« Kościeliska George RR Martin "Piaseczniki" »

KOLACJA

Bezpalczyk rozlał równiutko po pół setki i w ten sposób starczyło dla wszystkich.
– Brawo ! – powiedziała baronowa Sołowiejczyk.
Bezpalczyk skłonił się.
– Zdrowie dam ! – rzekł poeta Koszon.
– Zdrowie gości ! – zaprotestowała Pataszońska.
– Nie formalizujcie – zaproponował Zyzio. – Ogólne zdrówko.
– W porządku – zgodził się poeta Koszon. – Było nie było!
Od paru godzin siedzieliśmy u Pataszońskich z wizytą i nastrój był czarujący. Nagle ni z tego ni z owego mgr Kąkulczyniański rzekł:
– Jestem głodny!
Pani domu puściła to mimo uszu.
– Chce mi się jeść! – powtórzył mgr Kąkulczyniański.
Wypadało załagodzić nietakt.
– Zamknij się – rzekł Bezpalczyk. – Zjadłeś grzybka na początku.
– Kiedy to było?! – upierał się mgr Kąkulczyniański. – Trzy godziny temu!
– Grzybki są wysokokaloryczne – wmieszała się do rozmowy Pataszońska. – Poza tym zjadłeś dwa grzyby.
– Grzybki – poprawił mgr Kąkulczyniański. – Lubię od czasu do czasu zakąsić.
– Tylko choroby są z tego – rzekł Bezpalczyk. – Objadanie się jest niekulturalne.
Pataszoński wydobył spod stołu pół litra.
– Nie mówmy o zakąskach – poprosiła baronowa Sołowiejczyk.
Mgr Kąkulczyniański wstał i wyszedł do kuchni. Niebawem wrócił z puszką konserw w ręku.
– Wieprzowinka we własnym sosie – wyjaśnił. – Wiedziałem, że coś się znajdzie. Smaczna i zdrowa potrawa.
– Coś w tym jest – rzekł poeta Koszon.
– Nie – powiedziała Pataszońska. – Tu jest napisane na tej puszce: Termin spożycia marzec 1973.
– Być może – zgodził się mgr Kąkulczyniański. Następnie otworzył puszkę i skonsumował wieprzowinkę.
– Teraz mi lepiej – rzekł. – Teraz się czuję wybornie.
Nazajutrz mgr Kąkulczyniański czuł się równie dobrze.
Niestety, po wytrzeźwieniu stracił wiarę w słowo drukowane.

MEGAN
(Anatol Potemkowski)
SZPILKI nr 9 1976 r.

238 komentarzy

  1. Tetryk56 pisze:

    W trosce o utrudzone nóżki pięknych pań – zamieszczam kolejne opowiadanko MEGAN-a, niestrudzonego opisywacza rodzimego savoir-vivre’u Wink

  2. Bożena pisze:

    Obżartuch ten Kąkulczyniański. Zepsuł cały czarujący nastrój.

  3. Quackie pisze:

    Dobry wieczór. Taki atak apetytu po używce (np. alkoholu) nazywamy wedle młodzieży gastrofazą.

    Happy-Grin

  4. Bożena pisze:

    Cieszę się, że jutro nie będę musiała wdrapywać się po tych wysokich schodach dzięki Ukratkowi. THANK-YOU Teraz mogę spokojnie udać się do łóżeczka GoodNight lulu

  5. Bee pisze:

    Swego czasu do paczek firmowych dawano takie duże trójkątne konserwy, bodajże Tulip. Chowało się to na lepsze okazje i po kilku latach okazywało się, że jedna ma już 5 rok po terminie, druga 3 rok… A okazję dostawały okoliczne psy. Galaretka i mięsko w środku pachniały całkiem ładnie, psy przeżyły 🙂

    Zdrowie Wyspowiczów Cheers

    • Quackie pisze:

      Zdrowie. Jakiś czas temu Juniorzy mieli obsesję sprawdzania daty ważności, wystarczyło, żeby dany produkt miał datę przydatności do spożycia choćby o dzień wcześniejszą (i to nie jogurt czy sok niepasteryzowany – to mogły być np. pakowane ciastka), a już krzyczeli z oburzeniem „Ty nas chyba chcesz otruć!” Na szczęście z wiekiem im przeszło, a jak (in spe) pójdą na studia, istnieje szansa, że staną się całkiem niewrażliwi na takie cyferki.

