Ona mi pierwsza pokazała księżyc
i pierwszy śnieg na świerkach,
i pierwszy deszcz.
Byłem wtedy mały jak muszelka,
a czarna suknia matki szumiała jak Morze Czarne.
Noc.
Dopala się nafta w lampce.
Lamentuje nad uchem komar.
Może to ty, matko, na niebie
jesteś tymi gwiazdami kilkoma?
Albo na jeziorze żaglem białym?
Albo fala w brzegi pochyłe?
Może twoje dłonie posypały
mój manuskrypt gwiaździstym pyłem?
A możeś jest południową godziną,
mazur pszczół w złotych sierpnia pokojach?
Wczoraj szpilkę znalazłem w trzcinach —
od włosów. Czy to nie twoja?
*
Ciemne olchy stoją na moczarze,
rozsypuje się w mokradłach próchno
Ej, rozświstał się wiatr na fujarze,
małe gwiazdki nad olchami zdmuchnął
Mała myszka przez ścieżkę przebiegła
Drogę Mleczna nietoperz wymierzył
I wiatr ucichł nagle. I zza węgla
z fajka srebrną w zębach wyszedł księżyc
Rozświeciły się świeceniem wielkim
chmury, dziuple, żołędzie i sęki —
jakby cały świat był srebrnym świerkiem,
srebrnym bąkiem grającym piosenki.
*
Listki drżeć zaczynają,
ptaki w ton uderzają,
słońce wschodzi nad knieję,
słońce jak śnieg topnieje.
Listkom roznąć, opadać,
ptakom też wiecznie nie żyć,
słońcu wschodzić, zachosdzić,
sercu gwiazdy i skrzypce.
*
Jak pudełko świeczek choinkowych,
nagle, w ręku, gdzieś od dna kredensu,
myśli nagle tak wchodzą do głowy,
serce trąca, i sercem zatrzęsą,.
Świeczki takie kupowała mama,
One drzemią. W nich śpi piękny zamiar.
Tylko rozwiń je i tylko zapal,
a zobaczysz, co z tego wyniknie:
w świeczkach błyśnie drogiej twarzy owal.
Matka palec wzniesie. Wiatr ucichnie.
Matkę w ręce ucałuj i włosy,
potem śniegu po uliczkach rozsyp,
żeby błyskał się i żeby chrzęścił
Potem wszystkie światła, co migocą,
do walizki zamknij. Otwórz nocą,
jeśli w drodze spotka cię nieszczęście
*
Lato w lesie. Ciemność zielona w świerkach
Szałwia. Zajęczy szczaw.
Niebo obłoki zdejmuje. Ptak zerka.
Trzmiele brzęczą wśród traw.
Motyle żółte i białe, jak latające listy.
Cisza i światło
A tam dalej i dalej, za tym pagórkiem piaszczystym,
też jest lato.
Niebo to jest małe miasteczko w niedziele,
gwiazdy gapią się na ziemię z okien,
a wiadomo, ze gwiazd jest wiele
i że wszystkie są niebieskookie.
A tam w rogu, w mieszkaniu z balkonem,
w jednym oknie, gdzie kwiat czerwony,
a to drugie okno z drugim kwiatem…
tam ty mieszkasz. I pogrzebaczem
fajerki przesuwasz. I płaczesz
Bo tak długo czekasz na mnie z obiadem.
*
Idę do ciebie. W twoją zieleń,
KIG




