Pogoda rozległa, wysoka i wczesny dzień,
Dzień jakiś krągłyi szklanny jak bania.
Smugą fioletu, która ze zboczy sie słania
W głębie rozpadlin spływa cień.
Dojrzały dzien jesienny, szadzią pokryty jak śliwa,
Mruży świetliste rzęsyw pajęczej plącząc je tkani.
A przez powietrze wysokie,skrzypiąca słodko i nudnie,
Żurawi jesienna strzała puszczona na południe.
W dal fioletowo-złotą, zamgloną dal odpływa.
Pogodny dzień jesienny zamknięty w szklannej bani ….
Beata Obertyńska :”Wrzesień”





Dzień dobry !
to babie lato do nas puka, a Jan Kaczmarek pięknie i bardzo po swojemu 🙂 o nim śpiewa 🙂 Proszę się przyzwyczajać 🙂
Kalendarzowo jesień się zaczyna za dni parę … 21 czy 22 września ?
Klangor żurawi słyszałam niedawno, w pobliżu, bo nad moim osiedlem ciagną na południe…..Gęsi też już odleciały….
Dzień dobry
Plączą się potem po parkach i szukają jedzonka…
Jeszcze może być bardzo ciepło 
U nas jedne gęsi odlatują, a inne wprost przeciwnie
Na mojej ptasiej wyspie letnie lęgi czapli białych są puste. Widuję je jeszcze na jeziorach, ale duża część już poleciała na południe… To jedne z pierwszych, które odlatują i jedne z ostatnich, które wracają…
Ale na razie jeszcze drzewa zielone, więc trochę do tej pełnej jesieni brakuje.
Kalendarzowe pory roku nie zawsze się zgadzają z naturą
Dzień dobry Mirelko…:). ach nie, jeszcze niezupełnie jesień, ja ja tylko zapowiadam 🙂
Dzień dobry Wiedźminko


Toż wiem, że tylko zapowiadasz
A tak w ogóle, to tych wierszy o cudnej jesieni jest cała masa… o tej mniej cudnej też
W Polsce jest babie lato, a tutaj „indian summer”, czyli indiańskie lato. To określenie nie pajączków i ich nici, a nawrót ciepła jesienią… Tyż piknie…
Dzień dobry
O ile mnie medycyna nie myli, to dziś mamy ostatni dzień lata 
Ups, pomyłka.
Poszukałam w necie i znalazłam taką odpowiedź: Już niedługo – 23 września – rozpocznie się kalendarzowa jesień.
Kalendarzowa, a także astronomiczna (nie mylić z gastronomiczną) zaczyna się więc we wtorek. Mamy jeszcze trzy dni lata
Witaj Poranna
– te daty różnią się o dzień lub dwa – zależnie od piszącego 🙂
To fakt, różnice są nie tylko w porach roku, ale i w znakach zodiaku. Moja córa urodziła się 21 czerwca i nie wiem, czy jest spod znaku Bliźniąt, czy Raka? Zależy gdzie się sprawdzi…
DzieńDobry :)) Leje………
DieńDobry 🙂 U mnie lało wczoraj, dziś mgła jak mleko…
Witaj Stateczk
u – leje, bo masz mieć co najmniej stopę wody pod kilem…. a tu posucha latoś 🙂
Dzień dobry
! Pogoda jest ważnym tematem na Wyspie, więc oto jest – zapowiedź zmiany… Mój ulubiony klon ma juz czerwoną czuprynkę 🙁
…a mój za oknem zaczyna dopiero żółknąć… 🙂
Mój biedaczek rośnie ” na winklu” i jako pierwszy na Osiedlu gubi liście…..kiedyś wiatr tak nim szarpnął, że odłamał mu spory konar… i jak tu nie mieć dla niego ciepłych uczuć ?:)
Mój między blokami jest osłonięty i bezpieczniejszy. Chociaż jak z północy zawieje, to też nim szarpie…
Jak jesiennie, to jesiennie…
Senator nie cierpiał tej ślicznej piosenki z powodu biednej liszki….
Dzień dobry. Pogoda pogodą, a tymczasem przynajmniej pół dnia się zapowiada biegające. Za chwilę (no, dłuższą) ruszamy w drogę.
