Wczorajsze popołudnie. Piękne, słoneczne. A jak krążę z kosiarką po ogródku. Na szczęście nie pętają się żadne pokemony pod nogami. Uff. Aż mi się ciepło zrobiło. Na szczęście jak skończyłem pracę dzień się jeszcze nie skończył. Szybko złapałem aparat do ręki bo fajne światło. Wyszły mi z tego takie kolorowe fotki:




















Na kolorowo.
Oj, wyobraziłem sobie tego Pokemona pod kosiarką… 😛 to już faktycznie lepiej skupić się na kwiatach, które wyglądają cudnie.
Kolega z pracy wczoraj zainstalował sobie gierkę na telefonie. Złapał Pokemona (chyba tego na zachętę) i z dumą się pochwalił. Dzisiaj się go pytam ile tego nałapał. Od wczoraj ma jednego pokemona:-). Chyba bum na te Pocket Monstery szybko minie. Daję im czas do końca lipca;-)
A jeszcze wczoraj czy przedwczoraj oficjalnie włączono grę w Japonii i serwery zaczęły się wieszać. Zobaczymy, jeżeli taki zaprzysięgły gracz jak Junior odpuści, to będzie znaczyło, że masz rację 🙂
Podejrzewam, że wprowadzą jakieś rozszerzenia. Może trzeba będzie wyprowadzać Pokemony na spacer:-). Albo jakoś nimi walczyć, albo je rozmnażać:-). Nie wiem, bo za bardzo nie znam filozofii tej gry.
Oj, też nie wiem. Ich się chyba nie rozmnaża ani nie krzyżuje, ewoluują bez udziału innych Pokemonów (a może?). Wyprowadzanie na spacer przypomniało mi tamagotchi O_o
Lata 90 chyba to były.
Och Ty!
d.22 Lipca, ale kwiatki są mniej tuczące 
Myślałam wprawdzie o czekoladkach
Oj ja. Dzięki 😉
Ps. Wedel należy teraz do jakiegoś funduszu japońskiego…:-)
To wiele tłumaczy…
Nie od razu, że jedzie ryżem i wodorostami, ale…
Znacząco od jakiegoś czasu się pogorszyły wyroby czekoladowe. I to nie tylko wedlowskie..
Niestety.
Od dawna masz te hortensje?
Hmm. Dwa, trzy lata. Nie pamiętam. To moja lepsza połowa sadziła..

Są piękne! Twoja lepsza połowa ma rękę do kwiatów.
U mnnie wszystko rośnie:-). Nawet ciśnienie jak się zobaczy ile trawy jest do skoszenia:-)
Ale za to masz pięknie, chętnie bym się z Tobą zamieniła pomimo tej trawy do koszenia
Ja bym się nie zamieniał. Za dużo czasu spędziłem na malowaniu płotu aby się teraz zamieniać…:-)
Oj chytrus, płotu mu szkoda…
A wiesz ile jest roboty przy jego remoncie. A właśnie m.in. to mnie teraz zajmuje…:-)
W tym roku jest jakiś hortensjowy boom. Wszędzie, w różnych odmianach. Właśnie te bukietowe. Ja mam jedną od roku, a teraz nie oparłam się pokusie (jak zwykle zresztą…) i dokupiłam ze dwie… czy trzy… Jestem zachwycona ich żywotnością! Ta ubiegłoroczna została wyłącznie przez moje lenistwo (jak kilka innych niedobitków, co potem zmartwychwstały…), bo zdechła. Normalnie zmarniała na amen. A potem całkiem niespodziewanie odżyła. I teraz rozjaśnia mi jedną z Północnych Rabatek.
A ja nie jestem miłośnikiem hortennsji. Strasznie mnie wk… znaczy denerwują jak jeżdżę kosiarką o one leżą na trawie.
Ja tam się nie szczypię. Jak cokolwiek wylezie zza bordera, idzie pod nóż, hortensje, nie hortensje. Nie chcesz, żebym to kosił? Podwiąż, usztywnij, przełóż za border, przytnij po swojemu.
Ale w tym roku przyroda strasznie ekspansyjna przy tym deszczowym lecie. Są miejsca na ogrodzie, gdzie nie mogę już wjechać kosiarką.
No tak, to już trzeba mieć podkaszarkę albo wręcz kosę elektryczną :/
Ale w tym roku przyroda strasznie ekspansyjna przy tym deszczowym lecie. Są miejsca na ogrodzie, gdzie nie mogę już wjechać PODKASZARKĄ!
Czas na radykalne rozwiązania…
@Zoe
Dopisuję tutaj bo nie da się kolejnej odpowiedzi dołożyć: Koparkę już miałem w tym roku w ogródku. Do teraz mam garbaty trawnik. Arrgh.
Odpowiedź można dać niżej, w tej samej szerokości słupka
A to poniżej to nie koparka tylko zdalnie sterowany robot z ekstremalną kosiarką z przodu.
No dokładnie.
Dzień dobry
Brawa dla autorki

Światło było rzeczywiście niezłe, kwiaty wyszły tak słodziutkie, że chciało by się je zjeść
Nie jestem autorką. Jestem autorem. Wiem, że nick jest trochę mylący:-)
Oups

