« Kettle Moraine cz.2 ..". nie licząc psa..." »

Bitwa pod Prostkami

Pewnego razu w lipcu Wołodyjowski, Skrzetuski, Kmicic i Zagło-
ba siedzieli nad rzeczką, łowiąc ryby, mocząc nogi, a od czasu do
czasu włażąc do wody, bo upał był tego dnia niezwykły. Wokół było
słychać śpiew ptaków, a w oddali niezrozumiale pokrzykiwania
kasztelana Czarnieckiego, który usiłował ich odnaleźć i skłonić
do wojowania, ale na szczęście byli dobrze ukryci wśród trzcin
i oczeretów.
– Istny tu raj na ziemi – mruknął Skrzetuski, zakładając na
haczyk robaka. – Słoneczko grzeje, woda pluszcze, ptacy świer-
golą, a ryby biorą.
Pan Wołodyjowski spojrzał w rozmarzeniu na rzekę:
– Ważki w słonku igrają – dorzucił – a wodą trupy spływają.
Ani chybi wielka bitwa musiała się gdzie odbyć. Hej, panie
Zagłobo! – zawołał starego rycerza, który woził się po rzecznej
tafli na rozdętym szwedzkim rajtarze jakoby na dmuchanym pon-
tonie. – Więcej naszych spływa czy nieprzyjaciół?
– Fifty – fifty – odkrzyknął Zagloba, przypatrując się
zwłokom. – Ot, graf Waldek płynie, a tam pan Kotowicz, dalej Has-
sun – bej, który orda dowodził… Jest i Izrael…
– A co ma do tego Izrael? – zdenerwował się pan Kmicic. – Ci,
to muszą się wszędy wepchać.
– Przecie to szwedzki jenerał, major o nazwisku Izrael – mity-
gował go pan Skrzetuski.
– Pan podskarbi Gosiewski nadpływa! – wrzasnął Zagloba, odda-
jąc mimowolnie honory zasłużonemu dowódcy.
Za Gosiewskim nadpłynęli dwaj dowódcy regimentów piechoty,
bracia Engel.
– Zaraz nadpłyną bracia Marx! – zażartował pan Wołodyjowski,
ale, zamiast nich nadpłynął Hassling – Ketling i dość nieoczeki-
wanie powiedział:
– Czołem waszmościom!
– Ketling, żywiesz? – ucieszyli się rycerze.
– Yes – odrzekł oszczędnie, jak na Szkota przystało.
– No to czego z trupami pływasz? Chodź do nas i opowiadaj,
gdzie ta bitwa się rozegrała?
– Pod Prostkami – wyjaśnił Ketling, zdejmując i wykręcając swą
kraciastą spódniczkę i wystawiając na słonce swą szkocka kobzę.
– Pod Prostkami – prychnął pogardliwie Zagłoba – pod czym to
się już ludzie nie biją! A powiedzże nam gościu miły, kto
zwyciężył?
– Zwyciężyła słuszna sprawa – odrzekł Szkot, co niczego nie
wyjaśniało, gdyż dla pana Ketlinga coraz to insza sprawa stawała
się słuszna, w zależności od tego w czyje wpadał ręce.
– Mówiąc krotko – upierał się Skrzetuski – Polacy wygrali czy
Szwedzi?
– Tego nie wiem, gdyż od wielkiego upału będąc bliski apoplek-
sji, roztropnie upadłem prosto do wody i w miłym chłodziku już