Wczoraj znajomi byli z synem („starsza” podstawówka) i córką (w kwiecie wieku przedszkolnego). Przygotowaliśmy ze dwa półmiski bruschetty i młody człowiek mimo próśb swojej mamy o powściągliwość pochłonął ponad połowę. BARDZO się starałem nic nie powiedzieć. Nie żebym żałował, ale np. już dla jego ojca, który zjawił się nieco później, zostały okruszki, więc kiedy (ten ojciec) dał publicznie wyraz uprzejmemu zdziwieniu, że nic mu nie zostawiliśmy, troszkę nie wytrzymałem. Mam nadzieję, że nikt się nie obraził, bo żegnaliśmy się potem całkiem normalnie…
Tak to jest gdy brak kindersztuby. Nie wyobrażam sobie, żeby moje dzieci tak się zachowały w gościnie… Ot, wychowanie bezstresowe.
Składam to na karb niewyrobienia, bo tak do końca bezstresowo to znajomi dzieci nie wychowują. Mam nadzieję, że rozmowa nt. okruszków przed ich wyjściem była wystarczająco wymowna, i młodego wyregulują odpowiednio. Oczywiście możliwe jest również, że potraktują uwagę z mojej strony jako niebywałe chamstwo wobec „biednego, głodnego dziecka”, myślę, że w takim wypadku usłyszę odpowiedni komentarz, kiedy ani jednej, ani drugiej małżonki nie będzie w pobliżu (w 4 oczy ze znajomym jesteśmy w stanie rozmawiać na takie tematy szczerze, ale bez zacietrzewiania się i awantur).
Tak jest najlepiej. Lepsza szczera rozmowa niż niechętne milczenie. Lepiej też, gdy ktoś przyjazny zwróci uwagę, niż w obcym gronie syn popełni taki nietakt. Ale myślę, że to ludzie inteligentni i sami się zorientują w sytuacji i odpowiednio zareagują.
Kwaku – nie wiem czy słusznie, ale mam pogląd, że Twoje dzieci są niejadkami. A taki małolat naprawdę może wrąbać słuszną porcję ! Czteroletni Jaśko zje cztery jajka w szkalnce i jakby się dało to chciałby następne pięć….. 🙂
Junior nie znajduje upodobania w jedzeniu, to fakt, ale Najjunior potrafi zjeść sporo, z tym że obaj wiedzą, ile wypada. No ale są starsi od syna znajomych. Poza tym jego mama wyraźnie go poprosiła, żeby się ograniczył, a na te bruschetty poszła cała, długa bagietka, a jak mówię „długa”, to mam na myśli naprawdę długą, być może wspominałem, że na dole mamy kawiarnio-piekarnię prowadzoną przez rodowitych Francuzów, i jak bagietka to tylko od nich. Podpiekaliśmy bruschetty w piekarniku i wyszły dwie blachy (więc połowa z tego, to…), a chętnych w sumie było razem z młodym człowiekiem 5 osób (trzy dorosłe plus jego nieobecny na początku ojciec plus jego siostra, która jednak sobie skubała po troszku).
A już w ogóle bym tematu nie podnosił, gdyby nie ubolewanie znajomego, że nic dla niego nie zostawiliśmy…
Trudno- świetnie – zrobi sobie bruschetty w domu. A dziecku najwyraźniej smakowało ! Ma nadwagę czy jest szczupły ? 🙂
Jest słusznych rozmiarów, jak na swój wiek, nie ma nadwagi, ale można by go określić jako typ atletyczny.
W sumie młody jest jeszcze młody… nabierze ogłady z wiekiem… A to, że mu aż tak smakowało, to tylko komplement dla Waszych zdolności kulinarnych
Jego ojcu też się nie dziwię, bo nie wiedział, że to jego synek wciągnął połowę. Pewnie gdyby wiedział, nie miałby pretensji
A przynajmniej nie zgłaszałby tego głośno, tylko potem wyjaśnił synowi w domu…
A w tym okresie to było jej ulubione jedzonko…
Pamiętam jak kiedyś zabraliśmy naszą małą córeczkę na wesele. Wróciła do domu głodna… jak potem opowiadała babci – wesele było do kitu – nie mieli ani jajek w majonezie, ani ziemniaków
Dzień dobry słonecznie 🙂 Ładny wiersz, choć autorki nie znam, zastanawia mnie czy „szklanny jak bania” to literówka czy licencja poetica 🙂 🙂
Pozazdrościć słońca, choćby z kapelusza 😉
Podwójne n w „szklannej” jest obecnie archaizmem, ale w dzieciństwie spotykałem się z taką pisownią – np. w bajce o „Szklannej Górze”.