      • Jo. pisze:

        ZNAM TO!!!
        Jasiek sprawdza nawet GODZINĘ!!!

        • Tetryk56 pisze:

          A znasz takie przysłowie:
          Lepiej zjeść i odchorować, niżby miało się zmarnować…

        • Quackie pisze:

          No to już przesada. Czekaj, widziałem kiedyś w sieci taką infografikę, pokazującą, o ile można bezpiecznie przekroczyć tzw. termin przydatności do spożycia w zależności od tego, jakich produktów dotyczy. Myślisz, że to by zadziałało?

  6. Quackie pisze:

    Dobranockę posadziłem jeszcze piętro niżej, jakby co!

  7. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Ja się przywitam już na tym piętrze, tamto za wysokie Happy

  8. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Po dobrej kolacji sen Wyspiarzom służy! Overjoy

  9. Alla pisze:

    Dzień dobry Delighted
    Taż zamiast się cieszyć, że przy polowaniu na grzybka/i nie zgaszono światła, to ten nienażarty mgr przeglądu prowiantu, na czarną godzinę, śmiał się dopuścić Delicious
    Taka przeterminowana pachnąca, w kształcie serca szyneczka, wylądowała w bigosie. Był przepyszny!! Delighted

  10. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Chyba się nie powstrzymam. Bigos od kilku dni kojarzy mi się wyłącznie czarnohumorystycznie, bo właśnie kilka dni temu przeczytałem dowcip: „Mój młodszy brat usłyszał, że dzieci znajduje się w kapuście. Żebyście słyszeli, jak się poryczał, kiedy znalazł kawałek mięsa w swoim bigosie!”

    Happy-Grin

    • Alla pisze:

      Dawno, dawno temu… Gdy jeszcze pod stół kuchenny wchodziłam na stojąco… Leciał w telewizorni film /tytułu nie pamiętam/ i był on właśnie o tym, że dzieci znajduje się w kapuście… Finału filmu nie pamiętam, bo pod tym właśnie stołem – zwyczajnie – zasnęłam. Ale to na pewno było pole z główkami kapusty… Wink
      PS Czy ja… aby mam ochotę na bigos ??? Delicious
      Thinking

  11. Quackie pisze:

    Mistrzu T., co tam się dzieje na całych jeziorach?

    http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,18819521,zamknieto-szlak-wielkich-jezior-mazurskich-plywac-mozna-ale.html

    • Tetryk56 pisze:

      Wspominałem o bardzo niskim poziomie wody… Jest to problem zwłaszcza dla dużych statków, przypuszczam że Żegluga Mazurska stoi. Małe jachty zawsze pętają się niekoniecznie po szlaku, i nie wzywają MOPR-u do zejścia z mielizny. Problemem mogą być tylko płycej niż zazwyczaj leżące kamienie…

  12. Bożena pisze:

    Wody nie ma… Deszczu jak na lekarstwo, rzeki też wysychają 🙁

  13. Max pisze:

    Dzień dobry 🙂 W czasach ” słusznie ” minionych w domu jadło się tylko śniadanie .Obiad ,był domeną Zakładu Pracy . Były to zakładowe stołówki , a nawet restauracje . W jednej firmie , w której miałem zaszczyt pracować były 23 bufety ! Kolacje jadło się w restauracjach . Tam kwitło zycie towarzyskie , nawiązywało się ciekawe znajomości ,lub dostawało się po ryju . W mojej robotniczej dzielnicy Wola, było kilka porzadnych restauracji : Wenecja , Klimczok , Zorza , Elekcyjna ,Smok ,gdzie przy muzyce ,w dyskretnej loży , mozna było posilić się , pogadać na tematy polityczne i poznać czasami interesujące osoby .Dzisiaj , w trosce o zdrowie , w tych restauracjach są gabinety lekarskie , a w Wenecji jednodniowy prywatny szpital . Ost Cry ał się jeno Smok , w którym Chinczyk serwuje potrawy Dalekiego Wschodu . Mozna oczywiście się rozerwać po 22 , w nocnym klubie lub w agencji towarzyskiej .Jak widać nuuuda ….

