Wpis zawiera najprawdziwszą prawdę, okraszoną tylko z lekka stylistycznie.
W ostatnią środę mieliśmy kilka spraw do załatwienia: musieliśmy pojechać do pewnego Sklepu w pobliżu obwodnicy Trójmiasta, zamówić nowe łóżko dla Juniora (stare odmówiło posłuszeństwa), pojechać do Kuzynki małżonki nad jezioro, omówić pewne rodzinne sprawy, a wracając – odebrać ważny papier z Urzędu po drodze. Ruszyliśmy więc z kopyta, jak tylko Junior raczył opuścić objęcia Morfeusza, niekontent, że w ogóle zmuszamy go w ostatnich dniach wakacji do niespania od rana, a nawet do ruszania się z domu, sprzed komputera. Najjunior w ogóle się nie obudził, zostawiliśmy go więc w łóżku, z kartką, na której wyjaśniliśmy, dokąd i po co jedziemy.
Pierwsza sprawa poszła nam jak z płatka – łózko, a właściwie wygodna rozkładana kanapa, zostało wybrane i zamówione (a dzisiaj już stoi u Juniora) z szybkością sugerującą, że Juniorowi nie zależy na przedłużaniu wizyty w salonie. Wolał wrócić do samochodu i ułożyć się wygodnie na tylnym siedzeniu, gdzie mógł sobie jeszcze pospać, ponieważ wiedział, że droga nad jezioro w sercu Kaszub potrwa dłuższą chwilę. Tak też było, a chwila trwała nawet nieco dłużej, niż początkowo sądziliśmy, z powodu kilku objazdów, niemrawych robót drogowych itp. atrakcji, obecnych na polskich drogach. Dotarliśmy na miejsce około południa i zostaliśmy potraktowani pysznym, gęstym chłodnikiem. Kuzynka małżonki z radością podkreśliła, że przywieźliśmy oprócz ciastek również pogodę, i faktycznie, po porannym deszczyku i przedpołudniowych groźnych chmurach zaczęło wychodzić słońce, z czego skorzystaliśmy, śniadając pod gołym niebem, wśród zieleni, z widokiem na piękne jezioro, notabene to samo, nad którym swego czasu powstały „Lilie pani hrabiny”.
Czas płynął mile, rozmowa się kleiła, niezbędne sprawy rodzinne zostały pomyślnie omówione. Jeszcze poszliśmy odwiedzić koleżankę Kuzynki, od niedawna rezydującą na własnej działce nieopodal, i obejrzeć nieduży, śliczny domek letniskowy koleżanki, pachnący jeszcze nowością, świeżym drewnem i lakierem. Okazało się przy tym, że z domku rozciąga się widok na zjawiskową panoramę pobliskich pól i wzgórz, w związku z czym już na etapie projektowania od strony widoku przewidziano trzy spore okna, tworzące swego rodzaju rustykalny tryptyk. Do wrażeń wizualnych, jak zeznała koleżanka Kuzynki, dodać należy również audio, chociaż nie o porze, o której tam byliśmy – mianowicie o świcie i wieczorem trąbią mieszkające nieopodal żurawie. Syci wrażeń, chociaż niewykąpani w jeziorze (to już jednak za zimno), wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy w drogę powrotną.
Tu mała retrospekcja: być może niektórzy Czytelnicy pamiętają, jak swego czasu spędzaliśmy nad rzeczonym jeziorem przynajmniej tydzień każdego lata… A jeżeli lato było deszczowe, jeździliśmy po okolicy. A w okolicy znaleźliśmy pewną posiadłość z Pałacem, który remontowano wówczas ze stanu pożałowania godnego. Od tego czasu minęło, hmm, parę ładnych lat. I oto ruszając znad jeziora pomyśleliśmy sobie, żeby zajechać również do Pałacu i sprawdzić, jak tam teraz wygląda. Czy remont się zakończył, czy też nadal trwa, a może – co w polskich warunkach nie byłoby wielką niespodzianką – właścicielowi skończyły się pieniądze i nie dokończył robót?
Podjechaliśmy tak jak kiedyś, aleją od frontu, zaparkowaliśmy samochód pod drzewami i wysiedliśmy. Nie uszliśmy nawet kilku kroków, kiedy z bocznej dróżki wyjechał na małym traktorku z kosiarką do trawy Cieć, zarośnięty, w roboczych ciuchach i o sceptycznym spojrzeniu.
