W ramach wymiany wycieraczki pokażę Wam Dzikie Pola.
Pola są dzikie, bo mieszkają na nich sarny, dziki, bażanty, zające i lisy. Nie wymieniłam ptactwa zatrzymującego się przelotem, bo nie rozróżniam. Poza mewami i bocianem. Wracając do Pól – są to ich ostatnie chwile, bo za moment przyjdzie tu miasto, a dokładniej obwodnica. Osobiście wolałabym Pola, nawet Dzikie, ale niewiele mam tu do powiedzenia. Zresztą kupując dom wiedzieliśmy o miejscowych planach, zatem nie narzekam, tylko cieszę się, póki mam czym.




ŁAŁ! Chyba się udało!
Udało się, prawda? Niech mi ktoś powie, że się udało…
Udało się, ale te zdjęcia jakieś strasznie wielkie muszą być? Muszę czekać literalnie parę minut, aż się załadują. Z początku wręcz myślałem, że w ogóle się nie ładują, ale zakorbiło.
Bo nie umiem. Mówiłam, że nie umiem. Uprzedzałam, że nie umiem.
Ale jak ktoś umie… i mógłby zmienić… no to wiecie… ja się nie obrażę, a nawet przeciwnie <3
Ależ działa. Wystarczyło tylko chwilę poczekać. Kiedyś byłem cierpliwy, jak miałem jeszcze do niedawna Windows XP, dopiero teraz wszystko przyspieszyło.
Aaa…
Ale za to jak raz się załaduje, to już wyskakuje błyskawicznie. Z cache’u zapewne.
Bo ja nie wiem, jakie ustawienia dać przy ładowaniu galerii. A bez galerii nie umiem zdjęć wrzucić.
A właśnie, co do meritum – wiesz może, jak to będzie z tą obwodnicą w sensie komunikacyjnym? Będzie przejście i/lub przejazd pod spodem (zakładam, że puszczą ją jakąś estakadą) w kierunku Miasteczka W.?
Obwodnica ma iść na nasypie. Ale ona zajmie tu sporo miejsca niestety, bo budować mają cały węzeł.
Zawsze mieszkałam pod mostem 😀 to przywykłam. Poza tym to miał być dom w mieście. I dlatego potrzebowałam równolegle wiejskiego letniska.
Baardzo ładnie!
Jo… jak fajnie. Szkoda, ze te pola niedługo znikną …ale przecież przyjdzie coś innego i nie można z góry zakładać ,że gorszego. ..
Tak nawiasem mówiąc podziwiam Twoje umiejętności teechniczne.
Bo ja dalej jestem głąb
Niestety to są Błonia Wilanowskie i wiadomo, że prędzej czy później pola znikną. To znaczy znikną te w kierunku Wielkiej Wyciskarki. Te, które widać z salonowego okna, na wprost, zostaną, bo aż do skarpy ursynowskiej jest teren chroniony, rezerwatowy.
Będzie z boku obwodnica, z przejazdem oczywiście, bo to ma być cały węzeł Przyczółkowa. I dalej jak w żydowskim dowcipie:
– Obwodnica? To źle.
– Ale dzięki temu dojedziemy wszędzie bez korków. I w Warszawie, i poza Warszawę.
– A to dobrze. Ale będzie hałas. To źle.
– Ale muszą postawić ekrany.
– A, to dobrze. Ale zasłonią wam widoki. To źle.
– Ale do tego czasu urośnie nasz żywopłot i wzrok będzie się zatrzymywać na roślinach wewnątrz ogrodu.
I tak dalej.
My wiedzieliśmy na co się decydujemy. I żeby nie wiem co, to będzie bez porównania lepiej niż w poprzednim mieszkaniu przy skrzyżowaniu dwóch głównych kabackich przelotówek. Amen.
Ładna zieleń na tych fotkach. Proszę o bliższe ujęcia tych roślinek co rosną w ogródku..
A to zapraszam do Leniwej: leniwaogrodniczka.blogspot.com
O!:-)
Piękny widok masz z okna, szkoda go będzie. Nie wiem czy ktoś przy tych zdjęciach majstrował czy też nie, ale u mnie miniaturki otwierają się błyskawicznie.
Śliczne pięterko, brawo!
Dziękuję

Jak ogarnę skandalicznie zaniedbany ogródek to zrobię kiedyś ogrodowe
Dzień dobry
Zanim wybudują obwodnicę, masz czas się nacieszyć widokami 
No proszę jak masz ładnie
Dzień dobry


