Czytam sobie “Stommowisko”. Bardzo dobrze napisane, z mnóstwem ciekawostek. Lubię czytać Ludwika Stommę, ale tego „Stommowiska” do tej pory nie czytałam, więc polecam tym, którzy tego też nie poznali.
Zacytuję malutki fragment, który mnie szczerze rozśmieszył, bo przyda się nam trochę uśmiechu, prawda ? Opowiastkę snuł niezwykle zdolny student Ludwika Stommy, Wiesław Szpilka
“ –Wracam wieczorem do domu, aż tu z knajpy wytacza się grizzly. Samym chuchem zabiłby wszystkich poszukiwaczy złota na Dzikim Zachodzie..
Chwyta mnie za klapy, wpatruje się przekrwionymi oczkami, potem puszcza i mówi” Ty wiesz ku….ja cię dzisiaj nie zabiję.
Widzisz – konstatował – dzikie też potrafi być łaskawe.”




Dzień dobry
Tak mi przyszło do głowy….
„Dzikie potrafi być łaskawe? ” Bo ja wiem, może w pijanym widzie tak się zdaje ?
Sherry brandy ? O tej porze roku wolę wermut z cytryną i wodą mineralną, a Wy ?
Ja niezmiennie brandy

Ale z lodem i „rozcieńczalnikiem”, w zależności od tego co mamy
Też lubię brandy, ale jednak bez rozpuszczalników i w chłodniejsze dni
Dzień dobry

No właśnie… „dzikie też potrafi być łaskawe”
Szkoda, że ludzie nie zawsze…
Dzień dobry!
To prawda, że „dzikie potrafi być łaskawe”. Często
twierdzę, że ludzie powinni uczyć się od zwierząt człowieczeństwa.
Witajcie!
Pochwała dzikiego jak echa J. J. Rousseau!
Co do sherry, to w taki upał najlepsze jest zimne piwo – eew. mocno schłodzony i rozcieńczony drink.
Wiesz Ukratku, że piwo nigdy mnie nie schłodziło, tyle, że rosło mi pragnienie
A mnie raz przywróciło do żywych – jak w Tatrach mało nie zasłabłem z braku płynu (a nie był to bynajmniej kac!) i zawróciwszy ledwo dowlokłem się do budki na przedpolu…
Wooodyyy…
Bardzo proszę…
oooo, to lubiłabym dzisiaj !
Dzień dobry. Wcale nie zaspałem, ale z soboty względnie wolnej zrobiła się sobota całkiem pracująca :/ a jeszcze mecz(e) po południu!
Kawa zaliczona, temperatura rośnie, trzeba skoczyć po coś, hm, chłodnego.
Na razie burz nie ma, najbliższy czynny front burzowy w Niemczech, nad Kilonią, więc nikogo z Wyspiarzy nie schłodzi naturalny deszcz. O pardon, zapomniałem o Mireczce – wygląda na to, że u niej jak raz na niebie się rozgrywają jakieś dantejskie sceny!
Sprawdziłam, tam burzy jeszcze nie ma. Jest na północy i niewielka na zachodzie.
Marzycie o burzach? Precz z ograniczeniami! Może by tak pomarzyć o saneczkach?

Czekaj, niech zajrzę do zamrażalnika… Nie, jeszcze za mało szronu i lodu, żeby zjeżdżać
U mnie też za mało, ale jakbyśmy się tak razem złożyli, to może chociaż na bałwanka by wystarczyło?
Aha, no to Ty znasz dokładny adres, ja patrzyłem tak ogólnie w okolicach Chicagowa i jezior.
To jest stan Ilinois. Możesz sprawdzić.
Dzień dobry ?! Gorąc i duchota okrutna, może ktoś wypatzry dla mnie burzę i deszcz?
mizerota..
Po prawdzie wieczorem jest doroczny Turniej Tenorów na otwartym powietrzu, więc może lepiej, żeby mnie aż tak nie zmoczyło ? Bo zamiast meczu będę oglądała ten turniej. Senator byłby zdegustowany, bo dla Niego tenor to była
Piękne głosy są w różnych rejestrach – we wszystkich dość rzadkie. Szkoda, że to tak daleko – też wolałbym ten turniej…
dzień dobry.
A u mnie od 3 dni tropikalnie ,burzowo, gradowo itp. Dzisiaj jest pochmurno ale już nie tropikalnie tak sobie z jakieś 23 – 25. Podesłać Wam troszke tych burz?
Ktoś tu powiedział,że od zwierząt należy się uczyć człowieczeństwa. Ma po stokroć rację.Hmm – od pijanych zwierząt też?
Pijanym zwierzętom współczuję, to nie ich wina.
Otóż budują się burze w różnych miejscach – między Gorzowem i Poznaniem (może pójdzie do Wiedźmy, a może do Bożenki?), między Kościerzyną i Bytowem (tak liczę, że przemieści się nad Trójmiasto)… Niestety najbliżej Krakowa jest nad Przemyślem, ale wcale nie wybiera się na zachód, o ile dobrze widzę.
Nad Holandią ani okolicami nic nie widzę, najbliższy spory front między Hamburgiem a Brunszwikiem.
Ale z każdą minutą robi się tego coraz więcej, więc jest nadzieja, że każdy dostanie swoją porcję.
Ja już dostałam ostrzeżenie na maila.
Wróciłam z piekła. I nigdzie już dziś nie wychodzę, poza spacerem z psem.
Ja wyszłam i ledwo wróciłam do domu. I mam różne prognozy, czyli po góralsku : abo bedzie burza abo ni ! Aby do jutra…
i obiecanych 23 stopni.
Chyba bedzie, ale nie zaraz. Prędzej przyjdzie do Trójmiasta.
No, jest podwójna szansa – z Kaszub albo znad Kujaw.
Moje dzieci zażądały basenu…
Poczekaj jeszcze trochę, to basen sam przyjdzie od góry
Szybkie dzień dobry;-). I już mnie nie ma.
Pan jak cząstka elementarna – im cieplej, tym się szybciej porusza.
No, ale się ruszyło. Wygląda, że każdy dostanie swoją działkę, zwłaszcza zachód i północ Polski. Na razie niestety bez Krakowa 🙁
O, jak ładnie. Szkoda, że nie lubię burzy. Bo się boję.
Kraków i Warszawa dostanie jutro, jeśli sprawdzą się prognozy.
Dzień dobry


