Cyranka modroskrzydła.
Ten niewielki ptak z rodziny kaczkowatych zamieszkuje północną część Ameryki Północnej, a zimuje w jej południowej części, chociaż niektóre osobniki potrafią przelecieć ocean i można je spotkać nawet w Chile i Argentynie. Widywano je też w Anglii i Irlandii. Do Polski zalatuje sporadycznie.
Można je spotkać na małych stawach i jeziorkach. Lubią wodę spokojną, także jeśli nawet wybierają rzeki, są to te o spokojnym, powolnym nurcie. Na ogół gniazdo buduje w pewnej odległości od wody, w wysokich trawach prerii. Widywano gniazda zbudowane nawet o milę od najbliższego akwenu. A to bądź co bądź 1,6km. Nie wiem czemu na polskiej Wiki pisze, że gniazda są w pobliżu wody?
Samica wysiaduje jajka ok. 18 dni. Sama też zajmuje się potomstwem. Ptaki te są zagniazdownikami, czyli młode zaraz po wykluciu opuszczają gniazdo. Usamodzielniają się po 35-44 dniach. Czyli dość szybko.
Lubi zalewiska i bagna, bo może na nich znaleźć ulubione trawy, ale nie tylko. W zasadzie żywi się roślinnością, ale często urozmaica dietę skorupiakami, mięczakami i insektami. Czyli je co się pod dziób nawinie…
Muszę przyznać, że do tej pory spotkaliśmy te kaczki tylko dwa razy. Jakoś nie możemy na nie trafić. Może dlatego, że są dzikie i nieufne. Unikają ludzi i ich osiedli.
Cieszę się, że udało się nam je „ustrzelić”…
Mogę jedynie dodać, że u cyranki modroskrzydłej zaznacza się wyraźny dymorfizm płciowy…
Nurogęś.
Zamieszkuje chłodne strefy Eurazji i Ameryki Północnej. W Polsce bardzo nieliczny ptak lęgowy, głównie na północy i zachodzie kraju; liczniej zimuje. Poza okresem lęgowym widywany jest nad wybrzeżem Bałtyku, dość liczny nad Pilicą. Coraz liczniej widuje się go również na południu. Całkowitą liczebność szacuje się na 900–1000 par.
Samiec w szacie godowej (od grudnia do maja) ma głowę i górną część szyi czarną z zielonym, metalicznym połyskiem, pióra na głowie tworzą zaokrąglony czub na karku (lepiej go widać z boku). Na piersi nieraz lekki łososiowy nalot, początkowo intensywny, a zanikający wiosną. Co ciekawe, ten różowy odcień znika u ptaków zestrzelonych i na okazach wypchanych.
Nurogęś wybiera czyste wody w lasach lub górach. W mętnej wodzie nie są w stanie zobaczyć zdobyczy. Żywi się głównie rybami, ale jako uzupełnienie diety zjada również mięczaki, skorupiaki, owady i ich larwy.
Na gniazdo zajmuje dziuple dzięciołów. Zdarza się, że samica składa jaja w tym samym miejscu, co podgorzałka krzykliwa, przy czym wówczas jedna z dwóch samic wysiaduje wspólne jaja. Młode po wykluciu i obeschnięciu wyskakują na ziemię i podążają za matką do wody. Nawet dwudniowe maluchy świetnie nurkują i samodzielnie zdobywają pokarm, a kiedy się zmęczą, wdrapują się na grzbiet samicy. Oczywiście nie od razu są w stanie złapać rybę, ale skorupiaki, owady, czy mięczaki mogą już zdobyć same.
Część nurogęsi jest wędrowna, to te z rejonów, gdzie woda zamarza.
W Polsce nurogęś jest objęta ochroną gatunkową.
Mogę jedynie dodać, że czasami, jeszcze na zimowiskach, samice zachęcają samców do kopulacji, ale samce nie reagują na te zaloty. Dopiero na lęgowiskach… A ja się zastanawiałam czemu samiec płynie normalnie, a samica to tylko jakby kreska na wodzie…
O wyraźnym dymorfizmie płciowym nie pisałam, bo nawet na pierwszy rzut oka widać jak bardzo samiec i samica się różnią od siebie 😀