Wprawdzie Dzień Matki już dziś, więc teraz taka mała przypominajka.
Nie wiem czy konieczna, ale….
KIG jest cudowny.
Czy bardziej święto dla mnie – matki czy dla mnie-dziecka? A jak to u Was, dziewczęta? Bo ja nie mam wspomnień, mam tylko zdjęcia..
Witam na nowym pięterku!
Ja już matki nie mam od 16-tu lat. Często Ją wspominam z rozrzewnieniem.Teraz sama jestem matką i babcią. Dziś od rana dostałam piękne róże. Zdjęć mojej mamy mam niewiele, ale i te sobie przypomnę…
Pięknie o matce zaśpiewał Ładysz…
Witaj Poranna
! To powinno być radosne święto, prawda ?
Masz rację, radosne dla wszystkich mam
Moja wnuczka uwielbiała musical „Mamma mia”, a ja patrzyłam i myślałam sobie, że wtedy nikomu nie przeszkadzały krzywe zęby Abby
Taka była jej uroda, a ja nawet tego nie zauważałam
a ten chłopczyk zachwycał lata temu
Cudowne dziecko, zachwycał mnie jego głos i nie tylko mnie…
całe szczęście, że minął już czas kastratów i chłopiec mógł normalnie się rozwijać. Taki anielski głos dawniej chcieliby zachować.
Coś więcej o nim?
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pl.wikipedia.org/wiki/Robertino_Loreti
Dzień dobry. Dojechaliśmy od rana do celu podróży. Dzień stosowny obeszlismy wczoraj.
Udanego wypoczynku, Kwaku !
DzieńDobry:)) A piecyk jak dymił, tak dymi:)))
… a Porfirion to gość podejrzany !
Wróciłam, było miło
A gdzie wojażowałaś?
W gościnę do dzieci.
Aaa… Dzień Matki wychodny?
Ano, mała imprezka.
Witaj Jo !
Jak tam Twój pies ? Nic nie mówisz jak się ma ?
Moja Ami została dziś wykąpana i śpi jak dziecko. Ma 8 lat i chyba powoli dorosła.
Dopiero teraz dorosła?
Ano… po ludzku miałaby 56 lat, to jednak całkiem dorosła
Ale to przeliczanie nie jest dokładne, Wiedźminko. Różne rasy mają różną długość życia… średnią oczywiście. Takie labradory żyją tylko 10 lat. Nasz kundelek (mówiliśmy o nim „pies wielorasowy”, żeby nie czuł się urażony), żył 17 lat. Kama, suczka mojej mamy, żyła tylko 10 lat i z tego co wiem, to jest „średnia” wieku dla dogów. Zwykle te duże psy żyją krócej…
A skoro mowa o psach… Mam znajomą Amerykankę – Erin. Ona należy do organizacji wspomagającej osoby niewidome (czy tylko niedowidzące). Co roku bierze do domu małego, kilkutygodniowego szczeniaczka. Oczywiście labradora. Wychowuje go przez rok. Potem oddaje do fundacji z powrotem. Tam pies przechodzi prawdziwą tresurę, aby być „oczami” i pomocą niewidomym. I to głównie ona decyduje, czy pies się do takiej pracy nadaje. Bo nie każdy ma takie predyspozycje. Osoba niewidoma musi polegać na swoim psie, czyli pies musi być odpowiednio inteligentny i pomocny. Nawet nie wiedziałam, że takiego psa przygotowuje się do zadań od dnia urodzenia. Raz, że puszcza się maluchom odgłosy piorunów, rac, czy wystrzałów, żeby je przyzwyczaić i żeby się nie bały. Dwa, nad ich legowiskiem krążą zawieszone zabawki, żeby przyzwyczaić do górowania nad nimi jakichś postaci. Jeśli któryś z maluchów nie może przyzwyczaić się do tych głośnych dźwięków, czy zabawek krążących nad głową, idzie do adopcji do osób prywatnych. Nie nadaje się do dalszej tresury. Osoby jak Erin, biorą malucha do domu. Pomału uczą podstawowych rzeczy. Najpierw do sygnalizowania potrzeb fizjologicznych. Potem przyzwyczają do specjalnej uprzęży. Jak mi wyjaśniła Erin, psy mają coś w rodzaju szorków i z tego wystaje kabłąk, coś jakby prowadnica dla niewidomego. Jeśli pies przywyknie do tego, jest to dla niego normalne. Erin uczy też chodzenia przy nodze. Pies nie może latać jak szalony w te i nazad. Musi nauczyć się uwzględniać możliwości swego pana. Czy można sobie wyobrazić, że taki pies poleci za kotem, czy zającem? To by się taki niewidomy przebiegł!!!
Nie jestem w stanie opisać wszystkich nauk wpajanych przez Erin. A to tylko cząstka tego, co taki pies musi się nauczyć. Właściwy trening i kwalifikacje, pies zdobywa dopiero mając przynajmniej 1,5 roku. I też trwa to z rok. I chyba dlatego nie każdego niewidomego stać by było na takiego psa. Gdyby nie fundacja…
Wiem Mirelko, że to jest różnie. Spaniele żyją na ogół ok. 12 lat. Widziałam szesnastoletnią spanielkę, ale była już biedniusia, ślepa i głucha.
Powoli ma mu się na życie.
Słaby jest, ale zrobił dzisiaj niezły spacer, więc chyba kryzys mamy za sobą.
On już jest w „swoich latach”. Generalnie ma problemy ze stawami, jest po operacji guza, a teraz miał ostry problem jelitowy, więc dobę cała rodzina spędziła na ostrym dyżurze przy psie, z wyprowadzaniem co dwie godziny, również w nocy. Biedny jest, staruszek… Dostaje specjalną karmę, do weta jeździ co trzy tygodnie, jakieś witaminy, suplementy. Robimy, co tylko się da, żeby mu poprawić jakość funkcjonowania, póki jeszcze jest to możliwe. No i jakoś człapiemy…
Trzymam kciuki Jo.
To dobra wiadomość, Jo!
Póki jest to możliwe… trzeba walczyć.
Trzymam kciuki 
Nie jestem zwolenniczką ciągnięcia tego psiego żywota za wszelką cenę. Ale starej babci też nie podałabym zastrzyku tylko dlatego, że ma problem ze wstawaniem. On ma 13 lat. Na goldena to dużo. Przyjdzie jego czas to przyjdzie. A póki co dostaje te witaminy i spędza czas w spokoju, na tarasie razem z nami.
Wielkie
Kochana Jesteś.
Ja się już oddalę. Dobranoc wszystkim, co na Wyspie.