Moje gratulacje z udanego materiału.
Trzeba się napatrzeć na widok, póki jest…
Jedyna szansa to nadchodzący (powoli) kryzys ekonomiczny, który odsunie obwodnicę w bliżej nie sprecyzowaną przyszłość
W naszym, pięknym, kraju wiele urokliwych krajobrazów udało się uratować dzięki kryzysom ekonomicznym, dlaczego więc teraz miało by być inaczej?
Ja się już tym przestałam przejmować. Żywopłot urośnie. Może wreszcie jakoś dojdę do ładu z roślinami. Mieszkałam koło wiaduktu – odgłosy miasta nie są mi obce. Mieszkałam przy skrzyżowaniu z nocnym autobusem, z tramwajami, co jak jeździły, to szklanki w kredensie dzwoniły. Tu nawet ja będzie obwodnica, to będę miała kawałek własnego ogródka i tarasik. Jak na mieszkanie w mieście to chyba nie najgorzej
My w ogóle mamy dom wysunięty w bok. Sąsiedzi mają 8 metrów do okien domów vis a vis. To powiedz, na co ja mam narzekać?
Przelotem z poczekalni – ponieważ pojechaliśmy do znanego dentysty pod Gdynię, w godzinach szczytu, wyjechaliśmy z wyprzedzeniem 1,5 h. Przewidzielismy wszystko – tzn. tak nam się wydawało. Nie przeeidzielismy pielgrzymki idącej tą samą drogą przed nami. Czas przejazdu – prawie 2 h. Całe szczęście, że dentysta znany i dzisiaj czasowo elastyczny.
Czy mogę już puścić kciuki?
Proszę bardzo, właśnie wróciliśmy. Wszystko załatwione pomyślnie i ekspresowo. Czas przejazdu z powrotem – ok. 40 minut (!!!), ale to właśnie taka trasa.
Kraków też jest nieprzewidywalny, jeżeli chodzi o czas przejazdu…
A właśnie, miałem zapytać – planujesz gdzieś wybyć na czas ŚDM?
To ja odpowiem za Pana T. Pan T. planuje wybyć na ambonę. Z powodu upałów ma robić jako sobowtór kard. Dziwisza:-)
Kierunek – Mazury! Niech żyją tradycje…
Stopy wody pod kilem zatem – awansem!
Się pożegnam na dziś. Ogródek. Prasowanie. 3 dania na ciepło. A wczoraj nie byłam w stanie podnieść się z łóżka. To może nie powinnam przesadzać?

Nie powinnaś. Spokojnej.
A co chcesz przesadzać. Przecież te twoje rośliny w dobrym miejscu rosną:-)
Nie wszystkie
Pamiętacie Tosię? Zadzwoniła do mnie niedawno i prosiła żebym potwierdziła śmierć Senatora. Bardzo jest zmartwiona że On już nie żyje, a dowiedziała się o tym niedawno. Namawiałam Tosię żeby się tu odezwała, ale jakoś nie ma odwagi o sobie Wam przypominać. Prosiła tylko, żeby pozdrowić wszystkich Wyspiarzy, co niniejszym robię.
No a teraz już się żegnam i idę do łóżeczka.
No to spokojnej.
Dobranocka.
Się mi przypomniała seria barokowych dobranocek, a to w związku z jednym utworem grupy Yes, który też zagramy sobie dzisiaj. „Madrigal” z cudnym klawesynem i wokalistą Jonem Andersonem w świetnej formie… Posłuchać do snu.
Snów niedzisiejszych.
Ha! Dobranoc zatem!

Dzień dobry
Witajcie!
Pchamy wózek dalej… tak jakoś mi się skojarzyło:
Dzień dobry. Piękny, letni dzień. Przynajmniej o tej porze.
A propos’ rozróżniania ptaków – moja teściowa na Mazurach dzieliła ptaki na dwa gatunki: łabądź i co-bądź.
Rozumiem, że co-bądź jest kategorią bardzo pojemną?
Króliki z Wodnikowego Wzgórza miały taką kategorię na wszystkie drapieżniki – „jastrząb”.
Niejako dopełnieniem łabędzi
Łabądź vs. Reszta Świata.
Bardzo ładnie.
Dzień dobry. Co do ptaków, to pewien potwornie skacowany kolega, któremu przeszkadzał radosny szczebiot zza okna, nazwał nowy gatunek – skurwronek (za przeproszeniem)
Dzień dobry.
Znam! Chociaż u mnie to jest na ogół sroka.
Srokom potrafię odpowiedzieć w ich własnym języku, tak że wkurzone odlatują, aczkolwiek na kacu to by było utrudnione.
Szkoda, że tej „rozmowy” nie możemy usłyszeć.
Byle nie o świcie!
Postaram się pamiętać, jakbym akurat był w pobliżu o takiej porze.
Ee, nic ciekawego. Parę obelg z obu stron i tyle.
A potem zgodnie poszliście na wódkę?
Polecieli…
Ze sroką? W życiu. Chamskie to, drapieżne i ekspansywne. Nie mój typ.
I nieco za krzykliwa?
O właśnie. Dość tej krzykliwości na co dzień w pobliżu.
Masz rację, ja też bym się z tą małpą nie zgodziła. To wredna suka z tej sroki…
O widzisz, Bożenko, tych obelg nie miałem w sroczym repertuarze. Będę musiał włączyć.
Dzień dobry.

