« Mazury 2015 KOLACJA »

Kościeliska

 

Oto tatrzańska sielanka
Łagodną wabi ponętą,
Jak dziewczę, co uśmiechniętą
Twarzyczką wita kochanka…
Przez skał rozdartych podwoje
Przegląda wąwozu łono,
Gdzie szumią srebrzyste zdroje
Melodię głazom nuconą –
Przez skał rozdartych podwoje
Świerk zwiesza konary swoje,
I słońca blask się przeciska…
To Kościeliska!

Zielona skacze dolina
Przez strumień z brzegu do brzegu;
Gdzie potok wstrzyma ją w biegu,
Na góry łączką się wspina
I postać przybiera sielską,
Strojąc się w trawę i zielsko,
I kwiaty do swego wianka
Wplatając ręką niedbałą…
A dołem, skryta pod skałą,
Z marmurowego wciąż dzbanka
Czysta najada swe fale
W przejrzystym sączy krysztale
I strąca potok z urwiska…
To Kościeliska!

Pionowo sterczące skały
Igłami świerków się jeżą,
W ciemną się zieleń ubrały,
Lecz w balsamiczną i świeżą,
Z której gdzieniegdzie szczyt biały
Kamienną wytryśnie wieżą,
Lub nagie wapienia ostrze
Szeroko pierś swą rozpostrze.
Za każdym drogi zakrętem
Cały krajobraz się zmienia;
Jakby w królestwie zaklętem
W głaz zamienione marzenia,
Dziwaczne fantazji gmachy
Z wejrzeniem coraz to nowem,
Wiszące ściany i dachy,
Tłoczą się ponad parowem
Lub uciekają w lazury,
Ręką marzącej natury
Wypchnięte z ziemi ogniska…
To Kościeliska!

Srebrzyste wstęgi katarakt,
Oprawne w zielony szmaragd
Mchów rozesłanych na skałach
I drobnolistnych paproci;
W powietrzu pełno wilgoci
I chłód rzeźwiący w upałach –
Zwalone kłody i mosty,
Łomy strącone z wierzchołków,
Rdzawe na głazach porosty,
Co woń roznoszą fiołków,
Żywiczne świerków oddechy,
Błękitnych niebios uśmiechy
I spokój dla duszy słodki –
I zawieszone wysoko
Nad niedostępną opoką
Gwiaździste, srebrne szarotki –
Wszystko się srebrzy lub złoci…
W kropelkach świeżej wilgoci
Tęczową barwą połyska…
To Kościeliska!
Autor: Adam Asnyk

240 komentarzy

  1. Bożena pisze:

    Witam na nowym pięterku Delighted
    Poprzednio było o jeziorach, ale lato się kończy. Zajrzyjmy co słychać w górach, mamy przecież takie piękne Tatry… Happy

    • Quackie pisze:

      Dzień dobry na nowym! Poza tym wrzesień to tradycyjnie miesiąc jeżdżenia w Tatry dla tych wszystkich, którzy mogą (np. studentów), bo jeszcze jest stosunkowo ciepło, a nie chcą w lipcu ani sierpniu, kiedy zwala się lawina turystów.

      Wiersza nie znałem, bardzo nadobny!

      • Bożena pisze:

        Dolinę Kościeliską poznałam gdy jeszcze nie było lawiny turystów. To był koniec czerwca, ale w tamtych czasach Tatry nie były jeszcze tak rozdeptane jak dziś. Teraz jak obserwuję na filmikach, to żadna przyjemność tam przebywać.

        • Quackie pisze:

          Jak jeszcze zdarzało nam się bywać w Tatrach, dolina Kościeliska albo Chochołowska tradycyjnie były celem wycieczki pierwszego dnia, na rozgrzewkę, żeby nie zaczynać tak z marszu od poważniejszych górskich szlaków. Albo drugiego dnia, a pierwszego na Gubałówkę albo po samym Zakopcu.

          • Tetryk56 pisze:

            A ja w pierwszy wieczór po przyjeździe chadzałem w Dolinę Za Bramką… Bardzo ładna, maleńka walna dolina między Strążyską a Małej Łąki. Cudownie malownicza!

  2. Tetryk56 pisze:

    Aaa, już jest! Delighted

  3. Tetryk56 pisze:

    Zgłaszam poprawkę – ten żakiet tu zupełnie nie pasuje!

    Za każdym drogi zakrętem
    Cały krajobraz się zmienia;
    Jakby w królestwie żakietemzaklętem
    W głaz zamienione marzenia,

    • Bożena pisze:

      Tak jest w oryginale, a ja skopiowałam nie zastanawiając się nad tym. Zaraz sprawdzę i poprawię.

      • Tetryk56 pisze:

        Pierwsze wyszukanie w G. wskazuje przekłamaną wersję; powyżej wskazałem link do wiki…

        • Bożena pisze:

          Link się nie otwiera.