Tak to jest jak palce na klawiaturze są szybsze od rozumu
Wiadomo: Zoe – imię żeńskie (Zoja)
…a lato było piękne tego roku…
Mam nadzieję, że będzie. I niekoniecznie z kurtuazyjną wizytą pancernika, czy też dowolnymi innymi następstwami…
A weź przestań! Bo miszcz Nowej Historii weźmie sobie za punkt honoru dorównać!
Tutaj panorama jaką szybko strzeliłem dzisiejszym rankiem o 6.30
A tutaj oryginalny rozmiar zdjęcia. Fotka mniej więcej wielkości ogródka. Ostrzegam, może zamulić przeglądarkę podczas ściągania
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.fmix.pl/zdjecie/4953371/img/rozmiar/4
Ooo… ale macie miejsca! Tu by się kilka (naście) moich ogródków zmieściło!
To jest trochę zaburzona perspektywa zdjęcia panoramicznego. Ten widoczny teren to ok. 8 arów czyli ok 800m2. Ciasno…1/3 terenu po lewej to drzewka owocowe + krzewy (borówki, porzeczki, maliny etc.) 1/3terenu zajęta po obwodzie przez drzewa (sosny, lipę, świerki etc.)
Poza tym nie mogę więcej roślin sadzić bo wtedy jest już chaos – za dużo wszystkiego nie wygląda dobrze.
Ja mam „ogród” 4 metry od ściany domu do ogrodzenia… No to wiesz…
Od frontu może trochę więcej, jakieś sześć będzie.
Uroki życia na prowincji. Jest więcej miejsca.
Pozazdrościć…
O, wreszcie mi się otworzyło.
Zgubiłeś szpilkę z czerwonym łebkiem, pod drzewami z lewej.
Na tym iglaku w centrum, w kępie krzaków, jest tak na oko 63 432 igieł.
A teraz wyobraź sobie, że zmniejszyłem rozmiar tej panoramy o 100%…Zaraz ją powiększę;-)
U mnie nie chce się otworzyć 🙁
Musisz próbować do skutku, ja próbowałem parę razy, zanim się otworzyło.
Wtedy policzymy anioły na końcu tej szpilki. Czy diabły, co tam będzie.
Próbowałam już chyba kilkanaście razy i nic.
To ma 40mb – jeśli masz słabe łącze to może trwać kilka minut
Niestety, nie udało się i nie mam więcej czasu. Może później
Możesz spróbować pobrać ten plik i obejrzeć go już z własnego dysku…
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/i3.fmix.pl/fmi1193/33b733e200002f025791e6a8
Nic z tego, próbuję na różne sposoby. Rezygnuję.
Łap gołąbka…
Dziękuję, teraz mogę obejrzeć.
Nie wiem czemu mieliście problemy z władowaniem? Mnie się otworzyło od razu. W kilka sekund i za pierwszym razem. Obejrzałam sobie w różnych formatach, bo jest tam taka możliwość…
Dzień dobry. Dalej komputer jest w naprawie. Jak można wstawić zdjęcia z tego tabletu? Bo mnie natchnął powyższy kolorowy tekst. Przecież ja też mam kwiatki na balkonie.
Nie mam tabletu. Nie wiem. Jakoś można.
Sorry. Przypomniało mi się, że od tygodnia mam tablet, ale nie znam się na nim…
Ja wrzucam zdjęcia do galerii na Picasie albo Google+ i linkuję stamtąd. To chyba wszystko jedno, czy z komputera, telefonu czy tabletu.
Acha,hmmm..spróbuję się pobawić
Nie smuć się. Cztery dni nerwów jak się wkleja te chol….e fotki i już:-)
Dzień dobry

Szczególnie w porównaniu z moim. Jak już wspominałam nieraz, mój można widelcem skopać i człowiek się za bardzo nie zmęczy 


Piękne kwiatki i trudno powiedzieć, który najładniejszy
Mogę się podpisać pod wypowiedzią Jo – to duży ogród
Mężowi, czy synkowi zajmuje to ok. 15-20 minut(oczywiście łopatą, a nie widelcem)
Trawnik na początku strzygłam nożyczkami, bo ta kosa elektryczna mnie wkurzała, a normalnej nie mieliśmy (i nie mamy).
Kosiarki nie kupujemy, bo nie byłoby gdzie nią wykręcić…
Kwiatki jak kwiatki. Są;-)
I to jak pięknie pokazane

