« Mewy Tadeusz Konwicki i Ukraina »

TRUDNA SZTUKA FOTOGRAFOWANIA

Pataszońska odebrała zdjęcia od fotografa.
– Popatrzcie sobie jak wyglądam – powiedziała.
– Bardzo dobra fotografia – rzekł Bezpalczyk.
– Naturalna – pochwaliła baronowa Sołowiejczyk.
– Zastanówcie się , co mówicie – rozgniewała się Pataszońska. przecież
wyglądam jak krowa.
Jeszcze raz obejrzeliśmy zdjęcie.
– Istotnie – rzekł Bezpalczyk. – Masz otwarte usta i stąd to wrażenie.
– Ponadto – powiedziała baronowa Sołowiejczyk – wygląda na to, że w
czasie zdjęcie nie myślałaś o niczym.
Pataszońska schowała zdjęcie do torebki.
– Fotograf, kacze jego serce – powiedziała. – Przecież ja mam tu z pięć
podbródków. Cyganicha jak baleron! Oczy podkute, niech go szlag trafi
tego fotografa.
– Powinnaś dbać o siebie – powiedział poeta Koszon – są różne kremy pod
oczy.
– Wyglądam tak z nerwów – powiedziała Pataszońska. – Jakby ci ktoś
zrobił takie zdjęcie, to nie wiem jak byś wyglądał. W końcu to człowieka
może lekko zdenerwować, kiedy pada ofiarą braku rzetelności zawodowej.
W sumie przykry incydent. Ale pożyteczny.
Przy okazji wyszło na jaw, że Pataszońska wygląda zupełnie inaczej niż
sądziliśmy, opierając się na powierzchownych obserwacjach.
W istocie jest smukłą, bardzo ładną, inteligentną blondynką.
Na fotografii to nie wyszło.

MEGAN
(Anatol Potemkowski)

138 komentarzy

  1. Tetryk56 pisze:

    Przypomniano mi ostatnio A. Potemkowskiego, który jako MEGAN pisywał zabawne opowiadanka do Szpilek i nie tylko. Myślę, że warto przypomnieć sobie jego poczucie humoru.

    • Wiedźma pisze:

      Opowiadanko jest urocze 🙂 ubawiłam się szczerze. Szkoda, źe takich ” Szpilek” już nie ma…

      • Tetryk56 pisze:

        Fakt, szkoda… Ale fragmentów cyklu „Dziennik zażaleń” jest sporo w sieci dostępnych.

        • Wiedźma pisze:

          I już wiem skąd to masz…. skorzystam z podpowiedzi 🙂 „Szpilki” były ongiś ” kultowe”.. i trudno osiągalne….

          • Wiedźma pisze:

            A pamiętasz ksywę Urbana ? „kibic” mu było ? Thinking

            • Quackie pisze:

              Jako „Jan Rem” publikował chyba w Polityce. W Szpilkach chyba jako kibic?

              • Wiedźma pisze:

                Tak mi się też wydaje, Kwaku! „Szpilki”,
                „Przekrój”. „Dookoła Świata” i poważna „Polityka”, która chyba cudem ocalała 🙂
                Sporo było tych gazet….. dla mnie od „Filipinki i „Na przełaj” się zaczęły.
                W „Filipince” był kącik ” Zrób to sama” przechrzczony przez nas na „Zrobi to mama” Delicious

                • Quackie pisze:

                  „Przekrój” przez lata był obowiązkową lekturą i cotygodniową gratką. „Szpilki” Rodzice kupowali czasem, nie zawsze. „Politykę” bardzo często, nawet nie wiem, czy w którymś momencie nie mieli „teczkowej” prenumeraty w kiosku. Czasem „Forum”? Mama czytywała „Kobietę i życie”.