To ja za Tobą

Senna kołysanka po sennym dniu na dobranoc.
Jeszcze obrzędowa lampka…
Dzień dobry
Tylko jakoś toastów zabrakło
A przecież każda z nas jest mamą, nawet jak nasze odeszły już do Krainy Cieni…


Pięterko jak widzę świąteczne
Także kochane moje Mamy i Babcie, wszystkiego co najlepsze i jak największej pociechy z potomków (i oczywiście z małżonków, jeśli która posiada 😉 )! Oby nam zdrowie dopisywało, a reszta jakoś sama przyjdzie
No to Wasze zdrowie Mamuśki, bo jest ono nam bardzo potrzebne
No to… aby nam się…
Koniecznie! I cóż z tego, że w pracy
Nie mogę patrzeć jak tak same pijecie…

U mnie już późno, ale cały dzień był zabiegany. A zaczęło się od rana…
Dzięki temu ja też wyjechałam później, no bo przecież nie mogłam zostawić swego ślubnego szczęścia bez pomocy…
Przy okazji okazało się, że nasza lampa campingowa chyba zakończyła żywot. Nie świeci. I nie pomogła wymiana jarzeniówki. Dobrze, że ją sprawdziłam. Jutro rano (piątek) kupi się nową.
Okazało się, że zaszedł do sklepu i chciał sobie kupić swoje ulubione mleczko, a w portfelu nie znalazł ani jednego dolara. Synek zabrał wszystkie
Poszłam do pokoju synka wyjaśnić co się stało. Nigdy nie ginęły nam pieniądze, a nie sądziłam, żeby synkowi po tych 30 latach życia, raptem charakter się zmienił. Syn miał głupią minę. Powiedział mi, że zobaczył na stole portfel i pomyślał, że to jego. Zabrał więc go na górę. Gdy odkładał swój portfel, przypomniał sobie, że przecież już chyba go odkładał. Pomyślał, że to jego stary i zajrzał. Znalazł trochę kasy i przełożył ją do nowego portfela. Oczywiście oddał ojcu kasę i sam nie wiedział jak ma przepraszać. Tłumaczył, że jest trochę przemęczony, bo bardzo wcześnie wstaje, a w pracy mają teraz tropiki… po prostu przestaje myśleć. I nawet mu wierzę

