
Dziwny sen miałem z wieczora,
Trwał jakby przez wieczność całą –
Tyś była falą jeziora,
Ja byłem nadbrzeżną skałą.
Nie żałowałem tej zmiany,
Żem skałą, a nie człowiekiem;
Marzyłem, żem jest kochany…
A wiek przemijał za wiekiem –
Nie żałowałem, że głuchy
Głaz nic powiedzieć nie może…
Mówiły ze sobą duchy,
Jam niebo widział w jeziorze.
Tyś zawsze padała drżąca
Na moje piersi z granitu,
Złączona wśród lat tysiąca
Węzłami wspólnego bytu.
Kruszyłaś kamienne łono,
A jam się cieszył z zniszczenia,
Bo przeczuwałem spełnioną
Dolę zimnego kamienia.
Wiedziałem, że gdy do końca
Zamiary przywiedziesz zdradne –
Żegnając gwiazdy i słońca,
W objęcia twoje upadnę.
Adam Asnyk




Cisza taka, jakby prawie wszyscy spali. To mi się skojarzyło z wierszem Asnyka.
Mam nadzieję, że ten wiersz i Wam się spodoba…
Bardzo mi przypasował. Całkiem a propos.
Mnie też ten wiersz przypasował
Taki romantyczny…
A cisza, bo praca goni.
Wiadomo, ale gdzie reszta? Mam nadzieję, że się odezwą
Ja na przykład na łożu boleści. Ale są szanse, że nie restinpisowo.
Przy okazji: już wiem, dlaczego ZUS więcej pieniędzy przysłał. Nadpłata zaliczek na podatek. Jaka miła niespodzianka.
Nie żebym Wam żałował czy chciał rewindykować, ale nie wiedziałem, że nadpłatę zaliczek na podatek można odebrać via ZUS??? Nam ewentualne nadpłaty zawsze oddaje sama skarbówka?
Ja też mam rozliczane przez ZUS. To zależy chyba od płatnika.
Nie 🙂 ZUS rozlicza Kubie PIT. Bezpośrednio. Bo to jest renta socjalna.
Znaczy się więcej jest rzeczy na niebie i ziemi, o których się nie śniło waszym księgowym… ale OK, jak tak, to tak.
On ma tylko ten dochód, znaczy rentę. W związku z tym ZUS rozlicza go podatkowo: odprowadza składki, czy jak to tam się nazywa na poczet. I wysyła PIT. A ponieważ odprowadził mu za dużo, to nadwyżkę wypłacił z marcową rentą. Ot i cała zagadka.
Jasne.
Mnie też ZUS rozlicza i przysyła PIT. Moja renta jest tzw. starcza, chociaż ona tak zupełnie nie starcza
Bo ona starcza jest tylko z nazwy
A nie byłoby ci wygodniej np. na wersalce?
Tak tylko pytam… 😉
Nie mam
Dzień dobry
Ten tydzień mam zarąbany do imentu
Jak zwykle 
Zaraz lecę do pracy
Dobry! Ja mam raczej pokawałkowany na fragmenciki, z których nie dość, że każdym się trzeba zająć z osobna, to jeszcze wszystkie je jakoś pokoordynować, żeby wszystkie się udało zrobić na czas i rzetelnie.
Asnyk to pewny sukces! 🙂 Nawet w dziwnych snach 😉
Sugerujesz, że evergreen?
Wiele można by mu tak zaliczyć…
A. Marianowicz a’propos starczej renty: (RÓŻNICA)
W dalekiej Polinezji
Jest taki zwyczaj, że się
Co roku każe starcom
Na drzewa włazić w lesie.
A potem tęgie chłopy
Drzewami trzęsą długo –
Jeżeli starzec spadnie,
Dobity jest maczugą.
Lecz do najbliższych trzęsień
Spokojne całkiem dni ma
I żyje sobie fajnie
– Jeżeli się utrzyma…
Na szczęście nikt by u nas
Nie sprzyjał dzikim harcom
I nikt nie każe w Polsce
Na drzewa włazić starcom.
Bo tam, gdzie kwitnie postęp
I cywilizacyja,
Tam przecież nikt nikogo
Maczugą nie dobija.
Więc każdy z naszych starców
Spokojną resztę dni ma
I żyje sobie z renty
– Jeżeli się utrzyma…
Och. Kojarzyło mi się przez cały czas, że kabaret Długi kiedyś wyprodukował coś podobnego, nt. trzymania się strząsanych na palmie i trzymania się stołków przez decydentów, ale może mi się to właśnie z Marianowiczem pomyliło???
Ale dobre to jest, ten wierszyk
Dobry!!!