    • Tetryk56 pisze:

      Ech, to ja się wychowywałem w nienormalnym domu… Cry

    • Quackie pisze:

      Z takich kultowych miejsc to ja kojarzę tylko restaurację koło mojego liceum, gdzie można było dostać… piwo! (i nikt nie pytał o dowód!! Rozpusta i biezabrazje!!!) – ale tylko do posiłku, więc ludzie zamawiali ten placek po węgiersku (ziemniaczany z gulaszem), żeby do niego walnąć Warkę lub „zemstę Jędrzejowa” (podłe, lokalne piwo).

      • Max pisze:

        Restaurację Elekcyjna , prowadziło małżeństwo pochodzące z ziemiaństwa . Mieli swoje sposoby na dobre zaopatrzenie , mimo ogólnej biedy . Prowadzili ten lokal do chwili przekazania go na cele prywatnej przychodni urologicznej . Przychodnia upadła , aktualnie jest remont , może powstanie odrodzona Elekcyjna ? Amazed

      • Bożena pisze:

        Ja miałam obiady w zakładowej stołówce, gdzie też kwitło życie towarzyskie. Przecież wszyscy się znali, sami swoi. A obiadki były pyszne. Piwa oczywiście tam nie było, wiadomo – zakład pracy Wink

        • Max pisze:

          Też korzystałem z obiadków w stołówce . Stołówki były dotowane i za parę zetów można było smacznie zjeść . Odpadały swary domowe o przesolonej zupie i zyskiwało się na wolnym czasie , który trzeba było poswięcić np. na obieranie ziemniaków . Amazed

          • Quackie pisze:

            Korzystałem na pewno ze stołówki przez krótki czas w podstawówce, kiedy chodziłem na świetlicę*, ale nic z tego nie pamiętam. W liceum nie korzystałem, natomiast na studiach w Poznaniu i owszem, ale uniwersytecką w „Jowicie” (vel Akumulatorach) wspominam sceptycznie. Natomiast stołówka Akademii Ekonomicznej przy Królowej Jadwigi, gdzie od czasu do czasu udawało się wkręcić (w pewnym momencie zaczęli sprawdzać legitymacje i studentów z innych uczelni nie wpuszczali) – bardzo, bardzo dobre jedzenie (jak na stołówkowe).
            _________

            *) Chodziłem na świetlicę li i jedynie dlatego, że przez jakiś rok czy dwa nasza podstawówka obsługiwała 3 czy 4 olbrzymie okoliczne osiedla, które zaprojektowano jakimś cudem BEZ szkół, i klas w roczniku było chyba do literki „r” a nawet jeśli nie, to niewiele mniej. W związku z tym uczyliśmy się na 3 zmiany, więc chadzałem na różne godziny, toteż czasem musiałem iść na świetlicę i wtedy tamże jadłem obiad. Po roku czy dwóch dobudowano szkoły na tamtych osiedlach i w szkole się rozgęściło.

            • Bożena pisze:

              Te osiedla to na Ratajach czy Piątkowie?

              • Quackie pisze:

                Oj, w ogóle nie w Poznaniu. Do matury mieszkałem w Kielcach, proszę Ciebie, a w Poz bywałem tylko (głównie) wakacyjnie.

                • Bożena pisze:

                  No to wszystko wyjaśnia, bo zdziwiło mnie to, że w Poznaniu pobudowali duże osiedla bez szkół.

                • Quackie pisze:

                  Właśnie się dowiedziałem, że to były tak naprawdę dwie szkoły w jednej:

                  „W latach 1979/1980 i 1980/1981 w jednym budynku gościły aż dwie szkoły podstawowe, mające odrębne dyrekcje i grona nauczycielskie: szkoła nr 1 i nr 30. Mimo, że w roku szkolnym 1981/82 oddano nowy budynek dla uczniów i nauczycieli szkoły nr 30, sytuacja niewiele się poprawiła, bo do roku szkolnego 1986/1987 uczono się na trzy zmiany (w niektórych latach nawet przez 6 dni w tygodniu).”

                  O przyczynach (znaczy że na okolicznych osiedlach zabrakło szkół) nie napisano.