Żebym dorwała, to powyrywałabym nogi z tyłków. Syn wstaje przed piątą (dokładnie o 4:30), mąż pół godziny później, a ja zwykle o 6. Teraz wszyscy mamy piasek pod powiekami. 

Jestem wściekła bardziej niż to „ustawa przewiduje”
Te głąby walili fajerwerkami prawie do drugiej w nocy, a rano trzeba było wstać.
Chyba w przyszłym roku kupię te cholerne race i będę waliła od 6 rano (żeby nie zakłócać ciszy nocnej) i nie dam tym baranom spać. I to kupię te najgłośniejsze, żeby im też szyby dzwoniły!!!
Głowa ciężka, bo musieliśmy pozamykać okna (chociaż i tak niewiele to dało), a lubimy spać przy otwartych… czas wychodzić do pracy
Serdecznie współczuję. Żeby tak walić wśród tygodnia, gdy ludzie muszą rano wstawać do pracy! To powinno być karalne
Przyklasnę Bożence. Też mieliśmy takie sytuacje, akurat nie z fajerwerkami, tylko z głośną muzyką, ale efekt ten sam.
Jak napisałam w odpowiedzi Bożence, też mieliśmy problem z głośną muzyką. Tutaj jest to o tyle dobre, że za takie wezwanie policji, płaci ten, który narozrabiał. W tym wypadku właściciel mieszkania. I nie jest ważne, czy wynajmuje, czy sam tam mieszka. Ma zapłacić i koniec. Nie wiem dokładnie ile, bo nigdy nie płaciłam, ale słyszałam, że sporo…
I dobrze! Niech płacą! Przynajmniej czegoś te głupki się nauczą. Bo od czasu tamtego wezwania, nawet jeśli robią imprezę, to o 22 ją kończą, a przynajmniej wyciszają na maksa
Mnie nie przeszkadza jak ktoś baluje, byle mi nie przeszkadzał w życiu. Jak mam wstać rano, to i muszę pójść spać wcześniej… to chyba normalne… 
Miałam takie problemy w poprzednim mieszkaniu… Jezu, nie wyobrażacie sobie… Co weekend od maja do października. A u mnie autystczne dzieci z nadwrażliwością na dźwięki na dodatek.
Nic nie pomagało. Nic. Między innymi dlatego przeprowadzka była dla mnie sprawą życia.
To w zasadzie jest karalne, ale wzywanie policji nic nie da. Nasza policja (ta z Franklin Park) i tak nic na to nie poradzi, bo to cielepy
Takie ciepłe kluchy, które nie potrafią działać. Oni umieją tylko prosić… Mieliśmy przykład, gdy sąsiedzi urządzali sobie nocną bibkę na podwórku. Wystawione głośniki, ryk taki, że przez zamknięte okna słychać, jakby to było u nas… Zadzwoniliśmy. Policjant przyjechał, a goście niemal go wystawili za drzwi i wcale nie ściszyli. Chyba dopiero nasz trzeci telefon podziałał. Mam też wrażenie, że nie tylko my dzwoniliśmy, bo słychać ich było na całą dzielnicę… a ludzie chcą spać. W Chicago się nie patyczkują. Jak ktoś taki fika, to go walą na ziemię, skują i po sprawie. Ale oni tam nie mają czasu na takie bzdety. Strzelaniny są na porządku dziennym i to jest dużo poważniejsze, niż zakłócanie ciszy nocnej.
A to chyba raczej nie za dużo… 
A poza tym, gdybym chciała zgłosić to na policję, to musiałabym podać adres skąd te race lecą. A skąd do pioruna mam to wiedzieć?!!! Ja nawet nie wiem przy jakich ulicach mieszkają ci, których mam za płotami (dwoma). Wiem tylko, że przy dwóch różnych
D
obrywieczór, bo tak jakoś czasu nie było powiedzieć dzień dobry Bo;
1. dzsiaj urodziła się moja córka
2. miałam wiytę
3. i trudną rozmowe z zagubiona Polką i nauczycielka jej dziecka…
W sumie ta ostatnia sprawa mnie raczej wykończyła.
I jak bilansik?
Najlepszego dla jubilatki! A tobie wytrwałości w rozmowach i satysfakcji z wyników!
Dołączam się do życzeń!
Też się dołączam!
Ja też!
Oczywiście ja też dołączam
Bilansik? Na zero. Tylko troszkę czuję się zmęczona .To na pewno przez te burze i przelotne deszcze. No i wahania – raz adrenalina w góre, a raz dół. Za życzenia dla córki bardzo dziękuje .Przekaże jak ją dorwe na hanguocie. Pewnie już dzisiaj nie
To ja już awansem dobranocnę sobie i Państwu.
Klasyka amerykańska, coś z bluesa i Aretha Franklin. Tak mi się to rozkołysało w sam raz na noc. Zanim przyjdzie burza, bo znowu się toczą z zachodu Polski na wschód.
Snów o zmianach.
Słychać grzmoty, idzie burza. No to ja idę do łóżeczka