Co kto lubi, upał, znowu

Ostatnie dni w tym roku Miśku, więc wytrzymamy 🙂 – choć te większe upały już sporo temu były 🙂
Ja nie marudzę Czarodziejko, ja się użalam nad sobą, nie lubię po prostu 🙂 🙂
Tak jak ja…
Mam sojusznika
Upałów też nie znoszę, chociaż już się do nich przyzwyczaiłam

Według zasady: Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma
Witam niewitanych 😀 I u mnie mgła opada i zaczyna świecić słońce. Czas więc na mnie po zakupy
Dzień dobryyyy… No przynajmniej lepsiejszy niż wczorajszy, oczywiście pod względem zdrowotności 😉 Paragraf zaczyna się prostować, niczym spinacz biurowy po rozprostowaniu
A co w pogodzie na Dolnym /gdyby ktoś się wybierał/? Błękit przebija, to tak gwoli informacji 😀
Dobrze, że ten wrześniowy dzień u p. Beaty nie na bani a jeno zamknięty w bani, może i szklanej
Witaj Skowronku ! Mnie przypinają do elektrod i jakoś wydłużają tę lewą nogę. 🙂 Vivat zacne zdrowie 🙂
A tak se jeszcze… wspominkowo 😉 Senator nie lubił p.Mieczysława F. /dlaczego? Nie wiem/, toi na starej ani na nowej Wyspie Miecio nie gościł 😀 A mnie… zawsze będzie kojarzył się dzieciństwem i ciepłym uśmiechem mojej Mamy gdy go słuchała…
A róże, moje róże… Jeszcze cieszą kwieciem. Rzadkim…
No to troszkę sentymentalnie i w stylu retro? 😉
Prawdę mówiąc też nie przepadam za Mieciem, ale w aranżacjach zespołu The Bumelants, brzmi to nawet ciekawie 🙂 🙂
Mimo najszczerszych chęci nie znalazłam tych ” Jesiennych róz” wg Bumelantsów 🙁
Tego kawałka akurat nie przerobili

No i wróciłam z BIEDRONKI. Poszłam tylko po wafle ryżowe, a wróciłam z dwiema pełnymi torbami. Jak zwykle…
I na to liczą właściciele supermarketów 😉
Wiem, ale ja też mam spokój prawie na tydzień.
I tu mam ciekawą obserwację, nie wiem, na ile słuszną: otóż do robienia większych zapasów bardziej skłonni są przede wszystkim a) ludzie, którzy doświadczyli niedostatków zaopatrzeniowych PRL, również jako dzieci, b) ludzie, którzy mają duże rodziny oraz c) ludzie, którzy mieszkają poza centrami miast i do sklepu mają daleko (lub niedaleko, ale do skromnie zaopatrzonego). W kategorii „a” mieści się np. moja teściowa, która dopiero stosunkowo niedawno sprzedała wielką, skrzyniową zamrażarkę, do której spokojnie weszłaby świńska ćwierćtusza.
Oczywiście od tych kategorii są i wyjątki, ale generalnie tak to widzę.
Nie wiem do której kategorii mnie zaliczysz, bo nie pasuję do żadnej wymienionej. Wiesz jak daleko mam do Biedronki, dla młodych, to „żabi skok”. Jednak dla mnie nie tak blisko, zważywszy na mój ból kręgosłupa. Dlatego będąc tam, kupuję na zapas, żeby później w razie potrzeby zajść do tych małych, pobliskich sklepików.
No to napisałem, że są wyjątki. A poza tym nie należysz do „a”? Może to i podświadomy strach przed tym, „że zabraknie”? Ja się na takich rzeczach łapałem często po fakcie.