          • Bożena pisze:

            Ja miałam stołówkę nieodpłatną, do tego jeszcze suchy prowiant. Pracowałam w „szkodliwych warunkach”.

            • Max pisze:

              No proszę , też byłem ” szkodliwy ” i dostawałem dziennie litr mleka . Czasami to mleko , było porannym śniadankiem …. Wink1

              • Bożena pisze:

                To skąpa Twoja firma była.

                • Max pisze:

                  Dawała jednak prace zlecone , które stanowiły dodatkową pensję .Były kontrakty zagraniczne np. w Nigerii , można było nawet zarobić parę dolarów . Trwało to jednak krótko , bo powstała Solidarność i wszystko na pysk upadło Tears

                • Tetryk56 pisze:

                  Jak w dobrej bajce wszystko szło,
                  i komu to przeszkadzało?

                  (Jan Kaczmarek „Na roli”)

  14. Tetryk56 pisze:

    No niestety, po wyjściu z domu skończyły się domowe obiadki – a ponieważ pracowało się na różne zmiany, a i różne fuchy człowiek łapał, to od studiów aż do teraz stale żywię się na stołówkach. Studenckie wspominam bardzo marnie, podobnie jak pracownicze za peerelu. Aczkolwiek zależało to głównie od prowadzących – korzystałem z takich, gdzie jedzenie niezbyt wykwintne i stosownie tanie było jednak zawsze smaczne, jak i z takich w których wszystkie zupy miały w zasadzie jeden smak, hmmm… „ścierkowy” byłoby najbliższym cenzuralnym określeniem. Z zasady były to jednak posiłki o stałej z grubsza porze – i na ogół w czasie pracy Wink

    • Quackie pisze:

      O to to: smak „ścierkowy” to dobre określenie dla zup serwowanych w poznańskiej Jowicie (na dole, wejście od Zwierzynieckiej /edit: albo Zeylanda/). Nb. właśnie spojrzałem przez Google Street View i wygląda, że ta stołówka tam do dzisiaj jest!

  15. Max pisze:

    Mam nadzieję , że Panie mi wybaczą pewien przykład o kolacji : Młody żonkoś zbaraniał , kiedy ujrzał partnerkę siedzącą na kuchence elektrycznej . Co ty wyprawiasz kochanie , przecież prąd może cię złapać ! Nic na to nie poradzę , odgrzewam ci kolację ! In Love

  16. Jo. pisze:

    Ja chyba pójdę spać…

  17. Bożena pisze:

    Dobranoc Państwu Bye Misio

  18. Alla pisze:

    Happy-Grin
    Dobranoc I-m-in-love

  19. Quackie pisze:

    Spokojnej nocy Paniom życzę.

  20. Tetryk56 pisze:

    Kto dziś serwuje muzyczkę?

  21. Quackie pisze:

    Dobranocka zatem!

    Znacie mój sentyment do muzyki a capella, opartej na harmonii i melodii ludzkich głosów. No to taka dzisiaj będzie dobranocka, polskiego tercetu Me, Myself and I (co oznacza mniej więcej Ja, Ja i Ja 😉 ). Znana z pewnej reklamy piosenka sama w sobie też prezentuje się nieźle. Pod koniec już, już wydaje się usypiająca, ale jednak wraca do poprzedniego energicznego rytmu. No cóż, na dzieńdoberkę też się nada.

    Snów z głosami w roli głównej, najlepiej opowiadającymi coś miłego.

  22. Tetryk56 pisze:

    Dobrych snów pod opieką lampkowych duszków!

  23. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Piękny dzionek się zapowiada Rainbow

  24. Alla pisze:

    Dzień dobry Delighted
    Całą noc /no prawie całą/ wojna secesyjna, mormoni i Siuksowie… Na szczęście to tylko obrazy z czytanej książki. Wniosek jeden: nie czytać drastycznych opisów przed ułożeniem się do snu!! O!
    A wiwogule to sołnyszko przebija się i stratocumulusy zapierniczają na najwyższym biegu, ale bezpiecznie Wink

  25. Alla pisze:

    No może Czarodziejka dzisiaj zawita na Wyspę?? Wypoczęta, odprężona i pełna energii Delighted
    Hi,hi… nawet muchomorów nie widziała. Grzyby to se w tym roku w atlasie chyba tylko możemy oglądać Sad
    Chociaż? Jeśli październik będzie ciepły, kto wie Delighted

  26. Jo. pisze:

    DD
    Całą noc pioruny waliły. A od rana – budowa warczy.
    Buuu
    Tears

  27. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Pogrzmiało, popadało, skąd nie powinno – spłynęło, w standardowych miejscach standardowe kałuże; ale powietrze nieco czystsze, a niebo bardziej błękitne…

  28. Quackie pisze:

    Dzień dobry. A tutaj nie grzmiało i (chyba nawet) nie padało? Teraz słońce od rana.

