Rzadko kiedy biorę tę bezpłatną gazetę. Jest ona wydawana co tydzień i utrzymuje się głównie z ogłoszeń. Muszę też przyznać, że często mają ciekawe artykuły… informacje na temat bieżących wydarzeń, zmian w prawie, czy przedruki z tutejszych gazet. Co tydzień Rafał Jurak zamieszcza swój felieton. Na różne tematy. W tym tygodniu ubawił mnie do łez. Nawet nie wiedziałam, że ludzie mogą być aż tak głupi! Znalazłam w internecie całość, także przepisywać nie muszę 😀
„Znaki mogą być różne, to zależy od przepowiedni. A jest ich wiele. Przepowiedni i znaków. Na przykład obecność fałszywych proroków, ale to chyba związane z nadchodzącymi wyborami. Podnosi się też poziom oceanów, ale to raczej w wyniku ocieplania klimatu. Wojny i konflikty były, są i będą niestety, więc nie powinniśmy ich traktować jako elementów przepowiedni, choć mogą okazać się dla nas zgubne.
Możemy natomiast za zbliżający się koniec znanego nam świata uznać wiele wydarzeń obserwowanych każdego dnia. Podkreślam – znanego nam, bo przecież nie mówimy o zagładzie totalnej. Niektórzy twierdzą, że jak dotąd nie było źle, bo przecież najgorsze przed nami. Na przykład wybory prezydenckie z udziałem Trumpa i Clinton, na co wskazują dotychczasowe sondaże. Jest wiele innych, drobnych zdarzeń, które powinny nas niepokoić. Sięgamy po pierwszą z brzegu gazetę codzienną, może być wydanie elektroniczne, i czytamy…
W miejscowości Walnut Creek klienci sieci Taco Bell mogą korzystać z bezpłatnej usługi parkingowej. W godzinach szczytu podjeżdżamy pod „restaurację”, nasze cztery kółka oddajemy pod opiekę uśmiechniętemu młodzieńcowi, po czym udajemy się na posiłek. Samochód jest później podstawiany pod samo wyjście, byśmy nie musieli spalić zbyt wielu właśnie spożytych kalorii. Końcem znanego mi świata wydawała się jakiś czas temu informacja, że wybrane Taco Bell zaczynają serwować alkohol. Jakże się myliłem…
Raper Kanye West podbił rynek muzyczny i zaistniał w świecie mody. W najbliższym czasie jego imię nosić będzie XIX-wieczna stacja kolejowa w miasteczku Kent, hrabstwie Canterbury, w południowo-wschodniej Anglii. Odpowiednia petycja w tej sprawie pojawiła się w internecie, w ciągu kilku godzin podpisało ją kilkaset osób. Pomysłodawca, mieszkaniec Kent, doszedł do wniosku, że to najlepszy sposób uhonorowania „najwspanialszego człowieka naszych czasów”. Dalsze plany to przemianowanie ratusza, katedry, a później całego miasta nazwiskiem piosenkarza. Kanye West to ten od Kim Kardashian, kandydat na prezydenta USA w 2020 r., o czym poinformował niedawno przyznając, że wcześniej zapalił skręta, ale komunikat jest absolutnie poważny.
Profesor Zachary Feinstein z Washington University opublikował niedawno pracę, w której dowodził, iż zniszczenie przez rebeliantów dwóch Gwiazd Śmierci w filmach Gwiezdne Wojny wpłynęło na upadek ekonomii Imperium. W jakiś sposób obliczył on, że ich budowa kosztowała odpowiednio 193 i 419 kwintylionów dolarów, w związku z czym zniszczenie ich w okresie zaledwie czterech lat położyło na łopatki gospodarkę Imperium, która bez pomocy finansowej rządu nie utrzymałaby się. Dodam, że Feinstein wciąż jest wykładowcą.