Kolejne dwa kaczkowate. Proszę się z nimi zapoznać. Przynajmniej te na zdjęciu nigdzie nie uciekną
Ja nie wiem, wypychasz te ptaki, że tak ładnie pozują? 🙂
Tak, szczególnie te w locie są wypchane
Te są przybite do patyków 🙂

O czapce niewidce to słyszałam, ale żeby patyki niewidki?
no to wiszą na żyłkach
A poza tym to wcale nie są aż takie piękne zdjęcia. Jak mi kiedyś jeden fotograf napisał – gdyby to on fotografował ptaki, to widać by było każde piórko!!! U mnie często ledwo widać co to za ptak
jedna wysiaduje wspólne jaja, a druga czeka przed gniazdem i zabiera wyklute, czy po wykluciu mają też wspólną matkę?
Piękne są…
Nie napisali tego wyraźnie. Może po prostu wysiadują je na zmianę, a potem każda swoje zabiera? Ale może też być, że po prostu jedna z nich traktuje całe towarzystwo jak swoje… nie mam pojęcia.
Odmeldowuję się na godzinkę, bo mój partner w grze się niecierpliwi, ksywa Jesús bajado de la cruz, czyli z krzyża zdjęty, a myślałem, że to ja mam dziwaczny nick 🙂 🙂 🙂
Twój nick jest jak najbardziej normalny i miły
Niektórzy mają prawdziwie porąbane nicki 
a w co grasz?
Teraz w Dead Island. F.E.A.R i czasem w Counter Strike`a jako snajper,albo młotkowy w wersji Global Offensive, resztę sobie odpuściłem, uwielbiałem ścigałki samochodowe 🙂 🙂
Misiaczku ! To złodziej czasu, uwierz Kurnik(owej) bywalczyni
O! To Ty Kopciuszku też grasz na Kurniku?
Nawet jak byliśmy w Polsce ostatnim razem, odwiedzaliśmy jego znajomych rozsianych po całej Polsce 
Nie to żebym ja grała, ale mój małżonek ma wielu znajomych i często tam przesiaduje
Ależ wierzę Kopciuszku, trochę mi się ta godzinka wydłużyła 🙂 🙂
I to nawet całkiem nieźle się wydłużyła, Misiaczku

Oj, zlodziej, złodziej 🙂 Na dwa lata kiedyś utknęłam w OGame, z mężem zresztą 😉
Inna sprawa, że do dziś cała grupa wspomina to z sentymentem i niejakim wzruszeniem – to też jakiś paradoks internetu 🙂
No proszę, odeszłam tylko na chwilę od kompa, a tu nowe piętro nam urosło
Ale poczytam jutro, dzisiaj muszę się ewakuować na godzinkę. Ale ostrzegam, jeszcze tu wrócę
Tamte było już tak przeładowane, że muliło mi strasznie
Bo na prawdę nasza Wyspa zmieni się w „kaczą wyspę”, a to nie byłoby dobrze. Trochę poezji, czy prozy też jest potrzebne do życia 
Uspokoję, że następne kaczkowate nie wcześniej niż za tydzień.
Muszę przyznać, że w co drugim opisie kaczkowatych piszą, że ta kaczka zakłada gniazdo w nietypowym dla tego gatunku miejscu, czyli w dziupli. A mnie się wydaje, że skoro połowa kaczkowatych je tam ma, to jakie to jest nietypowe?

U większości kaczkowatych samica sama zajmuje się małymi, bo w tym czasie samiec się wypierza. To też jest dla nich typowe. Chociaż takie gęsi, czy łabędzie zajmują się potomstwem wspólnie i jakoś samce się nie wypierzają w tym okresie.
Wróciłem cały pokręcony i już mnie zabierają sprzed komputera. Jedno Ci Miral powiem – po Twoich wpisach aż się chce patrzeć do góry (albo na wodę), czy czasem coś nie pływa, takie jak u Ciebie na zdjęciach.
Dziękuję, Mistrzu Q
Co wcale nie jest takie trudne, bo i tak wszyscy je lubicie.
A znajomych łatwiej rozpoznać w tłumie 
Staram się jak mogę zarazić Was miłością do ptaków. No, może niekoniecznie miłością, a tylko przyjaźnią
Wszyscy lubimy ptaki, ale niektórym dokuczają mewy. No cóż, gdyby mi za oknem o świcie wrzeszczały i zostawiały niemiłe pamiątki, też bym je chyba nie darzyła sympatią
Z drugiej strony, jak się pozna naturę takich ptaków, może można znaleźć jakieś wyjście, żeby zminimalizować ich działalność
A jak się nie da, to chociaż zrozumieć dlaczego tak robią. Może będzie łatwiej te niedogodności znosić? 
Powiedzmy…
Miralko, dzięki wielkie za kolejną część