                • Tetryk56 pisze:

                  „Politykę” regularnie kupuję do dziś. Niestety, jest to ostatnie warte tego pismo…

            • Tetryk56 pisze:

              Felietony „Kibica” w „Kulisach” bodajże czytałem z dużym zainteresowaniem

    • Malina_M pisze:

      oj Pataszońska, Bezpalczyk – znajome postaci … kiedyś występowałam w szkolnym kabarecie – to były czasy, teksty satyryczne wszelkiej maści … mnie najczęściej trafiała się postać z Zielonej Gęsi albo coś Załuckiego … grałam, recytowałam, bawiliśmy się przednio Wink Ashamed
      POZDRAWIAM WYSPIARZY i ostrzegam – trzymajcie się ciepło, ja się nie trzymałam i tak oberwałam, że popamiętam na długoooo

  2. Quackie pisze:

    Myślałem, że jakąś humoreskę zamieścisz, a to święta prawda. Mam znajomą, zresztą w Krakowie (nie pisałem już o niej kiedyś?), piękną kobietę, której fotografie absolutnie nie oddają sprawiedliwości. Znamy się od 1988 roku (z przerwami) i dotychczas widziałem może jedno zdjęcie, na którym wygląda z grubsza tak ładnie jak w rzeczywistości. Po latach zastanawiania się doszedłem do wniosku, że nieruchoma fotografia po prostu nie jest w stanie oddać mimiki, mowy ciała, gestów, spojrzeń i innych elementów, składających się na tzw. urok osobisty.

    • Bożena pisze:

      To prawda, ale niektórzy są po prostu niefotogeniczni. Wink

      • Quackie pisze:

        W tym przypadku było (jest!) niebywałe, jak realna uroda (nie) idzie w parze z niefotogenicznością.

      • Kneź pisze:

        A niektórzy bardzo fotogeniczni!
        Natrzaskałem w życiu mnóstwo fotek do dokumentów i czasami człowiek aż oczy przecierał ze zdumienia. A zdjęcie nie jest w stanie oddać specyfiki postaci – ruchów, mimiki, rzutu okiem, głosu i tego czegoś, co powoduje, że człowiek wywołuje wrażenie – dobre lub złe.
        Jest jednak coś, co bardzo często wychodzi u osób w wieku trochę bardziej niż średnim i starszych – natura wychodzi na twarz! Stąd to zdumiewające zjawisko, że niektórzy z wiekiem ładnieją. I to się nie zdarza na pewno wrednym mendom płci obojga, a jedynie dobrym ludziom – takim, którzy nie muszą udawać – innym pozostaje nieprzyjemny grymas.
        I nie ma co się oglądać na głupawe wypowiedzi o zmarszczkach mimicznych, tylko się uśmiechać, i to szczerze! Happy-Grin Happy-Grin Happy-Grin

      • miral59 pisze:

        Zgadzam się w 100%. Niektórzy są po prostu niefotogeniczni. I niekoniecznie zależy to od fotografa. Gdy w szkole średniej moja córka robiła zdjęcia do szkolnej kroniki (wszystkim takie zdjęcia robili), to fotograf powiedział, że kamera ją lubi. A z niektórymi jej koleżankami miał kłopoty, żeby jakoś ładnie wyglądały. Chociaż wcale nie były brzydsze od mojej córy. Delighted
        A fotograf był profesjonalistą i ze swoją ekipą co roku jeździł od szkoły do szkoły, żeby robić dzieciom i nastolatkom zdjęcia do tych ichnich „Year book(ów)”. Bo tu każda szkoła co roku wydaje taki album ze zdjęciami. Zdjęcia każdego ucznia (rocznikami), wszystkich z kółek zainteresowań, a także tych z najwyższą średnią, czy z jakimiś osiągnięciami w danym roku. Także wychodzi z tego gruba książka Happy-Grin I facet co roku nacyka się tych zdjęć od metra. Musi być dobry, bo konkurencja nie śpi Wink Gdyby zaczął odwalać chałturę, to zrezygnowaliby z jego usług od razu, a znalezienie kogoś innego nie przedstawiałoby żadnego problemu. Pleasure

    • Tetryk56 pisze:

      Hmmm… chciałbym tylko zwrócić państwa uwagę na pierwszą reakcję Bezpalczyka… Wink

    • Wiedźma pisze:

      Nnnno, bo to jest humoreska, a że ” z życia wzięta „? Happy-Grin

  3. Bożena pisze:

    Często jest to też wina fotografa, który powinien zwrócić uwagę za odpowiednie ujęcie, oświetlenie itd.

