« Deszczowy wtorek... Wzrok orli drugiej kategorii »

Mała zagwozdka historyczna

Smutnej pamięci dziadek naszego bohatera
Królowi Karolowi Szwedzkiemu towarzyszył w Prusach i Warmii,
Zaś tata bohatera był to dość znany generał
A potem nawet feldcechmistrz wrogiej, austriackiej armii.
Prababcia była Włoszką, nosiła nazwisko Rofranco,
Natomiast z dwóch babek każda szła swoją ścieżką,
Bo jedna była Litwinką, druga austriacką poddanką,
Atoli po swoim tatusiu Kinskim, w połowie Czeszką.
Bohater nasz się urodził w Wiedniu, przy Herrengasse.
Ochrzczony został natychmiast w pobliskiej Schottenkirche,
I poszedł z tym całym bagażem na swoją życiową trasę
Na której go spotkały co krok przeżycia nieliche.
Wsławił się w damskich sypialniach i na bitewnych polach
Z bagnetem w ręku żołnierzy własnym przykładem krzepił,
I wszedł na karty historii jako typowy Polak.
A zginął w błotnistej Elsterze. A zwano go „książę Pepi”.

 

Andrzej Waligórski.

165 komentarzy

  1. Bożena pisze:

    No, udało się. Witam na nowym pięterku. 🙂

    • Wiedźma pisze:

      Witaj Poranna . Nietrudno zgadnąć, że ten przystojniak to książę Józef Poniatowski, bo któz inny byłby nazywany ” Pepi”?
      Bawidamek i elegant, bratanek królewski, dzielny żołnierz i miłośnik muzyki.. Happy

    • Wiedźma pisze:

      Kosmopolita, Polak z wyboru….

    • Bożena pisze:

      Ładnie to wyśpiewał Gintrowski, a Waligórski opisał 🙂

      • Wiedźma pisze:

        Tak, oni obaj umieli pisać o ważnych postaciach…

        • Wiedźma pisze:

          Bardzo tez mi się podoba Gintrowskiego śpiewka o margrabim Wielopolskim, choc słowa napisał kto inny.

          • Bożena pisze:

            Mi też się to podoba. Approve Upadać też trzeba ładnie…

            • Wiedźma pisze:

              Wpisuje mi się ta wycieraczka w mój mało pogodny poniedziałkowy nastrój.
              Nic, tylko siąść i się zadumać dlaczego to tak smętnie. Crazy Ano, mądry, ale dumny i arogancki margrabia powiadał, że można coś robić dla Polaków, ale nie z Polakami.

              • Bożena pisze:

                Hmmm… smutne ale prawdziwe…

                • Wiedźma pisze:

                  Wielopolski spolonizował administrację, za jego sprawą przywrócono prawa szkolnictwu polskiemu, powstała Szkoła Główna ( reaktywawacja Uniwersytetu Warszawskiego z 1816 roku ), oczynszowano chłopów. powołano Radę Stanu i samorządy miejskie. Żydzi uzyskali prawa. I wszystko diabli wzięli…Za to mielismy powstanie Styczniowe, a margrabia wyjechał do Drezna . Na stałe.

              • Quackie pisze:

                No więc mam dokładnie tak samo, tzn. natychmiast mi się przypomina ta piosenka, kiedy słyszę albo czytam o absurdach naszej codzienności.

              • Wachmistrz pisze:

