Bardzo prywatnie mnie naszło to powyższe, alem pomyślała, że w zasadzie jest bardzo uniwersalne… A czasy mamy takie, hm…, bogate w wydarzenia, więc można przypasować jak komu leży.
Poza królewskimi prawami Juliana: wskazano mi arcyciekawą stronę, facebookową pt „Nowe wiersze sławnych poetów”, gdzie pan Grzegorz Uznański genialnie parodiuje styl znanych mistrzów mowy wiązanej.
Miśkowi chciałbym wskazać „nowy wiersz Leśmiana” p.t. „Ork”:
Wśród jesieni, co snami o wiośnie się karmi,
Wlókł się ork, poraniony w bitwie Pięciu Armii.
Przez szroniaste omgliwie oparnej stęchlizny
Jak tobół po gościńcu własne taszczył blizny.
Każdy, kto by go spotkał, gdy sunął objucznie,
Bez wahań w bezbronnego wbiłby ostrą włócznię.
I każdy od kompanów by dostał pochwałę!
Ork wzdychał – i pośpieszał kończyny zbolałe.
A gdy go w sen pełzliwe wciągnęły ułudy,
Wyrajał z bezkształtowia groźne krasnoludy
Lub zimnoskóre elfy, z zabójczym żelazem,
I drżał, od żaru słońca ukryty pod głazem.
Zwidziało mu się nieraz, że właśnie się budzi
I widzi zbrojny oddział bezlitosnych ludzi.
Strach szarzystą paszczęką resztki sił w nim zjadał.
Innych ludzi – nie poznał! Innych snów – nie zbadał!
Kogo wzruszą te rany, tak szpetnie żebracze?
Któż orka nie przegoni? Kto nad nim zapłacze?
Kto wzrokiem litościwym choć raz go omiecie?
Nikt w calutkim Śródziemiu! Nikt – na całym świecie!
Ork to pojął, i oczy w zdziwieniu otwierał.
Już nie mógł iść przed siebie. Już tylko umierał.
Aż, wpatrzony w Gór Mglistych dalekie ostrogi,
Skonał, leżąc bezszmernie na uboczu drogi.
Rany… czadowe… Dałabym to do przeczytania na głos wszystkim radiowo-telewizyjnym celebrytom, co nigdy nie słyszeli o karcie mikrofonowej, czy jak to tam się nazywało, kiedy jeszcze było warunkiem zaistnienia na antenie.
Bez obawy, Wyspa jest ta sama 🙂
A wiersz to znakomite naśladownictwo stylu Bolesława Leśmiana – z charakterystycznym dla niego słowotwórstwem.
Na zalinkowanej stronie znajdziesz i Jasnorzewską, i Gałczyńskiego …
Król Julian jest tak rozkosznie egotyczny, że w połączeniu z głosem p. Boberka tworzy całość doprawdy niebywałą – w sensie ekranowej osobowości. No bo czy we współczesnych filmach idzie znaleźć drugiego takiego?
A ja w ogóle kocham teksty Wierzbięty, nie ma porównania polski dubbing i zwykłe tłumaczenie (napisy) 🙂 Z całkiem zwyczajnej rozmowy potrafi zrobić cymesik.
DobryWieczór:)) Piękna parodia :)) Przypominam sobie fragment parodii „Pana Tadeusza” autorstwa bodajże Zechentera. Czytałem to przed sześćdziesięciu laty. „Był sad, dołem jaszczur który skórką gada”, więcej nie pamiętam poza tym, iż dostałem długotrwałego ataku śmiechu kiedy wyobrażałem sobie gadająca skórkę :))
Osobiście to całkiem dobrze ale jeśli o województwo chodzi to Kneziowe prowadziło przed nami ,że o mazowieckim nie wspomnę …Lubię ten sprawdzian – pozdrawiam
Dzień dobry
Przypomniało mi się, jak kiedyś się pomyliłam… mąż powiedział mi, że trzeba skręcić w prawo, a ja pojechałam w lewo Po prostu kierunki mi się pomyliły… Od tamtej pory (a było to kilka lat temu) małżonek często mi mówi: „skręć w lewo, ale w moje lewo”; „skręć w prawo, ale w moje prawo” Czyż nie wredny?
I wypowiedź króla Juliana mi to przypomniała
Ale tu nie ma szczytów… Chyba, że metaforyczne. Bo ostatnio metaforyczne szczyty głupoty płoną tak, że największe wulkany świata powinny spalić się ze wstydu.
Chociaż nie – akurat muchy to się mają dobrze w okolicy. Niestety. A ja to jakoś nie za bardzo – szósta godzina prasowania, po drodze dwa różne obiady na zapas. I BlueBlue trajkoczący od południa. Masakra.
Wyrazy współczucia
Nie lubię prasowania i całe szczęście nie muszę tego robić. Suszarka to robi za mnie Może nie jest to tak wyprasowane jak żelazkiem, ale jak na moje potrzeby wystarczy. A chłopcom jakby się nie podobało, to ręce mają i wszyscy wiedzą, gdzie jest deska do prasowania i żelazko
Jakoś do „prasowania z suszarki” nie mogę się przekonać, chociaż zrobiłam pewien postęp i nie prasuję już dresów tenisowych. I tak się zaraz upieprzą mączką 😀
Muszę chyba nad sobą popracować.
A co do deski i chłopaków – u mnie to nie przejdzie niestety…
Mon Dieu, dzisiejszego dnia nie nazwę dobrym. Zakręciłem się jak słoik na ubocznej robocie, z której przez to zakręcenie prawdopodobnie nic nie będzie… A teraz jeszcze ciąg dalszy, z zerkaniem na Wyspę. Chyba żebym jeszcze poszedł na mały spacerek przed burzą, bo się zanosi na.
Poszedłem na spacer z myślą, że wlezę sobie na Kamienną Górę i będę podziwiał widoki Zatoki i wdychał świeże powietrze. Tymczasem okazało się, że cały górny taras (pod krzyżem) jest zajęty przez budowę górnej stacji kolejki zębatej spod Teatru Muzycznego na szczyt Góry (o czym wiedzieli wszyscy, tylko nie ja ), a poza tym zaczęło kropić. Ponieważ przebąkuje się w mediach o otwarciu kolejki we wrześniu br. (sic!), zanosi się na to, że przez cały letni sezon turystyczny najlepszy i najpopularniejszy punkt widokowy w mieście będzie niedostępny dla PT publiczności. Brawo włodarze miasta.
Poszedłem więc na dół, ku plaży, i ku swojemu zadowoleniu siadłem w jednym z nadmorskich pubów, ze szklanicą z radlerem w dłoni. Tamże chwilę popracowałem nad zupełnie inną sprawą, nad którą jeszcze będę siedział, ale bez przesady.
Czyli spacer zaczął się tak sobie, ale skończył całkiem przyzwoicie.
Hehe, żeby tylko takie zlecenia były! Chociaż tak się zastanawiam, czy wtedy styl pracy byłby, hmm, opłacalny? Znaczy czy cena za szklanicę zrównoważyłaby cenę za dzieło…
W zasadzie sam mógłbym wziąć siebie, jako człek z kilkunastoletnim doświadczeniem w pracy w reklamie… Ale mimo wszystko chyba lepiej wziąć kogoś bardziej au courant
Jo., pozwoliłem sobie dodać do twoich „Cytatów…” tzw. obrazki wyróżniające, które widoczne są na stronie głównej obok początków tekstów. Jeśli nie masz nic przeciwko, stosuj ten obrazek przy następnych „Cytatach”. Możesz go oczywiście równie dobrze zmienić lub usunąć – wpisy są twoje 🙂
Zaczynam pisać komentarz o 22:22 – same dwójki i czas na dobranoc 🙂
