Choćbym radości rosą się zraszał,
Choćbym wilgocią łez drzwi duszy paczył,
Nie cieszę się, jakem nieraz ciaszał,
Ani nie płaczę, jakbym niegdyś płaczył.
O, bachanalie, balie i batalie,
Młodości! Nieba gwiazdę moją zgaście !
Kto z placka Życia wydłubał Bakalie,
Temu dziś Pustka zieje z Dziur w tym Ciaście.
Thomas Hood Młodszy




Dzień dobry ! To naprawdę już było, ale… prawda w tym wierszyku czy fałsz ?
Jako, ze koniec karnawału i śledzik się zbliża, więc może coś ocalało w tym ” Ciaście „?
No tak, „Fioletowa Krowa” nisko się kłania
w pośpiechu, na życzenie Porannej.
Wszystko już było… 🙂
Witaj jo !
„Rzekł Ben Akiba”?
Otóż to!
Dzień dobry
Dziękuję Wiedźminko, że posłuchałaś mojej prośby (nie życzenia) i zbudowałaś to piękne pięterko. A czy wszystko już było? Można powiedzieć, że było dużo, ale nie wszystko 
To nie ja. To Ben Akiba
A ja Ci podpowiadam zupełnie niepotrzebnie. ” Pospiech jest wskazany przy łapaniu pcheł oraz biegunce” – powiadają uczeni w piś
mie !
To była przyjemność, Bożenko, bo bardzo lubię i tę piosenkę i ten wierszyk !
Można powiedzieć, że każdy wiek ma swoje bakalie w placku życia. Nie wszystkie są wydłubane
Witaj ! i tak trzymać !
Genialne.
Witajcie!
Od pustych dziur po bakaliach gorszy jest jednakowoż zakalec, w którym bakalii nigdy nie było…
Pięknie to ująłeś!
DzińDybry:)) Jak mawiają wojskowi instruktorzy, lufa jest to dziura oblana żelazem. Dziura po bakaliach jest mniej trwała i można sobie z nią szybciej poradzić, zjadając choćby zakalec z którego wydłubano sułtankę. Ciekawy jestem, czy pochłaniając otoczenie dziury po wydłubanych radościach, zwiększamy dziurę jako taką czy też pozbawiamy się pamięci o skonsumowanych bakaliach ???
To zależy, czy pochłaniamy otoczenie od strony byłej bakalii (wtedy zwiększamy dziurę jako taką), czy od zewnętrznej strony całego ciastka (wtedy raczej to drugie).
Chyba łatwiej to drugie ?
Łatwiej, i co więcej, to dużo popularniejsza metoda. Chociaż to mogłoby być fascynujące doświadczenie – zacząć od rodzynka, a potem wygryzać coraz większą dziurę po rodzynku, aż by się zjadło całe ciastko. Przy czym trudno sobie to wygryzanie wyobrazić tradycyjnie – paszczowo. Raczej jakąś łyżeczką???
Ukratku, znam takich, co kochają zakalce – ” zimne ciasto” .
Ja też do nich należę 😉
Fakt – czasem zakalczyk wyjdzie lepszy niż zamierzony wypiek!
Dzień dobry. Czasem, kiedy szukam piosenki na dobranockę Wyspiarską, mam właśnie takie wrażenie…
Witaj !
Ano, łatwo nie jest, Wyspa ma już spory staż ! Może znowu jakiś cykl, jak ten barokowy ?
Hmmmm. Pomyślę. I żeby jeszcze była to muzyka nadająca się na dobranoc (czyli np. antologia zespołów heavymetalowych i hardrockowych raczej odpada – chociaż tu misiek mógłby mieć zdanie odrębne
)
Dzień dobry 🙂 Na tej przypadkowej planecie jesteśmy sami . Spośród wszystkich otaczających nas form życia , żadna poza psem , nie zawarła z nami przymierza ( M.Materlinck) W tym właśnie widzę problem bakalii , dziur i zakalca .
Mnie pasuje. Z psami mam pewien problem – uwielbiam, a na dłuższą metę nie mogę się z takowymi stykać, bo mi się odzywa alergia.
Pani Senatorowa łykała leki antyhistaminowe i dzięki temu Pusia i Sadza cieszyły i Ją i Senatora :). To się nazywa poświęcenie!.