                Nibyż ciężko nad Wielopolskim osądu dokonać, bo ten najwięcej tem skażony, że go za patrona wzięli bolszewiccy jurgieltnicy promoskiewscy, głębszej w karierowiczostwie i zaprzaństwie własnem szukając idei, tej, że jako giganta moskiewskiego pokonać nie idzie, to trza się przyłączyć i z przyłączenia tego możebnie największe wyciągnąć korzyści. Krztyna w tem słuszności jest, a ta mianowicie, że pokonanie giganta moskiewskiego wielekroć trudniejsze, niźli jakiejbądź inszej (no…może poza Kitajcami) nacyi we świecie. Sęk bowiem w zmaganiach z Moskwą odwieczny jest w tem, że carat, obojętne: biały, czerwony czy putinowski, gdy o prestiż i zranioną dumę mocarstwową Wielkorusa idzie, nie zna pojęcia „strat nieakceptowalnych”, tandem zbrojne wymuszenie czegobądź prawdziwie jest rachowaniem kamieni rzucanych na szaniec, z tem, że naturalną rzeczy koleją my tych kamieni mamy wielekroć mniej, niźli oni poświęcić mogą swoich…
                Mógł Michael Collins z paroma setkami zaledwie bojowców terrorem celnym przymusić Angielczyków, by te straty rachować poczęli i ku tejże przyszli na koniec konstatacyi, że ustąpić Irlandczykom przyjdzie? Mógł, bo szczęśliwie przeciw sobie miał naród kupiecki, co tych zysków i strat szacować aż do bólu potrafi, aleć to nie z Moskwą taka gadka… Tam i nieszczęście nasze wtóre, że się zawżdy paru oświeceńszych trafi, co przeciw władzy pyskować umieją, a u nas to zawżdy za przedświt nieledwie przebudzenia narodu widzieć chciano i widziano. Tak się nabrali i nasi spiskowcy, co się z dekabrystami znosili, podobnie właśnie insurgenci z 1863, zasię socyjałowie wielu barw i maści, przepominając, że tam wciąż naród oznacza milijony ludzi o duszach rabów, co na jeden prikaz gardła rżnąć pójdą gotowi, ani myśląc o buncie… Choć znów, gdy się tam czasem ten bunt zdarzy, to nie wiedzieć, co gorsze: choroba czy lekarstwo…
                Do Wielopolskiego wracając: ów, zda mi się, tejże granicy zatracił, gdzie szło jeszcze o polityce jego, lepszej czy gorszej, rozprawiać, gdy ręki do proskrypcyj i denuncjacji przedstawicieli własnego narodu przyłożył. Do tegoż momentu to może była jeszcze i jaka koncepcyja, nie orzekam ja: lepsza czy gorsza… Ale była! Za tej granicy przekroczeniem mogę ja w tem sporze jeno odmówić racji Pruszyńskiemu i Bocheńskiemu, a przyznać Łojkowi, co w niem jeno pierwowzór Quislinga widział…
                Kłaniam nisko:)

                • Quackie pisze:

                  Brawo!

                • Alla pisze:

                  Perełka
                  Poklon

                • Wiedźma pisze:

                  Słusznie prawisz Wachmistrzu ! Bo jednak margrabia broniąc własnych koncepcji, brankę spowodował, a ta ” służba” lat 25 trwała, więc w sumie był to wyrok na młodzież.
                  I smutna prawdą jest, że nieliczni głowy nadstawiali, by ” czerepom rubasznym ” dać powód do późniejszej dumy z ’ umiłowania wolności”.

  2. Bożena pisze:

    Wcale mu się nie dziwię, że wyjechał… Wink1

  3. Max pisze:

    Dzień dobry 🙂 Warto przy okazji wspomnieć ,że przyczyną tragedii ks. Poniatowskiego ,była głupia moda na wygiętą szyję konia przez spinanie jego chrap, z rzemieniem na piersi zwierzęcia. To wierzchowiec Poniatowskiego się utopił , a ranny Książę razem z nim . Taka była głupia ta elegancja psiakrew… Tears

    • Bożena pisze:

      Ale jaki szyk! Conceited

    • Quackie pisze:

      Coś podobnego, tego nie wiedziałem! Tzn. gdyby nie moda, koń mógłby unieść pysk w górę i oddychać, więc może by przepłynął? O TAKICH skutkach mody rzadko się czyta.

      • Bożena pisze:

        Fantazja i głupota ludzka nie mają granic.

