« NAGRODA Czy bardzo różnimy się od siebie? »

Ptasie opowieści

Dość dawno nie pokazywałam swoich ulubieńców. Lato minęło i duża część z nich odleciała w cieplejsze rejony. Wrócą wiosną…
Ale wróbelki zostają. Introdukowane do Ameryki w 1852 roku do New York City, rozprzestrzeniły się na cały kontynent (według tego co podaje Wiki, potrafi się przemieszczać z lęgami nawet 230km rocznie) i jest teraz bardzo popularnym ptakiem. Niemal wszędzie. A przywieziony był z Anglii, żeby pomógł w walce z linden moth. Nie bardzo wiem co to jest, ale po angielsku „moth”, to ćma albo mól. Czyli jakaś lipna ćma/mól…
Tutaj rozmnaża się i rośnie ich populacja, a w Europie zaczyna zanikać. W Holandii, w 2004 roku wróbel zwyczajny został wpisany do „Czerwonej Księgi”, w Anglii jego populacja spadła o 60%. To dużo… Z tego co czytam w mojej ptasiej grupie, nie tak łatwo jest spotkać wróbla w Polsce. Mazurek, jego krewniak, pojawia się chyba częściej… Czyli… może Amerykanie nie robią nic złego karmiąc ptaki cały rok… chociaż w grupie „Ptaki” ludzie krytykują takie dokarmianie…

A tak w ogóle, to wróble, tak jak i kardynały wyprowadzają lęgi nawet 3 razy do roku. Co się dziwić, że jest ich tutaj aż tyle. Mają co jeść i gdzie się gnieździć. Ludzie stawiają im budki lęgowe (jak my), karmniki, poidełka… Na moje karmniki w okresie jesienno-zimowo-wiosennym przylatuje tych wróbelków około setki. Mąż się śmieje, że chyba z całej dzielnicy, bo jakoś w moim Franklin Park nie widzę u sąsiadów karmników. Więcej jest ich na dalszych peryferiach Chicago.

I jeszcze trochę wspomnień z wczesnej jesieni… kiedy ptaki migrujące dopiero zbierały się do odlotu… To tylko mała cząstka zdjęć… natrzaskaliśmy ich z mężem duuużo więcej 😀

Muszę przyznać, że gdy po raz pierwszy zobaczyłam wypierzającego się kardynała, to myślałam, że jakiś chory. Dopiero później doczytałam, że to u nich normalny proces. Krzyżówki, czy karolinki wypierzają się w inny sposób i znikają w trzcinach na kilka tygodni (samce w okresie lęgowym). Czaple też gubią pióra, ale nie przeszkadza im to w lataniu. Gubią je kolejno… co gatunek, to inne zasady. Ptaki są niezwykle ciekawe! Mogę o nich opowiadać godzinami, ale nie będę Was zanudzać…
To na razie tyle. I oczywiście to jeszcze nie koniec. Ciąg dalszy na pewno kiedyś nastąpi…

117 komentarzy

  1. miral59 pisze:

    Zapraszam do oglądania. Mnie to ciekawi, mam nadzieję, że Wam też sprawi przyjemność Happy

  2. Jo. pisze:

    Super!
    Bardzo lubię Twoje ilustrowane ptasie opowieści. Nie komentuję, bo kompletnie się nie znam, ale oglądam z przyjemnością.

    • miral59 pisze:

      Nie trzeba się znać Happy-Grin
      Jaki jest ptak, każdy widzi Wink Overjoy
      Tak sobie pomyślałam, że skoro wróciłam wcześniej do domu, to mogę Wam pokazać coś bardziej optymistycznego Pleasure Tematy, które poruszaliśmy są na pewno ważne, ale też i dołujące. Sad Trzeba się zrelaksować Happy

      • Jo. pisze:

        Święta racja.

          • Max pisze:

            Na Mazurach od ubiegłego roku , kiedy po raz pierwszy pojawiły się na działce , jest już spore stadko . Obserwacje z przed tygodnia są optymistyczne . Ciekawe co będzie na wiosnę . A tak przy okazji , to kiedyś dowiedziałem się od swego szefa , że ja stary wróbel , dałem złapać się na końskie ….itd . Zatem jak widać wróble są mi bardzo bliskie od wielu , wielu lat Happy-Grin

            • Bożena pisze:

              U mnie też wróbli nie brakuje, chociaż więcej jest gołębi i rybitw. No i sroki wszędobylskie. Tak więc nie zgadzam się ze zdaniem, że nie tak łatwo jest spotkać wróbla w Polsce.