Deszcz ma u nas padać ok. 3 nad ranem, czyli praktycznie już w niedzielę… i dopiero wtedy spadnie temperatura. Na cały dzień zapowiadają 32C, w nocy najchłodniej będzie gdy zaczną się burze. O północy będzie 26C.
No cóż… taki mamy klimat (że posłużę się cytatem)
I już wszyscy zapadli przed telewizorami… Zimnego piwa?
Na ulicach pustki, niebo się chmurzy, idzie burza.
Nie otwieram telewizora, bo nic ciekawego dla mnie nie ma. Piwa nie piję, wolę lody, albo kieliszeczek czegoś dobrego.
A ja i owszem! Zdrowie Kuby Błaszczykowskiego, żeby go faule omijały, a noga pewnie strzelała.
Niech strzeli jeszcze jednego!
Nareszcie zagrzmiało… i wiatr się ruszył
A Szwajcarzy wyrównali i dogrywka zaraz rusza.
Ciekawe dlaczego Nawałka nie wystawił Kapustki? Szwajcarzy mieli już trzy zmiany, a Nawałka dopiero zmienił Mączyńskiego jak go chwycił skurcz.
Bo Kapustka niestety pauzuje za żółte kartki w meczach grupowych.
Niejeden kibic tego żałuje.
Rzeczywiście szkoda…
Na mapie tego nie widać, ale za oknem – tak. Burza idzie, chwilowo się wyłączam.
U mnie na razie po burzy, chyba że wróci. Trochę popadało i jest czym oddychać
No i z bólem bo bólem wygraliśmy
Zasłużenie!!!
Jestem za!
Burza przeszła, mecz wygrany, świeżo jest!
Jak gdzie komu…
A pardon, faktycznie, ja za siebie mówię.
Do mnie zbliża się następna, ale o wiele silniejsza. Ta pierwsza tylko trochę pomruczała, ale z południowego zachodu idzie wielka chmura burzowa.
Prawda! A do nas chyba skręca następna znad Kaszub!
Oj, słychać, że skręca… Jakbym zaraz zamilkł, tzn. że przeczekuję burzę z wyłączonym kompem.
Ja się chyba też zaraz wyłączę.
Umarłam i piszę z zaświatów.
2 ciasta. Pierogi z jagodami. 35 stopni za oknem. Jestem nienormalna.
Za chwilę Piter bierze się za sznycle z indyka. A potem ja jeszcze muszę zrobić surówkę z marchewki i jabłka.
Jutro mężowska rodzina na imieninowym obiedzie…
Więc najlepsze życzenia dla małżonka
U mnie burza nie mija, więc się odmeldowuję do jutra.
Spokojnej. To znaczy, jak już burza przejdzie.
Pierogi z jagodami – nie jadłem od prawieków!!!
Se zrób. Żadna filozofia.
Chyba, że te +35 za oknem…
Widzisz, otóż właśnie jest filozofia, oczywiście nie w przygotowaniu, ale w tzw. otoczce względnie tle:
Małżonka: Co robisz?
Quackie: Pierogi z jagodami
M (marszczy się, bo nie lubi potraw z owocami, a Juniorzy mają to po niej): Łeee!
Q: Och, przecież nie każę nikomu jeść na siłę tego, co robię.
M: No tak… Ale jak już stoisz przy tej kuchni, to mógłbyś zrobić coś, co WSZYSCY będą jeść. A nie taki egoizm. No bo poświęcasz czas na coś, co tylko ty będziesz jadł.
Ciąg dalszy to już zapewne awantura, względnie głucha cisza z mojej strony, tak czy inaczej nie nadaje się do przytaczania.
(jednym okiem spod kordełki)
To faktycznie przechlapane.
Znaczy, zróbmy sobie wreszcie wyspowy zlot i pogotujmy, na co mamy ochotę…
Oooo
(nadal jednym okiem spod kordełki)
Współczuję Mistrzu Q
Tak normalnie, to mi się nie chce gotować trzech różnych obiadów. Jeden musi wystarczyć…
Wiem coś o tym, bo moi chłopcy też nie wszystko lubią jednakowo. A niektórych rzeczy nie jedzą. A ja je lubię… gotuję to tylko wtedy, gdy mają przyjść goście
Także rozumiem o czym piszesz
Uwielbiam pierogi z jagodami
Niestety, z przyczyn technicznych (czy raczej zaopatrzeniowych) nie jestem w stanie ich zrobić
Tu nie ma jagód!!! Owszem są, ale tylko ta amerykańska borówka. Naszych polskich, leśnych się nie uświadczy. A te amerykańskie… to nie ten smak i aromat…
Koło tych naszych nawet nie stały. I wcale nie przeszkadzałoby mi te 35C za oknem 
Tutaj niby można kupić zsiadłe mleko, ale… koło prawdziwego nawet nie stało. Kolejna osoba robiła mi grzyby smażone
Tego też tu nie ma. Jedynie pieczarki… ale gdzie im do prawdziwych grzybów
Co prawda w sezonie można kupić kurki, ale są w takiej cenie, że na jeden obiad wydałabym tyle, co na tygodniowe żarcie.
W tej Ameryce niby wszystko jest, ale jak jechałam do Polski, to mama robiła specjalnie dla mnie gulasz z płucek (tutaj ich się nie kupi), a ciotka stawiała mleko na zsiadłe
To ja jednak jestem miszczyni egoizmu, bo czasami robię dla siebie coś, czego inni nie jedzą. Ale skoro muszę dla nich prowadzić specjalną kuchnię to i mi się należy, a co!
Sto lat małżonkowi!!! I może przy okazji jakiś toaścik za Jego zdrowie?

