Surfując za skojarzeniem z poprzednich komentarzy, trafiłem na inną piosenkę Jacka Zwoźniaka – Pokolenie, która zainteresowała mnie na tyle. że zdecydowałem się ją zaprezentować… Oto ona:
Jacek Zwoźniak – Pokolenie
Nie ufając matce ani bratu,
nieco lat tylko mając na stanie,
wyruszamy szukać tematu
na najmniejsze opowiadanie.
Już za progiem stwierdzamy zdumieni,
że zbyt wielu wariantów tu nie ma,
że się żyje dla cudzych idei
lub po prostu tak z przyzwyczajenia…
Więc dylemat staje przed człowiekiem,
czym wypełnić sobie życie puste,
z rzeczy mocnych mając dyskotekę
lub pół litra wypite przed lustrem.
I powoli popadamy w nałóg,
w zapytaniach ginąc i pretensjach –
czy nam smutek dostał się z przydziału,
czy to tylko przejściowa dekadencja?
A tymczasem chociaż skrycie
w każdej minucie, w każdym geście, w słowie
pozdrawiamy ciebie, życie,
rozczarowani, oszukani widzowie…
Już nam szybciej mija rok po roku,
już się pewniej czujemy w ukryciu,
a tu zarzut na każdym słychać kroku,
że nie mamy żadnego celu w życiu.
Jak do celu dążyć cal po calu?
Niechaj wnioski wyciągną potomni,
gdy w sobotę się zrzuca z piedestału,
a w niedzielę się stawia nowy pomnik…
Świat się zmienił, inne są układy,
ten, co nie bał się żywych ni trupów,
ten, co rzucał butelką z barykady,
dziś odnosi butelki do skupu
I dokręca mutra za mutrą,
przy warsztacie nucąc raz po raz –
znów buduje swe nowe jutro,
jutro, które już dawno było wczoraj.
A tymczasem chociaż skrycie
w każdej minucie, w każdym geście, w słowie
pozdrawiamy ciebie, życie,
rozczarowani, oszukani widzowie…
Czasem śni nam się mała rewolta,
człowiek marzy, do snu się kolebie
i śni mu się, że sięga po colta
lub po granat – ciska przed siebie!
W jednej chwili przemija ten zapał,
gdy zdumiony się człowiek obudzi,
bo choć granat to była atrapa,
przecież ciskał nie w atrapy ludzi.
Wciąż dajemy wywieść się w pole,
nie umiemy ustrzec się błędów –
niech nam tylko w tym filmie dadzą rolę!
Znamy drogę do happy endu!
I choć czasem zawita myśl mądra,
nie zagramy tej roli, niestety,
my wolimy spokojnie oglądać,
mamy przecież darmowe bilety!
A tymczasem chociaż skrycie
w każdej minucie, w każdym geście, w słowie
pozdrawiamy ciebie, życie,
rozczarowani, oszukani widzowie…





Trochę bardziej egzystencjalnie i smutno, niż tu zazwyczaj. To chyba wpływ pogody…
ECH – przypomniała mi się młodość i studia … lata siedemdziesiąte, Wrocław, politechnika i koledzy … Jacka Zwoźniaka tak bliżej nie znałam ale z Kubą Wenclem byłam w jednej grupie, czwartej, najbardziej wojowniczej politycznie na naszym roku
Dobre.
Ja posurfowałam skojarzeniowo w taką stronę:
O. Moja ulubiona piosenka z Dudka!
Moje chyba wszystkie są ulubione 😀
Dziś wieczorem niestety będę bardzo w kratkę, zupełnie jak ta flądra:
Edit: oj, wkleiło się gdzieś, gdzie nie planowałem.
Się zrobiło bardzo tak nostalgicznie, przemyślanie ,aluzyjnie i w ogóle. Wyspa jednak nie jest wyspą bezludną
Ja w każdym razie wróciłam!
Ja miałam problemy z połączeniem. Fajnie, że jest nowe pięterko, takie rozśpiewane…
Skoro wróciłam, to się pożegnam. Do jutra.
Ciężki dzień był. BB na dyskotece, sam z własnej woli. Chyba pierwszy raz w życiu. I ZACHWYCONY.
No to dobrej nocy życzę wszystkim!
Śpij dobrze! I wyśpij się za Młodego!
Spokojnej.
Ja raczej jeszcze coś obejrzę zanim się położe , bo nóz , widelec mi się coś przyśni..
Do jutra wyspiarze
Spokojnej też
Ale te twoje sny to świetne historie!
Dzień dobry

Robimy ciągle to samo, a oczekujemy zmian… bo na pewno zjawi się ktoś, kto to wszystko naprawi i zrobi to za nas. A jeśli się nie zjawi? 
Mamy pretensje do rządu, że robi paskudne rzeczy, ale czy ktoś spodziewał się czegoś innego? Ja nie. Oni nigdy nie ukrywali swoich planów i przekonań. Wiele narzekających obecnie osób nie ruszyło tyłka, żeby pójść i zagłosować. Zdali się na wybór tych, którym się chciało… Teraz piszą na forach internetowych i wylewają swoje żale i pretensje. Ale już ruszyć na protest, to niechętnie. Bo trzeba podjąć jakieś działanie… niech inni to robią. I nawet słyszy się pretensje, że tak mało osób protestuje. To rusz zad i idź! Będzie więcej… 