Spokojnej mimo burz!
Chciałem tylko nadmienić, że Najjunior właśnie połączył się online ze znajomym ze Sławna, nad którym przechodzi aktualnie burza, i ogląda sobie pioruny na żywo przez kamerkę, a zarazem na mapie via blitzortung. Nie jest-li to już perwersja?
Też lubię patrzeć na burzę.
Noale teoretycznie mógłby zaczekać, aż do nas dojdą, a nie łączyć się na żywo przez Internet z kolegą 🙂
Mistrzu Q. Burza zawsze może przejść bokiem i z podziwiania piorunów nici
A przez kamerkę to i bezpiecznie i emocjonująco 
Kiedyś w burzową noc siedziałem sobie w chałupie na zboczach Butorowego Wierchu i wpatrywałem się w kompletnie czarną przestrzeń, zawierającą Giewont i resztę Tatr doskonale ukryte przed oczami. I co jakiś czas błyskał potężny flesz, całe pasmo Tatr ukazywało się ze znakomitą wyrazistością, po czym znów wszystko znikało w mroku. Przepiękne widowisko!
Musiało być pięknie…
Na pewno było pięknie
Znając siebie, też bym się wpatrywała w czarną noc, żeby co jakiś czas zobaczyć góry w świetle „flesza” 
Lubię burze… takie nieujarzmione pokazy siły Matki Natury
Zmykam spać, życząc nam wszystkim aby się nam dobrze spało!

Jeszcze nie wiem jak mi się będzie spało, ale zaraz się wybieram


Dziś nie zadzwonił. A miałam mu przypomnieć o urodzinach ojca i ustalić kto kupi piwko. Ja tego świństwa nie piję, ale małżonek lubi…
Jak na razie wypił dwa piwa i o kacuni mowy być nie może… czyli jutro rano do pracy 
Chciałam tylko coś opisać, co się nam dzisiaj wydarzyło
Tak jak córka Reny, mój małżonek miał dziś urodziny
Zwykle synek dzwoni do mnie, gdy wyjeżdża z pracy. Głównie chodzi o to, co jest na obiad
Rad niewola po pracy pojechałam do sklepu i kupiłam zgrzewkę „Żywca”. Małżonek tylko się zaśmiał. Okazało się, że synek bez przypominania pamiętał i też zgrzewkę kupił
Małżonek zapowiedział, że jak wypije całe to piwo, to na jutro będzie potrzebował wziąć dzień wolny w pracy i będzie leczył kacunię
Chyba pożyczę od syna pistolet pneumatyczny i pójdę strzelać
Dochodzi 22, a oni znowu zaczynają puszczać te race
Jak tak lubią strzelaniny, to może do nich postrzelam 


Tym pistoletem zabić się nie da, szczególnie jakbym celowała w nogi… a skoro aż tak bardzo lubią „strzelanki”, to mogę im dostarczyć rozrywki
Co prawda nie jest to taka kanonada jak wczoraj, ale zawsze te pojedyncze strzały potrafią wybić ze snu… chyba coś mnie trafi
Hmm, a policja na to nic?
Dzień dobry!
Całe szczęście, tu nie ma strzelanek, ale naturalne fajerwerki były piękne. Długo patrzyłam w niebo na którym co chwila widać były rozbłyski. Od południa niebo zasłaniają bloki, ale gdy burza przeniosła się trochę na wschód, wtedy wyszłam na balkon, z którego mogłam lepiej podziwiać burzę. Niestety nie trwała długo 
Dzień itd.