Znów mi się przypomniały lata 80′ i taki utwór, co to zawsze jak go słyszałem, to nie wiedziałem, kto go gra, chociaż samą muzykę (a zwłaszcza refren) kojarzyłem świetnie. Aż raz zobaczyłem go gdzieś – w TV albo na YT – i od tamtej pory już pamiętam. Zespół Prefab Sprout, piosenka „The King of Rock 'N’Roll”. Lato idzie, czas się wybrać nad basen 🙂
Dzień dobry! Kawa musowo, pogoda na plusie – słońce. Padało w nocy, nawet intensywnie, ale burza przeszła bokiem – pogrzmiało i pobłyskało nader lakonicznie.
A u mnie rano było mglisto i chłodno, a jeszcze teraz słoneczko świeci i jest na prawdę ciepło (jest godz. 18, a prawie 20st. C.). Na jutro zapowiadają prawie 30C, z tym że ma wiać, to nie będzie tak czuć tej temperatury
Kochani, mam akurat taki trudniejszy fragment w zleceniu, więc długo mi dzisiaj zeszło – i jestem tak wypluty, że muszę się przejść. Pogoda jest jak drut, więc spora szansa, że dzisiaj nie skończę w pubie 😉 poza tym faktycznie mam zamiar spacerować, a nie pracować przy okazji nad rzeczami pobocznymi.
Dobry wieczór. Jestem z powrotem, spacerek okazał się przydługi, ale owocny. Przeszedłem się w pobliże kapitanatu portu i Nabrzeża Francuskiego i zrobiłem zdjęcie niszczycielowi rakietowemu USS Jason Dunham, który przypłynął z roboczą wizytą do Gdyni (roboczą, więc nie przewidziano zwiedzania, niestety 🙁 ).
A jak już sobie stałem na kei naprzeciwko portu na Oksywiu i podziwiałem stan posiadania Marynarki Wojennej, porównując go zarazem z w/w niszczycielem, to doczekałem się promu Stena Vision, który własnie zawijał do Gdyni.
W 2005 roku brytyjsko-hinduska piosenkarka Susheela Raman nagrała trzecią płytę, „Music for Crocodiles”. Nie wiem, co na to krokodyle, ale mnie się ten album bardzo podobał. A na nim – piosenka warta zauważenia nie tylko dlatego, że to pierwszy utwór zaśpiewany przez tę artystkę po francusku, ale przede wszystkim dla swojej cudnej urody. „L’Ame Volatile” dzisiaj na dobranoc, czyli „ulotna dusza”.
Snów o lataniu do dalekich krajów, niekoniecznie samolotem.
Już nie. Wstałam i zrobiłam potomkowi na śniadanie croissanty. Bo potomek nie je śniadań, ale świeżo upieczone rogaliki – owszem. No to się szarpnęłam. Ostatecznie nikt mi nie zarzuci, że jestem NORMALNA 😀
U nas było tak: 6.00 – piękne słońce. 6.30 – zaczynają się malownicze mgiełki. 6.50 – mgła jak mleko i trudno trafić do własnego samochodu.
Czekam na ciąg dalszy. Ostatecznie mamy dopiero ósmą.
A w maju/ Zwykłem jezdzić (…) Na przedniej platformie tramwaju!
Jeden kłopot, że w Gdyni są tylko trolejbusy, które nie mają platform. Ale poza tym się mniej więcej zgadza. Pogoda piękna, okno otwarte, żeby się dotlenić, tyle że i hałas wpada. Kawa stoi, więc się dołączam.
Za to w Poznaniu, jak wiesz, nie ma trolejbusów. Ostatni jaki pamiętam, to jeździł ze Śródki na Główną. A tramwaje też już platform nie mają.Nie można nawet jeździć jak winogrona
Ha, pamiętam z Poznania jeszcze te stare, kanciaste tramwaje, takie jak ten, który teraz stoi jako Cafe Bimba, i jaka była atrakcja skasować bilet 10- albo 20-przejazdowy, ten taki dziurkowany (do dzisiaj zachodzę w głowę, jak mechaniczny kasownik „rozpoznawał”, gdzie ma skasować – prawdopodobnie jakiś banalnie prosty mechanizm, ale dla kilkuletniego mnie to była magia), a potem siąść na wolnym fotelu z twardych drewnianych listewek, albo na przedzie drugiego wagonu (gdzie było nieczynne stanowisko motorniczego) zgadywać, jak też się operuje korbą. A te „nowe” (wówczas) wagony, co to jeździły na dalekie Winogrady (Kosmonautów, Zwycięstwa), też były atrakcją, bo raz że siedzenia były plastikowwe, a dwa – że wyprofilowane do ludzkiej sempiterny. No i jeszcze były te takie tramwaje nowsze niż kanciaste, ale starsze niż te nowsze, z lekko zaokrąglonymi kantami, co to jeździły chyba na Sołacz, Górczyn i zdaje się Junikowo (linie nr 5 i 9?).
Na Sołacz chyba jeździła 9, ale teraz przez te przebudowy, remonty, wszystko się pozmieniało i co chwilkę się zmienia. Jeśli wybieram się gdzieś tramwajem, to za każdym razem sprawdzam jakim muszę jechać, bo może być zmiana.
I otóż jak widać jestem z powrotem i już pobędę. Wychodziłem sobie kilka razy na krótko, to dzisiaj jeden dłuższy spacer mogę sobie darować. A w weekend mam szczery zamiar zająć się rowerami.
Bardzo prywatnie mnie naszło to powyższe, alem pomyślała, że w zasadzie jest bardzo uniwersalne… A czasy mamy takie, hm…, bogate w wydarzenia, więc można przypasować jak komu leży.
Poza królewskimi prawami Juliana: wskazano mi arcyciekawą stronę, facebookową pt „Nowe wiersze sławnych poetów”, gdzie pan Grzegorz Uznański genialnie parodiuje styl znanych mistrzów mowy wiązanej.
Miśkowi chciałbym wskazać „nowy wiersz Leśmiana” p.t. „Ork”:
Wśród jesieni, co snami o wiośnie się karmi,
Wlókł się ork, poraniony w bitwie Pięciu Armii.
Przez szroniaste omgliwie oparnej stęchlizny
Jak tobół po gościńcu własne taszczył blizny.
Każdy, kto by go spotkał, gdy sunął objucznie,
Bez wahań w bezbronnego wbiłby ostrą włócznię.
I każdy od kompanów by dostał pochwałę!
Ork wzdychał – i pośpieszał kończyny zbolałe.
A gdy go w sen pełzliwe wciągnęły ułudy,
Wyrajał z bezkształtowia groźne krasnoludy
Lub zimnoskóre elfy, z zabójczym żelazem,
I drżał, od żaru słońca ukryty pod głazem.
Zwidziało mu się nieraz, że właśnie się budzi
I widzi zbrojny oddział bezlitosnych ludzi.
Strach szarzystą paszczęką resztki sił w nim zjadał.
Innych ludzi – nie poznał! Innych snów – nie zbadał!
Kogo wzruszą te rany, tak szpetnie żebracze?
Któż orka nie przegoni? Kto nad nim zapłacze?
Kto wzrokiem litościwym choć raz go omiecie?
Nikt w calutkim Śródziemiu! Nikt – na całym świecie!
Ork to pojął, i oczy w zdziwieniu otwierał.
Już nie mógł iść przed siebie. Już tylko umierał.
Aż, wpatrzony w Gór Mglistych dalekie ostrogi,
Skonał, leżąc bezszmernie na uboczu drogi.
Rany… czadowe… Dałabym to do przeczytania na głos wszystkim radiowo-telewizyjnym celebrytom, co nigdy nie słyszeli o karcie mikrofonowej, czy jak to tam się nazywało, kiedy jeszcze było warunkiem zaistnienia na antenie.

