Jakiś czas temu napisałem, że nie ogarniam tego świata. Za dużo wszystkiego do ogarnięcia. Nie tylko w ogólnie pojętej kulturze i sztuce ale również w ilości i rodzaju wszelakiego dobra we wszystkich sklepach. No i świat w swoim stylu, gdy plątałem się w jakimś hipermarkecie, odpowiedział czyja to wina (jednak moja):

Po spożyciu umysł ulega oczyszczeniu i rozjaśnieniu.
Ps. To wino jest niedobre i nie polecam:-)
Drugi sposób na nieogarnianie świata jest otwarcie oczu na piękno otoczenia na wyciągnięcie ręki. W zeszłym tygodniu wiosna się pokazała w ogródku:


No i na koniec nietypowo muzyczka. Co prawda na komputerze, na którym piszę tę notkę nie mam dźwięku ale wydaje mi się, że w tym kawałku jest moc:
I to by było na tyle.




W oczekiwaniu na pojawienie się słońca parę kolorków wrzuciłem…
Świat zawsze był nieogarniony – na szczęście, także w swojej urodzie…
A czasem w brzydocie.
Proponuję kompromis: przyroda i DOBRE wino
Znaczy się dobre wino na łonie przyrody:-). Takie kompromisy to są dobre kompromisy:-).
Jestem za… łonem przyrody, ale tu pada
Wprowadźmy zastrzeżenie: łono przyrody w odpowiednich okolicznościach. Przyrody, rzecz jasna. Albo – jak to uwielbiają mówić Pogodynki – aury.
Bo jak łono jest zbyt wilgotne, to łonego nie chcemy – zamiast romantyzmu pojawia się reumatyzm…
Stop ! z dyskusją nt. ” łona „. W Szczecinie uznano ” łono ” za błogosławione i wszelkie komentarze mogą być potraktowane jako zamach na głowę Państwa . Wczoraj zaryzykowałem na Forum Onetu krótkim komentarzem nt. ” Ostrej” wypowiedzi Jarosława podczas niedzielnego wiecu w Warszawie . Napisałem , że za smoleńskie nieszczęście odpowiada właśnie pan Jarosław i otrzymałem ponad tysiąc głosów poparcia , co można uznać , że nie taki diabeł straszny jak go malują . Cofam zatem Stop ! nt. ” łona ” ….
Dzień dobry
Co wy macie z tym „łonem”
Raper „Łona” faktycznie pochodzi ze Szczecina i śpiewa tak rewelacyjne kawałki, że aż chce się jechać do tego miasta.
Czy jest błogosławiony, nie wiem, ale sądząc po repertuarze, coś jest na rzeczy
Krzysiu ! Przegapiłeś pisowski wiec w Szczecinie , na którym działaczka tej partii powiedziała , że błogosławione jest ” łono ” , które nosiło embrion Andrzeja Dudy . Stąd obawa aby nie dokonać obrazy tej świętości . Profilaktyka po prostu .
Dzień dobry
Co tam w wielkim świecie słychać?
Dzień dobry. Tylko człowiek na chwilę się oddali, a tu masz – wiosna.
Tego wina to chyba niedużo? Gram rezerwy czy coś koło tego? Dobrze, skoro Autor notki nie poleca, nie będę próbował.
U Rodziców magnolie też kwitną, a może nawet już i przekwitają. Wklei mi się to zdjęcie, czy nie? (Edit: nie wkleiło się. Lecę poprawić. Edit2: Teraz już powinno być OK.)
Muzyczka, rzekłbym, w stylu nowoczesnego Brechta, ale po jakiemu panie śpiewają, nie słyszę. Chyba że w więcej niż jednym języku.
Magnolie kwitną na koniec kwietnia, byłam kiedyś o tym czasie w Kórniku. Rozkwitły pięknie
Och, Kórnik w ogóle jest pięknym miejscem, o różnych porach roku, zależy co akurat kwitnie i jak intensywnie. Tego to można Poznaniakom (czy Wielkopolanom) zazdrościć.
A magnolie ze zdjęcia rosną w Żywcu, więc pewnie kwitną trochę wcześniej, w końcu to ładnych parę km na południe.
Nie udało się… 🙁
Jakoś zapomniałam jak wklejać fotki. 🙁
Lecę!
Dziękuję, ale możesz to zmniejszyć?
Już. Jeszcze może trochę lepiej by szerokość dopasować…
Wspaniale! Baaardzo dziękuję!
I faktycznie prześliczne. Do tego znakomite oświetlenie, bo w Żywcu Rodzice zdaje się robili przy pochmurnym niebie.
Tam była piękna pogoda, a robiłam moim małym aparacikiem.
Widać, ile zależy od światła i fotografa 🙂
Raczej od światła, bo fotograf ze mnie raczej kiepski. 😉
Wychodzę, wrócę wieczorem by się pożegnać
A wiesz, że ja za jakieś pół godziny też tak mam?
Szkoda tylko, że nie wychodzimy oboje w to samo miejsce…
No szkoda, że nie wiedziałam, bo bym na Ciebie poczekała
A u mnie jeszcze magnolie nie kwitną
Za to obcięłam sobie kawałek palca. Nożem. Boli 
Ojej. Mnie się to zdarzyło dwa razy, ale nie w ogródku.
Raz jak ciąłem bułkę na drugie śniadanie.
A drugi raz, jak się kubek stłukł, a ja próbowałem łapać już stłuczony.
Żeby było śmieszniej (?) za każdym razem ten sam palec – wskazujący lewej dłoni.
Łączę się w bólu i nadziei, że przestanie boleć szybko.
Noż cholera nie w ogródku… Kolację robiłam!
Zastosowałam znieczulenie i chyba oddalę się pod kordełkę, co mnie utuli w bólu.
Ała. Oby znieczulenie działało długo. Spokojnej zatem.
Mnie się kiedyś udało odrąbać sobie skrawek kciuka siekierą
DobryWieczór:)) Ogarniam, ogarniam, ogarniam i wciąż wypada…..
Tzn. że już jestem, ale ile pobędę, to nie wiem.
I ja jestem, ale tylko po to, żeby powiedzieć dobranoc.
I już mnie nie ma…
Ja jestem oczywiście bo co niby mam robić o tej porze bez tv…cud,że mi komputer działa..Kupiłam sobie nowego kwiatka na balkon. Ma mi się piąć..Przesadziłam domowe kwiatki.Mają rosnąć,Tv milczy sobie,milczy a ja mam apetyt wilczy na niemiecki kryminał,,,albo jakis inny gupi film..
Na szczęście jest Madagaskar i pięterka..Te panie w/g mnie śpiewają po niemiecku i po rosyjsku .Albo ukraińsku – trudno rozróżnic..
Najważniejsze – wiosna jest!!!
Strasznie przepraszam, ale wyjątkowo niemelodyjnie mi się zrobiło dzisiaj, więc dobranoc bez piosenki.
Spokojnych snów.
No to na dobranoc. Wiosną trzeba trochę pokopać w ogródku:-)

