należy, zasłuchana w turkot pociągu
MYSZY ukradły!
Piękne słoneczko kusi do wyjścia, idę
Miłego spaceru! 🙂
Dzień dobry. Słomiane w. ma swoje plusy, nawet w towarzystwie Juniorów! A tu niedziela się zrobiła zaskakująco „dziela”. Czy też „działająca”.
Jestem od rana nieco oszołomiona, więc chyba też na jakiś spacer pójdę…
Po prostu życie z autystą dostarcza nieodmiennie rzeczy zaskakujących i niespodziewanych.
Mam nadzieję, że nigdy nie skarżyłaś się tzw. czynnikom nadrzędnym i nadprzyrodzonym, że masz nudne życie (np. jeszcze przed maniem dzieci). Małżonka jako kierowca jęknęła kiedyś na autostradzie między Wenecją i Bolonią, że jej nudno, no i 50 km przed Florencją zaczął się korek, taki na 20+ km. Trzeba uważać z takimi deklaracjami.
A żebyś wiedział.
Jak to mówią: Uważaj czego sobie życzysz, bo czasami marzenia się spełniają.
Poszedłem teraz okrężną drogą przez Szkice. Takich niespodzianek i zaskoczeń to chyba można życzyć!
BTW czy zdjęcie na FB to jest oryginalny efekt Twojej pracy naśniadaniowej, czy cudze zdjęcie, które Ci było natchnieniem?
Nie nie – absolutnie moje własne! Znaczy wykonanie, bo zdjęcie machnął BB moim telefonem i wrzucił na moje konto (wraz z komentarzem), a potem się zafrasował, że chyba chciał do siebie 😀
Opis do zawartości jest dokładnie taki, jak podałam w Szkicach.
Można tutaj też wrzucić?
Można. Tylko zdjęcia to wiesz, że nie umiem.
Otóż oszołomienie miało miejsce w takich oto okolicznościach kulinarnych (które pośrednio do niego doprowadziły). Dzieło Jo:
Sadystka! Taż to aż hadko pożreć takie dzieło sztuki wizualnej!
A tymczasem wszyscy panowie w domu u Jo wcinają, aż im się uszy trzęsą. Nie wiem, czy doceniają przy tym estetykę.
No tak właśnie niszczy się bezpowrotnie wrażliwość na Sztukę!
Dlatego właśnie poszli całą rodziną do Muzeum Narodowego. Żeby tę wrażliwość rozwijać i docenić również i takie dzieła, jak na zdjęciu.
Idę się ukulturalniać.
Przyjemności!
No a ja wróciłam z dłuuuuugiego spaceru.
Piękna pogoda była, ale chłodny wiatr powiał 
Ja właśnie dzisiaj po raz pierwszy w tym roku założyłem lżejsze sportowe buty zamiast grubszych jesienno-zimowych.
Ja też założyłam balerinki i wcale nie było mi zimno w nogi. Idzie wiosna
A u nas zimno jak diabli. Lodowaty wiatr.
Kolejna wspaniała odeszła… Aktywna do ostatniej chwili, po 102 latach życia zmarła Danuta Szaflarska.
Właśnie widziałem. Niedawno miała urodziny. Przy całym żalu – żeby tak można było mieć takie długie i owocne życie.
Piękna kobieta. Mnie zachwycała swoim podejściem do życia. Wiele jej refleksji przyjęłam jako lekcję.
Szkoda każdego człowieka, ale w szczególności takich jak Ona.
Należy wspomnieć o niej, wypić za nią kieliszek szampana i podziękować Panu Bogu i losowi, że można było kogoś takiego jak ona spotkać.
Jan Nowicki o Danucie Szaflarskiej.
Piję.