Raczej do „a” nie należę, raczej niechęć chodzenia do Biedronki, więc kupuję tyle, żeby na dłużej wystarczyło. Po prostu nie lubię robić zakupów. A jeśli chodzi o niedostatki zaopatrzeniowe w PRL-u, jakoś sobie radziłam bez stania po nocach w kolejkach. Kupowałam to co było, a zawsze coś tam dostałam. Głodni nie chodziliśmy.
Odruch robienia zakupów ” na zapas” mam po szkolnych latach mojego dziecka…. Zamiast na religię znakomita część jego klasy przychodziła na śniadanko do nas. O czasach studenckich mego syna lepiej nie wspominać…..
Syn mojej siostry wróciwszy z pracy pewnego dnia zeżarł sam obiad dla czteroosobowej rodziny, sądząc, że to już reszta dla niego zostawiona…
Ooo, to mi przypomina, jak w wieku lat siedmiu bądź ośmiu (czyli: końcówka lat 70’/ początek 80′ i niedostatki przedstanowojenne) czytałem sobie książkę i co i raz sięgałem do lodówki, bo była pyszna jałowcowa, cudem skądś uszarpana przez Rodziców… i tak prawie kilogram zniknął – więc i jam nie bez winy, jak tak pomyśleć o tej bruschetcie 😉
Dopisałabym też kategorię… oszczędnych? 😉
Jak zrobię zakupy raz na tydzień albo dwa, to nie biegam codziennie do sklepu za rogiem, oprócz potrzebnej rzeczy dokupując „to co w oko wpadnie” i wydając kilkakroć tyle 😉 Na co dzień wystarczy świeży chlebek. To oczywiście też można zamienić na zamrażarkę, ale… bardzo go lubimy 🙂
Do tej kategorii mogę się dopisać 🙂
Świeży chlebek kupuję raz na tydzień – a nieustającą świeżość zapewnia mi zamrażarka
Nie mam dużej zamrażarki. Chlebka tam wejdzie na jakieś 3 dni.
Kupuję bochenek (duży, okrągły, ponad 1.6 kilo), dzielę na ćwiartki, trzy trafiają do zamrażalnika – do następnej soboty wystarcza 🙂
hihihi… Takimi ćwiartkami zapchałabym cały zamrażalnik, a gdzie reszta? 😆
Własnie, właśnie, albo chlebek albo mięsko 😉 wolę w zamrażarce jednak mięsko 🙂
Witam pięknie w ostatnią sobotę lata
Mimo, że jesień – zwłaszcza złotą – uwielbiam, to jednak …
Mnie też Kopciuszku, a kiedy się wreszcie skończy? 🙂
Trochę wyżej o tym pisałam, Miśku
Złośliwcy twierdzą, że źródłem pomysłu na tę piosenkę były skargi Czechów na luz w kierownicy…
Witajcie!
U mnie dziś leje od ran, dopiero jak kończyłem poranne zakupy to się nieco uspokoiło i już tylko siąpi. Deszcz strącił z kasztana koło bloku większość liści, osłabionych przez szrotówka…
Dzień dobry niewitanym! Do popołudnia będę – troszku w kratkę, bo pewnie nie tak non stop przy kompie, ale zawsze 🙂
W ten weekend żadnych dalszych wyjazdów nie przewiduję, więc i relacji nie ma z czego pisać
Natomiast odnotuję, że dzisiaj po raz pierwszy od 19 lat miałem dłuższą dyskusję (lub sprzeczkę) na temat zastawiania wjazdu na podwórko – po angielsku. Pan – sądząc po tablicach – ze Szwecji uparł się, że byłem nieuprzejmy, tłumacząc, że wjazd na podwórko to nie jest miejsce parkingowe, niezależnie od tego, czy akurat ktoś wyjeżdża, czy wjeżdża. 3 minuty po zakończeniu tej rozmowy (kłótni?) Szweda wytrąbił z przejazdu sąsiad, który właśnie wracał z zakupów. W niczym mu (Szwedowi) to nie przeszkodziło żołądkować się dalej, mimo że samo życie udowodniło mu, że nie miał racji.
Pewnie myślał, że jeśli jest obcokrajowcem, powinien być traktowany na specjalnych warunkach. Ciekawe czy u siebie też tak robi?
