Smutnej pamięci dziadek naszego bohatera
Królowi Karolowi Szwedzkiemu towarzyszył w Prusach i Warmii,
Zaś tata bohatera był to dość znany generał
A potem nawet feldcechmistrz wrogiej, austriackiej armii.
Prababcia była Włoszką, nosiła nazwisko Rofranco,
Natomiast z dwóch babek każda szła swoją ścieżką,
Bo jedna była Litwinką, druga austriacką poddanką,
Atoli po swoim tatusiu Kinskim, w połowie Czeszką.
Bohater nasz się urodził w Wiedniu, przy Herrengasse.
Ochrzczony został natychmiast w pobliskiej Schottenkirche,
I poszedł z tym całym bagażem na swoją życiową trasę
Na której go spotkały co krok przeżycia nieliche.
Wsławił się w damskich sypialniach i na bitewnych polach
Z bagnetem w ręku żołnierzy własnym przykładem krzepił,
I wszedł na karty historii jako typowy Polak.
A zginął w błotnistej Elsterze. A zwano go „książę Pepi”.
Andrzej Waligórski.




No, udało się. Witam na nowym pięterku. 🙂
Witaj Poranna . Nietrudno zgadnąć, że ten przystojniak to książę Józef Poniatowski, bo któz inny byłby nazywany ” Pepi”?
Bawidamek i elegant, bratanek królewski, dzielny żołnierz i miłośnik muzyki..
Kosmopolita, Polak z wyboru….
Ładnie to wyśpiewał Gintrowski, a Waligórski opisał 🙂
Tak, oni obaj umieli pisać o ważnych postaciach…
Bardzo tez mi się podoba Gintrowskiego śpiewka o margrabim Wielopolskim, choc słowa napisał kto inny.
Mi też się to podoba.
Upadać też trzeba ładnie…
Wpisuje mi się ta wycieraczka w mój mało pogodny poniedziałkowy nastrój.
Ano, mądry, ale dumny i arogancki margrabia powiadał, że można coś robić dla Polaków, ale nie z Polakami.
Nic, tylko siąść i się zadumać dlaczego to tak smętnie.
Hmmm… smutne ale prawdziwe…
Wielopolski spolonizował administrację, za jego sprawą przywrócono prawa szkolnictwu polskiemu, powstała Szkoła Główna ( reaktywawacja Uniwersytetu Warszawskiego z 1816 roku ), oczynszowano chłopów. powołano Radę Stanu i samorządy miejskie. Żydzi uzyskali prawa. I wszystko diabli wzięli…Za to mielismy powstanie Styczniowe, a margrabia wyjechał do Drezna . Na stałe.
No więc mam dokładnie tak samo, tzn. natychmiast mi się przypomina ta piosenka, kiedy słyszę albo czytam o absurdach naszej codzienności.
Nibyż ciężko nad Wielopolskim osądu dokonać, bo ten najwięcej tem skażony, że go za patrona wzięli bolszewiccy jurgieltnicy promoskiewscy, głębszej w karierowiczostwie i zaprzaństwie własnem szukając idei, tej, że jako giganta moskiewskiego pokonać nie idzie, to trza się przyłączyć i z przyłączenia tego możebnie największe wyciągnąć korzyści. Krztyna w tem słuszności jest, a ta mianowicie, że pokonanie giganta moskiewskiego wielekroć trudniejsze, niźli jakiejbądź inszej (no…może poza Kitajcami) nacyi we świecie. Sęk bowiem w zmaganiach z Moskwą odwieczny jest w tem, że carat, obojętne: biały, czerwony czy putinowski, gdy o prestiż i zranioną dumę mocarstwową Wielkorusa idzie, nie zna pojęcia „strat nieakceptowalnych”, tandem zbrojne wymuszenie czegobądź prawdziwie jest rachowaniem kamieni rzucanych na szaniec, z tem, że naturalną rzeczy koleją my tych kamieni mamy wielekroć mniej, niźli oni poświęcić mogą swoich…
Mógł Michael Collins z paroma setkami zaledwie bojowców terrorem celnym przymusić Angielczyków, by te straty rachować poczęli i ku tejże przyszli na koniec konstatacyi, że ustąpić Irlandczykom przyjdzie? Mógł, bo szczęśliwie przeciw sobie miał naród kupiecki, co tych zysków i strat szacować aż do bólu potrafi, aleć to nie z Moskwą taka gadka… Tam i nieszczęście nasze wtóre, że się zawżdy paru oświeceńszych trafi, co przeciw władzy pyskować umieją, a u nas to zawżdy za przedświt nieledwie przebudzenia narodu widzieć chciano i widziano. Tak się nabrali i nasi spiskowcy, co się z dekabrystami znosili, podobnie właśnie insurgenci z 1863, zasię socyjałowie wielu barw i maści, przepominając, że tam wciąż naród oznacza milijony ludzi o duszach rabów, co na jeden prikaz gardła rżnąć pójdą gotowi, ani myśląc o buncie… Choć znów, gdy się tam czasem ten bunt zdarzy, to nie wiedzieć, co gorsze: choroba czy lekarstwo…
Do Wielopolskiego wracając: ów, zda mi się, tejże granicy zatracił, gdzie szło jeszcze o polityce jego, lepszej czy gorszej, rozprawiać, gdy ręki do proskrypcyj i denuncjacji przedstawicieli własnego narodu przyłożył. Do tegoż momentu to może była jeszcze i jaka koncepcyja, nie orzekam ja: lepsza czy gorsza… Ale była! Za tej granicy przekroczeniem mogę ja w tem sporze jeno odmówić racji Pruszyńskiemu i Bocheńskiemu, a przyznać Łojkowi, co w niem jeno pierwowzór Quislinga widział…
Kłaniam nisko:)
Perełka