Małżonek wychodzi zwykle do pracy o 6 rano. Nie mógł znaleźć portfela. Zwykle ma go w kieszeni, ale wczoraj musiał go trochę obmyć (zapaskudził w pracy) i położył na stole. Nie było. Obszukaliśmy razem cały dom i nie mogliśmy znaleźć. W końcu małżonek wściekły jak osa, zajrzał do pokoju syna. A jak!!! Portfel leżał na biurku… Do pracy wyjechał o 6:30.
Jutro wyjeżdżamy na ten swój długi weekend, więc po pracy latałam gotując jednocześnie obiad i wynosząc z piwnicy potrzebne rzeczy. W tej chwili do pokoju na parterze nie ma jak wejść, bo wszystko jest zawalone potrzebnymi nam rzeczami.
Mąż wrócił z pracy jeszcze bardziej wściekły niż do niej wychodził
No to faktycznie głupawka.
Mam nadzieję, że trochę odpoczniecie.
Nie wiem czy rano będę miała czas, żeby tu zajrzeć. Musimy jeszcze pojechać do kilku sklepów. Lodówka pusta, a trzeba wziąć ze sobą jakiś prowiant. Potem pakowanie samochodu i w drogę
Nie za ciekawie zapowiada się nam ten wyjazd. Ale zrezygnować nie chcę. To mają być przelotne burze i mam nadzieję, że między nimi uda nam się trochę połazić po okolicy. Jeśli nie, wrócimy do domu wcześniej. Co można robić przez trzy dni w namiocie?! Dzisiaj Carl mi powiedział, że on w ogóle by się nie wybierał pod namiot, bo nie ma gdzie podłączyć telewizora
Ale on jest Amerykaninem…
Trochę mam obawy… według synoptyków, cały długi weekend ma padać i nawet grzmieć
Udanej wycieczki Mirelko
! I będą znowu fotki fajniste ?
Miłego weekendu życzę wszystkim „wyjechanym” i pozostającym na miejscu
Dziękujemy i wzajemnie, Ptasia Pani
Dzień dobry
Słoneczko świeci, będzie dziś gorący dzień…
Witaj Bożenko! Aaaa, cześć Piękna


Przejechałam na stacjonarnym rowerze szlakiem Mistrza Q
Może mi nocleg zarezerwuje?? Bo jak wracać po takim wysiłku tyle km
Witaj Śliczna! Gratuluję kondycji, bo ja już bym nawet połowy tej trasy nie przejechała.
Witaj Poranna
! Ciągle mi obiecują a to burzę, a to deszcz i ciągle figa. Bez maku!
Witaj Wiedźminko!
Nie tylko Tobie obiecują burze. Dzisiaj ma zagrzmieć w całym kraju, ale chyba z tego znów figa będzie. Coś tam na północy się kroi i słońce u mnie zniknęło, ale nawet deszczu pewnie nie będzie 
Słoneczne, pomatkowe 😉 dzień dobry bardzo
Wszystkim Matusiom najlepszego na cały rok!O! I niech czekają z obiadem!! A se tak za Mistrzem KIG.
No wielkie dzięki
To ja już w ogóle z kuchni nie powinnam wychodzić.
Ale nam się tu zrobił babiniec dniomatkowy
Miłego dnia życzę i lecę robić naleśniki, bo dziś cała załoga na pokładzie!
Trza było Panów na soczystą trawkę wysłać, z rana! Bardzo zdrowy jest chlorofil
A broń Boże
A szpinak? u
lubiony przez Senatora sposób na gnębienie adwersarzy ?
Jak to szło, gdy nie chciał o czymś niewygodnym pamiętać??
U mnie nie ma trawki. Trza by za siatkę iść a oni leniwi
Trza futru nawieść!! Znaczy pokrzywek naciąć, jak dla drobiu robiono kiedyś, gdy na małej powierzchni trawnika wydziobały „…ostatni mleczyk w tym sezonie..”
Cześć JO ! Moje wnuki są u drugiej babci, ale 20 naleśników wzięły ” na drogę „. a ile Ty smażysz na jedno posiedzenie ? Aaa, i jeszcze 30 rogalików z różą 🙂
To się ciesz, bo widocznie Twoje lepiej smakują
Jaśko miał skaz
ę białkową, więc przez trzy lata gotowałam różności bez mleka, jajek, masła paru innych składników. To się nauczyli mojej kuchni, 
Profilaktycznie nie liczę. W praktyce: póki stoję i smażę – oni jedzą.
DzieńDobry:)) Czy lato będzie piękne tego roku??? Czy będzie tyle wrzosów na bukiety???
Dzieńdoberek Stateczku