Mój siostrzeniec bywa u mnie nie dłużwj niż godzinę, bo koty przyprawiają go o łzawienie i kichanie
Oj tak, nie wiem, jak w przypadku Pani Senatorowej, ale ja od leków antyhistaminowych na dłuższą metę zwiększam objętość.
Cześć Maxiu ! Bo Ty jesteś bardzo towarzyski 1
Dziękuję , lubię zwierzęta . W Warszawie jest Luna ,owczarek niemiecki ,już zniedołężniała , a na Mazurach ostatnio na kolację zameldowało się kotek i kotów kilkanaście . Jest to potomstwo kotki Sylwki ,która niestety już się nie pojawia w obejściu ….
A ja mam dwie kotki i sunię 🙂 Jakoś sie mieścimy, a nowa kotka z trudem, ale sie oswaja i tylko patrzeć jak wskoczy mi do łózka. O ile Migotka jej nie pogoni
Zwierzęta doskonale wyczuwają intencje człowieka . Luna np. jak chce sobie poleżeć w fotelu , to rozgląda się , gdzie są gospodarze i jeśli nie widzi nikogo , to natychmiast zwija się w kłębek i udaje , że śpi . Wystarczy jednak aby ktoś się pojawił i wtedy smutna wraca do swojej ” kołyski” . Jest opiekuńcza wobec małych dzieci , przynosi dziecku piłeczkę ,zachęca do zabawy w różny sposób , a podczas np. spacerów po lesie ,ciągle sprawdza czy kogoś nie brakuje z grupy . Po takiej wyprawie psisko ledwo dyszy ….
No to jeszcze raz dzień dobry (przywitałem się zaspany piętro niżej a tam tylko niektórzy lokatorzy zaglądają)
Dobry! I nawet dość pogodny.
Dzień dobry Zoe
! to moja wina, nie zapowiedziałam nowej wycieraczki .
Zmykam do pracki.
Słonecznie u mnie, nie wiem, jak długo ! chyba zabiorę sie do porządków, bo coś za dobrze widać
?
A ja za godzinę mam znów gości, trzeba się przygotować.
U mnie szaro, buro i ponuro. Mam nadzieję, że słoneczko wreszcie się pokaże
Otóż to! Krzyś jest niezawodny, o kawie pamięta.
chociaż w biegu…
Więc chętnie z niej skorzystam
Ale tu się dzisiaj towarzysko od rana zrobiło!
Tak powinno być zawsze, cóż, kiedy „Pospolitość skrzeczy”…
Dzień dobry
W nocy poprószyło śniegiem, ale w tak minimalny sposób, że tylko gdzieniegdzie leżą białe kępki śniegu. Aby do wiosny 
U mnie też jakoś od rana ciemno, buro i ponuro
Witaj!
Miłego dzionka, Mireczko
…która, jak wiemy dzięki śwista… znaczy świszczowi, już niedługo. W Polsce zaś pojawiły się pierwsze żurawie, miejmy nadzieję, że ich pogoda nie wymrozi.
Też mam nadzieję, że tym razem świszcz/świstak się nie pomylił
Na wiosenkę jestem już gotowa 
U mnie hiacynty wyszły z ziemi. Ale oczar i ciemierniki to albo szlag trafił, albo zgłupiały z tej pogody
Hmm… zjadłem wczoraj 4 pączki, to dziś się raczej bakaliami nie nacieszę…
Ja wymiękłam po 3. Bossskie były. A jeszcze bardziej boskie było to, że dziś rano nie musiałam wyrzucać wagi przez okno
Ja tej tradycji nie świętowałam
Świętowałaś… poprzez ascezę!
Albowiem „liczne i różnorakie są ścieżki do Pana” – jak pisał św. Hieronim…
Tylko ze ta asceza nie wymagała moich poświęceń
Chodziło mi o to, że chcąc-nie chcąc człowiek w taki dzień staje wobec tradycji, i albo „je, bo jest Tłusty Czwartek”, albo „nie je mimo, że jest Tłusty Czwartek” – cokolwiek uczynisz, uczynisz w kontekście tradycji! 😉
Pod tym kątem nie myślałam o pączkach. Po prostu nie ulegam żadnym tradycjom.
O pączkach nawet nie myślałam, tyle co na Wyspie. Tu tego tematu nie dało się pominąć. 🙂
Ja zjadłam dwa
Też dobre były… 
Dobry wieczór. Dzisiaj znów nieco dłużej, ale to dzięki przemiłej niespodziewanej wizycie, więc nie jestem znów taki zły.
