„Wywołana do tablicy” swoją opowieść zacznę od zdjęć Maksia. Moim zdaniem historia mandarynki, która straciła partnera i zastąpiła go kaczorkiem krzyżówki, jest bardzo ciekawa i mam nadzieję na ciąg dalszy 🙂 Oby z „happy endem”!!!
Mam też nadzieję, że Max mi głowy nie urwie za wsadzenie pazurów w jego zdjęcia. Dałam więc oryginały i swoje przeróbki, ale z oryginalnymi tekstami autora…
Na swoją „Ptasią Wyspę” (mam jakieś „wyspiarskie” ciągoty) chciałam koniecznie pojechać. Jeżdżąc I-90 do pracy widziałam całą masę białych plam, czyli czaple białe wróciły na lęgowiska. Jakoś wydawało mi się, że jest ich duuużo więcej niż w ubiegłym roku… i nie pomyliłam się. Małżonek co prawda najszczęśliwszy nie był, ale nie protestował i to jest najważniejsze!!! Czaple siedziały nie tylko na wyspie, ale i dokoła tego jeziorka. Wyglądało to tak, jakby szukały nowych miejsc na gniazda…
Z tego co widać, faktycznie czaple będą musiały znaleźć sobie jakieś inne miejsce. Na wyspie jest już za gęsto…
W ubiegłą niedzielę wybraliśmy się do Busse Wood. Stare, znane nam miejsce. Ale zawsze można coś nowego zobaczyć. Przecież ptaki nie siedzą przyklejone do swoich miejsc i zawsze można coś nowego spotkać. My zobaczyliśmy rybitwę rzeczną. Jeszcze jej nie miałam w kolekcji. Pewnie była przelotem, bo żyją one bardziej na północ od nas…
Sam park też się zmienia. Przez Higgins Rd. wybudowali szeroki most dla rowerzystów i pieszych. Ciekawa jestem gdzie można tamtą drogą dojść. Na pewno się tam jeszcze wybierzemy…




To tak, żeby było majówkowo

Zapraszam na wędrówkę po wertepach
Nie o wszystkich ptaszkach występujących w opowiadaniu Wam pisałam dokładniej, ale jeszcze je opiszę

Jest ich po prostu za dużo, a nie chciałam przeładować Wyspy swoimi opowiastkami… zrobiłaby się „ptasia wyspa”…
„Ptasia Wyspa” nie brzmi źle, zwłaszcza, że ptaki na fotkach nie zostawiają problemów ubocznych! 😉
Ale takie monotematyczne opowiastki mogą się szybko znudzić – a to już jakiś „skutek uboczny”

Taki skutek uboczny co się nie maże i nie drażni nosa, to nie skutek 😀
Kto nie lubi, może zamknąć oczy! Mój małolat lubi!
Teraz ma kłopot, bo ma jakieś gniazdo obserwować, a na złość w pobliżu nic nie ma. W poprzednim miejscu zamieszkania akurat za poręczą balkonową miał na sośnie do oporu jakieś sierpówki, wróble, kanarka (komus zwiał) sama nie wiem co,bo się dopiero doszkalam ze zdjęć u Ciebie 😉
Wpuść małolata tu:
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/explore.org/live-cams/player/osprey-nest
Nie mam jeszcze skubańca na zdjęciach… rybołów zwyczajny… Wiem, że u nas bywa, ale nie udało mi się go dorwać
Weź od Bożenki linka do stronki gniazda bocianiego na żywo
Jak sobie zajrzy do niego codziennie, będzie miał dobrą obserwację


Do sierpówki bardzo podobny jest gołąb karoliński. Synogarlica turecka (inna nazwa sierpówki) występuje tylko w Eurazji i na północy Afryki, a gołębiak karoliński (inna nazwa gołębia karolińskiego) występuje tylko w Ameryce Północnej i Środkowej.
Jeszcze trochę i polecę do pracy
ale zostawiam Wam swoje relacje z wędrówek… Jak wrócę, to poczytam i odpowiem na pytania, jeśli jakieś będą 
Ogłosimy konkurs na nazwę dla tej roślinki co wygląda jak parasol z antenką? 😉
Miłej pracy, niech Ci będzie w niej swiatecznie
Świątecznie w pracy nie będzie… niestety

