« Harcownicy słoty List Jana Sobieskiego do Marysieńki »

Refleksje i skrucha

Marian, ochroniarz z branży wielowymiarowej powolnym krokiem schodził do dyżurki. Miał już dość tej roboty! Apartamentowiec niby nie był duży – ledwie 200 różnej wielkości mieszkań – ale zmienność i różnorodność klientów była doprawdy nieznośna! Nawet nie chciał myśleć, co by było gdyby miał do dyspozycji tylko możliwości zwykłego, ziemskiego portiera. Miał na zmianie jednego takiego i nie mógł się nadziwić jego tępocie. Oczywiście gość się uważał za orła intelektu – boki można było zrywać, słuchając jak zgromadzonym wokół niego podobnym mu prostym Ziemianom oferuje prostackie rozwiązania najbardziej skomplikowanych problemów, zauważalnych na jego poziomie. Zdobywał w ten sposób niemały posłuch, nawet podobno miał niezłą pozycję w lokalnych oddziałach jakiejś partii… Marian nie śledził tego – przez moment zabawne, na dłuższą metę teksty kolegi nudziły go niemożebnie.

Rzecz jasna, tacy jak ów „polityk” nie mieli pojęcia, co się na obiekcie naprawdę dzieje, kim są nawet stali bywalcy – jeden ze strażników stracił trzy palce, usiłując wślizgnąć się w portal za Denebianinem, przytrzymać drzwi chciał, idiota! – oczywiście wyleciał z roboty za „nieprzestrzeganie przepisów BHP przy korzystaniu z windy”. Zaś jego palce do dziś czekają w Centralnym Biurze Rzeczy Znalezionych na Denebie.

Ale nie to było problemem, uprzykrzającym życie Mariana. Wściekał się na siebie – na własną głupotę, która doprowadziła go tutaj, do nudy w dyżurce, urozmaiconej jedynie koniecznością obsługiwania nadętych bufonów przybywających z innych światów, którym się wydawało iż z samego tytułu przybycia są uprawnieni do traktowania go z góry, zwracania się po imieniu bez pytania o zgodę, wreszcie do wymyślania najdziwniejszych zachciewajek. I, niezależnie od świata z którego przybywali, najczęściej chętni do naciągania systemu – co na ogół wychodziło na koszt strażnika…

A tak było dobrze kiedyś… Wtedy, kiedy jeszcze nie używał tutejszego imienia (Marian – fuj, co za pomysł!), tylko nadanego mu przez stwórcę imienia właściwego: Stupido, i jako początkujący anioł stróż pierwszego stopnia opiekował się jednym, głupowatym ale dobrodusznym ziemianinem. I co go, cholera, wtedy podkusiło! Fakt, też bywało nudno, ale przynajmniej nikt nim nie pomiatał jak teraz. Jeden głupi, młodzieńczy wybryk – a skończyło się długotrwałą kuracją (obitych skrzydeł nie udało się uratować!), a potem surowym wyrokiem 256 lat służby zastępczej w tej cholernej dyżurce. Że niewiele? Tylko 256? Dajcie spokój! To są tutejsze lata…

Powiązane notki: 1 , 2 , 3 , 4

253 komentarze

  1. Tetryk56 pisze:

    Splecione są różne światy, splecione są też losy naszych bohaterów! Wink

  2. Bożena pisze:

    No to mamy na cały weekend ciekawą lekturę. Dobrze jest zerknąć w przeszłość 🙂

  3. Quackie pisze:

    Fajrant i piątek. Nader miła sprawa.

    Opowiadanko pyszne, od razu mi się skojarzył szatniarz z opowiadania Lema o profesorze Dońdzie, który pracował w ministerstwie i w odróżnieniu od mianowanych i odwoływanych urzędników był nieusuwalny. Z tym że Marian to już nie szatniarz, to już – nie bójmy się tego słowa – konsjerż!

  4. Bożena pisze:

    A ja wychodzę i będę po 20-tej. Opowiadanie też mi się podoba, a następne przeczytam jutro.

  5. Krzysztof z Gdańska pisze:

    Dzień dobry
    Gratulacje dla autora Happy-Grin
    Zwłaszcza wątek ze „zwykłym ziemskim portierem” ubawił mnie niemożebnie. Może ze względu na obecną sytuację polityczną. 😉

  6. Max pisze:

    Inny świat…Tamten świat … Drugi i trzeci świat …. i wreszcie Wszechświat – przeogromny , a istota ludzka , ze swoją współczesną inteligencją, odkrywającą tajemnice swojej osobowości niemalże do pojedynczego atomu ,nie jest cudownym światem ? ….. Mamy różne nośniki zapisujące upływający czas : papirus, papier , taśma magnetyczna , twardy dysk i ludzką pamięć . Zapisane na trwałe , w kolorze , często kilkadziesiąt lat własnego życia , jest wspaniałym darem , który pozwala nam na wracanie do lat młodości , do przeżyć emocjonalnych i wreszcie do wspomnień o bliskich nam koleżankach i kolegach . Nasza pamięć , na jakich nośnikach jest zapisana ? Powoli dowiadujemy się , ale to jeszcze nie ostatnie słowo…. Tears

    • Wiedźma pisze:

      Ważne słowa, Maksiu. Bo mimo wszystko pamięć bez wspomagania techniką jest ulotna. ” Co nam zostało z tych lat”… tak mi się pomyslało po obejrzeniu filmu o Wałęsie.