        • Quackie pisze:

          Jeszcze mi się kojarzy, aczkolwiek z czasów dużo bliższych, z międzywojnia, historia Isadory Duncan, która zmarła po tym, jak jej powiewny szal wkręcił się w szprychy koła sportowego kabrioletu.

          • Max pisze:

            Oczywiście ks. Poniatowski mógł ten rzemień przeciąć przed bitwą i koń Elsterę by przepłynął , ale jak by to wyglądało, książę i na wałachu ? Nie uchodzi , nie uchodzi … Disapproval

            • Wiedźma pisze:

              Myślisz, że Poniatowski był w stanie myśleć przytomnie ?

              • Quackie pisze:

                Też myślę, że nie zdążył skojarzyć modnego przegięcia (w przenośni i dosłownie), a jeżeli nawet skojarzył, to było już za późno…

              • Tetryk56 pisze:

                O ile ze szkół pamiętam, to do Elstery skakał już ranny…

                • Wachmistrz pisze:

                  Dodajmy jeszcze strzemiona, z których ranny i osłabiony książę mógł już nie mieć siły nóg wyciągnąć, osobliwie jeśli wbił w nie stóp głęboko, co się często dowódcom zdarza, gdy w strzemionach staje, by prospektu mieć lepszego, jako na pole bitewne poziera…
                  Kłaniam nisko:)

          • Tetryk56 pisze:

            A swoją drogą – w tv (AleKino+) leci właśnie „Fortepian” Jane Campion. Film ten kończy się bardzo podobną sytuacją – tu na szczęście zakończoną pozytywnie.

        • Tetryk56 pisze:

          Słyszałem o przypadku dwóch kombinatorów, przelewających w stodole benzynę z wiadra do kanistra. A że było ciemno, przyświecali sobie zapałkami…

  4. Quackie pisze:

    Dzień dobry wieczorkiem. Dzisiaj jeden z TYCH dni, kiedy co kilka(naście) minut dzieje się coś, co mi przerywa. Dlatego z pracą jeszcze w lesie, ale już mam dość powoli… Pracy na dziś, oczywiście.

  5. Wiedźma pisze:

    Jakoś widać, że poniedziałek nikomu się nie udał Tears

    • miral59 pisze:

      No, może nie do końca nikomu, Wiedźminko Wink Delighted Co prawda żadnych rewelacji nie było dzisiaj, ale też i nie był to zbyt męczący dzień. A i humorek taki sobie, czyli nie deprecha, ale i nie euforia… ot, dzień jak codzień Pleasure
      Nawet zdążyłam po pracy ugotować obiadek swoim chłopcom. Co prawda synek tylko zapytał co na obiad i odgrzał sobie niedzielne kiełbaski z grilla, ale głodny nie chodził Overjoy Małżonek „wrąbał” za dwóch, bo karkówkę lubi Delicious No i jest równowaga w rodzinie. Nikt nie głodny i obiad zjedzony Delighted
      Małżonek na jutro szykuje spaghetti Delicious Czyli jutrzejszy obiad mam z głowy Approve Małżonek jest mistrzem tej potrawy. Już niejedna osoba to stwierdziła. Sama nie wiem dokładnie co tam dodaje, ale wiem, że zawsze jakieś wino (oczywiście w odpowiednich ilościach) Wink Delighted Czyli jutro po pracy niczego nie gotuję, tylko się byczę Approve

  6. Wiedźma pisze:

    Więc może Krafftówna ?

  7. Bożena pisze:

    Mało dziś w nocy spałam, więc już się pożegnam. GoodNight
    lulu

  8. Zoe pisze:

    Sto milionów lat temu kupiłem swoją pierwszą oryginalną płytę CD. Była to „The Lion and The Cobra” płyta nagrana przez Shinead O’Connor. Nie zdobyła ona super wielkiej popularności mimo, iż są na niej takie porażające utwory:

    Najbardziej znany przebój to oczywiście „Nothing Compares 2 U”, napisany przez niedawno zmarłego Prince’a. Od wielu lat piosenkarka cierpi na powracającą depresję. Dzisiaj podano, że zaginęła…

  9. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj mam apetyt na ciepły głos Stasia Soyki. No to proponuję „Czas nas uczy pogody”, bo to dość refleksyjne na dobranoc, a jednocześnie nie za głośne, mimo niektórych momentów. I finału.

