Czapla zielona to niewielki przedstawiciel rodziny czaplowatych. Zasiedla Amerykę Północną i Południową. Zamieszkuje na brzegach zbiorników wodnych. Jest bardzo płochliwa, o czym się przekonaliśmy, próbując robić jej zdjęcia. Jedynie podczas polowania tak się na swojej czynności skupia, że pozwala podejść do siebie w miarę blisko (o czym też się przekonaliśmy). Jak wszystkie czaple żywi się głównie rybami, ale też różnymi bezkręgowcami, drobnymi ssakami, owadami, gadami i płazami. I też jak wszystkie czaple może polować zarówno w dzień jak i w nocy. Czaple zielone potrafią również używać różnych wabików, włączając skórki od chleba, jętki i pióra.
Sprawdzając u cioci Wiki dane na temat czapli zielonej znalazłam kilka „kwiatków”. Najpierw napisali, że jest to ptak dzienny, a potem piszą, że poluje zarówno w dzień, jak i w nocy. Ale najlepsze było zdanie: „Owady, jakie zjada, to pijawki, glisty i dżdżownice, ważki, pluskwiaki, prostoskrzydłe oraz raki.” Nie wiedziałam, że pijawki, glisty, dżdżownice oraz raki należą do grupy owadów… Jak to się człowiek zawsze czegoś nowego dowie… W tym wypadku, że jakiś matoł pisał informacje o ptakach…
Ślepowron.
Ptak ten zamieszkuje niemal wszystkie kontynenty z wyjątkiem Australii i Antarktydy.
Wybiera zabagnione brzegi zbiorników wody, zarówno słodkiej jak i słonej. Chociaż… dwie ich kolonie spotkaliśmy w Lincoln Park ZOO. A tam nie jest teren zabagniony… Niby mieszkają w ZOO, ale na zimę odlatują w cieplejsze rejony. Wracają wiosną…
Na lęgowiska wracają falami w marcu i kwietniu, a gniazdowanie trwa od kwietnia do lipca. Najpierw przylatuje pierwsza grupa ptaków – straż przednia, zawsze nocą. Toki zaczynają się po tygodniu wypoczynku. Ptaki te stroszą wtedy pióra, klaskają dziobami i jako podarki (tylko symboliczne) składają gałązki. Po skojarzeniu się w pary samica zaczyna budowę gniazda.
Ślepowron żywi się zwierzętami wodnymi – ryby, płazy i różne owady. Poluje głównie późnym wieczorem i wczesnym rankiem, dlatego uważa się, że prowadzi nocny tryb życia.
W słowiańskich wierzeniach ślepowron odgrywał rolę psychopomposa, przewodnika dusz, który towarzyszył zmarłym w drodze przez rzekę oddzielającą świat żywych od umarłych. Łacińska nazwa oznacza „nocnego kruka” (gr. nyktos – noc) i tak też pojmowano go w wielu kulturach, jako nocny odpowiednik kruka. Polska nazwa wywodzi się od nocnego trybu życia. Uznawano go za ślepego, bo w dzień ukrywał się w zaroślach, a wydawał podobny głos do krakania wrony.




Kolejne dwa pierzaste

Pisałam już o nich, ale co szkodzi przypomnieć
Ślicznie opisałaś te ptaki ! A zdjęcie ślepowrona w locie jest absolutnie rewelacyjne, choć i pozostałe nie od macochy !