A te rozczochrane samiczki są po prostu śliczne
I powtórzę kolejny raz, jako że już o tym wspominałam, że dzięki Tobie częściej zwracam uwagę i obserwuję pierzaste 🙂
Hmm, właściwie to nie tylko 🙂 Będąc podczas urlopu w Pradze zauważyłam pomnik. Nie wiem kto i dlaczego, nie zdążyłam zobaczyć, bo przewodnik popędzał 🙂
Wiesz jaka była moja pierwsza reakcja? : …. przecież to Nasza Miralka … 🙂
Kopciuszku, jesteś cudowna
Nie spodziewałam się, że mogę mieć swój własny pomnik
A tak poważniej mówiąc, to cały czas powtarzam, że powinniśmy na ptaki, czy zwierzaki w naszym otoczeniu więcej zwracać uwagi. Wiele osób nie tylko nie rozpoznaje ptaków, czy zwierzaków żyjących wśród nas, ale nawet ich nie widzi.
A jak się zna, chociaż trochę, to zawsze łatwiej, w razie potrzeby, pomóc im przetrwać…
Też prawda, ale teraz zamiast się uczyć je rozpoznawać, idę spać. Myślałam, że dłużej posiedzę, ale nie wyrabiam. Dobranoc
Z tymi rozczochranymi skojarzyła mi się Daisy od Donalda w stroju, hm, mocno domowym…
Właśnie teraz tak wyglądam, tylko bez papilotów
A pet w zębach też tkwi???
Bożenka przecież jest niepaląca
Trudno mi sobie wyobrazić Bożenkę wyglądającą w taki sposób 🙁 powiedziałbym nawet, że to niemożliwe.
Masz rację. Mam dość bujną wyobraźnię, ale Bożenki w takiej sytuacji i tak wyglądającej jakoś zobaczyć nie umiem
Bez papilotów i bez peta w zębach, ale w poranniku. Właśnie wyszłam z łazienki
Aha, Kopciuszku, usiłowałem namierzyć ten pomnik i coś więcej o nim znaleźć, ale udało mi się tylko tyle dowiedzieć, że stoi w jednym z zamkowych ogrodów na Hradczanach i przedstawia dziewczynę z gołębiem (co w zasadzie widać, z tym że gołębia już niekoniecznie).
Witajcie!
Wróciłem do domu, a tu tyle do czytania!
To już po Andrzejkach ?


Witaj Ukratku wieczorową porą
Byliśmy z wizytą poza miastem 🙂
W moim wieku i stanie wróżenie sobie z butów, które z nas (ja czy żona) pierwsze wyjdzie za mąż jest raczej bezcelowe!
To samo i u mnie. Co mam sobie wróżyć
A może wyciągnąć spod poduszki imię ukochanego? Jakby było inne niż mężowskie, to bym się dopiero musiała tłumaczyć