To i ja
Też słyszałam, że odeszła…
Żal… ale z drugiej strony, 102 lata, to piękny wiek. Nie tak wielu do niego dożywa.
Ja chyba najlepiej pamiętam ją z filmów „Zakazane piosenki” i „Skarb”. Dwa powojenne filmy… ale wiem, że w jej dorobku jest ich znacznie więcej…
Do końca aktywna i pełna humoru…
Za każdym razem, jak się odbijam od muru w jakiejś instytucji, państwowej czy samorządowej, przypominam sobie ten fragment.
Chyba zawsze będziemy ją w tej scenie pamiętać. Ale cały film był rewelacyjny…
Niestety, nie widziałam. Na YT też go nie znalazłam.
Służę linkiem:
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.cda.pl/video/58711423
Ten fragment filmu widziałam już wiele razy i tak normalnie to powinien mi dawno się znudzić… ale zawsze śmieję się jak z nowego
Jest świetny!!!
Dobranocka. Już teraz, bo coś mnie morzy, jak rzadko.
Będzie sobie melancholijnie i po polsku, to znaczy po angielsku, ale zespół/ wykonawca polski. Może i było, ale dawno.
Snów też całkiem melancholijnych.
Spokojnej…
Hej, to moja kwestia!
I tu mi się przypomina Linda w 13 Posterunku.
Więc Ci ją ukradłam
„ryku, ile chcesz, to skrzecz;

ale kuku – moja rzecz!”
Dobranoc.
Ja powiem to samo, dobranoc
Spokojnej!
Nnno!
Dobranoc sennie i pogodnie
Dzień dobry
Ciepło jak latem i słonecznie…
Poszliśmy pod karmniki, ale tam też nic nowego. Jedyne co, to zobaczyliśmy kilka epoletników krasnoskrzydłych (zwanych przez męża „napletnikami” 😉 ). To kolejne ptaki, które wróciły wcześniej niż normalnie…
Oczywiście nawiązała się rozmowa. Ona stwierdziła, że te dwa gatunki są do siebie bardzo podobne. Fakt. Zwróciłam jej uwagę, że włochaty jest większy, a poza tym ma dłuższy i cieńszy dziób. I głównie po tym można je rozpoznać. Rozpromieniła się i podziękowała za tak cenne informacje. Od razu ją polubiłam
A jeszcze jak wspomniałam, że nie tak daleko stąd spotkaliśmy dzięcioła smugoszyjego, a jej aż się iskierki zapaliły w oczach od razu wiedziałam, że to pokrewna dusza. Powiedziała mi z żalem, że jeszcze takiego nie spotkali. Przy okazji dowiedziałam się, że ze skały widzieli parę bielików. Na wyspie (Plum Island), dość daleko…


Ale dziś była piękna niedziela!!!
Oczywiście byliśmy na wycieczce. W Starved Rock State Park i w Buffalo Rock State Park. Ja wiedziałam, że na bieliki amerykańskie jest za ciepło… ale jak to baba, musiałam sama sprawdzić
Wody rozmarzły i bieliki wróciły „do siebie”. Oczywiście z parkingu polecieliśmy w pierwszym rzędzie nad Illinois River.
Kilku wędkarzy, kilka mew, kilka bernikli kanadyjskich… czyli pusto
Pod karmnikami spotkaliśmy parę. On z lornetką, ona z aparatem fotograficznym. Ekscytowała się i powiedziała do partnera, że na karmniku jest dzięcioł włochaty. Wtrąciłam się (jak to ja) i sprostowałam, że jest to samczyk dzięcioła kosmatego.
Ponieważ jej partner „tupał” z niecierpliwości, mój też nie był zadowolony z naszych pogaduszek, zakończyłyśmy naszą rozmowę, życząc sobie nawzajem „udanych łowów”
Przeszliśmy się z małżonkiem kawałek i wróciliśmy na parking. Na skały szły niesamowite tłumy ludzi. Chyba wszystkich ładna pogoda wygoniła z domów. Nie było sensu iść w tym tłumie. Duża część szła z psami, a to skutecznie odstrasza wszelkie ptactwo… Postanowiliśmy pojechać do Buffalo Rock State Park. Chcieliśmy się tam trochę rozejrzeć. Po drodze zatrzymałam się przy tamie na Illinois River. Już z daleka małżonek wypatrzył parę bielików siedzących na drzewie. To chyba ta para, o której mówiła mi kobieta spotkana pod karmnikami. Trudno było nam zrobić im dobre zdjęcia, bo były trochę pod słońce i bardzo daleko. Ale widzieliśmy i to najważniejsze
Pojechaliśmy dalej.
W Buffalo Rock State Park, na parkingu zobaczyliśmy mężczyznę, który szedł z psem i ogromną reklamówką (pełną). Zażartowałam, że to chyba nie jego pies tyle nawalił
Facet podszedł do kosza na śmieci, mamrocząc pod nosem jakieś przekleństwa (jego mina świadczyła, że błogosławieństwa to to nie są). Okazało się, że zaparkowaliśmy tuż przy jego samochodzie. Podszedł do samochodu, przywiązał smycz do zderzaka i zaczął odkażać swoje ręce. Oczywiście rozmowa nawiązała się sama. Powiedział nam, że wczoraj na spacerze z psem zobaczył przy drodze zafajdaną pieluchę. Zgłosił to do obsługi parku. Dziś się dowiedział, że pracownik nie znalazł tej pieluchy (tak i szukał), więc gość wziął kijek, reklamówkę i poszedł. Zabrał tę pieluchę i po drodze dozbierał śmieci do pełna. Klął tych, którzy te śmieci rozrzucają, w czym przyznaliśmy mu rację. Życzył nam miłego dnia, powiedział, że na dziś koniec sprzątania parku i czas na spacer z psem… i sobie poszedł 
Tak to bywa…
Ale wiemy, że są. Może jeszcze uda nam się je złapać 



