Przedstawiam Wam moje miejsce do życia
Mieszkam w Roermond. Małe miasto w Nederlandach, w prowincji Limburg.
Mam wszędzie blisko – do Niemiec po tańsze produkty żywnościowe i alkohol, do Belgii po tańszy tytoń. Lubię tę prowincję.
Jest tu zielono (największy park narodowy De Meinweg w Holandii), dość wietrzyście ale nie tak jak np. we Fryzland, bywa mokro ale bez przesady bo jednak Limburg jest położony nad poziomem morza i plus minus nie jest aż tak zagrożony wodą jak inne prowincje Holandii.
Lubię to moje miasteczko, bo jest urokliwe, ma ładną starówkę, wielkich zakładów pracy nie widać bo są na obrzeżach prawie w lesie…


Zabudowa raczej niska, domki, domeczki, co najwyżej czteropiętrowe. Jest kilka wieżowców ale tak jakby się wtapiały w okolicę. I trzy rzeki – Maas, Roer, i chyba to co płynie w mojej dzielnicy się zwie Neel ale nie jestem pewna. Zawsze myślałam, że to kanał a podobno to rzeka.
Wody jak widać jest pod dostatkiem 🙂 Jest przystań na Roer – jachty, stateczki i takie tam pływające urządzenia.

Dzisiaj jednak chciałam Wam przedstawić pewnego architekta, podobno światowej sławy. Się on zwie Pierre Cuypers a miał to szczęście urodzić się właśnie w Roermond. Dwa lata temu był rok Cupersa. Zrobiłam sobie niegdyś wycieczkę śladami Cuypersa. Wiem, w którym domu przyszedł on na świat, gdzie chodził na kawę i ciasteczko, gdzie mieszkał itp.
Według jego planów zbudowane są i budynki mieszkalne i kościoły w Roermond.
Jednak włodarze ówczesnego Roermond nie za bardzo doceniali jego talent. Pan wyprowadził się do Amsterdamu gdzie zbudował budynek stacji głównej Amsterdam, przepiękną katedrę w Harlem i wiele innych obiektów.
Dopiero jak stał się sławny na całą Holandię to włodarze poszli po rozum do głowy. Pozwolili mu założyć szkołę rysunku, która szkoliła następców. W jego czasach funkcjonował cały klan Cuypersów – jego synowie i rodzina i ludzie, których wyszkolił. Szkoła funkcjonuje do dziś.

Jest też muzeum Cupersa, które wreszcie postanowiłam odwiedzić. Oprócz historii i drogi życiowej pana architekta miałam okazje zwiedzić ekspozycje dizajnu od 1865 roku do czasów współczesnych według szkoły belgijskiej i szkoły holenderskiej. Pan z Belgii opowiadał i pani z Holandii też, przy czym pani wbijała szpileczki panu (tu funkcjonują żarty na temat Belgów w tonie tak jak my mówimy o sołtysie z Wąchocka)
Wystawa jak wystawa – specjalnych różnic między Belgami a Holendrami nie zauważyłam. Może w pewnych okresach Holendrzy byli bardziej ozdobni ale… znalazłam parę rzeczy, które mnie urzekły… najbardziej bańka na mleko 🙂

Goszczę tutaj poraz pierwszy. Chciałam Wam przybliżyć troszkę klimat, w ktorym ostatnio przyszło mi żyć…





Właśnie wstawiłam mój pierwszy wpis. Mam tremę!
Gratuluję, Siostra



Dodam tylko, że Neel to Maasniel (dzielnica Roermond, w której mieszkamy) – po limbursku.
Ściskam wirtualnie
Witaj Maradag (Dagmara?)! Byłam na Twoim blogu i jestem pełna podziwu
Dziękuję ślicznie
….
Bardzo mi się tu podoba, nie tylko ze względu na zaazu
i jestem dumna z mojej siostry
Ja też 🙂
Witaj na Wyspie, Dag!
Witaj witaj! Na toaścik trochę za wcześnie, to może herbatkę poobiednią?
Witamy Nowy pomponik na Wyspie!
Gratulacje! Pięknie przedstawiłaś swoje „miejsce do życia”. Trema zbyteczna, ciekawie to opisałaś. Brawo!
Miło mi
Z okazji pięknego debiutu…
A teraz się pożegnam. Dobranoc
Dobranoc – ja też już odczepiam się od komputera.dziękuję za kwiatki.
BARDZO ŁADNY DEBIUT!

Aby się w debiutantce nie przewróciło w głowie: mało fotek:-). Ja chcę więcej;-)
Oczywiście gratuluję wpisu i zamawiam u Pani kolejną notkę na piątek:-)
Na dobranockę proponuję coś w temacie – a jutro może Rena zaproponuje coś prosto z Niderlandów?
Dobrych, spokojnych snów!
Och, jaka piękna ballada 🙂
Dzień dobry

Gratulacje! 
Znaczy się, straszna parafianka ze mnie
Ale teraz już wiem i poczytam to kilka razy, żeby jak najwięcej zapamiętać 
Jakie piękne nowe pięterko
Kocham podróże i zawsze lubię się czegoś nowego dowiedzieć… piękny debiut Reniu
Jeśli mam być szczera, to nie słyszałam ani o tej miejscowości, ani o tym sławnym architekcie
…bry

Sister o 4.30 wyjeżdżała z dziećmi na lotnisko, więc chyba pora na bufecik…
Dzień dobry!
Dobrze dziś trafiłam, akurat na pyszne śniadanko 
Jakby się tu przywitać? Hmm. Dżem dobry.
Może być dżem. Ja bym osobiście z bułeczką, ale nie ma, więc wystarczy tościk.
Dzień dobry
Jak dzisiaj wcześnie rozpoczęła się przerwa kawowa…
Czy mogę się dołączyć?
Zapraszam.
Witajcie!
Wszystkim rannym ptakom miłej pośniadaniowej drzemki, zanim zagrozi nam odgotowanie od kości
Ja uskuteczniam raczej drzemkę poobiednią. Na teraz jestem wyspana
Niestety – po śniadaniu był długaśny spacer ze psem, skoro już wstałam… A teraz z nudów machnęłam ciasto czekoladowe, licząc na obudzenie nim potomstwa. Bo pachnie obłędnie.
Dzień dobry
Gratulacje dla autorki!