          • Quackie pisze:

            Zaiste. Bład 400 – niewłaściwe żądanie. Chyba czegoś tam zabrakło w linku pod koniec…

          • Tetryk56 pisze:

            Faktycznie – czegoś za dużo… Worry
            http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pl.wikisource.org/wiki/Ziemia_polska_w_pie%C5%9Bni/Ko%C5%9Bcieliska_(Asnyk)

            https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pl.wikisource.org/wiki/Ko%C5%9Bcieliska_(Asnyk,_wyd._1898)

            To przekłamanie z żakietem jest dziwnie szeroko skopiowane Wink

  4. Bożena pisze:

    Wierząc, że to błąd, poprawiłam wpis. Happy

  5. Quackie pisze:

    Zmiany, zmiany, zmiany. Po 43,5 latach skończyła mi się gwarancja na oczy. Byłem właśnie u okulisty/ optyka i mam obstalowane okulary do czytania i do komputera – w prawym +1, w lewym +1,25, za tydzień do odbioru.

    Weary

  6. Bożena pisze:

    Najlepiej jest śmiać się z siebie. Łatwiej to znieść i nikogo się nie zraża. Delighted

    • Wyimaginowany pisze:

      Umiejętność śmiania się ze swej osoby jest niezaprzeczalnie cechą bardzo pozytywną i pomocną w naszej codziennej egzystencji Happy

  7. Wyimaginowany pisze:

    Skoro księżyc już się wzniósł a i okolice zawarte w temacie pasują to pozwolę sobie zamieścić:

    Dobranocka to nie jest lecz tu zapewne nam coś Mistrz Q zaprezentuje Happy

  8. Bożena pisze:

    I tym optymistycznym akcentem, kończę dzisiejszy dzień… GoodNight Bye

  9. Quackie pisze:

    No to dobranocka.

    Dzisiaj mnie wzięło na klasykę, a jak klasyk, to Sinatra. Nic to, że mafia mu zza pleców wyglądała, że chciał zlecić połamanie nóg jednego zanieprzyjaźnionego reżysera, że to, że tamto. Głos to on miał – w sam raz na Wyspę, w sam raz na dobranoc. No i orkiestra w tle – te dęciaki to nawet jeszcze na dzieńdoberkę zagrają!

    Snów o tych, co nam za skórę zaleźli i nijak nie chcą wyleźć.

  10. Tetryk56 pisze:

    Samych zatem przyjemnych odczuć pod skórą (a nawet głębiej) i dobrych, dobrze ubezpieczonych magiczną lampką snów życzę! 😉

  11. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Na temat Kościeliskiej się nie wypowiadam, bo nie byłam. Jako dziecko byłam za to w Dusznikach Zdroju, jako starsze dziecko w Krakowie i jako już dorosła (i mężatka na dokładkę) odwoziłam mamę do sanatorium znowu w Dusznikach Wink Happy-Grin Trudno więc powiedzieć, że bywałam w górach… Bo ja, jak to określił kiedyś jeden z moich przyjaciół, jestem góral, ale bagienny Wink

  12. miral59 pisze:

    A tak w ogóle, to moja córeczka właśnie wraca do tego swojego Denver… Tears Pobyła tydzień z nami i z tego się cieszę Pleasure Szkoda tylko, że tak krótko…
    Przy okazji ponarzekała na straszną wilgoć w tym Illinois, za duże ilości tlenu i paskudną pogodę Wink Overjoy Bo u niej nawet jak jest gorąco, to bez wilgoci w powietrzu nie jest to takie paskudne…

  13. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Córeczce się nie dziwię, że narzeka na pogodę. Ja też bym narzekała. Nie lubię atmosfery pralni.

  14. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Na pogodę nie narzekam, zresztą akurat na nic innego dzisiaj. No, może, jakby tak poszukać, to by się znalazło…

  15. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Bożenko, w sprawie češtiny napisz do Missjonash – jeżeli sama nie zna dostatecznie dobrze, to na pewno zna kogoś kto zna 😉
    Maila znajdziesz na jej blogu, w linku „Napisz do Missjonash

  16. Jo. pisze:

    Jakby się kto zastanawiał ewentualnie, to żyję, tylko z nerwów strasznie bredzę, więc wolę się nie wychylać.
    Buziaczki

  17. Bożena pisze:

    Dobrej nocy Wam życzę, Kochani Bye lulu

  18. Quackie pisze:

    Na dobranoc dzisiaj cofniemy się do lat 60′ ubiegłego wieku.

    Ceniony przez Beatlesów zespół Lovin Spoonful nagrał w 1966 utwór „Daydream”, łączący klimat wodewilowy ze świeżością muzyki skiflowej i zapowiadający w zasadzie erę hipisowską. Proste instrumentarium, a wyrafinowana melodia. Niby o marzeniach „dziennych”, ale na dobre sny też się nada.

    Snów pełnych marzeń!

    • Max pisze:

      Odsłuchałem , sympatyczna muzyka , z artystycznym pogwizdywaniem ….( proszę nie kojarzyć z gwizdami na stadionie ) Dobranoc Approve

  19. Tetryk56 pisze:

    No ładnie! Całe przed- i po-południe wgapiałem się w pustą Wyspę i zastanawiałem się, co się dzieje. A wystarczyło się oddalić, i frekwencja z kryjówek wypełzła! Wink
    Niemniej, skoro już po dobranocce, zapalam lampkę – niech nas przez i tę noc pilnuje…

  20. misiek pancerny pisze:

    Dobry wieczór, albo raczej dzień dobry 🙂 Tak wiem, wszelkie zarzuty mi postawione są jak najbardziej uzasadnione, ale mam pytanie organizacyjne, wiecie co się dzieje ze Stateczkiem? Jestem raczej na bieżąco z Wyspą i Stateczek przybił do brzegu jakiś miesiąc temu, dokładnie, [sprawdziłem] 18 sierpnia i słuch po Nim zaginął, co się dzieje???

