Bezpalczyk rozlał równiutko po pół setki i w ten sposób starczyło dla wszystkich.
– Brawo ! – powiedziała baronowa Sołowiejczyk.
Bezpalczyk skłonił się.
– Zdrowie dam ! – rzekł poeta Koszon.
– Zdrowie gości ! – zaprotestowała Pataszońska.
– Nie formalizujcie – zaproponował Zyzio. – Ogólne zdrówko.
– W porządku – zgodził się poeta Koszon. – Było nie było!
Od paru godzin siedzieliśmy u Pataszońskich z wizytą i nastrój był czarujący. Nagle ni z tego ni z owego mgr Kąkulczyniański rzekł:
– Jestem głodny!
Pani domu puściła to mimo uszu.
– Chce mi się jeść! – powtórzył mgr Kąkulczyniański.
Wypadało załagodzić nietakt.
– Zamknij się – rzekł Bezpalczyk. – Zjadłeś grzybka na początku.
– Kiedy to było?! – upierał się mgr Kąkulczyniański. – Trzy godziny temu!
– Grzybki są wysokokaloryczne – wmieszała się do rozmowy Pataszońska. – Poza tym zjadłeś dwa grzyby.
– Grzybki – poprawił mgr Kąkulczyniański. – Lubię od czasu do czasu zakąsić.
– Tylko choroby są z tego – rzekł Bezpalczyk. – Objadanie się jest niekulturalne.
Pataszoński wydobył spod stołu pół litra.
– Nie mówmy o zakąskach – poprosiła baronowa Sołowiejczyk.
Mgr Kąkulczyniański wstał i wyszedł do kuchni. Niebawem wrócił z puszką konserw w ręku.
– Wieprzowinka we własnym sosie – wyjaśnił. – Wiedziałem, że coś się znajdzie. Smaczna i zdrowa potrawa.
– Coś w tym jest – rzekł poeta Koszon.
– Nie – powiedziała Pataszońska. – Tu jest napisane na tej puszce: Termin spożycia marzec 1973.
– Być może – zgodził się mgr Kąkulczyniański. Następnie otworzył puszkę i skonsumował wieprzowinkę.
– Teraz mi lepiej – rzekł. – Teraz się czuję wybornie.
Nazajutrz mgr Kąkulczyniański czuł się równie dobrze.
Niestety, po wytrzeźwieniu stracił wiarę w słowo drukowane.
MEGAN
(Anatol Potemkowski)
SZPILKI nr 9 1976 r.





W trosce o utrudzone nóżki pięknych pań – zamieszczam kolejne opowiadanko MEGAN-a, niestrudzonego opisywacza rodzimego savoir-vivre’u
Obżartuch ten Kąkulczyniański. Zepsuł cały czarujący nastrój.
Dobry wieczór. Taki atak apetytu po używce (np. alkoholu) nazywamy wedle młodzieży gastrofazą.
Cieszę się, że jutro nie będę musiała wdrapywać się po tych wysokich schodach dzięki Ukratkowi.
Teraz mogę spokojnie udać się do łóżeczka

Spokojnej!
Swego czasu do paczek firmowych dawano takie duże trójkątne konserwy, bodajże Tulip. Chowało się to na lepsze okazje i po kilku latach okazywało się, że jedna ma już 5 rok po terminie, druga 3 rok… A okazję dostawały okoliczne psy. Galaretka i mięsko w środku pachniały całkiem ładnie, psy przeżyły 🙂
Zdrowie Wyspowiczów
Zdrowie. Jakiś czas temu Juniorzy mieli obsesję sprawdzania daty ważności, wystarczyło, żeby dany produkt miał datę przydatności do spożycia choćby o dzień wcześniejszą (i to nie jogurt czy sok niepasteryzowany – to mogły być np. pakowane ciastka), a już krzyczeli z oburzeniem „Ty nas chyba chcesz otruć!” Na szczęście z wiekiem im przeszło, a jak (in spe) pójdą na studia, istnieje szansa, że staną się całkiem niewrażliwi na takie cyferki.
ZNAM TO!!!
Jasiek sprawdza nawet GODZINĘ!!!
A znasz takie przysłowie:
Lepiej zjeść i odchorować, niżby miało się zmarnować…
No to już przesada. Czekaj, widziałem kiedyś w sieci taką infografikę, pokazującą, o ile można bezpiecznie przekroczyć tzw. termin przydatności do spożycia w zależności od tego, jakich produktów dotyczy. Myślisz, że to by zadziałało?
A ja użyłam kiedyś na mężu maści ABC, rozgrzewającej, przeciwbólowej i przeciwzapalnej, itp. Po terminie miesiąc. Rozgrzała go tak, że poparzyła plecy i zamiast rozgrzewania były okłady chłodzące… Od tej pory przynajmniej w apteczce robimy bieżące czystki 😉
Jedno co – o bólu mięśni wtedy zapomniał
Nie, no leki to co do dnia. Tak na wszelki wypadek.
Też.
Ja pilnuję mięsa, ryb i nabiału. Resztę – na węch oceniam.
Myślałem raczej pod kątem chłopaków, czyby ich takie coś przekonało, żeby traktowali te daty (i godziny!) nieco mniej wiążąco, znaczy żeby Wam się zrobiło nieco luźniej chociaż pod tym względem.
No way. Nie działa. Ale nauczyłam się usuwać opakowania przed podaniem 😀
Dobranockę posadziłem jeszcze piętro niżej, jakby co!
Dzień dobry
Ja się przywitam już na tym piętrze, tamto za wysokie 
Dla dobrej kondycji!! Należy piąć się w górę!! Na własnych nogach!!