      • Max pisze:

        Jest ulotna , ale to nasze , szare komórki wymyśliły różne sposoby utrwalania pamięci i można tylko podziwiać , że w naszej głowie , czysta chemia dokonuje rejestracji wszystkiego co dzieje się wokół nas . To jest po prostu wspaniały świat …. Tears

  7. Bożena pisze:

    Wróciłam! Ale na krótko Wink

  8. Bożena pisze:

    Mówiłam że na krótko? Mówiłam. Więc do jutra GoodNight lulu

    • Quackie pisze:

      Mówisz?

    • Quackie pisze:

      Byłem, przeczytałem. Może nie będzie tak źle? Przecież wynika, że jasno wyartykułowałaś, co Kuba umie, a czego nie przeskoczy. To myślisz, że nic to nie da?

      Przez jedną, maluteńką, maciupeńką chwileczkę pomyślałem, że może powinniście się stawić na tę komisję w łachmanach i labidzeniem, ale przecież z Kubą by to nie przeszło.

    • Wiedźma pisze:

      Spoko Jo, to przecież musi dotrzeć do tych uczonych głów! Ja nie tracę wiary ! I będę trzymała kciuki przez te dwa tygodnie. Cmok

    • Jo. pisze:

      Kuba powinien iść SAM.
      I zasadniczo idzie. Oni z nim się nie mogą dogadać. To przepytują rodzica. I nadal wystawiają papier, że nie wymaga stałej opieki.
      My się odwołujemy. Oni odrzucają.
      To jest standard proszę państwa.
      Procedurę wyczerpuje odwołanie do sądu i to będziemy robić za 2 tygodnie.
      Sąd na ogół uznaje odwołanie bo ma obowiązek powołać biegłego psychiatrę zajmującego się AUTYZMEM a nie np lekarza ogólnego czy ortopedę.

      • Jo. pisze:

        To znaczy wiadomo, że nie sam w ogóle. Skoro nie jest samodzielny. Ale sam wchodzi na komisję. Komisja guzik może się z nim dogadać, więc prosi opiekuna. Itd

      • Quackie pisze:

        Nie rozumiem tego, co się dzieje między „przepytują rodzica” a „I nadal wystawiają papier, że nie wymaga stałej opieki”. Jeżeli z przepytywania wynika, że WYMAGA?

  9. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Wiem, że piątek, wiem, że zwykle daję coś skocznego, ale dzisiaj nastrój jakoś się zrobił całkiem inny.

    Dlatego będzie piosenka z Piwnicy pod Baranami, która (piosenka, chociaż może też i piwnica) zawiera, mimo melancholijnego nastroju całości, również element nadziei.

    Snów pełnych nadziei więc!

  10. Wiedźma pisze:

    Wyjątkowo muzyczny komentarz do dobranocki 🙂

  11. Wiedźma pisze:

    Dobranoc

  12. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Po pracy zajrzałam na Wyspę, a tu takie rarytasy Delicious Opowiadanie świetne Brawo! Przeczytałam jednym tchem Happy Przy okazji, z rozpędu, przejrzałam odnośniki… Pleasure Delicious Czytając przypominałam je sobie… cudne!!! Happy-Grin

  13. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Sobota zrobiła się nieco biegająca, ale może do wczesnego popołudnia zdążę zrobić wszystko, co na liście, a wtedy już pobędę na Wyspie.

  14. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Szara sobota rozpoczęta… zakupy zrobione, śniadanie zjedzone, może nie zasnę do kawy? Thinking

  15. Quackie pisze:

    No to wygląda, że biegania dosyć na dziś. Teraz już tylko stacjonarnie.