Bardzo ciekawa opowieść.
Gratuluję pomponika
Ale, ale – Renia z pomponikiem to już niemal Boże Narodzenie!!!
Dobrze, że mi ta choinka nie uschła!
Dzień dobry
Trochę póżno dzisiaj ale byłam zajęta niezwykle i tak bedzie do piątku.Koniec roku szkolnego i podsumowanie pracy w Moeder Centrum.
Dagmara – Neel po limburgsu ale ta woda co tam płynie cy stoi (bo taka jakaś nieruchawa jest) to się też pewnie nazywa.Ta koło meczetu.
Ide sobie obiadek jakiś zmącić ale mam tu wszystkich na oku
A tego to nie wiedziałam

Pewno rzadziej koło meczetu chodzę….
Wróciłem do domu…

O ludzie! Ale to chyba w słońcu?! Jednak taka temperatura o tej godzinie?!
W słońcu. W cieniu było zaledwie 32.

ZALEDWIE!
O matko… U mnie mniej, ale powietrze lepkie i czułam się, jakbym pływała w gęstej zupie. Ohyda.
U mnie dziś było troszkę mniej niż na tym termometrze, tyle że w cieniu

Na pocieszenie… Boże Narodzenie już blisko, a z nim trochę mrozu i zimna
O matko. A ja po obiadku tak jakoś się zdrzemnęłam. A tam zdrzemnęłam – spałam tak ,że zbudziło mnie własne chrapanie
Przecież ja nie chrapie!I teraz pada.!
Dzień dobry! Wyspa tym razem u brzegów Holandii? Gratuluję debiutu i witam nowe twarze (awatary?)! Tak to na Wyspie jest, że najbliższe otoczenie każdego Wyspiarza dla innych potrafi być interesujące 🙂
Od czwartku (po południu) powinienem pisać już z domu. Ale do kiedy? Hmmm…
Gdzie Ty jesteś?! Same zagadki…
No cóż, są wakacje, urlopy… Ale niedługo Gwiazdka, wszyscy będą w domach
Mam nadzieję, że św. Mikołaj też 🙂
Dobranoc
Spaaać!

Czy pamiętacie takie przeboje z lat 80′ jak „Una Paloma Blanca” czy „Morning Sky”? Wylansował je zespół o angielskiej nazwie George Baker Selection – jak się okazuje, „holenderski zespół muzyki pop, powstały w Zaanstad” (za ciocią Wiki), a jego lider Johannes Bouwens jako George Baker występuje bodaj do dziś. Zatem dziś na dobranoc odrobinę współczesnego niderlandzkiego popu:
Holenderski Demis Russos? 😉
Zdaje się, że już wszyscy śpią – spokojnych snów zatem!

Ja jeszcze nie śpię, ale pomału też się zbieram do spania

Kolorowych snów zatem i miłego przebudzenia
Dzień dobry
Ładna ta dobranocka. To były piosenki, które się nuciło,przy których się dobrze bawiło. Nie jak te dzisiejsze wrzaski, im głośniej, tym lepiej 
Dzień dobry
Jak miło nam się pięterko rozwija

Myślę, że nie od rzeczy będzie zaprosić na filiżankę kawy
Paciorka i kawy nigdy nie odmawiam
Ja chętnie – jeśli jeszcze coś zostało.
Dzień dobry. Zaraz się zacznie. Jak upał to źle, jak deszcz to źle:-)
Oj tam, oj tam…


Zawsze trzeba szukać pozytywów…
Jak pada to dobrze, bo nie ma upałów a jak są upały, to dobrze, bo PRZYNAJMNIEJ nie pada…
Jak by nie patrzeć jest dobrze…
Ja na przykład jestem już pół godziny spóźniony z pracą, ale kto by się przejmował takimi drobiazgami podczas picia dobrej kawy i rozmowy z miłym towarzystwem (czyli Wami) 😉
Dzięki temu dzień zapowiada się całkiem całkiem… 😀
I tak trzymać!
Dzień dobry. U mnie lało całą noc. Ciekawe jaki będzie dzień, poza tym że pochmurny. Bo wczoraj była zupa, nie powietrze.
Witajcie!
Znów mnie rzeczywistość przytrzymała – dołączam do kawy (do mnie właśnie dotarła! 🙂 )
Dzień dobry.
Właśnie slyszałam w holendrowni ,że Warszawa jest zalana! U nas zimno!gdzies 16 stopni i no – pada sobie równo.Wczoraj padłam i Tetryk sam jakiegoś rupiecia wynalazł. Ja jednak wolę Caro Esmerald, która co prawda śpiewa po angielsku przesyłam Wam bo fajna baba jest
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.youtube.com/watch?v=74LXx0wSqMI&list=PL6rhz47M0x3bNx0-CwLMuaHbTyyq7x73R
Rzecz gustu. Jest niezła, ale „rupieć” Tetryka więcej mi odpowiada.
Caro słyszałem, podoba mi się! Tylko z Holandią jej nijak nie kojarzyłem!
[Edit} Piosenka stosunkowo nowa, nieodparcie mi się w nastroju kojarzy z klasyczną starocią (tu w nieco nowszym wykonaniu):
Obiad zjedzony, dzień zaliczony
Tetryku- Caro jest holenderką i miala swoje 5 minut. Coś o niej mało slychać ostatnio.
Ja mam całkiem inny problem – w Holandii śpiewa 4 facetów szanty. Nigdy nie mogę zapamiętać nazwy ich zespołu – spiewja moim zdaniem fantastycznie, już nie mówiąc o tym, że jest na czym oko zawiesić. Wczoraj i dzis pół dnia kopałam po You Tube i nie trafiłam na ich ślad.
Ja tak raczej mało muzykalna jestem- albo mi się cos podoba bez względu na styl,rodzaj muzyki itp albo jestem obojętna .Teraz idę pojeść ja obiadek. I będę myśleć jak zadowolić Zoe..
Ten Zoe to ma szczęście…
Może to była Sea Shanty? A może znajdziesz ich tutaj? Albo tutaj?
Cisza taka jakby już wszyscy spali. No to i ja się pożegnam…