Chociaż na moment cholera przestała mną trząsać
Na mnie czas, dobrej nocy życzę i idę pod kordełkę
Się pożegnam. Oby do jutra.

Spokojnej x 2
Asnyk ma w sobie dużo prawdy i trafia w sedno. Uwielbiam „Między nami nic nie było”
Między nami nic nie było!
Żadnych zwierzeń, wyznań żadnych,
Nic nas z sobą nie łączyło
Prócz wiosennych marzeń zdradnych;
Prócz tych woni, barw i blasków
Unoszących się w przestrzeni,
Prócz szumiących śpiewem lasków
I tej świeżej łąk zieleni;
Prócz tych kaskad i potoków
Zraszających każdy parów,
Prócz girlandy tęcz, obłoków,
Prócz natury słodkich czarów;
Prócz tych wspólnych, jasnych zdrojów,
Z których serce zachwyt piło,
Prócz pierwiosnków i powojów
Między nami nic nie było!
Nawet Boy go cytuje:
Gdy się człowiek robi starszy,
Wszystko w nim po trochu parszy-
wieje;
Ceni sobie spokój miły
I czeka, aż całkiem wyły-
sieje.
Wówczas przychodzą nań żale,
Szczęścia swego liczy zale-
głości.
I mimo tak smutne znamię,
Straszne go chwytają namię-
tności…
Z desperacją patrzy czarną
Na swe lata młode zmarno-
wane,
W wspomnień aureolę boską
Pręży myśli swoje rozko-
chane…
Z żalem rozważa w swej nędzy
Każde „nicniebyłomiędzy-
nami”,
Każdy nie dopity puchar,
Każdy flirt młodzieńczy z kuchar-
kami…
Wspomni z jakąś wielką gidią
Swe gruchania, ach jak idio-
tyczne,
I czuje w grzbiecie, wzdłuż szelek,
Jakieś dziwne prądy elek-
tryczne…
Jakąś gęś, z którą do rana
Szukali na mapie Ana-
tolii,
Jakiś powrót łódką z Bielan,
Jakiś wieczór pełen melan-
cholii…
Gdybyż, ach, snów wskrzesła mara,
Dziergana w rozkoszy ara-
beski.
Gdybyż bodaj raz, ach gdyby
Sycić swą CHUĆ jak sam Przyby-
szewski!…
…I wdecha zwiędłe zapachy
Nad swych marzeń trumną nachy-
lony,
I w letnią noc, w smutku szale
Łzami skrapia własne kale-
sony…
Piękna intertekstualność. Już wtedy!
Nawet nie zdążył się zestarzeć 🙁 Boya – mam na myśli, się rozumie
He, he, he jakby wyprał to z romantyzmu a jednocześnie dodał czegoś ważniejszego 🙂
Dobranocka
Ponieważ dzisiaj klasyka, bez specjalnych komentarzy – fortepian i dwa głosy. Simon and Garfunkel. „Most nad wzburzoną wodą”. Harmonia!
Snów harmonijnych więc.
Może trochę zburzę sielankowy nastrój, ale jestem wściekła
Trafił idealnie w środek klapy…mam trochę wgnieciony przedni zderzak, naruszoną (wgniecioną) maskę i klapa poszła mi w stronę przedniej szyby
Między tą klapę i reflektory mogę włożyć trzy palce (na sztorc), tak jest zniekształcona
Od 14 lat tam jeżdżę i parkuję w tym samym miejscu i nikt nigdy nawet mi nie zarysował samochodu!!! Holly od razu zadzwoniła na policję. Przyjechał taki jeden, wziął moje prawo jazdy, kartę ubezpieczenia i poszedł do swojego samochodu. Po może pół godzinie przyniósł mi to wszystko z powrotem plus jeszcze jakiś wydruk i czysty blankiet. Powiedział, że to jest raport i mam go sobie wypełnić. To policja tego nie robi?!!! Przy okazji poinformował mnie, że już dzwonił do mojego ubezpieczenia… Kurdenamol!!! Nowe wydatki 
I nawet nie widziałam jak to się stało (za każdym razem) 

W czasie, gdy byłam w pracy, ktoś przywalił w mój samochód
Ja chyba mam wybitnego pecha, bo to już czwarty raz, gdy mój samochód ma wypadek beze mnie
Chyba tak jak Jo sobie zaklnę siarczyście!!!!
Piiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiipipiiiiiiiiiiiiiiiippiiiiiiiiii
pipip
Może ulży
Jednak lepiej, że bez ciebie w środku…
Wkurzające cholernie, ale Tetryk ma rację: lepiej że bez ciebie w środku!