    • Quackie pisze:

      To prawda. Na pewnej cyklicznej, rokrocznej imprezie bywa za każdym razem dziewczyna, która trudni się zawodowo fotografią. Takich ujęć i zdjęć, jak z tej imprezy, nie miałem nigdy przedtem.

    • miral59 pisze:

      Na pewno dobry, profesjonalny fotograf może sporo wad ukryć (i nie mam na myśli fotoszopa 😉 ). Nie zapomnę, jak córka, która pracowała jako fotograf, nie zostawiła suchej nitki na zdjęciach ślubnych mojego brata ciotecznego Overjoy Szczególnie dostało się zdjęciom plenerowym młodej pary. Ja po prostu obejrzałam i nie zwróciłam nawet uwagi na takie drobiazgi…
      A córa wypunktowała wszystko od pierwszego rzutu oka. Tu panna młoda nie powinna w tej pozycji siedzieć na trawie, a jeśli już, to ujęcie powinno być z innego kąta, bo tak to wygląda jak w ciąży (a nie była). Przyjrzałam się, faktycznie, ma rację… Na innym zdjęciu też nie takie ujęcie, bo z kolei brat wygląda jakby miał drugi podbródek, a przecież jest chudy jak deska. I kolejne… kolejne… Z całego pakietu ocalały może ze trzy zdjęcia Overjoy Wtedy też dowiedziałam się o tym, że nawet w słoneczny dzień trzeba czasami użyć flesza, żeby zniwelować cienie, czy też o sposobie używania odpowiednich ekranów. Delighted Jak dla mnie za dużo zachodu i nie mam chęci zostać profesjonalnym fotografem Overjoy Ptaszki mogę cykać pod każdym kątem, flesza, ani jakichś tam ekranów używać nie muszę i jak do tej pory żaden ptak nie złożył zażalenia o niewłaściwe ujęcie Wink Happy-Grin
      A kiedyś moja prababcia, gdy zobaczyła swoje zdjęcie, to pytała nas kto to jest. Powiedzieliśmy, że ona, we własnej osobie. Odpowiedziała, że to nie możliwe, bo ona nie może być tak paskudna Overjoy A nam się wydawało, że wygląda normalnie, tak jak w naturze… Wink Happy-Grin

  4. korab1 pisze:

    DzieńDobry:)) Fotografia jest płaska, my jesteśmy gdzieniegdzie wypukli, czasem wklęśli :))

  5. Max pisze:

    Dobry wieczór 🙂 Fotografia , może służyć nie tylko jako chwilowy obraz jakiegoś obiektu , ale rownież jako dokument np. w aptece : Pani magister , poproszę arszenik dla mojej teściowej….. Ma pan receptę ? Nie mam , ale mam zdjęcie ! Worry

    • Quackie pisze:

      I sprzedali klientowi na to zdjęcie? Bo najwyraźniej w tym celu był gotów okazać? 😉

    • Tetryk56 pisze:

      Coś jak problem łowcy złotej rybki, który zażyczył sobie autostrady na Hawaje. Rybka zaczęła marudzić o trudnościach, łowca odpuścił.
      – W takim razie popraw urodę mojej połowicy!
      – Masz zdjęcie? Pokaż. Ehmmm… to chcesz dwa czy trzy pasy ruchu?

      • miral59 pisze:

        Może też służyć jako obiekt kultu Wink
        Kiedyś w pociągu kilku młodych facetów chwaliło się swoimi żonami. Jeden mówi, że jego podobna jest do Liz Taylor. Pozostali pokręcili głowami, ale gość wyjął jej zdjęcie i przyznali mu rację. Drugi od razu wyjął zdjęcie i powiedział, że jego żona podobna jest do Marilyn Monroe. Obejrzeli… no faktycznie podobna. Trzeci wierci się i w końcu mówi, że jego jest podobna do Matki Boskiej. Pozostali zamilkli i po chwili milczenia pytają o zdjęcie. Z pewnym ociąganiem… wyjął z portfela i pokazał…
        – O Matko Boska – ryknęli chórem… Wink Happy-Grin

  6. Max pisze:

    Zajmowałem się amatorsko obróbką materiałów fotograficznych . Laboratorium miałem w łazience . Kiedyś , już po północy ,pod koniec całego procesu , przez nieuwagę strąciłem z półki metalową wanienkę do kąpieli dzieci .Wanienka rąbnęła w dużą wannę , a rumor był taki ,że mieszkającą piętro niżej sąsiadkę , zabrało pogotowie A wszystko cholera , przez zamiłowanie do fotografii Cry

    • Tetryk56 pisze:

      A zdjęcia wyszły przynajmniej?