A dziękuję dziękuję!
To ja się oddalę. Pod prysznic i spać. Za gorąco na cokolwiek…
Spokojnej.
Dobranocka
Może trochę skoczniejsza (ale przecież nasi wygrali! 🙂 ) – staroć. Sonny i Cher „I Got You Babe”. Właściwie kultowy kawałek, na tyle łagodny, że nadaje się na dobranoc. I te dzwoneczki!
Snów pełnych otuchy, że będzie lepiej. I chłodniej!
A w Krakowie – zamiast burzy – kanonada sztucznych ogni nad Wisłą…
O kanonadzie to lepiej nie wspominać
Dwa tygodnie przed i dwa tygodnie po… czysty obłęd 
Już od kilku dni walą petardy. To przygotowania do 4 lipca
Uproszczona wersja pierogów z jagodami : gotujemy makaron, mieszamy z jagodami i ew. śmietaną . Zamykamy oczy, bo smak się zgadza, ale nie fason. Odpada zarzut egoizmu, bo czasu ta potrawa wym
aga tyle co gotowanie makaronu.
Ja robię z gęstym jogurtem zamiast śmietany. Polecam!
Zgoda ! też pyszne !
No to idę w końcu spać.Tenorzy odśpiewali swoje, wygrał Chilijczyk, ale wyśpiewać dwa wysokie C w arii to duża sztuka ! Deszcz padał, a organizatorzy przygotowali prześmieszne. bezpłatne (!) pelerynki .
Dzień dobry

Na dokładkę mieliśmy gości
Wieczorem.
Wszystko zrobione i wszystko na czas.
Co to znaczy za tydzień?!!! Kupić i zamontować cztery zaczepy? Bo półki już mieliśmy… Szklany stół wyrzuciłam (na nim te kwiatki stały), to gdzie niby mam je trzymać przez ten tydzień? W pełnym słońcu? Żeby popadały? Tylko westchną ciężko i pojechał do sklepu. Zamontowanie tego wszystkiego nie zajęło mu nawet 5 minut. To z czym chciał czekać? 
Ale najbardziej zainteresował ich domek dla ptaków
Nawet chcieli zajrzeć do środka, ale nie pozwoliłam. Oboje są wysocy (ona ma 198cm wzrostu i jest o pół głowy od niego niższa), więc wspinając się na palce mogliby zajrzeć do środka budki. Tylko po co? Żeby straszyć ptaki? Wróbelków nie widzieli?
Dobrze, że lekki wiaterek powiewał i trochę łagodził ten upał.