Amerykańce gadali, że w Polsce tego roku lato będzie zimne i mokre! Ale kto tam Hamerykańcom wierzy
Pan lubisz wrzosy??
Witaj Alleńku kocham, zwłaszcza te wrześniowe:))
Dzień dobry Stateczku
! A mówią, że wrzosy są smutne ?
Aha, znaczy… wrzesień tuż tuż
Tfu tfu bo pan wykraczesz czy co.
Wiedźminko!! Wstawaj, Słońce wysoko!!

Wiedźmineczka?
Szybkie dzień dobry. Odwyk od kompa. Do widzenia:-)
Witaj Zoe
! A co Ci ten komp zawinił?
Dzień dobry 🙂 Wczoraj mnie nie było, ale dzisiaj nadrabiam Baczyńskim tragicznym 🙂 🙂
„Do matki.”
Matko! czy są gdzieś jeszcze te ciche godziny
snów o sławie, zwycięstwie i życiu-bezklęsce,
marzone i zaklęte: z Bogiem, sławą, synem.
Matko! czy są gdzieś jeszcze te jasne godziny?
Godziny… zgonów, życia podeptane butem,
rozbite na minuty i sekundy bólu,
w ostrza broni i walki potrzebą przekute,
ciążące z krokiem naprzód ołowianą kulą.
Były dni – rozpalone szczęściem niezmierzonym,
były dni – zachlapane błotem lilie białe,
były dni – jak perłami usiane korony,
były dni ciche, smutne, nijakie, nieśmiałe.
Ty zawsze jesteś we mnie, trwasz we mnie krwiopłynem
i trwasz tak ziemsko, jednak nadczasowo…
Jak Chrystus cudze przyjmująca winy
i cudze krzyże niosąca nad głową.
Nad nami miłość żywa, bo bogata, wieczna,
nie zakwitła na rwanych rozognieniem ranach,
miłość jak przystań spokojna, bliskością bezpieczna
i jedyna wzajemna bez rany poznana…
Witaj Misiaczku
! To serce ściska. Matka Baczyńskiego, po wojnie, zabiegała o publikację wierszy Krzysztofa i bezskutecznie wydeptywała ścieżki do niechętnych wydawnictw.
Witaj Wiedźminko 🙂 Pomyśleć, że facet, szczeniak właściwie, miał 23 lata kiedy zginął, pisał tak nieziemską poezję w zasadzie to nie bardzo jest go nawet do kogo przyrównać, to klasa sama w sobie, a w połączeniu z Demarczyk, prawdziwa intelektualna masakra 🙂 🙂
Coś Wam opowiem ! Mój wnuczek Jaśko we wrześniu skończy 6 lat i idzie do pierwszej klasy. W jego szkole, dla dzieci szczególnie zdolnych, jest klasa dwujęzyczna, ale wybitnie zdolny Jaśko się nie załapał, bo nie zdał egzaminu z PISEMNEGO angielskiego.
Rozumiecie coś z tego ? Sześciolatki wg pani minister i Elbanowskich są za mało rozumne do pierwszej klasy, natomiast pięciolatek powinien pisać i czytać po angielsku, żeby być w dwujęzycznej klasie.
Paranoja ??? czy polska rzeczywistość
?
Chore
Baaardzo chore
Czego się Jaś nie nauczył w wieku 3 lat, tego 6 letni Jaśko nie będzie umiał 🙂

Ale tu puchy! Wszyscy imprezują, czy co?
Ogródki obrabiają. Zarośnięte okropnie, a tu żywopłot do przycięcia, trawa dwa tygodnie nie koszona.. I jak tu to wszystko ogarnąć??
Fakt, samo nic się nie zrobi. Każdy ma coś tam, coś tam do roboty.
Stanowczo zbyt szybko czas zapiernicza… Ewentualnie ja się starzeję. Ale… czy to możliwe??? Aby??? Młodość nie wieczność??
Coś podobnego.. Doprawdy
Wymiękłam. Świętowanie mnie wyczerpało.