              • miral59 pisze:

                Tylko pytanie, czy to są wróble, czy mazurki? Są niemal identyczne. Tylko u mazurków nie ma dymorfizmu płciowego i obydwoje wyglądają tak samo (jak samiec wróbla). No i od wróbla różnią się w zasadzie tylko plamką na „policzku”. To znaczy mazurek ją ma, a wróbel nie. Pleasure
                Ja się nie znam i nie wiem jak jest z liczebnością tych ptaków w Polsce. Wiem jedynie, że ten gatunek jest objęty ścisłą ochroną gatunkową. To znaczy tak wyczytałam. No i mam wiadomości od ludzi, którzy mają takiego samego „konika” na punkcie ptaków jak ja. Piszą o zwiększającej się populacji mazurka i powolnym zaniku wróbli… Sad

                • Bożena pisze:

                  No to będę musiała baczniej się przyjrzeć Wink tym ptaszkom…

                • miral59 pisze:

                  MAZUREK
                  Nie wiem czy będzie widać tego mazurka…

                • miral59 pisze:

                  Kurcze, wwaliła mi się cała strona Angry
                  A chciałam tylko pokazać jak ten mazurek wygląda Worry Tak to jest, jak ktoś coś robi, a się nie zna Wink
                  Ps. Nie wiem komu, ale pięknie dziękuję za unormowanie tego bajzlu, który narobiłam. Teraz można obejrzeć mazurka bez problemu. Przepiękne dzięki!!!

            • miral59 pisze:

              Faktycznie widać, że wróble Ci obce nie są Hihihi! Skoro nawet Twój szef to zauważył Overjoy

  3. Bożena pisze:

    Piękne pięterko Brawo! A niedawno wspominałam Twoje ptaszki i tak sobie myślałam, że dawno ich nie pokazywałaś. No i wywołałam wilka z lasu Happy

    • miral59 pisze:

      Nie mam za dużo czasu Sad Gdybym miała, to mielibyście dość tych moich pierzastych. Wink Overjoy
      Bądź co bądź mam już 110 gatunków na zdjęciach. Nawet pokazywane pojedynczo, to solidna kolekcja Happy-Grin

  4. Zoe pisze:

    Wow.
    Uchwycona kąpiel wróbli i drapieżnik na płocie. Te mi się najbardziej podobają. Rewelacja!
    Wcale się nie obrażę jak jutro będzie kolejne pięterko z ptakami
    Approve

  5. Quackie pisze:

    Dobry wieczór na nowym pięterku!

    Jak zwykle warto poczekać na ptaki od Mireczki 🙂 Nie miałem pojęcia, że wróble sprowadzili do Ameryki ludzie. Co do ćmy, to zdaje się, że chodzi o Erannis tiliaria (https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/en.wikipedia.org/wiki/Erannis_tiliaria), zwaną „Linden looper”, w innym miejscu znalazłem informacje o inwazyjności gatunku, ale już polskiej nazwy – nie.

    Natomiast same wróble w kąpieli, to wyjątkowo wdzięczny temat, po raz kolejny widać, że Autorka potrafi wydobyć z tak niby pospolitych i znanych ptaków sam złoty kruszec w postaci interpretacji póz, zachowań i stosunków wewnątrz grupy. Wróbel patrzący krytycznie na gwoździe – w pierwszej chwili pomyślałem, że zastanawia się nad tym, czy są jadalne 🙂

    Drugi zestaw równie dobry, chociaż dla nas bardziej egzotyczny (kolibry! Kardynały!). Elegancja pani kolibrowej, jak narysowanej od krzywika. Pierzący się kardynał wygląda natomiast jak jakiś ścierwnik w miniaturze 😀 Krogulec też pewnie przyleciał „do karmnika”, a że akurat było pusto… 😉

    • miral59 pisze:

      No zobacz Mistrzu Q. A ja widziałam inną liszkę, pod tym linkiem: https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/en.wikipedia.org/wiki/Ellida_caniplaga i tu napisali, że to linden moth, ale też nie ma tłumaczenia nazwy na polski.