Ano świetne. Kojarzy mnie się z „Ostatnim władcą pierścienia” Kiryła Jeskowa i moim własnym opowiadaniem, którym nb. debiutowałem na Wyspie Dnia Poprzedniego… Ale tutaj też się znalazło (http://madagaskar08.pl/blog/2012/01/20/list-otwarty-do-„glosu-ithilien/)
Muszę przyznać, że nie czytałam tego Mistrzu Q. Twoje opowiadanie jest starsze niż mój staż na Wyspie

Świetne
Zastanawiam się czy ja czasem wyspy nie pomyliłam ?
.Mistrzu T pisałeś o Kantorze -ciężkawy -zgoda ale teraz chyba ja się poddam 
Bez obawy, Wyspa jest ta sama 🙂
A wiersz to znakomite naśladownictwo stylu Bolesława Leśmiana – z charakterystycznym dla niego słowotwórstwem.
Na zalinkowanej stronie znajdziesz i Jasnorzewską, i Gałczyńskiego …
Niezła ta linkowana strona 🙂
A czego dotyczyła konfuzja odnośnie strony, jeśli można zapytać? Bo ja nie tutejsza. Znaczy nie autochtonka. Ja „zza Buga przesiedleniec”.
Król Julian: Która to opowieść mnie znudziła, bo nie była o mnie. Kumasz zależność
Król Julian jest tak rozkosznie egotyczny, że w połączeniu z głosem p. Boberka tworzy całość doprawdy niebywałą – w sensie ekranowej osobowości. No bo czy we współczesnych filmach idzie znaleźć drugiego takiego?
Swego czasu królował Stuhr ze swym osłem 🙂
A ja w ogóle kocham teksty Wierzbięty, nie ma porównania polski dubbing i zwykłe tłumaczenie (napisy) 🙂 Z całkiem zwyczajnej rozmowy potrafi zrobić cymesik.
Jeszcze Lama jest rewelacyjna. Kuzko Lama.
No ba!
Kochani, gość (nieco spóźniony) w dom…
Podobny do Boga?
Ej! Dlaszego mój komęt „czeka na moderację”? Wyrzuciliście mnie? Za Juliana?
Nie wariuj 🙂 jaki koment?
Najlepiej się zalogować, wtedy takie przypadki się nie zdarzają…
Ay ay Mistrzu. Z telefonu nie trafiam w te małe literki.
No to dobranoc się z Państwem, do jutra…

