![]()
Rozkaz wydany 20 sierpnia 1807 roku
dla oficerów
Suzdalskiego Pułku Muszkieterskiego
W związku z zaproszeniem na bal, który wydaje polski książę Sanguszko, rozkazuję oficerom być ubranym w nowy mundur galowy.
Na bal do polskiego księcia należy zjawić się dokładnie o 8 godzinie wieczorem.
Po przybyciu należy sprawdzić swój mundur, aby nie było
widoczne gołe ciało w miejscach kuszących.
Po wejściu do sali nie wolno na podłogę smarkać, należy mieć przy sobie czyste chustki.
Nie należy pisać na ścianach salonów sprośnych rzeczy ani rysować kuszących części ludzkiego ciała.
Po zjawieniu się polskich kobiet, prowadzić się jak najbardziej skromnie.
Tyłkiem do twarzy kobiet nie wolno się odwracać, podczas rozmowy z pięknymi szlachciankami rąk w kieszeniach nie wolno trzymać ani ruszać swego członka.
Podczas tańców nie wolno podstawiać damom nóg, aby te padały, nie wolno ich sobie na kolanach sadzać i macać za tyłek.
W bufetach nie spijać się, nie spluwać po kątach i smarkać przy pomocy palców. Podczas kolacji za stołem nieprzystojnych słów nie wymawiać i pod stołem obok siedzącym damom nie należy wkładać członków w ręce. Po kolacji nie wychodzić srać na balkon, a korzystać z przeznaczonych do tego miejsc.
Przy pożegnaniu ukłonić się trzykrotnie na francuski styl i w ogóle na balu prowadzić siebie dostojnie, jak przystało na rosyjskiego oficera.
.
Podpisał
Dowódca pułku, pułkownik Zorubliow




Dzień dobry !
Bardzo mi się spodobał ten rozkaz i postanowiłam się nim podzielić ! Tak to jest, gdy ” carski oficer” kojarzy się z wytwornymi manierami 
Hmmmm… ” podczas rozmowy z pięknymi szlachciankami…” a z niepięknymi można ???
Widocznie uznał, że na balu tych mniej pięknych nie będzie
Ostatecznie Polki są znane z urody


A może według zasady, że po alkoholu wszystkie kobiety są piękne…
„Wzgórza Mandżurii – Senator pisał o Szatrowie i jego pieśni poświęconej poległym żołnierzom….
Ale w Jego wykonaniu więcej mi się podoba
No to …. Kurier carski
Kiedyś ten film oglądałam, ale go prawie nie pamiętam… pamiętam tylko, że strasznie mi się podobał

Więc pamiętasz tyle co ja
Film jest na YT, można sobie zrobić powtórkę z rozrywki
Dzień dobry


Ale się uśmiałam czytając ten rozkaz
I sama nie wiem który fragment jest najśmieszniejszy. Balkon? Czy to malowanie po ścianach? A może macanie i sadzanie na kolanach?
Przykro mi tylko, że nie brałam udziału w urodzinowej imprezie
Myślałam, że sobie odpocznę przy komputerze na imprezce. Nie dane mi było
Synek ma przykurcz ścięgien szyjnych i koniecznie chciał iść do lekarza. Oczywiście trzeba było go zawieźć, bo sam nie da rady… Wyjechaliśmy przed 11, wróciliśmy przed 14. A obiad jeszcze w lesie
Synek łyknął przepisane tabletki i poszedł spać (bo całą noc nie spał), a ja do garów 
Imprezowicze poszli spać… Dobrze, że chociaż na pociechę nowe pięterko mi zostało

Rano obleźliśmy z małżonkiem trzy sklepy i wróciłam padnięta (jak to po zakupach)
Zanim przygotowałam wszystko, zanim zjedliśmy i zanim posprzątałam bałagan, który zrobiłam gotując… no to już 18
Zdrówka synkowi życzymy !
Małżonek ogląda mecz hokejowy w telewizorni… „Nasi” grają… Nie oglądam, bo ten krążek jest za mały i nie widzę czego tak po tym lodowisku latają