A nie ma tam w pobliżu jakiegoś monitoringu, kamer z nagrywaniem, żeby zobaczyć z taśmy albo komputera, kto Ci taką siurpryzę machnął?
Może i lepiej, że mnie w środku nie było, bo jakby ten drań co mnie walną próbował uciekać, to jakbym go dorwała!!!
W tym raporcie, który mam napisać jest takie pytanie „Ile osób było zabitych, a ile rannych?” Holly strasznie się śmiała, gdy powiedziałam, że nikt, bo nie widziałam gnoja. 
Szlag mnie trafia może nie tyle, że ktoś mi zepsuł samochód, ile że uciekł jak świnia. Ja rozumiem, że czasami można się zagapić… różnie to bywa. Co prawda mnie się jeszcze nie zdarzyło kogoś walnąć, ale uważam, że nie jest to niemożliwe. Wypadki chodzą po ludziach. Kiedyś małżonek zarysował komuś samochód. Stał na samym zakręcie i małżonek zobaczył go w ostatniej chwili. Wykręcił, ale trochę zaczepił. Nie wiedział gdzie szukać właściciela, to za wycieraczkę włożył karteczkę ze swoim numerem telefonu, imieniem i nazwiskiem. I tak być powinno.
Nie ma tam żadnego monitoringu i praktycznie sprawca jest nie do wykrycia
John mówi, że to na pewno Meksyk, bo oni często nie mają ubezpieczenia (chociaż jest to obowiązkowe), a także nie mają prawa jazdy. Wtedy lepiej się nie przyznawać do spowodowania wypadku, bo można mieć poważne problemy. A to, że ja mam teraz problem, to już mało ważne…
Dzień dobry
Masz pecha Mireczko, współczuję.
Witajcie!
Wróciła chłodna wiosna, zdaje się 🙂
Ale uszy do góry, idzie ocieplenie 😉
Dzień dobry…
Lubię od zawsze Pana A.A
A.Marianowicz pisał dla Wielokropka? Nie, autorem tego monologu chyba nie jest 😀
Nie szkodzi. Jestem wkurzona i zara mnie cosik od środka rozsadzi! O!
Klasyka. Szkoda tylko, że obowiązująca również dzisiaj.
Jakie to aktualne… Ale myślę, że obecnie takich znalezisk mogłoby być więcej. Nawet bardzo dużo
Dzień Ziobry 🙂 I co Ona się tak martwi …” Do tego , by dobrze się działo potrzebne są młode ręce i stare głowy ” ( Tadeusz Kotarbiński ) Młode ręce – to 500+ , a stare głowy , to My wszyscy !
Zmartwienia to moje specjalność, Maxiu
Hej, Skowronku – czy aby nie pora na kursy przekwalifikowywujące? Specjalność zawsze można zmienić…
Nie mam zdrowia 🙁
Protestuję ! Zmartwienie , to nie jest zajęcie dla kobiet ! Stwórca , wprawdzie stworzył kobietę z żebra Adama , ale zrobił to z żebra osłaniającego jego serce , co ma znaczyć , że kobieta ma tylko dbać o szczęście z mężczyzną . Nie ma żadnej mowy o zmartwieniach . No chyba , że chodzi o tzw. dobrą zmianę,
też kobiety , ale może nie z tego sercowego żebra ??
Niech nas na siłę nie próbują uszczęśliwić 😉
Dzień Ziobry brzmi złowieszczo…
Dzień dobry. Kawa lepsza.
Już spieszę!

Och, bardzo dziękuję. Od samego pośpiechu już mi lepiej, a jak jeszcze wypiję…
No właśnie! Tak mnie net wciągnął, że zapomniałam o kawie…
Oo, chciałbym tak kiedyś mieć. Chyba jednak bym zasnął, zanim bym się zorientował, że zapomniałem…
Widocznie ja nie jestem typową kawiarą, bo czasem o kawie zapominam.
Dzień dobry
Może dlatego, że w nocy była burza i pioruny waliły prawie do północy
I to jakie!!!
Niby się wyspałam, ale tak nie do końca… jakaś zmęczona jestem
Dziś znowu mam trudny dzień… nie pierwszy i nie ostatni… jakoś przeżyję
Tej burzy to Ci trochę zazdroszczę. Już nie pamiętam kiedy u nas była burza. Mam nadzieję, że wkrótce i do nas zawita wiosenna.
Jeśli sobie tego życzysz, to i ja życzę Ci takiej porządnej burzy
U nas ostatnia była chyba w styczniu (?), czy na początku lutego… już nie pamiętam (stara skleroza 😉 )Też grzmiało, tylko z letka sypało śniegiem a nie deszczem 
Czas się zbierać do pracy