– Dzień dobry – przywitaliśmy się grzecznie.
– Słucham państwa, w czym mogę pomóc?
Pomni sytuacji sprzed, hmm, paru ładnych lat, kiedy to oprowadzał nas inny cieć, za parę złotych na piwo, wyjaśniliśmy, że chcielibyśmy zobaczyć Pałac, również od środka, i zorientować się ewentualnie, z jakich usług można tu skorzystać.
– Czy możemy na przykład dostać jakąś ulotkę? – zaszczebiotała słodko małżonka.
– Nie, nie mam żadnych ulotek – pokręcił głową Cieć – ale zaraz państwu pokażę Pałac.
Chwilę zaczekaliśmy przed frontem, podziwiając odnowione mury i stolarkę okienną, eleganckie wypoczynkowe meble, stojące na frontowym ganku, najwyraźniej w charakterze poczekalni, a także kaczkę z tuzinem puchatych kaczątek, spacerującą dostojnie w niedalekich zaroślach, aż w końcu Cieć się pojawił i oprowadził nas po dostępnej części Pałacu. Zobaczyliśmy więc główny hall, cały w ciepłym drewnie, już nie w stylu myśliwskim, jak kiedyś, salę balową z kominkiem, pokój japoński z przepięknie intarsjowanymi meblami, oranżerię, nawiązującą stylem do egzotycznych mórz (pamiętacie oranżerię z „Lilii pani hrabiny”?), a także ogród z tyłu pałacu, udekorowany jeszcze po niedawnym weselu. W trakcie entuzjastycznej rozmowy na temat remontu połapaliśmy się w końcu, że Cieć to nie żaden cieć, tylko… sam Właściciel Pałacu!
– A czego właściwie państwo się tu teraz spodziewali? – zapytał Właściciel, kiedy wyznaliśmy mu, że swego czasu nielegalnie odwiedzaliśmy to miejsce i podziwialiśmy postępy remontu.
– Och, może hotelu, może jakiegoś spa? – zastanowiła się małżonka. – No i restauracji…
– Właściwie to nie mamy stałego hotelu, organizujemy tylko wesela i takie tam imprezy, głównie w weekendy. A jeżeli chodzi o restaurację, to chętnie poczęstuję państwa kawą i herbatą. A może bigosiku?
– Uuu, proszę nie używać przy małżonce słowa „bigos” – ostrzegłem – albowiem jej uwielbienie dla tej potrawy jest znane w całej rodzinie!
Właściciel klasnął w dłonie – Jak tak, to zapraszam państwa! Zaraz nam podadzą, państwo pozwolą tylko, że wydam dyspozycje… Usadził nas, oniemiałych, w oranżerii i zniknął, pojawiając się po chwili na czele orszaku kilku pań, niosących elegancką zastawę stołową i sztućce, a także koszyk z pieczywem i gwóźdź programu – misę z woniejącym smakowicie bigosem!
Nie mogliśmy się go nachwalić. Dobrze przegryziony, na znakomitym mięsie (Właściciel: „Z dzika. Własnoręcznie strzelanego!”) i grzybach (Właściciel: „No, rosną tam jakieś borowiki pod lasem”), o przydymionym aromacie Pałacowej kuchni – smakował niemal tak dobrze, jak gawęda Właściciela o tym, jak Pałac nabył, remontował, wymyślił wystrój i wyposażył wnętrza. Albowiem pyszne dania to połowa sukcesu dobrego posiłku, pozostała połowa zależy od towarzystwa i konwersacji, nawet jeżeli chwilami jest ona prowadzona półgębkiem czy też po prostu z pełną buzią. Zjedliśmy, wypiliśmy herbatkę i jeszcze nie do końca przytomni, pojechaliśmy dalej. Po drodze wstąpiliśmy po papier do Urzędu… Ale tematem dnia była wizyta w Pałacu i – ma się rozumieć – bigos. Dość zgodnie doszliśmy do konkluzji, że Właściciel Pałacu kontynuuje najlepsze tradycje z czasów, opisywanych przez Wańkowicza i innych gawędziarzy, kiedy gościa – nawet zabłąkanego, nieznajomego i niezapowiadanego – podejmowało się we dworze po królewsku. I doprawdy wszystko jedno, czy gościnność Właściciela była wrodzona, czy też zadziałał duch czasów, zaklęty w murach Pałacu.
A to Polska właśnie. Taka też istnieje, jak widać 🙂