Dostała też od nich koszulkę z numerem i nazwiskiem Sharpa (taka koszulka kosztuje $200). Zaproszona też była na mecz. Płakała ze szczęścia… ja też, ale ze wzruszenia
W sumie to miłe, gdy ludzie, którzy są sławni, spełniają takie skryte marzenia chorych dzieci. Wiem, że w Polsce też robi się to coraz bardziej popularne. To jedna z tych rzeczy, którą uważam za pozytywnie przeniesioną na polski grunt. Dzieci nieuleczalnie chore, skazane na śmierć… niech chociaż mają jakąś radość, odskocznię od myśli o śmierci… 
Ale jedno zwróciło moją uwagę. Na każdym meczu, granym przez Blackhawks w Chicago, spełniają marzenie jakiegoś chorego dziecka. Dziś była Krystyna. Może dwunastoletnia dziewczynka, która urodziła się niewidoma. Wyglądała też na dziecko z zespołem Downa. Sharp (jeden z czołowych zawodników) odwiedził ją w domu. Muszę przyznać, że miałam łzy w oczach, gdy to dziecko tuliło się do niego i pytało matki, czy na pewno robi im wspólne zdjęcie
Czuję się strasznie padnięta


I najchętniej poszłabym spać
Tylko jak się położę o tej porze, to potem o północy oczy w słup i do samego rana będę się męczyć
Muszę to jakoś przetrwać… jeszcze chociaż ze dwie godzinki…
Synek wstał i czuje się znacznie lepiej
Czyli lekarstwa pomogły
Jeszcze go ciągnie i nie całkiem przestało boleć, ale jest znacznie lepiej. Prawdę mówiąc, to nawet nie wiedziałam, że są na tą przypadłość jakieś leki.
Zawsze rozgrzewaliśmy bolącą część szyi i po kilku dniach przechodziło… Czasy się zmieniają, leczenie też 
Dzień dobry
Ale się uhahałam, czytając dzisiejszy tekst
Wspaniały!!!
” podczas rozmowy z pięknymi szlachciankami rąk w kieszeniach nie wolno trzymać ani ruszać swego członka.” No i na podłogę nie smarkać
Witajcie!
Pułkownik Zorubliow potrafił zadbać o wychowanie swoich żołnierzy! Nie to, co dziś…
Witaj Ukratku
!”Prowadzić się dostojnie, jak przystało na rosyjskiego oficera …… ” jak to brzmi dzisiaj ?
Dzień dobry! Pan pułkownik przynajmniej dbał o image carskiego oficera 🙂
Niestety od razu zmykam do pracki. Do zobaczenia po południu.
Witaj i żegnaj Pracusiu !
Dzień dobry 🙂 Widać pułkownik dobrze znał zwyczaje swoich oficerów skoro je tak detalicznie wymienił :)))
Cześć Miśku ! Suzdal – mała miejscowość, kto wie, gdzie się panowie oficerowie spotykali 🙂 Na petersburskich salonach raczej nie ….
Kto wie, może na petersburskich salonach istniał zwyczaj podawania pomocnej hmm „dłoni” damie pod stołem 🙂

Dzień dobry
! Zmieniają się czasy i obyczaje…..najwyraźniej panowie oficerowie częściej bywali w domach nie całkiem prywatnych… stąd te panie na kolanach czule poklepywane 🙂 
Krąży ten rozkaz po sie
ci, kto da głowę za jego autentyczność ?
Myślę, że autentyczność jest bardzo prawdopodobna.
Dzień dobry
Obśmiałem się jak norka
Po dojściu do siebie stwieredziłem, że widocznie pułkownik znał swoich ludzi i wiedział jak (nie)potrafią się zachować stąd rozkaz powyższej treści. Ciekawi mnie bardzo jak w rzeczywistości wyglądał ów bal (może ktoś znalazł w sieci pamiętniki XX.Sanguszków lub innych zaproszonych gości).

Witaj Krzysiu 1 Znalazłam w Viki 62 pułk suzdalski piechoty stacjonujący w Mońkach….Pułk powstał w 1700 r. rozformowali go w 1918…. Szacowny był, jak widać 🙂
To on w naszych stronach stacjonował?
Mońki (Podlasie) to strony rodzinne moich przodków 😀
A tak przy okazji ciekawe jak przebiegały jego dzieje kilka lat później (1812) podczas wyprawy Napoleona na Moskwę. Tym bardziej że przynajmniej jeden z Sanguszków (Eustachy Erazm) walczył wtedy po stronie Napoleona (być może przeciwko Suzalskiemu Pułkowi Muszkieterskiemu)
A jednak książę Sanguszko z rosyjskimi oficerami tańcował ? Wielu walczyło po stronie Napoleona święcie wierząc w jego dobrą wolę odbudowania Rzeczypospolitej….
Nieodmiennie przypomina mi się sławne, choć późniejsze zdanie, że „Anglia nie ma wiecznych wrogów ani wiecznych przyjaciół, ma swoje wieczne interesy”… Jakoś dziwnie ufaliśmy ” przyjaciołom”…
.. ten cytat nie jest dokładny, ale sens… owszem 🙂
Przez większość dziejów mieliśmy strasznie „popapraną” historię.