Dziękuję
Co prawda prawie mu spryszczył z kadru, ale jeszcze jest całkowicie widoczny 
Pisałam, że moje szczęście ślubne umie robić zdjęcia ptakom w locie
Zwłaszcza, świeższym czytaczom 😉
Co prawda za niedługo wybieram się do pracy… ale oglądać możecie i beze mnie
Na ywentualne pytania odpowiem po powrocie

Chciałam jeszcze dodać, że czaplę zieloną widzieliśmy też w Governor Dodge State Park w Wisconsin, ale ślepowrona tylko w Lincoln Park ZOO. I nie wiem, czy na naszych terenach nie jest on aż tak popularny, czy po prostu w ciągu dnia dobrze się chowa

Ciekawe ptaki i opisy. Np. nie wiedziałam jak wygląda ślepowron i że jego młode mają zupełnie inne ubarwienie. Piszesz, ze czaple potrafią polować za pomocą wabików. W sieci widziałam takiego ptaka, który tak właśnie poluje. Nie wiedziałam jak on się nazywa i podziwiałam jego spryt. Ale to na pewno, sądząc po Twoim opisie, jest czapla.
Dziękuję Bożenko
Mnie najbardziej rozśmieszają te ptaki, które używają pomocy ludzi do zdobycia jedzonka. Takie wrony potrafią rzucić zbyt twardy (dla nich) orzech na ulicę pod przejeżdżające samochody i poczekać, aż któryś z nich go rozjedzie
Potem w przerwach między samochodami podlatują i wyjadają rozłupanego orzecha
Takie cwaniaki 

Kilka różnych gatunków ptasich używa wabików, czy też narzędzi do zdobywania pożywienia. Także opisany przez Ciebie filmik mógł pokazywać czaplę, ale nie musiał
Kiedyś czytałam, że czaple używają swoich piór pudrowych do wabienia ryb. Pióra te składają się z malutkich blaszek tłuszczu… czapla stojąc w wodzie otrząsa te blaszki do wody. Ryby łakome na takie smakowite kąski podpływają, żeby to zjeść, a wtedy czapla cap!!! I już ma śniadanko, czy kolacyjkę
A mówią, że ptaki są głupie. Jest nawet przysłowiowy „ptasi móżdżek”.
Bo niektórym się wydaje, że jak ptak jest mały, to i ma mały móżdżek, więc jak może być mądry… Tylko jak by wyglądał koliberek z mózgiem słonia

Dzień dobry
Odnośnie ptasiej inteligencji to sam kiedyś widziałem wronę rzucającą orzechy na jezdnię aby samochody je rozłupały.
Wrony potrafią też „podrzucić” takiego orzecha wiewiórce, a gdy ta go rozłupie, zabrać
A to spryciary…
Muszę już lecieć do pracy

Także na razie
Jak wrócisz, to złap tego gołąbka, którego Ci wysłałam
Złapałam i odesłałam
Jeszcze raz przyjrzałam się temu filmikowi w Internecie i stwierdziłam, że to jest z pewnością czapla zielona. Zwabiła sobie rybę na chleb.
Też ten filmik obejrzałam i przyznaję Ci rację, Bożenko. To JEST czapla zielona
Pośród tych pięknych ptaszków brakuje mi… Skowronka!
Zaskoczyły mnie zaś koneksje ślepowrona z czaplami…
Skowronka brakuje mi już od dawna, ostatnio jest to coraz rzadziej się tu pokazuje
Cóż więc możemy z tym zrobić?
Czekać i wzdychać
Kopciuszek też zapracowany do bólu…..
Ale już miało im to minąć!!!
Brakuje Skowronka i Kopciuszka i jeszcze parę osób, które się odzywały i teraz znikły