Dzień dobry! Wpis w oczekiwaniu na relację Mistrza Tetryka.
Takie nieoczekiwane przygody się zdarzają 🙂 oczywiście szczegóły dotyczące Pałacu i Właściciela zachowuję dyskretnie przy orderach…
Przygoda sympatyczna nader….. mnie się takie coś nie przydarzyło, choć okoliczne pałace zwiedzałam.
Dzień dobry
Przygoda super, ciekawa jestem tylko czy Właściciel zorientował się za kogo go z początku wzięliście 

Oczywiście nie dał tego po sobie poznać, ale ubaw mógł mieć widząc Wasze zdziwienie
Dzień dobry

Wrócę dopiero w poniedziałek po południu, czyli u Was w nocy 
Mam tylko nadzieję, że jej przejdzie chociaż trochę 
Wpadłam tylko się przywitać i zaraz uciekam do łóżeczka
Od rana czeka mnie pakowanie samochodu na wyjazd i sam wyjazd. Nie wiem czy znajdę czas na odezwanie się
Trochę się martwię, bo córeczka mi trochę podchorzała. Czegóś gardełko zaczęło ją boleć. Oczywiście odpowiednie witaminki dostała, ale na ile pomogą zobaczymy jutro… Wyjazd traci na atrakcyjności, jeśli głowa ciężka jak ołów i na dokładkę wszystko boli
Ból gardełka może zapowiadać nadejście kataru. Nie życzę jej tego, to uciążliwe i nie da się w pełni cieszyć wizytą u Was. Może jakieś płukanko?
Trzymam kciuki za zdrówko Córci i udany wypad, Mirelko 🙂
Witam Powróconych
I z niecierpliwością będę czekać na relację 

Jak to dobrze, że Szef jest już z powrotem
Opowiadanko Mistrza Q, jak zwykle ciekawe

Tak sobie pomyślałam, że dobrze że są pasjonaci z kasą, którzy odrestaurują stare zamczyska i pałace. To nasza Historia… Nie chcę wchodzić w politykę, ale wiadomo co nasze władze głównie restaurują… Niekoniecznie stare i niekoniecznie historyczne… czasami dopiero budowane…
Poczytałam ostatnio o odbudowie zamku w Tykocinie. To też kawał naszej historii i gdyby nie prywatny właściciel, pies z kulawą nogą by się tym nie zainteresował. Władze wymyśliły, żeby odbudować tylko ruiny tego zamku. Bo po co odbudowywać całość…
Masz rację, szkoda takich zabytków. W Poznaniu został odbudowany zamek,który był właściwie ruiną. Odbudowano go od podstaw, ładnie się prezentuje na zewnątrz. Nie wiem tylko jak będzie wyglądać w środku, bo ma go przejąć muzeum, które (o tym czytałam) zażądało sobie windy… Jeśli to przejdzie… Brak słów
Popisałem i spadam na górę