Wyspiarzom nic nie brakuje i taki konkurs mógłby być ciekawy 
A pomysł konkursu na nazwę tej roślinki bardzo mi się podoba
Ci, którzy wymyślają nazwy ptaków, czy kwiatów bardzo często nie mają wyobraźni i te nazwy brzmią głupio
To kto pierwszy? Jaka nazwa byłaby najlepsza?
Propozycja: panterka albo battle-flower
Mnie też się skojarzyła z panterką, albo z moro.
idac tym tropem: maskownica lub pałatka lesna
o

Dobra nazwa!
Może powinnam pokazać też i to… czyli trochę już rozwinięty kwiatek, a nie sam pączek…

Byłoby więcej możliwości w nadawaniu nazwy…
Ale wielki wyszedł
Mam nadzieję, że ktoś go zmniejszy 
I dołożyłabym trochę do nazwy… można go nazwać „maskownica czerwonołbista”

Jak może być krogulec czarnołbisty, to czemu coś tam nie może być czerwono…
No to załatwione 😀 Ciekawe co na to botanika
Nie mam pojęcia co to jest i nawet nie bardzo wiem, jak tego szukać. Z ptakami jest dużo łatwiej

Ale jeśli ktoś wpadnie na trop, to chętnie się dowiem co mam na zdjęciu
DzieńDobry:)) Wczoraj na naszym stawie wśród około trzydziestu krzyżowek pojawił się kaczorek mandarynki, dzisiaj już go nie było.
Wspaniały, kolorowy z piękną czapą na głowie :))
Dzień dobry Stateczku

Jeszcze trochę i kaczorki w ogóle zniknął z pola widzenia… zaszyją się w trzciny i będą się wypierzać. Na wodzie pojawią się tylko samiczki z małymi… Mandarynki są tak samo cudne jak karolinki… Piękne kolory i wzory
Dzień dobry 🙂 Cosik krótkie te ptaszki dziś, drzewiej, a nawet onegdaj więcej było ich azaliż, ale dobre i cokolwiek 🙂 🙂
Na dłużej starczy.
Bo ptaszki bywają różne: jedne krótkie, inne długie, a jeszcze inne zwinięte w „S” 😉
Nie dojadłeś Miśku?
Od rana opędziłem się na wpół zdechłym kabanosem [chudzina] i dwoma ogórami kiszonymi, skąd wiedziałaś, że mnie skręca lekko?
Miśku, w ogórki już nawet SLD nie inwestuje… 😉
Bo mizeria im wyszła 🙂 🙂
Ta babska intuicja
Głodny, to zły? Racja, przez tą pogodę, to się raczej nie upasę dzisiaj, przed chwila zaliczyliśmy gradobicie, ale za to płyny przyjmuję w szybkim tempie 🙂

Podobno i burzę mieliście i pewnie festyn się nie udał
To był jakiś festyn w mieście? I ja przegapiłem taką atrakcję, no teraz to się załamałem gopiro, jest szansa, że Czarodziejka uczestniczy czynnie i zda relację 🙂 🙂 🙂
Jak burza, to niewiele straciłeś chyba
My dziś wyskoczyliśmy do Gdańska, miałam nadzieję na parę fotek, bo ładne obłoczki na niebie, a w Gdańsku deszcz… Wróciliśmy… a u nas obłoczki i słonko 😀 20 km! I teraz pytanie, co tam Krzysztof nagrzeszył, że miasto tonie 😀
I te „chyba” mnie właśnie stresuje 🙂 Jeżu kolczasty! Właśnie doczytałem, że sampan prezydent zaszczycił swoją obecnością moje miasto dziś, a mnie przy tym nie było, pozostanę nieutulony w żalu 🙁