Zwłaszcza w okresie napoleońskim: najpierw rewolucjoniści, potem cesarscy (napoleońscy) oficerowie, potem carscy (aleksandryjscy i nikołajewscy) generałowie…
Choćby gen. J. Zajączek
Przez wiekszość nie ! A ” popapranie ” sami sobie załatwiliśmy przy uczynnej postawie sąsiadów. No, ale ” złota wolność” bła ważniejsza niż zdrowy rozsądek i obrona WŁASNYCH interesów.
Niestety, historia nas niczego nie nauczyła. Dziś też więcej dbamy o cudze interesy niż o własne
Z kolei walc „Na sopkach Mandżurii” nieodmiennie zmusza mnie do smutnych reflekcji na temat bezsensu wojny (przynajmniej od czasu gdy poznałem okoliczności napisania tego walca)
Masz rację… walc brzmi szalenie romantycznie, a jest w istocie pieśnią żałobną:(
Jak wiele innych znanych utworów (choćby walc „Nad pięknym. modrym Dunajem” napisany ku pokrzepieniu austriackich serc po przegranej bitwie pod Sadową)
Piękne i wcale nie żałobne w warstwie melodycznej 🙂
Próbowałem znaleźć i wkleić „Gospoda junkiera” Bułata Okudżawy ale zabrnąłem „na manowce” i nie znalazłem piosenki
Szkoda, bo to bardzo a’propos rozkazu pułkownika…
Znalazłem jedynie to: youtoube Булат Окуджава – Песенка о юнкерах
ale bez linka? Ja znalazłam Żannę Biczewską i nie zdecydowałam się jej wkleić 🙂
W każdej armii świata obowiązuje jakiś kodeks honorowy , w tym również rosyjskiej .Zdarzyło się onegdaj , że pewien oficer towarzyszący rosyjskiej delegacji rządowej we Francji , w wolnych chwilach trafił do domu wszelakich uciech damsko – męskich .Po zakonczonym spotkaniu z uroczą Paryżanką , oficer szykował się już do wyjścia , kiedy dziewczyna zastapiła mu drogę i blagalnym tonem powiedziała : Paryń , a dziengi ? Oficer się spręzył w postawie na baczność i powiedział : Izwinitie Madam , ruskij sałdat dienieg nie bierot !! Jakby inaczej , nieprawdaż ?
Witaj Maksiu !
Prawdaż ! a dziewczyna poliglotka była…. 🙂
Dobry wieczór! 120% normy i jeszcze całkiem w formie, ale za to wieczór będzie jeszcze pracowity. Póki co jednak chwila oddechu, no a gdzie lepiej odpocząć niż na Wyspie?
No nie ma lepszych miejsc!
Odetchnąłem tak skutecznie, że zaraz idę się pomęczyć fizycznie na rowerku 🙂 ale jeszcze za chwilkę.
Tak się zastanawiałem, że w dowolnej XIX-wiecznej armii otyli to byli chyba tylko ci oficerowie, co się dekowali na tyłach, prochu nie wąchając? Albo ewentualnie w sztabie? Bo fizycznie każdy poza nimi musiał się nieźle napozasuwać!
To chyba zależało od tego, czy oficer trafił na czas wytężonych walk czy służbę dozorową albo i reprezentacyjną. Spokojna służba w odległym garnizonie, gdzie większość prac fizycznych załatwiali Szwejkowie itp. a i żarcia prędzej tym ostatnim niż oficerom brakowało – do tego jeszcze dodajmy nudę, którą można było zabijać obżarstwem i opilstwem…
Dobrze, że nie pracowali przed komputerem 😛
Zmykam, bo raz że kręcenie, a dwa, że małżonka przejmuje komputer…
Dekownicy w wojsku występują w różnych ” bojowych ” sytuacjach .Kiedyś podczas bitwy młody oficer poderwał żołnierzy do ataku okrzykiem : Naprzód orły !! Żołnierze ruszyli do boju ,a oficer obejrzał się i widzi , że dwóch szwejków siedzi nadal w okopie i pyta : a wy co ? My nie orły panie poruczniku ,powiada jeden ,my Lwy . Ja jestem Lew Blumen , a kolega Lew Stein !!
No i mieli rację, że nie ruszyli
Dobry wieczór