Miłego dnia Wyspiarze
Co się stało???
Policzę do miliona i opowiem.
Z góry uprzedzam, że moja wypowiedź będzie łamać wszelkie zasady dobrego wychowania obowiązujące na Wyspie. Zatem osoby małoletnie bądź wrażliwe proszę o odejście od komputera. Bywają jednak w życiu człowieka takie chwile, że chociaż się pragnie powściągać i inwektywą żywą nie chce chlustać, to sami wiecie co dalej.
Mieszkamy tu drugi rok, od września 2014. Nadal budowany jest następny etap osiedla, więc istniejącym administruje póki co deweloper, który życzy sobie pośredniczyć między generalnym wykonawcą a mieszkańcami, znaczy tymi, co kupili domy pierwszego etapu.
Przez obie zimy z kratki wentylacyjnej w kuchni wiało lodowate powietrze, przez co nie dało się nic robić na blacie poniżej, a w szafce zamarzała nutella i oliwa.
W oknie tarasowym poluzował się nawiewnik i za moment spadnie komuś na łeb. Dokładnie taką samą sytuację mieliśmy rok temu w kuchni, więc tym razem zgłosiliśmy usterkę ZANIM ktoś oberwał (poprzednio miałam farta zmywać naczynia dokładnie pod oknem, z którego spadł kawał plastiku).
W mojej łazience leci letnia woda, zwłaszcza w umywalce, zwłaszcza kiedy ktoś korzysta z wody gdzie indziej. Na przykład w kuchni, łazience chłopaków, albo w pralni.
Na dole jest delikatnie mówiąc chłodno, za to w sypialniach zlewamy się potem w środku nocy i zastanawiamy nad otwieraniem okna przy dowolnym mrozie.
Od kilku miesięcy wysyłamy raz w tygodniu maila zgłaszającego te niedogodności. Zero odpowiedzi. Przez kilka miesięcy!!! Dziś przyszła:
Nawiewnik – usterka mechaniczna, nie podlegająca gwarancji. (Że niby co? Strzelaliśmy do niego i dlatego odpadł???)
Kratka wentylacyjna – wszystko OK, tylko my nieprawidłowo użytkujemy dom. Potem wykład nt wyrównywania czegoś tam i na koniec, że mamy cały czas pozamykane nawiewniki w oknach i to dlatego. (KURWA MAĆ! Jak raz nawiewniki są non stop pootwierane, bo w poprzednim domu mieszkaliśmy z grzybem i ja jestem wyjątkowo uwrażliwiona na wentylację i dopływ powietrza!!! Ten ciul cholerny nigdy nie zapytał jednym słowem o nawiewniki i pisze mi w odpowiedzi na reklamację, że mam je pozamykane?!?!)
Ogrzewanie jest zgodnie z projektem i możemy spadać na bambus.
Woda w mojej łazience wynika z… tak! zgadliście! Nieprawidłowego przerobienia instalacji przez użytkownika!!! I zasadniczo możemy im skoczyć tak, gdzie ten pan mógł pana majstra w dupę pocałować (uwaga! dupę! nie pana prezydenta! żeby mi tu wątpliwości nie było żadnych, co miałam na myśli!)
A w ogóle jak nam się nie podoba, to nasz problem.
A, instalacja w łazience jest oryginalnie zaprojektowana i wykonana przez wykonawcę. Generalnego. Zatrudnionego przez dewelopera. ZANIM weszliśmy w posiadanie domu.
Nie wolno odpuścić! Ale, co się nerwów najecie, to wasze!
Nie zamierzamy. Ja – podobno – nie powinnam się denerwować… Chwała Bogu Piter nie ma nerwów w ogóle. A potem… potem ja sobie pójdę na zebranie z zarządem… Bo dotychczas im oszczędziłam swojej obecności… I niech się modlą, żeby na dniach otwartych nikt z potencjalnie zainteresowanych zakupem domu mnie nie zaczepił z pytaniem „Jak się tu mieszka?”… A coś przeczucie mi mówi, że będę akurat pracować w ogrodzie, jak będą te dni otwarte… Jedynym urządzonym ogrodzie… Takim, co to się niemal nie rzuca w oczy…
No szlag mnie zaraz trafi!!!
Zbieraj, akumuluj, a potem jak się nie odwiniesz!
Czak Noris to mię-czak.
Nie daj się Jo!
Nie zamierzam im tego odpuścić. Bo co innego nie uwzględnić reklamacji, a co innego takie chamstwo.
Współczuję Ci, Jo
Czasami jak człowiek zderzy się z murem chamstwa i ignorancji, to mało go apopleksja nie trafi
Wiem coś o tym… Wiem też, że na pewno się z tym uporacie. Wierzę w to!!!
Szkoda tylko Waszych nerwów