Myślę, że kiedy zobaczył, że nie ma racji, próbował skierować dyskusję na tory „ale w tej Polsce niemili ludzie!”, niestety trafił na mnie, a ja od 19 lat się użeram z parkującymi „tylko na chwilkę” w naszej bramie i nie mam już cierpliwości, Szwed czy nie Szwed
W jednym z opowiadań Londona (o ile pamiętam) bohater, któremu udało się ogrodzić jedynie beznadziejną działkę nad bocznym strumieniem, stwierdziwszy tam ostatecznie brak nawet śladów złota, opisał ją „Działka dla Szwedów i tym podobnych palantów” i odsprzedał za śmieszną cenę jakiemuś Szwedowi właśnie…
No proszę, jaką mieli opinię na Dzikim Zachodzie. Ale znam osobiście również paru Szwedów całkiem fajnych, nie mówiąc już o tym, że część rodziny od strony Ojca wyemigrowała tam i całkiem już ponoć zeszwedczała 🙂
Czasy się zmieniły …. Kiedyś ,mogłeś słownie zdemolować faceta takim zdaniem : Pan wie kim ja jestem ? Moja żona pracuje w Delikatesach !!! A dzisiaj ? Szkoda gadać ! Delikatesy gdzieś diabli wzięli , a w potocznym obiegu są tylko krótkie beż wyrazu ,oklepane słowa i gesty .Mogłeś Kwaku temu Szwedowi przesłać pogodny uśmiech , a jedno z kół auta podeprzeć solidnym papiakiem .Zwykle to pomaga zrozumieć ,o co chodzi .
I krzesłem go, krzesłem!!! 🙂
Albo szyneczką (kolejową).
O toto! 🙂

Misiu , sprawdz jeśli możesz , bo moim zdaniem Harpie wyżerają ziemniaczane frykasy z miseczki Tetryka .Czym one w rzeczy samej żywią się ? Może niesłusznie podejrzewam Harpie ??
Frykasy sam wyżera z partyzanta, wypycha sobie policzki jak chomik i udaje, że ma takie rumiane, lepsze byłyby rajskie jabłuszka, ale kartofle też mogą być, Tetryk do wypychania policzków rumianych używa tego co akurat ma pod ręką. A Harpie żywią się portfelami naiwnych, ale nie pogardzą też krwistym serduchem złamanym na czczo, co zapewne Cię czeka w niedalekiej przyszłości Maxiu, boś obsadzony został w roli kochanka i wojownika, ale kochanka jakby bardziej 🙂

No proszsz. Obiecałem być, po czym zaszła pewna różnica zdań w domu i tak się wściekłem, że wskoczyłem na rower, wyjeździć tę wściekłość. Chyba się udało, jeszcze nie liczyłem, ile km zrobiłem, ale jestem uczciwie zmęczony. Zaraz jeszcze dopiszę.
Dobra, policzyłem, na ile mapa dokładna, bo trochę błądziłem, jadąc na czuja. Wyszło ok. 22 km, czyli przyzwoicie, jak na mnie, z podjazdami, zjazdami, asfaltem, kostką, szutrem, drogami polnymi…
Po drodze widziałem młodych ludzi puszczających model szybowca na łąkach, żadnych ciekawych zwierzątek, przeżyłem wyprzedzanie na drodze przez potężny terenowy samochód, ciągnący wielką motorówkę na przyczepce, spadł mi łańcuch, odpadła mi (tandentna, właśnie kupiona w hipermarkecie) tylna lampka i rozleciała się w drebiezgi, nauczka, żeby nie kupować tego sprzętu w hipermarketach.
I właśnie mamy gościa, więc się odmeldowuję.
Ale jesteś gościnny Quacku
Oby ten gość cię nie wkurzył!
Na to szanse są nikłe – gość bez dzieci i pojedynczy!
Dzień dobry
Odnośnie lampki to zawsze trzeba szukać pozytywów…
Tandetna lampka odpadła ale PRZYNAJMNIEJ nie została ukradziona, jak to się zdarzyło z dobrą lampką rowerową mojej lubej…
Zawsze to jakaś pociecha 🙂
Krzysztof z Gdańska
Dziękuję! Inwestycja się opłaciła o tyle, że mam nauczkę: nie kupować tego w takich miejscach! To też jest coś warte!
Wiedza jest bezcenna!