Nareszcie mogę spokojnie usiąść I już nic nie będzie mi przeszkadzać
Dziś spędziliśmy pracowity dzień
Ale mam już swoje półki na kwiatki, wiszące na domu. Robiłam dziś co prawda na dwa fronty. Bo i dom trzeba było doprowadzić do stanu używalności, a i obejściem też trzeba było się zająć. Ale jestem zadowolona
Przy okazji małżonek dostał po uszach. Przywalił do ściany poprzeczki i powiedział, że resztę zrobi za tydzień.
Goście półki pochwalili. Powiedzieli, że faktycznie jakoś więcej miejsca się zrobiło w tym przejściu
Ale ogólnie było fajnie i miło. Siedzieliśmy przy grillu, na zewnątrz. Było trochę ciepło (32C), ale siedzieliśmy w cieniu drzew sąsiadów i było OK
Goście poszli. Posprzątane, pozmywane i teraz pełen relaks
Żesz to… miałam spać do dziesiątej… To może chociaż bufecik przygotuję:

To znaczy masz tak jak ja
Zapowiadam, żeby mnie nie budzić przed dziewiątą, a potem wstaję o 6 jak ten głupek

Mamy dzisiaj męża rodzinę na obiedzie. Dodam dla ułatwienia, że rodzina się wprosiła, znaczy poinformowała, że przyjeżdża. OK, jakoś to przełknęłam. Mąż miał się wysilić i posprzątać parter. Nie ruszył palcem. Podejrzewam, że mu się nie chciało, a na dodatek wiedział, że jak nic nie zrobi, to ja w ostatniej chwili będę ogarniać, choćby po nocy i podpierając się nosem. Nie docenił niestety mojego poziomu asertywności i w związku z tym od szóstej rano zasuwa z odkurzaczem i mopem i czym tam jeszcze trzeba i sprząta. Tyle że z mojego spania nici…
Ale to nic. Na razie jest obrażony, bo przecież ZAWSZE nie wytrzymywałam i sprzątałam, ale odstawi taki numer dwa razy i za trzecim w przeddzień imprezy zamiast siedzieć przed telewizorem po meczu, weźmie się do roboty. Ja to jakoś przetrzymam.
Dzień dobry !
Brawo Jo, choć szkoda Twojego snu !
Dawno temu byliśmy z moim chłopakiem u górali i po obiedzie trzeba było umyć naczynia. Podobnie jak Ty – nie wytrzymałam i umyłam choć w podziale obowiązków gary były przynależne chłopakowi. I wtedy usłyszałam wiekopomne słowa :” nie rób tego, bo najpierw będzie mi głupio, a za trzecim razem uznam, ze tak ma być „.