    Snów pogodnych, a z tą pogodą by było dobrze, jakby było inaczej niż za oknem.

  10. Wiedźma pisze:

    Dobranoc

  11. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Dotarłam i poczytałam Delighted
    Pięterko wielce pouczające Pleasure Bożenka jak zwykle wyszukała rarytasik AW Pleasure
    Prawdę mówiąc, to nawet nie wiedziałam, że głupia moda końska stała się przyczyną śmierci Poniatowskiego… Happy To znaczy ja wiem, że on był ranny, zanim wskoczył do rzeki. Gdyby nie był, to pewnie nawet gdyby koń mu się utopił, to jakoś do brzegu by dopłyną. A tak poszli na dno obydwaj… Sad
    I taka moda faktycznie jest głupia. Skrępowany koń jest chyba bardziej nerwowy… podczas galopu wyciąga szyję daleko przed siebie… a tu nie ma jak…
    I ta dziwna moda na poprawianie Matki Natury jest po dziś dzień. Obcina się psom ogony, obcina i usztywnia uszy (nazywają to profilowaniem), bo to niby ładniej wygląda. Wypala się laserem pazurki kotom, żeby nie drapały… bo to dla ich bezpieczeństwa. Tym ludziom już na dobre w głowach się przewraca Disapproval

  12. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Cieszę się Mireczko, że pięterko Ci się podoba. Happy
    Dziś następny chłodny dzień 🙁

  13. Jo. pisze:

    …bry
    expresso
    Kawę podano.
    Do tego ciastka francuskie prosto z piekarnika.
    (Czekamy na busa szkolnego… Kuba do szkoły. Mama wróci pod kordełkę na kwadransik.)

  14. Zoe pisze:

    Hm. Jakby tu się dzisiaj powitać. Joł:-)

  15. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Rozpocząłem pierwszy dzień reszty mojego życia. Zobaczymy, co przyniesie…

  16. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Mokro, dobrze, że tylko za oknem.

  17. Quackie pisze:

    Uciekam na razie. Tym bardziej, że szykuje się kolejny dzień z cyklu „Będzie się działo sporo, ino że nie w pracy, tylko wbrew niej”.

  18. Quackie pisze:

    Przelotem, bo mi się przypomniała adekwatna piosenka. Mimo że gradu tutaj nie było.

  19. Bożena pisze:

    No to proponuję dobry sposób na poprawę nastroju…

  20. misiek pancerny pisze:

    Dzień dobry 🙂 Historycznie się porobiło, wczoraj akurat zgłębiałem życiorys Joanny Szalonej, żony Filipa Pięknego w odniesieniu do pewnego obecnego polityka, który podobnie jak ona nie potrafi pożegnać się ze swoim zmarłym ukochanym. Wielce ciekawa historia, ale nie polecam co wrażliwszym, bo upiorna i makabryczna [czyli taka jakie lubię najbardziej] 🙂 🙂

    • Bożena pisze:

      Na pewno nie sięgnę po tę historię, takich unikam. 🙁

    • Quackie pisze:

      Coś jest w tej historii, ja z kolei obejrzałem ostatnio z przyjemnością film „Admirał” o Michielu de Ruyterze, znakomitym holenderskim (niderlandzkim? 😉 ) admirale z XVII w.