  16. Wiedźma pisze:

    Witam ogólnie ! Delighted Zakupy zrobione, spacer zaliczony, potrawka gotowa i zaraz spadną na mnie moje ulubione dziecięta.
    Senator powiadał, że król Herod wielkim królem był. ROTFL
    A kto inny mówi, że dwa razy sie cieszy, gdy przychodzą wnuki : raz – bo przyszły, drugi – bo już idą do domu I-got-an-idea

  17. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Pada od wczoraj… biało wszędzie Delighted Zima!!! Tylko śnieg raczej nie poleży, bo za ciepło Pleasure Ale chyba wolę śnieg niż deszcz. Jakoś taki przyjemniejszy Happy-Grin

    • Tetryk56 pisze:

      Paradoksalnie wydaje się cieplejszy od mokrych chodników czy błota 😉

      • Bożena pisze:

        Też wolę śnieg, bo w deszczu chodzić nie przychodzi ochota 🙁

        • miral59 pisze:

          Na pewno lepiej chodzić gdy pada śnieg, niż deszcz. I to nie tylko ze względu na mokre chodniki Wink Jak śnieg się topi, to też robi się błocko… Śnieg osiada mięciutko na ubraniu i człowiek nie robi się tak od razu mokry, można go strzepnąć. Deszcz wsiąka momentalnie u ciuchy… Weary Latem to tak nie przeszkadza, bo i tak jest ciepło. O tej porze roku nieprzyjemnie nawet pomyśleć o namoczeniu, a co dopiero mówić zmoknąć Wink Happy-Grin

  18. miral59 pisze:

    Zalało wszystkich czy co? Amazed
    Czy tylko nie widzę nowych komentarzy? Thinking

  19. miral59 pisze:

    Ale mam zawieję za oknem!!! Nie tylko gęsta ściana padającego śniegu, ale jeszcze wiatr nim kręci na wszystkie strony i boki!!! Aż strach wychodzić z domu Afraid

  20. Bożena pisze:

    Oj, dzisiaj rzeczywiście zaniedbałam Wyspę, ale to nie tylko ja, jak widzę… Wink1

  21. Quackie pisze:

    Miałem jednak sporo pracy, więc jakoś niesporo mi szło zaglądanie na Wyspę.

  22. Tetryk56 pisze:

    A ja zaglądałem jednym okiem – i widziałem cisze… 😉

  23. Jo. pisze:

    Ja to zmierzam w kierunku użeczka 😉 bom strrasznie zmęczona.

  24. Quackie pisze:

    Ostatnio dobranocka była krótka, a dzisiaj będzie długa.

    Dawno nie słuchany Pat M., z utworem „Minuano” z płyty „Still Life Talking”. Prawie 10 minut, spokojne, dojrzałe, w sam raz do snu.

    A chwilami i żywsze, jakby ktoś chciał jeszcze się poruszać żwawiej przed snem.

    Dobrych snów, od których lżej na sercu.

  25. Zoe pisze:

    Dzień dobry wieczór. Sobota przy końcowi, zabiegana. Zakupy nie zrobione ale zrobione (przez internet).

    Anegdotka z dzisiaj. Autentyczna.
    Miejsce akcji: sklep z dywanami i wykładzinami
    Uczestnicy akcji: klientka (K) lat 50 z chyba córką, ekspedientka (E) lat 50, pomocnik ekspedientki Krzyś lat 25.
    K – ..to my bierzemy ten dywan, tylko jest sprawa transportu, bo my tu przyjechaliśmy własnym samochodem i chcemy wzią(ś)ć ten dywan do auta. Zmieści się???
    E – a jaki to samochód??
    K – Chevrolet
    E – To taki jeep?
    K – Nie.
    E – Krzysiu!!! (Krzyś po drugiej stronie sklepu ok 20m). Krzysiu bo panie chcą dywan zabrać do swojego auta!!! Zmieści im się??
    Krzyś – A jaki samochód??!!
    E – Chevrolet ale nie Jeep.
    Krzyś – A to się zmieści!!!
    E – Zapraszam Panie do kasy…

    • Quackie pisze:

      Och. A jak to jest Chevrolet Spark? (bywszy Matiz).

      Z tego typu rozmówek, kiedyś w OBI słyszałem też przednią (i chyba cytowaną na Wyspie):

      Chłopak w kasie (na oko może 25+): Adres do faktury poproszę.
      Pani klientka: Władysława IV 25…
      C: Zaraz, zaraz, to cztery czy dwadzieścia pięć?
      P: Władysława CZWARTEGO, rzymskimi cyframi.
      C: Noo, proszę pani, rzymskich cyfr na tej klawiaturze to ja nie mam!
      P: Ależ ma pan, ma. [po czym wyciąga dłoń i naciska I oraz V]

    • Tetryk56 pisze:

      Fachowa obsługa w sklepie to był jeden z celów zmiany ustroju! Overjoy

      • Zoe pisze:

        Obsługa była bardzo fachowa – sprzedała dywan!

      • Tetryk56 pisze:

        Swoją drogą pamiętacie może skecz Jacka Fedorowicza o smutnej doli sklepowych po zmianie ustroju? Leciało to jakoś tak:
        …dawniej, jak wchodził klient, to ona tylko oczy znad książki podnosiła, rzucała krótkie: „Nie ma!” – i mogła wracać do lektury. A teraz? Nawet śniadania nie ma kiedy zjeść, o książce to nie ma co mówić. I gupia rośnie!