DobryWieczór:)) Piękna parodia :)) Przypominam sobie fragment parodii „Pana Tadeusza” autorstwa bodajże Zechentera. Czytałem to przed sześćdziesięciu laty. „Był sad, dołem jaszczur który skórką gada”, więcej nie pamiętam poza tym, iż dostałem długotrwałego ataku śmiechu kiedy wyobrażałem sobie gadająca skórkę :))
no co: szszszsz… szurszur, szszszsz…
Dobrze, ze nie skórką płaza 😉
Dzięki Mistrzu T – jutro w miarę czasu poczytam …zdawałam Maturę 2015 na interii i ratowałam honor naszego województwa
I jak poszło? Ja bym się chyba nie odważył…
Osobiście to całkiem dobrze ale jeśli o województwo chodzi to Kneziowe prowadziło przed nami ,że o mazowieckim nie wspomnę …Lubię ten sprawdzian – pozdrawiam
Uciekam spać! Może jeszcze dobranocka będzie (gość u Q. …), tymczasem stawiam kaganek – i
Dzień dobry
Po prostu kierunki mi się pomyliły… Od tamtej pory (a było to kilka lat temu) małżonek często mi mówi: „skręć w lewo, ale w moje lewo”; „skręć w prawo, ale w moje prawo”
Czyż nie wredny?