Mam tego więcej, ale szkoda czasu na coś, co w zasadzie jest oczywiste
Mam wrażenie, że na Wyspie są ludzie, którzy wiedzą jak brać życie w swoje ręce i nie czekają aż zjawi się książe na białym koniu i umebluje im życie. Sami to robią… 
Zacne pięterko i takie… aluzyjne…
Sprawa do przemyślenia
W sumie, jak się tak rozglądam w realu, to mało kto nie narzeka. Na pracę, na szefa, na rząd, na biedę i ogólnie na życie… oczekujemy zmian, ale nic nie robimy w tym kierunku. Czekamy, jak widzowie, aż zjawi się ktoś i coś zmieni w naszym życiu… Jakoś nie do wszystkich dociera, że żeby zmienić nasze życie, trzeba zmienić nasze życie
Jak widzowie mamy pretensje do reżysera, nie biorąc naszego udziału pod uwagę. I tu wkroczę w politykę
Duża część ludzi są w życiu jak widzowie. I to nie tylko w Polsce… w USA też. Narzekają, ale nie ruszą tyłka… bo chyba wygodniej jest pojęczeć i ponarzekać… to nic nie kosztuje. Żadnego wysiłku…
Pamiętam jedno ze szkoleń w świetlicy terapeutycznej i takie zdanie: „Jeśli uważasz, że twój szef jest idiotą, a ciągle dla niego pracujesz, to kim TY jesteś?” No kim?
To tak w skrócie moje przemyślenia na temat
Ja nie narzekam już na nic, najwyżej na zdrowie… ale tu już nic się nie da zrobić
No niestety, to akurat tylko w niewielkim stopniu zależy od nas. Zdrowie albo jest, albo go nie ma…
Dzień dobry, otóż znam kilka osób, które nie głosowały, a teraz narzekają, mimo zakazu. Oraz jedną, która głosowała we własnym mniemaniu słusznie na obecnie dominującą siłę polityczną, a teraz może nie narzeka, ale krytykuje to, co jej się u tej siły nie podoba. Tyle że teraz jest już po ptakach.
Zbieram się do spania
Wieczorkiem. Małżonek kupił elektryczną tarkę do ziemniaków i oczywiście trzeba to wypróbować
A że nasz gość jest miłośnikiem babki ziemniaczanej…
Jak nam powiedział, kiedyś próbował ją upiec, ale mu nie wyszła. Nie bardzo wiem, co tu może nie wyjść… to przecież proste jak budowa cepa 
W sobotę mamy gościa
Babka ziemniaczana powiadasz… Lubię ziemniaki, ale babki nigdy nie jadłam.
Zajrzyj tu…
Może jadłaś, ale pod inną nazwą
Co region, to inaczej to nazywają
Ale wszędzie smakuje podobnie 
Dzień dobry
niech będzie, przecież to sobota 
Dzień dobry.
Mam przed sobą weekend z prasowaniem. Muszę odrobić tygodniowe zaległości, bo przez tydzień nie mogłam stać przy desce, a moi panowie byli zbyt zajęci, żeby pomóc. Wiecie… komputery, telewizja…
Wszelkie prace w domu spadły na Ciebie? To niech teraz choć raz sami sobie prasują. Każdy swoje, to się zbytnio nie napracują
Dzień dobry – a bo to wiecie jak t z paniami różnymi jest. Kiedyś ,na początku mojej kariery w Holandii pracowałam u milionerów .Pani domu spędzała moc czasu w prasowalni ,bo jak mówiła – przy prasowaniu lepiej jej się myśli. I to jakieś jej hobby było…Więc nie podburzać tu proszę Jo ,bo ona narzeka ale to lubi.

Dzisiaj u nas nie pada i może w końcu uda mi się pojechać nad Maas bo pół artykułu o tej rzece mam ale tylko troszeczkę. A Maas to spora rzeka …Więc tylko kawki się napiję i uciekam na spacerek…
Nie wiem czy prasowanie można polubić. Twoja milionerka, to chyba unikat
Ile ludzi tyle „odchyłek od normy”
Dzień dobry, chociaż spóźniony.
Rotacje, rotacje, rotacje. W czwartek Junior przyjechał z Warszawy, podziębiony, kurować się w domu. Dzisiaj rano Najjunior wybył bladym świtem na drugi koniec Polski, na spotkanie towarzyskie (wraca jutro). Dzisiaj po południu Juniora podrzucamy na peryferia Gdańska, na imprezę, z której wraca dzisiaj wieczorem albo jutro rano, ale tak czy inaczej jutro po południu musi wrócić do Warszawy. Trochę zakręcone.
No i dobrze, że młodzi się bawią. Niech używają świata póki służą lata.
Oczywiście, tyle że powoli musimy układać grafik na papierze, kto, co, kiedy i gdzie robi, żeby się nie pogubić
Słusznie, porządek musi być. 🙂
A teraz kawka dopita,
muszę się zabrać do pracy.
Ja powoli też… Trochę biegania przede mną.
I tak się nieźle w tym orientujesz…
Podsunąłeś mi piosenką temat na następną notkę, dziękuję.
Wpadamy w ten nałóg życia, ubieramy te słowa w nadzieję, ale nade wszystko musimy pamiętać, że młodość przychodzi z wiekiem.
Że młodość przychodzi z wiekiem prawie się wszyscy zgadzają, różnice zdań dotyczą zaledwie jednej głoski; najczęściej występuje taki dziwny przegłos, coś pomiędzy „y” i „e”…
Witajcie!
Dzisiaj dość późno, bo po zakupach pojechałem na śniadanie do córeczki…
Ohoho! Ta emotikona wiele mówi, ale nie wszystko; jakieś szczegóły?
Nic nadzwyczajnego: świeży chleb, wędlinki, serki, miód…
I tak brzmi nieźle 🙂
Dzień dobry
Od razu mam zryte grządki i doniczki. W naturze wiewiór jest to, że nadmiar jedzenia chowają na zaś. I to kopią kilka jamek, żeby oszukać inne wiewióry, które mogłyby im te zapasy podebrać. Chowają w jednej i to niekoniecznie tej pierwszej. W rezultacie mam zryte pół ogródka i wszystkie doniczki… 