  29. Quackie pisze:

    Kochani, z robotą bywa i tak, że długo, długo, długo nic (np. 2,5 miesiąca, nawet biorąc pod uwagę, że były wakacje :-/ ), a potem jak przywali, to nie wiadomo, w co ręce włożyć. Tak właśnie mi się zdarzyło dzisiaj, że praktycznie z marszu i bez przygotowania wskakuję w nowe zlecenie. Postaram się wszakże bywać na Wyspie, kiedy tylko będzie to możliwe, a już na pewno na dobranocki.

  30. Kopciuszek pisze:

    Dzień dobry zkwiatkiem
    Pozdrawiam miło i miło Buziaczki

  31. Alla pisze:

    Się u mnie pokazały na trawniku grzybki!! Jakieś opieńkopodobne Wink
    Padam na buźkę.
    Dobranoc Szan.Państwu I-m-in-love

  32. Jo. pisze:

    Idę spać, czego i Państwu Szanownemu w odpowiedniej chwili życzę.

  33. Tetryk56 pisze:

    No i panie poszły spać, jakby już je schodki umęczyły…

  34. Wiedźma pisze:

    Dobry wieczór ! PukPuk Melduję, ze jestem na dni kilka powrócona, wiec chyba zapalę lampkę !

  35. Wiedźma pisze:

    Puszcza nadnotecka ma swoją urodę, a nadwarciańskie łąki mnie urzekły.

  36. Quackie pisze:

    Dobry wieczór i od razu dobranoc. Tak dzisiaj wyszło.

    A na dobranoc – Adam Nowak i Raz Dwa Trzy. Piosenka w sam raz podsumowująca parę ostatnich tygodni, a może miesięcy, a może i lat? Niekoniecznie spokojna, ale tak się właśnie dzisiaj kończy dzień.

    Snów jednak uspokajających.

  37. Tetryk56 pisze:

    To ja już się też pożegnam i pójdę śladem pań…
    Dobranoc! Zzzzzz

  38. Wiedźma pisze:

    Dobranoc – nazywając rzecz po imieniu Wink

  39. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Co ja widzę!!! Wiedźminka wróciła, ale już straszy, że tylko na kilka dni? Amazed

  40. Alla pisze:

    ..Słoneczko późno dzisiaj wstało…I w takim bardzo złym humorze.. (?).. Aaa niee, pełną gębuliną ogrzewa jeszcze ciągle zieleniutkie drzewa Delighted
    Dzień dobry!!! Shout
    Nooo to łyyyk… pachnącej Kawa1

  41. Alla pisze:

    Nasi wspaniali Siatkarze idą jak burza! Brawo Panowie Bukiet
    I Pachnąca z Rumakiem bardzo by się cieszyli. Też Heartbeat
    A tera idę do Dyr na dymka.

  42. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Cieplutko! Tylko więcej wiatru by się przydało…

  43. Kopciuszek pisze:

    Dzień dobry zkwiatkiem
    U mnie też cieplutko, słoneczko rozpieszcza promykami, szefostwo nieobecne, a jutro już weekend Delighted
    Póki co, wystarczająco dużo powodów jak dla mnie, by z uśmiechem rozpocząć nowy dzionek Happy-Grin

  44. Quackie pisze:

    Dzień dobry! Się witam i biegnę do pracki od razu. Za oknem zachmurzenie lekkie, przed nosem kawa, żeby jeszcze się obudzić.

  45. Wiedźma pisze:

    Dzień dobry ! Lato, lato – i aby do wiosny Happy-Grin ! A gdzie jest Stateczek ?

