Pataszońska odebrała zdjęcia od fotografa.
– Popatrzcie sobie jak wyglądam – powiedziała.
– Bardzo dobra fotografia – rzekł Bezpalczyk.
– Naturalna – pochwaliła baronowa Sołowiejczyk.
– Zastanówcie się , co mówicie – rozgniewała się Pataszońska. przecież
wyglądam jak krowa.
Jeszcze raz obejrzeliśmy zdjęcie.
– Istotnie – rzekł Bezpalczyk. – Masz otwarte usta i stąd to wrażenie.
– Ponadto – powiedziała baronowa Sołowiejczyk – wygląda na to, że w
czasie zdjęcie nie myślałaś o niczym.
Pataszońska schowała zdjęcie do torebki.
– Fotograf, kacze jego serce – powiedziała. – Przecież ja mam tu z pięć
podbródków. Cyganicha jak baleron! Oczy podkute, niech go szlag trafi
tego fotografa.
– Powinnaś dbać o siebie – powiedział poeta Koszon – są różne kremy pod
oczy.
– Wyglądam tak z nerwów – powiedziała Pataszońska. – Jakby ci ktoś
zrobił takie zdjęcie, to nie wiem jak byś wyglądał. W końcu to człowieka
może lekko zdenerwować, kiedy pada ofiarą braku rzetelności zawodowej.
W sumie przykry incydent. Ale pożyteczny.
Przy okazji wyszło na jaw, że Pataszońska wygląda zupełnie inaczej niż
sądziliśmy, opierając się na powierzchownych obserwacjach.
W istocie jest smukłą, bardzo ładną, inteligentną blondynką.
Na fotografii to nie wyszło.
MEGAN
(Anatol Potemkowski)




Przypomniano mi ostatnio A. Potemkowskiego, który jako MEGAN pisywał zabawne opowiadanka do Szpilek i nie tylko. Myślę, że warto przypomnieć sobie jego poczucie humoru.
Opowiadanko jest urocze 🙂 ubawiłam się szczerze. Szkoda, źe takich ” Szpilek” już nie ma…
Fakt, szkoda… Ale fragmentów cyklu „Dziennik zażaleń” jest sporo w sieci dostępnych.
I już wiem skąd to masz…. skorzystam z podpowiedzi 🙂 „Szpilki” były ongiś ” kultowe”.. i trudno osiągalne….
A pamiętasz ksywę Urbana ? „kibic” mu było ?
Jako „Jan Rem” publikował chyba w Polityce. W Szpilkach chyba jako kibic?
Tak mi się też wydaje, Kwaku! „Szpilki”,
„Przekrój”. „Dookoła Świata” i poważna „Polityka”, która chyba cudem ocalała 🙂
Sporo było tych gazet….. dla mnie od „Filipinki i „Na przełaj” się zaczęły.
W „Filipince” był kącik ” Zrób to sama” przechrzczony przez nas na „Zrobi to mama”
„Przekrój” przez lata był obowiązkową lekturą i cotygodniową gratką. „Szpilki” Rodzice kupowali czasem, nie zawsze. „Politykę” bardzo często, nawet nie wiem, czy w którymś momencie nie mieli „teczkowej” prenumeraty w kiosku. Czasem „Forum”? Mama czytywała „Kobietę i życie”.
„Politykę” regularnie kupuję do dziś. Niestety, jest to ostatnie warte tego pismo…
Felietony „Kibica” w „Kulisach” bodajże czytałem z dużym zainteresowaniem
oj Pataszońska, Bezpalczyk – znajome postaci … kiedyś występowałam w szkolnym kabarecie – to były czasy, teksty satyryczne wszelkiej maści … mnie najczęściej trafiała się postać z Zielonej Gęsi albo coś Załuckiego … grałam, recytowałam, bawiliśmy się przednio