Miłego i udanego weekendu życzę
Spokojnej nocy
Słoneczne dzień dobry bardzo



Dzie fotki Mistrzu Q ???
Uwielbiam zamki, pałace i różne ciekawe wnętrza 😀 Poza tym, tak od rana zajechać mi tu z pysznym bigosikiem, to zakrawa wprost na znęcanie się nad czytelnikiem/czką, o!! Pani Quackie wie co dobre!! Jak dobrze przyrządzone, nie oszukane na bigosopodobne
A filmu z różami w tytule, jak babcię kocham, nie kojarzę
Dziś gotuję bigos, „chodzi” za mną już od tygodnia, a teraz jeszcze bardziej…
A wiesz, Bożenko, że za mną też
We wrześniu można dostać kapustę kiszoną z młodej kapusty, a z takiej bigos wychodzi przepyszny i baaardzo delikatny…. Mniaaaaaammmmm
Ja mieszam kiszoną ze słodką i też jest dobry, bo nie za kwaśny bigosik. Zaraz pędzę po zakupy, a za tydzień (musi się przegryźć) zapraszam na bigos
Dzień dobry Moje Panie !
bigosik ? poczekam troszkę jeszcze…..Z tym bigosem, to co gospodyni, to inny smak tejże ” kultowej” potrawy…. i bardzo dobrze, że tak 
Jeszcze jedną świątynię, proszę społeczeństwa, należy wznieść!!
Alabastrem i złotem zdobioną!!
No co? Nie wolno mi??
Witaj Skowronku
Świątynię wznieść? Jak najbardziej, dzisiaj to mile widziane 
Witaj Poranna Pani

Noo i otwieramy konto, na które prosimy wpłacać! Oczywiście, że co łaska!! Jednak nie mniej niż…… /tu proszę wpisać odpowiednią kwotę/.
O, tak. To będzie poprawna działalność.
Najlepiej większą od świętego Piotrusia 🙂
A czemuż to Junior wybrał rozkładaną kanapę (?) zamiast wygodnego łóżka z porządnym materacem?? Proszę mnie o wścibstwo nie posądzać, ale młodzieży (moja) to se szerokie łóżka zażyczyła! Najlepiej gdyby jeszcze pilota miały do automatycznego podnoszenia górnej czy dolnej części ciała. Szkoda, że nie z automatycznym wyrzucaniem z łóżka przy budzeniu do szkoły

A tera do pracy!!
PS Dzwoniłam, niestety tylko automat… A serwer drgnął godzinę temu.. Nawet zauważyłam IP..
Serwer drga co jakiś czas…
Miłego dzionka życzę
DzieńDobry. Zazdroszczę, nie tylko bigosu. W ubiegłym roku robiłem kiszoną kapustę w/g przepisów z sieci, wyszła znakomita, tylko trochę mało. Teraz zamierzam kupić 30kg szatkowanej kapusty i znowu ukisić. Zarówno jako surówka i jako materiał na bigos rewelacyjna :))
Witaj Stateczku ! Podasz ten przepis? Bo ja też robię sobie kiszoną kapustę, tyle że z 10 kg….. 🙂
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/polki.pl/kuchnia_porady_artykul,10036189.html
Ja dodaję jeszcze po kilka ziaren ziela angielskiego i kilka ziaren jałowca :))
Dzięki Stateczku !
znakomity sposób na kiszoną kapustę, gdy skończy mi się ta z dużego, kamiennego gara trzymanego na balkonie ! 🙂
Zdjęcia, zdjęcia! 🙂