    • miral59 pisze:

      Witaj Misiaku!!! Delighted
      Tych co przybili do brzegu Wyspy i znikli jest trochę więcej… Wymieniać nie będę. Nie mam bladego pojęcia co się dzieje Sad Ani z Nim, ani z resztą Wyspowiczów…

    • Kopciuszek pisze:

      Misiaczku, ostatni wpis Stateczka jest z 03.09.2015 z pozdrowieniami z Kołobrzegu 🙂

      • Max pisze:

        Spotkałem Go na Forum Onetu w sierpniu .Był w dobrej formie …. Amazed

        • Bożena pisze:

          Czyżby o nas zapomniał? Tears

          • misiek pancerny pisze:

            Ja nie zapomniałem tylko jestem nieczynny z powodu nawału pracy, wszystkim dziewczynom dedykuję Staffa 🙂

            J e s i e ń
            Jesień mnie cieniem zwiędłych drzew dotyka,
            Słońce rozpływa się gasnącym złotem.
            Pierścień dni moich z wolna się zamyka,
            Czas mnie otoczył zwartym żywopłotem.

            Ledwo ponad mogę sięgnąć okiem
            Na pola szarym cichnące milczeniem.
            Serce uśmierza się tętnem głębokiem.
            Czemu nachodzisz mnie, wiosno, wspomnieniem?

            Tak wiele ważnych spraw mam do zachodu,
            Zanim z mym cieniem zostaniemy sami.
            Czemu mi rzucasz kamień do ogrodu
            I mącisz moją rozmowę z ptakami?

            • Bee pisze:

              A Lechoń się wyspał i zaraz lepiej mu szlo:
              'Za oknami świt czerwony,
              Jeszcze sennych szelest drzew,
              Słońce wraca z drugiej strony,
              Ptak zbudzony zaczął śpiew.

              Ach! dzień dobry wam, kasztany,
              Wodo pełna srebrnych lśnień!
              Jeszcze jeden darowany
              Cudownego życia dzień!”

              Happy-Grin

              • misiek pancerny pisze:

                Za to Asnyk zwiądł chłopina 🙂

                Znowu więdną wszystkie zioła,
                Tylko srebrne astry kwitną,
                Zapatrzone w chłodną niebios
                Toń błękitną…
                Jakże smutna teraz jesień!
                Ach, smutniejsza niż przed laty,
                Choć tak samo żółkną liście
                Więdną kwiaty
                I tak samo noc miesięczna
                Sieje jasność, smutek, ciszę
                I tak samo drzew wierzchołki
                Wiatr kołysze
                Ale teraz braknie sercu
                Tych upojeń i uniesień
                Co swym czarem ożywiały
                Smutna jesień
                Dawniej miała noc jesienna
                Dźwięk rozkoszy w swoim hymnie
                Bo anielska, czysta postać
                Stała przy mnie
                Przypominam jeszcze teraz
                Bladej twarzy alabastry,
                Krucze włosy – a we włosach
                Srebrne astry…
                Widzę jeszcze ciemne oczy…
                I pieszczotę w ich spojrzeniu
                Widzę wszystko w księżycowym
                Oświetleniu…

                • Bee pisze:

                  No bo po co po nocy łaził zamiast spać? Zdrowie Lechonia! Wie co zdrowe Happy-Grin Cheers

                • Jo. pisze:

                  Gdzie on te srebrne astry widział? Taka botaniczna wersja białych myszek, czy co?

                • Tetryk56 pisze:

                  No, no… tylko patrzeć jak zaczniesz Bee własne wiersze pisać…

                • misiek pancerny pisze:

                  Zdrowie Pszczółko, za Lechonia i Wyspiarzy 🙂
                  Nic nie ma prócz tych liści, co na drzewach zmarły,
                  Nic nie ma prócz tych wichrów, którymi przewiało,
                  Nic prócz śladów świetności, co się już zatarły.
                  Nie stanie się nic więcej. Już wszystko się stało.

                  Jest jeszcze tylko księżyc, który cicho spływa
                  Na czarną krepę nocy i srebrzy ją dumną
                  Jako brylant baldachim rozpięty nad trumną,
                  W którą ziemia zmęczona na wieki spoczywa.

                  Kielichy wznieśmy w górę i pijmy na stypie,
                  Bo żal nasz byłby śmieszny, a skarga daremna,
                  Niech nas trupio spokojnych pochłonie noc ciemna,
                  A łopata grabarza milczących zasypie.

                  Ach! ileż jest spoczynku w tym słowie: tak trzeba!
                  Jak nam ziemi, tak ziemi trzeba naszych kości.
                  Szaleńcy, wzrośniem kiedyś kłosami mądrości,
                  Powszednim, czarnym chlebem dla zjadaczy chleba.