  21. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Co za zbieżność pogodowa!!! U mnie też kropi i chłodno Sad

    • Quackie pisze:

      Dobry! (chociaż mokry) Może to się, nie daj Boże, przez Wyspę jakoś przenosi? Ale tu zawsze ciepły klimat panuje, więc…

    • Max pisze:

      Jeśli jest tak samo , to po cholerę tam siedzisz ? Pakuj manatki i fru …na stare śmieci . Objechałem kawałek wschodniej ” flanki ” i widziałem wiele opuszczonych siedzib . Jest w czym wybierać . Przy okazji dowiedziałem się , że piękne jezioro Siemianówka ,to sztuczny zbiornik wykonany w latach 50 -tych ub.w. jako rezerwa wody pitnej dla Białegostoku .Jak widać poprzednia władza dbała o dostatek wody , a nie o ocet jak głoszą niektórzy … Tears

  22. Quackie pisze:

    Kochani, właśnie wymieniłem komputer na nowszy (chociaż używany), jestem w trakcie konfigurowania z fachowcem, jednak mogą mieć miejsce pewne perturbacje.

  23. Quackie pisze:

    Mistrzu Tetryku, pomocy. Próbuję odzyskać hasło do Wyspy, żeby mieć pełny dostęp, i jak chcę skorzystać z funkcji „zapomniałeś hasła”, WordPress wyrzuca następujący komunikat: „Email nie mógł zostać wysłany.
    Możliwa przyczyna: prawdopodobnie twój serwer ma wyłączoną funkcję mail().”

  24. Jo. pisze:

    Idę spać. Jutro znowu pobudka o szóstej, a ja – że przypomnę – między drugą a piątą na ogół nie śpię. Ech… na szczęście pojutrze już będzie mąż na porannej zmianie.

    Zatem pod kordełkę i do zobaczenia przy kawie.
    kordelka

  25. Zoe pisze:

    Ha. Kawałek na dobranoc dla rowerzystów z wyspy:-)

    • Quackie pisze:

      Oficjalnie przyjmuję jako dobranockę na dzisiaj, po wrażeniach wszelkich (w związku z pogodą i zmianami komputerowymi nie jeździłem dzisiaj, czego żałuję).

  26. Wiedźma pisze:

    Pora na lampkę. Przespałam znaczną część popołudnia. Biomet do kitu ? Distort

  27. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Padam na dziób Tired Dziś był niespodziewanie długi dzień w pracy Weary Jak wyjechałam z domu o 8 tak wróciłam po 21… i to padnięta Weary
    Na dokładkę wkurzyłam się na swoich chłopców Conceited Małżonek uważał, że skoro wczoraj przygotował mięsko do spaghetti, to już dziś makaronu to tego gotował nie będzie. Synek nawet nie wiem co jadł, bo się na dole nie pokazał. A ja wróciłam taka głodna… Conceited Dobrze, że jeszcze trochę tej wczorajszej karkówki zostało, bo zanim bym ugotowała ten makaron… Sad A tak się cieszyłam, że dziś po pracy się byczę. No to zaraz idę się byczyć Wink Makaron ugotuję jutro… będzie obiad Conceited

  28. miral59 pisze:

    Miłego środowania Wyspiarze!!! Delighted
    I dobranoc Spanko

  29. Jo. pisze:

    expresso kawę podano.
    Kawa1 herbatę również.
    Dzień dobry.

  30. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Kawa, herbata podane… jak miło jest znaleźć się rankiem na Wyspie! Delighted

  31. Quackie pisze:

    Dzień dobry, z kawą do Państwa przychodzę, środa zaczyna się mocnym słońcem, żeby już tak zostało i się nagrzało, bym sobie życzył!

  32. Quackie pisze:

    Minęła godzina dziewiąta, oddalam się dostojnie do pracki.

    • Zoe pisze:

      Pracujesz jeszcze? Czy już skończyłeś?;-)

      • Quackie pisze:

        Pracuję, proszę pana i w ogóle mnie tu nie ma. Tzn. pierwszy etap skończyłem, teraz etap drugi, trochę mniej pracochłonny. A po nim czynności końcowe, związane z odesłaniem zamówienia do klienta.