Niemniej przerwę muszę sobie zrobić, tylko jeszcze zerknę, co tam wyżej skomentowaliście…
Dobranoc

Spokojnej!
DobryWieczór i Dobranoc:))
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.youtube.com/watch?v=hFsGy9cNw88
To ja po swojemu na dobranoc.
Skoro ta wiosna niedaleko, to zaraz i lato. A jak lato, to i piękne pola ze zbożem, co się złocą. Czyli pola złota. Sting na dobranoc – „Fields of Gold”. Spokojny, refleksyjny, melodyjny i w ogóle.
Snów letnich, ale nie że nijakich, tylko z widokami na lato.
Nie zapamiętałam tej piosenki! A przecież zawsze lubiłam panią Igę ?
Chyba już pora iść spać
?
Dobranoc
Dzień dobry
Witam weekendowo 
Optymistyczne dzień dobry!

Przespałam sześć godzin! Po ostatnich tygodniach to jakby sen zimowy czy jakaś inna hibernacja
Komuś kawy?
O, dziękuję, chętnie się napiję.
DzieńDobry:)) Też chętnie się napiję. Czy koniecznie musi to być kawa???
Może być i herbata 🙂
Drogi Korabiu 🙂 Fachowcy piszą ,że codzienne picie kawy zmniejsza zachorowanie na marskość wątroby o ponad 40% !! Nie katuj więc tej swojej wątroby i przyjmij sympatyczną propozycję Bożenki na filiżankę prawdziwej (nie z owsa) kawy ….
Słyszałam, że kawa działa też przeciwrakowo! Nie wiem czy to prawda, ale chyba nie warto jej omijać. A przy tym smak i aromat nie ma sobie równych
Postawiłeś mnie przed prawdziwym dylematem, czy to kawa ma 40% czy żyto ??? Co zmniejsza a co powiększa wątrobę. Kiedyś jeszcze za czasów szkolnych miałem problem, czy to woda się gotuje w 90 stopniach, czy też tak ma kąt prosty? Na szczęście nie zostałem ani kucharzem ani budowlańcem i ominęło mnie praktyce rozwiązywanie tego problemu. Ostatnio skłaniam się ku 70 voltowej Śliwowicy Łąckiej, też leczy wątrobę nie narażając człowieka na bezsenność :))
Mamy podobne doświadczenia . Dylemat temperatury gotujacej się wody i kąta prostego , przerabiałem w wojsku . Potwierdzam Twoją opinię o 70 voltowej Śliwowicy Łąckiej . Byłem u żródła i faktycznie zapiera dech w piersiach . A wątroba ? A niech to , przecież nie wiedzieli byśmy czego warto się napić …..niech sobie radzi ….
Panowie pozwolą, że dołączę na chwilkę? O ile pamiętam, temperatura wrzenia wody spada wraz z wysokością (i obniżką ciśnienia), więc wystarczy wdrapać się wystarczająco wysoko, i dylemat znika (bo na szczęście miara kątowa z wysokością npm. nie maleje).
A co do śliwowicy, to – jak już kiedyś wspominałem na Wyspie – piłem zarówno Łącką, na weselu u najmłodszego brata Q., jak i domowo pędzoną w Austrii. Każdy trunek inny, nasz bezkompromisowy i ostry, austriacki łagodniejszy, ale nieco zdradziecki – każdy na swój sposób zacny.
UWAGA!
Jak informuje moja znajoma spod Łącka, większość tamtejszej produkcji bazuje obecnie na chińskim koncentracie śliwkowym…
Tetryku
Wesele było parę lat temu, a śliwowica jakaś taka jakby mało ze sklepu, chyba że producenci specjalnie naklejają takie nie-sklepowe nalepki.
Nie dziwię się . Chińszczyzna opanowuje świat . Pamiątki z Wysp Kanaryjskich produkowane są w Chinach ….
Wstawać śpiochy
Wstałem i natychmiast padłem!!! Siła tego krzyku przebiła nawet Muncha :)))
Ostro!
„Żilet, najleeeeeepsze dla mężczyyyyzny” jak pięknie śpiewał Niemen. Trudno naleźć coś ostrzejszego. No, może tabasco zielone:)))
Witaj ! Inna wersja brzmi ” „Żilet, skrwawiona twarz mężczyzny”!