POZDRAWIAM WYSPIARZY i ostrzegam – trzymajcie się ciepło, ja się nie trzymałam i tak oberwałam, że popamiętam na długoooo
Auu, przeziębienie? Zdrowiej, Malino!
Witaj!
Chuchamy z daleka i mocno trzymamy kciuki! 🙂
Trzymam kciuki,
ja się wygrzebałam po 2 tygodniach i solidnej porcji antybiotyku !
Myślałem, że jakąś humoreskę zamieścisz, a to święta prawda. Mam znajomą, zresztą w Krakowie (nie pisałem już o niej kiedyś?), piękną kobietę, której fotografie absolutnie nie oddają sprawiedliwości. Znamy się od 1988 roku (z przerwami) i dotychczas widziałem może jedno zdjęcie, na którym wygląda z grubsza tak ładnie jak w rzeczywistości. Po latach zastanawiania się doszedłem do wniosku, że nieruchoma fotografia po prostu nie jest w stanie oddać mimiki, mowy ciała, gestów, spojrzeń i innych elementów, składających się na tzw. urok osobisty.
To prawda, ale niektórzy są po prostu niefotogeniczni.
W tym przypadku było (jest!) niebywałe, jak realna uroda (nie) idzie w parze z niefotogenicznością.
A niektórzy bardzo fotogeniczni!

Natrzaskałem w życiu mnóstwo fotek do dokumentów i czasami człowiek aż oczy przecierał ze zdumienia. A zdjęcie nie jest w stanie oddać specyfiki postaci – ruchów, mimiki, rzutu okiem, głosu i tego czegoś, co powoduje, że człowiek wywołuje wrażenie – dobre lub złe.
Jest jednak coś, co bardzo często wychodzi u osób w wieku trochę bardziej niż średnim i starszych – natura wychodzi na twarz! Stąd to zdumiewające zjawisko, że niektórzy z wiekiem ładnieją. I to się nie zdarza na pewno wrednym mendom płci obojga, a jedynie dobrym ludziom – takim, którzy nie muszą udawać – innym pozostaje nieprzyjemny grymas.
I nie ma co się oglądać na głupawe wypowiedzi o zmarszczkach mimicznych, tylko się uśmiechać, i to szczerze!
Słusznie Kneziu powiadasz, że na własną twarz trzeba zapracować !
Zgadzam się w 100%. Niektórzy są po prostu niefotogeniczni. I niekoniecznie zależy to od fotografa. Gdy w szkole średniej moja córka robiła zdjęcia do szkolnej kroniki (wszystkim takie zdjęcia robili), to fotograf powiedział, że kamera ją lubi. A z niektórymi jej koleżankami miał kłopoty, żeby jakoś ładnie wyglądały. Chociaż wcale nie były brzydsze od mojej córy.
I facet co roku nacyka się tych zdjęć od metra. Musi być dobry, bo konkurencja nie śpi
Gdyby zaczął odwalać chałturę, to zrezygnowaliby z jego usług od razu, a znalezienie kogoś innego nie przedstawiałoby żadnego problemu. 
A fotograf był profesjonalistą i ze swoją ekipą co roku jeździł od szkoły do szkoły, żeby robić dzieciom i nastolatkom zdjęcia do tych ichnich „Year book(ów)”. Bo tu każda szkoła co roku wydaje taki album ze zdjęciami. Zdjęcia każdego ucznia (rocznikami), wszystkich z kółek zainteresowań, a także tych z najwyższą średnią, czy z jakimiś osiągnięciami w danym roku. Także wychodzi z tego gruba książka
Hmmm… chciałbym tylko zwrócić państwa uwagę na pierwszą reakcję Bezpalczyka…
” Bardzo dobra fotografia”…. 🙂
Nnnno, bo to jest humoreska, a że ” z życia wzięta „?
…to już talent obserwacyjny Potemkowskiego 🙂
Często jest to też wina fotografa, który powinien zwrócić uwagę za odpowiednie ujęcie, oświetlenie itd.
To prawda. Na pewnej cyklicznej, rokrocznej imprezie bywa za każdym razem dziewczyna, która trudni się zawodowo fotografią. Takich ujęć i zdjęć, jak z tej imprezy, nie miałem nigdy przedtem.
Na pewno dobry, profesjonalny fotograf może sporo wad ukryć (i nie mam na myśli fotoszopa 😉 ). Nie zapomnę, jak córka, która pracowała jako fotograf, nie zostawiła suchej nitki na zdjęciach ślubnych mojego brata ciotecznego
Szczególnie dostało się zdjęciom plenerowym młodej pary. Ja po prostu obejrzałam i nie zwróciłam nawet uwagi na takie drobiazgi…
Wtedy też dowiedziałam się o tym, że nawet w słoneczny dzień trzeba czasami użyć flesza, żeby zniwelować cienie, czy też o sposobie używania odpowiednich ekranów.
Jak dla mnie za dużo zachodu i nie mam chęci zostać profesjonalnym fotografem
Ptaszki mogę cykać pod każdym kątem, flesza, ani jakichś tam ekranów używać nie muszę i jak do tej pory żaden ptak nie złożył zażalenia o niewłaściwe ujęcie