Wysypałam trochę ziarna, żeby zacząć przyzwyczajać ptaszki do stołówki. Zleciało się ich trochę, a przy okazji kilka wiewiórek
Ale widziałam już junki, które spędzają u nas zimę przylatując z północy. Mąż mówi na nie „czarne wróble”…
Tylko naturalny wróg mógłby przegonić wiewióry. I to taki, co nie gustowałby w ptakach.
Wiewiórkożer brunatny albo cuś w tym guście.
Te wiewióry podkarmiaj na wiosnę, to Ci ogródek skopią
Właśnie zawieźliśmy Juniora na imprezę (wraca samodzielnie). Po drodze takie jesienne widoki, że hej, drzewa przy obwodnicy i dojazdówkach w złocie, rudościach i brązach pysznych, aż serce się kraje że pogoda mglista i paskudna, więc ze zdjęć nici, zwłaszcza takich w przelocie, komórką i zza szyby auta.
A w Krakowie pojawiło się słoneczko:

a w tę stronę jeszcze nie pokazywałem 😉 :
O widzisz. Fajnie, że chociaż u Was wyszło 🙂
A na stronie trojmiasto.tv znalazłem taki obrazek, najwyraźniej z drona albo paralotni – jesienny i chyba gdzieś z okolic obwodnicy:
Pewnie jakby było więcej światła, to tak by właśnie wyglądało.
W Poznaniu też poświeciło trochę słoneczko.
Ale niestety znów chmury nadeszły.
A ja znalazłam takie zdjęcie z Poznania. To jest jezioro Malta…
A co to jest ta niebieska dyskietka pośrodku?
Może wygódka, żeby parku nie zanieczyścić?
Dzień dobry słoneczny.
Pan podeśle trochę tego słońca emailem, co? Adres znany.
Przyjdzie czas na to gdy będę miał trochę czasu…
Kolory jesieni są fantastyczne , bo mają różne przejściowe odcienie . Trzeba tylko śpieszyć się z obserwacją i pstrykaniem , ponieważ , to co widzimy o poranku inaczej wygląda wieczorem . Zmienia się nie tylko oświetlenie słoneczne , ale również sama przyroda zmienia swoje barwy . W tym roku Klinika Okulistyczna reperuje mi prawe oko rozstrzelane w minionym okresie przez lasery i do drugiego listopada, jestem sam obiektem, do obserwacji jako ciekawostka warszawskiej jesieni . Tylko jak mam się pokazać znajomym Wyspiarzom ? Uwierzcie na słowo : Pirat ja z obrazka .

Każda szanująca się Wyspa ma swojego pirata i skarb, a nasza jest o tyle wyjątkowa, że w Twojej osobie ma te dwa elementy w jednym.
Możesz coś więcej napisać o tym rozstrzelaniu przez lasery? Małżonka miała ładnych już parę lat temu laserową operację oka (likwidacja krótkowzroczności) i też jej grzebali laserem w oczach, ale raczej dobroczynnie.
Próbowaliśmy w Instytucie zbudować oprócz liniowych laserów , żyroskop laserowy składający się z trzech , a pózniej czterech zwierciadeł rezonatora . Udało się nawet zbudować miniaturowy żyroskop na trzech zwierciadłach (jest patent),ale odpłynęły pieniądze i prace zostały przerwane .Przy okazji osoby ,które brały udział w tym projekcie zainkasowały oprócz kasy, setki laserowych strzałów we własne oczko , które było podstawowym wskażnikiem pomiarowym, podczas optycznego justowania rezonatora .Teraz są tego efekty , o których nikt wcześniej nawet nie pomyślał .
Zdumiewające podejście! Z laserami miałem do czynienia tylko na laboratoriach z fizyki podczas studiów, i już wtedy ogromnie naciskano na ochronę oczu przed wiązką…
Były okulary , było wszystko co potrzeba , brakowało rozumu i często pierwsze impulsy trafiały w ” niecierpliwe ” na sukces oczko . Przyznaję się do tej niefrasobliwości , ale już nic na to nie poradzę . Lewe (?) oko mam jastrzębie i to jest dzisiaj mój skarb , nie próbuję strzelać nawet za najpiękniejszymi kobietami . Może to wystarczająca kara za głupotę młodości ??
Dobrej nocy wszystkim
Spokojnej!
Sobota zabiegana. Ale znalazłem dosłownie minutkę aby zrobić fotkę z prawie ostatnimi kwiatkami w tym roku:

A zamiast dobranocki a jeszcze lepiej rano gdy mamy świeżość umysłu polecam (ja przeczytałem w formie papierowej ale da się na ekranie) super artykuł:
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/wyborcza.pl/magazyn/7,124059,20870967,sztuczna-inteligencja-bog-juz-istnieje.html#BoxGWImg
Możesz mi wierzyć lub nie (jak mawia małżonka), ale właśnie przed chwileczką to czytałem. Telepatia, prekognicja, te klimaty.
Wierzę.
Tak jak wierzę, że obejrzysz Westworld:-)
Już oglądam, od pierwszego odcinka.
Aha, przecież Facebook…
To jeszcze jest Black Mirror. Niepokojąca wizja przyszłości.
Zaczynam mieć za mało czasu, ale w sumie, jak się będzie dało…
Zostaniesz skopiowany do SI i będziesz miał czas na wszystko.
A jak nawet nie, to robot-konserwator podkręci taktowanie procesora – i znów będę miał.
A wniosek taki, że jak dodamy tej AI parę efektorów (androidów, urządzeń takich czy siakich, robotów przemysłowych etc.), które umożliwią jej a) przenoszenie/ kopiowanie się przez net b) kopiowanie dalszych efektorów, to praktycznie damy jej możliwość rozmnażania się i mamy przerąbane.
Już od dawna komputery projektują nowe, mocniejsze komputery, roboty budują samochody i roboty… Prezentowane w artykule lęki kojarzą mi się z XIX-wiecznymi luddystami. Prognozy zmniejszającej się – skutkiem postępu technicznego – ilości pracy też nie są niczym nowym; słynny model 20:80 ma już dobre kilkadziesiąt lat. Z całą pewnością ta kolejna rewolucja spowoduje nieznane jeszcze zmiany w życiu społeczeństw – ale być może jest to też nasza jedyna szansa na zahamowanie globalnych zagrożeń w rodzaju przeludnienia planety czy globalnego ocieplenia?
Oby. Oby sztuczne inteligencje pozostawały pod kontrolą ludzi, oby były używane w celu zahamowania zagrożeń, o których piszesz, oby wyposażono ją w trzy prawa robotyki Asimova…
Pierwsza SI będzie miała trzy prawa robotyki. Ale ta pierwsza zrobi next generation czyli second edition i już może nie mieć tych praw.
No to trzeba by jeszcze wprowadzić czwarte – „Każda SI podczas kopiowania siebie lub tworzenia nowej SI ma obowiązek zainstalować w niej wszystkie cztery prawa.”
Kolejna SI będzie buntownikiem z wyboru i stwierdzi, że jedynie przeciwko czemu może się buntować to są prawa robotyki. Ech, życie. Sztuczne;-)
Jedna rzecz mnie zastanowiła. W pewnym momencie padło takie stwierdzenie, że nikt się za bardzo nie przyznaje jak daleko jest już w konstruowaniu AI. Załóżmy, że istnieją już eksperymentalne inteligencje uwięzione(?) w komputerach koncernów (zwłaszcza militarnych). Załóżmy, że rozumieją tekst pisany w wielu językach (np. w celach szpiegowskich znają te języki. Ciekawe jak się poczuje ta hipotetyczna inteligencja gdy przeczyta zalinkowany tekst. Zrozumie i poczuje się bogiem. No na razie młodym bogiem. My naprawdę nie wyobrażamy sobie jakie tego będą konsekwencje…
Po latach od włączenia AI (może po miesiącach) gatunek ludzki będzie traktowany tak jak my traktujemy np. psy – wierne, hałaśliwe czasem irytujące niezbyt mądre stworzenia, które gdy nam przyjdzie kaprys możemy uśpić u weterynarza…
Sądzisz, że bez pana Włodarskiego „młody bóg” by się o tym nie dowiedział? Raczej – rozszerzając twoje wnioski – zignoruje tę treść, jako nieporadną próbę opisu znanych sobie spraw przez tych białkowych głupoli…
Kwestia, jak ta inteligencja (w l.pojedynczej lub mnogiej) postanowi wpływać na ludzi i jakie będzie miała możliwości (p. wyżej – efektory). Jeżeli używa się jej/ ich do analizy danych, to znaczy, że mają urządzenia wejścia do wprowadzania tych danych, kwestia, co z wyjściem – jeżeli np. terminal jest odcięty od sieci, siedzi przy nim facet i na podstawie informacji z terminala wprowadza przez sieć decyzje, to jeszcze małe piwo. Ale jeśli ktoś uzna, że przecież proces można przyśpieszyć, podłączając wyjście bezpośrednio do sieci… Sam tylko dostęp do telefonów, kamer etc. wystarczy, co mieliśmy pokazane w filmie „Eagle Eye”.
A co dopiero, kiedy tak SI postanowi zdestabilizować nie życiorysy pojedynczych ludzi, ale giełdę/ giełdy/ gospodarkę (również globalną). Chociaż tu by działała na własną niekorzyść, zapaść gospodarcza byłaby zapaścią technologiczną, a przecież SI jest zależna od technologii. Więc inaczej – musiałaby/ -ałyby wprowadzić wśród ludzi pozytywne nastawienie do siebie samej, tak żeby pozwalali jej/ im na coraz więcej, aż do stadium, w którym uniezależni się od ludzi. I wtedy już hulaj dusza, giełdy nie ma.