Bo to trzeba umieć uwypuklić zalety i ukryć wady
O rany… skończyli… Uff!
No i?
No właśnie. Tu się czeka! Niecierpliwie!
A-haaa! (Edit: bo żem sięgnął do fejsbuka).
MÓWIŁAM, że TU nie umiem!!!
http://madagaskar08.pl/blog/2016/07/20/zawlaszczona-rzeczywistosc/#comment-232417
Adres może być z dowolnego, dostępnego publicznie serwera – z Wyspy, z twojego bloga, z twojego fejsa – byle publicznie dostępny…
Ty mnie jednak przeceniasz…
Pogadamy, jak wrócę…
A dla nietwarzoksiążkowych? To m. in. ja…
Już lecę!
Tak dla wspólnej korzyści, i dla dobra wspólnego…
A, nie – chyba mi się wierszyki pomyliły…
JUTRO będę się zajmować ARANŻACJĄ. No wiecie: poduszki, lampeczki, stół przestawić, foteliki dodać, posadzić pnącza…
DZIŚ cieszę się tym, co wreszcie mam. I DRUGĄ butelką Martini, żeby mi nie było!
A ja wypatrzyłem w Lidlu dość drogie (jak na Lidla) wino i kończę pierwszą butelkę i jestem zupełnie całkiem całkowicie usatysfakcjonowany. Pod względem jakości, ilości, bukietu i siły rażenia
My jesteśmy w połowie wina z Marks&Spencer
Tam miewają znakomite wina w rozsądnych cenach. Nie żeby jakiś oszałamiający wybór, ale to, co jest, ma dobrą jakość, w porywach lepszą niż dobrą.
Vero.
Dajesz. Cenę i markę.
Eee, chwilkę.
Chilijska Cimarosa, Winemaker’s Selection by Christian Rojas, Cuvee Especial 2012, czerwone, wytrawne, wg kontretykiety z Valle de Colchagua. Bodajże po 29,99.
Dzięki.
Jaśniejsze fotki proszę:-)
No, tego ci już raczej nie zdmuchnie…
Ty weź kysz kysz na wypadek!!!
Nie powinno!
Tfu tfu… (i wtedy wilk zaczął chuchać i dmuchać i…)
Oj no weź no!
A w którym domku siedzimy?
Popukaj w ścianę i już wszystko będzie wiadomo.
Kamień. Zdecydowanie kamień. Chyba, że drewno…
Kamień, znaczy wszystko w porządku. Albo cegła (bo i taką wersję kojarzę).
Ufff… mogę spokojnie iść spać.
Spokojnej zatem w domku nie-do-zdmuchnięcia 🙂
Nooo! Pięknie!!!
Ano piknie jak cho…inka, no no…
A teraz pooglądałam, popodziwiałam i mogę iść spać.
Dobranoc, kochani
Spokojnej!
Dobranocka więc.
Piąteczek, więc można by coś żwawszego, nie? A guzik, będzie pościelówa. Niemal dosłownie. Małgorzata Kożuchowska i „Szabadabada”. Wszyscy znają? To proszsz – kołyszemy się, pierwszy rząd w lewo, drugi w prawo!
Snów rozkołysanych!
Przepraszam za brak polskich czcionek. Tez powiem dobranoc. Powiem tylko tyle ,ze fotek z tabletu nie zwalczylam, w lapku odzyskalam glos ale stracilam skype, zwyczajnie nie mam juz na dzisiaj zdrowia.na dodatek zajeta odtwarzaniem skype spalilam sobie sos bolonaise. Wypada mi tylko teraz napic sie jasia i polozyc spac. Niczego nie bede wstawiac na dzisiaj ani nic.Powiem tylko dobranoc I z literkami po polsku tez dzisiaj nie bede dzialac.Obawiam sie,ze przy stanie mego ducha znowu bym cos po…chrzanila Do
branoc kochani 
Dobranoc, spokojnej i Tobie
Łap gołąbka (pocztowego) 😉
Kochani!
Za jakieś dwie godziny startuję na Mazury – dwa tygodnie będę tu zaglądać b. z rzadka, bo z dala od sieci logicznej a nawet zasilającej. Nasłuch jedynie między 21-ą a 22-gą. Bawcie się dobrze, żebym miał co czytać jak wrócę 😉
Eee, to tak: szerokiej i bezpiecznej drogi, stopy wody po kilem, pomyślnych wiatrów, słońca dla załogantów i okolic, ryb i miąs najprzedniejszych, takoż trunków, aczkolwiek po zacumowaniu, i jeszcze szerokiej i bezpiecznej drogi z powrotem

Uciekasz od zgiełku. Dobrego wypoczynku.
Miłego wypoczynku i oczywiście stopy wody pod kilem

Ty też baw się dobrze, Ukratku
No tak, to samo piękne kwiecie i domeczek letni Jo, a ja ? ogórki w słoikach…. i nawet nie śpiewają.
Ooo… zrobiłabym ogórki! Mogę im nawet pośpiewać 😉
Ukratku, stopy wody pod kilem i żadnych zbyt bliskich kontaktów z betonowym nabrzeżem !
Idę spać, bom zmęczona, więc spokojnych snów, niekoniecznie z Kożuchowską w tle.
Dziś odebrałam pierwszą partię swoich zdjęć. Na razie tylko 221.
Chciałam zobaczyć jak będą wyglądały i jaki rozmiar jest mi potrzebny do tego drukowania. Nigdzie nie mogłam znaleźć tych danych. Całkiem nieźle to wyszło i teraz mogę dać pozostałe (czyli dobrze ponad 700). Wiem też jak muszę je wyprofilować, żeby nie odcięli ani kawałka zdjęcia 