Wiedźminko ten rozkaz to istna „perełka”
Dobrze mi zrobiła taka dawka śmiechu, zwłaszcza w poniedziałkowy (chociaż dzisiaj bardzo miły) wieczór…. uchichrałam się nieprzyzwoicie
„…sprawdzić swój mundur, aby nie było
widoczne gołe ciało w miejscach kuszących…”
„Tyłkiem do twarzy kobiet nie wolno się odwracać..”

Popłakałam się … ze śmiechu
Co zdanie, to śmieszniejsze. Ten rozkaz to naprawdę prawdziwa perełka
Bry wieczór
😀 Niech żyje bal!! 😀 Drugi raz nie zaproszą nas wcale… 😀
Basik dzie Ty znalazła ten rozkaz…
A tak ogólnie, to jednak jestem zmęczona i se idę. Albo płynę.. wyłożyć się.. Dobrej nocy 😀
PS Jak przeżyjemy z Księżniczką styczeń, to znaczy, że żyć będziemy!! Jeszcze długo…
Przeżyjecie i żyć będziecie Skowronku
Eh, to moje gadulstwo… okropnie męczące, wiem ..

Skowroneczku, damy radę ! Bo jak nie My to kto..???
I tak trzymać dziewczyny !
!

Tee… Księżniczko??!!


To był dialog szkoleniowo-informacyjny
Jestem z powrotem i zaraz siadam do pracy!
Koniec kręcenia? No to zmiana warty. Ja dostojnym krokiem udaję się pod kordełkę. Dobranoc.
Spokojnej nocy 🙂
Dzień dobry Państwu, tu program piąty radia Madagaskar. Minęła godzina 22:00, toteż nadajemy dobranockę.
Dzisiaj ballada amerykańskiego barda Boba Segera, uznawanego nie tylko za znakomitego rockmana (należy do Rock n’Roll Hall of Fame), ale także kontynuatora tradycji folkowej. Że ballada, to nic dziwnego, ponieważ to faworytny gatunek Segera.
„Against The Wind”, ooooczywiście ze ścieżki dźwiękowej „Forresta Gumpa”, spokojny i refleksyjny, w sam raz na dobranoc, a poza tym z tamtych lat.
Snów o tym, że warto czasem pożeglować pod wiatr.
I bardzo dobrze… refleksyjnie oddalę się na paluszkach zapalając uprzednio lampkę 🙂
Dobranoc…
Przyznam, że spore mam wątpliwości względem tegoż tekstu autentyczności. Nie idzie nawet o styl, czy takie nagromadzenie cech i zachowań utwierdzających każdego Polaka w przekonaniu o tem, że Moskale to dzicz i barbaria, że aż się prosi pytanie, czy aby tego właśnie taki ktoś nie pisał… Moje wątpienie w pierwszej mierze z tego się bierze, że w tem czasie Sanguszków w grę wchodzić mogło jedynie dwóch, obaj z linii kowelskiej. Pierwszy, Hieronim Janusz, był wówczas człekiem 64-letnim, co ówcześnie oznaczało starca nad grobem (pomarł w 1812). Nie mówię, że taki balów wydawać nie mógł, jeno że ten konkretny był targowiczaninem pełną gębą, figurował na liście płatnych zdrajców posła Bułhakowa, od 1793 zaś był rosyjskim generałem i nie sądzę, by nie znał obyczajów swych przyjaciół, a w każdym razie by się rosyjski pułkownik tak okrutnie przed niem ceregielił… Wtóry, syn poprzedniego, Eustachy Erazm, człek wielgiego patryotyzmu i odwagi. Wojował z Moskwą w 1792, pod Zieleńcami na Virtuti Militari zasłużył, pod Markuszowem samego xiążęcia Pepiego z poważnych salwował tarapatów, co mu chyba w krew weszło, bo dwa lata później ocalił życie Kościuszce pod Szczekocinami. Po klęsce powstania i on postąpił na służbę rosyjską, dla ratowania majątków na Wołyniu przed sekwestrem i takoż nie sądzę, by go obyczaje oficyjerów jako szczególnie bulwersować w 1807 miały, ale też i nie sądzę, by był skłonnym dla nich balów wydawać, osobliwie, że rzecz by się miała ledwo w miesiąc po pokoju w Tylży.
Kłaniam nisko:)
Witaj Wachmistrzu !
Ja też mam wątpliwości co do autentyczności tego rozkazu, co zaznaczyłam…… Krzysztof z Gdańska powiada, że dobrze byłoby zerknąć do memuarów sanguszkowych, o ile takowe są….i byłoby jasne czy istotnie wydawali bale z udzialem rosyjskich oficerów. Bo wykluczyć tego się nie da….
Dzień dobry
Och, Wachmistrzu, nie wybrzydzaj 😉 Grunt, to dobrze się pośmiać, a o to przecież chodzi 
Dzień dobry, Bożenko i Maniu
Witamy serdecznie
Dzień dobry