Słusznie prawisz Wachmistrzu ! Bo jednak margrabia broniąc własnych koncepcji, brankę spowodował, a ta ” służba” lat 25 trwała, więc w sumie był to wyrok na młodzież.
I smutna prawdą jest, że nieliczni głowy nadstawiali, by ” czerepom rubasznym ” dać powód do późniejszej dumy z ’ umiłowania wolności”.
Wcale mu się nie dziwię, że wyjechał…
Dzień dobry 🙂 Warto przy okazji wspomnieć ,że przyczyną tragedii ks. Poniatowskiego ,była głupia moda na wygiętą szyję konia przez spinanie jego chrap, z rzemieniem na piersi zwierzęcia. To wierzchowiec Poniatowskiego się utopił , a ranny Książę razem z nim . Taka była głupia ta elegancja psiakrew…
Ale jaki szyk!
Coś podobnego, tego nie wiedziałem! Tzn. gdyby nie moda, koń mógłby unieść pysk w górę i oddychać, więc może by przepłynął? O TAKICH skutkach mody rzadko się czyta.
Fantazja i głupota ludzka nie mają granic.
Jeszcze mi się kojarzy, aczkolwiek z czasów dużo bliższych, z międzywojnia, historia Isadory Duncan, która zmarła po tym, jak jej powiewny szal wkręcił się w szprychy koła sportowego kabrioletu.
Oczywiście ks. Poniatowski mógł ten rzemień przeciąć przed bitwą i koń Elsterę by przepłynął , ale jak by to wyglądało, książę i na wałachu ? Nie uchodzi , nie uchodzi …
Myślisz, że Poniatowski był w stanie myśleć przytomnie ?
Też myślę, że nie zdążył skojarzyć modnego przegięcia (w przenośni i dosłownie), a jeżeli nawet skojarzył, to było już za późno…
O ile ze szkół pamiętam, to do Elstery skakał już ranny…
Dodajmy jeszcze strzemiona, z których ranny i osłabiony książę mógł już nie mieć siły nóg wyciągnąć, osobliwie jeśli wbił w nie stóp głęboko, co się często dowódcom zdarza, gdy w strzemionach staje, by prospektu mieć lepszego, jako na pole bitewne poziera…
Kłaniam nisko:)
A swoją drogą – w tv (AleKino+) leci właśnie „Fortepian” Jane Campion. Film ten kończy się bardzo podobną sytuacją – tu na szczęście zakończoną pozytywnie.
Słyszałem o przypadku dwóch kombinatorów, przelewających w stodole benzynę z wiadra do kanistra. A że było ciemno, przyświecali sobie zapałkami…
Trudno o większych idiotów
Ładne, ale to ma raczej więcej wspólnego z Nagrodą Darwina, a nie z modą.
Dzień dobry wieczorkiem. Dzisiaj jeden z TYCH dni, kiedy co kilka(naście) minut dzieje się coś, co mi przerywa. Dlatego z pracą jeszcze w lesie, ale już mam dość powoli… Pracy na dziś, oczywiście.
Jakoś widać, że poniedziałek nikomu się nie udał
No, może nie do końca nikomu, Wiedźminko
Co prawda żadnych rewelacji nie było dzisiaj, ale też i nie był to zbyt męczący dzień. A i humorek taki sobie, czyli nie deprecha, ale i nie euforia… ot, dzień jak codzień 
Małżonek „wrąbał” za dwóch, bo karkówkę lubi
No i jest równowaga w rodzinie. Nikt nie głodny i obiad zjedzony 
Czyli jutrzejszy obiad mam z głowy
Małżonek jest mistrzem tej potrawy. Już niejedna osoba to stwierdziła. Sama nie wiem dokładnie co tam dodaje, ale wiem, że zawsze jakieś wino (oczywiście w odpowiednich ilościach)
Czyli jutro po pracy niczego nie gotuję, tylko się byczę 
Nawet zdążyłam po pracy ugotować obiadek swoim chłopcom. Co prawda synek tylko zapytał co na obiad i odgrzał sobie niedzielne kiełbaski z grilla, ale głodny nie chodził
Małżonek na jutro szykuje spaghetti
Więc może Krafftówna ?
No właśnie, uśmiechnijmy się chociaż przed nocą
Fakt, dzisiaj lepsza taka wersja niż p. Celińskiej
Ona to fajnie wykonuje
Uśmiechnij się! Jutro możesz nie mieć zębów…
Też.
To mówiła nasza Jaśminka
Mało dziś w nocy spałam, więc już się pożegnam.