Dziueń fobry! I KAWYYY!
Witaj Kneziu 🙂 Ja już po kawie
Dobry tekst do tej kawy, tylko bez obrazków, to jakby nieco za dużo jak na samą wyobraźnię, bez transkawuzji.
Gdy mi się coś podoba, a uważam że warto,to po prostu to piszę. Dworek wart jest reklamy, a właściciel sławienia – razem godni chwały – niech wiec i „postronni znają”!
A sam tekst przypomniał mi, że powinienem nawiedzić remontowany dworek Sobieskich w Dąbiu. To obok naszej chałupy na wsi. Oglądaliśmy tę posiadłość na początku remontu, a w zasadzie odbudowy, bo budynek tylko z grubsza nadawał się do czegokolwiek.
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.zolkiewka.pl/upload/Panorama/Panorama2(9)2011.pdf
Witaj Kneziu !
Tego linku, powyżej, nie otwieram, kto chce, to poczyta ten wywiad 🙂
Witaj!
Jeżeli nie otwierasz w przeglądarce, to ściągnij na dysk i stąd otwórz 🙂
Dzień dobry! Zaspałem dzisiaj okrutnie.
Zdjęć własnych nie mam, a cudzych nie chciałem publikować ze względu na dyskrecję i żeby zachować prywatność przemiłego Właściciela (a nuż zaczęłyby przybywać do Pałacu tłumy żądne bigosu? W końcu wpis jest otwarty dla publiczności!). Jeżeli ktoś byłby zainteresowany weselem albo inną imprezą, chętnie podam szczegóły i kontakt prywatnym kanałem.
Co do „Róż”, to kajam się i biję w pierś, takie faux pas strzelić i to samemu sobie. Oczywiście nie chodzi o „Róże”, ale o „Lilie”! Moje własne „Lilie pani hrabiny”! http://madagaskar08.pl/blog/2013/05/14/c-k-dyptyk-lilie-pani-hrabiny/ A powstały rzeczywiście nad tym samym jeziorem, nad które zajechaliśmy przed wizytą w Pałacu.
No patrz pan! A sam też się zastanawiałem, jaki to kanon literatury umknął z mej pamięci!
Ogólne dzień dobry!
Przygoda niezmiernie miła – jest co wspominać 🙂
Dzień dobry! I opisywać!
To i ja się wreszcie przywitam, po długim niebycie…..
Kajam się
, ze tak bez słowa opuściłam te przyjazne progi, ale….
Ale w domku byłam, zaszyłam się w przenośni i dosłownie w mojej pracowni, oraz w miarę pogodowych możliwości , zapuszczony nieco ogródek (malutki -2700m kw) oporządzałam..Oba zajęcia udatnie doprowadziłam do szczęśliwego końca, mogąc tez więcej czasu niż zazwyczaj poświecić wnusiowi ( no nareszcie zapotrzebowanie wyartykułowali rodzice !) A uszyty wielkolud napawa mnie dumą – ze tak nieskromnie powiem…
W ogóle urlop w domku udał mi się ogroooomnie
Musiałam sobie jednak niestety nałożyć „kaganiec” czyli ograniczyć znacznie posiadówki przed komputerem….
A teraz urządziłam się już na powrót w pracy, poczytałam zaległości(choć przyznaje bez bicia – jeszcze nie wszystkie
) i – o ile pozwolicie -poodzywam się od czasu do czasu
Serdeczności przesyłam z daleka
Witaj, o Odległa!

Miło cię znów czytać! Pomyłkami się nie przejmuj, odzywaj się jak tylko będziesz mogła!
PS Nie jestem zalogowana – Ukratku !!!!!!! Popraw ortografa prosze

