« Przyrost naturalny Ptasie opowieści »

NAGRODA

Baronowa Sołowiejczyk postanowiła ufundować nagrodę literacką własnego imienia.
Myśl wydała się nam słuszna.
– Owszem – powiedzieliśmy. – Nie ma żadnego rozsądnego powodu, żeby czegoś dla kultury nie zrobić.
Zaraz opracowaliśmy regulamin.
Nagroda będzie przyznawana rokrocznie za wybitne osiągnięcia twórcze i postawę etyczną.
Potem ukonstytuowaliśmy się jako komisja przyznająca nagrodę.
– Zgoda – powiedziała baronowa Sołowiejczyk. – Z tym, że nagrodę dostanie poeta Koszon.
Dosyć nas to nieprzyjemnie zaskoczyło.
– To się jeszcze okaże – powiedzieliśmy. – W końcu komisja decyduje w myśl regulaminu.
– Decyduje – zgodziła się baronowa Sołowiejczyk. – Ale ja daję pieniądze.
Był to jakiś argument.
– Ile? – spytaliśmy.
Baronowa Sołowiejczyk przeliczyła pieniądze w torebce.
– Trzysta złotych – powiedziała po namyśle.
– Ja się wycofuję z komisji – rzekł Bezpalczyk. – To jest niepoważna sprawa.
– Dlaczego niepoważna? – zdziwiła się baronowa Sołowiejczyk.
– Za mało pieniędzy – powiedział mgr Kąkulczyniański. – Trzysta złotych to jest śmiech, nie nagroda literacka. Koszon się obrazi na całe życie. Koszon jest ambitnym poetą.
– Przecież tu nie chodzi o pieniądze – powiedziała baronowa Sołowiejczyk. – Chodzi o rangę nagrody. Zresztą możecie się dołożyć.
Jednomyślnie odrzuciliśmy ten pomysł. Mówiąc o randze nagrody baronowa Sołowiejczyk miała wiele racji.
Z tym, że należało działać rozważnie.
Tegoroczną nagrodę otrzyma Mickiewicz.
Za rok Tomasz Mann.
Poecie Koszonowi wypadnie poczekać na nagrodę trzy lata.
Pośpiech i rzetelna satysfakcja nie dadzą się pogodzić nawet w sprawach literackich.

MEGAN
(Anatol Potemkowski)
SZPILKI nr 45 1977 r.

171 komentarzy

  1. Tetryk56 pisze:

    Było ostatnio parę nagród (choć nie literackich!) fundowanych na podobnej zasadzie. I znowu okazało się, że Megan opisał to już prawie 40m lat temu…

  2. Jo. pisze:

    Prawda. Co nagle, to po diable. Dobranoc Państwu.

  3. Quackie pisze:

    Dobry wieczór na nowym piętrze. Z moich doświadczeń wynika, że fundatorom na ogół zdarza się dojść do porozumienia z werdyktami jury. A to się jakąś korzystną kategorię dorzuci, a to wnuka fundatora uhonoruje…

    (to nie jest dobranocka – dobranocka piętro niżej!)

    • maradag pisze:

      Oj, Miś! I dalej moja ulubiona scenka: ….”panowie, pozwólcie, że przedstawię….moja żona, ZOFIA..”
      Zawsze, lata temu, z moim najpierwszejszym mężem, kulaliśmy się ze śmiechu jak przyszło się gdzieś przedstawiać.
      Overjoy
      Ach, byli czasy, panie dzieju….
      Wink1

      • Quackie pisze:

        Tak, są takie filmy, w których znajdzie się cytat na (niemal) każdą okazję. A jak nie jeden film, to np. dorobek jednego reżysera.

  4. Zoe pisze:

    Ojej ale jestem zmęczony po andrxejkach. Padam o tak wczesnej porze. Dobranoc.