Pewna klinika w Sztokholmie od wtorku rozdaje młodym mężczyznom specjalną taśmę pomiarową. Specjalną, bo dzięki niej mogą ocenić szczodrość natury, choć nie pod względem długości, a grubości. Akcja ma na celu ochronę młodzieży przed niektórymi chorobami. Stwierdzono bowiem ponad wszelką wątpliwość, że wzrost liczby zachorowań związany jest ze spadaniem gumowej ochrony. To z kolei jest wynikiem niewłaściwie dobranego rozmiaru. Podobno inne kraje z wysoce rozwiniętą służbą zdrowia już zainteresowały się tą akcją.
Z kolei w sąsiadującej ze Szwecją pięknej Norwegii wojsko wyposażone będzie już niedługo w bieliznę produkowaną z organicznej bawełny. Na razie zamówiono 50 tysięcy ekologicznych sztuk. Organiczne majtki, staniki i szorty mają zadośćuczynić planecie bombardowanej tonami trotylu i ołowiu na norweskich poligonach.
Elitarna szkoła militarna West Point zakazała kadetom okładać się poduszkami po tym, jak po wielkiej, dorocznej bitwie kończącej lato ciężkiego treningu kilkadziesiąt osób nabawiło się urazów – potłuczeń, siniaków i jednego złamanego nosa. Zapowiedziano surowe konsekwencje dla najbardziej agresywnych „poduszkowiczów”. Oczywiście po wydaniu tego oświadczenia uczniów zaproszono na kolejne wykłady: matematyka, geografia, polityka, posługiwanie się nożem, obsługa M16, etc.
Jak wynika z sondaży, aż jedna piąta Amerykanów przekonana jest, że sprzedawane w sklepach w postaci mrożonej „paluszki rybne” to rzeczywiście… paluszki rybne. Tak jak skrzydełka i nóżki drobiowe. Oczywiście ryby posiadające na końcach płetw paluszki żyją w oceanach i jeziorach, tylko nie wszyscy o tym wiedzą.
Pozostańmy jeszcze przez chwilę przy ludzkiej głupocie i niewiedzy, bo im jest ona większa, tym koniec świata bliższy. Te same badania wykazały, iż 25 procent z nas podejrzewa, że to osy robią miód, a 9 proc. iż ziemniaki rosną na drzewach. Aż 15 proc. nie ma pojęcia, że schabowe to mięso świni i tyle samo nie ma pojęcia, czym jest baranina, choć „ze względu na walory smakowe często ją spożywają”.
To nie koniec, bo te same badania wykazały, iż ponad 35 proc. osób w wieku 16-24 lata nie wie, że cielęcina pochodzi z młodych krów, czyli cielaków, najczęściej zabijanych pomiędzy 2 – 6 tygodniem życia. Gdyby wiedzieli, spożycie tego mięsa na pewno byłoby wśród nich znacznie mniejsze. Na koniec tej części muszę wspomnieć, że aż 12 proc. zjadaczy miodu przekonanych jest, że jest on wyciskany z owadów, prawdopodobnie os.
Na koniec dowód na to, że nie tylko koniec świata jest bliski, ale również zainteresowania ludzi absolutnie nieprzewidywalne. Ktoś, chyba z nudów i miłości do gołębi, stworzył elektroniczną bazę danych, w której zapisywane jest pojawienie się tych ptaków w filmach. Możemy dowiedzieć się na przykład, że w 57 minucie i 20 sekundzie filmu Matrix stado gołębi przelatuje przez plan i jest całkowicie zignorowane przez bohaterów filmu.
Mam prośbę, przysyłajcie mi informacje na temat podobnych znaków końca świata. Co jakiś czas będę je przekazywał w tym miejscu. Musimy być gotowi!
Miłego weekendu.”