      • Max pisze:

        Tak , technologie miałem opanowaną ,tylko lokal był do tego typu pracy, żle przygotowany . Teraz, przy pomocy nowoczesnych aparatów foto , nie trzeba wiele myśleć – wybiera się obiekt i PSTRYK Happy-Grin

        • Kneź pisze:

          Ja kiedyś po znajomości zdobyłem torbę bezcennego utrwalacza i mając znaczne zapasy negatywów rozrobiłem 10 litrów od razu! Stało to w garnkach na kredensie, żeby mi nikt nie użył do czegoś i wieczorkiem rozrobiłem wywoływacz, zaglądam a garnki puste!!!!
          Piekło i szatani!!!!! NIE MA!!!!!
          A na to wychodzi moja szanowna teściowa i lekko wstrząsając głową mówi!
          – Ale mam puszyste włosy! Wypłukałam tą wodą z garnka!
          Amazed Cry-Out I-see-stars

          • miral59 pisze:

            Hihihi! Odważna kobieta ROTFL
            Ja bym się najpierw zapytała co jest w tym garnku, bo kto wie, jeszcze od tego włosy by mi wylazły Overjoy

          • Alla pisze:

            Znaczy, woda bardzo miękką była Happy-Grin
            i na pewno włosów Jej nie ubyło 😀

            • Kneź pisze:

              Włosów i owszem, nie ubyło. Stąd wniosek że uwodniony tiosiarczan sodu bardzo im nie szkodzi. Natomiast nie wiem jak by to było z wywoływaczem? Thinking Happy-Grin

              • Kneź pisze:

                Inna sprawa, że u nas w kuchni, nikt nie śmie tknąć żadnych niepewnych rzeczy w stylu soli w niewłaściwym pojemniku, czy cukru w nieopisanej torebce, albo nieznanych przypraw. Stąd problem bywa czasami, bo rzeczy do wyrzucenia też nikt nie śmie wyrzucić. Worry Happy-Grin

    • miral59 pisze:

      Mam tylko nadzieję, że sąsiadka przeżyła ten szok. I wcale jej się nie dziwię Pleasure W nocy, gdy wszyscy śpią, takie odgłosy lepiej słychać, a jeszcze jak miała sypialnię niedaleko łazienki… Delighted No i ta metalowa wanienka o metalową wannę… ależ to musiał być łomot!!! Amazed
      I wcale nie było to przez zamiłowanie do fotografii, a jak sam napisałeś, przez nieuwagę Overjoy Ostatecznie po północy już nie ma się takiego skupienia i nie jest się tak uważnym… Wink Happy-Grin

  7. Max pisze:

    Jeszcze trochę , a miał byś problem z głowy …. Zona mojego kolegi zmyla w pokoju podłogę benzyną i brudne resztki wlała do sedesu . Kolega nieświadomie usiadł sobie na tym mebelku , zapalił papieroska i niedopalek wrzucił do kibelka . Nastąpił wybuch , opaliło mu klejnoty , przyjechało Pogotowie i kiedy znoszono go do karetki , to chlopaków , tak rozbawił ten przypadek , że pacjent spadł im z noszy i dodatkowo złamał sobie rękę . Ech , to były czasy ,zawsze coś się działo !!! Happy-Grin