A nam się wydawało, że wygląda normalnie, tak jak w naturze…

A córa wypunktowała wszystko od pierwszego rzutu oka. Tu panna młoda nie powinna w tej pozycji siedzieć na trawie, a jeśli już, to ujęcie powinno być z innego kąta, bo tak to wygląda jak w ciąży (a nie była). Przyjrzałam się, faktycznie, ma rację… Na innym zdjęciu też nie takie ujęcie, bo z kolei brat wygląda jakby miał drugi podbródek, a przecież jest chudy jak deska. I kolejne… kolejne… Z całego pakietu ocalały może ze trzy zdjęcia
A kiedyś moja prababcia, gdy zobaczyła swoje zdjęcie, to pytała nas kto to jest. Powiedzieliśmy, że ona, we własnej osobie. Odpowiedziała, że to nie możliwe, bo ona nie może być tak paskudna
DzieńDobry:)) Fotografia jest płaska, my jesteśmy gdzieniegdzie wypukli, czasem wklęśli :))
Brawo Stateczku za zwięzłą definicję 🙂
Dobry wieczór 🙂 Fotografia , może służyć nie tylko jako chwilowy obraz jakiegoś obiektu , ale rownież jako dokument np. w aptece : Pani magister , poproszę arszenik dla mojej teściowej….. Ma pan receptę ? Nie mam , ale mam zdjęcie !
I sprzedali klientowi na to zdjęcie? Bo najwyraźniej w tym celu był gotów okazać? 😉
Coś jak problem łowcy złotej rybki, który zażyczył sobie autostrady na Hawaje. Rybka zaczęła marudzić o trudnościach, łowca odpuścił.
– W takim razie popraw urodę mojej połowicy!
– Masz zdjęcie? Pokaż. Ehmmm… to chcesz dwa czy trzy pasy ruchu?
Może też służyć jako obiekt kultu

Kiedyś w pociągu kilku młodych facetów chwaliło się swoimi żonami. Jeden mówi, że jego podobna jest do Liz Taylor. Pozostali pokręcili głowami, ale gość wyjął jej zdjęcie i przyznali mu rację. Drugi od razu wyjął zdjęcie i powiedział, że jego żona podobna jest do Marilyn Monroe. Obejrzeli… no faktycznie podobna. Trzeci wierci się i w końcu mówi, że jego jest podobna do Matki Boskiej. Pozostali zamilkli i po chwili milczenia pytają o zdjęcie. Z pewnym ociąganiem… wyjął z portfela i pokazał…
– O Matko Boska – ryknęli chórem…
Zajmowałem się amatorsko obróbką materiałów fotograficznych . Laboratorium miałem w łazience . Kiedyś , już po północy ,pod koniec całego procesu , przez nieuwagę strąciłem z półki metalową wanienkę do kąpieli dzieci .Wanienka rąbnęła w dużą wannę , a rumor był taki ,że mieszkającą piętro niżej sąsiadkę , zabrało pogotowie A wszystko cholera , przez zamiłowanie do fotografii
A zdjęcia wyszły przynajmniej?
Tak , technologie miałem opanowaną ,tylko lokal był do tego typu pracy, żle przygotowany . Teraz, przy pomocy nowoczesnych aparatów foto , nie trzeba wiele myśleć – wybiera się obiekt i PSTRYK
Ja kiedyś po znajomości zdobyłem torbę bezcennego utrwalacza i mając znaczne zapasy negatywów rozrobiłem 10 litrów od razu! Stało to w garnkach na kredensie, żeby mi nikt nie użył do czegoś i wieczorkiem rozrobiłem wywoływacz, zaglądam a garnki puste!!!!