Spokojnej!
Sto milionów lat temu kupiłem swoją pierwszą oryginalną płytę CD. Była to „The Lion and The Cobra” płyta nagrana przez Shinead O’Connor. Nie zdobyła ona super wielkiej popularności mimo, iż są na niej takie porażające utwory:
Najbardziej znany przebój to oczywiście „Nothing Compares 2 U”, napisany przez niedawno zmarłego Prince’a. Od wielu lat piosenkarka cierpi na powracającą depresję. Dzisiaj podano, że zaginęła…
No tak. Jak tylko napisałem o tym to się znalazła:-)
Przynajmniej wiadomo, gdzie szukać siły sprawczej i w tym wypadku…
Heh. Nie zawsze działa:-)
No proszę, a ja byłem kręcić na stacjonarnym. Dobrze, że się znalazła, aczkolwiek moim skromnym zdaniem drapieżności z tej płyty nie powtórzyła już nigdy potem.
Dokładnie. Ale lubię też jej płytę reaggae Throw Down Your Arms. Puszczam ją sobie regularnie w pracy.
Skoro polecasz, trzeba będzie spróbować.
Kultowa płyta. Dla mnie nie ma wszakże na niej większego hitu niż „Just Like You Said It Would Be”.
Też ciary przechodzą.
Dobranocka.
Dzisiaj mam apetyt na ciepły głos Stasia Soyki. No to proponuję „Czas nas uczy pogody”, bo to dość refleksyjne na dobranoc, a jednocześnie nie za głośne, mimo niektórych momentów. I finału.
Snów pogodnych, a z tą pogodą by było dobrze, jakby było inaczej niż za oknem.
Dobranoc
Dzień dobry

Bożenka jak zwykle wyszukała rarytasik AW 
To znaczy ja wiem, że on był ranny, zanim wskoczył do rzeki. Gdyby nie był, to pewnie nawet gdyby koń mu się utopił, to jakoś do brzegu by dopłyną. A tak poszli na dno obydwaj… 

Dotarłam i poczytałam
Pięterko wielce pouczające
Prawdę mówiąc, to nawet nie wiedziałam, że głupia moda końska stała się przyczyną śmierci Poniatowskiego…
I taka moda faktycznie jest głupia. Skrępowany koń jest chyba bardziej nerwowy… podczas galopu wyciąga szyję daleko przed siebie… a tu nie ma jak…
I ta dziwna moda na poprawianie Matki Natury jest po dziś dzień. Obcina się psom ogony, obcina i usztywnia uszy (nazywają to profilowaniem), bo to niby ładniej wygląda. Wypala się laserem pazurki kotom, żeby nie drapały… bo to dla ich bezpieczeństwa. Tym ludziom już na dobre w głowach się przewraca
Dzień dobry
Cieszę się Mireczko, że pięterko Ci się podoba. 
Dziś następny chłodny dzień 🙁
…bry