      Jeśli mam być szczera, to ja też byłam przekonana, że wróble są tutejsze. Nie pomyślałam, że same nie mogłyby tak daleko zalecieć (a pochodzą z Azji). One nie są dobrymi lotnikami. Po kilku, kilkunastu metrach muszą usiąść, inaczej padną.
      Z resztą widać jak uciekają od drapieżników. To jeden furkot, ale momentalnie lądują w krzakach. Szczególnie jeśli mają blisko gęste krzaki. Duży drapol tam nie wleci, ani ich nie dosięgnie. Wspaniała kryjówka Happy-Grin Bo w inny sposób uciec nie dadzą rady…

      • Quackie pisze:

        No więc też na nią trafiłem, ale potem znalazłem taką stronę – http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.whatsthatbug.com/2014/10/25/flightless-female-invasive-linden-looper-moth/ – na której w wyjaśnieniach, nieco niżej, kursywą, pada określenie „inwazyjny gatunek”, a stamtąd znów link prowadzi do strony poświęconej takowym gatunkom w USA – http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.invasive.org/browse/TaxThumb.cfm?fam=210&genus=Erannis

        I to by mogło wyjaśniać sprawę, ale nic z tego – ta Ellida Caniplaga TEŻ tam jest! http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.invasive.org/browse/subinfo.cfm?sub=7031

        W związku z czym pozostajemy w niewiedzy.

        Pondering

        • miral59 pisze:

          W angielskojęzycznej Wiki napisali na ten temat tylko tyle: „The first of many successful introductions to North America occurred when birds from England were released in New York City, in 1852 to control the ravages of the linden moth.” A z resztą możesz przeczytać całość. Wpiszesz „house sparrow” i w paragrafie „Introductions” to wszystko znajdziesz. Może coś źle sobie przetłumaczyłam? Bo jednak mój angielski (szczególnie taki specjalistyczny) do za dobrych nie należy Ashamed

      • Quackie pisze:

        …chociaż nie. Jeżeli uznać za miarodajną angielską Wikipedię, to jednak mówimy o tej „twojej” ćmie – „birds from England were released in New York City, in 1852 to control the ravages of the linden moth” („Ptaki z Anglii zostały wypuszczone w 1852 r. w Nowym Jorku, w celu zmniejszenia populacji żarłocznych ciem”), po czym link spod określenia „linden moth” prowadzi właśnie do Caniplagi.

        • miral59 pisze:

          Poradziłam Ci, gdzie możesz tego szukać, a Ty znalazłeś to wcześniej Overjoy

          • Quackie pisze:

            Och, równolegle 😉

            • miral59 pisze:

              Dzięki! Widać, że dobrze to sobie przetłumaczyłam Pleasure Nie wiedziałam tylko jak przetłumaczyć to „moth”, bo równie dobrze może to być mól. Tych moli też jest sporo gatunków… nie tylko wcinają wełnę z szaf, są i inne… Worry

              • Quackie pisze:

                Teściowa np. za Chiny nie może się pozbyć moli spożywczych z kuchni.

                • miral59 pisze:

                  Wiem coś o tym, bo myśmy też mieli i walka z nimi nie była łatwa Tired
                  W końcu wywaliłam wszystkie nasze zapasy, półki i pojemniki wydezynfekowałam i kupiliśmy wszystko od nowa. Trochę tego było, ale jak na razie (odpukać w niemalowane 😉 ) mamy spokój i nic nam po kuchni nie lata Happy

                • Quackie pisze:

                  Och. Teściowa, obawiam się, byłaby raczej przeciwna tak radykalnym zmianom (chociaż moli nie lubi). Nie ten wiek.

                • miral59 pisze:

                  No i tu leży główny problem. Samo trucie tych moli nic nie da. Ich jajeczka są mikroskopijne. Nie da się ich zobaczyć. A ja już byłam zmęczona sprawdzaniem, czy nic mi się nie rusza w żarciu Weary A po ugotowaniu, czy żadne paskudztwo nie pływa po wierzchu. Sama myśl, że mogłabym zjeść jakąś taką larwę wzbudzała odruch wymiotny. Także wolałam stracić trochę kasy i pozbyć się wszystkiego, niż jeść i się zastanawiać… Happy-Grin

  6. Bożena pisze:

    Na mnie czas, dobranoc, do juterka Buziaczki

  7. miral59 pisze:

    A tak w ogóle, to muszę się przyznać, że wiele lat temu, to czy mazurek, czy wróbel, to były wróbelki. Przynajmniej dla mnie Wink Happy-Grin Dopiero od niedawna zaczęłam je odróżniać. To i teraz się mądrzę… Overjoy

    • Quackie pisze:

      Dla mnie nadal są to wszystko wróbelki. A w naturze w dodatku za szybko się ruszają, żebym mógł dostrzec jakieś plamki czy inne znaczki. Dopiero na Twoich zdjęciach można się pobawić w rozróżnianie 🙂

      • miral59 pisze:

        Ja do tych mazurków i wróbelków miałam tu jeszcze junki zwyczajne i kilka gatunków pasówek i lasówek Overjoy To też wszystko były wróbelki. Dopiero jak zaczęłam robić zdjęcia i porównywać zauważyłam zasadniczą różnicę między nimi. Bo prawdą jest co napisałeś… za szybko się poruszają, żeby tak od razu (szczególnie niewprawne oko) zauważyć takie drobiazgi Happy-Grin Tym bardziej, że część ptaków (w tym wróbelki) zmieniają szatę w zależności czy są młode, czy są w okresie godowym, czy w spoczynkowym. Do tego dochodzi czy mają prawidłową dietę i czy ich kondycja zdrowotna jest OK. Trochę dużo tego i początkowo miałam niezły zgryz który z ptaków należy do jakiego gatunku. Do tej pory niektórych ptaków nie znalazłam i nie wiem co mam na zdjęciach Happy-Grin No cóż. Żaden ze mnie ornitolog, to i trudno wymagać… Wink

        • Quackie pisze:

          Ależ nikt nie wymaga, co więcej, stwierdzam, że nawet jako nie-ornitolog znakomicie rozpoznajesz ptaki!

          • miral59 pisze:

            Dzięki za uznanie Pleasure Na pewno wiem o nich sporo i mówię o tym bez przesadnej skromności. Nie tylko robimy im zdjęcia, ale też i czytam dużo na ich temat. Nie tylko na polskiej Wiki, ale i na tej angielskiej. Często na polskiej jest zaledwie kilka zdań, na angielskiej kilka stron. Chyba dlatego, że głównie dotyczy to tutejszych ptaków. Także trudno nie zapamiętać przynajmniej części informacji. Od jakiegoś czasu doszedł mi FB i „ptasia grupa”. Tam też mam całą masę ptaków z całego świata. Czasami, gdy popełnię błąd w oznaczeniu gatunku, to mnie poprawią… i to jest bardzo dobre, bo mogę się uczyć cały czas. Widzę też ptaki z Polski, których będąc w Polsce nie widziałam… czy to nie zabawne? Trzeba było wyjechać do USA, żeby poznać rodzime gatunki, z własnego kraju Wink

  8. Tetryk56 pisze:

    Włąśnie dotarłem do domu po spotkaniu z pp. Wujcami. Teraz szybka kolacja, i rzucam się na ptaszki Pleasure

  9. Quackie pisze:

    Dobranocka jeszcze piętro niżej!

  10. Quackie pisze:

    Dzisiaj zmykam nieco wcześniej (jednak ten brak kawy daje mi się we znaki…). Dobranoc.

  11. miral59 pisze:

    Podczas rozmowy z Wami, przyszedł mi do głowy pomysł na nowe ptasie pięterko Happy-Grin Nie wiem kiedy je zrobię, ale myśl zakiełkowała i mam nadzieję nie zdechnie Wink Muszę tylko trochę przegrzebać swoje archiwum ze zdjęciami. To znaczy nie jest to trudne, bo mam wszystkie gatunki w folderach (oddzielny dla każdego gatunku), ale wymaga to czasu, żeby je odpowiednio dobrać… Zobaczymy…
    Na razie muszę się zająć obiadem. Skoro jestem w domu wcześniej, to powinnam swoim chłopcom coś ugotować. To znaczy już się gotuje… Delicious

  12. Tetryk56 pisze:

    Pięknie uchwycone obrazki! Ten basen dla wróbli to misa ze żwirkiem?
    Aha, a dziwuszka na końcu pierwszej serii to nazwa ptaka, czy literówka? Overjoy Bo to już chyba nie wróbel ani mazurek?
    W drugiej serii najbardziej podoba mi się krogulec. Jest w nim dostojność władcy okolicy!