Ten to dopiero nagrzeszył, że aż pioruny waliły 😀
A może te pioruny waliły na zachętę do grzechu
Lejący deszcz, grad i takie inne przyjemności, to zachęta do siedzenia w domu… różne grzeszne myśli wtedy przychodzą do głowy… 
Dzień dobry Misiaczku
Nie chcę przynudzać
I tak się martwiłam, że trochę wyszły za długie, a Ty mi piszesz – krótkie 
Bo widzisz… ja staram się te ptaszki tak jak najkrócej. Żeby nie było ich za wiele i żeby nie rozpisywać się za bardzo
Mirelko, Twoje reportaże są dla mnie celebracją i nie cukruję się teraz prawie wcale, lubię oglądać powoli zdjęcia i czytać opisy, zresztą niekoniecznie w tej kolejności, często najpierw czytam później oglądam, tak czy siak, uwielbiam te Twoje ptaszki 🙂 🙂
Dziękuję Misiaczku
Zbudowanie pięterka z ptaszkami, to minuta osiem. Jedynie opisanie zdjęć zajmuje więcej czasu. Mam wszystkie ptaszki w folderach (każdy gatunek oddzielnie) i specjalny folder z opisami. Także tylko skopiować jedno, wybrać kilka zdjątek i gotowe 
A ja mam wrażenie, że niektórzy mają już ich powyżej dziurek w nosie… (nie piszę o Tobie) i postanowiłam trochę je ograniczyć.
Miral, nie bluźnij!
Wyspa jest wprawdzie enklawą ludzi uprzejmych, ale bez przesady. NIKT jeszcze nie narzekał na ptaszki! A nie chwalimy bezustannie, żeby nie popaść w rutynę i ciebie nie znudzić!
Nie chodzi o chwalenie, Ukratku… Sama wiem, że niektóre zdjęcia są cudne, a inne „trochę” mniej

Nie chcę tego dokładnie tłumaczyć, żeby nie robić komuś przykrości… Lepiej to zostawić
Dobra, tłumaczenia zostawmy, ale ptaszki publikuj – jak tylko będziesz miała!
Pisałam już, mam tyle ptaszków (różnych, różniastych), że mogłabym codziennie przez kilka miesięcy pokazywać
A jeszcze jak się do tego dołoży zdjęcia zwierzątek, motylków, kwiatków, roślinek, czy widoczków to na cały rok by starczyło 
No i minęło pierwszomajowe święto
czas mi do spania, bo patrzałki się zamykają 

Dobrej nocy życzę
Dobrej nocy Bożenko 🙂 🙂
Dobranoc, jeszcze masz szansę na jakiś swiąteczny sen do północy
Dobranoc Bożenko
„Gdybyś był kowbojem,
to mogłabym iść Twoim tropem
Gdybyś był kawałkiem drewna,
mogłabym przybić cię do podłogi
Gdybyś był żaglówką,
popłynęłabym Tobą do brzegu”
Dobranoc!
Dobranoc
Dzień dobry
Piękny, słoneczny dzień się budzi 
Tak mi się skojarzyło:
Też drą 😀
Dzień dobry Bożenko
No, może 17 minut po środku nocy