Witaj, Bożenko
Witajcie!
Po dobrej kolacji sen Wyspiarzom służy!
??? Po czystku??

Witaj, Ukratku
Klina?
Do ziółek?? Nooo… może być… Wyjdzie niezła naleweczka
Dzień dobry


Taż zamiast się cieszyć, że przy polowaniu na grzybka/i nie zgaszono światła, to ten nienażarty mgr przeglądu prowiantu, na czarną godzinę, śmiał się dopuścić
Taka przeterminowana pachnąca, w kształcie serca szyneczka, wylądowała w bigosie. Był przepyszny!!
Dzień dobry. Chyba się nie powstrzymam. Bigos od kilku dni kojarzy mi się wyłącznie czarnohumorystycznie, bo właśnie kilka dni temu przeczytałem dowcip: „Mój młodszy brat usłyszał, że dzieci znajduje się w kapuście. Żebyście słyszeli, jak się poryczał, kiedy znalazł kawałek mięsa w swoim bigosie!”
Dawno, dawno temu… Gdy jeszcze pod stół kuchenny wchodziłam na stojąco… Leciał w telewizorni film /tytułu nie pamiętam/ i był on właśnie o tym, że dzieci znajduje się w kapuście… Finału filmu nie pamiętam, bo pod tym właśnie stołem – zwyczajnie – zasnęłam. Ale to na pewno było pole z główkami kapusty…