Przypomniało mi się, jak kiedyś się pomyliłam… mąż powiedział mi, że trzeba skręcić w prawo, a ja pojechałam w lewo
I wypowiedź króla Juliana mi to przypomniała
„To drugie prawo” jest u mnie codziennością. Chłopaków, nie moją 😀
Padam na dziób… dziś był długi i ciężki dzień


Miłego dnia wszystkim życzę
I udaję się na zasłużony odpoczynek
Dzień dobry
Dziś ma być najcieplejszy jak dotąd dzień. Ale coś mi się wydaje, że burza, która miała być po południu, już się zbliża. 
5.30. Pobudka. Litości…
Dzień bobry.
Dzień dobry, dla mnie to od lat normalna godzina
Ja z tych, co muszą swoje odespać. Inaczej nawet Duracell nie pomoże.
Witajcie!
Nad Krakowem ciężkie chmuuury wiszą…… o, przepraszam to nie ta piosenka
Nad Poznań też nadciągają od zachodu…
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/oognet.pl/content/details/542
Tu w dolinach wstaje mgłą wilgotny dzień.
Pokazać?
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/leniwaogrodniczka.blogspot.com/
Piękne zdjęcia i ogród
A szczyty ogniem zapłoną?
Ale tu nie ma szczytów… Chyba, że metaforyczne. Bo ostatnio metaforyczne szczyty głupoty płoną tak, że największe wulkany świata powinny spalić się ze wstydu.
Oj, to prawda, zwłaszcza te na szczycie…
Pięknie tam masz
Cudne kwiatki i zdjęcia 
Dzięki. To młody przedszkolak ogrodowy – trzeba poczekać ze dwa-trzy lata. Ale cieszę się tym, co udaje mi się w nim zrobić.
Dzień dobry. Gość zajął pokój z komputerem i tak wyszło bez dobranocki wczoraj.
A dzisiaj jestem spóźniony, gdyż już kaducznie przeszła dziewiąta… i od razu zmykam dalej działać.
Witaj Quacku 🙂 Bez dobranocki też jakoś usnęliśmy, choć z trudem.
Owocnej pracki życzę i też się do niej zabieram.
Ależ tu wszyscy pracowici dzisiaj!
No… wyjąwszy „leniwąogrodniczkę”…
Wiesz – tytuł zobowiązuje!
Przyjdzie wieczór, będą pogaduchy
Wieczorem to ja padnę, jak mucha.
Chociaż nie – akurat muchy to się mają dobrze w okolicy. Niestety. A ja to jakoś nie za bardzo – szósta godzina prasowania, po drodze dwa różne obiady na zapas. I BlueBlue trajkoczący od południa. Masakra.