  5. miral59 pisze:

    Już miałam budować pięterko, a tu nowe jest Happy-Grin
    Rozdawanie nagród jest przyjemne tak samo jak ich otrzymywanie Wink Co się dziwić, że tych nagród co roku rozdaje się kilka tysięcy. Overjoy To filmowe, to muzyczne, to aktorskie, że o sportowych, czy społecznych nie wspomnę. I muszę przyznać, że często się zastanawiam na jakich zasadach właściwie się je przyznaje. Przeczytałam pięterko i już wiem dokładnie Wink Overjoy

    • Tetryk56 pisze:

      Gdybyś zostawiła ślad w szkicach, wstrzymałbym się! 🙂

      • Jo. pisze:

        Ale to dobrze! Mamy jedno pięterko w zapasie, prawda?

        • miral59 pisze:

          Jestem dokładnie tego samego zdania co Ty, Jo. Takie zapasowe zawsze się przyda, żebyśmy nie musieli się wspinać za wysoko, gdy to nam urośnie Happy-Grin

      • miral59 pisze:

        A dlaczego miałbyś się wstrzymywać? To niezdrowo Wink
        Mamy ciekawe pięterko i nawet aktualne Overjoy Moje spokojnie może poczekać, nawet kilka tygodni, jeśli ktoś coś ciekawego znajdzie i będzie chciał pokazać. Jestem dość monotematyczna… Wink

  6. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Nareszcie nowe pięterko, a jakie ciekawe! I wciąż aktualne. Brawo!

  7. Jo. pisze:

    Dzień dobry.
    Kota dni są policzone.
    Przynajmniej w moim domu.

  8. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Za krótko pospać – źle. Za długo – też niedobrze.

    Weary

  9. Quackie pisze:

    W nawiązaniu do dyskusji powyżej – Monty Python pokazał, jak wyłaniać Idiotę Roku.

  10. Zoe pisze:

    Niedzielne dzień dobry. Dwie godziny spaceru, na deszczu i wietrze, z potworem (dla tych co nie wiedzą – psem;-) i człowiek jak nowy.

  11. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Miało być słonecznie, a jest pochmurno Sad Ale może na wycieczkę jednak pojedziemy? I-Wish Może się chociaż trochę rozjaśni?

  12. Quackie pisze:

    Kochani, strasznie mnie dzisiaj morzy (może dlatego, że odstawiłem kawę), więc może dobranockę zawczasu zamieszczę.

    Dzisiaj w Teleekspresie występowała pani Monika Borzym, która bardzo pięknie śpiewa, wedle najlepszych jazzowych wzorów. No to dzisiaj zaśpiewa i na Wyspie. Piosenka „My Place”, czyli „Moje miejsce”.

    Snów o swoim miejscu w życiu.

  13. Jo. pisze:

    Ja chyba mam dość tego czarnego weekendu… Ale wydaliśmy wszystko, co mogliśmy wydać, więc teraz życie wróci do normy 😀

  14. Jo. pisze:

    Właściwie to ja bym chętnie dostała jakąś nagrodę. Nawet wyłącznie uznaniową.
    A skoro niet, to ja chyba spać pójdę, żeby się do tej czwartej dwadzieścia wyspać.
    kordelka

  15. Bożena pisze:

    No to i ja powiem dobranoc Spanko

  16. Ultra pisze:

    A może tak Wyspę uhonorować i przyznać Jej nagrodę? Przecież zasługuje. I to jeszcze jak!

  17. Tetryk56 pisze:

    Dobranocka była wcześnie, myślę że już czas na lampkę…

  18. Bożena pisze:

    Dzień dobry zimowo Delighted Za oknami biało…http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pu.i.wp.pl/k,ODQwNjkzOTQsNTExOTQwOTQ=,f,12_Qn_orig.gif

  19. Zoe pisze:

    Południe Polski również wita zimowo. Dzień dobry.

  20. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Śnieg to pół biedy. Miejmy nadzieję, że sztorm nie wydmucha nadbrzeżnych Wyspiarzy!