Piekło i szatani!!!!! NIE MA!!!!!
A na to wychodzi moja szanowna teściowa i lekko wstrząsając głową mówi!
– Ale mam puszyste włosy! Wypłukałam tą wodą z garnka!
Ja bym się najpierw zapytała co jest w tym garnku, bo kto wie, jeszcze od tego włosy by mi wylazły
Znaczy, woda bardzo miękką była
i na pewno włosów Jej nie ubyło 😀
Włosów i owszem, nie ubyło. Stąd wniosek że uwodniony tiosiarczan sodu bardzo im nie szkodzi. Natomiast nie wiem jak by to było z wywoływaczem?

Inna sprawa, że u nas w kuchni, nikt nie śmie tknąć żadnych niepewnych rzeczy w stylu soli w niewłaściwym pojemniku, czy cukru w nieopisanej torebce, albo nieznanych przypraw. Stąd problem bywa czasami, bo rzeczy do wyrzucenia też nikt nie śmie wyrzucić.

Mam tylko nadzieję, że sąsiadka przeżyła ten szok. I wcale jej się nie dziwię
W nocy, gdy wszyscy śpią, takie odgłosy lepiej słychać, a jeszcze jak miała sypialnię niedaleko łazienki…
No i ta metalowa wanienka o metalową wannę… ależ to musiał być łomot!!! 
Ostatecznie po północy już nie ma się takiego skupienia i nie jest się tak uważnym…

I wcale nie było to przez zamiłowanie do fotografii, a jak sam napisałeś, przez nieuwagę
Jeszcze trochę , a miał byś problem z głowy …. Zona mojego kolegi zmyla w pokoju podłogę benzyną i brudne resztki wlała do sedesu . Kolega nieświadomie usiadł sobie na tym mebelku , zapalił papieroska i niedopalek wrzucił do kibelka . Nastąpił wybuch , opaliło mu klejnoty , przyjechało Pogotowie i kiedy znoszono go do karetki , to chlopaków , tak rozbawił ten przypadek , że pacjent spadł im z noszy i dodatkowo złamał sobie rękę . Ech , to były czasy ,zawsze coś się działo !!!
A to się uhahałam…
Tą historyjkę, tylko w różnych wersjach słyszałam już kilka razy
Ale zawsze śmieszy 
Dobry wieczór, jestem z powrotem po nieplanowanym wieczornym spacerze. Otóż jeden z kolegów Ojca miał z kolei taki przypadek, że malował farbą olejną jakieś elementy wymagające skupienia, popijając przy tym piwo. Trzebaż trafu, że sięgnął o jedną butelkę za daleko i pociągnął spory łyk… rozpuszczalnika uniwersalnego, który stał otwarty w bardzo podobnej, brązowej półlitrowej butelce. Zanim zauważył, że to nie to, przełknął. Od razu na pogotowie, a tam pytają: co pan wypił? No rozpuszczalnik. No tak, ale jaki? A taki – tu pan pokazuje butelkę. No dobra, ale jaki on ma skład, bo od tego zależy, co z tym robimy. Okazało się, że składu na etykiecie nie ma, tylko jakieś bardzo ogólne informacje, nic niewnoszące do sprawy. Dopatrzyli się w końcu adresu producenta, dodzwonili się do osób odpowiedzialnych (mimo że weekend, a było to w czasach przedkomórkowych!) i dowiedzieli się, że… nic się nie dowiedzą, bo tajemnica handlowa! Nie pamiętam dokładnie, na czym się skończyły pertraktacje z producentem, ale załatwianie tych wszystkich telefonów zajęło sporo czasu, a kolega Ojca wcale się nie czuł gorzej, więc w końcu lekarze uznali, że zrobią mu delikatną lewatywę i oczyszczą przewód pokarmowy, hmm, z obu końców, co też zrobili. Kolega żyje i ma się dobrze do dzisiaj 🙂
Tajemnica handlowa… To rzeczywiście musiało być dawno, teraz na każdym produkcie jest skład wyszczególniony. 🙂 Ale nie wiem od kiedy to obowiązuje.
Mój ojciec kiedyś sobie golnął denaturatu w pociągu, zamiast kompociku! Potem chyba z tydzień pluł!