Może to się wydawać niezbyt ciekawe dla osób mieszkających w Polsce, ale te różne ciekawostki rozśmieszyły mnie niemal do łez
Szczególnie te „rybne paluszki” na końcach płetw
Czy też miód wyciskany z os, jak też ziemniaki rosnące na drzewach
Może i Was rozśmieszy? 
Dzień dobry!
Nie wiem czy śmiać się czy płakać nad ludzką głupotą. Jedyne co mi przychodzi do głowy, to KONIEC ŚWIATA! 
Dzień dobry. Nie wierzę, że to już poniedziałek.
A propos notki. Uśmiałem się. To nie jest koniec. To początek Nowego, wspaniałego świata.
Witajcie!
Bodaj na przełomie wieków jakaś ankieta wykazała, że ponad połowa Amerykanów wierzy, iż niewłaściwe sekwencje klawiszy na klawiaturze mogą zdetonować komputer… Koncepcja zdalnego detonowania telefonu komórkowego pojawiła się jakiś czas później…
Skąd taka „uczoność” u Amerykanów?
Nikt tu do śniadania nie zaprasza?

Ja już po, ale kawy chętnie się napiję
A niech stracę. Znaczy zgrubnę. Czuję się zaproszony;-)
Nie zgrubniesz, jeśli zachowasz umiar!
Dzień dobry. Paluszki rybne, skrzydełka wieprzowe, szynka z łysych… wróć, z Łysych.
Kawę, szybko, zanim to eskaluje!
Podwajam!
A co do tych ekologicznych pomysłów, skojarzył mi się taki komiks ze strony humoncomics.com (przekład poniżej):
1.
– Matko Naturo, przychodzę w imieniu wszystkich ludzi, żeby przeprosić za niszczenie środowiska i błagać o wybaczenie.
– Och, moi ukochani, egocentryczni ludzie!
2.
– Przepraszamy, że byliśmy tacy samolubni. Nigdy nie chcieliśmy zniszczyć przyrody.
– Mówiąc „egocentryczni”, miałam na myśli coś innego. Natura się przystosowuje. Nieważne, co jej zrobicie: zmieni się i przybierze nowe formy. Przetrwała już gorsze rzeczy niż ludzkość.
Jednak wy, tu i teraz, zmieniacie środowisko do tego stopnia, że nie będziecie w stanie już w nim żyć. Nie niszczycie przyrody, niszczycie sami siebie.
O to mi chodziło, kiedy mówiłam „egocentryczni”. Myślicie, że skoro wy tego nie przeżyjecie, to żadna istota poza wami nie przeżyje.
3.
– CO?!
– W dłuższej perspektywie macie przerąbane. Nikt nie będzie za wami tęsknił.
I tym optymistycznym akcentem zacznijmy dzień
Ja jednak mam w planach posadzić liliowce. Dzisiaj.
No i świetnie, w krótszej perspektywie to bardzo zacne działanie. W sensie działań pro-naturalnych.
A nie pada tam u Was?
A może liliowce lubią być sadzone w deszczu?
U mnie nie pada, ale jest pochmurno. Na sadzenie liliowców więc pogoda niedobra
Lepiej w deszczu lub chmurach niż w palącym słońcu
To z powodu liliowców taras ma wyglądać inaczej?
Nein.
Chociaż też. Trochę. Jakby…
Dzień dobry

Mozę zamiast liliowców zacząć sadzić banany?
Już bym zaczął, ale po ostatnich powodziach doszedłem do wniosku, że w Gdańsku jest za mokro..
U nas powinno się sadzić RYŻ!
Dzień dobry – zjadłam już śniadanie podane przez Jo.
co chce płacić gotówką wykupuje specjalny bon, z którym idzie do kasy i tam się skanuje tenże..gość zapłacił gotówką. 
Artykuł nieżle mnie ubawił.
W temacie końca świata -niederlandzka tv podała,że w Niemczech umknęło mi gdzie w sklepach ,gdzie tylko można płacić kartą otworzono specjalną kasę ,gdzie ktoś,
Coraz fajniej z tą techniką a mój laptop stracił głos..:
Eee… znaczy, żeby zapłacić gotówką, trzeba tak okrężnie?
Nieźle.
Wygląda na złośliwe utrudnienie.
Znam takich, co by powiedzieli, że to działanie w jedwabnych rękawiczkach, żeby ludzi skłonić do płacenia kartami i zostawiania wszędzie „śladów”, żeby lepiej kontrolować społeczeństwo.
Kto wie?
Ponieważ dziewiąta już minęła, zabieram się do roboty. Nie żebym tak całkiem uciekał z Wyspy.
Zasiadam ci ja do kompa, z kawą osłodzoną lekko miodkiem