Dobranoc.
Spokojnej nocy, Jo. Ja idę w Twoje ślady
Trzecia kordełka musowo
Dobrej nocy…
Matuśku najmilejsza! I jaką mam szansę pogadać? Ledwie do domu wrócę z pracy i się otrzepię jak mokry pies i zajrzę na Wyspę, jak już wszyscy śpią pod kordełką 🙁
Ja jestem !
Uczęstowana Campari zasnęłam po powrocie do domu i mogę teraz się rozwinąć !Ciekawe czy to słodko-gorzkie paskudztwo zawiera jakiś środek nasenny? 
Jesteś ptak przelotny i nie wiada kiedy przysiądziesz 🙂
To jest jedność myśli dopiero, przyzwałaś mnie spośród odmętów gry, porzuciłem radosne wirtualne mordowanie, bo przywołał mnie zew Wyspy, poważnie 🙂 🙂
Dobranockowo „Dzwony rurowe”. Stare, ale zawsze dobre.
Ludzie są wyraźnie przeceniani, nieludzie górą 🙂 🙂
Z kim walczyłeś ? Kompletnie nie znam sie na grach, może mnie zachęcisz ?
Zastanawiałam się podczas kapieli dlaczego dobra bozia stworzyła takie paskudne typy ludzkie ? Dla kaprysu?
Które te paskudne tak konkretniej?
Dzień dobry 🙂 Są tysiące gatunków gier Wiedźminko, począwszy od gier karcianych, szachów i domina, aż po gry typu MMORPG (skrót od Massively multiplayer online role-playing game] czyli wirtualne światy o olbrzymich mapach, na których toczy się wirtualne życie milionów awatarów kierowanych przez graczy, gdzie możesz być dosłownie kim chcesz, czarodziejki są zwłaszcza doceniane 🙂 Niestety gry tego typu na pewnym etapie rozwoju awatara wymagają tzw. mikropłatności w całkiem realnej walucie, które z czasem składają się na całkiem pokaźną sumę. Ja preferuję 3 rodzaje gier RPG typu hack & slash czyli rąbanki na miecze typu Diablo, Dungeon Siege czy Risen o dziwo kompletnie mnie nie wciągnął Wiedźmin, rzuciłem ta grę w kąt nawet nie w połowie, drugim gatunkiem są ścigałki samochodowe z niekwestionowanym królem gatunku Need for Speed i moje ukochane strzelanki strategiczne w które można grać samotnie lub zespołowo, samotnie po prostu próbujesz jak najdłużej przeżyć na terenie po którym szaleje kilkudziesięciu uzbrojonych po zęby zawodników, lub zespołowe, wtedy musisz mieć swój zespół, lub dołączyć do istniejącego, wymaga znajomości mapy – terenu walki i taktycznego planowania, które jeśli masz swój zespół, a ja miałem, trwały czasem i kilka godzin. W zespole jest zazwyczaj 4 ludzi, każdy o innej specjalności, ja np. wyspecjalizowałem się w snajperce, jest też zwiadowca z lekką bronią maszynową, specjalista od ładunków wybuchowych i gość z armatą pod pachą. Cele rozgrywki są różne, moze chodzić o wyeliminowanie pozostałego zespołu czy zespołów z mapy, walki o obiekt, czyli jedna ekipa broni jakiejś pozycji, budynku np. druga usiłuje go zdobyć, albo walki o flagę czyli jak najszybszym dotarciu do określonego punktu na mapie nie dając się utłuc po drodze. To tak w skrócie, bo mogę się rozwlekać godzinami. Dodam tylko na koniec,ze moja baba jest namiętnym graczem w literaki, czyli coś na kształt gry w scrabble i gry typu escape room, polegającej na próbie wydostania się z pokoju, budynku, zamku etc. przy pomocy dedukcji, szukania kluczy, śladów i rozwiązywania logicznych łamigłówek, jak dla mnie zbyt statyczne 🙂 🙂
Czyste szaleństwo Miśku. Chyba jednak nie zacznę, bo i tak mam za mało czasu na wszystkie swoje pomysły. Nie są ci one nadzwyczajne, ale i tak bywam w niedoczasie. 🙂
Coś krótka ta noc.