Musimy uzbroić się w cierpliwość i wysyłać im dobre emocje… może to poprawi im nastrój i przypomną sobie o nas
Miralka w opisie czapli zielonej wspomina o wykorzystywaniu przez czaplę wabika , a to spryciula …. Kiedyś młoda dama pokazując partnerowi krostkę na buzi powiedziała , ze jest to ” pieprzyk ” co wabi . Partner natychmiast pochwalił się , ze on ma ” wabika ” co pieprzy …
Dzień dobry! Po raz kolejny oplułem monitor 🙂 muszę na stałe powiesić na podorędziu jakąś szmatkę 😀
Mnie się udało niczego nie opluć, ale też fakt, że rykłam pełnym głosem, aż syn podskoczył do góry
A za moment znowu rykłam, bo przeczytałam Wiedźminkę 
Maksiu, to mi przypomina anegdotkę o skromnej panience, która powiedziała do kawalera, że ma pieprzyk…Kawaler zapytał: ” W rzeczy samej ?” A panienka odrzekła :”Nie,obok”….
Dzień dobry! Kolejny dzień z cyklu „zabili go i uciekł”, tyle że nie do końca zabili, ale i niestety nie całkiem uciekł.
Ciąg dalszy czapli wyborny. Zaniepokojona czapla zielona, która przestaje przez chwilę skupiać się na polowaniu, wygląda mi zupełnie jak kukiełka z Muppet Show – takie samo baczno-głupawe spojrzenie 😉 podejrzewam, że zwiała z rybą w trzciny, bo bała się, że fotografowie mogą chcieć odebrać jej papu 🙂 A co do Wikipedii, to najlepszy dowód, że trzeba ją traktować ostrożnie.
Ślepowrony znów skojarzyły mi się (jak Miśkowi, tylko jeszcze bardziej) z zimorodkami, tyle że większymi. A, skojarzyła mi się jeszcze przy okazji australijska kukabura, która nie dość, że przypomina czaplę, to jeszcze potrafi naśladować dźwięki. Koncepcja ZOO jak „więzienia otwartego” mi się podoba – niechże te ptaki będą jak najbardziej samodzielne i jak najbliżej natury, a jeśli będą miały zapewnione bezpieczne warunki gniazdowania, to tym lepiej. Co do pisklęcia ślepowrona na gałęziach, to z kolei wyglądało trochę jakby ptak kiwi próbował wspinać się na drzewo (minus zdjęcie z rozpostartymi skrzydłami).
Jeszcze mi przyszło do głowy, kiedy oglądałem zdjęcia po raz kolejny, skojarzenie wszystkich tych czapli i ich krewnych z ptakiem Dudim rysownika Andrzeja Dudzińskiego 🙂
(rysunek z dudi.blog.pl)
Z tamtych okolic kojarzę raczej ibisy.
Biegnę jeździć, a wszystko w miejscu.
Biegniesz też w miejscu?
No, prawie. Do drugiego pokoju 🙂
No to zmiana warty, idę spać. Dobranoc
Spokojnego, zdrowego snu. Ja dzisiaj też nie posiedzę, bo miałem rozruch o porze mocno przedwczesnej, jak na mnie.
Miałem znikać wcześniej, a i tak się zasiedziałem.
Dobranocka dzisiaj będzie dość dziarska. Oczywiście kiedyś ten zespół już prezentowałem na Wyspie – bretoński rock, inspirowany motywami celtyckimi, czyli moi ulubieni Stone Age. Łagodne piosenki to im jednak słabo wychodzą, najlepsze są te bardziej dynamiczne, nawet jeżeli niekoniecznie od razu skoczne.
Dzisiaj tytułowy i pierwszy utwór z albumu „Promessa” (2000). Buja łagodnie, ale stanowczo.
Snów o potędze, może być celtycka 😉
Celtyckie horoskopy lubię, choć doprawdy nie wiem który Celt je pisał…. i na czym 🙂
To też jakaś potęga myśli 🙂
Do
branoc
Dzień dobry
Przy celtyckiej muzyce, dobrze jest też się budzić 
Dzień dobry!
W ogóle dobrze jest się obudzić! Aaaa…. kiedy to nastąpi??
Dzień dobry