PS Czy ja… aby mam ochotę na bigos ???
Mistrzu T., co tam się dzieje na całych jeziorach?
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,18819521,zamknieto-szlak-wielkich-jezior-mazurskich-plywac-mozna-ale.html
Wspominałem o bardzo niskim poziomie wody… Jest to problem zwłaszcza dla dużych statków, przypuszczam że Żegluga Mazurska stoi. Małe jachty zawsze pętają się niekoniecznie po szlaku, i nie wzywają MOPR-u do zejścia z mielizny. Problemem mogą być tylko płycej niż zazwyczaj leżące kamienie…
Wody nie ma… Deszczu jak na lekarstwo, rzeki też wysychają 🙁
OIMW Warta i tak sobie radzi lepiej niż Wisła?
Zgadza się. Woda jeszcze płynie korytem.
Dzień dobry 🙂 W czasach ” słusznie ” minionych w domu jadło się tylko śniadanie .Obiad ,był domeną Zakładu Pracy . Były to zakładowe stołówki , a nawet restauracje . W jednej firmie , w której miałem zaszczyt pracować były 23 bufety ! Kolacje jadło się w restauracjach . Tam kwitło zycie towarzyskie , nawiązywało się ciekawe znajomości ,lub dostawało się po ryju . W mojej robotniczej dzielnicy Wola, było kilka porzadnych restauracji : Wenecja , Klimczok , Zorza , Elekcyjna ,Smok ,gdzie przy muzyce ,w dyskretnej loży , mozna było posilić się , pogadać na tematy polityczne i poznać czasami interesujące osoby .Dzisiaj , w trosce o zdrowie , w tych restauracjach są gabinety lekarskie , a w Wenecji jednodniowy prywatny szpital . Ost
ał się jeno Smok , w którym Chinczyk serwuje potrawy Dalekiego Wschodu . Mozna oczywiście się rozerwać po 22 , w nocnym klubie lub w agencji towarzyskiej .Jak widać nuuuda ….
Ech, to ja się wychowywałem w nienormalnym domu…
Weż poprawkę na moje wspomnienia , Może to ja sfiksowałem ?
Aha, domowe obiadki Pan jadałeś 😀 Ja też, ale tylko do ósmej klasy szk.podst. a później… to już…łeeeee…
Z takich kultowych miejsc to ja kojarzę tylko restaurację koło mojego liceum, gdzie można było dostać… piwo! (i nikt nie pytał o dowód!! Rozpusta i biezabrazje!!!) – ale tylko do posiłku, więc ludzie zamawiali ten placek po węgiersku (ziemniaczany z gulaszem), żeby do niego walnąć Warkę lub „zemstę Jędrzejowa” (podłe, lokalne piwo).
Restaurację Elekcyjna , prowadziło małżeństwo pochodzące z ziemiaństwa . Mieli swoje sposoby na dobre zaopatrzenie , mimo ogólnej biedy . Prowadzili ten lokal do chwili przekazania go na cele prywatnej przychodni urologicznej . Przychodnia upadła , aktualnie jest remont , może powstanie odrodzona Elekcyjna ?
Ja miałam obiady w zakładowej stołówce, gdzie też kwitło życie towarzyskie. Przecież wszyscy się znali, sami swoi. A obiadki były pyszne. Piwa oczywiście tam nie było, wiadomo – zakład pracy
Też korzystałem z obiadków w stołówce . Stołówki były dotowane i za parę zetów można było smacznie zjeść . Odpadały swary domowe o przesolonej zupie i zyskiwało się na wolnym czasie , który trzeba było poswięcić np. na obieranie ziemniaków .
Korzystałem na pewno ze stołówki przez krótki czas w podstawówce, kiedy chodziłem na świetlicę*, ale nic z tego nie pamiętam. W liceum nie korzystałem, natomiast na studiach w Poznaniu i owszem, ale uniwersytecką w „Jowicie” (vel Akumulatorach) wspominam sceptycznie. Natomiast stołówka Akademii Ekonomicznej przy Królowej Jadwigi, gdzie od czasu do czasu udawało się wkręcić (w pewnym momencie zaczęli sprawdzać legitymacje i studentów z innych uczelni nie wpuszczali) – bardzo, bardzo dobre jedzenie (jak na stołówkowe).
_________
*) Chodziłem na świetlicę li i jedynie dlatego, że przez jakiś rok czy dwa nasza podstawówka obsługiwała 3 czy 4 olbrzymie okoliczne osiedla, które zaprojektowano jakimś cudem BEZ szkół, i klas w roczniku było chyba do literki „r” a nawet jeśli nie, to niewiele mniej. W związku z tym uczyliśmy się na 3 zmiany, więc chadzałem na różne godziny, toteż czasem musiałem iść na świetlicę i wtedy tamże jadłem obiad. Po roku czy dwóch dobudowano szkoły na tamtych osiedlach i w szkole się rozgęściło.
Te osiedla to na Ratajach czy Piątkowie?
Oj, w ogóle nie w Poznaniu. Do matury mieszkałem w Kielcach, proszę Ciebie, a w Poz bywałem tylko (głównie) wakacyjnie.
No to wszystko wyjaśnia, bo zdziwiło mnie to, że w Poznaniu pobudowali duże osiedla bez szkół.
Właśnie się dowiedziałem, że to były tak naprawdę dwie szkoły w jednej:
„W latach 1979/1980 i 1980/1981 w jednym budynku gościły aż dwie szkoły podstawowe, mające odrębne dyrekcje i grona nauczycielskie: szkoła nr 1 i nr 30. Mimo, że w roku szkolnym 1981/82 oddano nowy budynek dla uczniów i nauczycieli szkoły nr 30, sytuacja niewiele się poprawiła, bo do roku szkolnego 1986/1987 uczono się na trzy zmiany (w niektórych latach nawet przez 6 dni w tygodniu).”
O przyczynach (znaczy że na okolicznych osiedlach zabrakło szkół) nie napisano.
Ja miałam stołówkę nieodpłatną, do tego jeszcze suchy prowiant. Pracowałam w „szkodliwych warunkach”.
No proszę , też byłem ” szkodliwy ” i dostawałem dziennie litr mleka . Czasami to mleko , było porannym śniadankiem ….
To skąpa Twoja firma była.
Dawała jednak prace zlecone , które stanowiły dodatkową pensję .Były kontrakty zagraniczne np. w Nigerii , można było nawet zarobić parę dolarów . Trwało to jednak krótko , bo powstała Solidarność i wszystko na pysk upadło
Jak w dobrej bajce wszystko szło,
i komu to przeszkadzało?
(Jan Kaczmarek „Na roli”)
No niestety, po wyjściu z domu skończyły się domowe obiadki – a ponieważ pracowało się na różne zmiany, a i różne fuchy człowiek łapał, to od studiów aż do teraz stale żywię się na stołówkach. Studenckie wspominam bardzo marnie, podobnie jak pracownicze za peerelu. Aczkolwiek zależało to głównie od prowadzących – korzystałem z takich, gdzie jedzenie niezbyt wykwintne i stosownie tanie było jednak zawsze smaczne, jak i z takich w których wszystkie zupy miały w zasadzie jeden smak, hmmm… „ścierkowy” byłoby najbliższym cenzuralnym określeniem. Z zasady były to jednak posiłki o stałej z grubsza porze – i na ogół w czasie pracy
O to to: smak „ścierkowy” to dobre określenie dla zup serwowanych w poznańskiej Jowicie (na dole, wejście od Zwierzynieckiej /edit: albo Zeylanda/). Nb. właśnie spojrzałem przez Google Street View i wygląda, że ta stołówka tam do dzisiaj jest!
Rzadko bywam w tych stronach, więc niewiele (albo nic)
mogę na ten temat powiedzieć.
Mam nadzieję , że Panie mi wybaczą pewien przykład o kolacji : Młody żonkoś zbaraniał , kiedy ujrzał partnerkę siedzącą na kuchence elektrycznej . Co ty wyprawiasz kochanie , przecież prąd może cię złapać ! Nic na to nie poradzę , odgrzewam ci kolację !
Panie wybaczą
Szczyt biedy studenckiej: na własnym gazie własne jajka smażyć…
Ja chyba pójdę spać…
Dobranoc Państwu