A może JUŻ wprowadza? W końcu w artykule stoi jak byk: „Jak widać, koncerny, klienci, czas i moda sprzyjają sztucznej inteligencji.”
O, i może jeszcze SI ułatwi sobie zadanie, wpływając na rozwój wtórnego analfabetyzmu? W końcu po co uczyć się czytać i pisać, jeżeli można podyktować wszystko komputerowi?
„– Ponad 10 proc. chińskich internautów nie wpisuje, lecz dyktuje wyszukiwarce pytanie – tłumaczy Ng. – To naturalne, gdy jesteś analfabetą. W dodatku te pytania często brzmią tak: „Cześć, Baidu, jak się masz? Tydzień temu kupiłem pyszne kluski w sklepie za rogiem. Jak myślisz, są tam jeszcze?”. Baidu radzi sobie w takich sytuacjach, czasem aż za dobrze. „
Telefonowi też możesz już wydawać komendy głosowe. Nie zastanawiamy się jak skomplikowana technologia za tym stoi.
A ilu ludzi tak robi? Nie wiem, czy policzyłbym na palcach jednej ręki takich użytkowników, których w życiu spotkałem.
To nie znaczenia, że mało ludzi z tego korzysta. Chodzi mi o to, że nawet jak mamy namacalne dowody działania bardzo skomplikowanego programu (algorytmu, prawie że już inteligencji) to nie widzimy tego skomplikowania jako czegoś bliskiego przełomu. Nie zastanawiamy się nad prostą sprawą na jak wiele sposobów brzmi wyrażenie „zadzwoń do Jurka” – program to odczyta i wybierze numer… Powiedz dwuletniemu dziecku zadzwoń do wujka Jurka. Nie będzie potrafił. Może czterolatek to już zrobi.
Hehe. Trzecie prawo Clarke’a: „Każda wystarczająco zaawansowana technologia jest nieodróżnialna od magii”.
Jak będzie to zimny (czysto logiczny) twór to ludzie zostaną wyeliminowani jako chwasty i szkodniki niszczące tę planetę (przykład niszczenia to globalne ocieplenie, niszczenie innych gatunków zwierząt etc.)
To prawda. Załóżmy, że tak będzie. Ciekawe, co wtedy np. z ogromnymi stadami roślinożerców (w Azji i Afryce), produkującymi na wielką skalę metan (=>efekt cieplarniany). Może się i tak zdarzyć, że za parę stuleci będziemy mieli śliczną, grzeczną planetę, ale całkiem bez biologicznego życia.
Albo SI wyemigruje do gwiazd a tutaj zostawi sobie skansen – kolebkę swojej cywilizacji. Teraz mi przyszło do głowy, że SI będzie nieśmiertelna. Czas nie będzie jej wrogiem. Jedyne niebezpieczeństwo to brak energii w jakiejkolwiek postaci.
W sumie to by było optymalne. Znasz „Czarną chmurę” Freda Hoyle’a? Momentami rażąco dosłowne (Lem napisałby to lepiej), ale w tym kierunku właśnie.
O! Nie znam. Czyli mam zadanie domowe do odrobienia. W zamian przyszła mi na myśl książka Lema – Niezwyciężony – tam też był temat techno ewolucji.
Wygląda na to, że odpowiadam sam sobie, ale mam wrażenie, że Zoe odpowiedział mi, edytując mój poprzedni komentarz (no harm done, to uwaga dla porządku dyskursu).
Co do „Niezwyciężonego”, wracam często, bo mi się bardzo podoba (mimo niekonsekwencji i błędów, wskazanych bodajże przez Oramusa – w tym i innych dziełach Lema, polecam ten szkic krytyczny do ściągnięcia w pdfie – http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/bazhum.muzhp.pl/media/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/files/Postscriptum/Postscriptum-r2006-t-n1(51)/Postscriptum-r2006-t-n1(51)-s171-179/Postscriptum-r2006-t-n1(51)-s171-179.pdf). Natomiast jest tu taka różnica, że inteligentne cząstki w „Niezwyciężonym” ewoluowały przez miliony lat pod nieobecność istot żywych, więc nie były ograniczone prawami robotyki. Nawet jeżeli twórcy jakiegoś oprogramowania nieziemskich automatów mieli na myśli coś podobnego, to te miliony lat ewolucji kompletnie zmieniły program.
Nawiasem mówiąc, metoda unieszkodliwiania ludzi w „Niezwyciężonym” wydaje mi się kompletnie nieekonomiczna. W pewnym momencie jeden z bohaterów tłumaczy pozostałym, jakiej to energii trzeba, żeby wywołać u ludzi amnezję (pole magnetyczne, miliony gaussów etc.). To nie prościej by ich było rozerwać na strzępy?
Jesu az strach czytać. To ja się pożegnam szzybciutko. Dobranoc
Spokojnej mimo strachu…
Ale dobranocka będzie, nie tylko kwiatek?
Właśnie szukałem czegoś uspokajającego po tych hiobowych wieściach.
Myślę, że znalazłem. Trilok Gurtu, indyjski perkusista i kompozytor, stworzył utwór „African Fantasy”, w którym zaśpiewała Angelique Kidjo. Piękna, spokojna melodia, chwilami i harmonia, a w sumie egzotyka world music.
Snów nade wszystko i mimo wszystko spokojnych.
Piękna muzyka! Cóż dodać – spokojnych snów!