……
z kanapką, na której położyłam dwa paluszki rybne
czytam…… a tu koniec świata
Wyciskałaś miodek prosto z os?
[Janie, czy cytryny mają nóżki? Nie, Jaśnie Panie! O cholera, w takim razie wycisnąłem do herbaty kanarka 🙁 ]
Miodek był upędzony wcześniej 🙂 nie zawsze pod reką jest dorodna „osa miodna” 🙂
Albo ul. Wyobrażasz sobie taki, z kranikiem prosto do filiżanki? (a po drodze wirówką do wosku etc.)
Dzień dobry

Jak widzę, Wam też się podobał ten koniec świata
No pewnie. I jeszcze skojarzył mi się ten film – „Idiokracja”.
Wysiadl mi komputer, wiec pisze na tablecie. Odezwe sie jak bede miec komp naprawiony. Nie wiem kiedy to bedzie. Milego dnia!
Trzymaj się!
Lepszy tablet niż NIC.
Wybaczamy brak polskich liter:-)
Dla niektórych „wysiadły komputer” to jak KONIEC ŚWIATA!

Nasz rację
teraz piszę z telefonu.
Dzień dobry ! ( może jeszcze dotrze do Madagaskaru przed końcem świata ) .Krzysiu z Gdańska , poszperaj trochę w opisach bliskich Żuław z lat 50 -tych , próbowano wtedy uzyskać plony z ryżu w Polsce . Może to wtedy był zwiastun końca świata , a dzisiaj tylko jego echo ??
Powodzenia w naprawie!
Dziękuję, życzenia pomogły. Przyszedł syn z synową i wspólnymi siłami odwiesili mi komputer. Kamień z serca!
To prawda 🙂
Czyli dzieci się czasami przydają
Nie przeczę. Dobrze, że mieszkają blisko.
KOchani, wybywam w pośpiechu, wracam jutro wieczorem. Poproszę o zastępstwo dobranockowe.
Trzymaj się, cokolwiek by to oznaczało!
Wróciłam z wyprawy na granicę. Mam sporo zdjęc – spróbuje to opisać jak oczywiście dogadam się ze zdjęciami z telefonu.Próbowałam ile wytrzyma bateria bez ładowania. Wytrzymała 35 km. Dojechałam do domu na ostatnią kreske załadowania.I raczej w drodze powrotnej nigdzie nie zbaczałam ,bo rzecz jasna ładowarki ze sobą nie zabrałam.
Głos w laptopie dalej nie działa.Co osobiście mi nie przszkadza ale..Teraz boli mnie pupa bo jednak było 29 stopni dzisiaj i jestem głodna. Chyba pierogi z jagodami zaraz popełnię, bo zresztą nie ma nic innego zjadliwego szybkiego w domu.do jedzenia. ech
Dobranoc
Dobranoc.

No to ja chyba też dobranoc
No to na dobranoc Kuba Sienkiewicz – może nieco zbyt rytmiczne, ale jakże w temacie wątku!
No cóz – nie słyszę. Mimo to dobrych snów.
Dobrych snów, Wyspiarze!
Dzień dobry
Także powiem tylko dobranoc 

Padam na pysk
Miłego wtorkowania się życzę
Dzieńdoberek
Mam nadzieję, że bez przykrych niespodzianek 
No to dzień dobry.
Witajcie!
Dobry! MA być dobry!
Niech będzie DOBRY.
Dzie bufecik??? No dzie???