Dobranoc
Dobrych snów, Skowroneczku!
Spokojnej nocy Paniom życzę.
Kto dziś serwuje muzyczkę?
Już lecę!
Dobranocka zatem!
Znacie mój sentyment do muzyki a capella, opartej na harmonii i melodii ludzkich głosów. No to taka dzisiaj będzie dobranocka, polskiego tercetu Me, Myself and I (co oznacza mniej więcej Ja, Ja i Ja 😉 ). Znana z pewnej reklamy piosenka sama w sobie też prezentuje się nieźle. Pod koniec już, już wydaje się usypiająca, ale jednak wraca do poprzedniego energicznego rytmu. No cóż, na dzieńdoberkę też się nada.
Snów z głosami w roli głównej, najlepiej opowiadającymi coś miłego.
To jedna z tych piosenek, o których się nie pamięta a usłyszane sprawiają wrażenie, jakby całe życie były blisko… 🙂
Na dzieńdoberkę pasuje jak ulał… A właściwie dlaczego mówi się „jak ulał”? Skąd to powiedzenie się wzięło?
Dobrych snów pod opieką lampkowych duszków!

Dzień dobry
Piękny dzionek się zapowiada 
Witaj, Bożenko
Witaj Skowronku
Czas na kawkę?
Dzień dobry

Całą noc /no prawie całą/ wojna secesyjna, mormoni i Siuksowie… Na szczęście to tylko obrazy z czytanej książki. Wniosek jeden: nie czytać drastycznych opisów przed ułożeniem się do snu!! O!
A wiwogule to sołnyszko przebija się i stratocumulusy zapierniczają na najwyższym biegu, ale bezpiecznie
Ale Indianie nie wołali „Hände hoch!” ? Jak to bywało w westernach z enerdowa…
No może Czarodziejka dzisiaj zawita na Wyspę?? Wypoczęta, odprężona i pełna energii


Hi,hi… nawet muchomorów nie widziała. Grzyby to se w tym roku w atlasie chyba tylko możemy oglądać
Chociaż? Jeśli październik będzie ciepły, kto wie
Hop, hop!! Wiedźminko!!!
Stanowczo za cicho wietrzysz migdałki
A pieczarki? Pełno ich w sklepach! To przecież też są grzyby…
Też. I smaczne. Najlepsiejsze na surowo, tylko posolone
Witaj Skowroneczku 🙂 Grzyby są ! Mój sobotni zbiór 🙂

O łaaa! Szczęściara!
Ha! 82 sztuki

Przyjemne z pożytecznym, bo po lesie lubię pospacerować
Po sosnowym??
Łaaał… Pośliniłam sobie klawiaturę 😉
Niesamowite!!! Są w lasach grzyby!!!
A jakie dorodne!!! 
Zeszłorocznej soboty???
Cudooo!! Mam nadzieję, że i u nas się pokażą.
1. Nie kierować się w głąb lasu – za sucho
2. Szukać na obrzeżach
3. Wyruszyć w towarzystwie „starej” grzybiary, co to te miejsca zna
Wierzę, że u Was też będą
DD

Całą noc pioruny waliły. A od rana – budowa warczy.
Buuu
Co za zgodny chór na trzy głosy!!!
Witajcie!
Pogrzmiało, popadało, skąd nie powinno – spłynęło, w standardowych miejscach standardowe kałuże; ale powietrze nieco czystsze, a niebo bardziej błękitne…
Dzień dobry. A tutaj nie grzmiało i (chyba nawet) nie padało? Teraz słońce od rana.
Podobnie jak u mnie. 🙂
Kochani, z robotą bywa i tak, że długo, długo, długo nic (np. 2,5 miesiąca, nawet biorąc pod uwagę, że były wakacje :-/ ), a potem jak przywali, to nie wiadomo, w co ręce włożyć. Tak właśnie mi się zdarzyło dzisiaj, że praktycznie z marszu i bez przygotowania wskakuję w nowe zlecenie. Postaram się wszakże bywać na Wyspie, kiedy tylko będzie to możliwe, a już na pewno na dobranocki.
Najważniejsze, że te zlecenia są. Życzę owocnej i miłej pracy
Jest robota, jest dobrze!
Pewien Chińczyk skarżył się mędrcowi:
– Praca, ryż, praca, ryż, praca… i tak w kółko. Co ja mam z tego życia!
Mędrzec pomedytował chwilę.
– Racja! – przyznał – Za dużo ryżu!
Nie jestem tego pewna 😉 Od nadmiaru zaczynam chyba tracić pamięć … dzisiaj się „zacięłam” przy podawaniu daty urodzenia

Przy dacie urodzenia to wręcz WYPADA się zacinać. Ja tak mam od daaawnaaa…
Znaczy się nie powinnam mieć powodów do obaw?!