  46. korab1 pisze:

    Kto mnie wołał
    czego chciał?
    Zebrałem się,
    w com ta miał;
    Jestem jestem,
    na wesele
    przyjedzie tu gości wiele,
    żeby ino wicher wiał.

    DzińDybry:))) Duże kłopoty z siecią w Kołobrzegu, drobne w domu po powrocie. Mam nadzieję, iż wszystko wróci do normy. Kołobrzeg nieco przereklamowany, na szczęście pogoda była niezła. Pozdrawiam Szanowne Towarzystwo i przepraszam za nieobecność :)))
    Bezpalczyk jak zwykle rewelacyjny, brakuje mi tylko pana Kaczyńskiego :)))

  47. Jo. pisze:

    Dziś było 30 stopni. Nie powiem wam, co robiłam w kuchni. Jedno jest pewne: na mózg mi się rzuciło. Bardzo.

    • korab1 pisze:

      30 stopni to nie tak wiele, to zaledwie 1/3 kąta prostego, kiedy się nim jednak rzuci trafionemu może stać się krzywda. Jajko na miękko w tej temperaturze jest gotowe po trzech minutach, mózg się ścina dopiero w 43 stopniach, często bezpowrotnie. 30 stopni prowadzi również na drugie piętro:))

  48. misiek pancerny pisze:

    Dobry wieczór 🙂 Nie dość, że mnie po tym tekście zaczęło suszyć, to jeszcze żaby, zaraza jedna, zaczęły mi brewerie uprawiać w żołądku, tedy idę poszukać konserwy 🙂 🙂

  49. Max pisze:

    Dopisałem jedno zdanie w Onecie do Twojego komentarza nt. panów Dudów . Jak odpoczniesz , to przeczytaj Worry

    • misiek pancerny pisze:

      Max, wczoraj troszkę spacyfikowałem pisiaków plujących jadem na Korabia, delikatnie, żeby nie naruszyć regulaminu, delikatność była zbędna, przyplątał się Cypis i usunął mi 18 wpisów [słownie osiemnaście] napisałem zażalenie, a dzisiaj odkryłem ze zdumieniem, że dostałem bana na komentarze na Onecie, NIC mi nie wchodzi, nie wchodzi mi nic obojętnie czy piszę logowany, czy nielogowany, czy proszę przyjaciół, żeby napisali za mnie, każdy mój komputer ma szlaban na gary. W pracy mam dynamiczne IP, zmienia się co godzinę i dzięki temu mogłem dzisiaj wrzucić wpis, góra dwa i blok i za godzinę ponownie. Tego jeszcze nie grali 🙂 🙂 Przepraszam za te dygresje i zawracanie gitary, ale szlag mnie trafia i nic nie moge zrobić 🙂
      The-Incredible-Hulk

      • Max pisze:

        Misiu , jest komplet Twoich wpisów w Amazed dyskusji z ” Przekorą ” , dopisałem tam jedno zdanie .Ja w ub. tygodniu złożyłem protest przeciw usunięciu mojego wpisu i po dwóch dniach (!) dostałem meila z przeprosinami i wpis został przywrócony . Jest wszak wolność słowa , nieprawdaż ?? Amazed

        • misiek pancerny pisze:

          Prawdaż, za jakieś 4 dni przywrócą mi wpisy i zdejmą bana, co jest musztardą po obiedzie, ale zawsze 🙂 Wiem, że na Wyspie niepoprawne jest samo wspominanie politycznych ciągot, ale ja to forum naprawdę lubię, lubię te forumowe przepychanki i przydałaby misię Czarodziejka z Jej wiedzą w tematach gospodarczych i ekonomicznych, prawdziwa moc, która się marnuje, a pamiętam jak Wielce Czcigodna robiła wiatrak z każdego „mądrali” forumowego, to były czasy:) 🙂
          Delicious

      • Wiedźma pisze:

        Bez bicia przyznaję, że i ja czasem coś wrzucam na forum, bo nie daję rady, jak czytam niektóre „wypowiedzi”. Z rzadka to robię, bo mało mnie we wrześniu. W październiku dam sobie prawo wyzłośliwiania się ” całą Happy-Grin gębą”.