Przepona wymasowana, z samego rana 😀
Jeno, jeszcze, patrzałki kaprawe
Pytanie ogólne; ktoś się wybiera na bal karnawałowy?? Bo popielcowa tuż tuż
Nie ma lekko… znikam, bo biurko się zawali od ciężaru. Oby do 28 stycznia.
Miłego i spokojnego Kochani 😀
Witajcie!
Dobra wiadomość dla Alli: to już tylko 8 dni!
A nie, nie, tylko cztery dni robocze i to w ukropie. Patrzę za siebie na regał z lekiem, bo teczek przybywa i przybywa, i końca nie widać…
Najpóźniej w poniedziałek listy muszą być gotowe 
Dzień dobry. Imć Wachmistrz stanął na wysokości zadania, jak historyk zawołany. Brawo.
Co naturalnie tekstowi w niczym nie ujmuje humoru 🙂
A teraz – kawa.
O, tak! Czas najwyższy na kawę
Bo bez kawy człek niemrawy 😉
Dzień dobry!
i
…ale wróce koło południa 🙂
No dobrze, rozruch oczu i tego, co za nimi, już nastąpił. Czyli można brać się do roboty…
Ależ sypie! Wielkie płaty śniegu.
A ja teraz już do popołudnia do pracki…
U mnie ani płatka śniegu, ale jest pochmurno, więc nie wiadomo co będzie dalej.
Dzień dobry 🙂 No to pracujemy sobie ku chwale górnictwa 🙂 🙂
Cóż chcesz Miśku – reformy są pożądane i oczekiwane pod warunkiem, ze dotyczą innych…. :Polska nierządem stoi” i chyba nam tak zostało….
Dzień dobry


i od razu
Ale dzisiaj ruch na hajbaju!
Pewnie potrzebna byłaby nowa wycieraczka, żeby pobudzić zapadających w zi
mowy sen….
Tiaa, kto se może pozwolić na zimowy sen, ten może.. Chlip…

Za to na drzemkę i owszem
Niestety nie udzielam się dziś w pełni, bo mam dalsze kłopoty z serwerem
Może i wycieraczka by się przydała, chociaż ta jest fajna i nie całkiem „zużyta”.
Niby kolejny odcinek „pierzastych” jest gotowy, ale jutro i pojutrze nawet nie wiem czy zajrzę na Wyspę. To co ze mnie byłaby za gospodyni?
A poza tym, ostatnio za dużo tych moich pierzastych, trzeba od nich trochę odpocząć, bo za szybko się znudzą