Może w ramach pobudki filiżanka kawy?
Serdecznie zapraszam 😀
Dzień dobry, dzisiaj nieco później. Dzień będzie chwilami biegający, ale póki co – kawa na Wyspie, żeby zacząć w ogóle funkcjonować.
A teraz, póki bieganie się jeszcze nie zaczęło, usiądę sobie grzecznie w kąciku i popracuję 🙂
Ja chyba też…
Dzisiaj sobie postanowiłem (ambitnie), że nadrobię wszystkie zaległości w pracy
Dzień dobry 🙂 Ptaszki cudne jak zwykle i podobnie jak Bożenka pierwszy raz widzę ślepowrona, który mnie kompletnie zaskoczył białym upierzeniem, wyobrażałem go sobie w czarnych barwach raczej, czyli wronich 🙂 🙂
Też tak go sobie wyobrażałam…
choć nie śpię już od przed czwartej. W ogóle spałam bardzo mało, bo zasnęłam po północy. Rano więc gdy usiadłam do kompa, zaczął mnie morzyć sen. Poszłam więc na fotel i przed telewizorem spałam ponad godzinę. 
A wracając do kawy, to dopiero teraz sobie zaparzyłam
Dzień dobry
Tylko u mnie było odwrotnie. Miałam ptaka na zdjęciu i nie miałam pojęcia co to jest, a jak już znalazłam, to byłam zdziwiona 
Czyli wiadomo, że tylko czapeczkę ma czarną…
Nie przejmuj się Miśku, ja też nie wiedziałam jak ten ślepowron wygląda, chociaż nazwa nie była mi obca
Bo i faktycznie, wrony są czarne… można się zasugerować. Amerykańce mają łatwiej pod tym względem, bo u nich pierzasty nazywa się „black-crowned night heron”, co można przetłumaczyć jako „czarno-koronowana (lub czarno-zwieńczona) czapla nocna”
Wow! Monumentalna nazwa 🙂 🙂 🙂
Zacznie na bank, już po słońcu 🙁
U mnie też wyszło słońce, na okna nawet nie chcę patrzeć…
Jako niesforny drań , podaję dla zainteresowanych sposób, na bezpieczne łowienie kuropatw . Potrzebne materiały : ziarnka grochu , igła z mocną nitką i deseczka . Ziarnka grochu nanizane na nitki , przyczepiamy na trwale do deseczki i taką pułapkę zostawiamy w polu , gdzie są kuropatwy . Kuropatwa po połknięciu ziarenka ,zostaje przy deseczce i można ja bezpiecznie uwolnić z tej pułapki ,niekoniecznie na rosół , a np. do hodowli …
Ja czytałem o podobnej metodzie przy łapaniu małp