A ” gość nie w porę gorzej Tatarzyna” ma. jak widać, uzasadnioną tradyc
ję :).
Dlatego ja zmądrzałam i wyciągnęłam wnioski.
Dzień dobry
Źle dziś w nocy spałam, no i zaspałam. Już dawno tak późno nie wstałam, więc chętnie skorzystam z bufeciku.
Dziękuję Jo
Zapomniałam się pochwalić
Od córki dostałam maść przeciwbólową. REWELACYJNA!!! Może dlatego, że na bazie marihuany
W stanie Illinois nie jest ona legalna, bo z „narkotykiem”. A mnie to g… obchodzi! Grunt, że pomaga. Jest natychmiastowa w działaniu! Ból odchodzi momentalnie!
Mam do wyboru tabletki, po których jest mi niedobrze i nie dam rady ich przyjmować, albo tzw. „blokadę”, która też nie leczy, a jedynie usuwa ból (po kolejnych, na coraz krótsze okresy). Też fakt, że maść jest droga jak piorun. Za 60mil. trzeba dać 40 „zielonych”…
Czy to nie jest kuriozalne? Lek, który pomaga jest zabroniony
Jeden kraj USA, jeden prezydent, a każdy Stan rządzi się własnymi prawami. W Europie jest UE, w której jest 27 państw (po wyjściu WB), ale wszystkie muszą swoje prawa podporządkować pod wymóg Brukseli. Nawet takie bzdury trzeba przyjąć, że ślimak jest rybą. Czy to można nazwać wolnością?
Bożenko, te ślimaki i inne takie, to wypadek przy pracy. Unia dążyła do zjednoczenia naszych krajów, które mają różne zaszłości historyczne (i różne traumy z którymi ciągle się spotykamy ) i trochę to tak jak w szkółce, gdzie wszystkim wolno lub nie – tak samo.
Ślimaki czy nie – od siedemdziesięciu lat nie wybuchła żadna wojna. Z wyjątkiem Jugosławii, która nie dała rady rozpaść się bez rozlewu krwi.
W USA po krwawej jatce Północ-Południe też obowiązują twarde zasady.
Zasadniczo wszystkie stany obowiązuje jedna Konstytucja. I to do niej muszą swoje prawa dostosować wszystkie stany. Ale każdy stan ma swojego gubernatora i własny rząd. Dlatego w każdym są różne prawa. Bardziej lub mniej liberalne. Jeszcze kilka lat temu związki homoseksualne były dozwolone tylko w niektórych stanach. Teraz „Supreme Court”, który jest odpowiednikiem naszego Trybunału Konstytucyjnego, wydał wyrok, że zabranianie w niektórych stanach takich związków jest niezgodne z Konstytucją i wszystkie stany musiały wprowadzić pozwolenie. To znaczy to było rok temu. Podejrzewam, że podobnie będzie z marihuaną. Jak na razie tylko w niektórych stanach można ją kupić legalnie w wyznaczonych sklepach. I legalnie używać. W Illinois jeszcze do tego nie doszli. Nie wiem czemu, skoro to pomaga w wielu różnych chorobach? Ludzie, którzy muszą używać marihuany leczniczo, czasami wyprowadzają się do stanów, gdzie jest ona legalna. Szczególnie z chorymi na padaczkę dziećmi. Za podanie dziecku „marihuanowych ciasteczek” w Illinois można pójść do więzienia, a w takim Colorado nie. A bardzo często jest to jedyny skuteczny lek, żeby dziecko w ogóle mogło funkcjonować. Dorośli mogą starać się o pozwolenie na miejscu. Z tym, że jest to cały proces i setki wypełnionych papierów z odpowiednimi podpisami i pieczątkami. Takie pozwolenie jest ważne na (bodajże) dwa miesiące i potem to wszystko zaczyna się od nowa. To latanie po urzędach… Od znajomych wiem, że do otrzymania pozwolenia na zakup leczniczej marihuany potrzebne jest, między innymi, zaświadczenie o niekaralności
Co ma jedno do drugiego, nie za bardzo wiem. Bo czy to oznacza, że jak miałam kłopoty z prawem, to już leczyć się nie mam prawa? 
Witaj Mirelko ! Wiesz, że w XIX w. lekarze zalecali tytoń w niektórych chorobach ? „Lecznicza marihuana” powoli wchodzi do Polski, nie bez oporów, rzecz jasna. O laudanum, na bazie opium tylko napomknę 🙂
Witaj Wiedźminko
Od marihuany nie można się uzależnić, ani jej przedawkować. To co mnie zawsze rozśmiesza, to to, że od alkoholu (który jest przecież legalny) zachorowało i umarło już wielu… a marihuana leczy… Czy to nie jest głupie?
Wiem, że wiele leków zawiera opium, czy nawet heroinę i są legalne w niemal wszystkich krajach. Bo się nie mówi oficjalnie co zawierają
Czy to jest głupsze niż Brexit albo większość dla pisu?
Świat niestety nie jest racjonalny…
Dzień dobry. Nawet nie wiecie, jak bym posiedział na Wyspie. A tymczasem wyłoniła się koncepcja, żeby jechać pod Gdańsk, do rodziny małżonki. No cóż, za jakieś pół godziny ruszamy…
Dzień szybki dobry:-)
Dzień dobry – dlaczego szybki ?
Dzień Ojca kojarzę, Dzień Kobiet też. Ale Dzień Szybki? Inaczej – Święto Szklarza???
Nie powiedziałam jak się odbywa głosowanie na Turnieju Tenorów: każdy widz, przy wejściu otrzymuje różę,
którą na końcu wręcza pięknej dziewczynie z numerem wybranego tenora.Prawda, że ładne to głosowanie ? Nie pamiętam od którego z kolei Turnieju wszedł tren zwyczaj, ale bardzo mi się podoba. 
Bardzo ładne. Takie… niedzisiejsze, romantyczne.
Pierwsze Turnieje odbywały się na dziedzińcu Zamku Książąt Pomorskich. Teraz są w Teatrze Letnim, bo tam więcej miejsca dla słuchaczy. to był już osiemnasty turniej
Ach i zwyciężca jest pasowany na „Rycerza Śpiewu ”
A to faktycznie miły zwyczaj
A czy te róże daje się potem wykonawcom?
Zaraz wybywam, więc się odmeldowuję, do popołudnia chyba.
Udanej wyprawy w objęcia Rodziny, Kwaku !
Witajcie!
Biedna Jo.! Nie wykonała planu, więc ktoś ją musiał zastąpić w spaniu do 10-tej. Padło na mnie…
Ależ ty się poświęcasz…
Zawsze możesz na mnie liczyć!
No! Wreszcie zaczęło nieźle wiać, nawet spadło parę kropel…
Dostawa wody w drodze 😉
Dzień dobry ! Też długo spałam, bo noc była chłodniejsza
I dowieźli!
Pięknie! A do mnie jeszcze nie dowieźli, choć od rana niebo całe zachmurzone.
Ups… właśnie dowieźli. Co za ulga
Dzień dobry

Taka „podwórkowa sauna”.
U mnie też kropi. Co za zbieg pogodowy
Różnica jest tylko w tym, że tu się nie ochładza i po takich opadach robi się w powietrzu „zupa”
Jestem, ale jak długo pobędę, to nie wiem, ponieważ wrogie siły grożą przejęciem komputera.
Nie daj się!!!
W końcu pewnie będę się musiał wycofać na z góry upatrzone pozycje, ale chwilowo jeszcze się bronię.
Wiadomości ze świata:
hiszpański start-up Gik wyprodukował błękitne wino…
Nie ma rady, trzeba będzie nowego zaazula dodać…
PRZEŻYŁAM.
Cztery godziny na nogach, przy garach, ale przeżyłam.
Znaczy pojechali sobie goście?
Taaak.
A jak chłopaki się sprawdzają przy takich okazjach?
Odkąd mają swoje własne oddzielne pokoje na górze?