Dobrze, że tą wiedzę uzyskałeś za tak nikłą cenę jak koszt tandetnej lampki rowerowej…
A gdyby… to była opona rowerowa pękająca na środku ruchliwej ulicy?
Pozdrawiam i życzę dobrej nocy
Dzień dobry
Ech, rozmarzyłem się… Babie lato, najpiękniejsza pora roku, wędrówka po zboczu górskim, z ukochaną dziewczyną u boku… ciepło ale nie upalnie i bliska osoba na wyciągnięcie ręki…
Zawsze już babie lato będzie mi się kojarzyć z wrześniowymi górami…
Pozdrawiam
Krzysztof z Gdańska
DobryWieczór:)) Nie leje :)))
Dobry!
A pod kilem ile?
Do pępka :))
Topiący wszystkiego się chwyta, do wybierania wody pożycz nocnik od prezesa, ma duże ego w mig będzie do kostek 🙂 🙂 🙂
I znów moja godzina na pożegnanie nadeszła… Więc dobrej nocy Państwu życzę i zamykam kompa. Do jutra
Dobranocka:
Dzisiaj Francuz – François Roberday. Pochodził z rodziny jubilerów i muzyków (może stąd cyzelowane ozdóbki w jego dziełach?), a on sam był również królewskim jubilerem, a muzykiem – dodatkowo. Ale za to organistą znakomitym (w kilku paryskich kościołach), a i nauczycielem muzyki (uczył m.in. Jeana Baptiste’a Lully’ego).
Dzisiaj na Wyspie trzy fugi jego autorstwa – muzyka dość kameralna, skupiona, i – właśnie – wycyzelowana.
Snów spokojnych i radosnych do ostatniego szczegółu.
Dzień dobry
Wschód też nie wyszedł za ciekawie, bo było co nieco pochmurnie…
To był jakiś zorganizowany bieg. Karetki pogotowia stały w gotowości, był nawet wóz z przekąskami. Nie wiem kto będzie żarł przed biegiem (jak wyczytaliśmy na 20 mil, czyli na 32 km), toż to może zaszkodzić!!! Oprócz normalnych łazienek postawili te takie przenośne. I to kilka sztuk… a kolejki były do nich takie, że ja nie wiem, czy jak kogoś przyparło, to zdążył 
Ogródek zarósł mi już całkiem nieźle, nawet nie wiem kiedy
A narzekania małżonka na ofajdany stół nie mogłam już słuchać. Trzeba było trochę to wszystko „przemeblować”, żeby ptaszki miały dalej do stołu, kiedy się pożywiają. Przy okazji zauważyłam, że nasze drzewo przeznaczone na ognisko zaczęło pleśnieć. Niby pocięte i nie leżało na ziemi, ale widocznie miało za dużo wilgoci. Małżonek porąbał na szczapy i schowaliśmy je przed deszczem
Może teraz porządnie wyschnie. Część musieliśmy wyrzucić do śmieci, bo takie spleśniałe nie nadaje się do ogniska, na którym piecze się kiełbaski. Strasznie śmierdzi podczas spalania i tym smrodem przesiąka jedzonko
W międzyczasie musiałam ugotować obiadek, czego nie lubię… ale coś jeść trzeba 
Ostatecznie z cukru nie jestem, to się nie rozpuszczę
A że ciepło dziś było…
Nie było mnie w sobotę prawie wcale, ale to nie z mojej winy.
Małżonek wyrwał mnie dzisiaj z betów przed piątą rano!!! Chciał pojechać nad jeziora w Busse Woods obcykać wschód słońca i mgły… Z mgieł nic nie wyszło, bo troszkę za mocno wiało
Muszę przyznać, że byłam zaskoczona ilością samochodów na parkingach. W pierwszym momencie małżonek wysunął tezę, że to wędkarze… ale nie!!! Nikt nie siedział nad jeziorem. To byli biegacze, tacy co to biegają po parkowych ścieżkach.
Na pierwszym parkingu (który w pierwszym momencie minęliśmy) było ponad 100 samochodów. Nawet się tamtędy przejechałam (w drodze powrotnej), żeby to zobaczyć… Szok ze stresem
Potem trochę pojeździliśmy, bo mieliśmy terminowe sprawy do załatwienia, a potem wzięłam się za ogródek i podwóreczko.