No to masz okazję odpocząć przy kompie
Jeszcze mi zostały dwie kupki prasowania. Muszę, bo jutro nie będę miała w co się ubrać. Bo oczywiście na koniec moje zostały 🙁
Wyrazy współczucia
Może nie jest to tak wyprasowane jak żelazkiem, ale jak na moje potrzeby wystarczy. A chłopcom jakby się nie podobało, to ręce mają i wszyscy wiedzą, gdzie jest deska do prasowania i żelazko 
Nie lubię prasowania i całe szczęście nie muszę tego robić. Suszarka to robi za mnie
Jakoś do „prasowania z suszarki” nie mogę się przekonać, chociaż zrobiłam pewien postęp i nie prasuję już dresów tenisowych. I tak się zaraz upieprzą mączką 😀
Muszę chyba nad sobą popracować.
A co do deski i chłopaków – u mnie to nie przejdzie niestety…

Mon Dieu, dzisiejszego dnia nie nazwę dobrym. Zakręciłem się jak słoik na ubocznej robocie, z której przez to zakręcenie prawdopodobnie nic nie będzie… A teraz jeszcze ciąg dalszy, z zerkaniem na Wyspę. Chyba żebym jeszcze poszedł na mały spacerek przed burzą, bo się zanosi na.
Eeetam, miała przyjść burza i jej nie widać. Może w nocy…
U Łowców Burz niby nic nie widać, ale tak na oko wyraźnie się zanosi, przynajmniej na deszcz.
To uważaj, żeby z tego Twister nie wyszedł. Wiesz – tam krowy latają i w ogóle…
Krowa to jeszcze, ale ta ciężarówka!
No… ciężarówka dobra była…
Idę się przejść, już nie wysiedzę dłużej 🙁
Nnnno, zaczęło padać
Poszedłem na spacer z myślą, że wlezę sobie na Kamienną Górę i będę podziwiał widoki Zatoki i wdychał świeże powietrze. Tymczasem okazało się, że cały górny taras (pod krzyżem) jest zajęty przez budowę górnej stacji kolejki zębatej spod Teatru Muzycznego na szczyt Góry (o czym wiedzieli wszyscy, tylko nie ja
), a poza tym zaczęło kropić. Ponieważ przebąkuje się w mediach o otwarciu kolejki we wrześniu br. (sic!), zanosi się na to, że przez cały letni sezon turystyczny najlepszy i najpopularniejszy punkt widokowy w mieście będzie niedostępny dla PT publiczności. Brawo włodarze miasta.
Poszedłem więc na dół, ku plaży, i ku swojemu zadowoleniu siadłem w jednym z nadmorskich pubów, ze szklanicą z radlerem w dłoni. Tamże chwilę popracowałem nad zupełnie inną sprawą, nad którą jeszcze będę siedział, ale bez przesady.
Czyli spacer zaczął się tak sobie, ale skończył całkiem przyzwoicie.
Ej no, Quacku, w zimie mieli budować?
Poza wszystkim innym – podoba mi się twój nowy(?) styl pracy!
Hehe, żeby tylko takie zlecenia były! Chociaż tak się zastanawiam, czy wtedy styl pracy byłby, hmm, opłacalny? Znaczy czy cena za szklanicę zrównoważyłaby cenę za dzieło…
Zważ, że np. Witkacy kasował za wszystkie zużyte do tworzenia dzieła substraty…
Ha, musiałbym mieć taką markę jak Witkacy, ale kierunek baardzo mi się podoba!
Tam marka… Weźmiesz speca od PR i po problemie! Nie ma takiego produktu, którego dobry marketing nie sprzeda.
W zasadzie sam mógłbym wziąć siebie, jako człek z kilkunastoletnim doświadczeniem w pracy w reklamie… Ale mimo wszystko chyba lepiej wziąć kogoś bardziej au courant
Nie wypada tak samego siebie… No jednak nie wypada… Ale zawsze możesz wziąć figuranta 😀
Dobranoc.