  8. Quackie pisze:

    Dobry wieczór, jestem z powrotem po nieplanowanym wieczornym spacerze. Otóż jeden z kolegów Ojca miał z kolei taki przypadek, że malował farbą olejną jakieś elementy wymagające skupienia, popijając przy tym piwo. Trzebaż trafu, że sięgnął o jedną butelkę za daleko i pociągnął spory łyk… rozpuszczalnika uniwersalnego, który stał otwarty w bardzo podobnej, brązowej półlitrowej butelce. Zanim zauważył, że to nie to, przełknął. Od razu na pogotowie, a tam pytają: co pan wypił? No rozpuszczalnik. No tak, ale jaki? A taki – tu pan pokazuje butelkę. No dobra, ale jaki on ma skład, bo od tego zależy, co z tym robimy. Okazało się, że składu na etykiecie nie ma, tylko jakieś bardzo ogólne informacje, nic niewnoszące do sprawy. Dopatrzyli się w końcu adresu producenta, dodzwonili się do osób odpowiedzialnych (mimo że weekend, a było to w czasach przedkomórkowych!) i dowiedzieli się, że… nic się nie dowiedzą, bo tajemnica handlowa! Nie pamiętam dokładnie, na czym się skończyły pertraktacje z producentem, ale załatwianie tych wszystkich telefonów zajęło sporo czasu, a kolega Ojca wcale się nie czuł gorzej, więc w końcu lekarze uznali, że zrobią mu delikatną lewatywę i oczyszczą przewód pokarmowy, hmm, z obu końców, co też zrobili. Kolega żyje i ma się dobrze do dzisiaj 🙂

    • Bożena pisze:

      Tajemnica handlowa… To rzeczywiście musiało być dawno, teraz na każdym produkcie jest skład wyszczególniony. 🙂 Ale nie wiem od kiedy to obowiązuje.

      • Kneź pisze:

        Mój ojciec kiedyś sobie golnął denaturatu w pociągu, zamiast kompociku! Potem chyba z tydzień pluł! Tired Delighted Happy-Grin

        • Wiedźma pisze:

          a farby olejnej zamiast śmietany nikt nie wypił ? Wink

        • miral59 pisze:

          Mnie kiedyś częstowali denaturatem, z którego odsączyli kolorek i wyglądał jak normalna wódka Crazy Ale zapachu (właściwie smrodu) nie byli w stanie zniwelować Ozorek
          Kolorek by mi nie przeszkadzał w przeciwieństwie do „aromatu”, także w sumie nie spróbowałam, samo powąchanie wystarczyło Overjoy
          I nie dziwię się Twojemu ojcu, Kneziu. Też bym pluła z tydzień Delighted Happy-Grin Overjoy

        • miral59 pisze:

          A jeśli już mówimy o pomyłkach…
          Sąsiad mojej ciotki na wsi kiedyś zamiast wódki golnął sobie trutki na stonkę. I to taki koncentrat. Na cysternę wody dawało się szklankę… A on sobie pociągnął spory łyk. Zapienił się od razu i od razu też jego sąsiad (który na oknie tą trutkę postawił) zadzwonił na pogotowie. Jak potem określili to lekarze, graniczyło z cudem, że przeżył Overjoy Ale przeżył Happy-Grin Wink

          • Bożena pisze:

            No, to już nie było śmieszne Wink1

          • Tetryk56 pisze:

            Na marginesie nagród Darwina wspominano kiedyś pewną Australijkę, która energicznie zwalczając karaluchy nagle poczuła jednego z nich w swoich ustach. Niewiele myśląc, rozwarła japę i puściła w nią silny strumień trutki z trzymanej w ręce puszki…
            Odratowano ją. Ponoć pierwsze słowa po przebudzeniu brzmiały:
            – Powinnam była pomyśleć…

            • Kneź pisze:

              Tetryku, pamiętasz mój „denaturat”, który był tylko barwioną czarna malwą wódeczką? Nikt tego nie chciał nawet powąchać!!!
              Delighted Overjoy Overjoy Overjoy

  9. Bożena pisze:

    Dobrej nocy SznPaństwu lulu

  10. Quackie pisze:

    Dzisiaj się zbieram nieco wcześniej, więc dobranocka.

    Zupełnie bez związku z tematem wpisu. Naszła mnie ochota na Elvisa, ale nie za szybkiego, bo to wszak dobranocka, ale i nie za wolnego, bo za wcześnie… Krakowskim targiem zgodziłem się sam ze sobą na „Return to Sender”, czyli pocztowy „zwrot do nadawcy”.

    Coś niesamowitego, jak taki utwór po tylu latach może brzmieć tak dobrze!

    Snów o listach, co nie wracają od nadawcy, ale przychodzi odpowiedź.