Kawę podano.
Do tego ciastka francuskie prosto z piekarnika.
(Czekamy na busa szkolnego… Kuba do szkoły. Mama wróci pod kordełkę na kwadransik.)
Dołączam do kawusi, żeby się dobrze obudzić
Przyjęłyście tym razem z Jo przeciwstawne strategie!
No ja już pod kordełkę nie pójdę. Kawa dla mnie jest na obudzenie, a nie na spanie.
Kawa była dla Kuby
Hm. Jakby tu się dzisiaj powitać. Joł:-)
Witajcie!
Rozpocząłem pierwszy dzień reszty mojego życia. Zobaczymy, co przyniesie…
Przyniesie resztę życia:-)
Dzień dobry. Mokro, dobrze, że tylko za oknem.
Tu sucho, za i przed oknem. Będzie lepiej… 🙂
I jeszcze zimno…
Co za rok. Cały czas pogoda do … kitu.
Uciekam na razie. Tym bardziej, że szykuje się kolejny dzień z cyklu „Będzie się działo sporo, ino że nie w pracy, tylko wbrew niej”.
Ogólnopolskie DzińDybry:)))
bry, bry – oby
Oby bry… 😉
Przelotem, bo mi się przypomniała adekwatna piosenka. Mimo że gradu tutaj nie było.
No to proponuję dobry sposób na poprawę nastroju…
Dzień dobry 🙂 Historycznie się porobiło, wczoraj akurat zgłębiałem życiorys Joanny Szalonej, żony Filipa Pięknego w odniesieniu do pewnego obecnego polityka, który podobnie jak ona nie potrafi pożegnać się ze swoim zmarłym ukochanym. Wielce ciekawa historia, ale nie polecam co wrażliwszym, bo upiorna i makabryczna [czyli taka jakie lubię najbardziej] 🙂 🙂
Na pewno nie sięgnę po tę historię, takich unikam. 🙁
Coś jest w tej historii, ja z kolei obejrzałem ostatnio z przyjemnością film „Admirał” o Michielu de Ruyterze, znakomitym holenderskim (niderlandzkim? 😉 ) admirale z XVII w.
Dzień dobry

Co za zbieżność pogodowa!!! U mnie też kropi i chłodno
Dobry! (chociaż mokry) Może to się, nie daj Boże, przez Wyspę jakoś przenosi? Ale tu zawsze ciepły klimat panuje, więc…
…więc tu możemy się ogrzać w miłym, ciepłym klimacie.
Jeśli jest tak samo , to po cholerę tam siedzisz ? Pakuj manatki i fru …na stare śmieci . Objechałem kawałek wschodniej ” flanki ” i widziałem wiele opuszczonych siedzib . Jest w czym wybierać . Przy okazji dowiedziałem się , że piękne jezioro Siemianówka ,to sztuczny zbiornik wykonany w latach 50 -tych ub.w. jako rezerwa wody pitnej dla Białegostoku .Jak widać poprzednia władza dbała o dostatek wody , a nie o ocet jak głoszą niektórzy …
Kochani, właśnie wymieniłem komputer na nowszy (chociaż używany), jestem w trakcie konfigurowania z fachowcem, jednak mogą mieć miejsce pewne perturbacje.
Powodzenia, oby tych perturbacji było jak najmniej.
Na razie chodzi szybciej, ale parę programów/ wtyczek trzeba przeinstalować…
Mistrzu Tetryku, pomocy. Próbuję odzyskać hasło do Wyspy, żeby mieć pełny dostęp, i jak chcę skorzystać z funkcji „zapomniałeś hasła”, WordPress wyrzuca następujący komunikat: „Email nie mógł zostać wysłany.
Możliwa przyczyna: prawdopodobnie twój serwer ma wyłączoną funkcję mail().”
Łap gołąbka, a jak coś nie tak to dzwoń – jeszcze nie śpię 😉
Dzięki, chyba wszystko gra – znów jestem sobą 🙂
Idę spać. Jutro znowu pobudka o szóstej, a ja – że przypomnę – między drugą a piątą na ogół nie śpię. Ech… na szczęście pojutrze już będzie mąż na porannej zmianie.
Zatem pod kordełkę i do zobaczenia przy kawie.