trzy godziny dryfuje.
Pan Wołodyjowski popatrzył na niego surowo i rzekł:
– Nie milej ci było, taki synu, życie za wiarę prawdziwą
postradać?
– Milej – zgodził się Ketling – gdybym wiedział z całą
pewnością, która prawdziwa. Po ojcu albowiem jestem luteraninem,
jednak dla uzyskania spadku w Kurlandii musiałem przejść na ka-
tolicyzm i już chciałem w tym wytrwać, gdy mnie pod Warszawa
Tatarowie na arkan ucapili i właśnie głowę mi mieli toporkiem
odrąbać, gdy wtem cudownie nawrócony, na mahometanizm nagle
przeszedłem i przez kompanijnego mułłę na pniu zostałem ochrzczo-
ny.
– Obrzezany kozikiem, po muzułmańsku! – skrzywił się Kmicic.
– Gdy nad głową toporek, tedy furda pisiorek – odrzekł filo-
zoficznie Ketling, chociaż widać było, że boleje nad stratą.
– Nie martw się, waszeć – pocieszał Skrzetuski – nader wielkie
jeszcze przed tobą możliwości, gdyż skończywszy ze Szwedy uderzy-
my najpewniej na Kozaków, wspierających Rakoczego, a w on czas
być może znowu w niewole popadniesz i na prawosławie przejść bę-
dzie ci dane.
– Nie tylko – poparł Zagloba – A judaizm? A buddyzm? A Towa-
rzystwo Krzewienia Kultury Świeckiej? Byleś tylko do luterańskiej
wiary nie nawracał, gdyż ich ministrowie niemiecką mową się po-
sługują, której Pan Bóg najpewniej nie znosi, zwłaszcza iż modli-
twy też mają dziwaczne, zaczynające się przeważnie od słów: „Ich
melde gehorsam…”
– Takoż i przysłowia Niemcy mają nader głupie – dodał Wołody-
jowski. – Co dziwne, gdyż przysłowia są mądrością narodów, a ja-
każ dla przykładu może być mądrość we przesłowiu „Hände hoch”?
– Kapitan von Rössel płynie, mój dobry znajomy! – ucieszył się
Zagłoba, wskazujac zwłoki pozbawione głowy. – Muszę go obszukać,
gdyż był mi winien dwieście talarów za tajną informację wojskową,
którą przedałem mu z drugiej ręki! – co rzekłszy stary rycerz
skoczył raźno do wody.
– Miło tu, ale nudno – stwierdził Skrzetuski, zarzucając węd-
kę – a i ryba jakoś przestała brać…
– Bierze, bierze! – zwrócił mu uwagę Kmicic, ukazując tańczą-
cy spławik. – I to jakaś duża bestia. Pewnie karp albo i sum!
Zaczęli ciągnąć obaj, obserwując złowioną sztukę.
– Chyba sum, bo z wąsami!
– Z wąsami to lin. Sum natomiast bywa z jajami.
– A ten i z wąsami, i z jajami!
– Moim zdaniem, to jest pan Zagłoba! – zawołał Ketling.
– Nie, to na pewno sum! – upierał się Skrzetuski.
– No więc Zagłoba czy sum?
Pogodził ich pan Zagłoba, który wylazłszy z wody, ze złością
wypluł haczyk i powiedział stanowczo:
– Zagłoba sum!