O matusiu
Zabić to mało.
No mało.
Piter też się wkurzył. A on jest dyrektor od realizacji kontraktów. Bardzo skrupulatny w analizie zgodności z umowami… I taki… upierdliwy w tej dokładności…
Więc im tego nie podaruje.
Taką mam nadzieję.
Zmęczona dziś już jestem, idę od kordełkę.

Ja też zakończę na dziś. Jakoś mam powyżej kokardki. Ale jutro… Jutro też jest dzień!

Wstałam, to mogę iść spać.
Dobranoc
Podziwu godna konsekwencja!
Pewnie bym w ogóle nie wstała, żeby mnie sąsiadka nie obudziła dzwonkiem do drzwi
Spokojnej razy trzy od razu!
Dobranocka:
Lovin Spoonful i „What a Day for a Daydream”. Co prawda piosenka o marzeniach w ciągu dnia, a nie o spaniu, ale na dobranockę całkiem się nadaje dzięki niebanalnej, optymistycznej melodii i harmonii. Gwizdanie i gitara (hawajska, a może po prostu bottlenecking) do zauważenia 🙂
Snów pełnych spełnionych marzeń. A potem jeszcze na jawie tego samego.
Lampka późnonocna do tego:
??? A coś Pan jeszcze robił o tej porze??? No nie mów, że barany liczyłeś… Bo tak; cirka 5,6 mil to może byś kole 5 rano skończył
Dzień dobry
Ma być ciepły i słoneczny, więc chociaż z tej strony będzie dobry.
Komu kawy?
Zpraszam 
A jakże
Witaj Bożenko, jak nocka minęła?? Zdrowaś Już?
Prawie zdrowa, dziękuję za troskę
No oczywiście szybki przymarzły od środka

Deczko wilgotno w samochodzie i skrobanko było. Tylko -5°, a tera już błękit nieba w górze
Wstawać!!! Wiosna puka!!!

W taflę lodową na kałuży?
W poniedziałek też już widziałam krokusy, wiosna idzie!
Witajcie!
Jakoś tak niespokojnie się robi, gdy Wiedźminka nie daje znaku życia…
Otóż to… Co z nią?
Wiedźminka ma zapalenie oskrzeli. Przedwczoraj do Niej dzwoniłam, ale nie pogadałyśmy bo ją kaszel dusił
Kawę skończyłam, czas na inny system się przestawić

Miłego
Miłego
i pozdrów Wiedźminkę jeśli do Niej zadzwonisz.
Dzień dobry! Dobrze, że są wieści od Wiedźmy.
A te krokusy tak – same z siebie wstają i rosną? Nikt ich, dajmy na to, kawą nie musi podlewać? Zadziwiające!
PS. Dzisiaj mam wychodne, za parę minut wybywam, będę… wczesnym lub trochę późniejszym popołudniem.
Dzień dobry