Dzień dobry

Pozdrawiam miło i miło
Dobry wieczór
Się u mnie pokazały na trawniku grzybki!! Jakieś opieńkopodobne

Padam na buźkę.
Dobranoc Szan.Państwu
Kosztowałaś tych grzybków, że tak zaraz padasz?
A wiesz, że mają zapach lasu??
Zginą pod kosiarką, bo trawa po ostatnim deszczu zzieleniała jak szczypiorek na wiosnę
Spokojnej nocy
Idę spać, czego i Państwu Szanownemu w odpowiedniej chwili życzę.
I ja już się ulotnię, życząc wszystkim dobrej nocy

No i panie poszły spać, jakby już je schodki umęczyły…
Nie schodki. Życie.
Dobry wieczór !
Melduję, ze jestem na dni kilka powrócona, wiec chyba zapalę lampkę !
Rzeka Warta jest urokliwa i ma nawet własną wodę, grzyby ? kilka. Klawiatura mi zgupiaa ….
ale jakoś dziwnie – w poczcie chodzi normalnie, więc może się namyśliła?
Hurraaa! Jednak dosłyszałaś!

Puszcza nadnotecka ma swoją urodę, a nadwarciańskie łąki mnie urzekły.
Byłam w tej puszczy kilka lat temu. Przez tydzień mieszkałam w Zielątkowie.
Dobry wieczór i od razu dobranoc. Tak dzisiaj wyszło.
A na dobranoc – Adam Nowak i Raz Dwa Trzy. Piosenka w sam raz podsumowująca parę ostatnich tygodni, a może miesięcy, a może i lat? Niekoniecznie spokojna, ale tak się właśnie dzisiaj kończy dzień.
Snów jednak uspokajających.
To ja już się też pożegnam i pójdę śladem pań…
Dobranoc!
Dobranoc – nazywając rzecz po imieniu
Dzień dobry
Co ja widzę!!! Wiedźminka wróciła, ale już straszy, że tylko na kilka dni? 
Dzień dobry. Wiedźma to musi czasem postraszyć. Żebyśmy respekt mieli.
Dzień dobry Jo !
A fama już nie wystarczy ?
Niby tak, ale nie zaszkodzi wzmocnić.
Witaj Poranna !
Rzeczywiście, od poniedziałku znów mnie nie będzie, ale mam nadzieję, że wrócę po tygodniu – później nigdzie się nie wybieram. I wiesz? bardzo wygodne mm łóżko ! Nie bez powodu Migotka na nim stale rezyduje 
..Słoneczko późno dzisiaj wstało…I w takim bardzo złym humorze.. (?).. Aaa niee, pełną gębuliną ogrzewa jeszcze ciągle zieleniutkie drzewa


Dzień dobry!!!
Nooo to łyyyk… pachnącej
Witaj Skowroneczku !
Moje słoneczko było zapłakane, ale już się
rozchmurza…
Nasi wspaniali Siatkarze idą jak burza! Brawo Panowie

I Pachnąca z Rumakiem bardzo by się cieszyli. Też
A tera idę do Dyr na dymka.
Skąd wiesz, czy się nie cieszą? Może zresztą teraz mają ważniejsze powody do radości…
Dzień dobry Ukratku
! Gdyby jeszcze mogli się do nas odezwać ! To byłaby radość !
Zaczekamy… mało rzeczy mamy tak pewnych, jak ta, że kiedyś do nich dołączymy 🙂
A rozpoznamy się?? Tam po drugiej stronie tęczy??

Tego jestem pewien!
Po miotle, po grzywie, po zapachu, po piórkach, po czym się da – ale na pewno!
Witajcie!
Cieplutko! Tylko więcej wiatru by się przydało…
A ten wiatr to po co Ci?
A żeby przewietrzył Kraków i popędził Smoga Okołowawelskiego…
Widziałam rano w tv, że u Ukratka ma być 32 stopnie
Prawda. U Was Smogczysko zieje siarką. To życzę wiatru, oczywiście że życzę!
Dzień dobry


U mnie też cieplutko, słoneczko rozpieszcza promykami, szefostwo nieobecne, a jutro już weekend
Póki co, wystarczająco dużo powodów jak dla mnie, by z uśmiechem rozpocząć nowy dzionek
U mnie słoneczko zaczyna już mocno grzać. Oj, będzie gorąco

Ale to już ostatnie dni lata
Czy pamiętacie piosenkę, w której Czesi skarżyli się na luzy w kierownicy?
..A mnie tak Škoda lata…
Chwileczkę … ja protestuję!