Do klatki z prętami, przez które, na styk, przeciśnie się małpia dłoń wkładamy banana. Małpa wkłada dłoń przez pręty, łapie banana ale nie może wyjąć dłoni z zaciśniętym w niej bananem. Małpa mogłaby wprawdzie wyjąć dłoń ale musiałaby wypuścić banana. Dlatego stoi tam z ręką w klatce do czasu przybycia łowców.
Krzysiu , jesteś jak widzę koneserem , nie wystarczy jedna z tych co kręcą się i bez banana pójdą np. na spacer ?
No to jeszcze sposób polowania na lwy . Musimy oczywiście pojechać tam ,gzie te lwy są ,prawdopodobnie do Afryki .Zabieramy ze sobą arkusz cienkiej sklejki i młotek . Kiedy dojdzie juz do spotkania w Afryce z lwem , to musimy najpierw go rozdrażnić i kiedy nas zaatakuje , zasłaniamy się arkuszem sklejki ,która lew przebija pazurami , a my , przy pomocy młotka zaginamy te pazury i lew jest już nasz .Dalej ,to już normalka . Czterech miejscowych ,silnych chłopów ,zanosi lwa do ZOO .
Myśliwy wybrał się na biegun, aby upolować niedźwiedzia polarnego. Po kilku godzinnym oczekiwaniu wreszcie pojawia się niedźwiedź. Myśliwy celuje kilka minut po czym strzela i nie trafia. Za chwilę na ramieniu czuje łapę,odwraca się i widzi misia do którego strzelał. Miś mówi:
– Wiesz, my tu mamy takie zasady, że jak ktoś na nas poluje i nie trafia to my go gwałcimy. Jak powiedział tak zrobił.
Myśliwy kompletnie zdołowany, wrócił do domu, codziennie kilka godzin trenuje strzelanie. Minął rok i znowu pojechał na biegun, ukrył się i czeka. Po kilku minutach pojawia się ten sam niedźwiedź. Myśliwy celuje, celuje, strzelił – nie trafił. Po chwili czuje łapę na ramieniu,odwraca się a tam stoi niedźwiedź, który mówi:
– Wiesz stary zasady znasz, co ja ci będę tłumaczył.
Myśliwy totalnie wkurzony wrócił do domu i cały czas trenował. Znowu minął rok i pojechał na biegun. Zaczaił się i po kilku minutach pojawił się niedźwiedź. Myśliwy celuje, pół godziny strzela i nie trafia. Po chwili czuje łapę na ramieniu, odwraca się a tam stoi niedźwiedź, który mówi:
– Stary, ty tu chyba nie przyjeżdżasz na polowanie???
W takim razie COFAM to, co napisałem niżej nt. pozostawania przy społeczeństwie zbieracko-łowieckim!
Ty to masz refleks, Quacku!
Może to po prostu instynkt samozachowawczy? 😉
Wystarczy celne oko 🙂 🙂
No i proszę – zwierzą
tka chcą łapać w niezmiernie wyszukany sposób …
Wszystko po to – aby trochę nieba zwierzakom uchylić . To jest własnie łowiectwo , a nie strzelanie do bezbronnej ofiary
Najlepsze łowiectwo jest z aparatem fotograficznym
Dzień dobry, skromne 100% normy wykonane, bieganie odfajkowane, jeszcze go trochę będzie, ale tak po 15-20 minut na raz, nie dłużej (oczywiście nie dotyczy to wieczornego kręcenia).
Co do metod chwytania zwierząt, przychylam się do zdania Bożenki – fotosafari to jest to. Niezależnie przypomniał mi się polski serial animowany dla dzieci „Pampalini – łowca zwierząt” 😀
Nie znałam tych bajek, to chyba jakieś późniejsze…
Tak, no więc ja też już powoli wyrastałem z dobranocek, jak ten serial się pojawił 🙂 ale pamiętam na tyle, żeby skojarzyć. Metody przytaczane przez Maxa by się nadawały dla tego łowcy!
To ja jeszcze dodam sposób łowienia krokodyli. Potrzebne do tego są: lornetka, pęsetka i pudełko po zapałkach. Przy pomocy lornetki wypatrujemy krokodyla, a gdy go znajdziemy, zbliżamy się i odwracamy lornetkę. Patrząc przez obiektyw lornetki na krokodyla, zauważamy że jest on tak malutki, że bez trudu chwytamy go pęsetką i chowamy do przygotowanego wcześniej pudełka po zapałkach…
Noo, jeszcze parę takich sposobów i Miral następnym razem zaprezentuje nam jakiegoś stwora na żywo 😀
Pewien góral opowiadał jak łowił ryby na lusterko. Zbliżał je nad wodę, a gdy jakaś ryba wystawiła łeb żeby się przejrzeć, to on ją młotkiem w ten łeb i już była jego. 😆
Tyle się już uzbierało tych metod, że właściwie zaczynam się zastanawiać, dlaczego nie zostaliśmy przy społeczeństwie zbieracko-łowieckim. Z takimi metodami byśmy byli kwitnący!
Króciutko o polowaniu na nosorożca . Jedziemy do Afryki, tam gdzie są nosorożce , wybieramy sobie według uznania i drażnimy zwierzę aby nas zaatakowało . Podczas ataku ,chowamy się za palmę ,nosorożec przebija rogiem pień , a my wyjmujemy z kieszeni odpowiednia nakrętkę i zakręcamy na Amen . Dalej pozostaje tylko zbudowanie klatki i transport do ZOO .
A palma? 🙂

Ale mi zabiłeś klina !!! Faktycznie ,co z palmą ? Przemyślę problem i może cos wpadnie mi do głowy
Palmę ściąć, przyciąć i podarować słoniowi
Ściąć, przyciąć i zrobić z niej klatkę 🙂