  21. Jo. pisze:

    Dzień dobry.
    Wstawiam ekspresik. Każdy podstawia pod to, co potrzeba.
    Komu kawa? Komu herbata?
    expresso

  22. Quackie pisze:

    Dzień dobry!

    Mnie nie wywiało,
    Na dachach biało.

  23. Jo. pisze:

    To ja może szybki muzyczny załącznik do śniadania?
    Bo tam i o tostach, i o kawie, i o herbacie…

  24. Gimi**** pisze:

    Dzień dobry, kawa w biegu, trudny tydzień się zapowiada.
    Pozdrowienia od biedronki (wiatrówka).
    Jaka ślizgawka!

  25. Rena pisze:

    DZień dobry. Ja sobie tak cichutko siedzę ,chociaż śledzę na bieżąco co sie dzieje na blogach i tutaj ,bo ja weny nie mam !!Nie mam nic do powiedzenia. A podobno mnie się doły nie chwytają .
    No ok.. powalczę sama z sobą ,dołaczam się do kawy i zobaczę.. Happy

  26. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Fajrant. Na chwilę idę się odspawać od komputera…

  27. Jo. pisze:

    Jest tu kto? Worry

  28. Bożena pisze:

    Halo!!! Czy tu kto jeee?

  29. Bożena pisze:

    Ja też, więc się już pożegnam. Dobrej nocy życzę Państwu Bye lulu

  30. Tetryk56 pisze:

    W temacie organizowania nagród chciałbym Państwa zaprosić do teatru (prawie 2 godziny, ale warto!)

  31. Jo. pisze:

    Padłam. Wstałam. Pojechałam. Wróciłam.
    Mam dość.

  32. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj jazzu ciąg dalszy. Szkocko-amerykański saksofonista Richard Elliot i „Corner Pocket”, czyli opowieść bez słów z klubu bilardowego. Bo „corner pocket” to po prostu narożna łuza. Klimat w sam raz do zasypiania, chociaż nie nudny. Saksofon, pianino, bas, perkusja – ot, jazzowy ensemble.

    Snów przyjemnych ze wszech miar!

  33. Tetryk56 pisze:

    Proroczych snów o przyszłych nagrodach wszystkim życzę 😉

  34. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Ta pogoda mnie dobije Sad Kropi od rana, przez cały dzień… Nie mogłoby tak lunąć porządnie i żeby zaraz słoneczko wyszło? Wink
    Ja wiem, że wszędzie sucho, ale przy takiej pogodzie zasypiam na stojąco i czuję się taka strasznie zmęczona… nawet kawa nie jest w stanie postawić mnie na nogi Tired
    Może wtorek będzie lepszy Pleasure

  35. Zoe pisze:

    No to znowu dzień dobry Happy

  36. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Wcześnie spać wczoraj poszliśmy (z wyjątkami, rzecz jasna!), to powinniśmy być wyspani. To ważne, bo na chodniku dziś poślizgnąć się łatwo…

    • Zoe pisze:

      Ale o co chodzi?;-) Moje doba ma za mało godzin. Powinna mieć ze 30 abym jako tako się wyrobił ze wszystkim (chodzi mi głównie o część kulturalno rekreacyjną, broń Boże nie piszę o pracy;-)

      • miral59 pisze:

        O tototo! Gdyby doba miała trochę więcej godzin, to i mnie łatwiej by się było wyrobić ze wszystkim… i też broń Boże nie piszę o pracy Wink Delighted

        • Max pisze:

          Miralko , z gumową dobą , to tylko plemię jerozolimskie sobie dobrze radzi . Zdarzyło się już na naszym podwórku , że z przedstawionego rachunku wynikało , że pan Dawid pracował 26 godzin na dobę . Zdziwiony dyrektor wezwał faceta , aby to wyjaśnił, jak to możliwe …. Możliwe panie dyrektorze – usłyszał : bo ja dwie godziny wcześniej wstawałem ! Proste ? Jak drut !! Tears

    • Jo. pisze:

      Dzień dobry.
      Fakt, pogoda wyjątkowej urody. U mnue właśnie coś jakby grad walczy z wichurą. A młodszy potomek ma klasową wycieczkę do zamku. Komunikacją miejską.
      Coś mi się widzi, że reszty tygodnia sama w domu nie spędzę…

  37. Jo. pisze:

    To co? Ekspresik?
    expresso

  38. Quackie pisze:

    Dzień dobry, wyjątkowo przelotnie – robota od rana, i wcale jeszcze nie ta regularna.