a farby olejnej zamiast śmietany nikt nie wypił ?
Jakoś nikt nie wspomina, Wiedźminko

A co? Czyżby taki przypadek przytrafił się Tobie?
Mnie kiedyś częstowali denaturatem, z którego odsączyli kolorek i wyglądał jak normalna wódka
Ale zapachu (właściwie smrodu) nie byli w stanie zniwelować 


Kolorek by mi nie przeszkadzał w przeciwieństwie do „aromatu”, także w sumie nie spróbowałam, samo powąchanie wystarczyło
I nie dziwię się Twojemu ojcu, Kneziu. Też bym pluła z tydzień
A jeśli już mówimy o pomyłkach…
Ale przeżył

Sąsiad mojej ciotki na wsi kiedyś zamiast wódki golnął sobie trutki na stonkę. I to taki koncentrat. Na cysternę wody dawało się szklankę… A on sobie pociągnął spory łyk. Zapienił się od razu i od razu też jego sąsiad (który na oknie tą trutkę postawił) zadzwonił na pogotowie. Jak potem określili to lekarze, graniczyło z cudem, że przeżył
No, to już nie było śmieszne
Na marginesie nagród Darwina wspominano kiedyś pewną Australijkę, która energicznie zwalczając karaluchy nagle poczuła jednego z nich w swoich ustach. Niewiele myśląc, rozwarła japę i puściła w nią silny strumień trutki z trzymanej w ręce puszki…
Odratowano ją. Ponoć pierwsze słowa po przebudzeniu brzmiały:
– Powinnam była pomyśleć…
Tetryku, pamiętasz mój „denaturat”, który był tylko barwioną czarna malwą wódeczką? Nikt tego nie chciał nawet powąchać!!!

Dobrej nocy SznPaństwu
Dobrej i spokojnej!
Dzisiaj się zbieram nieco wcześniej, więc dobranocka.
Zupełnie bez związku z tematem wpisu. Naszła mnie ochota na Elvisa, ale nie za szybkiego, bo to wszak dobranocka, ale i nie za wolnego, bo za wcześnie… Krakowskim targiem zgodziłem się sam ze sobą na „Return to Sender”, czyli pocztowy „zwrot do nadawcy”.
Coś niesamowitego, jak taki utwór po tylu latach może brzmieć tak dobrze!
Snów o listach, co nie wracają od nadawcy, ale przychodzi odpowiedź.
Muszę przyznać, że kiedyś nie za bardzo rozumiałam tego angliczańskiego i powtarzałam niektóre słowa za swoimi koleżankami, a one śpiewały to „return december”. Potem zastanawiałam się, jaki to ma sens. Dopiero dużo później zrozumiałam o czym on śpiewa
Elvis to niemal antyk – szacowny i nadal pożądany 🙂 Niech się więc śni 🙂

Dobranoc 🙂
Dzień dobry na nowym pięterku

Ale się uchachałam
Dzień dobry
Przy Elvisie dobrze jest też dzień zaczynać 
Dzień dobry! Słońceee, aż miło wstawać 🙂 i kawa lepiej smakuje.
O! Wyprawił Pan rodzinkę już do szkoły?? 😀
Witaj Panie Q 😀
U mnie też za drzew wychodzi, żeby tylko wiatr nie dokuczał zbyt mocny.
Junior zaraz właśnie wybywa. Najjunior wyjeżdża na wyjazdowe rekolekcje, nieco później. Małżonka wybyła już do swojej pracy. Ja zaś siedzę w słońcu i na Wyspie.
Masz okna dachowe??
Nie, ale od wschodu i pod takim kątem, że mogę zażywać kąpieli słonecznych o tej porze 😀
Aaaa, to tak, jak ja mam w kuchni u siebie w chałupce 😀
Tu w pracy mam od południa i w lecie jest nie do wytrzymania. Nawet z opuszczonymi żaluzjami.
Ja mam okna od wschodu i południa, więc prawie cały dzień słońce. Jak jest gorąco, opuszczam rolety i włączam duży wentylator. Można wytrzymać. 😉
Dzień dobry