                • misiek pancerny pisze:

                  Droga Jo, jak biedakowi zwiędły zioła, to je nabił w fajkę i stąd srebrne astry i egzystencjalny ból głowy 🙂 🙂 :

                • Jo. pisze:

                  Taaak… To by wiele tłumaczyło…

  21. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Jeszcze nie wiem jaki będzie piąteczek, ale czwartek był ciężki Tired Mam tylko nadzieję, że to było przejściowe i jakoś dam radę wypocząć. Po długim weekendzie powinno się odpoczywać, a nie wracać do pracy Wink Kiedyś trzeba odsapnąć…

  22. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Miło mi wreszcie zobaczyć Miśka! Chciałoby się też ujrzeć resztę Wyspiarzy. Nad Stateczkiem też się nieraz zastanawiam Sad

  23. Kopciuszek pisze:

    Dzień dobry 🙂 Pięknego, słonecznego życzę Buziaczki

  24. Bożena pisze:

    Ja też muszę się zabrać do pracy, a mam jej dzisiaj sporo. Będę więc tu z doskoku Worry

  25. Jo. pisze:

    Dzień dobry.
    Skoro już musiałam wstać o świcie, to trzeba jakoś ten dzień ogarnąć. Psa wyprowadzić. Odwalić górę prasowania. Obiad ugotować. Mało porywające zajęcia…

  26. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Niech dziś przynajmniej nad Wyspą świeci słońce! Heart

  27. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Słońce świeci jeszcze np. nad Gdynią, ale nie wiem, czy będę miał czas to docenić – szykuje się dzień mocno biegający i za jentyk.

  28. Bożena pisze:

    Widzę, że dziś znów Wyspiarze bardzo zajęci będą i nasza Wyspa się wyludni… Pondering

  29. Jo. pisze:

    Ha! Bunt na pokładzie! Niech sobie sami prasują!!! Idę do ogrodu. W zasadzie już poszłam.

  30. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Jak na razie deszczowy…

  31. Max pisze:

    Parę słów o pewnej koszuli . Niemcy znani z oszczędności jak Szkoci , wynależli sposób na produkcję włókien z celulozy . Szyto z tego materiału koszule dla wojska , ale nie tylko . Zdarzyło się kiedyś , że taką koszulę brudną , wręczył żonie mąż do prania . Nie było pralek , więc koszula powędrowała do dużego garnka aby się wygotowała , a znudzona kobieta w tym czasie wpadła do sąsadki na plotki . Trochę jej tam zeszło , a tymczasem do domu wpadł mąż , zajrzał do garnka , zobaczył jakąś pulpę , spróbował , nie słona , to posolił i zeżarł . Sprawa by się nie wydała , gdyby nie awantura ,jaką urządził mąż tylko dla tego , że jadło nie było słone . Awantury są przeceż tylko za słone zupy . Amazed

    • misiek pancerny pisze:

      Dobrze, że to była koszula Maxiu, a nie np. gacie lub onuce 🙂
      Happy-Grin

      • Max pisze:

        Masz rację , ale gacie mogły być na ” słoność ” OK. a głodny mąż zażądać dolewki i co wtedy ?? Worry

        • misiek pancerny pisze:

          Chyba dryfujemy w kierunku kuchni ekstremalnej 🙂 Żona na szybkiego mogłaby ugotować wojskowego buta wzorem Charlie Chaplina, choć porządna niemiecka frau, nigdy nie zastosowałaby przepisów kulinarnych Żyda 🙂 🙂

          • Quackie pisze:

            Może nie aż tak ekstremalnie, ale… z czasów akademickich: kiedyś tuż przed długim majowym weekendem zorientowałem się, że portfel zieje pustką, od Rodziców przelew dojdzie dopiero po 3 maja (a nie jestem pewien, czy czasem nie było jeszcze po drodze weekendu i tak naprawdę po 5 maja – !!!), a w domu są tylko chleb i keczup.

            Przez parę lat potem nie mogłem patrzeć na keczup.

            • misiek pancerny pisze:

              Byłem w podobnej sytuacji, czyli goły i wesoły, ale moja dziewczyna pracowała sezonowo w smażalni ryb i placków ziemniaczanych nad morzem i przywiozła dużą torbę proszku do wyrobu tych placków, wystarczyło dodać wody i usmażyć, do dzisiaj nie mogę patrzeć na placki ziemniaczane :))))

              • miral59 pisze:

                Się nie dziwię, bo takich placków z proszku to ja też bym nie jadła, ani nie chciała na nie patrzeć Wink Placki ziemniaczane, jak sama nazwa wskazuje powinny być z ziemniaków, a nie z proszku Delicious

          • Max pisze:

            Słyszałem ,że kiedyś w kinie , panienka zauważyła białą nitkę na spodniach partnera i trochę speszona zaczęła nitkę zwijać , aż uzbierał się mały kłębek . Schowała kłębek do torebki , a chłopak w domu ,nie mógł się nadziwić , kto rozebrał go z gaci ,bo nie pamiętał, aby zdejmował spodnie…. Pondering

            • misiek pancerny pisze:

              Ale później z tego kłębka panienka szydełkiem wydziergała chłopakowi stringi koniakowskie z golfem, więc powinien być zadowolony, może i w zadek mu wiało, ale szyję miał zabezpieczoną.
              Wink

              • miral59 pisze:

                Hihihi! Stringi z golfem ROTFL
                Maksiu, a jak się te gatki pruły, to nie czuł? Pewnie myślał, że to dziewczyna mizia go po zadku… i nie tylko… Wink Overjoy

    • miral59 pisze:

      No cóż… Sąsiad mojej ciotki na wsi, kiedyś wrócił pijany do domu późno w nocy. Rodzina już spała, więc cichutko poszedł do kuchni, zajrzał do gara… przekonany, że w garnku są flaki (miały być na obiad) zagarnął łychą gęstego i wlał do miski. Trochę nie za bardzo mu to jedzenie szło, bo flaki były dziwnie niedogotowane i duże. Trochę zjadł, resztę zostawił w misce i utrudzony tym krojeniem i niemożnością pogryzienia, poszedł spać. Rano żona obudziła go awanturą, bo poobcinał ściągacze w białych skarpetkach, które ona namoczyła i miała rano wygotować… Overjoy

  32. Quackie pisze:

    Dobry wieczór. Byłem na spotkaniu w szkole Juniora, który w tym roku szkolnym ma mieć studniówkę, więc i ten temat się pojawił. Organizacja takiej imprezy to nie żadne są przelewki, jeno ciężki znój, a praca!

  33. Tetryk56 pisze:

    Z własnego balu pamiętam występ dwóch kolegów, inscenizujących bitwę pod Grunwaldem. Jeden czytał w dramatycznym tonie Sienkiewicza, a drugi przy pomocy dwóch kuchennych noży czynił szczęk oręża…

    • Quackie pisze:

      A to mi się kojarzy z Wańkowiczowskim Jagiełłą pod Grunwaldem:

      „Na wielką pauzę urządzaliśmy zawody międzyklasowe. Oddział A tejże klasy, mieszczący się o piętro wyżej, miał Grunwalda, a nasz oddział B miał Jagiełłę. Jakiś więc czas dzień w dzień urządzaliśmy „Jagiełłę pod Grunwaldem”, przy czym, ponieważ nasz Jagiełło, ogromny, gorylowaty rudzielec, był silny jak byk, gryzł i kopał, więc mieliśmy obowiązek tylko wywlec go z klasy, a już oni swego Grunwalda dostawiali aż z innego piętra. Kładliśmy więc Jagiełłę pod Grunwaldem, po czym Krzyżacy szczypali w tyłek Jagiełłę, a Polacy Grunwalda. Rwetes robił się niesamowity, kłąb ciał toczył się po podłodze, pobojowisko było zasłane guzikami od spodni.” (Tędy i owędy)

  34. Jo. pisze:

    Za dużo emocji jak dla mnie. Pora spać.

  35. Quackie pisze:

    Na dobranoc dzisiaj utwór niekoniecznie senny, ale za to ciekawy.

    W 1965 r. Rolling Stonesi nagrali piosenkę „The Last Time”, którą rok później pożyczyła od nich orkiestra Andrew Loog Oldhama (impresaria i producenta Stonesów), ale w formie instrumentalnej, na płycie „Rolling Stones Songbook” („Śpiewnik Rolling Stones”). Minęło raptem 30 lat i w 1997 roku wersję Oldhama wykorzystała brytyjska kapela The Verve, tworząc swój hit – „Bitter Sweet Symphony”.

    Tak to właśnie przechodzą z ust do ust, z płyty na płytę piosenki i ich melodie.

    Snów o tym, że może to wcale nie ostatni raz.

  36. Tetryk56 pisze:

    Dziś nieprzyzwoicie wcześnie – ale wstałem dziś przed 5-tą (też wszak nieprzyzwoicie wcześnie) i pilno mi w ślady Bożenki i Jo…

  37. miral59 pisze:

    Dziś mało mnie było, chociaż miałam wolny dzień. Odrabiałam zaległości domowe i powyjazdowe, a przy okazji przeglądałam zdjęcia. Przecież jakąś relację zdać trzeba Pleasure Wspólnie z małżonkiem, przez te 4 dni zrobiliśmy ponad 500 zdjęć, czyli mam w czym wybierać Wink Swoje już przebrałam, zostały mi te małżonka…
    A przy okazji podniosłam pomidory, które za duże urosły i wiatr mi je położył na ziemię. Skonstruowałam suszarkę do namiotu i naszego domku z siatki, bo przywieźliśmy to wszystko ociekające wodą, a cały czas było pochmurno i bałam się, że mi nowej wody w to wleje. Na ziemi rozłożyć nie mogłam, bo trawa mokra, a powiesić nie miałam gdzie. Teraz mam Wink Happy-Grin I nawet tropik już suchy, nasz domek z siatki też. Tylko namiot muszę dosuszyć, ale znowu się zachmurzyło, więc zdjęłam. Dosuszę jutro o ile pogoda mi pozwoli…

  38. miral59 pisze:

    W sumie, to po „obrobieniu” swoich prawie 200 zdjęć, mam dość fotografii na dzisiaj. Nie mam siły na małżonkowe. Może jutro? Jak czas pozwoli…

  39. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Dziś mam powtórkę z rozrywki, więc na mnie za bardzo nie liczcie. Wjeżdżają mi nowe meble, więc trzeba je zagospodarować i nareszcie pozbyć się worków rozstawionych w pokoju… Ufff…

  40. Quackie pisze:

    Dzień dobry, chociaż nieco pochmurny. Do południa zaś również biegający, ale tak koło 14:00 powinienem już wylądować.