    Tired

    Na razie!

    • Zoe pisze:

      Coraz gorzej widzę z twoim czasem. Zwolnij bo padniesz i będziemy Cię musieli reanimować..
      Ps. Trzymaj się. Pojutrze już czwartek. A po czwartku…

      • Quackie pisze:

        Po czwartku piątek, a w piątek wieczorem wybywam na tydzień, a nawet dłużej, bo do niedzieli 11.12. Teoretycznie na narty, a w praktyce to zobaczymy, bo próbuję się właśnie wyleczyć, żeby móc jeździć, rozpaczliwie wierząc, że zdążę do wyjazdu…

  39. Jo. pisze:

    Happy
    Sąd przysłał nam zaproszenie na rozprawę odnośnie odwołania od Kuby orzeczenia z połowy sierpnia 2015.

    Termin: 28 lutego 2017.

    Brutal

    Po prostu zaraz się wzruszę.

    • Bożena pisze:

      Ale pośpiech, wprost błyskawica…

      • Jo. pisze:

        Prawda? W tym tempie jakiekolwiek pieniądze dostanę tak w maju. Pieniądze NA ŻYCIE teoretycznie od tego sierpnia 2015.

        • miral59 pisze:

          Ciekawe, czy dadzą Wam te pieniądze z jakimś wyrównaniem, czy tylko od czasu uprawomocnienia wyroku Thinking Bo jeszcze jak z wyrównaniem za przynajmniej pół roku, to ostatecznie mogłoby być… Na wyrównanie od sierpnia 2015 chyba raczej nie ma szans, znając życie Weary

          • Jo. pisze:

            No właśnie wg prawnika powinni z wyrównaniem.
            To jest świadczenie dla rodzica, który zrezygnuje z pracy, żeby zajmować się niepełnosprawnym dzieckiem. Ja mam dwóch takich w domu, ale świadczenie pobiera się jedno – logiczne, przecież RAZ rezygnujesz z pracy, bez względu na to, iloma dziećmi musisz się zająć.
            Ponieważ do sierpnia dostawałam świadczenie na Jaśka (potem dostał nowe orzeczenie o niepełnosprawności, wg którego nie przysługuje mu taka opieka), to wyrównanie dostanę (podobno) od września. I fajnie, nie mam zastrzeżeń. Tylko dostanę je w maju, a żyć z czegoś trzeba, do maja, prawda?
            No i teraz OK – ja mam męża, który zarabia. Ale jest cała masa rodzin, dla których to świadczenie jest głównym dochodem. I co one mają zrobić? Wbić zęby w drewno na półtora roku?

            A czytam dzisiaj, że zabrali babce zasiłek, bo niefortunnie pieniądze zebrane na leczenie znalazły się na jej koncie zanim trafiły z jednej fundacji do drugiej. I nie ma znaczenia, że to pieniądze na leczenie, które powinno być moim zdaniem refundowane przez państwo, a nie kasa na telewizor i smartfona. To może ja nie mam jeszcze tak najgorzej?