A ja jeszcze nie wiem jaki będzie ten dzionek, bo u mnie środek nocy
Uwierz na słowo
Moje okno pokazuje to co Bożenki 
Ależ wierzę
Czemu bym miała nie… U mnie jeszcze za wcześnie (późno), żeby powiedzieć cokolwiek na temat sobotniej pogody 
Dzień dobry! Piękne słońce i ani jednej chmurki!
DzińDybry:)) Same chmury, ani jednego słońca :))
DzińDybry jeszcze raz :)) Jak to się stało że zostałem Kopciuszkiem ???
Masz za burtą pantofelka? 😉
DzińDybry trzeci raz:)) Pewnie rzuciłem kotwicę w nieodpowiednim miejscu :))
Ważne, że się znalazłeś w odpowiednim miejscu
Witaj Bożenko :)) Może w nieodpowiednim czasie ?
Witaj Stateczku 🙂 Wszystko możliwe
Wiosłuj do Szczecina, nowa marinę otworzyli 🙂 🙂
Dzień dobry słoneczne 🙂
Również słonecznie witam, Miśku
Słonecznie i serdecznie 🙂
Hej Bożenko 🙂
W bardzo dawnych czasach sprzedawali u nas obnośnie, facet w białym fartuchu ze skrzynią na brzuchu, lody „Pingwin”, które smakowały jak mrożony kogel-mogel, pychota. chciałbym jeszcze raz posmakować takiego loda 🙂 🙂
Ech, te smaki dzieciństwa…
Lody „Pingwin” pamiętam, choć ich smaku już nie kojarzę – może dlatego, że w miasteczku gdzie jeździliśmy na wakacje do babci był lodziarz, wspomnienie produktów którego zdominowało mi ten zakres wspomnień 😉
Ja też nie pamiętam smaku tych lodów. To było tak dawno… 😉
Nazwę pamiętam… ale to było tak dawno…
Nie do kubeczka wafelkowego, a na taki płaski… w sumie to już nie do końca pamiętam ten smak, ale wiem, że były przepyszne 
Czy to były takie cieniutkie lody na patyku? Czy te cieniutkie to były „Bambino”? Mam sklerozę… nie pamiętam…
Ja pamiętam z różnego rodzaju odpustów takie lody nakładane na wafelek
Wydaje mi się, że „Pingwiny” to był okrągły wałek lodów na okrągłym cienkim patyczku, a „Bambino” – wydłużona kostka na płaskiej szpatułce…
Te lody nakładane na wafelki – kubeczki wafelkowe to dopiero później się pojawiły – bywały różne, ale wówczas z zasady były robione z normalnego mleka lub śmietanki – nikt wtedy nie pakował do lodów takich rzadkich luksusów jak mleko w proszku czy inne zagęszczacze. A smaki owocowe nie pochodziły z syntetycznych olejków ani chińskich koncentratów. Ech, co do smaków – to były czasy…
Taka kanapka? We wczesnej podstawówce się zajadałam. I chyba przejadłam, bo dzis takie też są, ale nie tykam
A Bambino to takie oblane cieniutka warstwą czekolady? Co pękała i odpadała przy każdym ruchu?
Czy to już późniejsza wersja…
A ja bym zjadła lody familijne… Były takie trzysmakowe truskawkowo-waniliowo-kawowe…
Ja każde, byle były lody. Lubię wszystkie
Witajcie!
Ja pod tą samą banderą, co Stateczek – ale wciąż mam nadzieję na słońce 🙂
No cóż, i u mnie słoneczko się chowa, chmurek przybywa 🙁
Dzień dobry
Czyli mam prawdziwą wiosenkę 
U mnie słoneczko wylazło i według zapowiedzi ma być cały dzień. Ciepło, bo 24C, a jutro ma być letnio, aż 26C
24 stopnie to raczej lato niż wiosna 🙂 🙂
W każdym bądź razie spokojnie można chodzić z krótkim rękawkiem i w sandałkach
Futerko można odwiesić do szafy

O jak fajnie…
Fajnie? Za cicho!
Trochę latałam, a teraz mam przerwę na kawę i zaraz znowu wracam do ogródka
Za tydzień mamy gości i nie będę miała czasu… A jeszcze wczoraj małżonek wymyślił, że moglibyśmy pojechać do Holland w Michigan. To takie holenderskie miasteczko z ogromną hodowlą tulipanów i innych cebulkowych… Byłam tam dwa razy. Mają piękny zabytkowy wiatrak, przewieziony z Holandii w częściach. Nawet można kupić mąkę z niego (inna sprawa – kilka razy droższa niż w sklepie)
A jak sobie przypomnę te hektary kwitnących kwiatów!!! To był cudny widok… Inna sprawa, że to prawie 300km od nas… czyli kawałek. Śmiało można liczyć 6 godz. jazdy w obie strony…