Andrzej Waligórski

221 komentarzy

  1. Bożena pisze:

    Mam nadzieję, że Was nie zanudzam Waligórskim? Wink

  2. Wiedźma pisze:

    Dzień dobry ! Delighted Waligórski od rana ? Super! Przechera i prześmiewca, ale jaki znakomity gość !

  3. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Niech żyje Waligórski i dobry humor na początek nowego dnia!

  4. Quackie pisze:

    Dzień dobry! Całość znakomita, kolejne dowcipy idealnie w porę się pojawiają, tylko szkoda, że Mistrz Waligórski zapomniał wspomnieć, czy imć Zagłoba znalazł swoje pinionżki, czy też został wyłowiony, zanim tego dokonał. Takoż tajemnicą pozostaje, jak rozpoznał kapitana von Rössela bez głowy.

    Dzisiaj raczej będę na Wyspie, jeżeli z przerwami, to niewielkimi.

  5. Bożena pisze:

    A kawę już pili? Bo ja dopiero teraz mam na nią czas expresso
    Zapraszam Kawa1

  6. misiek pancerny pisze:

    Dzień dobry 🙂 Mnie Waligórski nigdy nie znudzi Bożenko 🙂 I zniknę sobie teraz, ale powrócę onegdaj wżdy 🙂 🙂

  7. korab1 pisze:

    DzińDybry:)) Furda pisiorek ??? Nie byłbym aż taki pewny :))

  8. Quackie pisze:

    Przepraszam bardzo, czy ktoś z Wyspiarzy jest może w Łodzi lub pobliżu i mógłby z powrotem włączyć Narodowy Korpus Języka Polskiego onlina na tamtejszym uniwerku?

    Potrzebuję do pracy, z góry dziękuję.

  9. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Bez obawy Bożenko, AW nigdy się nie znudzi. Można go czytać i czytać Overjoy

  10. Wiedźma pisze:

    Ślicznie polało, teraz chwilowa przerwa i daję słowo, że dawno tak nie zmarzłam. W dalszym ciągu mamy lato ? Wink

  11. Wiedźma pisze:

    Jo się nie objawiła ? co jest? mam nadzieję, że bez powodu do szalonego śmiechu . Happy

  12. Jo. pisze:

    Heloł.
    Podobno co nie zabije, to wzmocni. Blisko było, ale jeszcze nie tym razem.

  13. Wachmistrz pisze:

    Scenę z Zagłobą pływającym na rozdętym Szwedzie najpewniej Waligórski skryślił pod wpływem memuarów Paska Jegomości, który spominał, jako to po pokonaniu przedniej straży moskiewskiej, a w oczekiwaniu na siły główne, towarzystwo z utrudzenia się kłaść poczęło na pobojowisku. Takoż i on z kompanionem legli, obyczajem rycerstwa polskiego wodze od koni wkoło nadgarstków okręciwszy (co nawiasem jeszcze i półtora wieku później naszym w Hiszpanii i na moskiewskiej wyprawie życie nieraz ratowało, gdy Francuzów gerylasi i kozacy podchodzili jak chcieli i rezali do woli), a z braku czego pod głowę, złożyli je obaj na jakim tłustym Moskalu. Z tem, że nie pospali za wiele, bo cosi w Moskalu tak „gruduknęło”, że się oba na równe nogi porwali…:)
    Kłaniam nisko:)

    • Bożena pisze:

      Witaj Wachmistrzu Delighted
      Waligórski miał fantazję i poczucie humoru, a Trylogię znał chyba na wyrywki, bo dużo scen z niej upiększył i zamieścił w swoich opowiadaniach.

  14. Jo. pisze:

    Kochani Wyspiarze – ja to się już udam na spoczynek i dobranockę odsłucham rano, bo mi się bateryjki wyczerpały.
    Mam nadzieję, że jutro z rana odmelduję się na kawusi, inaczej BlueBlue mnie znienawidzi – wszak świętego Jana. Święty to on nie jest, ale za to „mój ulubieniec i ukochany syn, jakbyś zapomniała Mamo”, zatem nie będę ryzykować niedyspozycji z niewyspania.
    Wanna Misio lulu

  15. Bożena pisze:

    Dobrej nocy Wyspowiczom życzę Spanko

  16. Quackie pisze:

    To trzeba powoli w kierunku dobranocki zmierzać.

    Dzisiaj znów po polsku, a do tego jednocześnie tradycyjnie (Zbigniew Wodecki) i nowocześnie (Mitch&Mitch). Płyta, która zapowiada się znakomicie, a z niej jeden (wiodący) utwór. Koncertowe nagranie, ale jak na koncert, całkiem całkiem.

    Snów letnich już całkiem, nawet jeżeli pogoda za oknem nie skłania.

    • Quackie pisze:

      Przepraszam, czy tylko mnie się w miejscu zagnieżdżonego klipu wyświetla czarna plama? Bo może to być kwestia przestarzałej przeglądarki, dopuszczam taką możliwość, ale może coś nie tak z linką czy kodem z YT?