Ja też. Nieco dzisiaj przeholowałam…
Środek lata to nie jest dobry czas na internet. Tyle zajęć, że człowiek jak siądzie za klawiaturą to nie ma siły nawet słowa napisać.. Uff. Dobranoc:-)
To ja przesyłam na dobranoc najpopularniejszą orkiestrę tutaj i też w kimonko idę
Aby więc noc minęła spokojnie…

Dzień dobry
Oby ten dzień był lepszy od nocy, która mi nie pozwalała spać… 
Dzień dobry. Będzie lepszy. Może nawet spadnie trochę deszczu:-). Dawno już u mnie nie padało (tak ze cztery godziny temu).
A tu padało całą noc i nie przestaje.
Dzień dobry
W Gdańsku zaczęło się od deszczu ale w międzyczasie deszcz ustał…
Pora na kawę
Oj tak, kawa jak najbardziej wskazana
O kawa. Duuużo czarnej,mocnej kawy poproszę. Dzisiaj raczej mało mnie tu będzie. Mam radosne zajęcia. Jak to na emeryturze
Beznadziejna ta pogoda…
Witajcie!
Hurrraaaa!! Nareszcie pada!!
Czy to już kwalifikuje się do leczenia?
Spróbuj zniżyć się do punktu widzenia trawy…
Trawy powiadasz? Z moimi stawami? Żebym nie wstała?
Pada i pada nieprzerwanie… Czy to już padać nie przestanie?
O, u Ciebie też?
Chyba w całym kraju.
Mentalnie, skarbie! Mentalnie…
Dzień dobry. Dotarliśmy z powrotem. Relacji z wyjazdu nie będzie, bo nic się aż tak ciekawego nie działo, żeby to relacjonować, a momentami było wręcz nieprzyjemnie (np. kiedy dzisiaj na Obwodnicy Trójmiasta na wysokości węzła Matarnia NAGLE chmury zaczęły przyziemiać). Zrobiliśmy trasę Gdynia-Bydgoszcz(nocleg)-Żywiec(4 noclegi)-Poznań(składanie papierów Juniora i zaraz dalej)-Bydgoszcz(nocleg)-Gdynia. W większości autostradami i drogami szybkiego ruchu, na szczęście. Z góry (chociaż właściwie z dołu) bardzo przepraszam wszystkich Wyspiarzy, których mogliśmy (teoretycznie) odwiedzić, a nie odwiedziliśmy.
Ale żeby nie było, że nic z tego nie będzie, to przyszedł mi do głowy pomysł na tekst, nie fabularny, ale zawsze. Musi się teraz skrystalizować jeszcze koncepcja.
(Poznań (składanie papierów Juniora…) Czyżby Poznań miał ten honor, że będzie tu studiował Junior?
Oj, nie odpowiedziałam – dzień dobry, witam „turystę”
Rozważamy bardzo poważnie – my i Junior – taką możliwość, czekamy jeszcze na rezultat innej rekrutacji…
Powodzenia w wyborze.
No wiesz, ponieważ oboje z małżonką studiowaliśmy w Poznaniu (chociaż każde co innego), to oczywiste, że UAM był brany pod uwagę w ścisłej czołówce. A np. miejscowa (w sensie w Trójmieście) uczelnia już nie.
To ja, skoro tak deszczowo i niesporo – awansem wrzucę już dobranockę.
Będzie względnie nowsza od tych staroci, które zazwyczaj proponuję. Grupa Coldplay i piosenka „Up&Up”. Baśniowy, zmontowany komputerowo teledysk i całkiem przyjemne popowe harmonie… Nie za skoczne na dobranoc? A popatrzcie na tę naszą planetę w wielu odsłonach z różnej odległości 🙂
Snów właśnie baśniowych i z efektami.
Ciekawa ta dobranocka, taka niecodzienna. Ale że ja już padam na twarz, bo poprzedniej nocy nie spałam a jutro muszę wcześnie wstać, to się pożegnam. Nie wiem czy rano dam radę, ale pod wieczór się odezwę.

Spokojnej!
Hehe! Witaj na stanowisku!
Ano jestem. I to nawet przez weekend, aczkolwiek w przyszłym tygodniu jeden wieczór będę miał najprawdopodobniej wyjezdny – wyjaśni się jutro.
Aha, dlaczego „nawet” – bo wstępnie był planowany weekendowy wypad, do którego ostatecznie nie dojdzie, bo pogoda.
A ja się w weekend wybieram – choćby slalomem między kroplami…
No to suchości – zamiast „szerokości”!
Wrr…
Byłam u dentysty, bo mnie ząb boli. A nawet dwa.
Oglądała – wszystko jest OK.
Ale boli.
Zrobili mi zdjęcie panoramiczne. Wszystko jest OK.
Ale boli.
KIESZENIE. Przy zębach. No błagam…
Idę se spać. Bo chyba coś mnie trafi.