Do zobaczenia Jo, spokojnej nocy
Spokojnej
To i ja powiem
i idę
Do juterka, Kochani 
Spokojnej!
Ha. Kawałek na dobranoc dla rowerzystów z wyspy:-)
Oficjalnie przyjmuję jako dobranockę na dzisiaj, po wrażeniach wszelkich (w związku z pogodą i zmianami komputerowymi nie jeździłem dzisiaj, czego żałuję).
Pora na lampkę. Przespałam znaczną część popołudnia. Biomet do kitu ?
Dzień dobry
Dziś był niespodziewanie długi dzień w pracy
Jak wyjechałam z domu o 8 tak wróciłam po 21… i to padnięta 
Małżonek uważał, że skoro wczoraj przygotował mięsko do spaghetti, to już dziś makaronu to tego gotował nie będzie. Synek nawet nie wiem co jadł, bo się na dole nie pokazał. A ja wróciłam taka głodna…
Dobrze, że jeszcze trochę tej wczorajszej karkówki zostało, bo zanim bym ugotowała ten makaron…
A tak się cieszyłam, że dziś po pracy się byczę. No to zaraz idę się byczyć
Makaron ugotuję jutro… będzie obiad 
Padam na dziób
Na dokładkę wkurzyłam się na swoich chłopców
Miłego środowania Wyspiarze!!!

I dobranoc
Dzień dobry.
Dzień dobry mówię
i już dosiadam do kawy 
Aaaa. Dziękuję za herbatę. Dzień dobry środowo.
Dzień dobry


Też się przysiądę do kawy.
W miłym towarzystwie ZAWSZE smakuje lepiej
Może ciasteczko do kawy?
Witajcie!
Kawa, herbata podane… jak miło jest znaleźć się rankiem na Wyspie!
Witaj!
Ważne żeby dobrze dzień rozpocząć.
Dzień dobry, z kawą do Państwa przychodzę, środa zaczyna się mocnym słońcem, żeby już tak zostało i się nagrzało, bym sobie życzył!
Też bym sobie słoneczka życzyła, ale jest jak wczoraj pochmurno 🙁
Oj, to dla nas niedobrze, zmiany zawsze idą z zachodu, co oznacza, że i u nas jest szansa na te chmurska :^/
Może nie będzie tak źle, Zubilewicz zapowiada poprawę pogody na zachodzie. Po południu tylko na wschodzie ma padać.
No właśnie, a przesuwając się z zachodu na wschód, chmury i/lub deszcz mają szansę przejść nad nami.
Minęła godzina dziewiąta, oddalam się dostojnie do pracki.
Pracujesz jeszcze? Czy już skończyłeś?;-)
Pracuję, proszę pana i w ogóle mnie tu nie ma. Tzn. pierwszy etap skończyłem, teraz etap drugi, trochę mniej pracochłonny. A po nim czynności końcowe, związane z odesłaniem zamówienia do klienta.
Chorobcia – jak Ty to robisz, że Cię nie ma, a jesteś?

Nie, wróć – tak to ja też potrafię. Że JESTEŚ, a Cię nie ma?
Zaraz, to też się da… Ale że PRACUJESZ, czyli Cię nie ma, a JESTEŚ???
Zaświeciło słońce, będzie dobrze!
Jasne!! Nawet cieplej się zrobiło!!
Cześć Piękna
Witaj Śliczna!
Majowe dzień dobry


Uprasza się, Szan.Państwa, o nie marudzenie!
Jeszcze żaby z nieba nie spadają!! Jak onegdaj na Węgrzech!!
To tak a propos pogody
Dzień dobry.
No jeszcze tylko tego by brakowało, żeby nie można było sobie ponarzekać!
No właśnie! Jak lubimy sobie ponarzekać, to co?
Jak to leciało… Aha:
Zabrania się zabraniać!
Chwalić!! Należy tylko chwalić i dziękować, co nam Bóg zsyła!! No!! Dobra zmiana jest, a będzie jeszcze lepsiejsza!!