Zobaczymy… propozycja jest kusząca
Ciepełko rozleniwia i pewnie temu cicho… ale jak chcesz
to sobie wrzasnę

A tak w ogóle, to się trochę wściekłam
U Bonnie i Ricka wyrwałam kilka konwalii z korzeniami i posadziłam u siebie w ogródku
Czy możecie sobie wyobrazić, że coś mi je poobgryzało?!!!
Cóś mnie te zwierzaki lubią/nie lubią. Co posadzę, to zawsze jakaś małpa mi to musi ogryźć
Albo ptaszki obdziobią… I już sama nie wiem, czy one mnie tak lubią i wiedzą, że się powściekam, ale i tak nic im nie zrobię, czy mnie nie lubią i nie chcą, żebym cokolwiek w tym ogródku miała
Rezultat ten sam 
Jak już polatałaś, to odstaw miotłę 🙂 Ogrodnik ze mnie żaden, ale może trzeba sadzonki czymś odstraszającym spryskać, to nie ogryzą ich różne stwory 🙂 🙂
Możesz pomyslec nad taką uprawą 🙂
Karmisz je Mireczko, więc przychodzą jak do stołówki i wybierają to, na co mają ochotę. Skąd mogą wiedzieć, że robią Ci coś, czego byś nie chciała
Dobranoc
Ja też już pa pa.
Tak przed dobranocką?
To może ja już wystawię dobranockę – żeby się wszystkie tradycje nie sypały 🙁
Proponuję klasyków – coś na rozwój wyobraźni, zarazem łagodne i niegłupie…
no dobra
PO
Dzień dobry
Ta dobranocka jest dobra i na przebudzenie
I pomyśleć, że kiedyś nie lubiłam Lennona…
Dzień dobry! Lennon Lennonem, a tu podobno ładna pogoda się szykuje!
Pogoda prawdziwie wiosenna
A co tutaj tak cicho? Konstytucję 3 Maja wszyscy poszli czytać?
Dzień dobry!
Szykuje się dzień na majówki 😉
Wszyscy pewnie uciekli w plener
Na to wygląda… Ja wczoraj tak zmarzłam, że plener oglądam dziś przez okno.
A tu piękna pogoda i całe szczęście że nie pada, bo odbywa się bieg charytatywny, który w tym samym czasie odbywa się na całym świecie. Co chwilę nad moją głową przelatuje helikopter, który tę imprezę filmuje.
Ciekawe zasady ma ten bieg! Rekordzista ponoć 73 km uciekał przed tym samochodem!
Toż to ponad półtora maratony! Trzeba mieć kondycję
Dzień dobry. Jestem z powrotem, po chrzcinach, mówcie mi Ojcze Chrzestny
Właśnie wróciliśmy, z Częstochowy, w 4,5 h, a byłoby szybciej, gdyby nie konieczność jechania przez Łódź. Nie mogę się doczekać, aż dociągną A1 od wschodu za Tuszyn.
Wpis ptasi jak zwykle prima! Co do zazielenionych czapli, pozwoliłem sobie poszperać i ze zdjęcia w Wiki wynika, że skóra koło dzioba robi im się taka w sezonie godowym. Zapewne panom czaplom. I mogą sobie pośpiewać „zielono mi!” (co ciekawe, polska wersja Wiki na temat ubarwienia ma zgoła inną opinię, albo też u nas jakiś inny podgatunek czapli mieszka: „Upierzenie śnieżnobiałe, w kątach dzioba żółty nieopierzony fragment skóry. W szacie godowej dziób czarny, a nogi żółte; z barków wyrastają wydłużone pióra. W szacie spoczynkowej dziób żółty, a nogi ciemne, żółtozielone.”)
Rybitwa w locie kojarzy mi się z futurystycznymi wizjami z lat 50′ – z przodu i tyłu wyostrzona końcówka i zagięte skrzydła też z ostrymi końcówkami, tylko brakuje, żeby była z polerowanego aluminium.
Dzień dobry Ojcze Chrzestny