Ja na razie odpadam, bo ten tydzień mam tak zarąbany, że „taczki nie ma kiedy załadować”
Po co zmieniać to, co fajne i jeszcze niezużyte?
A ja właśnie jestem, wyrobiwszy 110% normy dzisiaj 🙂 w sumie podwyższyłbym normę, bo nie chcę być tym, co zawyża, a potem go flekuje koleżeństwo, które nie jest w stanie tyle zrobić. Zresztą co ja gadam, wszystko zależy od trudności zlecenia, poprzednie szło dużo wolniej – gdybym z poprzedniego nastukał tyle, co dzisiaj, to to by nie było 110% tylko 160% bez mała.
Pracuś z Ciebie Quacku
Dziękuję bardzo. Tym razem pracuje mi się wręcz z przyjemnością, więc nie jest to szczególnie trudna sprawa, co z kolei pozwala mieć nadzieję na szybsze zakończenie 😀
Na chwilę wybywam.
Ot, nie było mnie i już jestem.
Coś jak ruski cud pierwszego rodzaju, tylko a rebours…
Ja znałem wersję amerykańską:
Prawo teama: było – ni ma.
Znaczy że jak zaczniesz czymś częstować w większej grupie, to to coś błyskawicznie znika 🙂
Stara maksyma ubogich palaczy: najlepiej smakują „cudzesy”…
Nie tylko ubogich. Gdy jeszcze paliłam i w pracy mi zabrakło, to też paliłam „cudzesy”
No proszę, jakie fascynujące doświadczenia mnie niepalącego ominęły! 😉 faktem jest, że nauczyłem się chodzić „na papierosa” z palącymi, bo w każdej firmie tam właśnie można się było dowiedzieć najważniejszych rzeczy odnośnie funkcjonowania firmy, decyzji szefostwa etc.
Ja się nauczyłam palić w pracy, właśnie dlatego, że chodziłam z palaczami do palarni bo tam kwitło życie towarzyskie.
A ja nauczyłam się palić jako nastolatka
Co najśmieszniejsze, na obozie harcerskim. Był to obóz wędrowny połączony z kursem dla przybocznych. Kurs zaliczyłam i przy okazji nauczyłam się palić. 
Kiedyś palił „Sporty”, potem „Popularne”, co na jedno wychodziło
Bo wiele lat temu ktoś doszedł do wniosku, że niemożliwe jest nazywanie papierosów „Sport”… 
Co prawda palaczem byłam od urodzenia, bo mój ojciec kopcił po dwie, trzy paczki dziennie. W zasadzie cygarniczki z ust nie wyjmował. A jak mu się jeden papieros kończył, to niemal natychmiast zapalał następnego.
Są jeszcze inni od „cudzesów”… niektórzy się odzwyczajają od palenia… swoich. Moja była wspólniczka właśnie na takiej zasadzie rzucała palenie. Nie kupowała, żeby nie kusiło, ale co chwilę mówiła, żebyśmy szły zapalić. Cierpliwie to znosiłam do czasu… któregoś dnia powiedziała mi, że powinnam kupować mentolowe, bo te moje jej nie smakują i są za mocne
Poradziłam jej, żeby sama sobie kupiła to co lubi, bo ja mięty w papierosach nie znoszę i nie mam zamiaru zmieniać swoich przyzwyczajeń
Obraziła się na mnie, ale to jej pomogło, bo faktycznie przestała palić 
Długo uczyłam się palić:) i równie długo wyzbywałam się tego nałogu 🙂
To prawda, nauczyć się łatwiej niż odzwyczaić. Rzucałam dwa razy, ale za drugim razem już definitywnie i prędko. Opracowałam sobie sposób, który mi pomógł.
Czas kręcenia nadchodzi…
Pokręcono uczciwie, kalorie spłoszono i powrócono do komputera.
Więc jak zwykle, na mnie czas…
Dobrej nocy wszystkim życzę
Jestem podobnym do Pań grzesznikiem papierosowym , ale w biurze w którym pracowałem ,zrobiłem z pudełek papierosowych firanę w jednym z okien . Róznokolorowe pudełka nanizane na nitki ,poruszały się wokół osi , co przy odpowiednim oswietleniu dawało ciekawe efekty wizualne . Bywało , że gapie z ulicy podglądały co to za obrazki obracają się w oknie . Mozna było oczywiście zawiesić normalną firankę , ale był to czas , kiedy wszystko było okazyjne ….
Trafił mi się kiedyś do przeglądu czy naprawy komputer nałogowego palacza. Po otwarciu obudowy widać było na wewnętrznych ścianach obudowy brunatne smugi, biegnące od szczeliny napędu dyskietek (koło którego zwykł był trzymać popielniczkę) w kierunku wentylatora. Napęd, jak się domyślacie, czytał kiepsko 😉
Mój znajomy, profesjonalny fotograf, nigdy nie pali w domu. Właśnie ze względu na sprzęt. Z drogo kosztował, żeby go spaprać dymem i popiołem. Na papierosa wychodzi przed dom, chociaż mieszka sam i nikomu z domowników ten dym by nie przeszkadzał…
Oj, firana. To zużycie musiało być spore…