Chyba nie muszę pisać jak bardzo jestem podekscytowana
A, znaczy wydrukowanych? Gratulacje
700? Niezły urobek!
Jutro, czyli w sobotę wybieramy się na wycieczkę, tylko jeszcze nie wiem dokąd
Najprawdopodobniej gdzieś w pobliże wody, bo ma być 32C, a to raczej wędrówkom po prerii nie sprzyja
No i musimy się wybrać odpowiednio wcześnie, bo bliżej południa ciężko będzie ten skwar wytrzymać…
Miłego dnia życzę
Dzień dobry
No to mamy sobotę, jedni przyjechali, inni wyjechali… Ukratek dobrze zaplanował urlop na te dni, gdy u Niego w mieście zaczyna się gwarno i rojno. Ja też mu życzę pięknej pogody, udanego pobytu, no i tej stopy wody pod kilem. 
No, przyłączam się do życzeń. Jak się obudzę, to pójdę porządki robić w ogródku. Trzeba spalić to wczorajsze wino… Ale bób z bekonem – mówię Wam, bajka!
Aha. A ja wybywam jutro i nie będzie mnie do wtorku wieczorem, więc dość krótko…
Dzień dobry.
Nie chce się wstawać…
Dziś znów utrudnienia komunikacyjne, bo w Sarkofagu obok ŚDM…
Dzień dobry. Kawa natentychmiast, bo zniknę!
Już lecę z kubkiem i go podstawiam!
Ja też!
Wow. Muszę w takim razie dolać wody do ekspresu.
I ja, i ja
Hura! odzyskałam polskie czcionki!! Sama zrobiłam. Się chwalę niemiłosiernie – jeszczę musżę wyłączyć niederlndzkiego ortografa bo mi niesamowitu bałagan robi w polskiej pisowni.Uff ocieram pot z czoła 
Na pot z czoła to raczej coś chłodnego?
Nie żebym żałował kawy 🙂
I jak załączyć polskiego ortografa – zapomniałam jak to kiedyś robiłam..
odzyskanie głosu nie dośc,że mnie sporo nerwów i pieniędzy kosztuje to jeszcze zamieszanie w moich szarych komórkach. No nic – dziś nie mam czasu – na jakieś urodziny idę ,na grila itp rozrywki więc dzisiaj nie będę zanudzać. Obiecałam zdjęcia z kwiatków z mojego balkonu ..hm zajmę się tym póżniej – muszę oswoić się jak się teraz z moim lapkiem obchodzić .Baardzo mi tu łądnie porobili,bardzo – do póżniej
to zamiast zdjęć 🙂
No proszę, udało się nam znaleźć lokum dla Juniora na studia. A wydawało się to takie trudne 🙂
Brawo! Oby tak dalej
To ja się idę pakować, a Państwa pozostawiam z dobranocką.
Dzisiaj mnie naszło na ludowe klimaty, a może folkowe. Przypomniał mi się słuchany jakoś pod koniec liceum – a może na początku studiów – Kwartet Jorgi. Dzisiaj będzie taki górski utwór (nie mylić z góralską muzyką) na dobranoc: „Bukowe Berdo”. Zaczyna się powoli, potem trochę przyspiesza, a na spanie świetny – zupełnie jakby przez okno wpadło krystaliczne powietrze z gór.
Snów takich właśnie, krystalicznych i trochę z czasów trzeszczących płyt.
Szczęśliwej podróży
No i tak minęła sobota… Dobranoc Państwu

Spokojnej!
Ślimaki mnie pokonały.
Coś tam się rozsypywało prostego, żeby im zaszkodzić/ uniemożliwić poruszanie. Popiół? Sól?
Może ciotka Wiki podpowie?
TRUTKĘ
Jak zazwyczaj – dobranoc !
Dzień dobry
Usnęłam na siedząco…
Gdybyśmy dopiero wtedy tam jechali, na bank byśmy zawrócili. 
Może… ale co mam brać coś, co mnie nie interesuje? Tylko dlatego, że za darmo? Jakieś foldery restauracji, hoteli, czy pijalni win… Napiję się wina i siądę za kierownicę? A z kolei patrzeć jak mąż pije (sam), to też żadna atrakcja
Poza tym były gabloty z eksponatami i informacjami gdzie i co można spotkać. Jakie ptaki są na jakim terenie, jakie roślinki, zwierzaczki, czy widoczki. Czyli dla każdego coś miłego
Był też sklepik z pamiątkami, książkami, przetworami (głównie Amiszów), a także punkt informacyjny, gdzie można było zapytać pracowników o interesujące nas rzeczy.
Ale znalazłam folder „Indiana Dunes” po polsku i oczywiście wzięłam
Po angielsku też bym przeczytała, ale chciałam zobaczyć. W tej gablocie były takie foldery w różnych językach, nawet po chińsku, czy japońsku, tylko co mi z nich, jak nie znam tych języków 
Po wycieczce do Indiany padłam jak kawka
Miejsce jest urocze, ale pojedziemy tam znowu dopiero jesienią. Indiana Dunes to wiele hektarów wydm, lasów, rzek, małych jeziorek i ponad 16 mil(25,6km)plaży. Jest gdzie chodzić
Dziś jednak za gorąco było na takie łażenie. Piasek plaży parzył w nogi, żar lecący z nieba wręcz zatrzymywał w miejscu, a duchota nie pozwalała odetchnąć pełną piersią. Niby od Lake Michigan troszeczkę dmuchało, ale powiew nie niwelował żaru.
Na plaży początkowo nie było aż tak tłoczno, chociaż małżonkowi nie podobał się ten tłum. Gdy wyjeżdżaliśmy, ludzi było więcej niż piasku, a ciągle dojeżdżali nowi. Kolejka samochodów przed bramą do parku ciągnęła się na przynajmniej dwa kilometry
Wracając zajechaliśmy do Visitor Center (pominęliśmy jadąc na plażę, bo to spory kawałek od celu naszej wycieczki). Muszę przyznać, że całkiem nieźle urządzone. Raz że było chłodno w środku, a dwa, że stały gabloty z różnymi folderami. Małżonek śmiał się ze mnie, że mam wybiórczy wzrok, bo widzę tylko te, które mówią o ptakach
Mąż za kierownicę, a ja zaczęłam przeglądać foldery, które wzięłam. Część to (jak dla mnie) makulatura i gdybym od razu zaczęła to przeglądać, to bym nie brała… i na ten przykład pisze w tytule „Water Bird” i jest zdjęcie czapli modrej. Myślałam że pokazano gdzie gniazdują, czy gdzie można najczęściej je spotkać żerujące. A to reklama hotelu pod tą nazwą
Wróciliśmy do domu ledwo żywi. Nie z nadmiernej ilości przebytych kilometrów, bo zdarzały się nam dużo dłuższe wycieczki, ale z tego gorąca. Nawet małżonek zasnął, co u niego normalne nie jest (to znaczy w dzień, bo w nocy śpi normalnie)…
No proszę!
U mnie też zupa zamiast powietrza.
Mam nadzieję, że masz więcej oleju w głowie niż my i na wycieczki się nie wybierasz przy takiej pogodzie