No już się dosiadam do kawki
Krok po kroczku, ale na całość!
Oj bo trzeba było zaczekać, aż się ekspresik nagrzeje…
No to wykrakałam – jednak mnie spotkała przykra niespodzianka, brak prądu, a co za tym idzie, bez internetu i telewizji. W takich chwilach uświadamiam sobie, jak bardzo jestem uzależniona od techniki. Całe szczęście, że już prąd mi oddali
Miło z ich strony
Nie ma to jak miska domowej pomidorówki po trzech godzinach walki z przyrodą…
Smacznego
Dziękuję 🙂
Koniec zapewne jest bliski, ostatnio moja sąsiadka takie proroctwo wygłosiła, kiedy dowiedziała się, że jej ukochany wnusio sześcioletni język angielski w pierwszej klasie szkoły podstawowej mieć będzie, i nie omieszkała się tą wiadomością ze mną podzielić: co to się wyprawia proszę pani, żeby takim małym dzieciom w głowach mieszać, co to z tego wyrośnie?! odpowiedziałam, zgodnie z prawdą, że w naszym przedszkolu również dzieci żłobkowe, czyli takie które ledwie 10 miesięcy skończą, mają zajęcia w języku angielskim. Koniec świata, koniec świata idzie! obwieściła sąsiadka, a sąsiadka lata swoje ma, to wie co mówi!
Pozdrawiam Wszystkich serdecznie;-)
Sąsiadka mimo swoich lat, chyba nie zawsze wie co mówi. Udowodnione jest, że im człowiek młodszy, tym lepiej przyswaja języki obce. I nie ma to nic wspólnego z końcem świata
Serdecznie pozdrawiam.
ja to wiem, ale obawiam się, że sąsiadka tego nie kupi;-)
Związek przeżytych lat z wiedzą rozpadł się już znacząco, i starym ludziom okrutnie trudno to zaakceptować. Jajka się znacznie lepiej orientują w świecie niż nioski!
czyli jednak koniec jest bliski, bo jak to, żeby jajko było mądrzejsze od kury?!
Dzień dobry.Mam się dzisiaj. Laptop został zniesiony do rezerwacji. Jest 35 stopni Po wczorajszych wyczynach nie mam coś melodii do dalszych sportowych wyczynów. Piszę z tabletu. Moje życie teraz polega na ładowaniu.Ładuje albo telefon, albo tablet,albo rower albo laptop. Dwa telefony.
O jasna anielcia. Pisanie z tabletu okazuje się też problematyczne Miało być renowacji i zaniesiony
Nie lubię pisać z tabletu, ale ostatnio też byłam zmuszona
To ja nic nie napiszę o moim, co się rozładowuje do zera, jeśli się z niego kilka dni nie korzysta (WYŁĄCZONY!!!), A POTEM NIE DAJE SIĘ URUCHOMIĆ!
Też miałam taki problem z pierwszym tabletem. Posłałam go z reklamacją.
A w jakim wieku bateria? Bo to może być jej sprawka…
NÓWKA
ma miesiąc albo jakoś podobnie
To bezwzględnie do reklamacji całe urządzenie!
Dobry wieczór 🙂 Narzekanie nie jest czymś wyjątkowym w naturze ludzkiej , ale tyko spokój , często pozwala poznać przyczyny nieposłuszeństwa współczesnych wynalazków . Nikt oficjalnie tego nie powie , że dla interesu , wiele urządzeń celowo posiada wmontowane elementy , które mają ograniczoną trwałość . Opłaca się produkować przedmioty ładne , ale nie koniecznie trwałe . Gdzie te czasy , kiedy jeden ołówek , w zależności od potrzeb pisał jak ołówek , albo jak wieczne pióro . Wystarczyło tylko ołówek potrzeć o język i mieliśmy atrament …..
I wystarczyło też kapnąć czymś na zapisaną stronę, aby się tekst zamienił w malownicze kleksy 😉
Pamiętam te ołówki
Nie lubiłam nimi pisać, właśnie z przyczyny podanej przez Ukratka. Kropelka czegoś (nawet łezki) i się rozmazywało 
Jak ktoś miał wieczne pióro, to przynajmniej pół klasy patrzyło z zazdrością
Stalówki za mocno przyciśnięte raz, że robiły kleksy, a dwa rysowały i zadzierały papier… Długopisy weszły później.
Pamiętam też obsadki…
Pamiętam też, że jak któreś z nas (moje rodzeństwo czy ja) zrobiło kleksa w zeszycie, albo zagięło się róg, ojciec kazał przepisywać wszystko. Cały zeszyt, bo musiał być ładny i schludny. Kto na to teraz zwraca uwagę? Nie ma obsadek, nie ma kleksów, a na zagięte rogi w zeszycie i tak nikt uwagi nie zwraca…
Hmm…
siedzę i myślę. Wprawiam się w pisaniu .Nie powiem, zaczyna się interesująco. Muszę tylko pilnować co mi się wybija na pasku. Córka mi pokazywała jeszcze, że można pisać jakoś robiąc zygzaki na klawiaturze. Mam tych maszynek od groma i zaburzają mi one dobre myślenie o sobie i moich umiejetnościach 
Nie przejmuj się Reniu, nie Ty jedna
Ja nawet nie za bardzo wiem jak się wysyła SMS-a z telefonu
Zapowiedziałam wszystkim znajomym, że nie mam zamiaru się uczyć jak to się robi i owszem, mogą mi wysyłać wiadomości, ale niech nie oczekują odpowiedzi
Przeczytam, to oddzwonię 
Jestem zadowolona, że przynajmniej wiem jak włączyć komputer (wystarczy ruszyć myszką) i potrafię kilka podstawowych rzeczy. Jak ze mnie wystarczy 