  41. Bożena pisze:

    Przerwa na kawę expresso

  42. Tetryk56 pisze:

    Witajcie! Chyba już się wyspałem… Thinking

  43. Quackie pisze:

    A ja za chwilkę wybywam z Najjuniorem na jedne takie zajęcia, potem będzie sam jeździł, ale na pierwsze pojadę z nim, wybadać grunt.

  44. misiek pancerny pisze:

    Dzień dobry 🙂 Fajrant, jeszcze tylko wymienię cieknący kran i rury przy okazji, założę wyrwane ze ściany gniazdko elektryczne i rozbiorę kuchenkę, bo wiatraczek od termoobiegu się zaciął i mam luzik 🙂 🙂

  45. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Na razie pochmurny, ale mam nadzieję, że się rozjaśni Pleasure

  46. miral59 pisze:

    Postanowiłam zrobić sobie kawę naturalną, taką „deptaną”. Małżonek stwierdził, że śmierdzi ona jak skunks Conceited
    Mogę jedynie dodać, że pije on tylko „Inkę”, kupowaną w polskich sklepach… Worry

  47. Max pisze:

    Dzień dobry -)) Szanowny Misiu , przemyślałem Twój wczorajszy projekt , aby dziewczyna od kłębka ,wykonała szydełkiem z posiadanego materiału , męskie gacie z golfem . Myślę , że gdyby jeszcze dodać do tego pomysłu , aby produkt był z klimatyzacją , to moim zdaniem warto to zgłosić do Urzędu Patentowego . Mam tam jeszcze drobne chałtury i niejedne ciekawe pomysły wdziałem . Jest to również przykład na innowacyjność , o której często słyszy się z łam rządowych Tears

    • Quackie pisze:

      Tak jest! A także połączenie tradycji (koniakowskie koronki) z nowoczesnością! To podpada co najmniej pod dwa fundusze, ten od dziedzictwa narodowego i ten od innowacyjności, a może jeszcze i trzeci, od inwestycji prozdrowotnych!

      • Max pisze:

        Jeden z wynalazców , z wykształcenia chemik po UJ , domagał się , aby opatentować jego projekt uzyskiwania węglowodorów z kremacji .Przedstawił nawet wyliczenia dla obecnej populacji ziemskiej i korzyści jakie można uzyskać z tego pomysłu Brutal

        • Quackie pisze:

          Ha, przypomniał mi się film z Charltonem Hestonem, „Zielona pożywka” na podstawie powieści Harry’ego Harrisona.

          https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pl.wikipedia.org/wiki/Zielona_pożywka

        • misiek pancerny pisze:

          Max, a mydła z nieboszczyków ów uczony nie zechciał produkować? Chyba tego procederu też nikt jeszcze nie opatentował.
          Daze

          • Max pisze:

            Twierdził , że jest potomkiem Kazimierza Wielkiego . Coś musiało być na rzeczy ,bo wygrał konkurs w jedzeniu pączków na czas i został królem tej śląskiej imprezy . Wink1

      • misiek pancerny pisze:

        Chyba dotacja od dziewictwa narodowego Mistrzu, bo zanim się chłopina rozbierze z tych gaci połączonych z golfem to ochota przejdzie nawet najbardziej cierpliwej pani i cierpiętnicą zostanie 🙂 🙂

  48. Jo. pisze:

    Nie mogę spać w ciągu dnia. No coś takiego jak DRZEMKA u mnie nie występuje w oprogramowaniu. Jak idę spać, to idę spać, czyli do całkowitego wyspania. A jak mi się zdarzy, jak dziś, że padłam na nos po prostu, to potem żadnego ze mnie pożytku. Zimno mi, ziewam do zwichnięcia szczęki, łażę i smęcę… Bez sensu.
    Spanko

    • misiek pancerny pisze:

      Ja mam ten luksus, że mogę spać zawsze i wszędzie, jeśli tylko zakoduję się na sen to śpię, rano, wieczór, we dnie i w nocy i nie ma znaczenia, że spałem w dzień godzinę, czy dwie, w nocy zasypiam zanim mi pancerny łeb spadnie na poduszkę, co doprowadza do szału moją babę, która spać nie może, wiec mnie tarmosi w środku nocy bezskutecznie, bo chciałaby nie spać w towarzystwie 🙂
      Wink

      • Jo. pisze:

        Ale Ci zazdroszczę… Ja tak miałam kiedyś. Skończyło się 18 lat temu.

      • miral59 pisze:

        To Ty Miśku masz tak samo jak ja Pleasure Wchodzę na górę, podnoszę nogę nad łóżkiem i w tym momencie zasypiam. Opadam na łóżko już śpiąca Wink Happy-Grin I mój małżonek też się wścieka, ale już nie próbuje mnie obudzić, bo wie, że to nie ma sensu Pleasure

  49. Quackie pisze:

    Aaa, zapomniałbym – słomianowdowcuję dzisiaj. Nie żebym jakieś orgie planował, ale jest święty spokój, bo i Najjunior wybył na swoje towarzyskie spotkanie… Cisza, nic się nie dzieje…

  50. Bożena pisze:

    A teraz dobrej nocy życzę i udaję się na zasłużony odpoczynek. Bye Spanko

  51. Quackie pisze:

    Dobranocka nieco nietypowa.