A. To znaczy nie wymaga się od nich (zbytniej) socjalizacji?
Nie chcemy wszystkiego JESZCZE BARDZIEJ utrudnić, prawda?
Przychodzą przywitać się, siadają do stołu, BB czasem zagada, odpowiedzą na pytania i to by było na tyle.
OK – goście są mało wyrywni do nawiązywania relacji z chłopakami. Nigdy nie byli. Zdarzało się, że przyjeżdżając na Kuby urodziny nie zamieniali z nim jednego zdania poza złożeniem życzeń. No to Kuba ma ich… sami wiecie gdzie.
Jasne. Właśnie to mnie interesowało.
A tymczasem, proszę Państwa, na niebie z jednej strony mamy tak:
Podczas gdy z drugiej strony jest tak:
Albo i tak:
Przy czym żadna dostępna opcja w komórce nie jest w stanie oddać tego odrealniającego, wszechogarniającego złotego światła, które właśnie się kończy. Można je najwyżej sparodiować i uprościć sztucznym, cyfrowym efektem:
Jednym słowem: kolorowo.
Coś pięknego!!!

Ja nie mam takiego pięknego nieba, więc idę o nim śnić
Dobranoc.
Spokojnej!
Tak, ciężkie chmury podświetlone od dołu zachodzącym słońcem dają niesamowity efekt kolorystyczny. Ale żeby to oddać, trzeba lepszego niż komórka aparatu – i jeszcze dobrze skalibrowanego monitora…
O to to! Tutaj proste podbijanie kontrastu czy też jaskrawości nic już nie daje.
Spadam.
Nawet nie wysilę się na jakieś bardziej ugrzecznione „oddalam się”, albo „udaję się na spoczynek”. Po prostu spadam. Wrócę jutro. Pa.
Spokojnej powizytowej
Wróć koniecznie!
No to dobranocka.
Bardzo dobranocny utwór dzisiaj – Grażyna Łobaszewska i „Całkiem spokojnie wypiję trzecią kawę”. Oczywiście nie o tej porze, co to to nie.
Ale matowa jedwabistość tego głosu i klimat tej piosenki mnie ujęły tak, że mimo tej kawy…
Snów właśnie takich – klasycznie jazzowych.
Hmm wszyscy poszli już spać? A ja właśnie chciałam dobry wieczór powiedzieć . I się pochwalić. Bo wygrałam w remika !!!
Całe 10 eu.
Zdjęcia burzowego nieba przecudne…
Ja nie poszedłem (jeszcze). Niebo właściwie nie burzowe, ani nawet poburzowe, bo dzisiaj burze się przeniosły na wschód i południe (tak żeby cała Polska dostała swoją dawkę wody i nawałnic, bo wczoraj było dokładnie odwrotnie z burzami), ale faktem jest, że robiło wrażenie.
No i tego remika pogratulować 🙂
Jestem ! Trochę smętna, bo moja przyjaciółka jutro leci na długo do Australii pobyć z córką i ulubionym wnuczkiem. Jakoś nie lubię, gdy przyjaciele sie oddalają
Ona się cieszy, a ja jestem egoistka ?
Drążek sterowniczy od miotły w dłoń i zawsze możesz przecież odwiedzić ich i tam – na chwilę!
Dobranoc moi mili.
U mnie już 4 dni burzy się,gradzi i pada. I wcale nie jest upalnie.Tak sobie ,ciepło.
) no i emocje piłkarskie.No nie da się tego uniknąć.a mam perspektywę pobudki o czwartej rano. Ptactwo jakieś (nie wiem jakie)śpiewa bardzo głośno .ładnie i w sympatycznie Śpiewają tak gdzieś do szóstej ,pózniej zaczynają gruchać gołębie.Noi koniec spania…Więc 12-ta to właśnie mója czas na póście
.
fajnie ale ja już tez odpadam bo winko( czerwone ,nie niebieskie
No i mamy poniedziałek. Dzień dobry.
Dzień dobry
Czy wiecie, że już nam dnia ubyło ponad dwie minuty, a na północy prawie trzy? No to mamy już z górki, zbliża się Gwiazdka 
Witajcie!
Wczoraj się trochę poobijałem (obzieleniałem?), więc poszedłem spać zaraz po dobranocce. I nie było to niemiłe, zwłaszcza że odrobinę chłodniej…
Dzień dobry! Całkiem spokojnie piję pierwszą kawę, a zaraz potem uciekam do pracki, żeby jak najwcześniej dzisiaj skończyć, bo termin mnie goni.
Dzień dobry
Jak to się świat zmienił przez kilka dni:
1) Wielka Brytania przestała być „Wielka” i „Brytania” a wkrótce może stać się „Wspólnotą Niepodległych Państw”
2) Polacy wygrali z Szwajcarią a największemu twórcy tego zwycięstwa – p. Xhaka nikt nawet kwiatów nie wręczył (o tradycyjnej butelce „Soplicy” nie wspomnę).
W tej sytuacji bez filiżanki gorrącej, czarrnej kawy się nie da rozpocząć kolejnego dnia!
Zapraszam na kawę