My też przeszliśmy kawałek. Pusto. Z daleka krzyczała modrosójka… Oczywiście nie mogliśmy pominąć bizonów. Jedna para żyje sobie w tym parku. Otoczona podwójną siatką. Te też mieliśmy pod słońce. Zaproponowałam małżonkowi, żebyśmy spróbowali obejść ten teren. Zanim okrążyliśmy i doszliśmy na drugą stronę, bizony najadły się i położyły
Ale jednocześnie usłyszeliśmy stukanie dzięcioła. I to niejednego. Zaczęliśmy się uważniej rozglądać. Po chwilce wypatrzyliśmy nie tylko dzięcioły kosmate, ale i dzięciury krasnogłowe!!! Te ostatnie nie tak często spotykane. Jak na złość siadały głównie od północnej strony drzew (a my byliśmy od południowej). Czasami tylko wystawiały łebki. One są niesamowicie szybkie i zwinne. Ciężko je złapać w kadr
Do domu wracaliśmy zadowoleni. Nie tylko zobaczyliśmy bieliki (a głównie po to tam pojechaliśmy), ale i dzięciury. Spotkaliśmy też miłych ludzi, z którymi miło się gawędziło. Co prawda ten mężczyzna z Buffalo Rock był do pasa nagi i widać było jego tatuaże (których z mężem nie akceptujemy), ale był miły i mimo wszystko, to jakaś pokrewna dusza
Do domu wróciliśmy dość późno, bo po drodze trafiliśmy na potężny korek. Dwa wypadki. Jeden jakiś „świeży”, bo nawet policja nie zdążyła dojechać, a drugi, znacznie większy (4 samochody) zablokował 2 z 3 pasów na autostradzie. No to wiadomo… jak z 3 pasów wszystkie samochody musiały zjechać na 1, to korek miał kilka kilometrów.
Dodam jedynie, że ciepło było jak latem. Na pewno ponad 20C. Część ludzi była w krótkich spodenkach (żałowałam, że ja nie), a wszyscy mieli krótkie rękawki, czy jak ten facet „od pieluchy”, rozebrani do pasa. Czy to na pewno luty? I tak ciepło?
Trochę się rozpisałam, ale tak to bywa

Miłego dnia życzę Wyspowiczom
No. Prawie cały wpis pod wpisem.
miłego i Tobie!
Dzień dobry
Nowy tydzień, cieplejszy ale mokry…
Dzień dobry. Nowy tydzień, mrozik 2 stopnie i słońce wychodzi.
U nas jakieś plus osiem ale niestety mokro, co dobrze nie robi moim rękom. Postanowiłam się jednak nie przejmowac.ącha dień dobry. Cały ten tekst o yszach niebezpiecznie pobudził moją wyobrażnię i śmieję sie do dziś.
No i nie powiedziałam dzień dobry…Więc mówię i zapraszam na kawę z cardamonem…
W stylu zbliżonym do arabskiego? Bardzo chętnie!
Dziękuję, pacierza i kawy nigdy nie odmawiam
Dzień dobry! Tak mnie morzyło, tak się spać chciało, i co? I potem się budziłem właściwie bez powodu, parę razy. Do kitu takie spanie na raty.
Najlepiej jest chodzić spać zawsze o tej samej porze. Ale czy zawsze to wychodzi?
Raczej nie, niestety
Dzień dobry.
Ja tylko melduję, że jestem. Na razie po cichutku, gdzieś z boczku, przeczekam. Może znów nadejdzie mój czas.
Dzień dobry.
Dzień dobry.