Eeee chyba nie, Mireczko. Twój mąż ma do Ciebie zaufanie i nie bezpodstawnie.
Śmieję się tylko
Bo gdybyśmy tak sobie wróżyli, to na pewno miałby ubaw, gdybym wyciągnęła inne imię niż jego. A czy myślisz, że gdyby on wylosował jakieś obce imię, to bym mu darowała?
Miałabym się z czego pośmiać
Po tylu latach razem znamy się jak łyse konie i możemy się bawić właśnie takimi głupotami. Tylko się nam już nie chce (to znaczy tych zabaw we wróżenie, żeby nie było) 
Można pomóc losowi i wrzucić pod poduszkę 10 karteczek z tym samym imieniem 😀
Pamiętam jak oszukiwałam los i 'sprawdzałam’, czy za drugim i trzecim razem wyjdzie mi tak samo, hehe.
Ja sobie nigdy nie wróżyłam, nie wierzę w te bajki. Przesądna też nie jestem. Gorzej gdy ktoś w to wierzy w takie gusła jak kot, drabina, baba z wiadrami i tym podobne. Może zadręczać siebie i innych
Wiesz, ja myślę, że wszystko się skądś wzięło 🙂 Nie wolno przechodzić pod drabiną, bo jak zbyt, hmmm, szeroka osoba przełazi, to może potrącić, drabina zleci na łeb i nieszczęście gotowe, a jeszcze jak na niej kto siedzi? 😀
Kot – jak przeleci drogę, niezależnie czy czarny, czy inny – lepiej zwolnić i popluć tam sobie za to ramię, a kot w tym czasie bezpiecznie ulicę pokona. Nierozjechany 😀
Baby z wiadrami nie kojarzę?
Podobnie podoba mi się wyjaśnienie chatek baby jagi – że jakoby w ten sposób nauczono dzieci, a i dorosłych, ostrożności wobec wiatraków-koźlaków, które obracały się właśnie na takiej kurzej nóżce, a długimi skrzydłami niejednego o łeb skróciły…
Zobaczyć babę z wiadrami ponoć przynosi nieszczęście 😆 Kot przed maską, niech lepiej sobie pójdzie. Ale co powiesz na to, że jak idziesz, a kot przebiegnie Ci drogę, to czekasz aż ktoś pójdzie przed Tobą, żeby przeciąć to nieszczęście, czy jakoś tak… Gdy byłam w ciąży, to teściowa mi mówiła, żebym nie wieszała prania na sznurze, bo będę mieć powiązany poród (nie wiedziałam co to znaczy). Ja oczywiście jej nie słuchałam i się nie oszczędzałam w niczym, a rodziłam tak, że wszystkie baby w klinice mi zazdrościły.
Pranie na sznurze tez łatwe 🙂 Sznur na ogół wysoko, a w ciąży nie powinno się podnosić rąk za dlugo, żeby nie omdleć, nie powinno się wieszać na przykład firanek 🙂
Baba z wiadrami nadal nic mi nie mówi, może to ma zapobiec w ogole noszeniu przez baby wiader, by się nie przeciążały? w końcu woda, czy tam węgiel na ogoł w nich bywające do lekkich nie należą 😀
A reszta – pewnie to tak obrasta wymysłami, by lepiej wplywac na wyobraźnię i nikt już nie pamięta co i czemu i po co 😉
Ja się już z Państwem pożegnam 🙂 Jutro muszę wcześniej wstać i wyruszyć do miasta (wojewódzkiego) żeby się zaopatrzyć w świąteczne dekoracje 🙂
Snów spokojnych i pięknych życzę
Piękne zdjęcia koliberków
Nawet jest pokazana ćma koliberkowa (1:12 do 1:16), czy też motyl koliberkowy, bo sama już nie wiem. Na tych latających to już w ogóle się nie znam i nie rozróżniam które to motyl, a które ćma
Są motyle nocne i ćmy dzienne. Naukowcy sami nie są pewni jak które motyle kwalifikować. A skoro oni nie bardzo wiedzą, to jak może taki dyletant się zorientować