Nadejszła moja pora na kręcenie, w związku z czym zgłoszę się, jak skończę.
Dobry wieczór
Sucharem służę…
– Tato opowiedz coś o słoniach!
– Dobrze. Jak wiadomo są dwa rodzaje słoni: szare i różowe. Słonie różowe tym się różnią od słoni szarych że są bardziej inteligentne.
– Jak można złapać słonia szarego?
– Trzeba wyszukać jego ścieżkę do wodopoju wykopać głęboki rów zasłonić rów gałęziami i czekać aż słoń wpadnie.
– Rozumiem. A jak łapie się słonia różowego?
– Oooo to już nie jest takie proste! Wyszukujemy jego ścieżkę do wodopoju i piszemy na niej: 2 + 2 = 5. Słoń różowy zacznie się zastanawiać po co ktoś na jego ścieżce napisał to dodawanie w dodatku z błędem. Tak długo będzie się zastanawiać aż… stanie się szary. A słonia szarego już wiesz jak złapać!
Dobre!
A może ktoś wie, jaka jest różnica między słoniem a fortepianem?
Ktoś wie!
Fortepian da się zasłonić ?
Otóż to, Lordzie W. Brawo! Odwrotnie nie da rady
Dobry wieczór. Jam ci to jest, nieco zakręcony, ale tylko nieco, bo po codziennym kręceniu od niedzieli w czwartek już trochę pary brakuje.
Dobrej nocy życzę i się odmeldowywuję.
Dooo spania! Marsz! 😀
Nie tak głośno! Bo wygonisz wszystkich! 😉
Mam nadzieję, że nie i że zareaguje tylko Bożenka, która się b. profesjonalnie odmeldowała 🙂
Dobry wieczór ! Bardzo edukacyjne pogwarki !
A małego krokodylka , całkiem żywego, trzymałam w ręce….i nawet mnie nie dziabnął. Hodowane były krokodylki, w wiosce nubijskiej na Nilu, ku uciesze turystów, bo po wybudowaniu wielkiej tamy w Assuanie krokodyle nie mogą przedostać się w dół Nilu….
.. mój był nieco większy, a skórę miał mięciutką 🙂
Dobry! Miło, że nie dziabnął 🙂 Nie wiedziałem, że tam są takie atrakcje, ferma krokodyli lub aligatorów kojarzy mi się tylko z którymś filmem o Jamesie Bondzie, w którym JB skakał po ich grzbietach 🙂
Prawdę mówiąc nie wiem co ci Nubijczycy robili z podrośniętymi krokodylami…. jeden z tych maluchów dziabnął w rękę turystę, krew się polała, bo ząbeczki mają, jak piły, dobrze naostrzone…
To była nieduża ferma, taka bardziej ” cepeliowska”….
Ha, to powinni dawać turystom rękawice jak sokolnikom.
Podrośnięte krokodyle albo wypuszczają do Nilu (wątpię, chyba żeby jakiś fundusz typu WWF im za to płacił), albo zużywają na wyroby kaletnicze i/lub szewskie. Podejrzewam, że nie ma problemu, żeby z hodowlanych zwierzątek to robić, zamiast męczyć się wyłapywaniem żyjących na wolności.
..ale wyrobów ze skóry krokodyli nie wolno było wywozić. Muszli i koralowców tez nie…. 🙂
No właśnie, to jest ciekawe, żeby nie powiedzieć – cwane. Za grubsze pieniądze można bez problemu – i legalnie! – nabyć torbę, torebkę, walizkę, którą na polskim lotnisku… celnicy zarekwirują, bo stwór jest chroniony (chociaż wedle klasyfikacji ochronnej gatunek jest Least Concern, najniższego ryzyka). Ale ty, turysto, forsę już wybuliłeś na ten towar, i na granicy właśnie go tracisz 🙁
Torebkę dostanie żona/kochanka, walizkę teściowie a buty jeżeli rozmiar pozwoli zostawią sobie. To tylko Polska