            • miral59 pisze:

              Tak się czasami zastanawiam, po groma są te wszystkie komisje i sądy. Całe to orzecznictwo jest bez sensu. Są choroby z których nie da się wyleczyć, nawet jak ktoś bardzo by tego chciał. Powinna być jedna komisja i świadczenia powinny być przyznane raz – dożywotnio. Wiadomo, że jak facet stracił nogę, to mu ona nie odrośnie. Z autyzmu też nie da się wyleczyć. Jeśli kiedyś znajdą na to lek, to można spróbować takiego leczenia i wtedy można stawać na komisji i jeszcze raz rozpatrywać słuszność przyznanych świadczeń.
              Swojego czasu, moja ciotka też musiała udowadniać, że nie jest wielbłądem. Chorowała na raka. Miała wyłoniony sztuczny odbyt, bo ten który miała od urodzenia zaszyli jej na okrętkę. Co i rusz wzywali ją na komisję, żeby sprawdzić czy przyznane świadczenia są słuszne… W końcu znajomości w służbie zdrowia i odpowiednia koperta położyły kres temu nękaniu. Po kilku latach spędzonych na różnych komisjach, odwalili się od niej. Dostała I grupę dożywotnio… Tylko po co było to cykliczne ciąganie jej? Bo panowie i panie z komisji muszą mieć zajęcie? I oczywiście odpowiednie dochody? Moim skromnym zdaniem, to paranoja Weary

              • Max pisze:

                W tzw.” Słuzbie Zdrowia ” nic się nie poprawia . Miałem ostatnio zabieg usunięcia zaćmy prawego oka . Po zakończeniu wizyt w szpitalu ,dostałem wypis z zaleceniem dostarczenia dokumentu doktorowi okuliście , który skierował mnie na ten zabieg .Niestety , kiedy pojechałem do przychodni w której na stałe pracuje pan doktór , to panienka z okienka powiedziała , że aby dotrzeć z dokumentem ze szpitala do okulisty , muszę mieć skierowanie od internisty .Powariowali czy co ? Załatwiłem sprawę bez internisty , ale była mała awanturka przy okazji … Tears

                • Rena pisze:

                  Jesu – o polskiej służbie zdrowia i tzw. pomocy dla nieepełnosprawnych,chorych, innych i starych to można tomy pisać. I pewnie tylko następna wojna wszystko wyrówna,,,,

                • miral59 pisze:

                  No właśnie… Sad Trzeba mieć zdrowie, żeby chorować. Na cokolwiek. Rena ma rację. O różnych tego typu głupotach można napisać tomy…
                  Przypomniało mi się, jak wiele lat temu chłopcy mojej siostry rąbali drzewo (bez wiedzy rodziców). Młodszy trzymał polanko, a starszy ciapnął. Oczywiście po palcach. Siostra była w kuchni i usłyszała niesamowity ryk dziecka. Paluszek wisiał na włosku… Szwagier wskoczył w samochód i powieźli do szpitala. A tam na izbie przyjęć powiedzieli, że nie przyjmą, bo musi być skierowanie z przychodni chirurgicznej Amazed I te barany pojechały do przychodni po skierowanie… Ja bym im pojechała!!! Angry Byłoby mnie słychać w całym szpitalu Mad I jeszcze potem komentowały, że dziecko było ubrudzone. A jakie miało być, skoro bawiło się na podwórku, a potem to siostra nawet nie pomyślała o ubraniu w „lepsze ciuchy”, czy o umyciu. Weary

              • Jo. pisze:

                No oczywiście. Ta cała armia urzędników zarabia na swoje pensje i premie. Ja jeszcze rozumiem komisje edukacyjne – no bo może się zmienić funkcjonowanie delikwenta i teoretycznie taka komisja ma pomóc i skierować dziecko do najlepszej dla niego szkoły. Teoretycznie, bo nam komisja wysłała Kubę do… rejonowego gimnazjum. Takiego normalnego.

                Teraz też: dwa uosobienia geniuszu uznały, że on jest samodzielny życiowo. Następne dwa to podtrzymały. I kolejne. Między tym wszystkim po trzy-cztery miesiące czekania.

                O tym można książkę napisać.