Ćmy, które przypominają kolibry, to zawisaki. Sam się parę lat temu nabrałem na to, a to był fruczak gołąbek, taki jak na tym blogu – http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.logbia.republika.pl/fruczak.html
Chyba w ubiegłym roku pokazywałam zdjęcia takiej właśnie ćmy. Tylko kolorki były trochę inne niż u tego fruczaka. Też w pierwszym momencie pomyślałam, że to koliberek. Potem pomyślałam, że jakieś dziwne kolorki ma, a dopiero potem zauważyłam te czułki
Koliber na pewno takimi nie dysponuje. A kolibry widziałam już wiele razy. Co prawda nie mam za dużo ich zdjęć, bo skubańców ciężko jest złapać w locie, ale kilka zdjęć samiczek udało się zrobić
Samca nie mam na żadnym
A szkoda, bo w Illinois występuje tylko jeden koliber – rubinobrody. I jak sama nazwa wskazuje pod brodą ma piękny rubinowy „śliniaczek”. 
Byłem przekonany, że te czułki to jakieś fikuśne piórka na głowie 🙂 dopiero znajomy biolog po opisie sytuacji i daty (koniec sierpnia!) przez telefon wyprowadził mnie z błędu.
No tak, jak nigdy nie widziałeś prawdziwego kolibra w naturze, to spokojnie mogłeś się pomylić
Tym bardziej, że ta ćma jest rzeczywiście bardzo do kolibra podobna 
No to fruniemy do dobranocki.
Co jakiś czas w tym cyklu pojawia się nieco bardziej znany kompozytor. No cóż, taka bywa kolejność, był więc Bach, Haendel czy Telemann, to dzisiaj będzie Antonio Vivaldi. A ponieważ jest to on doskonale znanym skrzypkiem i kompozytorem, to może kilka faktów mniej znanych (jak komu, mnie na pewno). Po pierwsze, był księdzem (od 25 roku życia). Po drugie, był rudy (i nazywano go właśnie „rudym księdzem”). Po trzecie, miał astmę – niektórzy biografowie przypuszczają, że o mało na nią nie zmarł zaraz po urodzeniu (i był chrzczony w trybie przyspieszonym). Po czwarte, opowiadano o nim, że w trakcie odprawianej mszy potrafił pobiec do zakrystii, żeby zapisać ciekawy muzyczny temat.
A poza tym tworzył koncerty (około 500 – !!!) na skrzypce, flet i ogólnie – instrumenty smyczkowe, muzykę sakralną, sonaty, kantaty i 35 oper. Powiem tylko tyle – jak się nie ma rodziny na głowie, to można 😛
Dzisiaj na Wyspie będzie baardzo konwencjonalnie, ale i bardzo ładnie. Zgodnie z porą roku za oknem, z „Czterech pór roku” – „Jesień”.
Snów ciepłych i przytulnych, tak plusowych, jak minusowo w nocy za oknem!
Na temat muzyki pisać nie będę, bo „Cztery pory roku” są na tyle znane, ze komentarza nie potrzebują
Ale muszę powiedzieć, że szczególnie niektóre zdjęcia są cudne. Najbardziej lubię promienie słoneczne przebijające się prze chmury czy mgłę. 
Poranki z Polskim Radiem 🙂 Chociaż najbardziej lubię zimowe largo…
Poczytałem, jak zwykle z zainteresowaniem – i muszę już opuścić ponownie Wyspę. Dobranoc!
Dobranoc definitywna! Do jutra!
Dobranoc…. dorzucę jeszcze, że Vivaldi, mimo iż był księdzem – nie ” uprawiał liturgii” – nie miał czasu na odprawianie mszy , a i nikt tego od niego nie oczekiwał 🙂
Chyba czasami odprawiał te msze, skoro Mistrz Q pisze, że potrafił przerwać to odprawianie, żeby zapisać temat muzyczny, który mu właśnie przyszedł do głowy

Może początkowo odprawiał, ale gdy przerwał kilka razy, to mu zabronili tego odprawiania
Och, z tą mszą i lataniem do zakrystii to anegdota, nie pretenduję do nieomylności i wydawania jedynie słusznych opinii 😉
Dobranoc Wam
Śpijcie dobrze i spokojnie. Niech się Wam coś miłego przyśni 
już zapalona 🙂
Dzień dobry
Niedziela, ostatnia w tym miesiącu. Jutro już grudzień? Wierzyć się nie chce! Więc niedługo Wielkanoc 
Dzień dobry. W związku z imprezą Najjuniora będę biegał, więc będę dzisiaj jak za przeproszeniem zakonnica na pasach – pojawiał się i znikał.
Dzień dobry 🙂 Dobre i to, każdy przychodzi tu kiedy może. Mnie też po południu nie będzie jakieś 3 godziny.
Zaraz idę odebrać torcik…
Dzień dobry 🙂 Wreszcie trochę przymroziło 🙂 🙂
Tej, pożycz futro!
Zdarza mi się. Na fejsbuku non stop siedzę między poznańskimi znajomymi, to się zaś i udziela. A właściwie przypomina.
Też siedzę na fejsie, ale chyba gwary nie używam. Zaś potem mojego męża wszyscy poznawali, że jest Poznaniakiem. Nawet w Warszawie na Centralnym kupował w kiosku ćmiki, a w barze zamawiał pyry.
Kiedyś odprowadzałem dziewczynę w Warszawie na autobus właśnie z Centralnego i raptem słyszę „Tej, wiaruchna, to tyn autobus jest?” (ze wznoszącą, poznańską intonacją 🙂 ). Dziewczyna, która to powiedziała, była nie wiedzieć czemu bardzo zaskoczona, że wiedziałem, skąd jest 😀
Jeśli zna się gwarę, to można rozpoznać każdego – Ślązaka, Kaszuba i Poznaniaka też. Warszawska też jest charakterystyczna 😆
Witajcie!