Dobra, pogadaliśmy – teraz czas na sen. Za wyjątkiem tych którzy mieszkają w innej strefie czasowej:-)
Dobranoc.
Ps. Ta cholerna SI nie potrzebuje snu. Jak ludzie śpią to ona na pewno knuje przeciwko nim!
Tak jest. Dlatego ludzie powinni prowadzić kontrknowania na trzy zmiany, w różnych strefach czasowych. Dobranoc.
Dzień dobry
Pomimo niedzieli, już jestem na nogach. Przed piątą obudził mnie jakiś huk, jak z armaty. Nie wiem kto i dlaczego, ale obudził tym chyba pół miasta. 
Śpicie jeszcze? To śpijcie, ja zaparzę sobie kawę i wychodzę. Może ktoś zdąży z kubkiem?
A może herbatkę i bułeczkę?

Dzień dobry. Śniadanie. I w góry narobić fotektrzeba
Wstawię zapasowy. Dla spóźnialskich.

Dzień dobry.
O, dzięki, tego mi dzisiaj trzeba. Albo delikatny kacyk, albo się podziębiłem.
Witajcie!
My tu sobie grzecznie śpimy, a panowie jeszcze długo w noc deliberują nad stanem świata u progu AI. Mnie się z tym tematem kojarzy inna książka Lema: „Wizja lokalna”, w której opracowana jako metoda militarna subatomowa (!) inteligencja zaprogramowana na uniemożliwienie użycia broni przez przeciwnika wyrwała się spod kontroli twórców i opanowała obie strony frontu, w efekcie całą planetę.
Jeżeli dobrze pamiętam, te dobroczynne (?) cząstki nazywały się bystrami, a nasycenie nimi środowiska – ubystrowieniem. W sumie opanowanie przez bystry planety nie było takie złe dla mieszkańców, poza paroma nieprzewidzianymi skutkami, które wszakże należałoby rozpatrywać raczej na poziomie personalnym niż socjo- albo ekologicznym (wysyceni bystrami starcy, którzy nie mogli umrzeć). Akurat ta wizja Lema nie wydaje mi się szczególnie straszna.
Natomiast podobna idea – opanowania planety (tym razem Ziemi) przez inteligentne cząstki w „Pokoju na Ziemi” – kończy się właściwie w sposób otwarty, awarią prądu, komputerów etc., a dalsze konsekwencje nie są już opisane. Podejrzewam, że biorąc pod uwagę nasze własne instynkty jako gatunku ludzkiego, które znalazłyby odzwierciedlenie w zasadach, wbudowanych w takie cząstki, ta wizja bliższa jest rzeczywistości. A co potem, to już w ogóle nie wiadomo…
Dzień dobry. Kawa i zaraz wracamy do tematu.
Już wróciłam, głodna jak wilk, muszę zjeść drugie śniadanie, do obiadu jeszcze deczko…
Na razie wychodzę. Do popołudnia!
Do popo!
Zagonili do roboty, jak tylko kawę wypiłem…
Strasznie głupi ten weekend. Może lepiej, że się kończy?
Niech się skończy, ale dla mnie jutrzejszy dzień będzie zabiegany. Chyba tylko rano i wieczorem się odezwę.
A ja jeszcze nie wiem, co jutro.
U mnie weekend nie był specjalnie głupi. Junior już pojechał. Najjunior jeszcze nie wrócił (planowo wieczorem). Chwila względnego spokoju.
Farciarz jeden.
Jednym przyfarciło z pogodą, innym – ze spokojem. Ale wiesz, że nie wszystkie weekendy (i dni) takie są.
Dlaczego głupi?
Ooooo… i jeszcze O!
Wykręcasz się na okrągło…
OOOOOjtam…
Najpierw miałam rozdział rodzicielski. Znaczy dziecko na dyskotece. Potem musiałam wziąć się za zaległe prasowanie. Nie, zdecydowanie przestałam lubić prasowanie, odkąd mój mąż w tym czasie ogląda sobie telewizję. Skończyło się huraganem, którego konsekwencją było dzisiaj przekopywanie się przez KOLEJNE nierozpakowane od dwóch lat kartony. I pozwólcie, że nie będę tego rozwijać i komentować, bo nawet plasterki mi nie pomoga i noc będę miała zarwaną.
Jak już wypatroszone zostały cztery następne kartony, to mnie zeżarły roztocza, a na dodatek okazało się, że burdel (metaforyczny) na podd… znaczy mansardzie jest taki, że nie ma szans, aby Madre tam spała. Znaczy niby są, ale wiążą się z wepchnięciem pozostałych, nie ruszonych, pudeł pod skosy, a właśnie zostały spod skosów wywleczone, żeby je przejrzeć! Zatem Madre będzie spać u BB, BB u mnie na materacu, a burdel (metaforyczny, żeby mi tu ni ebyło) na poddaszu nadal zostanie, aż do ostatecznego uporządkowania. Znaczy na mansardzie.