  50. Jo. pisze:

    Spaaać…
    Spanko

  51. Bożena pisze:

    Prawda, spaaać… A więc dobranoc się z Państwem Buziaczki lulu

  52. Alla pisze:

    Spokojnej, dobranoc I-m-in-love

  53. Tetryk56 pisze:

    No proszę, jak dziewczyny lubią razem chodzić spać! Wink

  54. Quackie pisze:

    Dobry wieczór. Chyba się muszę na nowo wdrożyć do pracy, bo jeszcze nie skończyłem na dzisiaj, Weary , ale, myślę, chociaż na dobranockę wpadnę.

    A na dobranoc dzisiaj proponuję Leonarda Kona i jego „Wieżę pieśni”. Znaczy „Tower of Song”. Zdaje się, że już było, ale w obecnym stanie nie jestem w stanie wymyślić nic lepszego – poza tym kojąco to wpływa na mnie o tej porze.

    Głos Leonarda, głosy chórku, bas, plimkające pianinko – i to chyba wszystko? A trzeba więcej?

    Snów regenerujących zdecydowanie!

  55. Tetryk56 pisze:

    No to idę za dziewczynami 😉 Dobranoc!

  56. Wiedźma pisze:

    Ale dobrze ! Tyle wpisów na medal ! Jest co czytać Delicious

  57. Wiedźma pisze:

    Dobranoc Kochani !

  58. Jo. pisze:

    Nooo to ktoś tu przesadził z wywoływaniem wiatru… Od godziny biegam i łapię po kolei wszystko na balkonach i przed domem! Tornado? Huragan? Wieje jak diabli!

  59. Kopciuszek pisze:

    Dzień dobry zkwiatkiem
    Uwielbiam piątek. .. zwłaszcza po 15:00 Happy-Grin
    Póki co zmykam do pracy Wink

  60. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Ale dzisiaj zaspałam, już mi się to dawno nie zdarzyło… Wink1

  61. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Ja też w nocy zbierałem z balkonu. Ciekawe, czy Jo. będzie dzisiaj bardzo zakręcona? Thinking

  62. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Wczoraj w nocy u nas też zaczęło dmuchać, po bardzo ciepłym (25-26 stopni?) wieczorze, kiedy ludzie siedzieli w ogródkach knajpianych, nagle usłyszałem brzdęki spadającego szkła – jak powiało, to tu i ówdzie strąciło szklanki, kieliszki, butelki… Ale to tak tylko przez chwilę.

    Dzisiaj już chłodniej, a ja za chwilę do pracki.

  63. korab1 pisze:

    DzińDobry!
    Cóż więcej można dodać ??? Chyba tylko nadzieję, iż Wielkanoc tuż, tuż :))

  64. Jo. pisze:

    Nawet odespać nie dało rady Tears
    Chłopaki wprawdzie na paluszkach, ale łajzakot wrócił ledwo burza ustała, a godzinę później ruszyły młotki na budowie.

    • Wiedźma pisze:

      Dzień dobry Jo ! Może jakaś drzemka ? bo naprawdę jesteś poszkodowana Sad

      • Jo. pisze:

        Nie da rady… Na budowie piły dzisiaj chodzą… A budowa jest jakieś 20 metrów od moich okien.

        • misiek pancerny pisze:

          Myślałem, że tylko ja jestem nocnym Markiem, poduchę na głowę i śpij, jak mawiał Hamlet: „Zasnąć!
          Może śnić? – w tym sęk cały, jakie bowiem
          W tym śnie śmiertelnym marzenia przyjść mogą,
          Kiedy zrzucimy z siebie więzy ciała…”

  65. Max pisze:

    Dzień dobry 🙂 Spakowałem manatki i ruszam na Mazury . Może i ja znajdę coś bardziej jadalnego od muchomora . Do popotem Bye

  66. Wiedźma pisze:

    Dzień dobry ! Nawet, jesli dentysta mnie ściga 🙁

  67. Bożena pisze:

    Znów nam piętro wyrosło ponad chmury. Czy ktoś się zlituje? Sad

  68. Alla pisze:

    Dzień dobry, Szan.Państwu Delighted
    PS Pięterko winien zbudować ochotnik, znaczy (alfabetycznie): Kopciuszek, Korab, Misiek… !!!
    A tera niech ciągną zapałki Wink

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)