A „naszemu” bohaterowi (Xhaka) przekazuję wirtualne czekoladki
Jeśli wejdzie przypadkiem na naszą wyspę, to będzie się mógł poczęstować
Dziękuję, z kawy chętnie skorzystam
Dzień dobry – ja też z kawy chętnie skorzystam. Ptaszki dzisaj dały niezły popis. O 4-tej najpierw dzwon kościelny ogłosił czwartą, potem się odezwał jeden zapiewajło a następnie już chórek cały. Ja to muszę nagrać zanim im się odechce. Hmm i znów nowe zadanie techniczne
Powodzenia
Hmm…
Dzwon kościelny dzwonił o godzinie 4-tej?
Na jutrznię dzwonią zwykle przed 6-tą, chyba, że to nie byli rzymscy katolicy albo może to zakonnicy przedsoborowi
Możesz rozwinąć temat?
Ale zaspałam…
Dzień dobry wszystkim!
Bo dziś cię nie mogłem zastąpić!
Czyli wszystko w porzo!
Mogę temat rozwinąć Krzysztofie. Te dzwony biją na godzinę Cztery razy np. na godz.czwartą. połówkę raz.Za to nie mają głośników. Da się znieść Na mszę biją tylko w razie jakiejś specjalnej okazji ,przeważnie w soboty, gdzieś o osiemnastej. Albo jak ktoś z okolicy umrze z wierzących. Bywa,źe z okazji ślubu. Ostatnio jak je słyszałam ,to podobno Papieża gonił piorun i go nie dogonił. Więc odbyła się specjalna msza.Ja jestem ateistką i kościoły mnie interesują wyłącznie jako obiekty architektoniczne albo historyczne.Tu w Redmond, gdzie mieszkam jest kilka obiektów interesujących. Ten w mojej dzielnicy jest mało denerwujący dzwonowo. O wiele mniej niż dobrze mi znany w Tychach.
Bosz, miało być w Roermond..Jestem niepoprawna jeśli chodzi o literówki..
Witaj Reno. Poprawić można klikając w ” edytuj” swój post. Gdyby nie ta , to nie miałabyś szans ze mną, bo to ja jestem niekwestionowaną Miszczynią Literówek
Dziękuję za obszerne wyjaśnienie

Jako *OMC zakonnik jetem żywo zainteresowany takimi sprawami
*OMC – o mało co…
Dzień dobry
Może dlatego, że cieplutko…
Zaczynam nowy tydzień w pracy i jakoś zbyt szczęśliwa nie jestem
Dzi
eń dobry ! Do czwartku mam w domu oboje wnucząt, a w piatek wyjeżdżam z nimi nad morze… na dwa tygodnie. Oznacza to – sami wiecie co.Ale i tak gdzie mi do Jo ! 
No w tym Konkursie Miszczyń z Madagaskaru każdy musi mieć swoje miejsce!