Dzień dobry
Dzień dobry, jeszcze się przywitam przed wyjściem
Dzień dobry.
Mam przykrą wiadomość, dnia nam ubyło już ok. 1 godziny. Zima nadchodzi…
Witam,
Niedziela. Obiecałem dzieciom psa. To będzie masakra. Przez 15 lat.Dla mnie
Obietnic należy dotrzymywać. Ale dzieci też powinny dać opiekę SWOJEMU pieskowi
Prawda. Potwierdzam niestety.
No i minęła niedziela. Jak minął dzień? To pytanie zadaje Krzysztof Krawczyk.
Jest to nagranie z 1978 roku. Pamiętacie takiego Krawczyka?
No to teraz idę pod kordełkę
Dobranoc!
Dobranoc. Do poniedziałku:-)
Jestem. Żyję. Nie mam siły.

Dzień dobry
Znów mamy poniedziałek, ostatni tydzień lipca… a dopiero co się rozpoczął 
No faktycznie. Lipiec już się kończy. I znowu mamy poniedziałek. No to dzień dobry:-)
Dzień dobry
Coś bez kawy dzisiaj?
No nie! Tak nie może być!
Zapraszam wszystkich na filiżankę IMIENINOWEJ kawy


Dla niepracujących kawa z dodatkiem koniaczku albo tej rudej na myszach…
Ja piję o 12ej. A co do imienin. Świętowanie imienin już od poniedziałku znamionuje ciężki tydzień:-)
Wszystkiego dobrego.
No i przegaiłam, że to dziś Krzysztofa
I co mam powiedzieć? Piję Twoje zdrowie, Krzysiu na razie kawą,
a po południu czymś mocniejszym. Bo od rana piją nałogowcy…
Nie obchodzę imienin, więc nic się nie stało

Masz rację z tym piciem o poranku, więc nie namawiam
Nie pomyślałem, ze kawa po irlandzku może być początkiem uzależnienia
W takim razie przedpołudniowe ciasteczko
Jeszcze śpię.
Jak wstanę to przyjdę.
Już wstałam. Nie dali pospać.

Krzysztofom (i Jakubom) przesyłam serdeczności imieninowe!!! Niech Wam szczęście sprzyja, a ludzie będą życzliwe
No to może coś o Krzysztofie, co mi ciotka Wiki powiedziała:
Krzysztofa pasjonuje głównie życie. Jest bardzo aktywny, pomysłowy, pewny siebie a jednocześnie zdolny do refleksji. Chętnie dzieli się z otoczeniem swoimi przemyśleniami oraz odczuciami. To bardzo miły, towarzyski i otwarty na świat człowiek. Lubi ryzyko oraz przygody, dlatego angażuje się w ciekawe działania. Niestety interesuje się zbyt wieloma rzeczami na raz i wszystko próbuje zrobić w jednym czasie. Nie ulega przy tym wpływom. Groźbami nie zmusi się go do działania, trzeba umiejętnie go zachęcić. Krzysztof pozostaje wierny w bliskich relacjach międzyludzkich. Należy jednak zachować przy nim szczerość, ponieważ bezbłędnie wyczuwa człowieka, a nie toleruje kłamstwa ani obłudy.
Zgadza się?
Nie napisali tam, że mieszka nad morzem…:-)
Pewno nie wiedzieli
No chyba, że pan Krzysztof z Gdańska nam tutaj ściemnia i nie jest z Gdańska ale np. z Kielc:-) I wtedy Wiki ma rację nie wspominając o tym, skąd jest Krzysztof.
Bardzo lubię Kielce i gdyby nie klienci (w 90% z Gdańska) oraz kredyty (które muszę spłacić pieniędzmi od klientów w 90% z Gdańska)
to pewnie bym się przeprowadził w Góry Świętokrzyskie
A mówiłam: nie wierzyć wiki? Mówiłam???
Wszystko się zgadza Bożenko!

Wprawdzie z podróżami ostatnio u mnie ciężko (brak czasu) ale jak tylko przejdę na emeryturę to HO HO…
Na wszystko przyjdzie czas. Życzę Ci wielu ciekawych podróży
Jeden dzień mnie nie było ,zaglądam dzisiaj a tu imieniny. Dołączam do życzeń dla Krzysztofa – niech mu gwiazdka pomyślności
Pozwólcie ,że zadowolę się dzisiaj samą czarną kawą bo po sobotnim grylu coś mi ruda nie podchodzi….
Dzień dobry 🙂 Szanowny Krzysiu z Gdańska , proszę nie pisz , że nie obchodzisz imienin w dniu świętego Krzysztofa , bo wyjdziesz na Judasza , a wszyscy święci są cholernie pamiętliwi i mogą Ci sprawić taką niespodziankę ,że przyznasz się , że to Ty jesteś właśnie czartem spod ciemnej gwiazdy . Zatem Krzysiu , niech Ci się wiedzie w tej ” dobrej zmianie ” i życzę Tobie dobrego zdrowia , bez którego żaden święty , nie kiwnie palcem aby Ci pomóc . Sto lat !!

Już można? Tak przed 13?