I jakoś to nie wpływa zbyt ujemnie na moje myślenie o mnie. Nie każdy musi być mistrzem i nie każdy musi wszystko wiedzieć
A jak mąż z synem zaczynają mówić o jakimś problemie z domową siecią, to mam wrażenie, że trafiłam do zupełnie nowego kraju i że oni mówią dziwnym językiem… nic z tego nie rozumiem
I całe szczęście nie muszę
Dobry wieczór, zgodnie z zapowiedziami jestem z powrotem.
Mogę więc teraz ogłosić, że od października Junior będzie studentem Wydziału Matematyki Uniwersytetu Warszawskiego. Tak ostatecznie zdecydował w porozumieniu z nami.
Osobiście wolałbym Poznań (bo sam tam studiowałem, bo znam), ale UW też się broni, tym bardziej, że Juniora Dziadkowie po mieczu też ukończyli tę uczelnię.
Aplauz dla przyszłego matematyka!
Bardzo dziękuję w imieniu i z ramienia, ale właśnie przeglądam informator i włosy pomaleńku stają mi dęba na głowie (od samych nazw przedmiotów chociażby).
Podobno matematyka zaczyna się wtedy gdy kończą się liczby..
Nie znałem, muszę sprzedać Juniorowi. Na razie chodzi w koszulce z napisem „Nie ma miłości, jest tylko matematyka” 😉
No, no… Kinder Surprise 😀
No cóż, albo matematyka, albo anglistyka, tertium jakoś non datur.
Gratulacje Juniorowi
Teraz to chyba już Uniwersytet Białostocki (czy może Podlaski? Bo nie wiem).
Ja kiedyś też studiowałam matematykę na UW. Tylko to była białostocka filia, no i jakieś trzydzieści parę lat temu
Powodzenia życzę!!!
O matko. Matematyka,! Brawo
Oby to faktycznie było to!
Brawo Junior,
szkoda jednak że nie w Poznaniu 
Mnie też szkoda, ale w Poz i tak się będę zjawiał – tyle że pewnie z innych powodów.
A teraz idę tam, gdzie zwykle chodzę o tym czasie
Spokojnej!
Czas na mnie. I tak przekraczam granice. Po wielokroć…