                • miral59 pisze:

                  I widzisz, gdyby taka komisja składała się ze specjalistów, ale takich na poziomie (ale nie na poziomie jednokomórkowców), to nie byłoby potrzebne latanie po sądach i te wszystkie odwołania. I gdyby taki pan/pani z komisji odpowiadali za orzeczenia i mogli nawet wylecieć z roboty za brak wiedzy i profesjonalizmu, to na pewno wszystko inaczej by wyglądało. Ale u nas rączka rączkę myje i kolesia się z pracy nie wyrzuca, nawet jeśli jest głąbem… Sad

                • Quackie pisze:

                  Czasem mam wrażenie, że to nie polega na braku kompetencji, ale raczej na dyspozycyjności wobec zwierzchnictwa czy też tzw. „organu prowadzącego” (chociaż różne określenia tego organu mi przychodzą do głowy). Tzn. chodzi mi o hipotetyczną sytuację, w której organ dowolnej proweniencji zarządza: „Mamy pieniądze dla 20% potrzebujących. Nie wolno wam wydać orzeczeń pozytywnych dla większej ilości osób, nawet jeżeli będą podstawy.” I teraz tacy dyspozycyjni urzędnicy czy też biegli mają problem, jak dobrać te 20% (czy dowolną inną liczbę). A co dalej, to już sobie możecie dośpiewać. Wiadomo, że jak podaż niewielka, to popyt rośnie, a w miarę wzrostu popytu metody pozwalające na dostęp do pożądanych dóbr wyrodnieją.

                • miral59 pisze:

                  A ja mam wrażenie…że masz dużo racji, Mistrzu Q.
                  Nie znam się na autystach. Wdziałam w swoim życiu jednego i to też (że tak powiem) przelotnie. Miał wtedy ze 4 latka. Także swoją wiedzę czerpię głównie z wypowiedzi Jo. Skierowanie dziecka-autysty do rejonowego gimnazjum nie idzie chyba w parze ze zmniejszeniem kosztów. Także to chyba raczej brak kompetencji, a nie oszczędność finansowa…
                  Trochę dużo tego „chyba”, ale nie wiem nic na ten temat, więc są to tylko moje przypuszczenia Thinking

  40. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Chociaż nie wiem czy taki dobry… jakby zamulony od rana Weary

  41. Rena pisze:

    Dzień dobry.
    Ja sobie właśnie wytłumaczyłam ,że nic nie muszę. I miałam iść do szkoły ale …najpierw zaspałam,póżniej przyszła jedna mama z dwójką maluchów ,żebym coś tam jej pomogla, póżniej zrobiłam przegląd maili i onetu (tfu ,cholerka) pożniej zobaczyłam co ludzie piszą ,pograłam w mahjonga ,postawiłam pasjansa i dalej nic nie muszę…tzn. muszę pojechać do banku odblokować kartę. A tu u nas minus. Skrobali rano autka. I słonće . Mozę jednak skoczę do banku….. Thinking

  42. Quackie pisze:

    Dzień dobry po południu.

    Fajrant po regularnej robocie, a teraz czas na małe bieganie. Nie rekreacyjne jednak.

    • Bożena pisze:

      Pracuś-Bieguś… Wink

      • Quackie pisze:

        Już jestem, pobiegawszy, ile trzeba 🙂

        • Bożena pisze:

          A ja oglądam „Gliniarzy” na Polsacie. Ciekawe odcinki, ale za dużo reklam – jak to na Polsacie Wink1

          • Quackie pisze:

            Kiedyś słyszałem, że na Polsacie lecą głównie reklamy, przerywane od czasu do czasu filmami.