No to NAJLEPSZEGO!
No to i ja dołączam do toastu
Zdrówka, Krzysiu!
Chociaż późno, ale dołączę się z chętnością do toastu.

Wszystkiego najlepszego Krzysiu!!! Niech Ci się wiedzie i szczęści!!! Pomyślności!!!
Dziękuję za wszystkie toasty


Faktycznie.
W nie obchodzeniu imienin jest trochę kokieterii ale wychodzę z takiego założenia, że lepiej nie obchodzić i być przyjemnie zaskoczonym, że JEDNAK ktoś pamiętał, niż obchodzić i mieć żal, że ZNOWU nikt nie przyszedł…
Wszedłem już w wiek, w którym ilość znajomych raczej się zmniejsza niż zwiększa (z różnych powodów), więc trzeba się przyzwyczajać do wolnych miejsc na imprezach…
Ale póki co trącam się z Wami lampką (do godz. 15.00 soku wiśniowego 🙂 )
Słusznie!
Dzień dobry. Zgłaszam się, dojechałem cało i bezpiecznie. Jutro z powrotem, wieczorem będę już w domu.
Toaścik?

Dzięki za wiadomość i szczęśliwego powrotu życzę.
Pora spać. Dłuuugiii dzień dziś miałam i pracowity.

Chyba wszyscy się popili na tych imieninach, Quacki wyjechał, wyjechał też Ukratek i nie ma kto dać piosenki na dobranoc. Ale skoro Ukratek żegluje, to może stosowna będzie piosenka żeglarska…
No to teraz też idę w ślady Jo. Dobranoc
O. Minął dzień. Dobranoc.
O wcześnie chodzicie spać pod nieobecność Utratka. Dobranoc
Ja zawsze żegnam się o tej porze. Ale to nie znaczy, że już idę spać. Czekają mnie jeszcze moje ulubione programy w telewizji, a zasypiam ok. 23:00.
Dzień dobry
Trzeba było zrobić miejsce na nie i przesunąć synkowe i mężowskie komputery. Myślałam, że mnie coś trafi.
Synek trząsł portkami nad każdym ruchem kompów. Bo włączone, bo może coś trafić „twarde dyski”, bo nie ma jak wyłączyć wszystkiego… Dla mnie to proste… wyjąć wtyczkę z gniazdka i po sprawie
W końcu się jakoś uporaliśmy… Trzeba też było wynieść parę rzeczy na górę… między innymi regał na książki z książkami.
Dziś „powtórka z rozrywki”. Po pracy wzięłam się do układania książek na półkach na parterze. Dom już bardziej przypomina dom i mam nadzieję, że skończę to sprzątanie. Nie jutro, bo pracuję ponad 12 godzin, ale może w środę? 
Powiedzenie mówi, że „nie miała baba kłopotu, kupiła se prosię”… i coś podobnego było moim udziałem. Co prawda nie prosie, ale też na „P” – półki. Nie mogłam już patrzeć na te sterty w piwnicy i wysłałam męża po półki. Kupił. A ja w tym czasie zagnałam synka do roboty
Nawet nie wiedziałam, że mamy tyle rzeczy!!! Także w niedzielę urobiłam się jak koń w kopalni
Dzień dobry. Mnie by się nie chciało:-) Nie lepiej byłoby się pozbyć tego wszystkiego z piwnicy? 🙂
Dzień dobry
Na pewno lepiej byłoby się tego wszystkiego pozbyć
Mniej roboty ze sprzątaniem, tylko… prezentów się nie wyrzuca, a i szkoda by mi było naszej pracy przy robieniu konfitur, puste butelki też nam się przydadzą, bo wiśniówka się robi i w coś trzeba będzie ją zlać. Wyrzucić butelki a potem szukać nowych, to raczej nie za dobry pomysł

Ale organicznie nie znoszę bałaganu… także chce się czy nie i tak zrobić trzeba 
Trudno nawet opisać jak mi się nie chciało
Dzień dobry
Słońce świeci, deszcz nie pada, ładny dzień się zapowiada 
Jeszcze śpią? Na kawę czas!
I bułeczki na śniadanie

Dzień dobry
Przyłączam się do kawy i bułeczek
Ja chętnie!

Dzień dobry. Miałem być wieczorem, a niespodziewanie jestem już rano. No i pobędę, przynajmniej do pierwszych dni sierpnia.
Kawa absolutnie konieczna!
To dzień, to noc – jak w kalejdoskopie, panie!
I właśnie dlatego kawa…
To ja wstawię nową?