Oj, to spokojnej, żeby w kieszeniach nie bolało…
Idę spać i ja. Niech ktoś zapali lampkę…
To ja już zapalam. Ale jak ktoś wpadnie, to nie ma problemu, można gadać. Półgłosem.
To ja półgłosem i półgębkiem dodam tylko, że deszcz podtapia Gdańsk, mam nadzieję, że u Krzysztofa wszystko w porządku…
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Trojmiasto-pod-woda-Padac-ma-do-rana-n103646.html
Z Poznania też pokazywali apokaliptyczne obrazy, ale nie wiem, czy jeszcze pada, a Bożenki nie będę budził.
Oj, w Poznaniu też jeszcze pada: „Pociągi nie mogą przejechać między stacjami: Poznań-Antoninek, a Poznań-Wschód. Ze Swarzędza do Poznania Głównego jeździ komunikacja zastępcza. To trasa Warszawa-Berlin” za telewizją WTK…
Dzień dobry
U mnie jak zwykle – czyli piwnica zalana, dodatkowo na mojej ulicy lustro wody wysokie na ok. 30 cm…
Parę lat temu zrobiliśmy (za duże pieniądze) osuszanie ścian…
A teraz całe osuszanie poszło w piii…
Ale zawsze trzeba szukać aspektów pozytywnych…
Idąc do pracy (bo tramwaje nie jeżdżą) zobaczyłem na ulicy samochód zanurzony po szyby w wodzie…
Jak to dobrze, że nie mam samochodu
Przed chwilą widziałem komunikat, że tramwaje (częściowo) jednak ruszyły.
Nicea. Groza.
Groza i zgroza… brak słów…
Dzień dobry


Wpadłam tylko się przywitać i spadam na górę do łóżeczka.
Jakoś ostatnio doba zrobiła mi się za krótka. Te godziny za szybko biegną…
Dzień dobry
Witam się i zaraz zmykam. Nareszcie przestało padać, ale w piwnicy mam pełno wody, leje się do niej ciurkiem. To wiem z relacji syna, bo ja tam rzadko wchodzę. Mam nadzieję, że już się wypadało 
Dzień dobry. Wpuść tam karpie. Będziesz miała na święta.
No to trzeba się pospieszyć! Bo to coraz bliżej!
Dzień dobry. Znajomy z dolnego Sopotu zorientował się, że coś jest nie tak, kiedy w piwnicy miał 20 cm wody, zaczął ratować dobytek, po czym zdębiał, kiedy woda przelała mu się ponad poziom kaloszy…
Dzień dobry
W Gdańsku 1/3 miasta jest zalana.

Nas tak załatwił kanał burzowy w starym mieszkaniu. Potem odcięliśmy się od miejskiego i zrobiliśmy studnię chłonną pod podjazdem do garażu (garaż w piwnicy – lało się do niego pięknie i dodatkowo z burzówki wybijała woda). I po tym już nigdy nie było problemów z zalaniem. Ale pełne kaloszki wtedy zaliczyłam…
Tutaj w Gdyni problem z zalaną piwnicą pojawiał się tylko przy przytkanej kanalizacji (raz przez te 20+ lat?) – jak jest drożna, wszystko sprawnie spływa.
Dzień dobry. Kawa wielce pożądana. Chyba zrobię większą ilość, a dla pana Z. – herbatkę w osobnym dzbanku.
Podoba mi się ten ekspres.
No nie? Aż szkoda, że wirtualny 🙂
Z przyjemnością się dołączę do kawy…