  17. Wiedźma pisze:

    Optymistycznie śpiewa Wodecki, a fryzurę ma nieustająca bujną 🙂

  18. Wiedźma pisze:

    dobranoc

  19. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Nareszcie słońce na czystym niebie! Nie wiem tylko dlaczego dziś nie chciało mi się wstać Wink1

  20. Jo. pisze:

    Dzień dobry!
    Wreszcie cała noc przespana! Bezcenne.

  21. Bożena pisze:

    Co to? Nikt więcej się nie obudził?
    No to zaraz ich obudzę…

    • Eliza F. pisze:

      TY wiesz Bożenko jak poprawić nastrój Happy-Grin po Smugliance odsłuchałam Sirtaki tylkoto było już po 15-ej ale nastrój mi poprawiło i zmęczenie trochę przeszło… ostatnio jak wstaję to Wyspa pusta a jak się wyrobię to głupio dokładać odp.po kilku godzinach ale idzie ku lepszemu -pozdrawiam Happy Buziaczki

  22. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    kto mnie budził? czego chciał?… czy jakoś tak…

  23. Quackie pisze:

    Dzień dobry, chociaż zapowiada się burzliwie – pogodowo, znaczy.

    Kawa jednakowoż wcale nie burzliwa!

  24. Quackie pisze:

    Zmykam do pracy.

  25. korab1 pisze:

    DzińDybry :)) Ogólnopolsko-afroamerykańskie :))

  26. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Wczoraj był piękny dzień Happy Słoneczny i nie za gorący (tylko 24C) Pleasure Dziś cieplej i zapowiadają możliwości opadów… dawno nie padało… jakieś dwa dni Weary Znowu w powietrzu będzie zupa i nie będzie czym oddychać Cry
    Ale na niedzielę wybieramy się do Michigan na wiśnie Happy-Grin I to mnie niesamowicie cieszy Happy-Grin Po wiśniówce z ubiegłego roku nawet wspomnienie nie zostało (za dużo chętnych), a i postanowiłam zrobić wiśniowy dżem Delicious Nie taki z „żelkami”, jak to tutaj robią, ale taki jak to drzewiej w Polsce bywało Delicious Pleasure Co prawda dołożę sobie roboty, ale warto Delighted

    • Bożena pisze:

      Powitanko! Happy A Teraz pewnie do pracy się wybierasz…
      Miłego dzionka Ci życzę Delighted

      • miral59 pisze:

        Dziś jadę później. Wcale mnie to nie cieszy, bo i wrócę później Weary Ale po drodze zajadę do Village, to w końcu wykupię stickery na samochody i zapłacę za wodę. Kurde, tylko doją z nas kasę jak się da. Co roku trzeba dwa stickery wykupić. Jeden na tylną tablicę rejestracyjną (stanowy) i jeden na przednią szybę (miejski). Gdy kupiliśmy pierwszy samochód (rok 2000), taki sticker kosztował $15 (sztuka), teraz (po 15 latach) kosztuje $30, czyli dwa razy drożej Weary

    • misiek pancerny pisze:

      Wiśnie powiadasz? U nas jeszcze nie sezon, za to truskawkowych dżemów kazałem sobie nagotować z 10 kilo truskawek, może do zimy dotrwają, ale nic bym sobie za to nie dał obciąć 🙂 🙂 🙂

      • Jo. pisze:

        O, no właśnie! Truskawki trza robić!!!

        • Bożena pisze:

          Bardzo krótki jest sezon na truskawki, a są takie smaczne… Delicious

          • Jo. pisze:

            Niestety… A ci moi to już w ogóle się rozpuścili (sami rzecz jasna, ja osobiście nie miałam w tym żadnego udziału! absolutnie żadnego!) i odkąd raz zrobiłam dżem truskawkowy, to już nie chcą jeść sklepowego 🙁 Ja to głupia chyba jestem z tą robotą…

            • Wiedźma pisze:

              Ja też zrobiłam sporo konfiturek truskawkowych. I zamroziłam też sporo truskawek 🙂 I żebym chociaż sama je jadła Wink

      • miral59 pisze:

        Truskawek nie robię. Moich mam za mało, a te w sklepie, są paskudne Crazy Co to za truskawka, którą się kroi nożem, a jak gryziesz, to chrzęści pod zębami… bleeee ciut nie rzodkiewka…
        W Michigan sezon zaczyna się 26 czerwca. W ubiegłym roku pojechaliśmy na 4 lipca, ale to święto i całe tłumy się przewalały dokoła. Część dróg było zamknięta, bo festyny… objechaliśmy kawał świata, żeby dotrzeć na miejsce. W tym roku też tak będzie… Wyczytałam, że te sady mają swój tradycyjny konkurs plucia pestkami wiśni na odległość Wink Mają też inne atrakcje… Nie chcę znowu się przebijać przez tłumy. Zobaczymy jak to będzie Delighted

      • Eliza F. pisze:

        Miśku też walczyłam z truskawkami wiedząc ,że byle deszcz może nam to zepsuć i chwilowo dość mam przetworów 🙁 .Ja robiłam z własnej woli ale jak by mi ktoś kazał i z 10 kg to nie wiem czy bym mu nie kazała aby sobie obciął Happy-Grin Happy-Grin Happy-Grin

  27. Quackie pisze:

    Dobry wieczór już chyba. Jestem i jeszcze z godzinkę pobędę, potem muszę na ważne spotkanie…

  28. Tetryk56 pisze:

    A ja dzisiaj zaczyna wydłużony weekend – przez najbliższe 4 dni będę wojażował; może tylko z rzadka uda mi się zajrzeć na Wyspę…

  29. Wiedźma pisze:

    Witam popołudniowo:) Delighted Szykuję się do wakacji, co prawda dość leniwie 🙂

    • Quackie pisze:

      Ha, a brat Quackie, recte dziodu, właśnie kończy urlop w Kołobrzegu – obyś miała lepszą pogodę. No ale chyba Wiedźma potrafi w razie potrzeby wyczarować odpowiednią aurę? Wink1

  30. Quackie pisze:

    No to zaraz wybywam… Mam nadzieję, że zdążę na dobranockę, bo koncepcję już mam!

  31. Jo. pisze:

    Jestem szurnięta…
    Po dwóch dniach zejściowych ruszyła mi dzisiaj chora ambicja i przypomniałam sobie o nadchodzącym kataklizmie, czyli wakacjach szkolnych. I machnęłam trzy zupy. Na zaś. Teraz czekam, aż wystygną i będę mogła je zamrozić. I jak to zrobię, to powinnam iść spać, o ile wlezę na piętro. Ale coś mi się wydaje, że nie tak łatwo… Wszak dziś świętejanki, znaczy wianki! I gdzie ja tu mam ognisko rozpalić? No gdzie?

    ps.
    Janek dziękuje za życzenia. Wydał kupę kasy na kolejny zestaw lego i chwilowo mam spokój.

  32. Bożena pisze:

    A teraz już lekko na bani idę spać. GoodNight Bye

  33. Wiedźma pisze:

    Poczekam na Kwaka… jeszcze krzynkę 🙂

  34. Tetryk56 pisze:

    A ja się już pożegnam… Rano w drogę… sad-bye

  35. Quackie pisze:

    Oj! Lecę, frunę!

  36. Quackie pisze:

    Kochani, wróciłem tak zmęczony, że dziobię nosem w klawisze.

    Niemniej skoro jestem, to i dobranocka musi być.

    Bez wstępu, rozwinięcia i zakończenia – może nie całkiem Enya, ale Clannad – „Sunset Dreams”.

    Snów o przepięknych zachodach słońca.

  37. Wiedźma pisze:

    Dobranocka wdzięczna i może się przyśnić .Choć z pewnością to nie Enya .

  38. Wiedźma pisze:

    Dobranoc..