Jasne, że fotograf był do kitu! A co to? Retuszu nie znał??
Samo nazwisko – Pataszońska (od Pataszona?? 😉 ) Mówi za siebie!
Przypomniał mi się stary dowcip; „przychodzi żaba do fotografa…”, wiem, wiem, wszyscy znają 😀
DzińDybry:)) Przychodzi facet do fotografa z żabą na głowie. Co się panu stało pyta fotograf. Nie mam pojęcia odpowiada żabon, coś mi sie do tyłka przykleiło :))
Witajcie!
Znów świętujemy pierwszy dzień reszty naszego życia!
Dzień dobry!
Witam po raz drugi. Właśnie wróciłam od krwiopijców i pierwsze co zrobiłam, to zjadłam śniadanie. Przecież tam trzeba na czczo. Ale i tak nic nie załatwiłam, bo nie było pani laborantki. Wściekła, głodna i zmęczona wróciłam do domu
Czy wiecie, że dzisiejszej nocy świeciła nad Polską zorza polarna?
Słyszałem w radiu – u nas raczej nie było widać…
„Suwalszczyzna, Łomża, a nawet okolice Wrocławia czy Małopolska – to tylko niektóre z miejsc w naszym kraju, z których można było we wtorek (17 marca) obserwować zorzę polarną.”
To wiadomość z sieci. Ale w dużych miastach trudno by to zjawisko widzieć, bo jest zbyt jasno od latarni.
A pojutrze zaćmienie słońca – nowa astronomiczna atrakcja.
Zaćmienie słońca widzieć – Quackie na narty wyjeżdża.
Może zrobisz kilka fotek?
Z zaćmienia czy z nart?
Przydałoby się z jednego i drugiego. To by mogło być pięterko ze wspomnieniami.
Do zdjęć zaćmienia nie bardzo mam sprzęt (filtry/ przesłony). Z nart na pewno coś będzie.
A to najważniejsze. Zaćmienie możemy sobie obejrzeć wszyscy na żywo, Was na nartach chociaż na zdjęciu.
Mistrzu Tetryku, komputer (stacjonarny) mi się narowi – zaczął się sam restartować, i to nie lege artis, z zamknięciem systemu, tylko na siłę, tak jakby mu wciskano „reset” koło kontrolki HDD. Rozłączyłem kabelki, wyciągnąłem towera z półki w biurku, odkurzyłem wnętrze (prawdę mówiąc, nie było AŻ TAK zakurzone, żeby się tak działo). Podejrzewam, że to mógł paść wentylator i zasilacz się przegrzewa co jakiś czas. Czy jest jakaś wewnętrzna aplikacja Win (XP), która pokazuje temperaturę CPU i/lub zasilacza?
Są takie aplikacje (np. AIDA), ale ich uniwersalność bywa wątpliwa. Najlepiej sprawdzić, czy producent płyty głównej nie dostarcza z nią takiego oprogramowania – wielu to robi.
Funkcjonowanie wiatraka podczas pracy łatwo sprawdzić, wpychając przez dowolny otwór cienki niezbyt sztywny drucik lub papierek.
Jeżeli masz bogatą grafikę, może to być też przegrzewanie się tej karty…
spróbuj przez chwilę pracować z otwartą obudową, energicznie przedmuchiwaną pokojowym wiatrakiem ustawionym obok. Jeżeli w takich warunkach odzyska stabilność, to zapewne problem jest temperaturowy.
Na razie chodzi po odkurzeniu, może to jednak to? Aż się boję zapeszyć…
To ja idę kręcić zaniedługo.
Cisza tu dzisiaj jak w rodzinnym grobowcu
Rodzina to najważniejsze…
Hu hu…!!!
Nie boję się…
Przystojniacha!
Jestem z powrotem.
A ja uciekam pod kordełkę
Dobranoc 
Bardzo dobrze wychodzi mi zapalanie lampki – na to zawsze mam czas!
A co będzie na dobranoc Kwaku ?
Właśnie myślę, tak fajnie poszło wczora z Elvisem – może coś z jego repertuaru, tylko bardziej dobranockowego?
No to jak dobranocka i Elvis, to dzisiaj coś wolniejszego, bo i później zamieszczam.
Czyli moja ulubiona, minimalistyczna piosenka – „Fever”. Praktycznie tylko perkusja i bas. No i głos Elvisa, który sam jest jak pełnoprawny instrument. Aż ciary chodzą!
Snów o gorączce, ale tylko i wyłącznie takiej, o jakiej śpiewa Elvis – gorączce uczuć 🙂
Dzień dobry
Elvis jest dobry również i na przebudzenie 
A jeśli Elvis, to jeszcze piosenka, którą najbardziej lubię…
Dzień dobry