Śniadanie dla nie-wyspanych?
Dziękuję, chętnie skorzystam z kawuni
Dzień dobry. A dla wyspanych nic? 🙂
Wyspani i tak mają lepiej.
Dosiadam się tutaj. Tutaj mają kawę.
I ciastka.
Też jestem potworem, dopóki nie dostanę kawy.
Witajcie!
Dziś już dałem się nieco odessać miłej i schludnej blondynce. Niestety, przy użyciu strzykawki i z żyły nad łokciem
Ooo, wampiressa?
Coś w tym rodzaju…
Dobry! Alem sobie zaspał!
Szlag mnie trafi. Dwie noce zarwane dokumentnie. Wczoraj wreszcie zasnęłam, to mąż krzesełkiem pruł podłogę. O pierwszej w nocy.

Wracam na spaniowe plasterki.
„krzesełkiem pruł podłogę”???
A mogłabyś wyjaśnić, albo dać jakąś parafrazę?
No przesuwał krzesełko od biureczka. Tylko tak z efektami dźwiękowymi, co w nocy, dla kogoś, kto zasnął po dwóch nieprzespanych nocach, brzmiało jak te pojedyncze petardy u Miralki.
No to będzie rozmowa…
Już była. Na miły dzień to on nie ma co dzisiaj liczyć.
Krzesełko można przecież podkleić filcem i wtedy nie hałasuje? Tzn. to nie jest sugestia dla Ciebie, chyba że też używasz tego krzesła podczas ciszy nocnej.
Już sobie wyobraziłem jakiś remont podłogi, ale to przecież nie z użyciem krzesełka, tylko raczej młota pneumatycznego.
Och, błagam… Wiesz, ile razy prosiłam o podklejenie krzeseł filcem? Takim gotowym, co to się odkleja papierek i nakleja na nogi?
Oczywiście mogłabym to zrobić sama. Nawet po dwudziestym tekście męża: „Zostaw, ja to zrobię.”. Ale ja już to przerabiałam. Potem WSZYSTKO robię sama, bo przecież po co się wysilać, skoro prędzej czy później nie wytrzymam i sama zrobię, prawda? No właśnie.
Podłodze nic nie jest. I raczej nie będzie. Mamy terakotę.
No bo jak facet powie, że coś zrobi, to zrobi.
I doprawdy nie ma potrzeby przypominać mu o tym co każde pół roku.
Absolutnie!
U Was też tak upiornie wieje? Normalnie masakra za oknem. Meble ogrodowe fruwają. Zaraz mi basen zdmuchnie, bo folię zakrywającą zerwało już dawno.
Wieje i pada deszcz.
Tu właśnie zaczęło zrzucać doniczki z dekoracji restauracyjnych ogródków na ulicy. Ze stosownymi efektami.
Basen zdmuchnie? Ale że z wodą? To faktycznie musi dmuchać!
Wolałabym nie – on ma 3 metry średnicy…
A ile litrów? Na oko tak z 80 cm wysokości najmarniej. Wychodzi mi ponad 5,5 metra sześciennego wody – może ktoś sprawdzi, czy dobrze liczę?
To by już musiała być trąba powietrzna. A gdyby zassała zawartość basenu – przez chwilę wodna.
Ostatnio doszłam do wniosku, że nie ma rzeczy niemożliwych.
Mi wyszło 7,2 m sześcienne. Nie wiem czy dobrze liczyłam – 3x3x0,8.
To nie kwadrat 3×3, tylko koło Φ3…
Policzyłam długość razy szerokość, razy wysokość.
Chociaż po zastanowieniu…
Raczej nie mam racji, ja liczyłam kwadrat…
Pi er kwadrat razy wysokość = 3,14 x 1,5^2 x 0,8 = 3,14 x 2,25 x 0,8 = 5,652, zdaje się.
U nas przez pół godziny wiało i lało, basen mogłoby napełnić…
Jednym napełnia, drugim niemal wysysa…
Równowaga musi być.
A tymczasem tutaj wiatr się nieco uspokoił.
Tu też jakby słabiej dmuchało i padać przestało…
Dzień dobry
Trochę mi poprzewracało doniczek z kwiatkami, ale już je poustawiałam z powrotem
Da się wytrzymać 