Jakbym zajrzała do swoich notatek o czaplach, to nie pisałabym, że nie wiem…
A to czy jest to inny podgatunek, powinno być zaznaczone. Tak jak u mewy popielatej, która jest amerykańską odmianą mewy srebrzystej.
W 4,5h przez prawie całą Polskę, to całkiem dobry wynik
Mam sklerozę, jestem leniwa i jak zwykle przyłapałeś mnie na tym
I to prawda, że wiadomości z polskiej Wiki często różnią się od tej angielskojęzycznej… zawsze mam z tym problem, bo nie wiem która Wiki pisze prawdę
To jeszcze nie jest przez prawie całą, trochę brakuje. Ale jestem przekonany, że jak dokończą drogę ekspresową S69 z Bielska do Żywca, i tę autostradę koło Łodzi, co pisałem, to przejazd z Żywca do Gdyni lub odwrotnie genialnie się uprości, i wtedy już faktycznie będzie „przez całą Polskę” 🙂
Problem z Wikipedią polega na tym, że to projekt oparty na wolontariacie i kiedy czasem diabeł tkwi w szczegółach, to się okazuje, że dobra wola i zapał wolontariusza to za mało…
Dlatego nie pisałam, że przez całą, bo trochę brakuje



A Wiki… czasami ludzie próbują tłumaczyć angielski tekst i wydaje im się, że jak pominą ich zdaniem mniej ważne szczegóły, to i tak nic się nie stanie. Te same zdjęcia, te same mapki rozmieszczenia, angielski tekst zajmuje kilka stron, polski kilka zdań. Szczególnie jeśli chodzi o ptaki amerykańskie. Widocznie piszący uważają, że skoro nie ma ich w Polsce, to szkoda fatygi
Muszę też przyznać, że nie miałabym odwagi wstawiać swoich opisów. Nie znam się na tym… a to że lubię, to jeszcze nie jest konkretna wiedza
A więc odpoczywaj po podróży Ojcze Chrzestny, ale nie zapominaj o Wyspie.
A mowy nie ma. Co więcej, mam nadzieję, że dzisiaj zbyt często nie będę zaprzęgany do kieratu…
Przecież należy Ci się wolne od tego kieratu. W końcu mamy święto!
DzieńDobry Ogólnopolskie :)))
Hoho, to musi być głośne dzieńdobry, jak ogólnopolskie!
Dobry!
No to ja wziąłem przykład i też się wyplenerowałem i wyrowerowałe i posiedziałem nad jeziorkiem i fajnie było!
O, to już ten czas. Trzeba będzie wyrychtować rower!
I ja wychodzę, wrócę wieczorem
A ja na zmianę, to w domu, to w ogródku