Oglądałem kiedyś program TVP , w którym lekarz mówił o szkodliwości palenia . Swoje wywody demonstrował na żywym gołębiu .Najciekawsze było jednak zakończenie , kiedy kamera pokazała pana doktora ,jak poza studiem ,zapalał sobie „sporta ” Ja obecnie nie korzystam z tego upodobania ,chociaż czasami zdarza się , że zapalę papieroska .
Na studiach zdarzało się, że brałem zapalonego papierosa do ust, starając się nie zaciągać i „paliłem” „dla towarzystwa”. Może z 6-7 razy. Nigdy mi się nie spodobało.
To nie wiesz, że lekarze namawiają do rzucenia palenia, ale sami kopcą jak parowozy. Jak kiedyś takiemu specjaliście zwrócono uwagę, że przecież namawia ludzi do niepalenia, a sam to co? To odpowiedział zapytaniem „Czy drogowskaz, który pokazuje drogę biegnie za tobą, czy przed tobą? Nie!!! On tylko pokazuje…”
Dobranocny czas.
Dawno nie było mojego ulubionego Vollenweidera, no to będzie. Z ostatniej płyty należącej do „trylogii”, która wyniosła szwajcarskiego harfistę do sławy („Behind the Gardens”, „Caverna Magica”, „White Winds”) jeden z najbardziej charakterystycznych tematów – powoli rozkręcająca się „Szklana sala” („Glass Hall”). Do powracających tematów Vollenweidera należą żywioły, tutaj niewątpliwie – powietrze.
Snów o locie gdzieś wysoko, tak wysoko, żeby nie odezwał się lęk wysokości…
Vollenweider wokalny ? Przyznam, że słyszę ten utwór po raz pierwszy….. no to jeszcze raz
Lekko zadziwiona zapalam lampkę … na dobranoc
Też obejrzałam i wysłuchałam… Zdjęcia są cudne, szczególnie podobają mi się góry w chmurach…
Dzień dobry
Poczytałam sobie to, co pisaliście o paleniu. Najbardziej podobało mi się to o fotografie, który wychodził na papierosa żeby nie niszczyć swojego sprzętu, bo jest za drogi. Tak sobie pomyślałam, że swoje zdrowie palacze oceniają niżej od jakiegoś urządzenia
Jak to dobrze, że już nie palę… 
Dzień dobry! Kawa się nadawa; może i gorzała lepiej działa, ale nie o tej porze 🙂
Witaj Kwaku !
„Fioletowa krowa” pod ręką ? 🙂
Witajcie!
Gdy rano wyszedłem z domu, zaniepokoiła mnie straszna mgła. Po namyśle postanowiłem jednak przeczyścić okulary…
Jednak można walczyć z przeciwnościami losu!
Tetryku, jesteś Wielki. Jakże często szukamy problemu gdzieś daleko, podczas gdy jest on tuż przed nosem!
Witaj Ukratku…. przydałyby się wycieraczki w okularach… zwłaszcza gdy jest zimno 🙂
Może kawy?
Jeszcze jedną? To już wirtualną 🙂 rano pijam naprawdę mocną.
Fakt, trochę późno zaproponowałam
Zmykam popracować!
Owocnej i miłej pracki życzę
Ogólnopolskie DzięDobry :))
Witaj Stateczku
Mglisto i wilgotno, na szczęście dłuższy dzień już mamy :))
Niedługo godzina nam przybędzie. Na południu dziś dzień jest dłuższy o 45 minut, a na północy 55 minut, Wiosna idzie
Widziałem, była w granatowym płaszczu ortalionowym i żółtych kaloszach :))
Witaj Stateczku!.. a na głowie miała czerwony berecik?
Z granatowym pomponikiem?
Pomponik był fioletowy, pożyczony od krowy :)))
Dzień dobry ! Heeej, kto zmieni wycieraczkę ?
Poranna, masz patent na Waligórskiego….
Nie ma sprawy, zaraz coś wysmażę.
Dzień dobry, pytanko z gatunku smoczych (przepraszam Wiedźminko)
– czy ktoś reflektuje na Katar, Solaris i Niezwyciężonego Lema, Mercedesa-Benza Huelle, Modlitwę żaby de Mello, albo Piątą Górę i Na brzegu rzeki Piedry Coelho? 🙂
Względnie Żukrowski, Paukszta, Kuropieska, Fleszarowa w stanie marnym i trochę babskiej w dużo lepszym? 😀
Słownik łacińsko-polski? 😀
Słownik polsko-łaciński !!! Mój zaginął przed laty, zaraz po tym jak zdawałem maturę z języka łacińskiego. De Mello to taki Terlikowski w wersji soft :)))
…czyli jeden i drugi niestrawny 🙁
hyhy, ten jest z 1957 roku i wprawdzie nie do matury, ale parę lat go mordowałam 😉 poważnie chcesz?
Muszę opróżnić pilnie półki i na razie niewiele zdołałam odstawić bez żalu (lub prawie) od piersi 😉
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/picasaweb.google.com/113257504223739349315/Ksiazki?authuser=0&authkey=Gv1sRgCJnE5d65zsaymwE&feat=directlink
Znam ten ból… i współczuję.
Witaj Bezetko
! Nadmiar książek wynoszę do pobliskiej biblioteki…może Twoje się tam przydadzą ?
Zazwyczaj też to robiłam i naprawdę sporo tam oddałam. Jednak odkąd zmieniła się obsługa… wystawiam w kartoniku za płot. Tylko właśnie leży śnieg 😉
.. a to dziwne, książki im wadzą ?
Dzień dobry