Spokojnej! Dzięki plasterkom, ale niekoniecznie tylko nim!
Dzisiaj na dobranoc mało dobranockowy utwór.
Z okazji Juniorowej zaproponuję teledysk o jajogłowym, z lat 80′. Thomas Dolby i „She Blinded Me With Science” – „Oślepiła mnie nauką”. Tak mi się skojarzyło z naukowcem, może właśnie matematykiem?
Udało mi się znaleźć tylko taki zwielokrotniony teledysk, niestety.
Snów naukowych dzisiaj! 😀
To ten Dolby od systemu Dolby-stereo?
Spokojnej nocy i dobrych snów za zamkniętymi oczami (aby nauka nas nie oślepiała!) 🙂

Dzień dobry
W nocy ma być chłodniej, bo tak ok. 23-25C, czyli też nie za zimno 
Szczególnie piątek będzie miły
Ma być bliżej 40 niż 30C. Oczywiście w cieniu. W słońcu pewnie znowu będzie można usmażyć jajko… I jak tu iść do pracy? No jak?!!!

Jestem taka trochę zaniepokojona… Prognozy pogody na najbliższe 10 dni w zasadzie nie przewidują temperatury niższej niż 30C
Krótko mówiąc, spokojnie mogę ogłosić sezon letni za otwarty
No cóż… taki mamy klimat…
Dzień dobry!
Takiego klimatu jak u Ciebie Mireczko, tylko mogę współczuć. Przecież to gorzej niż w Afryce! Mnie by chyba tam prędko wynieśli nogami do przodu 
Można się przyzwyczaić?
Bożenko, nie ma czego współczuć i na pewno byś wytrzymała ten gorąc
Prawie wszędzie działa klimatyzacja. Jedynie nie możesz spać przy otwartym oknie, bo wpuścisz za dużo ciepłego powietrza 
A do temperatur da się przyzwyczaić. Taka Holly powiedziała mi, że nareszcie jest w miarę ciepło i mogła zdjąć sweterek. 25C to dla niej chłód i chodzi w swetrze, długich spodniach i skarpetkach, bo w sandałach byłoby jej za zimno
Spać musi opatulona kołdrą…
Odżywa dopiero jak jest powyżej 30C
Witajcie!
U nas wreszcie przyjemny dzień, bo pogoda zajęła się podpiekaniem Miralki… Trzymaj się chłodno, Miral!
Oj tam, oj tam. Przynajmniej nie zmarznie nam Miral:-). Trzymaj się ciepło Miral:-)
Dzień dobry.
Witam panów cieplutko



Żeby dogodzić obydwóm, będę się trzymać letnio
Nic mi nie będzie! Ostatecznie to nie pierwsze lato tutaj. Bywało już cieplej i temperatury przekraczały 40C. Czyli te zapowiadane 36C da się wytrzymać
Postaram się po prostu trzymać wesoło
Dzień dobry
a jedna z przepowiedni mówiła, że w „dniach ostatnich” zabraknie właśnie kawy! 

Odnośnie zbliżającego się końca to pragnę poinformować, że CIĄGLE JESZCZE jest dostępna kawa
Tak więc do „końca” mamy jeszcze trochę czasu, dlatego SPOKOJNIE możemy się uraczyć filiżanką czarnego, pobudzającego, napoju
Zapraszam
Podstawiam filiżankę
Dla mnie też proszę
Niezmiernie pocieszająca konstatacja – można wręcz wywnioskować, że koniec świata już był, jakieś 30 lat temu…
Ale ta przepowiednia o dniach ostatnich pewnie była w tym świecie… A tamten się już skończył. Czyli dalej obowiązuje, że jak się kawa skończy to nasz świat też się skończy.
Zatem najlepiej trzymać pod ręką zapas kawy i włączony ekspresik!