        • Jo. pisze:

          Chorobcia – jak Ty to robisz, że Cię nie ma, a jesteś?
          Nie, wróć – tak to ja też potrafię. Że JESTEŚ, a Cię nie ma?
          Zaraz, to też się da… Ale że PRACUJESZ, czyli Cię nie ma, a JESTEŚ???
          Happy-Grin

  33. Bożena pisze:

    Zaświeciło słońce, będzie dobrze! Delighted

  34. Alla pisze:

    Majowe dzień dobry Delighted
    Uprasza się, Szan.Państwa, o nie marudzenie! Conceited
    Jeszcze żaby z nieba nie spadają!! Jak onegdaj na Węgrzech!!
    To tak a propos pogody Happy-Grin

  35. misiek pancerny pisze:

    Dzień dobry 🙂 Zgłodniałem jakoś 🙂

  36. Quackie pisze:

    Dzień dobry po południu. Już się wydawało, że wszystko będzie OK, norma zrobiona w terminie etc., kiedy podczas remontu jeden facet wbił się w kabel i wyłączył jedną fazę w całej kamienicy.

    No i jeszcze działam, w związku z tym, dobrze że komputer się nie wyłączył z kopa, tylko miałem czas go wyłączyć w sposób kontrolowany. No i nic mi nie przepadło z tego, co wcześniej wypracowałem.

  37. Quackie pisze:

    Oo, a teraz piszę z telefonu, bo system w nowym komputerze zażyczył sobie wgrania aktualizacji. Tylko 67 sztuk.

    • Tetryk56 pisze:

      I tak nieźle. Aktualnie stawiany od zera Win7.SP1 na początek ściąga ok. 240-tu…

      • Quackie pisze:

        To ja mam chyba stawiany nie od zera. Co prawda właśnie skończył instalować te 67 i zgłasza 8 następnych, a czy i kiedy się to skończy…

        • Tetryk56 pisze:

          Tych cykli może być kilka, ale nie musisz czekać na ich zakończenie – w trakcie instalowania można robić swoje, tylko zapisywać pracę przed zgodą na restart…

          • Quackie pisze:

            No niby tak, ale te 67 aktualizacji instalowało się ładny szmat czasu – dobrze ponad godzinę. Czyli ten czas w plecy, niestetyż.

  38. Quackie pisze:

    Idę zaraz pokręcić, na stacjonarnym. Dzisiaj nie ma szansy inaczej.

  39. korab pisze:

    DobryWieczór:)) Jutro udaję się z żoną do Urzędu Miejskiego celem odebrania medali za długoletnie pożycie małżeńskie. Pięćdziesiąt lat minęło jak jeden dzień……..

  40. Bożena pisze:

    Dość na dzisiaj, idę pod kordełkę. Dobranoc kordelka

  41. Alla pisze:

    Jeszcze się nie wyspałam… Śpię dalej.
    Dobranoc I-m-in-love

  42. Quackie pisze:

    A ja właśnie się wykręciłem do imentu. Spokojnej wszystkim śpiącym lub zasypiającym!

  43. Quackie pisze:

    Ku dobranocce czas zmierzać.

    Dzisiaj taki kwartet, którego utwory już grywałem na dobranoc, ale tego, co dzisiaj, to nie – po rozpadzie grupy Yes zeszło się czterech panów z tego zespołu – Anderson, Bruford, Wakeman i Howe – i nagrali płytę (niejedną) pod marką złożoną z tych czterech nazwisk. Ta wszakże była pierwsza (1989), miałem oryginalną kasetę (!) z zawartością.

    Z tej płyty „The Meeting”, czyli spotkanie. Minimalistyczne – klawisze i głos, proste, ładne, bez zadęcia, mimo że sentymentalne i może się wydawać cukierkowe nieco.

    Snów o cukierkach zatem (niektórzy takie mają, hm hm).

  44. Jo. pisze:

    Późno się zrobiło… Ale jutro nie ja będę Kubie kawę robić 😀
    kordelka

  45. Wiedźma pisze:

    Słodko więc mówię dobranoc i zapraszam na nowe pięterko Wink

Skomentuj Wiedźma Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)