Także sobotę spędziłam niezwykle pracowicie i nawet drobny deszcz mi nie przeszkodził
A ciasto upiekłaś???
Dzień dobry
Mglisto…
A mnie róże zza balustrady tarasu zaglądają. Widzę je. Wyraźnie
Witajcie!
U nas też mglisto, choć ponoć Balice już przyjmują 😉
Znaczy się, lot można rezerwować
Dzień dobry. Witam się późno, bo między 4:30 a 5:30 wyprawialiśmy Najjuniora na szkolną wycieczkę i chwilę musiałem odespać.
Witaj 🙂 Właśnie o tej godzinie wstawałam, nie mogłam już zasnąć. Mania w nocy urządziła sobie zabawę. Znalazła gdzieś twardą kulkę i popychała łapkami, obijając nią o meble.
Kup jej kauczukową lub silikonową (?) nooo gumową i ślicznie kolorową 😀
Ma tych zabawek, piłeczek, ale akurat tę zagubioną gdzieś wygrzebała 😆
Ha, to mi przypomina dowcip, jak rodzic opowiada z mściwym błyskiem w oku: „Zaprosiliśmy Stasia na urodziny do naszego Zyzia i jego rodzice kupili Zyziowi bębenek. Za dwa tygodnie urodziny Stasia – kupujemy trąbkę!”
Dobreee
A dzie pojechali?? Szukać babiego lata
Dzień dobry, jakby co


Gadać mi się nie chce, świrować mi się nie chce
To co mi się chce????
No właśnie, co Ci się chce?
Myślę. Bardzo intensywnie

No coś ty? Już nawet świrować???
Starzeję się
i nastąpiło zmęczenie materiału 
Właśnie wymyśliłam, że Kopciuszek: winna zmienić wycieraczkę, o!

Wcale długo nie myślałam! Niooo… Trza Tych z czerwonymi pomponikami lekko upomnieć i przypomnieć. Również o obowiązkach
A tera idę schaby z kością tłuc, se tak przy niedzieli można pozwolić
Dawno Lorda W. nie było. Nie wiecie co z nim?
Nie wiem, Poranna – a próbowałam Go wywołać z cienia …. bezskutecznie. Żałuję
…
Lord W. lubi sobie posiedzieć w kąciku. Jestem pewien, że wróci!
Schab z kością ? Nie możesz poprosić w sklepie schabu bez kości ? Podobno dzisiaj wszystko można kupić ….. Słyszałem jak facet w sklepie poprosił aby mu sprzedano kilo kości dla psa . Pan rzeżnik ciapnął siekierą po kościach i pyta : zapakować ?? Nie , mruknął facio … ja na miejscu .. No widzisz jak się załatwia takie sprawy ??
Maxiu kochany, ponoć ten z kością jest najlepszy 😀
Ale mnie, niestety, nie bardzo smakował 🙁 Jadłam lepszy 😀
Dzień dobry ! 🙂 Była przerwa na łączach… i nikt mnie nie zastąpił. No i proszę, taka jestem niezastąpiona ?
Nie wiedziałem, że masz przerwę, a ostatnio wcześnie mnie morzy… 🙁
Nie miałam jak powiadomić, że cisza na froncie….. 🙂
I tu się przydają GG albo skype 🙂
Lub telefon do przyjaciela
Bez sieci się nie da 😀
Skypa można mieć i w telefonie 😉
Można, ale po co mi? Na tym w laptopie nie mam właściwie z kim pogadać… Tylko 3 osoby są zainteresowane rozmową: Mireczka, siostra i czasem Kanadyjczyk… 🙁
Zależy jaki ma się system 😀 W moim się nie udało wgrać 🙁
Trzeba ostatnią niedzielę, tego lata, z honorami pożegnać.. Sprawdzę czy mnie pod ścianą w słoneczku nie ma 😀
Czy mogła byś przybliżyć sposób pożegnania lata z honorami ? Mnie lata po prostu żal … jak w piosence . Jesień , chociaż kolorystycznie czasami piękna i niepowtarzalna ,to jest okresem smuty i przygnębienia . Stąd powiedzenie : Aby do wiosny !!