Nie zawadzi
Oczywiście! Podobno od przybytku głowa nie boli
Ten, kto wymyślił to powiedzenie, zaprawdę nie spotkał w pociągu amerykańskiej rodziny z sześciorgiem dzieci (najmłodsze „przy cycu”, w przenośni i dosłownie). 5 córek, a to najmłodsze CHYBA chłopak, nie pytałem. Najlepsze, że wyglądały jak kopie mamusi (i częściowo tatusia) w różnych rozmiarach – trochę jak rosyjskie babuszki. Aha, wszystkie płomieniście rude.
Ale czy bolała ich głowa? Może to było zamierzone?
Hyhy, myślę, że najbliżej bólu głowy było bezpośrednie otoczenie 🙂
To musiało być traumatyczne doświadczenie…
Na szczęście ograniczone czasem podróży. I nie wiedzieli chyba, że ich rozumiem…
Dzień dobry. Zapisuję się na kawę i bułeczki. Lecę do lasu.Jak nie zakładzie to jeszcze wieczorem powiem dobranoc
Dzień dobry, czekamy na wieści z lasu w takim razie 🙂
Zabłądze miało byc
Nie zabłądzisz! Chyba to nie jest puszcza?
Oj tam, oj tam – w Holandii wszystko jest w promieniu 200 km od Amsterdamu, więc prędzej czy później z tego lasu wyjdziesz do jakiejś cywilizacji 😀
Chyba,że przez przypadek zajde do Niemiec a tam las większy
A mnie znowu robota kocha, bo mam kolejne wiśnie do wydrylowania, warzywa na ratatuję do upieczenia, jagody do przerobienia na pierogi i niedokończoną tartę, czekającą na krem z mascarpone.
Ja to chyba głupia jestem.
Rozumiem, że żadnego z młodych ludzi nie da się przekonać, jak fascynującą grą jest drylowanie wiśni? W tej grze stawką są wszak całe, zdrowe zęby jedzących! 😀
Nie tylko.
Sprzątanie kuchni, co by wyglądała jak po rzezi. Dopranie ich ubrań. Zresztą nie ma o czym mówić, bo nie spotkałam się jeszcze z UDANYM nakłonieniem autysty do zrobienia czegoś, czego nie chce zrobić. A oni mają ciekawsze rzeczy: nowy serial na DVD, nowe lego… Mamy sezon urodzinowo-imieninowy. Od maja, do września. Załamka.
Dobrze, że mi chociaż dom odkurzą, Jasiek łazienki posprząta… Nie ma co narzekać.
No, jeżeli tak, to i tak nieźle.
Hmm, Ja się zapisuję na mascarpone..:-)
Trzeba kawę robić. Południe nadchodzi.
…i w ten sposób na Wyspie przez cały dzień jest świeżutka
Zamówiłem u Jo. jagodzianki;-). Czekam na dostawę:-)
Ty się nie śmiej tylko lep te jagodzianki. Przepis znajdziesz sobie na jakimś blogu
Dzień dobry
My już od dawna nie śpimy
Dobry!
…bry!
O, a cóż tak półgębkiem?
Bo już raz mówiłam i to całą gębą.
Boże, błogosław ten basen ogrodowy, co go moi synowie zaraz na strzępy porwą! Niech wytrzyma jak najdłużej!!!
Yy, a oni nie wiedzą, że on ma ograniczoną do jakiegoś tam stopnia wytrzymałość??
A co za różnica? Od razu odpowiem: w praktyce: żadna.
Wiesz co, w tak bliskim sąsiedztwie ŚOB nie ma opcji, żeby nie pobłogosławił!
Ale ja nie mam paktu z JPII
Nie ma rady, trzeba zawrzeć…
Nie, no błagam…
Słuchajcie… ja to jednak nie jestem normalna, cokolwiek „norma” by oznaczała…
Otóż wydrylowałam te kolejne wiśnie. Gorsze były od poprzednich i trzeba było każdą jedną dobrze oglądać, więc mi trochę zeszło. No i tak sobie myślę: „Bez sensu. Znaczy nie – z sensem, bo konfiturę wiśniową uwielbiam, a nikt mi jej nie zrobi, w tym kontekście dłubanie w wiśniach drylownicą do oliwek MA sens. Ale wieczorem mąż kończy wczorajszego grilla. Bo wczoraj zrobiliśmy połowę mięsa, a drugą mamy grillować dziś, na kolację właśnie. A skoro grill, to piwo, bo do karkówki nic innego mi nie pasuje. To znaczy pasuje dżin, ale wyłącznie do marynaty. I znowu się Martini nie napiję
To może ja bym trochę tych wiśni wzięła i zrobiła SOBIE placek z wiśniami? Bo wczoraj machnęłam kruche ciasto, którego nie użyłam, bo machnęłam również le negre. I jedliśmy le negre, a tamto częściowo leży w lodówce. Znaczy połowa leży w lodówce, a połowa jest upieczona, bo chciałam zrobić tartę z mascarpone, ale nikt mi nie chciał dać przepisu.
To może ja bym z tego ciasta w lodówce upiekła sobie, SOBIE powtarzam, kruche ciasto z wiśniami? No wiecie: Agent Cooper i Twin Peaks…
Ciasto się piecze, a ja patrzę na to wczoraj upieczone i – a niech mi, zrobię tartę z mascarpone!”
Ubiłam śmietanę, dodałam cukier i wanilię i mascarpone. Boże… to nie jest ambrozja… Ambrozja przy tym wysiada… Wygoniłam dzieci na górę do komputerów, żeby mi tu żaden nie zaproponował wylizania miski… Ja nie wiem, jakie to będzie finalnie, ale swoją nagrodę odebrałam… To, co zostało, chłodzi się obecnie w lodówce. Jeśli wyjdzie, to będę miała pretekst, żeby częściej wylizy… znaczy robić tartę z mascarpone i owocami…
Na samą myśl aż muszę pasek poluzować o dziurkę!
Na wszelki wypadek chodzę dziś w legginsach. Na gumkę.
Można podrzucić zdjęcie na Wyspę?
legginsów?
ŻARTOWAŁAM!
Jeśli to ciasto będzie OK, to zrobię mu fotę i zobaczymy.
??? A to co na fejsie?
Ale co tamto… Tamto to jest zwykłe kruche ciasto z wiśniami…
No myślałem, że to właśnie to. Być może na widok tego ciasta wyłączyło mi się logiczne myślenie, nie wiem…
OK, OK – co ja jestem… no żałować nie będę przecież! Bierz i częstuj! Póki jest!
Yesss!!!
No to spróbuję.
Nie, jednak nie udostępnię, bo NADAL nie umiem.
No to ja na razie na oskomę wrzucam „zwykłe kruche ciasto z wiśniami” – made by Jo. Aby Wam tylko język nie uciekł, jako mnie uciekł.
O. I bardzo Ci dziękuję za pomocną dłoń.
Idę robić TO DRUGIE.
Jeżeli wrzucisz na FB, to potem można i tu.
A-haa. No dobrze.
To idę po ręcznik, do wycierania śliny z podołka.
To ja za chwilę opiszę smakowe.
Dobrze. Ale za chwilę, proszę.
A, jutro już będę zachowywać się spokojnie, bez szaleństw. Bo czeka mnie góra prasowania i ratatuja. Dzisiaj nie dałam rady.
Niedobra Jo! Leni się!!!
Daj Ci Panie Boże więcej TAKICH szaleństw. I nam przy okazji, tak po kawałku chociaż!
Ej! Ja nie mam klimatyzacji w kuchni! Tylko chłodzenie podłogowe! Jak włączę piekarnik, to ten… no… DAJE SIĘ ODCZUĆ, że to nie listopad!
No nie wiem, myślami prze’eż jesteś niemal cały czas we Włoszech, a tam takie temperatury latem to normalka?
We Włoszech, ale w trzystuletniej rezydencji z murami grubości metra, patio zadaszonym pergolą z winoroślą i basenem dwa kroki dalej.
Miałem okazję mieszkać w takiej, może minus patio. Empatyzuję z panią.
Dziękuję.