Ale masz DUŻE zabawki!!!
Jak ta duża zabawka pojechała precz to roboty zostawiła mi tak gdzieś do połowy maja:-).
Dobranoc.
To może ja coś zagram… prosząc o dobre zrozumienie…
Dobranoc!
…bry

ciężki dzień dziś mnie czeka
aż się wstawać nie chce
Ja bym nie wstawał:-)
Ale jeśli już to dzień dobry.
Ale trzeba…

To może herbatki?
Hebatkę poproszę. Ponoć trzeba pić aby zdrowym być.

Dzieńdoberek
Ładny dzień się zapowiada. Ale ja zaspałam…
Witajcie!
Słoneczny ranek nad Krakowem 🙂
Dzień dobry. No to zamieniliśmy się pogodą, bo tu dzisiaj pochmurno i popaduje.
Kawa mocno wskazana, więc skorzystam z ekspresiku wyżej nastawionego.
Zmykam popracować, bo po południu fucha.
Dzień dobry

Witam się i żegnam, bo już mnie wołają na naradę
Wejszłem na chwilę, bo jeszcze trochę pracy mi zostało, a potem fucha, na szczęście dobrze płatna.
Jak fucha dobrze płatna, to warto się poświęcić.
No, pewnie w sumie będzie parę godzin – spotkanie plus praca potem, może nie aż takie poświęcenie to będzie 🙂
ZMykam zatem…
Kardiologia zaliczona. Chirurgia i onkologia także. Jestem wypompowana.
Na ile? Będzie dyplom z paskiem?
Podłączam się do pytania.
W nagrodę proszę posłuchać :)))
Czy pan mnie śledzi, proszę pana???
Może to tylko telepatia???
Już się boję.
Bardzo ładne. Idealnie nadaje mi się dzisiaj na dobranockę. Idę poszukać kordełki.