        • Quackie pisze:

          A nie pamiętam, ale dzieła Mistrza Jacka „W zasadzie tak” i „W zasadzie ciąg dalszy” swego czasu pochłaniałem od deski do deski. Tam też sporo było o właściwym postępowaniu z wadzą i obsugą.

  26. Quackie pisze:

    Ponieważ sobota była bardzo, bardzo pracowita, odmeldowuję się, proszę Państwa.

    Dobranoc.

  27. Wiedźma pisze:

    Też się odmeldowuję. Chyba już pora iść spać, jak śpiewa A.P.

  28. miral59 pisze:

    Jak pisałam wcześniej, śnieg walił u nas pół dnia i zrobiło się na dobre biało. Zima przyszła niespodziewanie. W nocy ma być -12C, czyli na prawdę zimno. Jutro już tylko -3C, a do czwartku (czyli do Thanksgiving Day) ma urosnąć do +14C. Czyli jak w marcu, według przysłowia Wink

  29. miral59 pisze:

    Na zakupach nie byliśmy. Co prawda wyjechaliśmy z mężem do banku, ale samochód tak tańczył, że nie dało się jechać. Wróciliśmy do domu i na zakupy wybierzemy się jutro. Do tego czasu na pewno doczyszczą drogi i parkingi…
    A tak wyglądał parking przed bankiem

    Tak drzewa na naszym parkingu… ten biały samochód to małżonka i nim właśnie jeździliśmy.

    I jeszcze chodnik do naszego domu (a właściwie szeregówki)

    Czyż nie prawdziwa zima? Happy-Grin

  30. miral59 pisze:

    Znowu mi te obrazki wyszły ogromne, ale mam nadzieję, że jakaś dobra dusza je zmniejszy Please Happy-Grin

  31. Bożena pisze:

    Dzień dobry! Delighted Dobrze się ten dzień zaczyna, od anegdot i pięknych zimowych widoczków Happy A za oknami słońce 🙂

  32. Bożena pisze:

    A skoro Fedorowicz został wywołany wczoraj, to może coś jeszcze z tego tematu:

    • Quackie pisze:

      Och, tak właśnie. Takoż wszystko z serii „Moje życie z kolegą Kierownikiem”, włącznie z delicjami z okresu słusznie minionego.

      • Wiedźma pisze:

        Poprawność wg kolegi kierownika trwa w najlepsze. Zarówno w kwestii” osoby” jak i nieszczęsnego półtora/półtorej Happy-Grin

  33. Alla pisze:

    Dzień dobry Delighted
    Odrobiłam wszelkie zaległości w czytaniu i oglądaniu. Mam nadzieję, że już będę na bieżąco 😀
    PS A tera idę suszyć głowę Wink

  34. Jo. pisze:

    Dzień dobry. Przede mną ostatnia część dobrego uczynku, czyli idziemy z chłopakami do kina. Oboma! I nic więcej nie powiem, żebt nie zapeszyć.

  35. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Niedziela już miejmy nadzieję na względnym luzie.

  36. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Widzę, że zapanowała epidemia umywania głów w chłodny niedzielny poranek… Wink

  37. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Zima!!! Delighted

  38. Wiedźma pisze:

    Dobry wieczór ! Stosując się do życzeń Solenizantki nie zrobiłam odpowiednio wystrzałoweego wejścia/wycieraczki i, jak widać, kochani Wyspiarze zadbali o kwiaty i życzenia ! No i słuchaj tu Solenizantki. Overjoy

  39. Wiedźma pisze:

    Bardzo lubiłam pani Moniki dowcipne teksty o poprawnej polszczyźnie, które zamieszczała w naszym Kurierze. Książki mieściły się w kategorii czytadełek dla pań, ale nie miały nic wspólnego z Harlequinami.
    Anielskich skrzydeł pani Moniko w tych zaświatach. Happy

  40. Tetryk56 pisze:

    Solenizantka, świętując z dala od komputera, upoważniła mnie do serdecznego podziękowania wszystkim winszującym i spełniania toastów, jako i ona czyni! Cheers Cheers Cheers

  41. korab1 pisze:

    Jak zwykle niechaj Ci zagrzmią Chóry Cecyliańskie i rozgrzeją serce i duszę w chłodny listopadowy dzionek :)))

  42. Quackie pisze:

    A ja wracam, a tu impreza. Najlepszego solenizantce!