I na piosenkę jeszcze za wcześnie… lato nie może się jeszcze skończyć, a jak już musi to ma być piękna, złota jesień. .. ja na urlopie jeszcze nie bylam
Aaa dlaczego nie byłaś?? Miałaś mieć końcem lipca a początkiem sierpnia, o ile dobrze pamiętam. Tak jako i ja miałam
Województwo nas zrobiło w bambuko. Pierwszy termin kontroli wyznaczyli w kwietniu, nastepnie czerwiec. Trzepanie segregatorów rozpoczęło się w połowie sierpnia. Całe osiem dni…. We wrześniu rozpoczął się szturm petentów, więc o urlopie można tylko pomarzyć. W październiku powtórka z rozrywki (wiesz o czym piszę Skowroneczku). W związku z powyższym stwierdziłam, że koniec września/początek października to najlepszy moment, by wykorzystać na ładowanie baterii 🙂
Osiem??? A co oni wszystkie szafy przetrzepali??
A w październiku… Mnogo, jak tych kolorowych liści 😉
Witaj uś
miechnięta Księżniczko ! Jakże Ci pozazdrościłam wspaniałych grzybów ! I wcale się tego nie wstydzę !
Witaj Wiedźminko
Powiem tak : Serdecznie WAS do mnie zapraszam na grzybobranie

a jaka smaczna… 
Jak ta grzybowa pachniała
Aaaj, uważaj!! Bo jak się skrzykniemy, to nie wiem czy Twój nowy domek najazd Wyspiarzy wytrzyma
Ja tam grzybową mogę zjeść przed domem. Nie będę wybredna.
Mogę cię zabrać po drodze
O nie nie … zapewniam, że się zamieścimy
Oj tam, oj tam damy radę
Może w końcu echo przestałoby odbijać się od czterech ścian ciszy 
Dzień dobry! Się witam i biegnę do pracki od razu. Za oknem zachmurzenie lekkie, przed nosem kawa, żeby jeszcze się obudzić.
Quacku! NAJPIERW się obudzić, POTEM do pracki! Nigdy na odwrót!
Mam taki termin na tyle roboty, że chyba zaryzykuję budzenie się w trakcie przygotowań do pracy…
Witaj Kwaku
! Lubi Cię praca, oj lubi !
Cały termos kawy pod ręką ?
Dzień dobry ! Lato, lato – i aby do wiosny
! A gdzie jest Stateczek ?
Ha! Pewnie nie wie, że wróciłaś i dlatego żegluje z dala od Wyspy

Cześć, piękna Czarodziejko
Dzień dobry 🙂 Przed dwoma tygodniami spotkałem Korabia na Forum Onetu . Dzielnie gromił swoich oponentów , ale po tej bitwie , gdzieś odpłynął i cisza . Może jest gdzieś w stoczni ” remontowej ” po kołobrzeskich regatach ??
Jest Korab znów na Forum Onetu . Musi byc w dobrej formie , bo napisał : Ale jaja ! )))))) Kamień z serca ,że utonął …..
Albo ma wiatry. Przeciwne…
Czyżby na stałe odpłynął z Wyspy i o nas zapomniał?
Poprosiłem Go ,aby wysłał sygnał , że ma się dobrze ….
Kto mnie wołał
czego chciał?
Zebrałem się,
w com ta miał;
Jestem jestem,
na wesele
przyjedzie tu gości wiele,
żeby ino wicher wiał.
DzińDybry:))) Duże kłopoty z siecią w Kołobrzegu, drobne w domu po powrocie. Mam nadzieję, iż wszystko wróci do normy. Kołobrzeg nieco przereklamowany, na szczęście pogoda była niezła. Pozdrawiam Szanowne Towarzystwo i przepraszam za nieobecność :)))
Bezpalczyk jak zwykle rewelacyjny, brakuje mi tylko pana Kaczyńskiego :)))
Witaj, Stateczku! Ahoj!
DobryWieczór :)))
Witam Cię Stateczku
Już się bałam, że o nas zapomniałeś 
Witaj Bożenko:)) Może na dobranoc dawno nie słyszany pan Bernard ???
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.youtube.com/watch?v=Ekd1czXGfmU
Dzięki Ci Stateczku, bardzo lubię p. Ładysza
Ale że pana Kaczyńskiego w jakim charakterze?
Pan Kaczyński to jeden z bohaterów Megana, niezwykle zasadniczy człowiek :)))
I nawałę bisurmanów, własnoręcznie poskromił, wielki człowiek:)))
No jak Kaczyński to jasne, że wielki człowiek. Oczywista iczywistość, ż się tak wyrażę.
Wyczuwam jakieś żaluzje w Twych słowach Jo, jak mawiał MAŁY rycerz: „Dał ci Bóg nikczemną postać, jeśli się ludzie nie będą ciebie bali, to się będą z ciebie śmieli.” Analogia jest oczywista, nie podskakuj krasnalowi ogrodowemu :))))

Nie zamierzam. Mam sporo instynktu samozachowawczego i dwóch autystycznych synów na utrzymaniu.