Tak na wypadek.
Protestuję! Nasza kawa nigdy się nie skończy
I tego się trzymajmy
Faktycznie 30 lat temu brakowało kawy…
prywatnego importu z krajów, gdzie kawa nie była dobrem luksusowym…
Ale Polacy uratowali nasz świat dokonując (z narażeniem życia)
Dzięki temu „dni ostatnie” w naszym kraju zostały przełożone na późniejszy termin (chociaż po ostatnich wydarzeniach w partii rządzącej może to być wcześniej niż sądziłem)
Dzień dobry! Okazało się, że do południa jestem bardzo zajętym człowiekiem, potem trochę lepiej, więc obiecane pięterko ma wszelkie szanse powstać. Póki co jednak – kawa. Dosiadam się.
No bo widzisz – jeżeli chodzi o robotę, to koniec nigdy bliskim się nie wydaje…
A ja myślałem, że to dotyczy tylko Pań?
Dzień dobry. Podstawiam filiżankę
.Działam dalej na tablecie. Komputer w renowacji Za oknem 30 stopni.Nie mogę się obudzić jakoś. Jedyny plus z tej sytuacji,że przecinki chyba mam we właściwym miejscu
Nie postawiaj filiżanki na tablecie! (żart).
Dzień dobry. Jakoś nie mogę się obudzić dzisiaj. Podstawiam więc

filiżankę
Za oknem 30 stopni chyba. To jest niezwykle dobre na tuszę. Jeść się nie chce.
Ja już nie wiem, co z tą pogodą
Albo leje i wieje, albo Sahara.
Ekstrema pogodowe, znaczy.
No… Nie lubię.
Może być, że i w niebie górę biorą populiści…
Rozmnożyli się, czy co?
No tak,niespodzianki występują również na tablecie
Jestem już i zaraz się zabieram za pisanie.
No i? Co z tym pisaniem? Napisałeś jedno zdanie cyt. „Jestem już i zaraz się zabieram za pisanie”. Chcę czytać dalej a tutaj koniec. Skończyło się na jednym zdaniu…No tak się nie da żyć! Przecież cały ten świat zależy od słowa (Na początku było słowo). Zabrał się za pisanie i cisza. Hmm. Pozwól drogi Mr. Q, że ci pomogę i zacznę to twoje pisanie. Może początek jest najtrudniejszy. Może zaciąłeś się na pierwszym słowie. Toteż zaczynam twoje pisanie. Będziesz już miał z górki. A więc uwaga, pierwsze słowo:
Będąc…
A nie, pierwsze słowo to: „Uwaga!”.
Chyba że brać pod uwagę sam felieton, wtedy pierwszym słowem będzie „Krąży”.
Krąży nad moim domem śmigłowiec. Jest godzina 16.30. Pada deszcz jak co dzień. Właśnie kończę jeść obiad (cukinia zapiekana razem z wkładem do gołąbków). Łopot śmigieł zagłusza myśli. Wyglądam przez okno i wytrzeszczam oczy. To nie śmigłowiec. To banda śmigłowców – tak ze sześć sztuk patroluje przestrzeń powietrzną nad moją wsią. Zbliżają się światowe dni młodzieży. Chyba się obawiają, że coś zrobię:-) Po chwili obserwacji wracam do obiadu. ….a wystygło.
Ps. Wczoraj u nas tak było – latały przez pół godziny nade wsią, w której mieszkam.
No widzisz, a szkole paralotniarskiej, która działa na zboczu Żaru czy też obok, na Jaworzynie, nie udzielono zgody na odbywanie lotów treningowych w dniach ŚDM, bo to przecież zaledwie 65 km w linii prostej od punktu zero!
Zoe! „Nie poganiaj Go, bo straci oddech…”, że tak „zacytuję”


Obiecał, to będzie
To się nazywa pozytywna motywacja:-)
Dzień dobry

Jak na razie znośny
Dzień dobry! Oby tak mu dalej
Pod względem upałów też? No to chwała Bogu!
Na razie jest tylko 22C
Co prawda nie ma jeszcze 7… w ciągu dnia temperatura wzrośnie o ok. 10 stopni. Czyli będzie w miarę znośnie

To zapraszam na nowe pięterko, na fejleton.