Zdążyłem się wyspać jeszcze w listopadzie!
Brawo!

Nie żebym się przesadnie udzielał przez ostatnią godzinę z hakiem, ale teraz mnie przez dłuższą chwilę nie będzie – za chwilę zaczynamy imprezę. A właściwie Najjunior zaczyna.
Najlepszego dla Najjuniora!
Dziękuję w imieniu i z ramienia! 😀
Ja też muszę zmykać, real wzywa! Ale po 17 się zjawię. Dobrej zabawy dla Najjuniora, Jego Rodziców i Gości
Dzień dobry


Nie pamiętam kiedy ostatnio tak długo spałam…
Ja też się wyspałam, a że poszłam spać o 3…
Najpierw trzeba było z Bożenką trochę porozmawiać, a potem jeszcze z synkiem, który coś mi chciał pokazać
No to spałam prawie do 8
Więc jeszcze po naszej rozmowie dwie godziny zamarudziłaś? To nie dziwię się, że sobie tę nockę przesunęłaś
Nie posiedzę za długo, bo zaraz z małżonkiem jedziemy na zakupy
A ja wróciłam do domu zziębnięta, bo jest mróz i mroźny wiatr… Niby tylko -3’C a wydaje się jakby było -10.
Oglądałem kiedyś na filmie wyprowadzanie się takiej kaczkowatej rodziny z dziupli, znajdującej się na kilkumetrowej wysokości. Maluchy gramoliły się ma skraj dziupli, leciały na łeb na szyję w dół na trawę czy liście, otrzepywały się nieporadnie a gdy już wszystkie spadły na ziemię rządkiem potuptały za matką w stronę najbliższej wody.
A to ciekawe! Kaczki w dziupli? Co to za gatunek? Może nasza P. Ornitolog będzie wiedzieć?
Wyżej pisze o takim zwyczaju u nurogęsi – ale nie pamiętam, jaki gatunek pokazywał film…
No i sprawa się rypła, że nie czytałam. Jakoś zaraz nie znalazłam czasu, a później zapomniałam. W ogóle, to w tych dniach jestem tu z doskoku
Bożenko, z tych kaczkowatych, które mam w swojej „kolekcji”, oprócz nurogęsi, gniazda w dziuplach mają też: gągoł, gągołek, kapturnik i karolinka
Na pewno jeszcze jakieś, tylko ich jak na razie nie obcykałam 
Też kiedyś takie coś widziałam
Oczywiście w telewizji… Z tego co wyczytałam, wypadki śmiertelne wśród takich skaczących/zeskakujących kaczek zdarzają się niezwykle rzadko. Chociaż takie maluchy gągoła krzykliwego, to mają pazurki, dzięki którym mogą się na drzewo wdrapać, czy też zleźć bezpiecznie. 

Ale o gągołku, czy gągole, to napisałam w następnym odcinku
Uffff! „No i poszli sobie goście” od Najjuniora i to wcale bez „no a teraz się wynoście” 🙂 było hałaśliwie, łakomie i radośnie, jak to w przypadku piętnastolatków. A, i muszę przyznać, że mimo tego wszystkiego w miarę na poziomie – jednak towarzystwo ma Najjunior w porzo.
Przy rodzicach zawsze są w porzo 😆
Myślisz? I tak się trzymaliśmy z daleka, donosząc tylko spyżę i niemal się nie pokazując.
Już sama świadomość Waszej obecności była hamulcem. Tak myślę.
No, to mniej więcej ogarnięte po urodzinkach. Zaraz idę kręcić.
No i tak się u mnie skończył ostatni dzień listopada. Mroźny, wietrzny… Ale takie mają być pierwsze dni grudniowe. Byle do Wielkanocy