W końcu potrzeba mieć coś ciepłego w ustach
Jeśli można, zamawiam czwartą od prawej
Na Wyspie w kwestii kawy wszystko jest możliwe!
Czwarta z prawej faktycznie nieźle wygląda. Chyba też się skuszę:-).
Dzień dobry. Podstawiam filiżankę.
Witajcie!
Precz z wszelkim fanatyzmem!
Popieram. Ale właśnie fanatyzm – jak wszystko, co w ludzkiej głowie, w środku – jest najtrudniejszy do wyplenienia.
Bardzo mnie to wszystko martwi.
I fanatyzm, i głupota do niego prowadząca, i idiotyczna poprawność polityczna, której otwierają się oczy, kiedy jest już za późno.
Poprawność polityczna sama w sobie nie jest zła, trzeba znać granice – w połączeniu z głupotą na ogół jest tragiczna…
Najbardziej irytuje, że w skali Wyspy dochodzi się do takich wniosków błyskawicznie, a w skali makro następuje jakaś taka bezwładność…
Ano.
Ja tam się nie uważam za specjalnie błyskotliwą intelektualnie, ale od dwóch lat spełniają się wszystkie moje europejskie prognozy. To dlaczego zawodowi politycy nie wyciągają odpowiednich wniosków???
Czasem mam wrażenie, że nawet zaczynają myśleć nad takimi wnioskami, po czym biorą pod uwagę zbyt wiele zmiennych (a co na to powiedzą ci albo owi? A elektorat? A ONZ? A Rada Europy?), po czym głowa im się przegrzewa, po czym odkładają sprawę ad acta, albo na następną kadencję (bo to wiadomo, kto wygra?) i tak się to dzieje.
A szeroko pojęta przeciwna strona takich dylematów nie ma.
A może i nie mam racji.
Wydaje mi się, że masz rację. Trudno jest zrozumieć taką „poprawność polityczną”, gdzie chroni się cudzoziemców kosztem własnych obywateli. To (moim zdaniem) normalne nie jest. Muszą im te mózgi się przegrzewać, tym politykom…
NIE JEST.
Nie mam nic przeciwko cudzoziemcom. Ani emigrantom. Moja własna siostra mieszka od ćwierć wieku za granicą. Dwóch synów mojej kuzynki, syn kuzynki męża, siostra mojej Babci całe dorosłe życie spędziła po drugiej stronie oceanu. Ale uważam – zawsze uważałam i nic moich poglądów nie zmieni – że tak, jak każdy człowiek ma prawo wybrać sobie miejsce do życia, tak osiedlając się w nowym miejscu ma obowiązek respektować miejscową kulturę, zwyczaje, prawo, styl życia i tak dalej. Jeśli mu się nie podoba – niech sobie poszuka innej „nowej ojczyzny”. Sorry. Tymczasem coraz częściej to tubylcy mają dostosowywać się do emigrantów, którym przeszkadza miejscowe prawo i kultura. I to jest niedopuszczalne, w mojej własnej osobistej i całkowicie subiektywnej opinii.
Poza tym nie czarujmy się – mamy wojnę. Od kilku lat. Wojnę, która dopiero teraz tak nas szokuje, bo z odleglejszych geograficznie miejsc przeniosła się na europejskie ulice. I doprowadziły do tego idiotyczne decyzje polityków kierujących się poprawnością polityczną, zamiast czystą logiką i perspektywicznym myśleniem. I ja nic więcej nie napiszę, bo mnie z tego Madagaskaru wyrzucicie, a ja tu sobie namiocik rozbiłam i ustawiłam kociołek obiadowy, więc bym nie chciała zostać banitką.
Jo., czytasz w moich myślach…
Odnośnie tego, że powinnam się zamknąć, bo zaraz zostanę relegowana z Wyspy?
Ej, to jakieś insynuacje! Nie odnośnie!
Nie wiem czemu ktoś miałby relegować Cię z Wyspy, Jo, za Twoje poglądy. Uważam, że większość (jak nie wszyscy) mają takie same
Trudniej jest to wszystko zapamiętać… Dałam radę. Dlaczego europejscy emigranci nie mogą się dostosować? Nikt im nie każe zmieniać wiary, czy zwyczajów, ale do groma jest niedopuszczalne, żeby wymagali tych zmian od tubylców!!! Gdyby ktoś przyszedł do mojego domu i zaczął ustawiać wszystko po swojemu, to leciałby na kopach w trybie natychmiastowym. Dlaczego europejskie kraje pozwalają demolować swoje prawa i przywileje? W imię poprawności? Jakiej poprawności?!!! Czy nie powinno być poprawne politycznie, pilnowanie interesów własnych obywateli? Przestrzeganie prawa, ustalonego przez władze?
Sama jestem emigrantką (czy imigrantką, zależy z której strony na to się patrzy). Nikt mnie nie pytał, czy mi się podoba tutejsze prawo. Mam je respektować i koniec… kropka. Jeśli nie, wsadzą mnie do więzienia, albo ukarzą w inny sposób. I to uważam za słuszne. Nie musi mi się podobać wszystko w danym kraju, ale muszę się dostosować. A jak nie, to wypad! Mogę zachować swoją kulturę, swoje zwyczaje (o ile nie kolidują z tutejszym prawem), swój styl życia… trudno jednak wymagać, żeby tubylcy dostosowywali się do mnie!!! Musiałam nauczyć się języka od zera. Nie jest łatwo, gdy się ma te ponad 40 lat i całą masę spraw na głowie. Inaczej uczą się dzieci, a inaczej osoby dorosłe i to tak bardzo dorosłe
Chyba skończę tę wypowiedź, bo coś mnie trafi
Miral, oczywiście że masz rację! A mimo to jedna mała wspólnota w Danii (w której większość mieli muzułmanie) zrezygnowała w grudniu (bodajże 2012) ze stawiania choinki, mimo że wcześniej zorganizowała obchody muzułmańskiego święta Eid. Pierwsza jaskółka?
O ile wiem, w USA i Kanadzie jest tendencja do używania określenia „Winter holidays” („zimowe święta”) zamiast „Christmas” („Boże Narodzenie”) – w US zwolennicy takiego rozwiązania (i zakazu używania symboli związanych z jedną religią, takich jak choinka) powołują się na rozdział kościoła od państwa i pierwszą poprawkę do konstytucji Stanów Zjednoczonych, i to już od lat 80′ ubiegłego wieku – chociaż większą popularność te idee osiągają obecnie.
W zasadzie, to Amerykanie często używają (przynajmniej w Chicago) określenia „Holliday Season”. I to na określenie zarówno Bożego Narodzenia, jak i Wielkanocy. W USA mieszka wyznawców wielu różnych religii, ale są i osoby niewierzące. Nie każdy chce używać nazwy święta według czyjejś wiary, także na pocztówkach pisze tylko „Happy Holliday Season”
Dzien dobry.
Innym razem..
ja dziś póżno. Bo właśnie było zakończenie roku szkolnego Moeder Centrum.
Po porannych wiadomościach trochę jednak entuzjazm mi przeszedł. Zastanowię sie…W końcu to Holandia a nie Francja. Do Francji jednak niedaleko…
Zoe – zdjęć z Roermond na dzisiaj nie będzie .Jakoś mi przeszła ochota na spcery w miejsca gdzie sporo ludzi jet a w zapasach mam zdjęc pełno z Amsterdamu …i z Maasniel – mojej dzielnicy i nomen omen -Meczet i kościól katolicki równiez..I po co mi to – ja ateistka jestem.
Dzień dobry. Zupełnie się nie dziwię, że Ci przeszła ochota.
wiem, że raczej tego rapu nie bardzo – proponuje poznać o tyle ,że śpiewają po holendersku ,ALib jest Marokańskim Holendrem i szalęnie popularny tutaj.Śpiewa nawet królowi
To tak – dla kolorytu Holandii
Wydawało mi się, że na początku śpiewał po francusku?
No i rozumiem, że rap, bunt etc., ale nie bardzo wiem, jak pogodzić śpiewanie dla króla z rzucaniem koktajlem mołotowa w radiowóz (1’41”-1’43”). Może w tekście jest to jakoś wyjaśnione?
to jest o bezsilności .I pobożne życzenie troszkę szczęścia. Radiowóz jest policyjny …a środowisko tego młodego czarnego to narkotyki..
A tekst jest nie dla króla
ALib – ten ładny Marokanczyk to cała instytucja. Promuje innych raperów, ma teatr, i prowadzi różnorakie kulturalne imprezy.On sam raczej jest twarzą różnorakich kulturalnych inicjatyw…I dlatego bywa na koncertach,które odwiedza rodzina królewska
Aha.
No i doczytałem, że ten teledysk wykorzystuje fragmenty filmu/ promuje ten film? To by faktycznie trochę wyjaśniało.
Hihi. W związku z niewielką pracką przestawiłem sobie monitor do pionu. Śmiesznie to wygląda.
Do przeglądania Wyspy wygodniejsze – też tak mam 🙂
Dopiero po zmianie komputera i systemu mi się udało. XP z tym nowym monitorem kategorycznie NIE współpracowało.
Dobranocka zatem.
Dzisiaj coś z nostalgicznej listy przebojów wszech czasów Trójki. Dire Straits i „Brothers in Arms”. Gitara nie do pomylenia, takoż głos. A jeżeli komuś się coś przy tej muzyce przypomni, no to tylko premia 🙂
Snów spokojnych i ponadczasowych.
Chciałbym dwa dni spokoju na świecie w tym sezonie ogórkowym. Dobranoc.
Wczoraj Nicea, dziś Ankara… co będzie jutro?