Coraz nas tu więcej to ja może drugą kawę wstawię?
Trzecią znaczy.
Tyle kawy, a potem są kłopoty ze snem!
Póki co to ja mam z obudzeniem jak widać
Do wieczora daleko
Witaj! Oby wrócił jak najprędzej!
Witajcie!
Zdecydowałem się pójść do pracy – i jeszcze się nie wygrzebałem z przeglądania zaległych problemów 🙁
Właściwie to ja bym sobie strzeliła wysokoenergetyczną czekoladę na gorąco. Tak mnie jakoś dzisiaj wzięło…
Kawa, czekolada – co komu pomaga.
Czekolada? Proszę bardzo!
Oooo kochana jesteś!
Kochani, kompletnie od czapy pytanie:
Mam problem z przypomnieniem sobie tytułu filmu, który lata temu oglądałem w TV, może ktoś z Was będzie kojarzyć?
Film wg mnie jest nie późniejszy niż z lat 70., najwyżej 80. i chyba nie wcześniejszy niż z 60. Fabuła wygląda następująco: jest sędzia piłkarski, który podjął kontrowersyjną decyzję w meczu na szczycie, za co ścigają go kibice „poszkodowanej” drużyny, szczególnie jeden zaciekły facecik, łysiejący, w średnim wieku i w ogóle byście nie powiedzieli, że kibol (wygląda jak zaperzony księgowy, trochę z twarzy jak generał de Gaulle, tylko niski). Po licznych perypetiach już wydaje się, że sędzia uciekł (z dziewczyną), kiedy samochód z nim w środku zostaje zepchnięty w przepaść (w kamieniołomie?) drugim samochodem przez tegoż zaciekłego kibica, który dopiero w tym momencie zdaje sobie sprawę z tego, co zrobił.
Obsada – tu mam problem, bo wydaje mi się, że to był francuski film, a sędziego grał Alain Delon, ale żaden z filmów z Delonem z tego okresu z bazy danych nie pasuje fabułą do powyższego opisu 🙁 zresztą tego kibica, który zabił, też kojarzę z twarzy, ale już nie z nazwiska, jako francuskiego aktora.
Żadne guglanie nie daje rezultatu, na hasło „Zabić sędziego” (w różnych językach) uparcie wyskakuje film z 2009 roku, czyli kilka dekad późniejszy niż ten, o który mi chodzi.
Ktoś coś?
Bardzo mi przykro. Chociaż z racji wieku mogłabym pamiętać ten film, ale nie jestem i nie byłam kinomanką. Dlatego zupełnie nie kojarzę. 🙁
A propos „kinomanką” – film na pewno leciał w telewizji, i to jeszcze za PRL. Stąd go kojarzę.
W tych latach nie mogłam zbyt często oglądać telewizji, miałam małe dzieci i w związku z tym, brak czasu.
No i proszę – jest! Znalazł się. Tylko jak ja mogłem pomylić nosatego Eddy’ego Mitchella z Delonem?!?
A ja na YT przeszukałam niemal wszystkie filmy z Delonem.
No patrz! To przepraszam za pomyłkę!
Nie ma za co, przecież nie kazałeś mi szukać 🙂
Popełnił błąd. Trzeba było włożyć całe 100 Euro i niech te cholery raz się nażrą do bólu.
Pozdrawiam
Dzień dobry. To też jest rozwiązanie 🙂 Jak zwykle, trzeba sporo zainwestować na początku, ale metoda wydaje się skuteczna.
Witaj!
Tak się inwestuje, na ile zasobów staje…
Nie otwiera mi się!! Dlaczego

Oj, ale co się nie otwiera czy też otwiera?
Otwarło sie – już wiem
Coś bym zrobiła… Nudzi mi się.
Ulep pięterko!
Nie mam pomysłu.
No dobra: mam. Idę lepić, bo mnie nogi bolą od latania po schodach. Ale może być, że poproszę o pomoc!
Jestem na miejscu, jakby co. I można via Messenger.
Też jestem, jakby j/w 🙂
Proszę, ilu chętnych do pomocy! Tylko teraz zależy od Jo, a ja poczekam
Zgodnie z ustaleniami pięterko zrobiłam i chciałam Was zaprosić na wycieczkę do rosarium, ale znalazłam się na kursie kolizyjnym, więc proszę o decyzję Adminów.