No dobra – wina kota. Na wszelki wypadek wstawię ekspresik, niech czeka.
Dzieńdoberek
Z przyjemnością skorzystam z ekspresika na skuteczne obudzenie
Pada deszcz i nie chciało mi się wychodzić z pod kordełki.
A kota szmatą bez łeb, o!
To nie takie proste… Szybki jest
Dzień dobry

Pracowity plan dnia mam. Może się uda wszystko zrobić?
No to do dzieła!
Miłego, spokojnego dnia… i do popotem
Niech Ci się uda prędko wszystko zrobić, żebyś mogła do nas wrócić
Witam ciepło i słonecznie:)) Trzech Króli tuż, tuż :))
Trzech Króli? A ja myślałam, że to już się zbliża Wielkanoc!
Nie zgadzam się. Najpierw prezenty pod choinką. Po co ja tę choinkę przesadzałam do ogródka?
W ramach Kwiatu Lotosu oraz wznoszenia ponad własną niedoskonałość, postanowiłam ruszyć derrière i zawlec synów na edukacyjne zwiedzanie Pałacu Wilanowskiego.
Było super!
W czerwcu następny temat i z pewnością znów pójdziemy. Czy tego chcą, czy nie…
Jak się ma takie dzieci, jak moje, to człowiek raczej się nie wyrywa do różnych takich miejskich atrakcji, ale to było przeznaczone dla dzieci z autyzmem, więc pomyślałam, że co mi szkodzi? Zwłaszcza, że długi weekend spędzamy w domu. To ich przynajmniej na dwie godziny oderwę od kompów. I dobrze myślałam!
A jak ktoś chce zobaczyć Jaśka w roli Pana na Wilanowie, to zapraszam do Szkiców 😀
Wcześniejsze dobranoc, bo wyrobiłam nadnormę spacerową. Albo jakoś podobnie.

Ja też powiem dobranoc i pójdę pod kordełkę
Dobrej nocy zatem 🙂 🙂
Oglądałam dziś okolicę w Trzebieży.W przystani mnóstwo jachtów jeszcze stoi na lądzie. Ciekawe dlaczego, skoro sezon w pełni?
dzynarodowo.
Za to motocykle zrobiły sobie zjazd, było nawet mię
Sezon w pełni, ale nie wszyscy mają urlopy
I dobranoc
Dzień dobry!
Następny gorący dzień się zaczyna. 
A skoro wyżej była mowa o żaglach, to na dobry początek dnia piosenka…
Dzień dobry!