  39. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted A ja przy tej pięknej dobranocce zaczynam dzień Happy

  40. Alla pisze:

    Dzień dobry Delighted
    Rycerzyy trzeeech… wszystkim nam się Basieńka podobaaaa Shout
    Ładnie śpiewam, co nie Happy-Grin
    PS Hi,hi.. ależ fajnie jest Szan.Państwa poczytać In Love

  41. Bożena pisze:

    A Szan. Państwu fajnie jest Szan. Panią poczytać In Love

  42. Bożena pisze:

    A skoro wywołałaś Basieńkę, to ją masz…

  43. Quackie pisze:

    Dzień dobry i niestety od razu zmykam, chociaż nie do pracy, ale dzień, przynajmniej z początku, zapowiada się biegający…

  44. Wiedźma pisze:

    Witam…. słonecznie, o dziwo ! Delighted

  45. Quackie pisze:

    Dzień dobry, wróciłem zabiegany, może jeszcze chwilkę, żeby ochłonąć…

  46. Quackie pisze:

    Odetchnąwszy, wracam do pracy, ale, jak się okazuje, to jeszcze nie koniec biegania na dziś 😛 niemniej na Wyspę będę zezował znad pracy!

  47. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Skowroneczek ma rację, fajnie się Was czyta Happy

  48. Bożena pisze:

    A ja właśnie wszamałam obiadek i wróciłam na Wyspę.
    Tylko coś mi komp nawala… Mam nadzieję, że się rozkręci Wink

  49. Jo. pisze:

    Czekajcie… KOBZĘ??? Nie DUDY? Za przeproszeniem, rzecz jasna.

  50. Wiedźma pisze:

    Hihi.. Hihihi! .. a ja znalazłam taki wpis : ” początkowo kobza odnosiła sie do instrumentu strunowego, ale za sprawą uzusu można mówić kobza szkocka mając na myśli dudy”’…. cytat z pamięci, więc niedokładny, ale sens zachowany.
    Czytelnik. oburzony, napisał, że będzie na fortepian mówił skrzypce i też liczył na ” uzus”. Wink

  51. Quackie pisze:

    Jesteśmy z powrotem. Zakończenie roku Najjuniora trwało prawie 3,5 h.

    Tired

    Ale skończyło się bardzo bardzo, z tarczą, a nawet honorami. Z tym że myśmy wyszli z części nieoficjalnej nieco wcześniej („No już, już, nie róbcie mi obciachu!” – Najjunior przez zęby).

    • Alla pisze:

      Czy dobrze zrozumiałam?? Wypchnął Szan.Rodziców do domu, tak? Wink

    • Jo. pisze:

      Happy-Grin
      Mój młodszy usiłował zniechęcić brata do udziału, bo się go wstydzi. Ale jakoś ogarnęłam temat i ostatecznie wszyscy poszliśmy na zakończenie szkoły i nawet było OK. Cóż – bez honorów, ale nie każdemu dane 😉
      Za to świadectwo zdecydowanie powyżej (moich) oczekiwań i najlepsza średnia w klasie.
      Cholera… Mój własny, wielki, osobisty sukces pedagogiczny. Siedem lat katorgi edukacyjnej. Powinnam zrobić specjalizację: nauczanie dziecka z niezdiagnozowanym aspergerem. Kurna – WIELKA JESTEM!
      Worry

      • Quackie pisze:

        No, jak najlepsza średnia w klasie to nie honor, to ja nie wiem. Najjunior nie miał najlepszej (mimo innych osiągnięć).

        Więc BRAWO!

        Approve

        • Jo. pisze:

          Wzajemnie, wzajemnie.
          Gratulacje dla Najjuniora. Za te wszystkie osiągnięcia 🙂
          Mnie jutro czeka obejrzenie świadectwa starszego syna. Już się boję Wink1

          • Quackie pisze:

            Junior jutro nie będzie miał cudownego. Taka szkoła.

            Swoją drogą zawsze mnie to wkurzało niemożebnie – że ktoś, kto w szkole wybitnej ma dajmy na to czwórkę, w szkole średniej (jakościowo, ma się rozumieć) miałby za to samo szóstkę. A potem porównuje się świadectwa z tych dwóch szkół zupełnie bez poprawki na ich jakość.