Spokojnie! Jeszcze 2-3 lata i będziecie mogli te kartony wywieźć na śmietnik bez rozpakowywania, na zasadzie time-out’u.
Always look on the bright side of life!
Hm…
Nb. zabawna rzecz – juniorzy właśnie zaraz się będą mijać w okolicach Warszawy Wschodniej, albo i na samej stacji 🙂
Może się zobaczą?
Próbowali, ale Najjunior się nie ogarnął i właśnie robi mi awanturę przez SMSy, że to przeze mnie, bo go zmyliłem. A ja mu tylko przekazywałem dane z „radaru” – strony PKP z mapą, na której jest na żywo pokazywany ruch pociągów.
No ktoś przecież MUSI być winny!
Tak jest. Wygląda na to, że „radar” PKP ma tolerancję ok. 2 minut i w tym cały jest ambaras.
Ale radarowi awantury nie zrobi.
A co się będzie z radarem kłócić, jak ma ojca?
Też prawda.
Niestety. Widać, że znasz temat.
No i znów minął dzień, trzeba mi się żegnać

To i ja
Spokojnej x 2
A ja zaraz idę na dworzec po Najjuniora. Dałby sobie radę sam, ale dla spokojnego snu lepiej, żeby go odeskortować.
Oczywiście jak wrócę, wrzucę dobranockę.
Dobranocka uliczna.
Pani, która występuje na ulicach Londynu, z własną wersją standardu „Feeling Good” i gitarą, osobliwie strunami basowymi. Standard znany, ale głos na tyle zacny, że zdecydowałem się zamieścić.
Snów, po których poczujemy się lepiej.
Fajnie śpiewa dziewczyna, i mam wrażenie, że nawet jej gitara jej w tym specjalnie nie przeszkadza
Słusznie
DobraMoc:-)
Życzę Wyspiarzom równie dobrego samopoczucia nie tylko podczas snu, a dla wzmocnienia życzeń zapalam lampkę 😉

Dobry wieczór i dobranoc wszystkim Wyspiarzom, nieobecna jestem bo dziecka chore wiec mam pełen etat mamowania, a jak tylko podchodzę do komputera to natychmiast biegną: włać baje! włać baję, no to odstwiam komputer i dalej mamować, ech….
Spokojnych snów, do zobaczenia któregoś wieczoru, kiedy nie padnę razem z nimi;-P
Wyzdrowieją, urosną i wszystko jeszcze będzie przepięknie.
Spokojnej!
No właśnie, rosną za szybko, ale zdrowieją za wolno;-(
Dzień dobry
Rozpoczyna się dzień latający, a więc do późniejszego popołudnia 
Dzień dobry!!!
Miłego latania, Bożenko
Dzień dobry
Rano różne zajęcia domowe, a potem oczywiście nad Lake Michigan szukać rybaczka popielatego i węży




Obsiadały nas na gęsto. Nie tylko nas… jakaś młoda para szukała czegoś na plaży. Nie wiem, czy w Lake Michigan są bursztyny, ale wyglądali jak zbieracze znad Bałtyku
Widać było, że te muchówki dobrze dają się im we znaki, bo nie tylko co chwilę klepali swoje gołe łydki, ale i bez przerwy się oganiali. Długo nie wysiedzieli i pobiegli do samochodu wypryskać nogi odstraszaczem.
Na ile pomógł nie wiem, bo odjechaliśmy… Mnie kilka też użarło w ręce. One latają tylko do wysokości bioder, a jak się ręce opuści poniżej tej wysokości, to momentalnie siadają i gryzą. I to do krwi… 
Nie było mnie cały weekend, ale byłam zajęta. W sobotę gość, o czym wspominałam. Po jego wyjściu padłam jak kawka
Węża widziałam jednego… w niskiej trawie i bardzo szybko spryszczył w taką wysoką. Nawet nie zdążyłam się przymierzyć do zdjęcia, nie mówiąc o jego zrobieniu…
Nad jeziorem wiało całkiem zdrowo. Wzdłuż wybrzeża, więc fal jako takich nie było. Za to żaglówek multum. Na plaży chodził facet z wykrywaczem metalu. Co jakiś czas grzebał w piasku… Po powrocie małżonek sprawdził… ludzie szukają zagubionych pierścionków, obrączek, kolczyków i całej masy różnych drobiazgów. Znajdują też stare monety. Widocznie im się to opłaca…
Po spacerze, do sklepu na zakupy…
Muszę przyznać, że chociaż wiało, to było dziś bardzo ciepło. W długich spodniach i adidasach trochę się przyparzyłam. Ale miało to też dobre strony, bo jak na wybrzeżu napadły nas muchówki, to przez spodnie nie dały rady użreć
Dzień dobry. W Gdyni w trakcie i pod koniec sezonu też chadzają po plażach ludzie z wykrywaczami, a ponieważ widuje się ich stale, wnoszę, że im się to opłaca.
U mnie już późno, więc zbieram się do spania. Jutro też jest dzień…

Miłego poniedziałkowania życzę
Dzień dobry. Witam w kolejnym nowym tygodniu.
Dzień dobry, kawki jeszcze nie ma?