Dobranoc Państwu
I z nowym nowym prezydentem, zdaje się. Dobranoc.
Całe szczęście z nowym
Czas by był na dobranockę zatem.
Dzisiaj mam taką fanaberię, żeby zamiast baroku zaserwować coś innego, a w związku z tym, że sporo znajomych w Poznaniu cieszy się ze zmiany w miejskich władzach (czas pokaże, czy słusznie się cieszą), będzie coś z Poznania. Kiedyś pisałem o tej pani, i powtarzam, że to wielki głos, który ciągle się rozwija. Kasia K8 Rościńska – znakomita wokalistka z Poznania właśnie. Nie wszystkie muzyczne konteksty, w których się pojawia, nadają się do prezentacji na Wyspie, ale ten utwór jest moim skromnym zdaniem całkiem odpowiedni na dobranockę.
Snów optymistycznych i swingujących!
Jakoś nie zapamiętałam tego, co pisałeś o pani Kasi, ale zgadzam się, że głos jest bardzo… bardzo 🙂 Śpiewa naprawdę ciekawie …
Dobranoc…
Dzień dobry
Niech będzie 
Witaj Poranna i zadowolona
Dzień dobry



Witam w pierwszym dniu grudnia, z lekkim mrozikiem i nowym smarkatym burmistrzem
Poprzedni był do kitu. Na szczęście odpadł w przedbiegach
Jakim okaże się ten nieopierzony trzydziestolatek?? Czas okaże… Oby się nie uczył, jak jego poprzednik, cztery lata. Bo mojego miasteczka nie stać na kolejnego laika 🙁
Ulżyło
Witaj Skowronku
Na szczęście w Poznaniu Grobelny już też odszedł do lamusa. Jeszcze mu tylko lokalna telewizja zagrała piosenkę „Ta ostatnia niedziela”. Poznaniacy mieli już dość jego rządów 
Witajcie!
U nas stary prezydent się utrzymał – no i bardzo dobrze. Alternatywa byłą nieciekawa…
Dzień dobry w ten chłodny, ale piękny poranek.
U nas „kaczkowate c.d.” wykreślono 😀 Idzie ku lepszemu 😀
Zapraszam na kawę

Ale że Radom – „kacza stolica” wykreśliła „kaczki” z jadłospisu?
Normalnie szok!
Dopiłem kawę.

Dziękuję za miłe towarzystwo i się żegnam (do popołudnia)
Więc Panie, Panowie, kawkę pijmy na zdrowie
DzieńDobry:))
Czy to ta cyraneczka ???
Dzień dobry! Niebo pochmurne nade mną, kawa z ekspresu we mnie. Mam nadzieję, że ten tydzień będzie równie owocny, co pracowity 🙂
Wszyscy miejmy taką nadzieję, kawa nastraja optymistycznie
Chociaż ja wolę fusiastą 😉
A niechby była i fusiasta, bo bez kawy jak bez rozrusznika…
Przyjedź do Poznania, zrobię Ci jaką chcesz
Jak tylko się da!
Quackie! Bez Kantów!!!
Sugerujesz zamiast porannej kawy sok? Sok ratesa? 😉
Bylebyś tylko nie został z Nietzschem 😀
No to tego, dziewiąta minęła, do roboty czas się brać! Pewnie podobnie jak ostatnio – będę zaglądał w miarę możności.
Również ja dziękuję za miłe towarzystwo przy kawie, teraz muszę wyjść z ciepłego mieszkania na mróz brrrrr…
Sam mróz nie byłby taki przykry, ale ten mroźny wiatr wiejący od wschodu 
Dzień dobry
Dzieńdoberek Mireczko
Witajcie!
Dotarłem do domu i zastałem tam miłą niespodziankę, którą niebawem zabuduję na pięterku!
Witaj! Umieram z ciekawości
Bożenko! Mam nadzieję, że doczekałaś w formie!
Udało mi się
Dzień dobry. Plan na dzisiaj wykonany. Fajrant! Wyspo, przybywam!
Zatem pięterko stoi – zapraszam na debiut na Wyspie znanego i lubianego przez nas Autora