Fajerwerki na szczęście nie trwały długo, ale od piątej leje błyska się i grzmi
Miłego dnia Wyspiarze
U nas też lało od nocy, teraz się dopiero wypogadza.
I Tobie miłego dnia!
Miłego!
Nie wiem czy ten dzień był miły, bo było niesamowicie gorąco
Dobrze ponad 30C. A biorąc pod uwagę burzę i opady nocne, to mieliśmy regularną saunę
Jutro (czwartek) powtórka z rozrywki, czyli kolejny „saunowy dzień”. Nie do końca precyzują, czy będzie padać, ale to już jest mi obojętne. I tak nie przyniesie ulgi i ochłodzenia 
„Tylko” 25C 


Dopiero sobota ma być „chłodna”
Czas się przyzwyczaić… że powtórzę „klasyczkę” – „taki mamy klimat”
Najważniejsze, że łeb z płucami na razie na miejscu i jeszcze go nie urwało
Wicher znów szaleje i zaczęło padać
Przestało lać. Wieje nadal. Machnęłam 16 jagodzianek a potem 40 pierogów z jagodami. Nadal mi nie przeszło, więc się zaraz wezmę za bób i truskawki. Tylko nie mam pomysłu, co zrobić z truskawek…
Poza tym ugotowałam dzisiaj żurek i zupę z warzywami i zielonym groszkiem. Normalnie zaraz eksploduję, albo kogoś ukatrupię! Znaczy męża.
Ale w pierdlu nie pozwolą mi gotować… To może jeszcze się wstrzymam?
Dlaczego nie pozwolą? Więźniom nie pozwala się kucharzyć?
A pozwala?
Trzeba by znaleźć fachowca od więziennictwa
Nie jestem pewna, czy mam wystarczającą motywację
Znaczy: ZROBIŁAM, nie ZJADŁAM. Te jagodzianki i pierogi. Żeby mi tu nie było.
Idę robić bób.
Do bobu bym się przysiadł!
A to zapraszam! Zaraz otwieram Negroamaro i udaję, że jesteśmy w Puglii. Tylko ta pogoda za oknem nie kompatybilna…
A w Puglii nie pada?
NO RACZEJ NIE
A to ja wolę jeść. No może za wyjątkiem bobu…
Oj bób dobry jest! Z boczusiem i w sosiku z białego wina… Tylko roboty jak cholera, bo to trzeba obrać…
No coś Ty, to Ty obierasz bób? Ze skórą też smakuje!
Jakoś nie mogę się przekonać…
Ale wiesz co? Jutro robię ratatuję. Mistrzowską na świecie ratatuję, nie myśl sobie. To może reflektujesz?
O której wpaść?
A tak bliżej osiemnastej…
Z przykrością informuję, że Szkoci bardzo uprzejmie podziękowali Juniorowi – odmownie. W związku z tym uruchamiamy plany na dalsze literki alfabetu.
Przykre – ale w obecnej niepewnej sytuacji to może i lepiej?
Zobaczymy…
I żadna opcja alternatywna nie wchodzi w grę?
Na razie tylko w kraju.
Szkoda… Ale na pewno znajdzie coś lepszego dla siebie. Gwizdać na Szkotów
Lepszego, nie lepszego. Będzie próbował za rok – biorąc pod uwagę wyniki studiów lub spróbuje poprawić maturę.
Do Szkocji za rok?
NO PEWNIE!
Niech się Młody nie zraża – marzenia TRZEBA brać za pysk! Ciocia Sissi to mówi!
Zobaczymy za rok, czy mu minie foch, że go odwalili, plus czy będzie miał wolę i siłę.
Ale rok stracony?
Zobaczymy. Póki co, jest plan B albo C. W trakcie.
To faktycznie przykre
Głupi Szkoci nie wiedzą co tracą… Jakby chciał do którejś uczelni w okolicach Chicago, to pokój gościnny mam
Także zakwaterowanie byłoby z głowy
Wikt i opierunek też. Tam gdzie się najedzą trzy osoby, dla czwartej też się znajdzie
Także problemu nie ma 