    • miral59 pisze:

      Muszę przyznać, że kiedyś nie za bardzo rozumiałam tego angliczańskiego i powtarzałam niektóre słowa za swoimi koleżankami, a one śpiewały to „return december”. Potem zastanawiałam się, jaki to ma sens. Dopiero dużo później zrozumiałam o czym on śpiewa Overjoy

  11. Wiedźma pisze:

    Elvis to niemal antyk – szacowny i nadal pożądany 🙂 Niech się więc śni 🙂

    Dobranoc 🙂

  12. miral59 pisze:

    Dzień dobry na nowym pięterku Delighted
    Ale się uchachałam Overjoy

  13. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Przy Elvisie dobrze jest też dzień zaczynać Hi

  14. Quackie pisze:

    Dzień dobry! Słońceee, aż miło wstawać 🙂 i kawa lepiej smakuje.

    • Alla pisze:

      O! Wyprawił Pan rodzinkę już do szkoły?? 😀
      Witaj Panie Q 😀
      U mnie też za drzew wychodzi, żeby tylko wiatr nie dokuczał zbyt mocny.

      • Quackie pisze:

        Junior zaraz właśnie wybywa. Najjunior wyjeżdża na wyjazdowe rekolekcje, nieco później. Małżonka wybyła już do swojej pracy. Ja zaś siedzę w słońcu i na Wyspie.

  15. Alla pisze:

    Dzień dobry Delighted
    Jasne, że fotograf był do kitu! A co to? Retuszu nie znał?? Wink
    Samo nazwisko – Pataszońska (od Pataszona?? 😉 ) Mówi za siebie! Happy-Grin
    Przypomniał mi się stary dowcip; „przychodzi żaba do fotografa…”, wiem, wiem, wszyscy znają 😀

    • korab1 pisze:

      DzińDybry:)) Przychodzi facet do fotografa z żabą na głowie. Co się panu stało pyta fotograf. Nie mam pojęcia odpowiada żabon, coś mi sie do tyłka przykleiło :))

  16. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Znów świętujemy pierwszy dzień reszty naszego życia! Happy

  17. Bożena pisze:

    Witam po raz drugi. Właśnie wróciłam od krwiopijców i pierwsze co zrobiłam, to zjadłam śniadanie. Przecież tam trzeba na czczo. Ale i tak nic nie załatwiłam, bo nie było pani laborantki. Wściekła, głodna i zmęczona wróciłam do domu The-Incredible-Hulk

  18. Bożena pisze:

    Czy wiecie, że dzisiejszej nocy świeciła nad Polską zorza polarna?http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/redir.atmcdn.pl/scale/o2/tvn/web-content/m/p5/i/0f3d014eead934bbdbacb62a01dc4831/67a5f450-cce6-11e4-9f07-0025b511229e.jpg?salt=BBC3FBC17B3D613F60AD8E7B98C461DE&token=72887A9D4171298F0D1539DDF8ECDDE9304CAEB8C437E6EEEB8221526AE77527B08DD6CAF1CF2ACB5A8E6B90E3E321C3F3200655C54A9F0C1788CE4A0BAE25352B5C82C606DF6C8851D350C9654076C9437E719732D9D9CADBA8C4DFFDFF7DAD1C0B31D2CC1A38358AAF99C7E65035E881F6EFD1A15F5DE655D8FF10BDDFBEC3&type=1&quality=100&srcmode=4&srcx=0/1&srcy=0/1&srcw=632&srch=632&dstw=632&dsth=632

  19. Quackie pisze:

    Mistrzu Tetryku, komputer (stacjonarny) mi się narowi – zaczął się sam restartować, i to nie lege artis, z zamknięciem systemu, tylko na siłę, tak jakby mu wciskano „reset” koło kontrolki HDD. Rozłączyłem kabelki, wyciągnąłem towera z półki w biurku, odkurzyłem wnętrze (prawdę mówiąc, nie było AŻ TAK zakurzone, żeby się tak działo). Podejrzewam, że to mógł paść wentylator i zasilacz się przegrzewa co jakiś czas. Czy jest jakaś wewnętrzna aplikacja Win (XP), która pokazuje temperaturę CPU i/lub zasilacza?