Bezetko chętnie bym wziął „Mercedes-Benz” Huelle, „Piątą Górę” i „Na brzegu rzeki Piedry” Coelho, bo ich nie czytałem (a dużo dobrego o tych książkach słyszałem).
Słownik łacińsko-polski też chętnie przyjmę, bo czasem bywa potrzebny a w razie czego mogę przekazać dalej koleżance (nauczycielce łaciny). Pozostałe mógłbym (w razie czego) wziąć z myślą o przyszłej bibliotece osiedlowej na terenie Młynisk, jednak jej plany są tak niesprecyzowane, że jeśli masz lepsze ręce do przekazania, to się nie będę narzucał 😀
W mojech hierarchii wartości wyrzucanie książek to grzech, więc zawsze je zbieram, nawet gdy nie bardzo mam gdzie umieścić.
Popieram Cię Krzysiu. Też mam dużo książek i nie wyobrażam sobie którejkolwiek z nich wyrzucić. Wkurza mnie też jak widzę, że ktoś książek nie szanuje. Kiedyś należałam do biblioteki i widziałam zagięte rogi, podkreślenia, plamy, a nawet wydarte kartki. To zbrodnia…
To chyba bym oberwała po głowie 🙂 Ja z książkami jem, śpię, kąpię się, podróżuję… Co kilka-kilkanaście lat część wymieniam, bo są zaczytane do imentu, zwłaszcza, że niektóre pochodzą z wybrakowań bibliotecznych i antykwariatów (te już na przykład do biblioteki wrócić nie mogą 😉 ) Gdy dostałam kiedyś pracę w księgarni – byłam w takim amoku, że robiłam sobie listy, by całej wypłaty nie przepuścić na miejscu 😀 tyle nowych, ślicznych, nie rozlatujących się książek!
Bezetko!
Odbierz pocztę!
eeee, którą? 🙂 na dziecko proszę, bo do drugiej nie mam hasła.
Ja ma tylko Twoją blogową. Ale zaczynam szukać innych dostępnych adresów 😀
Wstaję rano więc z tym nie ma problemów, przy czym jutro od rana jestem w rozjazdach – Tczew, Kościerzyna.
Najlepiej się umówić telefonicznie
Krzysiu – to ja bym chętnie wywiozła Ci z karton lub dwa tych w dobrym stanie, a te gorsze pewnie pójdą pod ten murek – nie wiem, czy ludzie biorą do czytania, czy do palenia, bo schodzą nawet najbardziej rozlatujące się i poklejone 🙂
Problem w tym, że muszę poprzenosić to wszystko w ten weekend i chętnie pozbyłabym się już albo w następny…
O, a co to za książki Lema? B. lubię tę serię, oprawa w płótnie, bardzo solidna, szyta, nie do zdarcia.
Tam gdzieś wyżej wymieniałam – Solaris i Niezwyciężony, a druga to Katar. Ale obie już zaklepane w Gdańsku przez FB 🙂 Fleszarowa i Paukszta też, a nie spodziewałam się takiego popytu na słownik nie pierwszej młodości 😀 Resztę wcisnę Krzyśkowi i pierwsza partia za mną 😀
Nie ma problemu, przy czym nie wiem, czy dam radę załatwić transport (swojego samochodu nie mam, służbowego używam, jak mam akurat kurs w pasującym kierunku. 😀
Jeśli tylko wcześnie wstajesz, to z transportem też nie będzie problemu 😉
Pięterko wybudowane, serdecznie zapraszam