    Cheers

  43. Alla pisze:

    Dziękuję baardzo za wszystkie szczere życzenia, Kochani In Love
    Niech się spełnią!!
    Ściskam wszystkich radośnie i za Sz.Państwa Cheers zdrowie wypijam All-I-See-is-Love

  44. Jo. pisze:

    Miszczu Q – znowu coś tam dopisałam na priv. Ale MAŁO.
    Happy-Grin

  45. Alla pisze:

    D o b r e j n o c y!!
    I do poniedziałku I-m-in-love

  46. Bożena pisze:

    Tak i ja udaję się w objęcia Morfeusza. GoodNight

  47. Quackie pisze:

    No to dobranocka.

    Chyba ta z piątku, bo taka – rozrywkowa.

    Phil Collins i „True Colors”, to cover, ale dzisiaj mi pasuje.

    Snów kolorowych – zwłaszcza solenizantce 🙂

  48. Wiedźma pisze:

    Dobranoc

  49. Jo. pisze:

    Dzieńdoberek!

  50. Alla pisze:

    Dzień dobry!! Wstawać szkoda dnia!!

    Pleasure

  51. Zoe pisze:

    Dzień dobry. I śliski o poranku. Witam poniedziałkowo.

  52. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Niby poniedziałek, a dzień jak co dzień…

  53. korab1 pisze:

    DzińDybry:)) Witam słonecznie i błękitnym niebem, po Cecyliańsku :))

  54. Quackie pisze:

    Dzień dobry, też zaspałem, ale dzisiaj mogę sobie na to pozwolić.

    • Bożena pisze:

      Witaj! Tydzień zaczyna się pechowo. Nie dość, że zaspałam, to jeszcze zawiesił mi się komputer i w żaden sposób nie chciał się odwiesić, ani nawet wyłączyć. Walczyłam z nim ok. 1,5 godziny. Mam nadzieję, że reszta dnia nie przyniesie już żadnych przykrych niespodzianek, bo ich limit się wyczerpał. Wink1

  55. Max pisze:

    Dzień dobry 🙂 Często zdarza się , że nasz sprzęt AGD staje okoniem i nie chce z właścicielem współpracować . Wróciłem kiedyś do domu wieczorem , zmachany robotą jak nasz sympatyczny Kolega , a tu małżonka , prawie z wałkiem , bo nie działa lodówka …. Obejrzałem gadzinę , zajrzałem do środka , faktyczne już kapało z zamrażalnika .Co robić ? Problem leninowski ….Sytuacja dramatyczna i ze złości na pózną porę , w desperacji wyciągnąłem z szuflady młotek i przywaliłem w silnik sprężarki .I co ? Lodówka ruszyła z kopyta i mimo upływu lat ,do dzisiaj mrozi na Mazurach ,tak jak by obawiała się , że dostanie jeszcze raz . Szkoda takiego ” gada ” oddać na złom Tears

    • Quackie pisze:

      No, były takie maszyny, produkcji radzieckiej albo polskiej, które reagowały tylko na zdecydowane działania. Przypomina mi to pierwsze opowiadanie z cyklu o kosmicznym lekarzu, kiedy to główny bohater musiał opiekować się dzieckiem obcych o pancernej skórze, dla którego pieszczotą było właśnie opukiwanie młotkiem, czy innym ciężkim narzędziem.

  56. Max pisze:

    Rozmawiałem z osobą , aktualnie zajmującą się sprzętem AGD , która twierdzi , że większość produkowanego sprzętu , ma świadomie wprowadzony limit czasowy , po którym sprzęt nie nadaje się do naprawy , ze względu na koszty . Warto o tym wiedzieć … Amazed

    • Quackie pisze:

      Jak to się nazywało? Planowane starzenie, zdaje się.

      https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pl.wikipedia.org/wiki/Planowane_starzenie

      • Bożena pisze:

        Przeczytałam pobieżnie, ale nic nie widziałam o Samsungu. Mam nadzieję, że nie muszę się zacząć rozglądać za nowym laptopem… Zawieszanie się zdarza się również nowym komputerom. To chyba zależy od czegoś innego.

        • Quackie pisze:

          No wiesz, po pierwsze artykuł w Wikipedii jest bardzo ogólny, ponieważ (po drugie) gdyby przytoczyli przykłady, zapewne producenci w nich wymienieni zażądaliby dowodów – a o to już trudniej. Po trzecie zaś – w przypadku komputerów postęp technologiczny i planowane starzenie dzieje się „samo”: nowe systemy i aplikacje projektowane są tak, żeby wykorzystywać maksymalne możliwości sprzętu i po chwili okazuje się, że na starszych/ słabszych/ wolniejszych komputerach COŚ przestaje działać, więc producenci sprzętu wypuszczają coraz nowsze. mocniejsze/ szybsze modele, żeby użytkownicy mieli pewien zapas mocy/ szybkości, do czego z kolei dostosowują się programiści, projektujący coraz bardziej wymagające oprogramowanie… i kółko się zamyka.