    • Tetryk56 pisze:

      Są takie aplikacje (np. AIDA), ale ich uniwersalność bywa wątpliwa. Najlepiej sprawdzić, czy producent płyty głównej nie dostarcza z nią takiego oprogramowania – wielu to robi.
      Funkcjonowanie wiatraka podczas pracy łatwo sprawdzić, wpychając przez dowolny otwór cienki niezbyt sztywny drucik lub papierek.
      Jeżeli masz bogatą grafikę, może to być też przegrzewanie się tej karty…
      spróbuj przez chwilę pracować z otwartą obudową, energicznie przedmuchiwaną pokojowym wiatrakiem ustawionym obok. Jeżeli w takich warunkach odzyska stabilność, to zapewne problem jest temperaturowy.

  20. Quackie pisze:

    To ja idę kręcić zaniedługo.

  21. Bożena pisze:

    Cisza tu dzisiaj jak w rodzinnym grobowcu Wink1

  22. Quackie pisze:

    Jestem z powrotem.

  23. Wiedźma pisze:

    Bardzo dobrze wychodzi mi zapalanie lampki – na to zawsze mam czas! Wink

  24. Quackie pisze:

    No to jak dobranocka i Elvis, to dzisiaj coś wolniejszego, bo i później zamieszczam.

    Czyli moja ulubiona, minimalistyczna piosenka – „Fever”. Praktycznie tylko perkusja i bas. No i głos Elvisa, który sam jest jak pełnoprawny instrument. Aż ciary chodzą!

    Snów o gorączce, ale tylko i wyłącznie takiej, o jakiej śpiewa Elvis – gorączce uczuć 🙂

  25. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Elvis jest dobry również i na przebudzenie Who-s-the-man

  26. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Dobry czwartek 😉

  27. korab1 pisze:

    DzieńDobry:)) Czekamy na zaćmienie słońca, ono minie. Szkoda że umysły nie mają tej błogosławionej właściwości :))

    • Bożena pisze:

      Zaćmienie słońca dopiero jutro, ale umysłów bywa częściej… 🙁

    • Tetryk56 pisze:

      Masz zapewne na myśli błogosławioną krótkotrwałość zaćmień? Thinking

      • korab1 pisze:

        Oczywista oczywistość:)) Czy słyszałeś kogoś kto o sobie mówi jestem głupi ? Przeważnie „byłem głupi”, czyli jednak błogosławiona właściwość :))
        Ps. Inna sprawa na określenie się głupim, zdobywa się tylko człowiek mądry :))

        • Bożena pisze:

          …i przyzna: „wiem, że nic nie wiem”. 😉

        • miral59 pisze:

          A jednak czasami zdarza się, że ktoś przyzna się, że jest głupi Happy-Grin
          Nie zapomnę, jak nasz „vanowy boss” huknął na jedną z kobiet „Głupia jesteś?!!”, a ona mu spokojnie „Głupia, a bo co?”. Facet stracił głos i nie wiedział co ma odpowiedzieć Wink Overjoy
          A co najśmieszniejsze, to ona faktycznie do tych najmądrzejszych nie należała Overjoy Kiedyś mi powiedziała, że może się zgodzić, iż hektar ma 10 000 m kw, bo to dużo, ale nigdy nie uwierzy, że to tylko 100 m na 100 (oczywiście teoretyczne 100×100)… no bo metr to tylko tyle, a sto to wcale nie tak dużo Delighted Poradziłam, żeby wzięła kalkulator i sobie policzyła (skoro ma problemy z liczeniem w pamięci), ale i tak jej nie przekonałam Overjoy A przecież to czysta matematyka Happy-Grin
          Czy też kiedyś powiedziała mi, że jestem maniaczką seksualną. Bo w rozmowie powiedziałam, że mam pożyczkę na samochód, na bardzo wysoki procent – aż 7 w stosunku rocznym. To nie moja wina, że takie jest nazewnictwo Pleasure Może przecież być pożyczka na procent w stosunku miesięcznym. Nie dała sobie wytłumaczyć, że w języku polskim tak się to po prostu nazywa. Dla niej zostałam maniakiem seksualnym, który gada tylko o stosunkach Delighted Happy-Grin Overjoy