Dziś było 30 stopni. Nie powiem wam, co robiłam w kuchni. Jedno jest pewne: na mózg mi się rzuciło. Bardzo.
30 stopni to nie tak wiele, to zaledwie 1/3 kąta prostego, kiedy się nim jednak rzuci trafionemu może stać się krzywda. Jajko na miękko w tej temperaturze jest gotowe po trzech minutach, mózg się ścina dopiero w 43 stopniach, często bezpowrotnie. 30 stopni prowadzi również na drugie piętro:))
Dobry wieczór 🙂 Nie dość, że mnie po tym tekście zaczęło suszyć, to jeszcze żaby, zaraza jedna, zaczęły mi brewerie uprawiać w żołądku, tedy idę poszukać konserwy 🙂 🙂
Dopisałem jedno zdanie w Onecie do Twojego komentarza nt. panów Dudów . Jak odpoczniesz , to przeczytaj
Max, wczoraj troszkę spacyfikowałem pisiaków plujących jadem na Korabia, delikatnie, żeby nie naruszyć regulaminu, delikatność była zbędna, przyplątał się Cypis i usunął mi 18 wpisów [słownie osiemnaście] napisałem zażalenie, a dzisiaj odkryłem ze zdumieniem, że dostałem bana na komentarze na Onecie, NIC mi nie wchodzi, nie wchodzi mi nic obojętnie czy piszę logowany, czy nielogowany, czy proszę przyjaciół, żeby napisali za mnie, każdy mój komputer ma szlaban na gary. W pracy mam dynamiczne IP, zmienia się co godzinę i dzięki temu mogłem dzisiaj wrzucić wpis, góra dwa i blok i za godzinę ponownie. Tego jeszcze nie grali 🙂 🙂 Przepraszam za te dygresje i zawracanie gitary, ale szlag mnie trafia i nic nie moge zrobić 🙂

Misiu , jest komplet Twoich wpisów w
dyskusji z ” Przekorą ” , dopisałem tam jedno zdanie .Ja w ub. tygodniu złożyłem protest przeciw usunięciu mojego wpisu i po dwóch dniach (!) dostałem meila z przeprosinami i wpis został przywrócony . Jest wszak wolność słowa , nieprawdaż ?? 
Prawdaż, za jakieś 4 dni przywrócą mi wpisy i zdejmą bana, co jest musztardą po obiedzie, ale zawsze 🙂 Wiem, że na Wyspie niepoprawne jest samo wspominanie politycznych ciągot, ale ja to forum naprawdę lubię, lubię te forumowe przepychanki i przydałaby misię Czarodziejka z Jej wiedzą w tematach gospodarczych i ekonomicznych, prawdziwa moc, która się marnuje, a pamiętam jak Wielce Czcigodna robiła wiatrak z każdego „mądrali” forumowego, to były czasy:) 🙂

Bez bicia przyznaję, że i ja czasem coś wrzucam na forum, bo nie daję rady, jak czytam niektóre „wypowiedzi”. Z rzadka to robię, bo mało mnie we wrześniu. W październiku dam sobie prawo wyzłośliwiania się ” całą
gębą”.
To ja poproszę i to nie jeden raz 🙂 🙂

Się zrobi Pancerny ! Obiecuję
Spaaać…

Prawda, spaaać… A więc dobranoc się z Państwem

Spokojnej, dobranoc
No proszę, jak dziewczyny lubią razem chodzić spać!
Wiesz – ja to jak ta kura domowa. Po zmierzchu na grzędę i lulu.
Dobry wieczór. Chyba się muszę na nowo wdrożyć do pracy, bo jeszcze nie skończyłem na dzisiaj,
, ale, myślę, chociaż na dobranockę wpadnę.
A na dobranoc dzisiaj proponuję Leonarda Kona i jego „Wieżę pieśni”. Znaczy „Tower of Song”. Zdaje się, że już było, ale w obecnym stanie nie jestem w stanie wymyślić nic lepszego – poza tym kojąco to wpływa na mnie o tej porze.
Głos Leonarda, głosy chórku, bas, plimkające pianinko – i to chyba wszystko? A trzeba więcej?
Snów regenerujących zdecydowanie!
No to idę za dziewczynami 😉 Dobranoc!
Ale dobrze ! Tyle wpisów na medal ! Jest co czytać
Dobranoc Kochani !
Nooo to ktoś tu przesadził z wywoływaniem wiatru… Od godziny biegam i łapię po kolei wszystko na balkonach i przed domem! Tornado? Huragan? Wieje jak diabli!
Trochę dmucha, ale żeby tam zaraz tornado, ot kręciołek zwykły 🙂
No Cię proszę… Wszystko dokoła przestawia… Ale może to tak tylko u mnie, na tych polach i łąkach, gdzie może się rozpędzić?
Nic nie słyszałam, wiśnie z nalewki działają bardzo usypiająco
Baaardzo! Też kiedyś tego doświadczyłam
To znaczy: muszę zrobić za rok nalewkę.
Dzień dobry