Piosenka zakochanych maszynistów?
Też ją lubię
Oczywiście, wyraźnie śpiewa o tender
Witajcie!
Dobry czwartek 😉
Dobry, bo jeszcze słoneczny 😉
Dzień dobry! W Gdyni takoż 🙂
DzieńDobry:)) Czekamy na zaćmienie słońca, ono minie. Szkoda że umysły nie mają tej błogosławionej właściwości :))
Zaćmienie słońca dopiero jutro, ale umysłów bywa częściej… 🙁
Masz zapewne na myśli błogosławioną krótkotrwałość zaćmień?
Oczywista oczywistość:)) Czy słyszałeś kogoś kto o sobie mówi jestem głupi ? Przeważnie „byłem głupi”, czyli jednak błogosławiona właściwość :))
Ps. Inna sprawa na określenie się głupim, zdobywa się tylko człowiek mądry :))
…i przyzna: „wiem, że nic nie wiem”. 😉
A jednak czasami zdarza się, że ktoś przyzna się, że jest głupi

Kiedyś mi powiedziała, że może się zgodzić, iż hektar ma 10 000 m kw, bo to dużo, ale nigdy nie uwierzy, że to tylko 100 m na 100 (oczywiście teoretyczne 100×100)… no bo metr to tylko tyle, a sto to wcale nie tak dużo
Poradziłam, żeby wzięła kalkulator i sobie policzyła (skoro ma problemy z liczeniem w pamięci), ale i tak jej nie przekonałam
A przecież to czysta matematyka 
Może przecież być pożyczka na procent w stosunku miesięcznym. Nie dała sobie wytłumaczyć, że w języku polskim tak się to po prostu nazywa. Dla niej zostałam maniakiem seksualnym, który gada tylko o stosunkach

Nie zapomnę, jak nasz „vanowy boss” huknął na jedną z kobiet „Głupia jesteś?!!”, a ona mu spokojnie „Głupia, a bo co?”. Facet stracił głos i nie wiedział co ma odpowiedzieć
A co najśmieszniejsze, to ona faktycznie do tych najmądrzejszych nie należała
Czy też kiedyś powiedziała mi, że jestem maniaczką seksualną. Bo w rozmowie powiedziałam, że mam pożyczkę na samochód, na bardzo wysoki procent – aż 7 w stosunku rocznym. To nie moja wina, że takie jest nazewnictwo
Dzień dobry
Dzień dobry tam za wodą! 🙂
Dzień dobry

Dawno nie padał…
Co prawda nie wiem jeszcze jaki będzie (pogodowo), bo za oknem ciemno
Na razie zimno nie jest, ale już na poniedziałek zapowiadają śnieg
Cały śnieg proszę posyłać do Włoch…
Postaram się te „śnieżne chmurki” przedmuchać do tych Włoch
Obym tylko nie dmuchła za mocno i nie zawędrowało toto do Polski, bo chyba raczej nie zależy Wam na śniegu o tej porze roku

Nie, celuj bardziej na południe 🙂
Oczywiście! Tu śniegu już nie chcemy
Zbieram się do pracy