Może choć nam noc minie spokojnie…
Aż strach słuchać wiadomości…
Dzień dobry

Jutro rano mamy jechać na brzoskwinie, więc pewnie nie będę miała czasu na pisanie…
Miłego dnia Wam życzę
Chciałabym tylko dodać, że na niektóre „światowe” sprawy nie mamy wpływu… Jest przykro, gdy giną ludzie… tak zupełnie bez sensu i bez potrzeby… ale i tak nic nie możemy zrobić. Nie da się wytłumaczyć nikomu, że źle robi. Ani terrorystom, ani politykom… Podejrzewam, że to może się nasilać i częściej będą te ataki. Już są częściej niż kiedyś. Czy w końcu znajdzie się ktoś, kto ten „węzeł gordyjski” przetnie? Mam nadzieję, że tak. Jeśli nie, ludzie mogą nie wytrzymać tego napięcia i sami zaczną mordować muzułmanów… szczególnie ci radykalni nacjonaliści, którzy są coraz bardziej aktywni…
Wcale mi się to nie podoba. I jakoś dzień DOBRY słabo mi dziś wychodzi.
Witajcie!
Wybywam, i do jutra wieczorem będę co najwyżej na telefonie 🙂
Miłego weekendu!
Dzień mimo wszystko dobry.
Mimo wydarzeń. Mimo zaspania. Mimo dwóch protestowanych weksli.
W sumie…
To ja może machnę ciastka francuskie z nutellą i bananem?
Co tam, machnij! Poślinię się przez szybę
a tu nie umiem… ale na fb wrzuciłam
Zobaczmy, czy to się tak da…
Potwierdzam, uśliniłem monitor…
Dzień dobry
Paskudny poranek. Znowu zaspałam. Nic mi się nie chce. Pada.
ALbo kropi .Komunikatory na wszelki wypadek wyłączone. Bo a nuż jakaś hydra wyskoczy..
Gdzie ja mam na urlop pojechać??
Ech…
No to jest pytanie… Z tym urlopem… Strach się gdzieś wypuścić.
Dlatego chciałam mieć letnisko. Może wspominałam?
Ale taki krótki? Bo na dłuższy to można do Polski, też pada, ale zamachów jakby mniej, póki co, tfu tfu.
To ja jeszcze gwoli uciechy (bo cały czas nie mogę się przestać uśmiechać), pokażę Wyspę w pionie:
Oby się nie obaliła! Bo to weekend i w ogóle… bardziej HORYZONTALNIE człowiek się realizuje…
O, nie. Bardzo stabilny monitor, przegub też niczego sobie.
A w sumie leżąc na boku, mógłbym przekręcić monitor z powrotem, zostawić te ustawienia i elegancko korzystać z komputera na leżąco…
Letnisko to jest niby myśl ,dla kogoś kto to lubi.
A do Polski jest dokładnie taki sam problem jak na Quracao. Przepraszam czy leci z nami zrównoważony emocjonalnie pilot? Czy pan, który prowadzi busa jest wyspany ? …Itp
W Holandii też jeszcze nie ma zamachów. Za to w Rotterdamie były pod konsulatem w Turcji jakieś całą noc śpiewanie hymnów tureckich a ja mieszkam niedaleko meczetu i to tureckiego. Zadnego muezina jeszcze nie słyszałam… E tam – zjem co nieco i się wybiorę gdzieś bo się przejaśnia
Z tymi środkami komunikacji to prawda. Pozostaje jeszcze samochód z zaufanym kierowcą – do granicy Polski masz ok. 700 km, autostradami przez Niemcy to jest jeden (prawda, że dość męczący) dzień.
Żeby się tylko teraz nie pomylić i nie przemieszać szpinaku na cannelloni łyżką od konfitur wiśniowych…
W tę stronę to może by jeszcze jakoś uszło, ale odwrotnie?
BTW przypomniała mi się jedna obsceniczna sytuacja z czyichś wspomnień (Wańkowicza? Kobylińskiego? Głowackiego?) – UWAGA, BĘDZIE OBRZYDLIWIE – nt. nauczyciela WF, którego uczniowie bodajże na łamach szkolnej gazetki poprosili, żeby – skoro już dłubie na lekcji w uszach, nosie i zębach – przynajmniej zmienił kolejność.
Wolałabym nie… szpinak z wiśniami?
Skoro da się zjeść camemberta z truskawkami? Albo kaczkę z jabłkiem?
No i w ogóle – kuchnia fusion, proszę pani!
Ja jestem zacofana, proszę pana…
Kochani, zaraz będziemy mieli znajomych z wizytą.
Znajomi są OK, mają wszakże syna, lat 12-13, który jest, jak to mówią na Kujawach, „jedki”, czyli przerabia przy stole normy wielokrotnie przekraczające możliwości niejednego dorosłego. Krótko mówiąc, zdarza się (empirycznie dowiedzione, niestety), że dorośli zdążą zjeść skromnie (np. po 2 bruschetty z wystawionej michy), podczas gdy młody człowiek radośnie wciąga resztę.
Tym razem przygotowaliśmy dla dzieci (bo młody człowiek ma siostrę, młodszą i dużo bardziej wstrzemięźliwą) osobny bufet ze słodyczami i przekąskami, ale poprzednio już się zdarzyło podobnie, tzn. mimo kulturalnego zwracania uwagi (przez nas i rodziców) nasz smakosz i tak swobodnie sięgał po „dorosłe” dania.
Jakieś pomysły, jak go do tego zniechęcić, w granicach prawa i dobrych układów z jego rodzicami? (np. pułapki na niedźwiedzie wokół stołu odpadają, takoż lanie po łapach).
Zrobić talerz ciasteczek z pieprzemi czerwoną ostrą papryka posypane pudrem cukrem dla niepoznaki. I nie sięgać do talerza. Musi to być naprawdę paląće (piri- piri?).Niech się załapie. Potem już będzie tylko pić wodę. :
NIE!!! NIE WODĘ!Jogurt jakiś. Woda tylko pogarsza!
Albo mleko. Juniorzy ostatnio pili po tym, jak zamówiliśmy obiad z dowozem z tajskiego baru, starszy, znany z zamiłowania do ostrego jedzenia, zamówił danie z trzema papryczkami, ale okazało się, że jednak i jego tolerancja na ostre ma swoją granicę… A potem młodszy nie mógł być gorszy. Po czym wspólnie zużyli litr mleka z kartoniku. I z koktajlu truskawkowego nici.
Tzn. oznaczone w menu symbolem trzech papryczek – „BARDZO ostre”.
Oj no bo nie wiem…
Kuszące!
Trzeba by tylko wtajemniczyć wszystkich pozostałych, a z rodzicami młodego człowieka mógłby być problem…
Ha
Ha
Ha
Umówiliśmy się na 18:00. Myślicie, że już przyszli?
Już, już prawie… Jeszcze minutka… Całość spóźnienia oceniam na jakieś 57-60 minut.
Bywało gorzej.
Baaardzo kulturalni goście… O wychowaniu dzieci wolę milczeć.
Po co wtajemniczać. A tak przy okazji – ja robię piri-piri sama w płynie. Tzn do flakonika po maggy wkładam chili suszone,zalewam whiskey,i tak sobie stoi to .Dwie krople dodane do potrawy wystarczą za pół piekła. A jak dodać 5?do ciasta?nie wiem – nie praktykowałam ale jak raz zrobiłam sos bolonaise i kapselek od butelki się wypsnął i wpadło tam troszkę płynu z butellki, to po posiłku wino,mleko,,woda i wszystkieinne płyny szły w ruch.ALe było dobre:)
Spaaaać!!! Bo zaraz wyrżnę nosem w klawiaturę…