U mnie wiosenka też puka
Właśnie wszedłem. Słońce, hulanki, swawola – niemalże.
No i sponsorem dzisiejszego dnia jest święty Patryk, więc albo piwo, albo na zielono. Albo oba.
Obzieleniamy się przy piwie?
O to to!
Mam moralny dylemat… Odwalać nadal galerniczą pracę edukatora, wyręczając w tym szkołę, czy wypiąć się, zgodnie z zasadą, że to szkoła jest placówką edukacyjną i narazić dziecko na stres?
Jeśli dalej będziemy przerabiać w domu cały materiał szkolny, to za moment zwariujemy, bo już teraz życie toczy się wokół Jaśka prac domowych, a szkoła rżnie głupa, że jakie problemy, skoro syn jest zawsze przygotowany. Jednocześnie kompletnie nie przykładając się do jego nauczania w trybie zindywidualizowanym.
Co robić?
Hm, a dałoby się to zrobić stopniowo? Stopniowo odchodzić od odwalania pracy za szkołę, tym samym stopniowo przerzucając ten słodki ciężar na nią? Odpowiadając na pierwsze sygnały „uwaga, dziecko obniża loty”, jakie zaczęłyby dochodzić ze szkoły, „Tak, wiemy, właśnie przestajemy zasuwać i oczekujemy, że szkoła zacznie robić to, co powinna”?
Nie bardzo. Robiłam kilka podejść. Ostatnie polegało na propozycji, żeby sprawdzić jak on sobie poradzi, dajmy na to przez dwa tygodnie, bez naszego udziału w odrabianiu lekcji. Nie zacytuję odpowiedzi wychowawcy.
No, jak nie zacytujesz, to znaczy, że rżnięcie głupa przez szkołę jest wyrazem sporej hipokryzji
Trudno mi cokolwiek doradzić, bo czasy gdy moje dzieci się uczyły już dawno mam za sobą.Ja im też pomagałam gdy widziałam że trzeba, ale nie wciąż. Teraz chyba nauczanie wygląda zupełnie inaczej
Ja nie mam nic przeciwko pomaganiu dziecku. Ale robienie z nim w domu całego materiału, który był w szkole, bo on nie zrozumiał, to lekka przesada.
Wiecie co? Ja jutro napiszę w szkicach więcej o całej sytuacji, bo tu się rysuje pewna opcja.
Oczywiście, że przesada. Od czego jest szkoła?!
Ja tak samo jak Bożenka. Nie mam doświadczenia w tym pomaganiu, bo robiłam to bardzo rzadko. Dzieci same dawały sobie radę i nie było takiej potrzeby. Ale na pewno zasadniczo masz rację. Po to wysyła się dzieci do szkoły, żeby się czegoś nauczyły. A nie żeby rodzic je uczył… bo w takim razie po co ta szkoła?!!!
Wyczerpało mnie dzisiaj życie. Idę pod kordełkę. Z termoforkiem i kubkiem herbatki z melisą i czymś tam jeszcze, co podobno pomaga zasnąć.

Spokojnej kordełki, termoforka, kubka i czego tam jeszcze…
To ja też idę w ślady Jo, ale bez termoforka, za to z kubkiem wody z cytryną.
Dobranoc, Wyspiarze
Spokojnej!
Przed południem praca, obiad, potem knucie, kolacja, film – dzień minął…
Knułeś?
„Hej, szable w dłoń!„
Na dobranoc, dobry wieczór, miś pluszowy…
A nie, to nie to.
Dzisiaj staroć o spaniu – albo marzeniach. Everly Brothers „All I Have to Do Is Dream”. Ten refren, powracający jak mantra.
No to spać, spać, spać 🙂
Snów spokojnych i cieplutkich.
Sprawdziłam z którego roku jest ta piosenka, bo wydawała mi się strasznie stara
„Rocznik” 1958!!! Może nie aż tak strasznie stara…58 lat…

Ha, ale wiesz, że używam nomenklatury z muzyki popularnej, gdzie „staroć” może równie dobrze dotyczyć kawałka z lat 70″ ub. wieku?
Och!!! nie chodziło mi o Twoje stwierdzenie, że to staroć
Miałam tylko wrażenie, że znam piosenkę chyba od urodzenia… i niewiele się pomyliłam

A mam tak głupi charakter, że jak coś mnie zainteresuje, a nie wiem, to muszę to sprawdzić, bo inaczej będzie za mną łaziło i nie dawało mi spokoju
No to sprawdziłam… 
Poza tym są tutaj stacje radiowe, które nadają piosenki dekadami i nie byłam pewna na której stacji to słyszałam. Czy z lat pięćdziesiątych, czy sześćdziesiątych
Mam tak samo z tymi rzeczami, które mi nie dają spokoju. Na szczęście teraz jest tyle możliwości! Włącznie z witrynami, które umożliwiają znalezienie danej melodii wyłącznie na zasadzie określenia następstwa dźwięków niżej-wyżej, więc wystarczy naprawdę kojarzyć tylko melodię, bez wykonawcy, słów, okresu, gatunku ani żadnych innych danych 🙂
No właśnie. Kiedyś używało się encyklopedii, leksykonów i różnego rodzaju słowników, a teraz wystarczy kliknąć i masz wszystko przed nosem
Znalezienie jakiegoś utworu, który tylko się kojarzy, kiedyś graniczyło z cudem… a teraz proszę!!! Klik i masz