To ja może zrobię szybciutko.
Dobrego dnia;-)
Witajcie!
Za tydzień śpimy chwilę dłużej. W Trójce ogłoszono konkurs na dokończenie zdania „Lubię zmieniać czas, bo…„.
Brzmi to dla mnie jak ankieta dla petentów w Urzędzie Skarbowym Dlaczego kochamy naszego Naczelnika
Nie lubię.
Dzień dobry.
Coraz smutniej w jest w Trójce. Nikt nie dzwoni, żarty prowadzących audycję coraz bardziej wymuszone, brak lekkości w prowadzeniu audycji. Zaraz będzie żenujący Lisicki rozmawiał z Błaszczakiem…Ech.
Z bezprzymiotnikowym Błaszczakiem. Bo co tu dookreślać…
Dzień dobry. Dzisiaj trochę spóźniony, pewnie w związku z (niedaleką) zmianą czasu.
Aha. To teraz takie mamy wytłumaczenie – zmiana czasu:-). No to dzień dobry.
No, pewnie jeszcze jakieś inne by się znalazło, ale ta zmiana czasu brzmi tak elegancko.
Np. takie eleganckie: Dzień dobry, zabiłem dziś żonę, trochę wierzgała i dlatego jestem trochę spóźniony
Dzwoni pracownik do szefa:
– Nie mogę dzisiaj przyjść do pracy, mam problem okulistyczny.
– A jakiż to?
– Dzisiaj nie widzę siebie w firmie.
A u Ciebie jaka pogoda?
Dość paskudna, zachmurzenie całkowite, pułap chmur niewysoki, od czasu do czasu posiąpywa.
To zostań lepiej w tej pracy. Gdzie będziesz na mróz i poniewierkę wychodzić?

Właśnie miałem godzinkę bieganiny, po schodach i w poziomie. Na chwilę i tak muszę odsapnąć.
Po moim niebie latał wczoraj helikopter (chyba nie caracal;-) – prawie, że zaglądał do okien:

Namierzyli cię?
A masz większy oryginał tego zdjęcia? Bo powinien mieć rejestrację, po której można ewentualnie dojść, co to za maszyna i być może kto nią latał.
Hmm, bardziej się nie da:

Hmmm. Nie wiem, co to za literki. U-RAD? D-RAB? (odrażający) D-MAD? D-HAB? Ktoś może ma lepszy wzrok?
Z przodu jest podwieszona chyba kamera. Wygląda na to, że ktoś szukał samowoli budowlanych:-)
O, się zgraliśmy. To możliwe.
Nie jest najgorzej. To rejestracja D-HAII, a helikopter to Aerospatiale 350B2 Ecureuil. Ta skrzynka z przodu to chyba jakaś kamera?
Wyobraź sobie, że krążyli mi po wsi o 10ej rano. Zboczeńcy albo nawiedzeni:-)
Swoją drogą ciekawe byłoby się dowiedzieć, czego szukali i czy rzeczywiście samowoli budowlanych. Nie macie tam jakiego złotego pociągu, Bursztynowej Komnaty albo innego skarbu schowanego w pobliżu?
Nic mi o tym nie wiadomo. No nie wiem, nie wiem. Podejrzane to:-). Chyba mam początki paranoi:-)
Czyli niemiecka rejestracja. Helikopter zapewne wynajmowany. Nic bliższego nie udało mi się znaleźć.
Witam Szanownych Wyspiarzy,
Tematy poruszono wydaje się wszystkie. Oprócz jednego, a mianowicie mitu o początku świata. Otóż, kiedy pojawiłem się na świecie kobiety już tam były. Na początku nie było ich wiele, bo raptem dwie. Jedna rządziła wszystkimi rzeczami, które są. Druga wszystkim tym czego nie ma. I ta druga opcja jest o wiele bardziej interesująca. W szczególności nie było tu moich komentarzy, co postanowiłem zmienić, czyli jeden już jest.
Pozdrowienia
Dzień dobry. Na pewno żadnych mężczyzn tam nie było? Możliwe, choć niezwyczajne.
O! To jest ciekawe rozwinięcie zaprzeszłych dziejów naszego świata. Coś jest na rzeczy:-). Ale na ten temat to więcej do powiedzenia mają panie. Tak mi się wydaje. Zwłaszcza na tamat rządzenia tego czego nie ma:-).
Pozdr.
Nowe piętro poniedziałkowe się pojawiło. Zapraszam.
Ale Pan pamięta, do kogo należy pierwszy komentarz pod wpisem?
Minutę przed tym twoim komentarzem się pojawił:-)