Witaj Maniu
Nie przejmuj się ortografią, tylko się odzywaj w miarę możliwości, prosimy 
Weekendowe dzień dobry Państwu
Na początku witam powróćonego Mistrza T.
Cieszę się,że pomyślne wiatry przywiodły Cię Mistrzu na powrót do Wyspy naszej
Przygoda nie lada,przez samego pana na włościach być oprowadzanym po pałacu.Co do bigosu muszę wierzyć na słowo,osobiście nie jadam i zdaję sobie sprawę,że zaliczam się w tym temacie do mniejszości
Dzień dobry. Ja za bigosem nie przepadam, być może dlatego, że Mama Quackie raczej go nie rabiała, a kiedy już jej się to zdarzyło, był niespecjalny… Za to jej wigilijna kapusta z grzybami nie miała sobie równych! W każdym razie nauczyłem się cenić dobry bigoś dość późno i rzadko mam na niego chęć. No chyba że w Pałacu, tam już sam aromat kusił.
Dobrze wiedzieć…
Eeej, Twój bigos był konkursowy!
Dziękuję, ale nie musisz ściemniać.
No ale pamiętasz, w jakim ja wtedy byłem stanie? Marzyłem o ciepłym i pożywnym jedzonku, a ten bigos mnie postawił na nogi, jak jeszcze się zdrzemnąłem…
A już poza wszystkim podtrzymuję to, co napisałem o połowie sukcesu – Twoje autorstwo (bigosu) i towarzystwo podczas jego jedzenia też mają znaczenie!
Marzyłeś, ale mi nic nie powiedziałeś. Dobrze że sama się domyśliłam. Ale cieszę się, że mogłam Ci jakoś pomóc.
Ja jadam kiszoną kapustę jadam w surówkach oraz krokietach.Bigos jadłem może ze dwa razy w życiu,co ciekawe było to w Sylwestra i to późno w nocy,więc wiadomo o co chodzi
O dziwo wtedy mi smakował.
Za to słodką duszoną kapustkę mogę jeść i jeść,do przesytu
Słodką duszoną? Znaczy tzw. modrą?
Tak jest Quacku
Dobry wieczór 🙂 Mam pytanie do Mistrza, czy pałacyk jest jakąś siedzibą rodową obecnego właściciela, czy też tworzy nową historię posiadaczy tego zabytku? Opowiadanie jak zwykle świetne Mistrzu 🙂 🙂
Pałac jest jedną z wielu w tamtej okolicy spuścizną po pruskich junkrach, a obecny Właściciel nabył go i wyremontował za pieniądze zarobione gdzie indziej. Mam porównanie z paroma innymi miejscami w okolicy, które należały w okresie PRLu do PGRów i zaraz po likwidacji PGRów zostały opuszczone i zazwyczaj niestety zdewastowane, czasem aż się serce krajało.
Mój kuzyn nabył taki dworek po PGR, totalna ruina, tzn. mury były ok.,ale podłogi, dach i reszta, prawdziwa masakra, odnowił go i pięknie wygląda, ale to był mały w sumie dworek, pałacyk, czy pałac to insza inszość wymaga benedyktyńskiej cierpliwości i zasobnego portfela, podziwiam takie wysiłki.
Policzyliśmy, że ten remont musiał trwać coś ze 12 lat albo i więcej, biorąc pod uwagę, kiedy zaczęliśmy tam przyjeżdżać z Juniorami. Zasobny portfel, to prawda, plus cierpliwość – zwłaszcza w kontaktach z konserwatorem zabytków.
Hihi! Tu przydałby się komentarz Maliny…
O właśnie, poprosimy!
… jako, że Malina jest konserwatorem z pasją i rozumem! .. nie mam co do tego wątpliwości po zapoznaniu się z Jej blogiem…..
Kłopot z tą pojunkierską spuścizną jest taki, że na utrzymanie tych pałaców potrzebna jest zasobna kiesa… Na Pomorzu w zasadzie nie było małych gospodarstw tylko wielkie, dochodowe junkierskie majątki. Trudno w obecnych realiach wyobrazić sobie, że da się je utrzymać z organizacji wesel czy imprez towarzyskich…
To prawda z tą zasobną kiesą. Ja tam Właścicielowi w kieszeń nie wchodzę, skoro utrzymuje, to mam nadzieję, że ma z czego. Jak już pisałem, skądinąd wiem, że nabył i wyremontował Pałac za środki zarobione gdzie indziej. Mam nadzieję, że nie popełnię niedyskrecji, zdradzając, że Pałac nie jest jedynym miejscem działalności Właściciela…
No i już wieczór a naszych Pań nie ma… Ja też się ulotnię do jutra, bo na mnie czas. Dobrej nocy życzę
Dobranoc Bożenko….. a ja znów przydepnęłam tren Kopciuszka 🙂
Dobrze, że nie rozdeptałaś pantofelka… 😉
Jestem dopiero teraz , i już na spokojnie : Mistrzu Q. piękne opowiadanie.. Trzymam kciuki za Właściciela …
Na Dolnym Śląsku jest wiele pałaców i pałacyków już odnowionych, udostępnianych w taki czy inny sposób , ale też są miejsca , gdzie żal serce ściska , gdy patrzy się na popadanie w ruinę budowli, które jeszcze dwadzieścia kilka lat temu mogły były być uratowane..
Ciekawe, czy ktokolwiek zbadał, jaka jest proporcja tych uratowanych do zrujnowanych… Spróbuję odnaleźć takie źródła, nawet wiem, kogo pytać.
A ja ze swej strony sprobuje dotrzec do zdjec jednego takiego miejsce, gdzie z grupa Przyjaciol bylismy w Wielkanoc i gdzie jeszcze tabliczka przy bramie glosila godziny otwarcia i ceny wejsciowek w czasach minionych, a tteraz od lat-jak mowili miejscowi tylko rusztowanie wokol wiezy stoi i nic sie nie dzieje, a miejsce cudo!!!
Ale docierac bede mogla dopiero za pare dni,. jak urlopy sie skoncza
Dwadzieścia, a może trzydzieści (?) lat temu były zadbane. Niektóre tętniły życiem. Jak ten w Bożkowie…
A dzisiaj? Z roku na rok popada w coraz większą ruinę. Ograbiony ze wszystkiego co było cenne. Nawet granitowe gazony na balustradach przy również granitowych, półokrągłych przepięknych schodach. Otoczonych dorodnymi rododendronami, cisami, wysokopiennymi różami. W jedną noc zniknął dwutonowy Neptun (oczywiście nikt nic nie słyszał, nie wiedział).
Wiem, wiem.. już o tym pisałam… 😉 Ale nadal nie mogę się pogodzić z myślą, że ten piękny pałac, któregoś dnia, po prostu runie…
A to racja, wkurzające jest niemożebnie. W promieniu 20-30 km od Pałacu jest inna posiadłość, z nie tak może efektownym pałacykiem, ale za to folwark olbrzymi, a w nim np. stodoła z dachem o łamanym spadzie. I to niszczeje w stopniu zastraszającym, i nie ma chętnych, żeby to sobie wziąć na barki :(((
Dobranoc…. deszcz mnie usypia, więc zapalam lampkę 🙂