Dziś znowu dłuuugi dzień… wczoraj jak wyjechałam przed 8 rano, to wróciłam po 21. Dziś „powtórka z rozrywki”
Miłego dnia życzę
A tutaj tymczasem w sposób kontrolowany zdetonowano przed chwilą minę. Nie wiem, jakie to było duże świństwo (piszą o kilkuset kg mat. wyb. W SUMIE, ile każda pojedyncza, to już nie), ale czuć było, że się ziemia i podłoga trzęsie. W ogóle bym nie skojarzył, jak z tym trzęsieniem ziemi parę lat temu, ale to mogło być tylko to. Autentycznie podłoga się pode mną poruszyła, już myślałem, że to piętro wyżej albo obok ktoś coś ciężkiego upuścił.
To musiało być dziwne uczucie… Ale skąd ta mina była, tego chyba nie wiesz…?
Znaczy jak skąd? Tam pod zielonym tekstem podlinkowałem w komentarzu artykuł z GW, gdzie wyjaśniają. Chyba niemiecka z czasów II wojny światowej, jakieś 200 metrów od falochronu (rozumiem, że na zewnątrz, bo wewnątrz portu już by raczej dawno temu usunięto). W artykule jest jeszcze, że jutro i w niedzielę będą detonować kolejne miny, w tym zdaje się brytyjską, no a jak brytyjską, to jedno z dwojga, albo nasi w ’39 zostawili, żeby Niemcom utrudnić, albo Brytyjczycy (Amerykanie?) zrzucili z powietrza w czasie wojny w tym samym celu. PS. Ożesz, jaki dziwny link się zrobił, muszę zedytować, żeby zaczęło działać???
Na stronie Gdyni jeszcze dokładniej opisano, minuta po minucie. I zdjęcie tej miny jest.
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.gdynia.pl/wydarzenia/70_101273.html
No teraz otwierają się linki. Wcześniej ten pierwszy nie chciał się otworzyć i stąd to moje pytanie.
Dobry wieczór 🙂 Mądrość i głupota ma swoją bogatą literaturę .Oto przykłady : Dobry Bóg ustanowił granicę ludzkiej mądrości , nie zakreślając natomiast granic jej głupoty , a to nie jest uczciwe ( Konrad Adenauer ) W każdym człowieku tkwi porcja głupoty , która z wiekiem się zmniejsza ( Arystoteles) . Jak widać tak było , jest i pozostanie , bo w przyrodzie ma tylko sens róznorodności .
Arystoteles był jednak optymistą…
Moim zdaniem optymizm, często jest główną przyczyną powodzenia w trudnych sprawach . Jestem optymistą
Ja też!
Na ten temat znałem myśl (w zasadzie definicję) następującą:
pesymista widzi ciemny tunel
optymista – ciemny tunel i światełko na jego końcu
realista zaś – tunel, światełko na końcu… i początek następnego tunelu.
A ja myślałam, że realista widzi tunel i światełko które się przybliża…
Dobranoc Państwu
Zaraz wybywam porowerować się stacjonarnie…
Dzieci już śpią , to może parę słów z dziedziny obyczajów . Na wiejskim zebraniu Ligi Kobiet prelegent wyjaśniał pewne zachowania w stosunkach damsko – męskich .Proszę powiedzieć , jak nazywamy mężczyznę , który chce , ale nie może ? Impotent – pisnęła jedna z dam .Zgadza się . A jak nazwiemy partnera , który może , a nie chce ? Po długiej pauzie , siedząca koło pieca wiekowa już dama, donośnym głosem powiedziała : Swołocz !!
O, znakomite! Czy to działa w obie strony???
Wybudowałam nowe pięterko….. zapraszam
A ja w takim razie serwuję dobranockę.
Dzisiaj nieco nowsze czasy niż ostatni Elvis. Żeby nie było tak ślicznie i tenderly, to utwór, w którym słychać Davida Bowiego i przywoływanego już dobranocnie Pata Metheny’ego. Czyli „This Is Not America” w wersji jazzującej, z gitarą Pata w tle. No i dłuższe – wersja z 2002 roku, ponad 8 minut.
Snów niekoniecznie amerykańskich, chociaż to ponoć synonim sukcesu 😉 No chyba że od Miral – o tamtejszej naturze!
No cóż, zapalę więc lampkę na dobranoc…. jak już mi pięknie zagrali 🙂