          • Bożena pisze:

            Dziękuję za tak obszerne wyjaśnienie. Mam nadzieję, że mój lapcio jeszcze mi trochę posłuży, ma dopiero niecałe 5 lat. Nie chciałabym innego oprogramowania, bo bym się musiała na nowo uczyć, co w moim wieku nie jest zbyt łatwe.

            • Quackie pisze:

              Obawiam się, że w kwestii odpowiedzi na pytanie „co jaki czas wymieniać sprzęt”, jestem jednak niekompetentny.

              • Bożena pisze:

                Zdaję się na szczęście. Moja pralka chodzi już 15 lat, a moja poprzednia lodówka miała około 30 lat gdy ją wyrzuciłam, ale jeszcze była na chodzie. Podobnie telewizor wymieniłam, choć tamten był jeszcze sprawny.Mam więc chyba szczęście do takich sprzętów.

                • Max pisze:

                  To ,o czym mówił mój rozmówca, dotyczy założeń do produkcji aktualnie wytwarzanego sprzętu Amazed

  57. Jo. pisze:

    A skoro o komputerach… Jakie macie zdanie, ci co się znają, bo ja to tak nie za bardzo… – na temat laptopo-tabletu? Bo szukam czegoś małego gabarytowo i widziałam takie cuś w sklepach. Że niby laptop, ale ma odczepiany ekran i po odczepieniu służy to za tablet. I się zastanawiam, czy to w ogóle ma sens, czy to tylko kolejna nowość, która nie działa dobrze (tak naprawdę) ani jako laptop, ani jako tablet…

    • Quackie pisze:

      Jest na rynku parę rozwiązań, Asus Eee Pad Transformer na przykład. W domu mamy Lenovo Yoga 2 z doczepianą na magnes klawiaturą (zdjęcie poniżej), ale akurat to nie jest dobry pomysł, klawiatura ma osobne zasilanie, komunikuje się z resztą tableta bezprzewodowo via Bluetooth i działa ledwie parę godzin na jednym ładowaniu, więc funkcjonalność ma taką sobie.

      Natomiast w przypadku wspomnianego Asusa (widziałem u znajomych) jest zgoła inaczej, część z klawiaturą ma własną, większą baterię, więc po połączeniu (fizycznym – tam są stosowne porty łączące ekran z klawiszami) podziała dłużej jako „laptop”.

      Do najbardziej znanych tabletów, takich jak Applowy iPad czy Samsung Galaxy, też są klawiatury, ale OIMW bezprzewodowe/ Bluetooth, więc pewnie też o ograniczonym czasie działania (ale nie próbowałem, więc nie wiem na 100%).

      Natomiast większość tego sprzętu (Asus, Samsung, Lenovo) działa pod Androidem, więc musisz się zdecydować, czy Ci odpowiada taki „przerośnięty telefon” (wiele funkcji działa bardziej jak na smartfonie, niż jak na komputerze).

      No i z używalnością różnych aplikacji bywa różnie. Ja np. mam na czym teksty obrabiać, ale bardzo symbolicznie, bez pełnej funkcjonalności Worda na przykład. Przeglądarki stron www też nie wyświetlą KAŻDEJ strony tak jak na komputerze z Windows (np. jakieś gry we Flashu nie bardzo).

      Może ktoś jeszcze coś dorzuci.

      • Jo. pisze:

        Ja mam tablet samsunga. Fajna rzecz, ale w zasadzie korzysta BB, bo ja jednak potrzebuję laptopa. Do pisania. Do składania albumów ze zdjęciami (co to się je potem do druku wysyła).
        Bo tak myślę, że chyba od użytkowania trzeba wyjść… Dotychczas potrzebowałam kompa do gier, ale już nie gram, więc ten cały napęd mi nie potrzebny – filmy i tak przerzuca się na kartę i ogląda na tablecie, bo laptop z tą klawiaturą mało poręczny. Czyli muszę mieć office…

        No i tak gadać z babą o komputerach.
        – Jaki chcesz ten laptop?
        – Fioletowy…

        • Jo. pisze:

          A, i do tego samsungowego tabletu mam klawiaturkę, ale ona mnie strasznie irytuje, bo działa nieco inaczej niż komputerowa…

    • Tetryk56 pisze:

      Zacząć trzeba od zdefiniowania własnych potrzeb. Czy potrzebujesz komputera, do jakich funkcji wystarczy ci tablet itd. Znam osoby, które na zasadzie mody zakupiły laptop, po czym okazało się że obok musi stanąć duży monitor, normalna klawiatura i mysz – co w efekcie sprawiło, że zamiast oczekiwanej oszczędności miejsca mają więcej splątanych kabli na biurku… Oczywiście można dokupić masę akcesoriów bezprzewodowych, ale zakładając to trzeba niestety od razu liczyć ich koszty, no i problem ładowania akumulatorów w każdym z gadżetów z osobna…
      Klawiatura ekranowa jest świetnym rozwiązaniem dla napisania SMS-a, ale redagowanie tekstu na niej to masochizm. Małe ekrany są wygodne niestety tylko do noszenia.
      Ciekawym wyjściem oszczędzającym przestrzeń są komputery All-in-one, tzn. mieszczące się w całości w jednej obudowie za ekranem, widziałem takie rozwiązania Lenovo i HP. Zaletą jest minimum kabli przy normalnych rozmiarach urządzeń we-wy; mogą mieć też aktywne ekrany jak tablet; wymagają jednak zasilania z sieci i są trudne do rozbudowy (tylko kto teraz rozbudowuje swój komputer?).
      Dopiero po określeniu potrzeb należy określić możliwy pułap ceny, a potem z bólem dopasowywać jedno do drugiego.
      Smartfon i dobry komputer na biurku może się okazać lepszym wyjściem od laptopo-tableto-netbooka…

      • Jo. pisze:

        Ooo Mistrzu, no właśnie teraz przeczytałam. Muszę mieć coś niewielkiego, lekkiego, mobilnego, z klawiaturą, do pisania (no wiesz, nadzieja umiera ostatnia – ale nawet wpisy blogowe łatwiej mi na klawiaturze), z tymi całymi bebechami komputerowymi, ale małe, nie musi mieć napędu, ale własny modem już tak, bo zakładam korzystanie naawsi albo i zagranicą. Ale żebym se mogła do torby wrzucić (z szacunkiem, rzecz jasna) i żeby mi ręka z tą torbą nie odpadła…
        I mysza – tak, absolutnie mysza.
        Właściwie to tablet mogłabym synu oddać… Bo ja z niego prawie nie korzystam. Ot – w szpitalu, albo podczas podróży, no ale teraz wszędzie terroryści, to nie będę nosa z ojczyzny wychylać…
        Co do kasy – well, w sierpniu kończy mi się szczodrość państwa dla matki autyzmu, więc postanowiłam zaszaleć i ile trzeba będzie, to zapłacę…
        W granicach rozsądku, bo ja nie potrzebuję jakiegoś specjalistycznego oprogramowania.

        To co? Da radę z tym fiolecikiem?

        • Quackie pisze:

          Ależ Ty masz wymagania.

          Małżonka korzysta z małego lapka HP Pavillon dm1, ekran 11,5 cala, ale za lekki to on nie jest. Bardzo wygodny, z Windowsem, nie ma napędu CD/DVD-ROM, więc prąd zużywa oszczędnie. Jest jeden problem – już takich nie robią.

          Natomiast HP ma teraz w ofercie podobny do Transformera komputer – tablet+klawiatura odłączana/dołączana, HP Pavillon x2. Niestety tylko czerwony, srebrny albo grafitowy. http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www8.hp.com/pl/pl/products/laptops/product-detail.html?oid=8641014#!tab=features

          Mistrzu T., co Mistrz na to?

        • Quackie pisze:

          Ha ha ha.

          No przepraszam, ale nie mogłem się powstrzymać. W ogóle nie wiedziałem, czy istnieje na rynku coś takiego, jak laptop w kolorze fioletowym – i okazuje się, że jest. Trochę większy od tego dm1 (bo ma 13 cali, ale tyż od HP). Zerknij tutaj, pierwszy wynik powinien być w kolorze, który Ci odpowiada, pozostają jeszcze dane techniczne, ale czy przyzwoite, to już Mistrz Tetryk się może wypowiedzieć.

          http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www8.hp.com/pl/pl/search/search-results.html?ajaxpage=1#/page=1&/cc=pl&/lang=pl&/qt=HP%20Stream%2013

  58. Jo. pisze:

    „Poszukujesz komputera przenośnego, który nadąży za Twoim intensywnym trybem życia?”
    UMARŁAM

  59. Quackie pisze:

    Dobranoc.

    Whitney Houston w pełni sił i możliwości.

    Snów takich na zawsze.

  60. Wiedźma pisze:

    Romantycznie ukołysana idę sp
    ać 🙂

  61. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Poczytałam Was i tylko połowę zrozumiałam z tych technicznych cudeniek Overjoy Na komputerach znam się jak świnia na akrobacji i w zasadzie, gdyby nie moi chłopcy, to pewnie nawet włączyć bym nie umiała Happy-Grin
    Przez wiele lat używałam laptopa, ale miał za małą pamięć do tych moich zdjęć (a szczególnie do zdjęć małżonka, bo są ogromne). Żeby mi zrobić przyjemność, małżonek zbudował mi komputer z jakąś wielką pojemnością. Syn to jakoś połączył programowo (chociaż nie wiem jak się to nazywa fachowo) i teraz mam koło biurka wielkie pudło. Mam też monitor, bezprzewodową klawiaturę i bezprzewodową myszkę… Monitor jest normalnie na prund, ale klawiaturę muszę co jakiś czas podłączyć do ładowania. W myszce po prostu wymieniam baterie… Laptopa już nie używam i leży na półce… Happy-Grin