            • Jo. pisze:

              No dokładnie. To samo ze zdolnościami i nakładem pracy. Ja zawsze miałam największy problem z motywowaniem dziecka, bo bez względu na to, ile pracy włożył, wynik miał zawsze gorszy od nieaspergerowych kolegów. A nauczyciele za diabła nie potrafili z nim pracować, wręcz rzucali teksty o zabraniu go do szkoły specjalnej. No i teraz – Jasiek, który uczył się w domu kilka godzin vs. kolega, który przeczytał i ZROZUMIAŁ czytany tekst. Ech…
              A Kuba w ogóle się nie uczy, bo ma rejestrator dźwięków a nie pamięć. I jak tu ich porównywać?

              • Quackie pisze:

                U nas z kolei Junior, który ma pamięć może nie fotograficzną czy właśnie rejestrującą dźwięki, ale znakomitą, przez całą podstawówkę (dobrą) i gimnazjum (dobre minus) jechał sobie na piątkach i szóstkach z palcem w nosie, a potem poszedł do liceum (bardzo dobrego plus) i raptem się okazało, że do geniusza to mu jednak trochę brakuje.

                A Najjuniora zawsze trzeba było zasiadać i wcale nie miał takich cycuś świadectw, jak nas Junior przyzwyczaił. Aż teraz, na koniec gimnazjum, dał czadu, trochę miał i szczęścia, ale sporo w tym pracy (naszej również).

      • Tetryk56 pisze:

        JESTEŚ! Brawo!

      • miral59 pisze:

        Jesteś WIELKA!!! Gratuluję sukcesu!!! Congratulations Roses Brawo!

    • miral59 pisze:

      Gratulacje Najjuniorowi i Rodzicom!!!!
      Brawo! Roses Congratulations
      Chyba nic bardziej nie cieszy niż sukcesu pociech, bo wtedy to prawdziwe pociechy Happy-Grin

  52. Alla pisze:

    Witam wieczorową porą…. Właśnie skończyłam rozmwę przez tel. z psiapsiółką, która przywiozła z kliniki /po poważnej operacji/ swojego małżonka… Ile mu życia zostało? …….
    Sad

  53. Alla pisze:

    Dobranoc I-m-in-love

  54. Bożena pisze:

    Dobranoc 🙂 Ja też się już pożegnamhttp:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pu.i.wp.pl/bloog/84069394/51194094/68bedcb14b473a943cfd_MV_orig.gif

  55. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Po całym dniu łażenia po Berlinie nogi mi ledwo wystają!
    Nie popisze za dużo (pożyczony tablet z ekranowa klawiatura) 🙁

  56. Jo. pisze:

    No to pa! Do jutra! Czas odpocząć.
    lulu

  57. Wiedźma pisze:

    Z przejęciem przeczytałam o wynikach Jaśka i też uważam, Jo, że jesteś WIELKA ! I nie tylko z powodu wyników Jasia. Buziak1
    Najjuniorowi tez się należą wielkie brawa !
    Brawo!

  58. Wiedźma pisze:

    No to czekam na dobranockę, a przy okazji : kto zechce zapalać lampkę przez 2 tygodnie ? bo szanse na to, że ja się pojawię w tym czasie na Wyspie są Sad mizerne. Chyba żeby… ale będę miała dwie nader żywe, a nieletnie sztuki pod opieką .

  59. Quackie pisze:

    Otóż w kwestii dobranocki sprawy się mają następywająco:

    Wzięło mnie dzisiaj na jakiś taki duet, muzyka bardziej mainstreamowa, ale zarazem z pretensją do evergreena, spokojna, niemal pościelówa, i żeby wykonawcy byli uznanymi markami. No i wyszedł mi duet Ray Charles i Dee Dee Bridgewater z piosenką „Precious Thing”. Posłuchajcie, jeżeli nie słyszeliście… a nawet jeśli słyszeliście.

    Snów cennych jak klejnoty!

  60. Wiedźma pisze:

    Dobranoc.

  61. Wiedźma pisze:

    ps. wycieraczkę zmieniłam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)