Krótkie spodenki, krótki rękawek… co prawda chmury chodzą i może popadać, ale i tak dobrze ponad 20C
A na środę zapowiadają prawie 30C… To jeszcze wiosna, czy już lato?
Wróciłam!
A tu cisza??? 
Ja na ten przykład właśnie wypiąłem się z kieratu… inna sprawa, że gdybym nie zrobił tego, co zrobiłem, musiałbym nadrabiać jutro i bieżąca praca by na tym ucierpiała.
a to już wieczór? 😉
Tyle się działo tego dnia… Nawet pendolino stanął nam pod oknami… ludzie wylegli z komórkami fotografować 🙂
Dopiero później się okazało, że niestety to nie nasza wieś stała się metropolią, a w Gdansku znów ktoś właził pod pociąg…
Łomatkoicórko… Pod pendolino? Czy coś z niego zostało?
Gazeta pisze, że miał złamaną rękę i ogólne obrażenia i że zabrano go do szpitala, to chyba coś zostało. Śmiem podejrzewać, że tylko podmuch go przewrócił, bo gdyby coś więcej, to by raczej odwieziono go do kostnicy…
Nie wiem czy mieliby co do tej kostnicy wieźć… bo prawdę mówiąc… biorąc pod uwagę masę i prędkość, to z człowieka bez żadnej osłony, tylko skrawki by zostały…
Nawet bardzo dużo zostało, bo pan był starszy, widać zbyt wolno właził i tylko go podmuch powietrza odbił i poturbował… Tym razem niecierpliwość i glupota, ale wczoraj na tym samym przejeździe nie zamknięto szlabanu i szczęście, że jechała zwykła kolejka i wyhamowała przed samochodami…
Źle zabezpieczone są chyba te przejazdy, tym bardziej jeśli chodzi o pendolino…
Dobranoc, późno się zrobiło.
To raczej czynnik ludzki, który się wkręci i wepchnie wszędzie, gdzie się tylko da, nawet kiedy szlaban opuszczony… „Bo ja tu panie od 50 lat tak chodzę i jeszcze nic mi się nigdy nie stało”.
Albo kierowca, który myśli, że jeszcze zdąży „przeskoczyć” przed pociągiem… potem nie zawsze zdąży się zdziwić…
To ja na dobranockę zawczasu, ponieważ wszystko razem mnie skłania ku poduszce.
Stasiu Sojka wydał ostatnio nową płytę z jazzowym bigbandem Roberta Berga. Swing i tradycyjny jazz w najlepszym wydaniu. Z tej płyty standard „Let The Good Times Roll”.
I niech się kręci!
Snów kojących!
O jaki ładny szyldzik!
Ponieważ Wiedźma się urlopuje, w oczekiwaniu na jej powrót zaświecę kaganek a by i jej wskazywał drogę 😉

Czy będzie w naszych Zaazulkach? Bo szyldzik faktycznie śliczny
To jeszcze Wam opowiem o swoich myszkach
Dzisiaj cała rodzina wyszła na żer z naszego składziku na narzędzia. Naliczyłam 8 sztuk
Trudne to było, bo latały bardzo szybko i to wyłaziły, to się chowały. A przecież nie są zaznaczone i nie wiedziałam, czy to ta sama, czy już inna wyłazi
Ale był taki moment, że było ich najwięcej na zewnątrz, właśnie te 8… w sumie może być ich jeszcze więcej, bo przecież nie wiem czy jakieś nie zostały w środku… Mąż mi powiedział, że to skutek karmienia ptaszków, bo one tak do tego ziarna lazły
Wolałam mu nie mówić, że specjalnie dokarmiałam te myszki w składziku, żeby nie były głodne i nie chciały włazić do domu. Ptakom wszystko jedno czy jedzą razem z myszami, czy nie. Mnie wszystko jedno nie jest
i po myszach dojadała nie będę 
Ciekawe świata… Ale teraz już wiem czemu skunks skopał ziemię przy składziku (myszy porobiły tam tunele) i czemu już kilka kotów często przesiaduje przy składziku. Chcą złapać sobie przekąskę 
A obiecałam małżonkowi, że po swoich pupilach posprzątam…
Ale jakie śliczne były!!! Takie malutkie i milutkie
Ptaszki przestałam już dokarmiać, bo zrobiło się ciepło i pojawiły się różne owady i robale. I tak swoje małe, nawet te, które żywią się tylko nasionami, karmią robalami. A ja w końcu będę mogła zrobić porządek na podwórku. Ptaki są strasznymi śmieciarzami
Hm, a nie boisz się, że jak kiedyś np. wyjedziecie na parę dni, to myszy zaczną sobie szukać posiłku tam, gdzie niekoniecznie byś chciała? W Waszej kuchni lub spiżarni?
Bo ptaki to ptaki, nie ma żarcia w karmniku, to pofruną na owady albo jagody, ale myszy jednak zakładają gniazdo, którego się trzymają.
Witam i chętnie dołączę do kawusi.
Ej, nie tu się miało wkleić… Ale jak już tu jestem, to powiem, że Mireczka ma miękkie serduszko, że karmi szkodniki na swoim podwórku.
Skoro takie myszki są, to znaczy, że są w naturze potrzebne… a jak dokarmiam ptaszki, to i wiewióry się najedzą (a nie lubię ich za bardzo) i myszki szkodniki

Nie boję się o to, bo myszy złażą się do domów jesienią, lato wolą spędzać w plenerze

Nie karmię ich już, także nie musimy wyjeżdżać, gdyby miały do domu wleźć, to już by to zrobiły
A myszy są jak ptaki… niekoniecznie trzymają się gniazda.
Dzień dobry
ale zapłakany. Chyba całą noc padało.