  62. miral59 pisze:

    A co do sprzętu AGD… Wiele lat temu, gdy miałam tylko córkę (czyli ponad 30 lat temu), miałam maszynę dziewiarską. Robótki na drutach zawsze przyprawiały mnie o chorobę nerwową. To mozolne dzióbanie… Weary Maszyna była prosta. Jedna szyna z ząbkami i metalowymi drucikami. Najgorzej było założyć pierwszy rządek, a potem wystarczyło przekładać nitkę i specjalnym suwakiem przejeżdżać. Kombinezonik dla córki zrobiłam w jeden dzień (kilka godzin), łącznie z wszyciem zamka. Wzory wyrabiało się łatwo, prosto i przyjemnie… Ale kiedyś coś się zacięło i suwak nie chciał iść. Coś mi się „odpięło” i zamiast spokojnie wrócić suwakiem do początku, odplątując wszystko po drodze, starałam się na siłę go przepchać Worry Nie dałam rady, to postawiłam maszynę w pion i potraktowałam nogą. Wyłamałam kilka ząbków… rzuciłam to w pierony wkurzona na maksa The-Incredible-Hulk Po kilku dniach, gdy emocje opadły, ząbek po ząbku jakoś odplątałam to wszystko i zdjęłam robótkę. Kilku wyłamanych ząbków nie byłam w stanie naprawić… Pojechaliśmy do punktu napraw. Facet, który obejrzał maszynę popatrzył na nas dziwnie. Zapytał, czy ktoś to siekierą rąbał?!!! Małżonek stwierdził z uśmiechem, że nie, to tylko jego żona użyła swojej nogi. Mechanik popatrzył na niego współczująco… Toż małżonka nie kopię!!!! Wink Happy-Grin Overjoy

  63. miral59 pisze:

    W niedzielę, tak jak pisałam byliśmy na zakupach Weary Straciłam rachubę ile tych sklepów było… dopiero na końcu pojechaliśmy po ziarenka dla ptaszków. Zwykle jeździłam dalej, ale byłam już zmęczona tym łażeniem między półkami i chciałam do domu Tired No i przeżyłam szok. Nad workami z ziarnem latały całe tabuny moli!!! Jeszcze tylu na raz nie widziałam Amazed To nie są te mole, które wcinają ubranka, ale te „spożywcze”. Gdy małżonek ruszył jeden z worków, otoczyła nas chmura z tych szkodników Amazed Mimo wszystko kupiliśmy to ziarno. Nie trzymam go w domu, tylko w składziku, na podwórku. Także nie mają szans na rozpanoszenie się w naszym domu, a doszłam do wniosku, że ptaszki będą miały bardziej urozmaiconą dietę Happy-Grin Nawet jak te owady popadają z zimna, to i tak posłużą jako pokarm. A poza tym, nie chciało mi się jechać dalej, do innego sklepu. Chyba jednak za leniwa jestem Ashamed Małżonek nie chciał nawet przejść przez dom z tymi workami. Poszedł od tyłu. Bał się, że jakieś paskudztwo w domu uroni i będziemy musieli powywalać wszystkie nasze zapasy żywnościowe Overjoy I tak sobie myślę, że jeśli ktoś trzyma ziarno w domu, to będzie miał problem… Wszelakie kasze, płatki, chrupki śniadaniowe, czy makarony będą do wyrzucenia… to paskudztwo rozprzestrzenia się bardzo szybko i potrafi przegryźć się nawet przez foliowe opakowanie. Może komuś to nie przeszkadza, ale ja nie wyobrażam sobie, żeby jeść cokolwiek z jakimiś zwierzakami. I co z tego, że będą ugotowane?!!! Crazy

  64. miral59 pisze:

    Strasznie długi ten wątek… nogi bolą od biegania. Czy ktoś byłby łaskaw zmienić wycieraczkę? Please

  65. miral59 pisze:

    Miłego wtorkowania życzę Happy-Grin
    U mnie jeszcze tylko wtorek i środa i aż cztery dni wolne!!! Delighted Ale się wybyczę!!! Approve

  66. Zoe pisze:

    Co to – nikogo jeszcze nie ma? Nie dotarli z powodu zimy? No to dzień dobry zimowo:-)

  67. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted No właśnie, powtórzę powyższe pytanie: Czy ktoś byłby łaskaw zmienić wycieraczkę? Bo jak nie, to ja to zrobię.

  68. Bożena pisze:

    Zapraszam na nowe pięterko Wink

Skomentuj Jo. Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)