  28. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin

  29. miral59 pisze:

    Zbieram się do pracy Sad
    Dziś znowu dłuuugi dzień… wczoraj jak wyjechałam przed 8 rano, to wróciłam po 21. Dziś „powtórka z rozrywki” Tired
    Miłego dnia życzę Buziaczki
    sad-bye

  30. Quackie pisze:

    A tutaj tymczasem w sposób kontrolowany zdetonowano przed chwilą minę. Nie wiem, jakie to było duże świństwo (piszą o kilkuset kg mat. wyb. W SUMIE, ile każda pojedyncza, to już nie), ale czuć było, że się ziemia i podłoga trzęsie. W ogóle bym nie skojarzył, jak z tym trzęsieniem ziemi parę lat temu, ale to mogło być tylko to. Autentycznie podłoga się pode mną poruszyła, już myślałem, że to piętro wyżej albo obok ktoś coś ciężkiego upuścił.

    • Bożena pisze:

      To musiało być dziwne uczucie… Ale skąd ta mina była, tego chyba nie wiesz…?

      • Quackie pisze:

        Znaczy jak skąd? Tam pod zielonym tekstem podlinkowałem w komentarzu artykuł z GW, gdzie wyjaśniają. Chyba niemiecka z czasów II wojny światowej, jakieś 200 metrów od falochronu (rozumiem, że na zewnątrz, bo wewnątrz portu już by raczej dawno temu usunięto). W artykule jest jeszcze, że jutro i w niedzielę będą detonować kolejne miny, w tym zdaje się brytyjską, no a jak brytyjską, to jedno z dwojga, albo nasi w ’39 zostawili, żeby Niemcom utrudnić, albo Brytyjczycy (Amerykanie?) zrzucili z powietrza w czasie wojny w tym samym celu. PS. Ożesz, jaki dziwny link się zrobił, muszę zedytować, żeby zaczęło działać???

    • Quackie pisze:

      Na stronie Gdyni jeszcze dokładniej opisano, minuta po minucie. I zdjęcie tej miny jest.

      http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.gdynia.pl/wydarzenia/70_101273.html

  31. Max pisze:

    Dobry wieczór 🙂 Mądrość i głupota ma swoją bogatą literaturę .Oto przykłady : Dobry Bóg ustanowił granicę ludzkiej mądrości , nie zakreślając natomiast granic jej głupoty , a to nie jest uczciwe ( Konrad Adenauer ) W każdym człowieku tkwi porcja głupoty , która z wiekiem się zmniejsza ( Arystoteles) . Jak widać tak było , jest i pozostanie , bo w przyrodzie ma tylko sens róznorodności . Tears

  32. Quackie pisze:

    Zaraz wybywam porowerować się stacjonarnie…

  33. Max pisze:

    Dzieci już śpią , to może parę słów z dziedziny obyczajów . Na wiejskim zebraniu Ligi Kobiet prelegent wyjaśniał pewne zachowania w stosunkach damsko – męskich .Proszę powiedzieć , jak nazywamy mężczyznę , który chce , ale nie może ? Impotent – pisnęła jedna z dam .Zgadza się . A jak nazwiemy partnera , który może , a nie chce ? Po długiej pauzie , siedząca koło pieca wiekowa już dama, donośnym głosem powiedziała : Swołocz !! Happy-Grin

  34. Wiedźma pisze:

    Wybudowałam nowe pięterko….. zapraszam Delighted

  35. Quackie pisze:

    A ja w takim razie serwuję dobranockę.

    Dzisiaj nieco nowsze czasy niż ostatni Elvis. Żeby nie było tak ślicznie i tenderly, to utwór, w którym słychać Davida Bowiego i przywoływanego już dobranocnie Pata Metheny’ego. Czyli „This Is Not America” w wersji jazzującej, z gitarą Pata w tle. No i dłuższe – wersja z 2002 roku, ponad 8 minut.

    Snów niekoniecznie amerykańskich, chociaż to ponoć synonim sukcesu 😉 No chyba że od Miral – o tamtejszej naturze!

  36. Wiedźma pisze:

    No cóż, zapalę więc lampkę na dobranoc…. jak już mi pięknie zagrali 🙂

Skomentuj Tetryk56 Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)