    • miral59 pisze:

      Dzięki Ukratku Pleasure
      Ta misa jest z płytą ze zlepionego żwiru. Ma w środku grzałkę z termostatem. Zimą, nawet w największe mrozy woda nie zamarza i ptaki mogą się zawsze napić. A także wykąpać, bo one i zimą, w mróz, się kąpią. Takie czyścioszki Happy-Grin
      Dziwuszka nie jest literówką. Ten ptak się tak nazywa, chociaż bardziej jest znana nazwa dziwonii ogrodowej. Tylko jakoś mi nie za bardzo pasowało – „pan dziwonia” Wink Samica dziwonii bardziej przypomina wróbla. Jest tak samo brązowa w paseczki (chociaż zupełnie inne paseczki). Samczyk, jak widać, ma dużo czerwonego. Nie tylko głowa i pierś, ale i trochę na placach…
      Z krogulcem miałam trochę kłopotu. Na zdjęciach w albumie są tylko dorosłe osobniki i znacznie różnią się od tego „złapanego” przez nas. Początkowo myślałam, że jest to krogulec zmienny. Bardzo podobny do czarnołbistego. Moje wątpliwości rozwiała końcówka ogona. Zmienny nie ma tego białego paseczka i ma bardziej płasko zakończony ogon. Dobrze, że udało nam się obcykać go w całości, bo miałabym wątpliwości co do oznaczenia gatunku Happy-Grin A władcą okolicy jest myszołów rdzawosterny, nie krogulec. „Rdzawuś”, jak go nazywa małżonek, jest większy i silniejszy. Krogulec musi mu ustąpić pola… nie ma szans. Tylko wiadomo, jak nie ma w pobliżu władcy, to i te mniejsze się mogą pożywić Wink

  13. Zoe pisze:

    Halo, halo. To ja. Dzień dobry Happy

  14. Jo. pisze:

    Jakie tutaj ranne ptaszki…

  15. Jo. pisze:

    Ale ekspresik wstawić, to już nie ma komu?
    expresso
    Dzień dobry.

  16. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Dzisiaj mnie czeka bieganie (jeżdżenie) w godzinach pracy, więc żeby nie skończyć o jakiejś kompletnie nieprzyzwoitej porze, przelatuję tylko przez Wyspę, z kubkiem zielonej herbaty w dłoni, nie zatrzymując się niestety.

    Aha, zapomniałbym. Najjunior ma dzisiaj urodziny! Siedemnaste.

    Więc po południu też będę o tyle, o ile.

  17. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Miło się zaczyna poranek pod tyloma skrzydłami Wink

  18. Bożena pisze:

    Zima dziś u mnie pokazuje swoje oblicze, coraz większe płatki śniegu lecą z nieba…http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pu.i.wp.pl/k,ODQwNjkzOTQsNTExOTQwOTQ=,f,30_U4_orig.gif

  19. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Wstałam, chociaż jeszcze bym chyba pospała Weary Jakaś tak zmęczona jestem i to już od rana Tired Czyżby się jakaś choroba „wrzucała”? Czy tylko aura nieodpowiednia? Mam nadzieję, że to drugie…

  20. Jo. pisze:

    Się uśmiałam. Dzień taki ponury, więc nie będę sknera i się podzielę, chcecie?

    Otóż przeczytałam wykład na temat zdrowego odżywiania, głównie w kontekście wzmocnienia odporności, ale generalnie było o tym co jeść, co kupować, gdzie kupować i dlaczego unikać czegoś innego.
    Wykład autorstwa Blogerki Kulinarnej, którą czasem czytuję, bo fajne felietony pisze. No i padłam.

    Nie będę Wam tu streszczać, tylko od razu przejdę do tego, co mnie tak ubawiło. Otóż pani Autorka, jadająca głównie w restauracjach, bo restauracje z wdziękiem opisuje (tu nie ma sarkazmu, naprawdę lubię ją czytać!), na zakupy jedzeniowe wydaje miesięcznie cztery tysiące. Na dwie dorosłe osoby. Nie licząc tych restauracji. No i ja umarłam.

    CZTERY tysiące. Podobno „można i taniej”, ale na tym się kończy – nie ma przykładów, JAK można taniej. I to nie licząc jedzenia w restauracjach. Czyli ja bym musiała na cztery dorosłe osoby wydawać osiem. Tysięcy.

    Muszę o tym powiedzieć mężowi. Niech wie, jak marnie zarabia.