Dzień dobry
Gorąca kawa zawsze poprawia nastrój
Zapraszam
Dzień dobry, i u nas mokro. Dosiadam się z kawą!
Minęła dziewiąta, proszę Państwa, czyli zmykam do pracy…
Ja też, bo dziś od rana siedziałam na skype. Ledwo zdołałam przełknąć coś na śniadanie.
Dzień dobry. Nie lubię takiej pogody. Mało motywująca, żeby wstać.
Dzień dobry!
Ja mam dzisiaj taki zapieprz, że nie mam czasu myśleć o motywacjach.
Jo, punk dla ciebie, że jednak wstałaś
Staram się pokonywać własne słabości 😀
Dzień dobry
Przynajmniej ogródek mi podleje 
Na wieczór się trochę ochłodziło i pootwieraliśmy okna i drzwi, żeby przewietrzyć i schłodzić. Teraz jest OK, bo tylko 23C 
Wczoraj (a właściwie w nocy) popadało i chyba jeszcze będzie padać
Wczoraj też, było tak ciepło, że syn zaczął coś wspominać o włączeniu klimy
Znając Twoje realia, to rzeczywiście chłodniutko
wróciłam do domu.
A ja pobiegałam i pojeździłam po mieście, kupiłam między innymi kwiatki na balkon (już są w korytku) i zgrzana, zmęczona,
Ja też się czuję podlany – przez pół dnia padało. Ogródek się zieleni, magnolia już powoli przekwita – a na południu Polski po kwiatach magnolii pozostało tylko wspomnienie, co widzieliśmy na własne oczy (chociaż właśnie nie widzieliśmy).
Magnolia! Prawie o niej zapomniałam… Kiedyś byliśmy w Kórniku, tam pięknie kwitną o tym czasie…
O tak, kórnickie magnolie są cudowne, zwłaszcza że kwitną różnymi kolorami, na biało, różowo, czerwonawo, lila – tam jest ich kilka podgatunków z różnych stron świata, aż niefachowcowi trudno się zorientować, który jest który.
Moje kwitną, ale te wichury nieźle nimi potrząsnęły…
Uff, co za dzień! Dobrze, że już się skończył!
Święte słowa… A miałam nadzieję na poniedziałkowe lenistwo 🙁
Dzień dobry po południu. No i całkiem się wypogodziło. Jeszcze muszę troszkę dopracować, ale to już formalność, poza tym będę na Wyspie, z tym że za jakąś godzinkę-półtorej mam gości z noclegiem, więc zobaczymy, co z wieczorem.
Złe mnie podkusiło, ale bardzo adekwatne. I podrzuciłam nową wycieraczkę.
Jo, mamy tu taki zwyczaj, że oprócz zaanonsowania nowej wycieraczki pod starą autor umieszcza pod nową pierwszy komentarz. Inaczej wszyscy czekają na ten pierwszy 😉
Pewnie podrzuciła i poszła
No poszła, poszła – obowiązki nagłe wezwały i okazało się, że mi nie kliknęło. Znaczy – może i kliknęło, ale nie do końca.
SORRY!!!
Ej, no i nie krzycz na mnie, bo się zesstressuję, albo co! I dzieci bez kolacji zostaną. Chcesz mieć na sumieniu BlueBoya BEZ kolacji?
Przeca nikt nie krzyczy, moja łagodność jest przysłowiowa; a już te konsekwencje… brrrr…
O, i sam Pan widzisz!