Skrwawiona twarz mężczyzny ? To była moja twarz ! Przed pewną , nocną podróżą , musiałem się ogolić ” Rawą lux ” , ale pech chciał ,że zgasło światło . Ogoliłem się na tzw. czuja i poleciałem na dworzec do kasy biletowej . Panienka z okienka jak mnie zobaczyła , to zamknęła okienko , coś tam krzyknęła i po chwili miałem już dwóch panów z ochrony kolei . Pamiętam ,że sam nie mogłem siebie poznać ,tak byłem poharatany i pokrwawiony tym rawskim wynalazkiem . Teraz to lux ! Potrójne ostrza , a młodzi chodzą zarośnięci, jakby na złość Rawie Lux , niechluje .
Slogan z owych czasów: „Rawa Lux – goli z mięsem!”
Krwawa Lux, to był synonim:))
Dzień dobry. Kawa obowiązkowo, bo sobie pospałem smacznie, żeby nie rzec, że zaspałem, ale zaspywa się, jak się ma jakąś ustaloną godzinę wstania (a potem zazwyczaj dalsze obowiązki), a ja dzisiaj nie miałem.
Za chwilę wszakże zaczyna się sobotnie bieganie, więc odezwę się, jak wrócę zeń.
Miłego 🙂
Quacku, ponoć od jutra otwierają w Dworcu Morskim w Gdyni jakąś supernowoczesną wystawę poświęconą Nowakowi-Jeziorańskiemu. Ciekawe, jak to wygląda z punktu widzenia zwykłego widza – bo w zapowiedziach same ochy i achy 😉
Hmm, wybrałbym się, ale w weekend akurat ją otwierają, to będzie podejrzewam tłum ludzi, uroczystości etc. Ale wystawa wygląda zacnie.
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/muzeumemigracji.pl/pl/dzialania/aktualnosci/nafalachwolnosci
Oczywiście dzięki za sygnał.
Witajcie!
Po zakupach i po śniadanku – świeży, wiejski chlebek posypany czarnuszką! – jak zwykle dochodzę do wniosku, ze jeszcze bym pospał…
Dzień dobry ! Po wilgotnym spacerku z Ami też byśmy spobie pospały. Ami już drzemie, ta to ma dobrze
Ha. Zapowiedzieli się z nagła goście na popołudnie – szwagier z familią. Będzie wesoło, ale póki co – trwam na posterunku na Wyspie 🙂
W palącym temacie śliwowicy…
Okolicznościowe naklejki na wódce weselnej (nawet gdy jest to żytnia prosto ze sklepu) to stara (małopolska?) tradycja. A wytwórcy Śliwowicy Łąckiej robią co mogą, żeby ich produkt sprzedawał się jako indywidualna, tradycyjna produkcja. Ale dobrze wiedzą, które partie idą na sprzedaż, a które dla swoich – jeżeli to było tamtejsze wesele, to wierzę, że wódka pochodziła z półki „dla swoich”…
Na handel – gdy dobrze idzie – własnych śliwek jednakże nie wystarczy, no i koncentrat jest tańszy…
A podobno teraz producenci żywności lokalnej będą mogli sprzedawać swoje wyroby bez rejestrowania działalności gospodarczej?
Te pędzone też?
Nie podali
Kwaku – gołąbek poleciał.
O, mille grazie. Wszystko jasne.
Właśnie zdołałem dojść do kompa, na chwilę…
Ja się chyba pożegnam na dziś

Ale.. to już było…
Dobranoc!
Idę w ślady Jo

Ci też!
Goście wybyli. Dobranocka.
Dzisiaj będzie po polsku i wbrew pozorom bez okazji. I w dodatku króciutko, ale perełka. Lech Janerka i „Piosenka wigilijna” 🙂
Śliczna gitara basowa i nie tylko.
Snów świątecznych.