    • Bożena pisze:

      Zastanawiam się, co ta pani wie o życiu? Jak może komuś cokolwiek doradzać?! Worry

      • Jo. pisze:

        To jest chore.
        Ona wydaje na jedzenie domowe kwotę, o której większość ludzi w tym kraju może tylko pomarzyć, żeby mieć na wszystko! Ja też gotuję sezonowo. I mam dwóch nieustannie głodnych nastolatków. Ale nie wiem, co musiałabym kupować, żeby wydawać taką kwotę. Plus restauracje…

    • Quackie pisze:

      Tak mi się skojarzyło z Tuwimem, ale on to pisał z przekąsem i w oparach absurdu:

      „CO PODAĆ DO STOŁU, GDY PRZYJDĄ GOŚCIE, A W DOMU NIC NIE MA
      Świeżo upieczoną indyczkę pokrajać w plasterki, wyłożyć na półmisek, ubrać kaparami i sałatą z pomidorów. Funt łososia, trzy pudełka sardynek, szczupaka na zimno, pasztet ze zwierzyny i kilka śledzi marynowanych, zimne mięsa — rozłożyć na półmiskach i rozstawić na stole. Kilka butelek wódki i wina, trochę owoców, czarna kawa i likiery — i ta zaimprowizowana naprędce kolacyjka zadowoli najwybredniejsze gusta”

    • miral59 pisze:

      Nie znam się na polskich cenach, ale wydaje mi się, że te 4 tysiaki to stanowczo za dużo Pondering
      Kilka lat temu brat mi mówił, że na jedzenie, na cztery osoby, wydaje ok, tysiaka. Sam gotuje, a przy większej grupce, to wychodzi taniej. Także nie wiem…
      Co oni w takim razie jedzą?!!! Kawiory i jakieś inne frykasy? Overjoy

      • Quackie pisze:

        Ha, to wystarczy się zaopatrywać w sklepach premium w importowane rzeczy, albo ekologiczne, zdrową żywność z certyfikatem…

        • Jo. pisze:

          A niech sobie kupują! Tylko przy takim budżecie to ja bym się nie ośmieliła udzielać innym porad, jak powinni jeść.

    • Jo. pisze:

      Ha! Już wszystko jasne! Ukochany przez stołecznych snobów biobazar i pomidory po 36 zł za kilogram (w sezonie).

      Idę sobie otworzyć nieekologiczne martini prosecco.

  21. Quackie pisze:

    I otóż teraz tak: właśnie skończyłem pracę i pomijając już nawet to, że chcę chwilę odsapnąć, i tak muszę ustąpić miejsca przy komputerze sami-wiecie-komu.

    Ale ponieważ mam już pomysła na dobranockę, to spróbuję ją jeszcze wrzucić. Mam zamiar jeszcze tu potem wrócić, ale strzeżonego Pan Bóg strzeże.

  22. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dalej na jazzowo, dzisiaj dla odmiany z Niemiec (ale dość tradycyjnie). Till Brönner to niemiecki trębacz jazzowy, wokalista, kompozytor, aranżer i producent. Człowiek, jak widać, wszechstronny. W hołdzie dla ikony jazzu, innego trębacza, Cheta Bakera, nagrał w roku 2000 album „Chatting With Chet” („Pogawędki z Chetem”), z którego na uwagę zasługuje utwór „Have You Met Chet?” („Czy poznałeś już Cheta?”). I tego dzisiaj posłuchamy na dobranoc. Dyskretna, jazzowa aranżacja, miękki bas, delikatna trąbka – perełka w dość konserwatywnym stylu, ale łatwa i przyjemna.

    Snów równie łatwych i przyjemnych!

  23. Quackie pisze:

    Jak już wspomniałem, wracam, jak tylko się będzie dało.

  24. Bożena pisze:

    A ja dziś długo nie posiedzę, morzy mnie sen… Ale jeszcze trochę wytrzymam.

  25. Jo. pisze:

    Wieje, jak diabli. Czas pod kordełkę.
    Paaa!
    kordelka

  26. Zoe pisze:

    To jakby ten, no dobranoc. Trochę wcześnie ale.. trudno.

  27. Tetryk56 pisze:

    Wieje tak, że wszystkich powoli wywiewa…

  28. miral59 pisze:

    Dzień dobry, czy właściwie dobry wieczór Happy-Grin
    U mnie nie wieje, ale mży Weary I już wiadomo czemu rano byłam taka padnięta…

  29. Tetryk56 pisze:

    To ja już zapalę lampkę… spokojnych!

  30. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Co prawda to pięterko jeszcze się za bardzo nie zużyło, ale zapraszam wyżej Pleasure
    Zbudowałam je szybciej niż myślałam i jest już gotowe Delighted

Skomentuj Jo. Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)