Ostatni dzień lenistwa przed końcorocznym zrywem. A potem upojne dwa miesiące z potomstwem w domu… O ile przebrniemy przez Jaśka świadectwo…
To co? Komuś kawy? Herbatki?
Widać, że dziś nie ma chętnych na kawę, wszyscy chyba są wyjechani. Ja też dopiero teraz dopłynęłam do Wyspy
Ja tu cumuję
Dzień dobry !
a nowa wycieraczka nikomu sie nie przyśniła ?
Sennie i parno, będzie burza czy nie będzie ?
Nas burza ominęła jak zwykle. Zmierza w Twoim kierunku.
Nowa wycieraczka może byłaby dobra, ale kto będzie na niej pisać, jeśli nawet ta jest prawie pusta 
Dzień dobry! Powrócony-m już do domu. Droga bardzo przyzwoita, same autostrady, korek po wypadku tylko z przeciwka.
Widzę, że ktoś tu jest NADER dyskretny, dziękuję
A mówią, że dyskrecja teraz nie w cenie…
Ależ w cenie, dlatego dziękuję.
Otóż byliśmy w Warszawie u przyjaciół, którzy stosunkowo niedawno przeprowadzili się z Poznania (szkoda), a teraz mieszkają w tzw. Lemingradzie, czyli miasteczku Wilanów. Mimo negatywnych opinii przeróżnych osób muszę stwierdzić, że to bardzo przyjemne otoczenie, przypominające nieco dzielnice podparyskie, z mnóstwem zieleni i miejsc służących rekreacji. Poza zwiedzaniem okolic, ze szczególnym uwzględnieniem parku przy pałacu w Wilanowie, jeździliśmy też do centrum Warszawy – byliśmy w PKiNie na wystawie dokumentującej rejs i zatonięcie „Titanica” (dość drobiazgowo i z wykorzystaniem autentycznych przedmiotów wyciągniętych z wraku), a także w Muzeum Historii Żydów Polskich.
Czy jak się mieszka pod dzielnicą przypominającą podparyskie dzielnice, ti nadal jest to nobilitujące?
Bo bym sobie czasem ego dowartościowała patrząc z okna na dziki, sarny, bażanty… Lisy, zające, koparki… A, nie – to już inna bajka
Ale mnie też się Miasteczko Słoików podoba.
Poczekaj, poczekaj, maluczko, a będziesz miała takie otoczenie a la podparyskie naokoło. A na razie ciesz się zielenią i całym tym inwentarzem.
Prawda…
Witam Powróconego!
Coś mi się wydaje, że ze wspomnień powstanie nowe pięterko?! 
No więc właśnie nie, to znaczy owszem, powstanie, ale nie z tych, bo raz, że nie mam prawie żadnej dokumentacji foto, a dwa, że nie wszystko nadaje się do opisywania… A powstanie relacja z zupełnie innej okazji, chowanej na zaś.
Chociaż oczywiście pewien spacer psa Maurycego i towarzyszących mu sześciorga ludzi w różnym wieku – raczej tak. Ale sam tylko spacer z tych pięciu dni to trochę mało.
Brzmi tajemniczo…
To może prościej – będzie pięterko z relacją, i to z długiego majowego weekendu, tyle że poprzedniego.
Zdjęć nie masz 😀
Bez zdjęć się nie liczy 😀
No właśnie. A z pierwszego maja mam. Jak tu jeszcze parę rzeczy ogarnę, to wybuduję pięterko.
Witajcie!
Miło było, nawet bardzo, ale wrócić też miło.
Za chwilę przeczytam, tylko zapobiegnę pewnym podstawowym deficytom (np. snu) 😉
Się imprezowało, co?
Nie to, co my na Wyspie. Cisza, spokój, ommm…
Się imprezowało, a co…
A dobrze!
W miłym towarzystwie, szkoda czasu na sen… 🙂
A mnie snu nie brakowało, bo przyjaciele lubią późno wstać.
Ale szkoda dnia! Ja np. dziś nie śpię od godz. piątej. Wyśpię się w zimie lub jesieni jak będzie słota.
Bardzo przepraszam, ale mnie odciągnęło od komputera, dopiero teraz mogę. Idę budować nowe pięterko.
Ja też byłam odciągnięta.
Wieczór.
Cykady.
A, nie – ale podobne.
Jutro ostatnia prosta.
Na cykladach?
Już się pożegnam, do jutra na nowym pięterku – mam nadzieję

Kordełkę sobie podaruję, noce są zbyt ciepłe
A ja jednak z kordełką. Tak na wypadek.

Spokojnej!
Nnno, panowie powróceni, jeden aktywny, drugi śpiący, a no
we pięterko powitam radośnie!
To ja jeszcze dłuższą chwilę popiszę (i powybieram materiał foto), a dobranockę dam jeszcze tutaj. I wrzucę nowy wpis, jak skończę, w nocy.
Dobranocka.
Tego słuchaliśmy dzisiaj w drodze, więc niech i Wyspę opłyną te dźwięki. Wiadomo, kto, wiadomo, co – przedstawiać nie trzeba.
Snów falujących, już całkiem letnich.
PS. Zaraz stawiam nowe pięterko, ale pewnie i tak dopiero rano będzie zasiedlone 😉
Same przyjemności wieczorową porą
, bo to i Enya i nowe pięterko !
Tu lampka, a tam, wyżej- czysta ciekawość 🙂

Dzień dobry poweekendowo.
Herbatka czeka wyżej 😀