Goście poszli, więc i na mnie czas.
Dobranoc
Dobranoc obu Paniom!
Jo., pozwoliłem sobie dodać do twoich „Cytatów…” tzw. obrazki wyróżniające, które widoczne są na stronie głównej obok początków tekstów. Jeśli nie masz nic przeciwko, stosuj ten obrazek przy następnych „Cytatach”. Możesz go oczywiście równie dobrze zmienić lub usunąć – wpisy są twoje 🙂
OK. Ładne Pingwiny. Nie – nie mam nic przeciwko, jak zauważyłeś – ja się nie bardzo jeszcze rozeznaję tutaj, więc pomoc mile widziana. Mille grazie.
Zaczynam pisać komentarz o 22:22 – same dwójki i czas na dobranoc 🙂
Znów mi się przypomniały lata 80′ i taki utwór, co to zawsze jak go słyszałem, to nie wiedziałem, kto go gra, chociaż samą muzykę (a zwłaszcza refren) kojarzyłem świetnie. Aż raz zobaczyłem go gdzieś – w TV albo na YT – i od tamtej pory już pamiętam. Zespół Prefab Sprout, piosenka „The King of Rock 'N’Roll”. Lato idzie, czas się wybrać nad basen 🙂
Snów o letnich wywczasach!
To i ja stawiam
i w oczekiwaniu na lepsze czasy czarodziejską lampkę na pół mocy:

Dzień dobry
Pomału wstaje dzień, jaki będzie? Na razie jest pochmurny 
Dzień dobry
Jak zwykle zapraszam na kawę 😉
Z doświadczenia wiem, że po łyku „małej czarnej” świat sięrobi znośniejszy…
Dzięki, chętnie się kawką poczęstuję, bo moje patrzałki nie chcą się dobrze otworzyć
Płukanie patrzałek kawą dobrze robi! 🙂
Witajcie!
Dziś u nas ma być deszczowo; na razie jest „porno i dusno” jak mawiają starzy górale 😉
Dzień dobry! Kawa musowo, pogoda na plusie – słońce. Padało w nocy, nawet intensywnie, ale burza przeszła bokiem – pogrzmiało i pobłyskało nader lakonicznie.
U mnie padało w nocy, ale burzy nie słyszałam, choć spałam przy otwartym oknie. Chyba też przeszła bokiem
U mnie pada teraz. Leje. Zimno się zrobiło. Idę po kawę.

Już dziewiąta na zegarze – zmykam popracować.
Mgliste dzień dobry
I tyle jej było…
Grzmi, wali i leje! Jak mawiają (ponoć) Finowie: starsi z nieba wyszli i dzieci się bawią…
U mnie też. Ale udało mi się skutecznie „zagotować”. Przez te wulkany, co to o nich wyżej było.
A tu ładna pogoda, chociaż słonka mało.
A u mnie rano było mglisto i chłodno, a jeszcze teraz słoneczko świeci i jest na prawdę ciepło (jest godz. 18, a prawie 20st. C.). Na jutro zapowiadają prawie 30C, z tym że ma wiać, to nie będzie tak czuć tej temperatury
Kochani, mam akurat taki trudniejszy fragment w zleceniu, więc długo mi dzisiaj zeszło – i jestem tak wypluty, że muszę się przejść. Pogoda jest jak drut, więc spora szansa, że dzisiaj nie skończę w pubie 😉 poza tym faktycznie mam zamiar spacerować, a nie pracować przy okazji nad rzeczami pobocznymi.
Więc miłego spaceru życzę
Dobry wieczór. Jestem z powrotem, spacerek okazał się przydługi, ale owocny. Przeszedłem się w pobliże kapitanatu portu i Nabrzeża Francuskiego i zrobiłem zdjęcie niszczycielowi rakietowemu USS Jason Dunham, który przypłynął z roboczą wizytą do Gdyni (roboczą, więc nie przewidziano zwiedzania, niestety 🙁 ).
A jak już sobie stałem na kei naprzeciwko portu na Oksywiu i podziwiałem stan posiadania Marynarki Wojennej, porównując go zarazem z w/w niszczycielem, to doczekałem się promu Stena Vision, który własnie zawijał do Gdyni.
Słyszałam o tym niszczycielu, ale ze Skweru Kościuszki go nie zobaczyłam.
Bo to niestety jest trzy nabrzeża dalej. Tam, gdzie zaznaczyłem czerwony kształt. A kamerka jest w okolicach Akwarium, u dołu mapki.
No to mogłam wypatrywać…
Na mnie czas. Dobranoc Państwu