Daj znać, gdyby się zdecydował
Bardzo dziękuję! Jeżeli, to w przyszłości, bo wiesz, w tym roku to już na pewno za późno, Anglosasi podchodzą do rzeczy metodycznie i z wyprzedzeniem, te rekrutacje się zaczynają rok wcześniej. No i kwestia czesnego – w Szkocji (niewysokie czesne) płaci za studenta z UE rządowa szkocka agencja.
To fakt, tutaj, jakbyś zdecydował się na studiowanie, to przynajmniej na początku musiałbyś sam płacić za szkołę
I to na dokładkę pełną kwotę…
Tu mecz. Tam wysiłek fizyczno-kucharski. Znaczy: czas spać.
BB poganiany do łazienki pyta: A jak mi zimno będzie na tym meczu?
To ci ojciec w kominku napali.
Do tego doszło, proszę Państwa, polskiego lata 2016 – będziemy palić w kominku podczas oglądania meczu, bo leje, wieje i jest zimno.
Dobranoc. Do jutra. I niech Walia skopie dupę Ronaldo.
Jestem za (dotyczy ostatniego zdania)!!!
Ja też.
Dobrej nocy Wać państwu życzę
Spokojnej.
Mocno spóźniona dobranocka.
Po dość nerwowym dniu – Sade i „Your Love is King”. Nie taka może spokojna i usypiająca, ale na dobranoc może być. Całokształt.
Spania bez snów dzisiaj. Bo to wiadomo, co się może przyśnić?
Dzień dobry
A jednak coś mi się śniło, ale nie pamiętam co 
Dzień dobry, Bożenko
Czasami wolałabym nie pamiętać tego co mi się śniło…
To zależy od snu. Czasem chciałoby się go zatrzymać…
Niedługo północ i czas mi do łóżeczka


Miłego czwartku życzę
Weekend tuż tuż…
Miłych snów
Dzień dobry. Sytuacja pogodowa na południu Polski: słonecznie i wieje. Ciekawe w którą stronę to pójdzie.
Ps. Uprasza się niepisanie o jedzeniu bo od razu jestem głodny…:-)
Witajcie!
Nie dotrwałem do dobranocki, to i lampki nie miał kto zapalić. Stąd pewnie te niespokojne sny… 😉
Aaaargh. Mam przed oczyma fakturę a tam taka pozycja (przepisane litera w literę:
…oprawka E27-1 bakielitowa z kołnieżem… – dwa błędy w jednej linijce.
Ludzie trzymajcie mnie bo nie wytrzymam:-).
Ręce (i nie tylko) opadają. Brak słów…
Najgorsze jest to, że człowiekowi utrwalają się błędy w głowie. Aż sam musiałem zajrzeć do internetu czy piszemy bakelitowa czy bakielitowa bo zwątpiłem…
Ps. Nie tylko syn;-)
Dzień dobry.
.Nic na przekąskę na prośbę Zoe. Tylko kawa. Wodę z cytryną ktoś sobie rzyczy?Nie ma w zazulkach – ale polecam..
Podam kawę
U mnie na razie bez wiatru i słonecznie – rany lato do Nederlandów przyszło?
Woda z cytryną jest bardzo zdrowa, ale kawy też chętnie się napiję
Życzę sobie dobrego śniadania;-) Głodny się zrobiłem;-)
Może być?
No. Powiedzmy – może;-).
Ps. Wbiję szpilę – podobno nie łączy się ogórka z pomidorem:-)
Można przecież wybrać. A o tym połączeniu nie słyszałam
Nie łączy się, bo świeży ogórek zabija witaminę C w pomidorach.
No to trzeba by niczym innym się nie żywić, żeby nam zabił CAŁĄ witaminę C.
Smakowo takie połączenie jest OK, aż zgłodniałam. Idę sobie paróweczki ugotować. Albo jajeczko na miękko.
Prawdę mówiąc, śmieszy mnie pojęcie „zdrowa żywność”. Nie żywność powinna być zdrowa, tylko my – po jej spożyciu…
A żywność IMHO powinna być do tego stopnia niezdrowa, że wręcz martwa!
Zgadzam się z tym.
Życzy!!! czemu mi nikt nie poprawił!! A tyle wcześniej o ortografii ..uuwstyd mi
Przecież możesz sama poprawiać – po zalogowaniu…
Dzień dobry. Po południu, a nawet może bliżej wieczoru, wybywam i nie będzie mnie doo… połowy przyszłego tygodnia? Dam znać, do kiedy dokładnie.
Będziemy tęsknić
Ech… wakacje…
I nie tylko.
Dzień dobry.
Ludzie… Co tu się dziś w nocy działo… Nadal z niedowierzaniem sprawdzam, czy nam dachu nie zerwało…
Wiało znaczy? Ale bez trąb w pobliżu? Bo „polska aleja tornad” to jakby jeszcze na południe od Was – koło Częstochowy bardziej?
Jeszcze przed wyjazdem garść impresji z weekendowego spaceru, które zapodziały mi się kędyś w telefonie.
Tak wygląda, kiedy nad Zatoką pada, a na bulwarze nie:
Dwoje starszych państwa kontempluje widok na morze w otoczeniu stada sępów… to znaczy gołębi 😉
I jeszcze różne obiekty pływające (co jednak znaczy refleks – parę sekund wcześniej biel łabędzi i jachtu w pełnym słońcu była po prostu olśniewająca, na tym zdjęciu już nie tak bardzo – a to tylko jedna chmura):
Pogoda nad morzem się nie liczy. Tam zawsze jest inaczej niż w głębi lądu..:-). Toteż nie pokazuj nam tych fotek bo denerwujesz tę resztę towarzystwa, która nie ma dostępu do morza:-)
Dobrze mówisz. Odrobina empatii by się przydała…
No nie wiem, jakby iść takim tokiem myślenia, to zawsze się kogoś zdenerwuje – tych, co nie mają w bezpośrednim sąsiedztwie jakichś Beskidów (lub ogólniej: gór, na których warto oko zawiesić) albo Wilanowa (w sensie pałacu z parkiem), czy też np. Kościoła Mariackiego i Sukiennic.
Ja na przykład nie mam, a czasem bym chciał. No?!
Oj tam, oj tam – ja wiem, że Wielka Wyciskarka to prawie jak Bazylika we Florencji, czy innym Rzymie, ale „prawie” robi różnicę, nie?
A morza i tak Ci zazdroszczę, czy tego chcesz, czy nie
Poczekaj ino te 200 czy 500 lat i będzie. Może nie jak bazyliki florenckie czy rzymskie, ale np. jak Wieża Eiffla albo inne takie dziwolągi, co to współcześni budowie odsądzali od czci i wiary, a potomni nie wyobrażają sobie rzeczywistości bez nich.
Morze fajne jest, fajne, ale – jak mawia Tata Quackie – takie, wicie, płaskie. W porównaniu do gór zwłaszcza.
No to ja jadę do ELfen meerr. Może mi się uda wam pokazać coś hmm empatycznego. Nie obiecuje bo dzisiaj z rana we wszelkie moje umiejętności zwątpiłam.A jak robie rażącego byka to proszę mnie wyrzucić z prawem powrotu jak się poprawię. oczywista oczywistość.
Powodzenia!
Uwierz w siebie i do dzieła!
Co się martwisz jakimiś bykami! To nie korrida
Literówki zdarzają się każdemu, a jeśli sama widzisz (bez pokazywania palcem) swój błąd, to znaczy, że z Tobą wszystko w porządku 