Spooo-kojnej!
Po wizycie kontrolnej BB w Szpitalu Pomniku, odwiedziliśmy jeszcze Dziadka w drugim szpitalu i na tym moje możliwości się wyczerpały. Do Warszawy wracałam z gigantyczną migreną i odciętym zasilaniem. Na razie mamy tylko kolejny holter za miesiąc, ale kardiolog Jaśka orzekł, że blok przedsionkowy utrzymuje się na stałym poziomie (cokolwiek to oznacza) i najprawdopodobniej jest wynikiem zrostów pooperacyjnych. I że możemy spać spokojnie.
To ja idę spać. Nawet mi się nie chce robić wpisu w szkicach, dlatego tu tak dokładnie pozwalam sobie zdać relację.
Dzięki. Wracaj do stanu używalności powoli i własnym tempem.
Na razie bez dyplomów, ale o wiele lepiej: nie musimy co tydzień biegać z BB na ekg.
Nie mam zdrowia, żeby chorować. Ani żeby nikt inny mi tu chorował. Mam dość.
To znów wieczór. Jutro nowy dzień, więc żeby się go doczekać, idę pod kordełkę

Spokojnej zatem.
To ja na dobranockę.
Dzisiaj ostrzeżenie przed burzą.
To znaczy taka piosenka. Spokojna i refleksyjna. I tak lepiej niż ostatnio.
Snów ostrzegawczych, bo inaczej będą burzliwe.
Dobranoc tym, którzy jeszcze nie śpią.
I tym, którzy już śpią!

Dzień dobry
Po pracy padam na dziób, ale zawsze zdążę Was poczytać
Chociaż potem nie zawsze mam ochotę się odezwać… jeszcze tylko jutro i będzie luźniej 
Ten tydzień mam zarąbany do imentu
Dzień dobty
Chociaż szary, mokry…, ale może się poprawi…
Witajcie!
Dziś znów pochmurnie! 🙁
Wieczorem pokażę parę migawek z pięknego poprzedniego dnia…
Witaj!
Już się na nie cieszę.
Idzie do Ciebie fala deszczu. Właśnie trochę mi na głowę popadało.
Zdrastwujtie;-)
Dzień dobry.
O trzeciej w nocy obudziły nas intensywne basy. To ludzie w kamienicy obok robili imprezę (w środku tygodnia!), a dźwięk przenosił się przez dwie ściany szczytowe. Zanim doszliśmy, gdzie to łomocze, zanim wezwaliśmy stosowną służbę, zanim przyjechała – minęła prawie godzina. Nie wiem, jak będę pracował dzisiaj.
Szczerze współczuję nieprzespanej nocy i takich sąsiadów.
Kurczę, najgorzej, że to środek tygodnia. Jeszcze gdyby to był piątek albo sobota, to może pal licho.
A teraz nawet kawa słabo pomaga,
Heloł. W drodze wyjątku przesyłam wyrazy współczucia:-)
Zanotuję ten wyjątek. Któreś z Rodziców mawiało w takich wypadkach „Białą kredą w kominie!”
Zanotuj, zanotuj. Za 15 lat jak będziesz wspominał rok 2016 to będziesz mówił a to było wtedy, kiedy Z. przesłał mi wyrazy współczucia. To były czasy…:-)
DzieńDobry:)) Proponuję zatem rowerek i tę piękną piosenkę :))
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.youtube.com/watch?v=cLlF-fkC2Os
Rower muszę najpierw dać do serwisu po zimie. A za piosenkę ślicznie dziękuję.
To chociaż do trzeciej mogłeś spać, Mistrzu Q
Myśmy mieli takich sąsiadów, że balowali w piątki, soboty i środy. I to od wieczora do… do czasu aż przyjeżdżała policja i ich uciszała
Od jakiegoś czasu nie balują i nie wiem, czy ten ciąg na imprezy im przeszedł, czy się po prostu przeprowadzili hałasować gdzie indziej
Mnie tam wszystko jedno, bo najważniejsze, że znowu jest cicho w nocy.
Także współczuję serdecznie, bo wiem co tacy sąsiedzi znaczą. Nawet jeśli bywają tylko z „doskoku”