    Jedna z bardziej radosnych melodii rocka alternatywnego – grupa Jane’s Addiction i piosenka „Jane Says”. Dużo gitary i głos Perry’ego Farrella, w sumie jedna z piosenek, którą maniakalnie puszczałem sobie wieczorami. Prosta – akordy gitarowe to wzór prostoty, ale jaki klimat! Tutaj na żywo, żeby dodać trochę pomysłów inscenizacyjnych. I Flea, basista Red Hot Chili Peppers, jakby ktoś nie zauważył!

    Snów prostych a pięknych

  52. Tetryk56 pisze:

    Zatem niech lampka strzeże tych prostych i pięknych naszych snów!

  53. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Ten kawałek jest super na przebudzenie Happy

    • Jo. pisze:

      Heloł.heloł.
      Na przebudzenie to ja miałam od 1.30 psa, chorującego po karmie. I tak co 2 godziny domagającego się GŁOŚNYM szczekaniem wyprowadzenia na spacer. A potem od 7.00 skowroneczek BB darł pysk za ścianą. Bo on ma adhd paszczowe.

      • Bożena pisze:

        Miałam kanarka, to na noc klatkę zakrywałam ciemną serwetką.
        Na chorego psa nie ma rady. Widocznie mu ta karma nie służyła. Nie chciał w domu nabrudzić, to domagał się wyprowadzenia.

      • Tetryk56 pisze:

        Jo, próbowałaś kiedyś zakryć BB ciemną serwetką? Wink

        • Bożena pisze:

          Hahaha… Źle zrozumiałam, myślałam, że to chodzi o ptaszka Hihihi!

          • Quackie pisze:

            Skowronek w znaczeniu mocno przenośnym.

            Co mi przypomina z kolei historię chyba opowiadaną już na Wyspie, jak to zaprzyjaźniona ekipa kabaretowa budzi się o poranku po imprezie z mocnym kacem, a przez uchylone okno pokoju wpadają oprócz świeżego powietrza wesolutkie trele jakiegoś ptaszka. Z jednego z łóżek pada znękanym tonem pytanie:

            – Co to za bydlę tak się drze…?

            Na co pada boleściwa odpowiedź:

            – Skurwronek…

        • Jo. pisze:

          Nieee… Muszę spróbować 😀

  54. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Spokój za oknem jest niebywały. Jakby cały świat na coś czekał, mam nadzieję, że nie na burzę.

  55. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Lato wróciło, gałęzie lekko się ruszają – da się żyć.

  56. Max pisze:

    Dzień dobry :)) Przepraszam , że złamię konwencję apolityczności ,ale jeden z tygodników zamieścił nietypową notkę w kampanii wyborczej , którą warto przytoczyć . Notka informuje ,że Po ,dla zwiększenia popularności wstawiła sobie trzy złote zęby w postaci: pana Dorna ,Napieralskiego i Kamińskiego . Moim zdaniem , jest to ciekawe spostrzezenie . Tears

  57. Jo. pisze:

    Pora spać.
    Zzzzzz

  58. Tetryk56 pisze:

    W oczekiwaniu na dobranockę przekażę, iż kanałami dotarła do mnie wiadomość, że nasza Czarodziejka ma się dobrze, ale wciąż z dala od sieci!

  59. Tetryk56 pisze:

    Dobranocki nadal nie ma, to może zaproponuję taką bajkę:

  60. Tetryk56 pisze:

    I tradycyjnie niech lampka rozprasza mroki. Dobranoc!

  61. Quackie pisze:

    Ajaj, odsłomianowdowczenie okazało się niezmiernie absorbujące. Przepraszam za brak dobranocki w dniu dzisiejszym i też się już żegnam. Dobranoc!

  62. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    U mnie jeszcze niedziela, ale u Was już poniedziałek. Nowy tydzień czas zacząć Happy

  63. miral59 pisze:

    Nie było mnie cały dzień, ale małżonek postanowił wypocząć (co mu się słusznie należy). Tylko on nie umie odpoczywać leżąc, a musi chodzić. Zastanawiam się czasami, czy ten syndrom niespokojnych nóg nie jest zaraźliwy Wink Miałam do wyboru – albo Indian Summer Festival, albo wycieczka po wertepach. Wybrałam wertepy…
    Pojechaliśmy najpierw do Starved Rock State Park, bo wiem, że mają tam całą masę karmników dla koliberków Happy-Grin Nie wiem jak to jest, ale o tej porze roku jakoś samczyków nie widać. Same samiczki… Koliberki były i to w ilościach zadowalających nie tylko mnie, ale i małżonka Pleasure Obcykał ich multum… Gdy tak staliśmy i pstrykaliśmy, z budynku Visitors Center wyszła wycieczka z przewodnikiem. Miła pani zaczęła opowiadać o koliberkach, które mają tu karmniki. Gdy na moment przerwała, zapytałam ją o samczyki, czy nie wie co się z nimi stało. Nie wiedziała. Powiedziała, że ostatnio widziała tylko dwa. Szkoda…
    Udało mi się za to obcykać sikorę dwubarwną, kowalika, pelikany i dzięciura krasnogłowego Happy-Grin Próbowałam „ustrzelić” bizona (za siatką były dwa), ale świnia nie bizon leżał martwym bykiem tuż za podwójną siatką i to tyłem do widowni Weary Gdyby udało mi się chociaż nogę tam wetknąć, to może kopnęłabym go w zadek i by się ruszył… Wink Overjoy Bizon i dzięciur krasnogłowy został obcykany już w Buffalo Rock State Park, czyli po drugiej stronie Illinois River (w stosunku do Starved Rock St.PK.). Happy-Grin
    Do domu wróciliśmy po 15. Szybki obiad i myślałam, że będę miała wolne i sobie posiedzę przy kompie. Ale ja zawsze mam głupie pomysły i się nudzę, więc wymyślam dodatkowe zajęcia Weary
    Po zlaniu wiśniówki zostało nam sporo wiśni. Nie wiadomo co z nimi zrobić. Wyrzucić szkoda… jeść nie ma komu… W swoich przepisach znalazłam wiśnie w truflach. Potrzebne do nich są właśnie takie wiśnie z likieru… Małżonek przypomniał, że mieliśmy ten przepis wypróbować. Wypróbowałam. Masa była za rzadka i nie bardzo wiedziałam jak ją zagęścić. Jak można czymś tak płynnym oblepiać wiśnie?!!! Z ciastem bym sobie poradziła, ale w tej masie była śmietana, masło, czekolada i cukier puder… Co można dodać?!!! Amazed Małżonek wziął ten przepis i poszedł na dół, do swojego kompa poszukać w internecie… Wściekłam się, bo nie będę siedziała do północy z głupimi kulkami. W przepisie jest, że te kulki obtacza się w sproszkowanej czekoladzie. Dowaliłam parę garści, wymieszałam i nawet mi zgęstniało Wink Overjoy Jeszcze trochę się do palców lepiło, ale co tam!!! Zlew blisko i zawsze można łapki umyć Wink Trochę to słodkie wyszło, ale smakowało wszystkim. Mamy tego zapas na trochę Delicious
    I pomyśleć, że nie znoszę gotowania prawie tak jak zakupów… Worry

  64. miral59 pisze:

    W związku z padaniem na nos, szczególnie po tych perypetiach kulinarnych udaję się na zasłużony odpoczynek Spanko
    Oczywiście miłego dnia Wyspiarzom życząc Buziaczki

  65. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Nowy tydzień, nowe upały nadchodzą.

  66. Jo. pisze:

    Wstawać! Wstawać!
    Robota czeka!

  67. Alla pisze:

    Dzień dobry!! Lata ciąg dalszy!! Się zapowiada Delighted

  68. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Niestety – praca nie czeka… Ona agresywnie atakuje! Wink

  69. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Czekałem wczoraj na finał US Open, a tam padał deszcz i wszystko się przesuwało, aż zaczęli grać około 1:00 naszego czasu… Pod koniec 2. seta padłem na dziób, a w dodatku dzisiaj jestem mało przytomny. BTW – wygrał Djoković, jakby ktoś był zainteresowany.

    • Bożena pisze:

      Tylko prawdziwy kibic zarwie nockę, żeby widzieć rozgrywki. Podziwiam Cię. Przyznaję, że mnie jest obojętne kto wygrywa Wink

      • Quackie pisze:

        Federer tak fruwał przez cały turniej, że przez chwilę uwierzyłem – wygra i finał. Ale obawiam się, że na Djokovicia nie ma mocnych i chyba wiek też gra rolę – Roger o centymetry nie zdążał do niektórych piłek (nie jest powiedziane, że innemu zawodnikowi by się to udało, ale tak to wyglądało).

      • Tetryk56 pisze:

        To u Quacka trochę skrzywienie zawodowe, zdaje się! Wink1

        • Quackie pisze:

          W zasadzie było przez czas dłuższy, czysto teoretycznie, ale za to od zera. Przed 2011 rokiem nie śledziłem rozgrywek tenisowych W OGÓLE, ale jak siłą rzeczy zrozumiałem, o co w tym chodzi – zacząłem. Zwłaszcza tak wysokiej klasy rozgrywki jak turnieje Wielkiego Szlema.

          Tylko Nadala szkoda, że tak mu forma spadła.

    • Quackie pisze:

      Coś podobnego?! Nie widać ani tu – http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.blitzortung.org/Webpages/index.php?lang=en&page_0=15, ani tu – http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/burzoweinfo.pl/pl/pl/detektor_wyladowan

  70. Jo. pisze:

    Luuudzieee
    Tyle schodów… By się kto zmiłował?

  71. Tetryk56 pisze:

    Skoro brak miłosiernych (echa fali strachu przed uchodźcami?), to może ja…
    Zapraszam na pięterko Wink1

  72. Quackie pisze:

    To ja dobranockę jeszcze na starym pięterku.

    Bajka na dobranoc o dobrych robinhoodowych oszustach, którzy pieniądze przekazują na dom dziecka. W rolach głównych Paul McCartney i Michael Jackson (bo bajka z 1983). „Say Say Say”, a jakie tu instrumentarium – harmonijka ustna, gitara basowa, syntezatory jako dęciaki… nie mówiąc o tym, co bardziej oczywiste. Obsada filmiku też dobra – oprócz dwóch panów – panie: Linda McCartney (żona Paula) i LaToya Jackson (siostra Michaela). A całość daje nadzieję.

    Snów o nadziei, choćby nie wiem jak odległej.

  73. Tetryk56 pisze:

    To i ja tu zapalę lampkę – która daje coś pomiędzy nadzieją a gwarancją 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)