            Wink1

            • miral59 pisze:

              To całkiem jak w USA. Półgodzinny film trwa ponad godzinę, bo przecież muszą wyemitować reklamy Sad
              Ale muszę przyznać, że ostatnio zwróciłam uwagę na niektóre reklamy i doznałam szoku Amazed Jest reklama biura prawniczego. Proszą wszystkich, którzy przyjmowali lek X i zachorowali poważniej, czy nawet rodziny tych, którzy zmarli przez ten medykament, o kontakt. Biuro ma już kilkunastu klientów i zbiera wszystkich do kupy, by złożyć pozew zbiorowy. Dostaje się wtedy większe odszkodowania od koncernu farmaceutycznego…
              Dwie jakieś inne reklamy i reklama leku X. Osoby zachwalają jaki ten specyfik jest super i jak uratował życie… Amazed
              To w sumie zabija, czy ratuje? Bo już sama nie wiem? Thinking Jeśli powikłania związane z przyjmowaniem są poważne, to dlaczego nie wycofają ze sprzedaży? A jeżeli nie są, to skąd ten pozew do sądu? Nic nie rozumiem… Beaten-up

              • Quackie pisze:

                Ale o co Ci chodzi, przecież i kancelaria, i producent zapłacili za czas antenowy?!

                A tak serio, to obawiam się, że jest to kwestia tej tam poprawki do Konstytucji USA, gwarantującej wolność słowa. Oczywiście wolność nie zwalnia od odpowiedzialności, a tę, jak widać stara się egzekwować kancelaria.

                Poza tym nie wiem, czy w USA istnieje coś takiego jak „ważny interes społeczny”, który mógłby uzasadnić odmowę reklamy leku w momencie, kiedy szkodzi. Podejrzewam, że nie.

                Natomiast per analogiam, gdyby pojawiły się w bloku reklamowym ogłoszenia werbunkowe dowolnej organizacji terrorystycznej, to zapewne miałaby zastosowanie jakaś ustawa o bezpieczeństwie narodowym i odpowiednie służby zajęłyby się tak nadawcami, jak i reklamodawcami.

                Być może w przypadku leku zagrożenie nie jest tak bezpośrednie albo jednoznaczne. Nie mówiąc już o funduszach i wpływach, jakimi dysponują koncerny farmaceutyczne.

                • miral59 pisze:

                  Ujęłabym to trochę inaczej… I kancelaria i producent chcą zarobić. Opłaca im się zapłacić za czas antenowy. Ze sprzedaży leku będą mieli na pokrycie odszkodowań i nową reklamę. Adwokaci zarobią też więcej, bo będą mieli więcej klientów. A to, że kilka osób przy okazji zejdzie z tego świata, to już trudno. Tylko kasa się liczy Sad
                  W USA istnieje (tak jak w Polsce) specjalny urząd dopuszczający żywność i leki do sprzedaży. Chciałabym wiedzieć gdzie oni są, że nie reagują? To znaczy… podejrzewam, że wiem gdzie są… w kieszeniach koncernów. Worry

  43. miral59 pisze:

    Robi się trochę długowato… to może nowe pięterko? Pleasure

  44. miral59 pisze:

    Zapraszam pięterko wyżej. Niech trzepot skrzydeł chociaż trochę rozgoni smutki i „wkurzenia” Wink Delighted

  45. Quackie pisze:

    Dobranocka jeszcze tutaj.

    Tak mi się spodobał ten saksofon, że dzisiaj też będzie, ale inny. Argentyński. Słynny saksofonista z Argentyny, Leandro „Gato” Barbieri i „Europa” – kompozycja Carlosa Santany. Brzmi potoczyście, chwilami saksofon wręcz szarżuje, ale nastrój jest jak trzeba. Argentyńczyk i Meksykanin w Europie? Bardzo proszę, tak to właśnie brzmi.

    Snów kosmpolitycznych.

  46. Tetryk56 pisze:

    Słuchało się świetnie… no to równie dobrych snów!

    • Malina_M pisze:

      muszę tu jeszcze wpisać – DZIĘKUJĘ 🙂
      Tetryku spotkać tera oko w oko baronową Sołowiejczyk, to frajda , znaczy z jednej strony frajda z drugiej trauma bo jak na dłoni widać, że stare wraca i to nie tylko kroczy, stare wręcz galopuje na złamanie karku z zastrzeżeniem, że kark a waściwie kręgosłup stare próbuje łamać przeciwnikom

Skomentuj Bożena Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)