Ja chyba też no to
hop do łóżeczka.
Dobranoc
Spokojnej razy dwa.
Tymczasem w Gdyni – no i poszli sobie goście. Byli BEZ DZIECI. Sukces.
Dobranocka.
Będzie staroć nad starocie, melodyjny i wiecznie zielony. Ella Fitzgerald i „Manhattan”. Właściwie trudno coś tu wyróżnić, bo całość tak harmonijna i spójna, pojedyncze elementy tak się uzupełniają i współgrają…
Snów klasycznych.
Dobranoc 🙂
Dzień dobry
Melduję posłusznie, że jestem 
Uu, aż tak po wojskowemu? Czyżby na Wyspie był w nocy jakiś pucz???
Na Wyspie nie, a ten co był (nie u nas), chyba się już skończył.
Tak, i wygląda, że był tylko po to, żeby wyłapać przeciwników politycznych, którzy dali się sprowokować.
Dzień dobry

Samo zbieranie jest proste, łatwe i przyjemne. Gorzej potem. Trzeba było zrobić z tym porządek
Część ususzona, z części mamy dżem, a część jeszcze nie do końca dojrzała. Też pójdzie na dżem
Wyszedł pyszny 
A właściwie dobranoc
Byliśmy na tych brzoskwiniach i oczywiście… nazbieraliśmy 36kg. I to w pół godziny!!!
Śmiałam się, bo chłopak, który nam te brzoskwinie ważył pytał, czy zbieraliśmy je do sprzedaży… Do jakiej sprzedaży?!!! Zastanawiamy się, czy w przyszłym tygodniu nie jechać jeszcze raz. Jakoś tego dżemu nie jest rewelacyjnie dużo… zima długa…
Podziwiam… Ja nie mam siły.
Dobry! Widocznie chłopak nie zna tradycji domowych przetworów.
Dobry! To młody Meksykanin. Od punktu, gdzie dawali nam wiadra, do szpaleru drzew, z których zrywaliśmy owoce zaprowadził nas osobiście. Po drodze rozmawialiśmy. Powiedział nam, że od niedawna jest w USA i dopiero uczy się angielskiego i że nie wszyscy go rozumieją. Zdziwiłam się, bo rozumieliśmy wszystko co mówił