Spokojnej nocy!
Powoli czas się zbierać. Ale przedtem dobranocka.
W 2005 roku brytyjsko-hinduska piosenkarka Susheela Raman nagrała trzecią płytę, „Music for Crocodiles”. Nie wiem, co na to krokodyle, ale mnie się ten album bardzo podobał. A na nim – piosenka warta zauważenia nie tylko dlatego, że to pierwszy utwór zaśpiewany przez tę artystkę po francusku, ale przede wszystkim dla swojej cudnej urody. „L’Ame Volatile” dzisiaj na dobranoc, czyli „ulotna dusza”.
Snów o lataniu do dalekich krajów, niekoniecznie samolotem.
Zatem znowu ja, w zastępstwie 🙂

Spokojnych snów!
Dzień dobry
Ukratku, jak długo będzie to zastępstwo? Nie, żebym na nie narzekała, ale martwi mmie nieobecność Wiedźminki i naszego Skowronka 
Tego niestety nie wiem. Może jakieś zbiorowe wołanie pomogłoby?
Wracajcie! Przypomnijcie sobie o nas!
Więc już wołam… Skowronkuuuu
Wiedźminkooo


Wracaaajcieeee
…bry…

Jeszcze dosypiasz?
Już nie. Wstałam i zrobiłam potomkowi na śniadanie croissanty. Bo potomek nie je śniadań, ale świeżo upieczone rogaliki – owszem. No to się szarpnęłam. Ostatecznie nikt mi nie zarzuci, że jestem NORMALNA 😀
Witajcie!

Pierwszy Dzień Reszty Naszego Życia zaczął się ciepło i słonecznie
U nas było tak: 6.00 – piękne słońce. 6.30 – zaczynają się malownicze mgiełki. 6.50 – mgła jak mleko i trudno trafić do własnego samochodu.
Czekam na ciąg dalszy. Ostatecznie mamy dopiero ósmą.
U mnie słonecznie i już 12 stopni. Piękny dzień się zapowiada 🙂
Oczywiście, czas na kawę
Dzień dobry.
A w maju/ Zwykłem jezdzić (…) Na przedniej platformie tramwaju!
Jeden kłopot, że w Gdyni są tylko trolejbusy, które nie mają platform. Ale poza tym się mniej więcej zgadza. Pogoda piękna, okno otwarte, żeby się dotlenić, tyle że i hałas wpada. Kawa stoi, więc się dołączam.
Za to w Poznaniu, jak wiesz, nie ma trolejbusów. Ostatni jaki pamiętam, to jeździł ze Śródki na Główną. A tramwaje też już platform nie mają.Nie można nawet jeździć jak winogrona
Ha, pamiętam z Poznania jeszcze te stare, kanciaste tramwaje, takie jak ten, który teraz stoi jako Cafe Bimba, i jaka była atrakcja skasować bilet 10- albo 20-przejazdowy, ten taki dziurkowany (do dzisiaj zachodzę w głowę, jak mechaniczny kasownik „rozpoznawał”, gdzie ma skasować – prawdopodobnie jakiś banalnie prosty mechanizm, ale dla kilkuletniego mnie to była magia), a potem siąść na wolnym fotelu z twardych drewnianych listewek, albo na przedzie drugiego wagonu (gdzie było nieczynne stanowisko motorniczego) zgadywać, jak też się operuje korbą. A te „nowe” (wówczas) wagony, co to jeździły na dalekie Winogrady (Kosmonautów, Zwycięstwa), też były atrakcją, bo raz że siedzenia były plastikowwe, a dwa – że wyprofilowane do ludzkiej sempiterny. No i jeszcze były te takie tramwaje nowsze niż kanciaste, ale starsze niż te nowsze, z lekko zaokrąglonymi kantami, co to jeździły chyba na Sołacz, Górczyn i zdaje się Junikowo (linie nr 5 i 9?).
Na Sołacz chyba jeździła 9, ale teraz przez te przebudowy, remonty, wszystko się pozmieniało i co chwilkę się zmienia. Jeśli wybieram się gdzieś tramwajem, to za każdym razem sprawdzam jakim muszę jechać, bo może być zmiana.
Kawa wypita, praca czeka – to na razie.
Zapraszam na nowe pięterko
I otóż jak widać jestem z powrotem i już pobędę. Wychodziłem sobie kilka razy na krótko, to dzisiaj jeden dłuższy spacer mogę sobie darować. A w weekend mam szczery zamiar zająć się rowerami.
To już tylko żeby domknąć temat tramwajów – zdjęcia z Wikipedii.
Kanciasty (czyli Konstal N):
Taki zaokrąglony (Konstal 102):
I ten „najnowszy” (tak gdzieś w latach 80′ – Konstal 105):