Rozbój w imieniu prawa, u nas nie jedyny niestety…
Gwoli sprawiedliwości : informacje o zakazie wywozu tych rzeczy widniały na egipskich lotniskach, więc kontrabanda na własne ryzyko; egipscy celnicy pięknie umieją zedrzeć skórę z podpadniętych ! Nie dość, że zabiorą trefny towar, to jeszcze przyłożą solidną karę w brzęczącej monecie….
To już nawet wywozu zakazują? Ja kojarzę, że na wywożenie przymykali oko, a za to niespodzianki działy się w Polsce. Małżonka, wracając z Australii, wiozła muszle, ale nie żadne chronione, tylko resztki z obiadu, dosłownie, po jakichś małżach czy ślimakach, które jadła – czujne oko celnika odnalazło i to. Na szczęście małżonka wiedziała, co wiezie, i że jej wolno, a usiłowali ją postraszyć, że wcale nie. Po dłuższej rozmowie niezadowoleni puścili bez kar i konfiskat.
Hahaha, trafiła kosa na kamień
Na dobranoc, dobry wieczór dzisiaj będzie coś innego.
Wczoraj z Bretonii, dzisiaj bliżej stolicy (Francji).
Naszła mnie ostatnio płyta sprzed lat 19, grecko-francuskiego producenta i DJ-a, występującego jako Dimitri from Paris. Album zatytułowany jest „Sacrebleu” i – co fajne – korzysta z muzyki filmowej z lat 50′ i 60′ („Śniadanie u Tiffany’ego”, „La Dolce Vita” etc.) Z tego albumu na dobranoc bardzo udany singiel „Sacre Francais”, może znowu zbyt skoczny jak na dobranockę, ale w takim razie będzie na dzieńdoberek 🙂
Snów o francuskiej modzie i winie. I może o bagietkach. Czy pani tańczy, moja panno? 😉
Pięknie i wesoło na pogodny ( lub nie) poranek ! Bagietki tuczą…. zwłaszcza z masełkiem 🙂
A tymczasem zapalę już lampkę……
Dzień dobry
Poczytałam o tych krokodylach… Ciekawe 
Witajcie!
Już piątek! Może nasze pomocne panie wreszcie odetchną? Oby…
Oby! Szczególnie Skowronek, którą coraz mniej tu widać
Kawy, kawy… bez kawy człowiek niemrawy
Dzień dobry …. od rana lirycznie bo…..
no tak, pada śnieg i po raz pierwszy jest biało i… niestety ślisko …
Dawno tego nie słyszałam… A u mnie jak zwykle, choć obiecują opady śniegu już od kilku dni. I jak tu wierzyć politykom, jeśli nie można wierzyć nawet synoptykom?
Dzień dobry, już kaducznie przeszła dziewiąta, co niechybnie oznacza, że dzisiaj nieco zaspałem. Nic się jednak strasznego nie stało, kawa z ekspresu pochłonięta w ekspresowym tempie i zaczynam odżywać.
Dzień dobry 🙂 Miasto w śniegu, dziwnie to wygląda 🙂 🙂
Uciekam do pracy, będę po południu!
Przed weekedowe dzień dobry
U mnie za oknem rzec by można początek wiosny. Piękne słońce i topniejące w nim resztki śniegu. Temperatura odczuwalna o wiele wyższa niż pokazuje zaokienny termometr. Jak nic maj się zbliża
Maj, ale wcześniej Wielkanoc
Jak ten czas leci…
Nie da się Bożenko niestety ukryć….
Dzień dobry
Czyżby to już koniec tygodnia/miesiąca?
A tak, w niedzielę już luty!!! Wierzyć się nie chce, dopiero były swięta
Dzień dobry


Zapraszam na nowe pięterko
Pierzaste już się chyba trochę „opatrzyły” i czas zmienić kąt patrzenia