Nie wiem czy u nich jest tradycja robienia przetworów, bo w Meksyku nie ma zimy jako takiej
No proszę, a w Meksyku przecież robi się dżemy i inne takie, o ile mi wiadomo (z opowieści różnych ludzi, którzy tam dłużej lub krócej bywali).
A co do angielskiego to b. często tak bywa, że łatwiej się porozumieć po angielsku dwóm (dwojgu) ludziom, dla których nie jest on pierwszym językiem, niż natywnemu użytkownikowi z nie-natywnym.
Dzień dobry.
Lista planów na dziś znów dłuuugaaa.
Dobry! O, wyłączyłaś zatwierdzanie komentarzy na szkicach? Czyżby troll się odtrollował(a)?
Na to wygląda. Taki wakacyjny eksperymencik robię
Dzień dobry! Poranek chłodny i pochmurny, więc kawa – niezbędna. Mimo że niedziela.
W niedzielę kawa smakuje podwójnie
Zapraszam.
Prawda! Przy czym poranna powinna być czarna, nieduża i esencjonalna, z filiżanki, a okołopołudniowa – jeżeli w ogóle występuje – z sążnistego kubka i biała. Żadnej nie słodzę.
Ja też nie słodzę, ale zabielam
Och – kawa to jest to .Znowu zaspałam.TZn ja ostatnio śię śmiesznie – budzę się o czwartej , potem gdzieś co godzinę,kładę się znowu bo co ja mam robić o szóstej np i zasypiam. Słusznym snem.
serwuję.
i świeży mózg mi jest potrzebny…
A do kawusi to ja proszę państwa
Właśnie się zastanawiam czy mam jechać na grzyby czy na przystań. Chyba jednak na przystań…Bo dziś niedziela i po lesie szwenda się pełno ludzi.I straszy zwierzęta. Muszę gdzies wybyć, łyknąc powietrza świeżego bo po południu kasyno otwieram
Dobry! Chociaż ciasteczka wyłącznie wirtualnie…
Skoro kasyno, to tak jak przy losowaniach Lotto – życzymy wysokich wygranych, nie?
Wybywamy na 2-3 h. Dam znak życia, jak wrócę.
Ach, ta bloga chwila w centrum handlowym, kiedy wszyscy się od człowieka odchrzanią i można usiąść na spokojnie.
W centrum handlowym może być błoga chwila? W tym tumulcie, gwarze… Chyba, że jest tam jakaś zaciszna kawiarenka
Osobiście nie lubię takich centrów.
Na szczęście o porze, kiedy to pisałem, prawie nie było klientów. To centrum przy obwodnicy, więc trzeba tam dojechać, a w niedzielę ludzie lubią się wyspać 🙂
Jestem z powrotem. Monitor do pionu i do roboty.
W NIEDZIELĘ???
No. Świątek piątek czy sobota. Taka praca. Tym bardziej, że do poniedziałkowego popołudnia chcę skończyć, bo potem do wtorku wieczora jestem nieobecny.
No fakt. Trzeba racjonalizować wysiłek.
Może by tak kto nowe parterko?
Ja mam na razie pomysł i pracę w toku… najszybciej może w środę wieczór?
Jak się nikt nie wychyli, to coś przygotuję, bo faktycznie schody się zrobiły niesamowicie długie i uciążliwe


Taki zastępczy wpisik, żeby dotrzymać do środy
No to czekamy!
Witajcie!
Właśnie wróciłem z bardzo miłego spotkania na wsi. 🙂
I pacz Pan – z miłego spotkania a mi tu marsowe miny? No to jak to tak?
Jo., nie drażnij się! Wspominałem powyżej, że zgadzam się z twoimi poglądami na problem imigracji, a nie z kokietowaniem n/t relegowania…
Oj tam oj tam – zaraz KOKIETOWANIEM…
Odrobina nastroju z wyjazdu:
i coś dla Jo.:
i dla Miralki drozd śpiewak siedzący na gnieździe na orzechu:
A to ostatnie to… ptak?
Tak… ciemna sylwetka w środku obrazka. Zdjęcie robione smartfonem z ziemi…
Hmm, coraz lepsze aparaty montują do smartfonów!
O!rzechy:-)
Chorobcia – głodna nie jestem, a się pośliniłam… Że o lawendzie nie wspomnę.
Eee, no właśnie, dałoby się przesunąć pierwsze zdjęcie wzdłuż osi „t” o jakieś 20 minut?
ale w którą stronę?
Jakbym chciał w tył, to bym napisał minus 20, nie?
To zauważ, że w środku są dwa ostatnie kawałki z poprzedniej porcji!
Dodam jeszcze, że karkóweczka była ca dobę macerowana w oliwie z cebulą…
Ajajaj!
No i teraz muszę przekąsić choćby orzeszka…
Spokojnej nocy, Wyspiarze
Spokojnej!
Na dobranoc będzie Sade.
„Sweetest Taboo”, z całą historią w teledysku. Jak dla mnie, wystarczy gitarka i cały ten połamany rytm. No i głos oczywiście.
Snów z takim głosem gdzieś w tle.
ech…
W tej sytuacji pozostaje mi jedynie udać się na spoczynek.

Spokojnej!
Znaczy, już pora spania. Kiedy wróci z wypoczynku nasza Czarodziejka? Z jej rąk lampka działa lepiej…
Może trochę nietypowo, ale zapraszam pięterko wyżej. Zawsze to schodki będą niższe