Mieliśmy też taką murzyńską rodzinkę. Wynajmowali szeregówkę naprzeciwko. No może nie do końca naprzeciwko, lekko po skosie. Ci z kolei nie tyle balowali, ile darli się na siebie, łomotali drzwiami, czy też do drzwi. Ich dzieci latały do północy i też się darły… To był koszmar. Kilka razy widziałam jak tego Murzyna, skutego kajdankami, wyprowadzała policja (w dzień). Nie wiem za co i nawet nie starałam się dowiedzieć. Całe szczęście też już nie mieszkają. Wyprowadzili się.
No dobra, spróbujmyż popracować…
Zmieniłam operatora. Mam nadzieję, że nie będzie mi się zrywała łączność z internetem. Przed chwilą wyszli panowie instalatorzy, czy jak tam się oni nazywają.
Dzień dobry 😉 Pani , czy jesteś zainteresowana widokiem swojego awatara z dnia wczorajszego ?
Oczywiście! 🙂
No proszę, pracowało się całkiem, całkiem, norma wykonana, co prawda troszkę czuję się zmęczony i senny, jak nie o tej porze dnia, ale pracy to nie zaszkodziło, na szczęście.
W międzyczasie porozumiałem się ze znajomą, mieszkającą w kamienicy obok. Dowiedziałem się, że mieszkanie, w którym była ta nieszczęsna impreza, jest wynajmowane, i to nawet krótkoterminowo, więc na dobrą sprawę nie wiadomo, kto to imprezował, w sensie nie są to stali lokatorzy. Co jak najgorzej wróży na przyszłość, bo jeśli właściciel wynajmuje je np. na imprezy… w środku tygodnia… a sam mieszka parę km stąd, w willi…
Sądzę, że powinniście zgłosić na policję, że taki fakt miał miejsce, a w przypadku powtórki wiecie już, gdzie kierować patrol… Stosowną informację można sąsiadowi wsunąć w drzwi czy coś w tym rodzaju – może powtórki nie będzie.
No oczywiście, że zgłosiliśmy i przyjechali, tylko dzięki temu ucichło. Jak było zgłoszenie i interwencja, to i ślad będzie. A sąsiad jako wynajmujący ma to w pompie, odpowiedzialny jest wszak hałaśliwy najemca. Jeżeli będą powtórki, to owszem, na dłuższą metę czepimy się właściciela, to może zacznie patrzeć, komu wynajmuje (chociaż wątpię).
Jak zapłaci mandat, to będzie patrzeć komu wynajmuje i na jakich warunkach.
Tylko właśnie się zastanawiam, że on chyba nie zapłaci, tylko hałasujące osoby. A on by może i zapłacił, ale nam i dopiero po uciążliwym procesie sądowym z kodeksu cywilnego, podejrzewam. Przecież to nie on osobiście hałasuje i nie on otwiera policji.
Kto chce zobaczyć piękne kwitnące magnolie, niech zajrzy do Misjonash.
No proszę. A każda inna, jedna bardziej różowa, druga wpadająca w lekką żółć czy też beż. Te żywieckie znów białe z fioletem.
Veto! Najpiękniejsze magnolie kwitną w Kórniku! W Poznaniu też, przy parku Wilsona.
Kochani, wybywam zaraz – kolejny dzień integracji z gośćmi.
Nie mam internetu.
Mam internet.
Nie mam.
Mam.
OSZALEĆ MOŻNA!
MOŻNA! Ale wtedy szaleństwo może ci wmówić, że w ogóle nie masz internetu – i co wtedy zrobisz?
Ups…
Dzisiaj jest tak przygnębiająca aura, że może miło będzie powspominać wczorajsze słońce. Zapraszam na pięterko!
Tutaj jednak się pożegnam, bo nowe pięterko jest zbyt świeże.
Dobranoc i kordełka
Paaaa
Wróciłem. Jakże mocno zintegrowany! Ach!
W związku z tym myślę, że najodpowiedniejszą dobranocką będzie ta z Kabaretu Starszych Panów. Bo to przecież wiosna w rozkwicie! Więc należy posiedzieć nad Prosną lub jakąkolwiek inną rzeczułką.
Snów tejże klasy