I lampka – dzisiaj nieco wcześniej niż wczoraj 😉
Dzień dobry!
Witam piątkowo i słonecznie.
Dzień dobry. Chociaż niby nie chwal dnia przed zachodem.
Masz rację, już słońca nie ma 🙁
Witajcie!
Słońce jeszcze jest, i wcale nie sprawia wrażenie kończącego się…
Dzień dobry! Słońce ma jeszcze parę miliardów lat, zdaje się, zanim zacznie się kończyć. Sporo. I na dzisiaj na pewno wystarczy.
No to mnie pocieszyliście
Widocznie tylko się schowało.
Ze słońcem , to jest jakaś dziwna sprawa …. Podobno Słońce , to rodzaj nijaki , a mówią , że ” zaszło ” Dziwne …
Więcej! Niby codziennie się mówi, że zaszło, a wcale się nie rozmnaża!
Maksiu, „dziewczę” to też rodzaj nijaki, a zajść może. Bywają wyjątki
Dziwny jest ten świat …Taka np. pani Waranowa z Comodo jak nie wypali jej randka z panem Waranem , to sama sobie załatwia ” zajście ” i rodzi właśnie płeć męską . Wniosek jest taki , żeby panowie nie przeceniali swojej ” niezbędności ” , bo przyroda może nas postawić na aut .
A ludzie musieli w tym celu wynaleźć kino i nakręcić „Seksmisję”. Warany mają prościej.
Warany mają prościej ,bo są pragmatyczne , nie komplikują sobie życia i zabijają tylko tyle , aby zaspokoić głód . Człowiek , istota inteligentna , zabija , dla samego zabijania ,ot tak , jakby dla sportu . A potem , kiedy ma na głowie tysiące plątających się jeszcze żywych , to kombinuje dopiero co z tym fantem zrobić . Mamy na dzień dobry tego przykłady . Codziennie !!!…..
Pierwsza część obiecanych szkiców w szkicach. Bo tego jest tak dużo, że musiałam na dwie części rozbić. Druga za chwilę.
Nie wrzucam TU, żeby zanadto nie zaśmiecać.
Dzień dobry
Pożyjemy zobaczymy… 
Nie wiem czy u mnie będzie słoneczko, to znaczy czy wylezie zza chmur, bo jeszcze jest ciemno (6 rano), ale zapowiadają tylko częściowe zachmurzenie
Miłego dzionka Ci życzę
Dziękuję i wzajemnie
WEEKEND!
Niesamowite! Niebywałe!
Tutaj też!!!
No patrz Pan!
Kiedyś też się cieszyłam na weekend…
A teraz już nie?
Teraz mam weekend na okrągło, więc co to za atrakcja…
Dobranoc Państwu
Dobrych snów, Bożenko!
Spokojnej.
Bez A.A. zrobiło się smutno:
„Gdybym był młodszy, dziewczyno,
Gdybym był młodszy!
Piłbym, ach, wtenczas nie wino,
Lecz spojrzeń twoich najsłodszy
Nektar, dziewczyno!
Ty byś mnie może kochała,
Jasny aniele…
Na tę myśl pierś mi zadrżała,
Bo widzę szczęścia za wiele,
Gdybyś kochała! „
Dlaczego Bez A.A.? A.A. zawsze z nami… 🙂
Oj długi ten piątek. Dłuuugaśnyyy.

Spokojnej niemniej!
Dobranocka
Po ostatnich starociach zapragnąłem czegoś nowszego, ale nie tak do końca. Elektronika, ale zarazem klasyka rocka? Coverek? Z głosem, ale nietypowo? No to będzie – Tangerine Dream i „Space Oddity” Davida Bowiego. W sam raz na spanie, spokojne i melodyjne, a do tego mnóstwo syntezatorów. Muzyka ery kosmicznej w formie i treści.
Snów kosmicznych.
Dobrej nocy zatem!

Dzieńdoberek
No to mamy łyk end 
Dzień dobry….. No łyk może i end… pracowity!! No to na wysokości – marsz