Ładnie ! To jeszcze tylko lampka
dobranoc
Dzień dobry
Weszłam na Wyspę z samego rana (oczywiście u mnie z rana). Poczytałam, uśmiałam się i już miałam się odezwać, gdy zostałam brutalnie oderwana od kompa
No cóż, czasami real nie pozwala na ulubione zajęcia 
Dopiero teraz, bo wcześniej byłam zajęta
Małżonek chciał gdzieś pojechać. Wiadomo, jak ma wolny dzień, to go nosi. Zaproponowałam Elgin. Holly mówiła mi, że koło ich biblioteki bieliki wybudowały sobie gniazdo. No i na te bieliki „wzięłam” męża
Pojechaliśmy. Była cała masa mew (głównie delawarskich), trochę krzyżówek, trochę bernikli kanadyjskich… Daleko na niebie widzieliśmy bieliki, ale nawet na aparat męża były za wysoko i za daleko…
Jeden młody podleciał trochę bliżej, ale trudno jego zdjęcia uznać za udane…
Okazało się, że jeden z myszołowów usiadł na słupie. Obcykaliśmy go dokładnie
Nie uciekł, nawet jak podeszliśmy całkiem blisko
Patrzył to na mnie, to na małżonka, to w dal, ale nie uciekał!!! One są cudne!!!! 
Łażąc w te i nazad po parku, przeszliśmy na drugą stronę, w okolice biblioteki. Pojawiło się kilka myszołowów (trzy). Jeden był szczególnie nisko (obcykany). W pewnym momencie zniknął mi z pola widzenia. Małżonek w pośpiechu, chociaż starał się nie robić gwałtownych ruchów, poleciał do ulicy. No to ja za nim
Nie wiem czy to mi wejdzie, ale to jedno ze zdjęć myszołowa. Wiatr mu trochę potargał piórka… ale jest cudny!!!
Łaaał! Świetny jest!
Nie dość, że świetne zdjęcie, to jeszcze ptak ma wyjątkowo zadowoloną z siebie minę, zupełnie jakby się uśmiechał półgębkiem albo półdziubkiem.
Też byś się cieszył, gdyby znienacka znaleźli cię wielbiciele!
Myślę, że też bym się uśmiechał tak półgębkiem, żeby nie wyjść na bufona i osobę łykającą pochlebstwa jak gęś kluski.
Znakomity portret władcy przestworzy! JEST cudny!
Świetne zdjęcie i piękne ptaszysko ! Brawo Mirelkowie !
Cieszę się, że Wam też mój drapol się podoba
Ale wielki wyszedł!!! Mam nadzieję, że jak wstaniecie, to jakaś litościwa dusza go zmniejszy

Bez wątpienia:)) W czwartek Bożence też ktoś poobgryzał pączki, które się nie mieściły w kadrze. Na pewno znajdzie się jakiś amator drobiu ???
Ps. Witam słonecznie i ciepło :))
Pozwoliłem sobie dostosować do szerokości
A ja nie wiedziałam komu dziękować za te poobgryzane pączki, więc teraz nadrabiam…
Piękne dzięki za pomoc, Mistrzu Q
Nie za ma co
Miłej niedzieli wszystkim życzę
Dzień dobry
Piękny ten myszołów, ale ja zmniejszać nie umiem.
Dzień dobry! Pospałem wręcz nieprzyzwoicie, a zaraz wyciągają mnie dalej, na zakupy i takie tam.
Zaraz wywbywam, odezwę się z powrotem.
Edit: Oczywiście PO powrocie. Taki skrót myślowy.
Witajcie!
Przecieram rano oczęta… i co się stało z Agatą?
Agatą ? Sorry, jestem TI ( tępa i ograniczona)
Lord wywiesił przed północą balladę Agaty Budzyńskiej… Rano jej wysłuchałem, potem odświeżyłem stronę – i Agata zniknęła…
P.S. Czy TI to odwrotność IT?
a to dopiero
! Amba zjadła ? czy juz nowe uprawnienia ?
Może byc jeszcze PTI ( pokręcona, tępa i ograniczona, co nie wskazuje na związki z IT
Uważaj, aby nie wplątać się w TTIP!
Dzień dobry, jestem powrócon!
To może zanim ktoś, ja zrobię nieduże pięterko z dzisiejszego spaceru, ze zdjęciami? Ani ja nie Mireczka, ani moja komórka nie aparat, co takie myszołowy uśmiechnięte łapie w kadr, ale spacer można pokazać (chociaż płasko i niekoniecznie ciekawie).
Czy ktoś coś wie o innym pomyśle na nowe pięterko? Bo może przeoczyłem, a nie chcę się wcinać?
I ja powróciłam na łono Wyspy. Melduję, że nie mam pomysła na nowe pięterko
To ja już piszę i przygotowuję zdjęcia.
Zapraszam piętro wyżej na spacer po plaży, ale całkiem niemęczący!