Chciałam tylko potowarzyszyć słoneczku w ten jeszcze dość ciepły dzionek 😀
Nie lubię listopada. Chociaż zeszłego roku był całkiem, całkiem… Ale, mimo wszystko, mnie też jest szkoda lata…
Oby do wiosny!!
No i co? Byłaś pod tą ścianą?
Byłam!!!! I to nie raz
Nawet Fogg śpiewa, że jesienne róże są smutne… A mnie jest szkoda lata
Idę zobaczyć, czy wczorajszą trasę rowerową da się trochę skrócić…
A ja czekam na gości
Hmmm. Głęboko zadziwiony-m. Trasa wyszła o półtora km DŁUŻSZA niż wczoraj, mimo że skróciłem tam, gdzie chciałem. Fakt, że na końcu dodałem jeszcze pętelkę po bulwarze, ale nie sądziłem, że to tak wyjdzie. No nic, trasa bardzo przyzwoita, z podjazdami, zjazdami, leśnymi dróżkami, wiodąca chwilami obok obwodnicy.
Czuję się pozytywnie zmęczony 🙂
Same korzyści 😀 Celebrytów ominąłeś?? Tym razem 😀
Taa, tym bardziej, że tym razem córcie pani Figury jechały przyzwoicie, gęsiego, jak trza (autentyk). Przy okazji – perfekcyjne wyczucie czasu, bo właśnie nieźle lunęło (a ja już w domciu!), a w ogóle to burza przyszła, więc się wyłączam…
Dobrze ci tak, pozytywny masochisto!
Dobranoc 😀
PS Kto ogląda walkę o złoto??? 😀
No to i ja się pożegnam i popatrzę na „Czas honoru”.
Dobranoc
A ja lubię wszystkie cztery pory roku, bo każda z nich dostarcza mi innych przyjemności i … przykrości, bez których życie byłoby nudne:)
Mam koleżankę, która latem marzy o chłodzie, zimą o cieple, a wiosna i jesienią ma katar. Niedogodzona:)
A babiego lata nie widziałam od lat.
Witam!
Ludzie często marnują okazje do cieszenia się życiem, preferując smutki. Tym gorzej dla takich
Ja oglądam walkę o złoto i myślę o Jaśmince, która miałaby wypieki na buźce! Bp to była najprawdziwsza kibicka !
Ciężki ten bój o złoto 🙁 Ale nie jesteśmy bez szans….
Optymizm nagrodzony!
A ja nie będę oglądał, bo nie chcę zapeszyć.
Za to przejdę już do dobranocki. Dzisiaj Hiszpan – Lucas Ruiz de Ribayaz (y Fonseca, żeby już być skrupulatnym). Harfista, lutnista, gitarzysta i kompozytor, towarzyszył w podróży do Peru wicekrólowi Hiszpanii (którym był wówczas Pedro Antonio Fernández de Castro), lecz wrócił do Madrytu i wydał tam ceniony podręcznik gry na harfie, lutni i gitarze.
Dzisiaj na Wyspie tarantela tego kompozytora – być może to kwestia aranżacji, ale robi wrażenie bardzo nowoczesnego utworu. No a widoki Peru w tle sugerują, że być może podróż miała wpływ na tę kompozycję.
Snów o dalekich podróżach, z których się bezpiecznie wraca.
Słusznie jest tarantela ! Mistrzom siatkówki radosny taniec się to należy 🙂 Piękne widoki też – za wspaniały mecz….
Pogodne dobranoc … 🙂
Dzień dobry
Udanego tygodnia, Kochani! Pięknie się zaczyna 😀 Złoto za oknem i złoto w siatkówce 
Witaj Poranna Pani
Dzień dobry
Dobry, tylko oczy proszą o sen. Jeszcze! A wszystko to – przez Siatkarzy 😀 Nie mogłam zasnąć z wrażenia. Pociechą, że dzisiejszego ranka, prawie całe towarzystwo w pracy tak ma 
Szał ciał
… i uprzęży, Poranna Pani 🙂
Dzień dobry. Czekam, aż kawa zacznie działać, a kiedy zacznie – ja też zacznę prackę.
Dzień dobry! (?)
Jeszcze nie koniec lata, a już słota jesień za oknem…
Dzień dobry 🙂
Zapraszam na nowe pięterko 😉
A na piętreku tak radośnie, proszę Marudów !