PS Chcesz naleśnika??
Ja chcę!
O której będziesz???
A z czym? Bo nie wiem, czy chcieć, czy bardzo chcieć?
Hmmm… może być z utartym żółtkiem,białym serem – dżem agrestowy i bita śmietana lub zzzz… papryka, cebula, szpinak + ser żółty
Tylko nie papryka!!!
Dzień dobry 🙂 Zgłodniałem jakoś 🙂
Zgłodniałeś jakoś ? A czy Twoje zgłodnienie jest chociaż konsensualne z aktualnym stanowiskiem naszego Parlamentu w sprawie nowych propozycji pana Kosiniaka – Kamysza dotyczących ….oj , zapomniałem o co temu panu chodziło , bo tyle osób konsensuje naraz, we wszystkich telewizjach , że zgłodnienie było by najlepszym wyjściem , aby zamknąć wszystkim te jadaczki i było by trochę potrzebnego spokoju . Amen .
Maxiu, Ty jesteś niepotykanej dobroci, bo ja jednak pomyślałabym o knebelku, takim raczej dużym !
Knebel to przemoc i prokurator , a wpakowanie w otwór gębowy hamburgera ,to posługa humanitarna , która jednak wyklucza mielenie jęzorem . Może zasłużył bym na Orła Białego ??
Ja też. A tu nikogo, kto by podał pod dziób…
A pierożki mogą być?
Ale to obficie wyszło!
O rany! Ależ ty umiesz kusić!!!
Ale tylko pierożkami
Dziękuję za zmniejszenie fotki 
MOGĄ!!!
Mniam ! Poproszę dużo, furda kalorie
Dzień dobry po południu. Już się wydawało, że wszystko będzie OK, norma zrobiona w terminie etc., kiedy podczas remontu jeden facet wbił się w kabel i wyłączył jedną fazę w całej kamienicy.
No i jeszcze działam, w związku z tym, dobrze że komputer się nie wyłączył z kopa, tylko miałem czas go wyłączyć w sposób kontrolowany. No i nic mi nie przepadło z tego, co wcześniej wypracowałem.
Oo, a teraz piszę z telefonu, bo system w nowym komputerze zażyczył sobie wgrania aktualizacji. Tylko 67 sztuk.
I tak nieźle. Aktualnie stawiany od zera Win7.SP1 na początek ściąga ok. 240-tu…
To ja mam chyba stawiany nie od zera. Co prawda właśnie skończył instalować te 67 i zgłasza 8 następnych, a czy i kiedy się to skończy…
Tych cykli może być kilka, ale nie musisz czekać na ich zakończenie – w trakcie instalowania można robić swoje, tylko zapisywać pracę przed zgodą na restart…
No niby tak, ale te 67 aktualizacji instalowało się ładny szmat czasu – dobrze ponad godzinę. Czyli ten czas w plecy, niestetyż.
Idę zaraz pokręcić, na stacjonarnym. Dzisiaj nie ma szansy inaczej.
DobryWieczór:)) Jutro udaję się z żoną do Urzędu Miejskiego celem odebrania medali za długoletnie pożycie małżeńskie. Pięćdziesiąt lat minęło jak jeden dzień……..
Moje najszczersze gratulacje dla Ciebie i Małżonki

No gratulacje, Stateczku! To się nazywa stateczne małżeństwo!!!
Dziękuję, sztormy minęły, huraganów unikam, staram się by Polinezję z żywota uczynić, czasem jednak ponury Bałtyk się pokaże, na szczęście tylko na mgnienie oka :))
Gratulacje!
Stateczku kochany ! Następnych 50 lat w zdrowiu i pogodzie ducha !
To jest naprawdę coś na medal !
Gratulacje!
Najszczersze gratulacje Stateczku!!!

Dość na dzisiaj, idę pod kordełkę. Dobranoc
Jeszcze się nie wyspałam… Śpię dalej.
Dobranoc
A ja właśnie się wykręciłem do imentu. Spokojnej wszystkim śpiącym lub zasypiającym!
Ku dobranocce czas zmierzać.
Dzisiaj taki kwartet, którego utwory już grywałem na dobranoc, ale tego, co dzisiaj, to nie – po rozpadzie grupy Yes zeszło się czterech panów z tego zespołu – Anderson, Bruford, Wakeman i Howe – i nagrali płytę (niejedną) pod marką złożoną z tych czterech nazwisk. Ta wszakże była pierwsza (1989), miałem oryginalną kasetę (!) z zawartością.
Z tej płyty „The Meeting”, czyli spotkanie. Minimalistyczne – klawisze i głos, proste, ładne, bez zadęcia, mimo że sentymentalne i może się wydawać cukierkowe nieco.
Snów o cukierkach zatem (niektórzy takie mają, hm hm).
Późno się zrobiło… Ale jutro nie ja będę Kubie kawę robić 😀

Spokojnej!
Słodko więc mówię dobranoc i zapraszam na nowe pięterko