Bardziej skup się na pokazywaniu tego czegoś empatycznego, bo jakoś nikt oprócz Ciebie nie wspomina o błędach w pisowni
A tak nawiasem mówiąc… niemal każdy coś tam kiedyś napisał z błędem, tylko niektórzy wiedzą jak to poprawić i dlatego tego aż tak nie widać
Dzień dobry
i do pracy 
Poczytałam i zgłodniałam, czyli czas na śniadanko
To ja się już na dzisiaj żegnam. Dam znać w miarę możności jak dojedziemy na popas.
A ten popas to gdzieeee?
No to miłego popasania i hasania

Dobranoc
Spokojnych snów!
Noc ciemna nad Wyspą zapadła, zatem na dobranoc nieco Pogody ducha
I jeszcze odrobina magii dla spokojności snów 🙂

Dzień dobry!
Czy ktoś myśli o nowym pięterku? To zrobiło się bardzo wysokie 
Jestem za!
Dzień dobry.

Człowiek się budzi a tu takie rzeczy… Francja Niemców wykopała… Coś podobnego…
Kawy? Herbaty?
Kawa, kawka, kawunia…
Herbatka. Z niewielką ilością cukru:-)
Dzień dobry piątkowo.
Przed chwilą mnie Pan Kurier poderwał na równe nogi. O tej porze jeszcze przesyłek nie dostawałam…
Heh. Z jakiejś innej strefy czasowej przybył:-)
Najwyraźniej.
A ja taka nieubrana… Dobrze, że dziecko się podniosło…
Dzień dobry

Dla mnie kawkę
Dzisiaj może być nawet ta od lemurów, byle mocna… nie jestem wybredny
Witajcie!
Herbatka. Zielona, bez cukru…
A ja już myślałem, że spełni się stare powiedzenie, że piłka nożna to taka gra, gdzie 22 facetów biega po boisku za małym skórzanym workiem a i tak zawsze wygrywają Niemcy
Też tak myślałam.
A jak całość wygra Portugalia, to już w ogóle będzie ciekawie.
To (wygrana Portugalii) podbudowałoby nasze ego narodowe.
Bo MY przegraliśmy z Portugalią dopiero po rzutach karnych 😉
Przegrać z mistrzami po wyrównanej walce to zaszczyt
Zapraszam piętro wyżej