Kto może niech się leni, ja nie mam prawa
Narka…
Więc chociaż miłego dnia
Dobry. Wczoraj w nocy padł jeden z głównych bezpieczników w całym domu, 63A, zabezpieczający jedną z faz. Trochę się nalatałem w tym celu po klatce i w bramie, kapkę po północy. Efekt jest taki, że może nie kaszlę, ale za to ślicznie boli mnie gardło. Oczywiście fakt, że takie rzeczy dzieją się w nocy z piątku na sobotę, jest symptomatyczny – złośliwość przedmiotów martwych.
No to współczuję, ale jeśli boli Cię gardło, to chyba katar w drodze. Przynajmniej u mnie tak jest.
Witajcie!
Oklaski dla pracowitości Skowronka, szklanka gorącego grogu na bolące gardło Quacka, życzenia najszybszego powrotu do zdrowia dla Wiedźminki – uśmiech dla wszystkich pozostałych!
I dla Ciebie uśmiech Ukratku
Bardzo dziękuję, właśnie sobie robię gorące coś na to gardło.
Niemniej problemem nie jest to, że boli (mamy w końcu baterię leków), ale to, że na dzisiaj zaplanowaliśmy bieganie (jak to w przedświąteczny weekend) i nawet po starannym opatuleniu mam wszelkie szanse załatwić sobie gardło jeszcze gorzej. I nie, nie ma opcji, żeby zostać w domu, jakby się kto pytał.
Typowy Sarmata z Ciebie Quackie . Klin , klinem wybijaj , a boleć musi , bo w bólu uszlachetnia się Twoja dusza . Ale tak serio , to nie lekceważ , zwłaszcza niby głupiego bólu gardła , bo mogą być z głupiego bólu ,poważne komplikacje . Zawieś na kołku sprzęt i w ciepełku poweekenduj sobie do poniedziałku . Mszę niedzielną możesz przecież obejrzeć w TVP-1
Chcącemu nie dzieje się krzywda nie zwalnia od konsekwencji…
Dziękuję za słowa otuchy. Już jesteśmy z powrotem, zmian w stanie gardła nie czuć. Jeżeli poczuję, to pewnie wieczorem albo nawet jutro rano. Idę się dalej opatulać.

Aleksander Fredro napisał taki aforyzm:
„Szanuj zdrowie należycie,
bo jak umrzesz, stracisz życie”.
Miał rację, skubany.
Sam Hawkins, westman, jeden z bohaterów Karola Maya, miał z kolei takie powiedzonko:
– Śmierć tak dalece szkodzi ciału, że mało kto ją przeżywa…
No i kolejny mądry człek. Aż szkoda, że fikcyjny.
Oj niefajnie…
10x acerola, dwa razy dziennie. Szkopuł w tym, że amwayowska 🙁
???
Key ci przepisała? I dlaczego amwayowska?
Nie, broń Boże. To z innej bajki. Ale prawda taka, że działa.
A jakby tak spróbować nie-amwayowskiej? Tzn. widzę, że w aptekach (przynajmniej online, ale jak online, to pewnie i offline) jest, więc…
Tu chodzi o skład i technologię. Inna nie działa, co przyznaję przy całej mojej niechęci do firmy A.
” Dobra zmiana ” na zbity pysk wywaliła z Prokuratury Wojskowej mojego krewniaka Marcina Maksjana . A był taki grzeczny , dobrze wychowany ….Smutne Święta psiakość ….
Grzeczny, powiadasz, i w dodatku dobrze wychowany? Ewidentnie niedostosowany był! Nie pasował…
Nie pasował…
Właśnie o tym mówili na TVN24. Macierewicz zemścił sie na tych prokuratorach za to, że nie zgadzali się z teorią zamachu w Smoleńsku.
Nowa miotła…
Raczej drapak…
Gdyby był to jeden drapak…. Jest to sfora mściwych , sfiksowanych Suwerenów , wszystkie dziwy świata są dla nich mozliwe , w imię hasła :dobra zmiana
Raczej buldożer…
Przykre i smutne ,bo nie ma pola do rzeczowej dyskusji o faktach ,są tylko chore urojenia i chęć zemsty
Ktoś mi wczoraj powiedział, że dopóki ten mały człowieczek żyje – spokoju nie zaznamy
Niestety, taka jest prawda.
Kurcze, ona głosowała na jedynie słuszną, a jej małżonek wykopał nas z fejsa

Cóż, b. pragnie zmienić pracę na lepszą
Kochani, Panowie… Taż mi nogi się skróciły o całe pół metra!! Za co te brawa??? Że 10 okien umyłam ?? W tym dwa tarasowe


Skojarzenia to przekleństwo
Mistrzu Q! Nie daj się
Brawo za przylot na Wyspę Skowronka , wszak pogoda była nielotna i wszystko mogło się zdarzyć .OK ??
Dobranoc
Ja też już się pożegnam, dzisiaj nieco wcześniej.

Spokojnej!
Dobranoc
Dzisiaj Queen w jednej z ostatnich piosenek z Freddiem Mercurym. „These Are the Days of Our Lives”.
No i w zasadzie to wystarczy, bo ten zespół nie nagrał przesadnie wiele piosenek, które by się nadawały na dobranoc na Wyspie.
Snów z dobrym zakończeniem!
Ale ta się nadaje znakomicie! 🙂
Dobranoc.
Dzięki Lordzie W za lampkę 🙂 Ty jak zwykle na posterunku gdy trzeba pomóc. Szkoda, że częściej się nie pokazujesz na Wyspie
Dzień dobry
Niedzielmy się 
Niedzielmy
Zapraszam na pięterko!! Wiosnę należy przywitać