Dzień dobry! Jestem już po pracy, ale z kolei zaraz muszę wyczyścić komputerową myszkę, więc przez chwilę poruszanie się na kompie będzie utrudnione.
No dobra, przeczyszczone, z fachowym (?) udziałem Najjuniora, lewy przycisk już dużo lepiej, prawy ciągle szwankuje. Jak nie dziś, to jutro trzeba będzie nabyć nową mysz.
Pogoniłeś jej kota?
No właśnie nie. Nie dała się rozkręcić do imentu, więc rozkręciłem, na ile się dało, i przedmuchałem, gdzie się dało sięgnąć.
Kota nie zaobserwowano.
Szczęśliwa mysz, nie zna co to kot…
Komputerowa nie zna. Chyba że należy do tłumacza, który ma na kompie zainstalowanego CAT-a (z ang: „Computer-Assisted Translation” – programy wspierające i ułatwiające tłumaczenie)
To Twój CAT? Więc Twojej myszy nie zazdroszczę.
Nie, ja akurat tego nie używam, dlatego napisałem, że kota nie zaobserwowano
Nie zrozumiałam tej aluzji.
Moje pytanie było z rodzaju retorycznych, bo przecież wiem, że tłumaczysz z języka dobrze Ci znanego.
Ale Bożenko, zastosowanie tych CAT-ów nie wiąże się – o ile mi wiadomo – z lepszą lub gorszą znajomością jakiegoś języka. To raczej narzędzia stanowiące podręczny słowniczek tematyczny, najczęściej w specjalistycznej dziedzinie, z tą różnicą w stos. do „normalnego” słownika, że można sobie samemu definiować pojęcia, w związku z czym tam, gdzie tradycyjny słownik podaje 16 znaczeń, klient może sobie zażyczyć, żeby używać tylko 2 z nich, wymiennie. Poza tym CAT podpowiada tłumaczowi na zasadzie analogii – jeżeli podobne słowo lub fraza pojawiła się w tłumaczonym dokumencie już wcześniej, taka aplikacja wstawia je automatycznie, a tłumacz ocenia potem tylko trafność w danym kontekście (co i tak pozwala mu zaoszczędzić czasu). To się sprawdza przede wszystkim przy tłumaczeniu specjalistycznym typu umowy (słownictwo prawnicze, gdzie raz przyjęta definicja musi być potem używana za każdym razem w umowie, liczącej sobie, dajmy na to, 150 stron), instrukcje obsługi (słownictwo techniczne) czy też akty normatywne (jak wyżej).
Ja przekładam inne rzeczy, gdzie CAT nie jest tak przydatny (chociaż znam ludzi, którzy twierdzą, że owszem), więc nie zdecydowałem się za kupno i przyuczenie się do używania.
Dziękuję za tak obszerne wyjaśnienie. Nie jestem tłumaczem, więc nie znam się na tych sprawach.
FORZA ITALIA!!!
No właśnie też mi się tak wydaje. Hiszpanie byli dobrzy, ale nie dość dobrzy, a Włosi byli po prostu lepsi.
Plus ten drugi gol w doliczonym czasie – wisienka na torcie.
Dopiero wróciłam do domu. Idę jeść caprese i pić martini!
A tymczasem Islandczycy WYGRYWAJĄ póki co z Anglikami 2:1. Po niecałej półgodzinie meczu!
Trzymam za nich (Islandczyków) kciuki, oby tak dalej…
A tymczasem pożegnam się na dzisiaj, życząc Wam dobrej nocy
Spokojnej i bezbramkowej!
No no no… To się porobiło… brexit… euro…
Właśnie w komentarzach do meczu roi się od nawiązań do Brexitu 🙂
KARMA
No co tu więcej mówić?
Wyspiarze piorą wyspiarzy? Dobrze, że my nie musieliśmy wystawiać żadnej reprezentacji…
??? Znaczy reprezentacji naszych na Wyspach?
Znaczy reprezentacji Madagaskaru08…
Aaaa! Oj, dobrze. Poza tym nie wiem, czy Madagaskar (z dowolnym numerem) dopuściliby do rywalizacji w Euro.
Ciii! Nie wspominaj o Ptasiej Pani!
Czas spać…
Jutro przylatuje Key.
Spokojnej, a od jutra – owocnych!
Dobranocka
I znów standard. Nina Simone, „My Baby Just Cares For Me”. Ten basik, to pianino i ten głos.
I jeszcze do tego plastelinowy teledysk.
Po tym, jak reprezentacja kraju, w którym wynaleziono piłkę nożną, przegrała z reprezentacją kraju, w którym jest więcej wulkanów niż zawodowych piłkarzy, życzę baśniowych snów! 🙂
Baśniowo to mi się przyśnią pierogi z jagodami, bo wykonałam 70 sztuk… uff .. więc już zasypiam

Dzień dobry!
Pięknie, słonecznie i cieplutko. Dziś o 6:30 w Poznaniu zawyły syreny. W TV dużo się mówiło o czterdziestej rocznicy Radomia, ciekawa jestem czy i ile będzie wzmianek o sześćdziesiątej rocznicy poznańskiego czerwca. 
Dzień dobry
No właśnie!

Jakoś tak cicho na temat czerwca 1956 w Poznaniu…
Czekamy na działania polityków czy sami coś zrobimy (np. artykuł rocznicowy)
Byłoby głośno na ten temat, gdyby Prezydent Poznania zgodził się na „apel poległych” urządzony przez min. Macierewicza (Smoleńsk).
Tylko czy o TAKĄ popularność chodziło?
Na pewno nie. Co ma wspólnego powstanie w Poznaniu w 1956 r. z tragedią smoleńską?
Dziń dybry;-)
Witajcie!
Szacunek dla tych, którzy odwagę mieli nieszczęście przypłacić życiem. Hańba tym, którzy usiłują na zwłokach żerować…
Nic dodać, nic ująć. Właśnie wysłuchałam wspomnień uczestników o tych wydarzeniach. Było to jednak tylko na lokalnej stacji. Te wspomnienia są wstrząsające.
Zapraszam na nowe pięterko.