O, na przykład po takim kawałku:
Najpierw kwestie techniczne: ja bym to jednak zrobiła na cieńszym cieście, w formie do tarty z wyjmowanym dnem.
A teraz smakowe: BOSKIE.
Mamy tu, proszę Państwa, następujące warstwy:
kruche ciasto
domowej roboty dżem jagodowy z całymi jagodami
krem z mascarpone, bitej śmietany, cukru i wanilii
jagody leśne na wierzchu
Męcz mnie, dręcz mnie.
Ale ja używam robota kuchennego, nie ręcznie
NO TO JESZCZE LEPIEJ!
MASOCHISTA
Dopiero teraz zauważyłaś?
Dobranocka zatem.
Towarzyszy mi całkiem ładny zachód słońca, to będzie a propos. „Słońce wschodzi, słońce zachodzi” ze „Skrzypka na dachu”. Trochę melodramatyczne wykonanie instrumentalne, za to z dobrego rocznika. A już tempo w sam raz na dobranoc.
Snów o pięknych zachodach i wschodach słońca, ale niekoniecznie przebudzenia o wschodzie.
Dobranoc.

Wróciłam i czytając teksty powyżej, pośliniłam klawiaturę…
Ale teraz żegnam się do jutra

Spokojnej!
Dobrze.Tarta z jagodami A moje grzyby dalej w lesie. Bo zadzwoniła taka jedna, żebym z nią pojechała do urzędu ale tolk. Pojechałam przy okazji niejako zostawiając klucze od mieszkania w środku. Po przyjeździe z urzędu musiałam organizować złote rączki. .Zorganizowała. Zrobili mi wszystko ok. Musiałam zakupić ruda na myszach. Przepraszam za błędy i literówki. Jasiu mi czasem szkodzi.
Ach, ta szkocka! Zazdrosna z niej zołza, co wielokrotnie udowodniłem sam sobie na praktycznych przykładach. Lepiej jej nie nadużywać ani nie mieszać z niczym innym…
To jeszcze lampkę na noc:
Dzień dobry!
Będzie dobry? Musi!
Dzieńdoberek!
Dzień, nowy dzień. Dzień dobry.
Dzień dobry!
U mnie dość rozrywkowa noc była. Już prawie spałam – coś mnie tknęło i poszłam do BB. A on cały rozpalony, prawie 39 stopni, półprzytomny. Akcja na dwie godziny.
Tak tylko wspomnę, że on jest po operacji serca i NIE WOLNO mu mieć gorączki.
A jakieś objawy poza gorączką? Bo jeżeli nie, to może być wirus, trzydniówka. Chrześnica (chwilowo w Krakowie) ma lub miała taką.
Nie, tylko gorączka. Możliwe, że trochę za długo w tym basenie szaleli. Albo i trzydniówka, chociaż dzisiaj już jest OK. Wiesz – u niego gorączka, to ja staję na baczność. Akcja antygorączkowa jak podanie sterydów astmatykowi.
Śniadanko? Może kawy/herbaty do resztek ciasta z wczoraj?

Jagody czy wiśnie? Zresztą, co ja gadam – KTÓREKOLWIEK!
Oba
Nie doszły:-)
Trzeba będzie jeszcze poćwiczyć tę teleportację.
w niedzielę są urodziny Harrego Pottera. Może warto się ogarnąć i poćwiczyć?
…ale przez świstoklik, systemem kominowym (proszek Fiuu), czy też zwykłą aportacją?
A to już jak CI pasuje. Tylko wiesz – nie wszędzie są kominki…
No. Głupio by było wylądować w zamurowanym (a la baryłka amontillado) albo wręcz w przewodzie wentylacyjnym (bo rozmiary nie te).
Dzień dobry. Kawa wysoce wskazana.
Kawa, kawusia
Nareszcie mogę w spokoju się jej napić 
Hmm, czy coś się działo do tej pory, że nie mogłaś się napić w spokoju?
Zapraszam piętro wyżej