Uwielbiam piątek. .. zwłaszcza po 15:00
Póki co zmykam do pracy
Dzień dobry
Ale dzisiaj zaspałam, już mi się to dawno nie zdarzyło… 
Witajcie!
Ja też w nocy zbierałem z balkonu. Ciekawe, czy Jo. będzie dzisiaj bardzo zakręcona?
Spałam 3 godziny.
Nie jestę zakrencona. Jestę ZOMBI
Dzień dobry. Wczoraj w nocy u nas też zaczęło dmuchać, po bardzo ciepłym (25-26 stopni?) wieczorze, kiedy ludzie siedzieli w ogródkach knajpianych, nagle usłyszałem brzdęki spadającego szkła – jak powiało, to tu i ówdzie strąciło szklanki, kieliszki, butelki… Ale to tak tylko przez chwilę.
Dzisiaj już chłodniej, a ja za chwilę do pracki.
Chyba w całym kraju tak dmuchało, bo u mnie też.
Witaj Poranna – trochę dmuchalo, ale nieprzesadnie, za to padało ! I dobrze
DzińDobry!
Cóż więcej można dodać ??? Chyba tylko nadzieję, iż Wielkanoc tuż, tuż :))
Też masz luz w kierownicy, Stateczku?
Luzu brak, dlatego mam zbyt wysokie ciśnienie w tłoku :)))
Witaj Stateczku ! Wcięłam się, bo stanowczo za mało piosenek na Wyspie ! Że to obciąża? No trudno, ale Wyspa powinna być na śpiewająco !
Witaj Czarodziejko:))) Mistrz Quackie przypomniał Cohena i urządziłem sobie jego Festiwal. Co prawda niektórzy sądzą, iż nie da się go słuchać bez brzytwy i sznura w pobliżu. Ale ja do nich nie należę :))
Ja też lubię Cohena ! Ma swój styl i wdzięk ! nie poraża nadmiarem słodyczy !
Piosenka ilustrowana słynnym tangiem z „Zapachu kobiety” (Scent of the woman”) – Al Pacino gra w nim niewidomego, stąd dziwnaq mimika podczas tańca…
Nawet odespać nie dało rady
Chłopaki wprawdzie na paluszkach, ale łajzakot wrócił ledwo burza ustała, a godzinę później ruszyły młotki na budowie.
Dzień dobry Jo ! Może jakaś drzemka ? bo naprawdę jesteś poszkodowana
Nie da rady… Na budowie piły dzisiaj chodzą… A budowa jest jakieś 20 metrów od moich okien.
Myślałem, że tylko ja jestem nocnym Markiem, poduchę na głowę i śpij, jak mawiał Hamlet: „Zasnąć!
Może śnić? – w tym sęk cały, jakie bowiem
W tym śnie śmiertelnym marzenia przyjść mogą,
Kiedy zrzucimy z siebie więzy ciała…”
Dzień dobry 🙂 Spakowałem manatki i ruszam na Mazury . Może i ja znajdę coś bardziej jadalnego od muchomora . Do popotem
Powodzenia w grzybobraniu i przyjemności
Już ci zazdroszczę!
Szerokiej drogi Maxiu ! I pięknych zbiorów
Dzień dobry ! Nawet, jesli dentysta mnie ściga 🙁
Współczuję… 🙁
Na zahartowanie:
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.youtube.com/watch?v=mDro8cTYZuM
Dzień dobry 🙂 Mnie też ściga dentysta, co mnie akurat nie przeraża, ostatnio bezczelnie zasnąłem w fotelu dentystycznym, co wzbudziło prawdziwe zdumienie i nawet zdjęć mi narobiły baby kiedy chrapię radośnie z otwartym dziobem z którego sterczą przyrządy rozmaite 🙂 🙂 🙂
Jestem lekko zszokowany, wyobraź sobie, iż modowie przywracają usunięte wpisy po mniej więcej pięciu minutach ???
Już od dawna nie wchodzę na forum, po co się denerwować. Są milsze strony, choćby nasza Wyspa czy podobne blogi
Ja się nie denerwuję na Forum, raczej mnie bawią nastroszeni obrońcy „polskości” :)))
Chyba że tak, bo ja unikam wszelkich sprzeczek. Mnie to nie bawi.
To musiał być szok dla dentysty, nie dziwię się, że robili Ci zdjęcia, Miśku.
Noo Ten to jest niesamowity

A ja dzisiaj tylko ręce zaciskałam. A niechby kto spróbował zdjęcia zrobić
Znów nam piętro wyrosło ponad chmury. Czy ktoś się zlituje?
Wyrosło. Ale jaaa jestem kapuścianym łbem!!! Tylko!!

Pustka, poza troskami i kłopotami. Też
Witaj, Bożenko
Dzień dobry, Szan.Państwu

PS Pięterko winien zbudować ochotnik, znaczy (alfabetycznie): Kopciuszek, Korab, Misiek… !!!
A tera niech ciągną zapałki
Więc Ty pierwsza, jeśli alfabetycznie, ale już jest zbudowane