Z mojej strony czas na dobranockę 🙂
Z Meksyku wracamy do Hiszpanii, a konkretnie Madrytu, gdzie mieszkał (i wcale daleko nie wyjeżdżał) Juan Hidalgo de Polanco, cieszący się już za życia zasłużoną sławą jako kompozytor licznych motetów, muzyki do co najmniej dziewięciu sztuk religijnych, szesnastu świeckich komedii i dwóch oper.
Dzisiaj na Wyspie bezpretensjonalna piosenka jego pióra, przywodząca na myśl klimaty raczej rustykalne niż dworskie, chociaż – czy ja się znam?
Snów spokojnych, mogą być właśnie rustykalne. Wsi spokojna, wsi wesoła, dobranoc!
Urocza dobranocka,do tego ślicznie zilustrowana
Dobranoc wszystkim, jeszcze sobie posłucham róznych utworów z poprzednich notek, bo w ciągu dnia używam pożyczonego lapka, gdzie się nie da…
Dzień dobry
Pięknego dnia, Wspiarze 
Witaj Bożenko 😀 Wybierasz się gdzieś???
Witaj Wiedźminko 😀 Dzisiaj siedzę w domu, muszę odrobić zaległości
Taaa, to se może okularki zmień?? Hę???


Taż Wiedźminka o tej porze, to nie wie czy prawe, czy lewe oko otworzyć
O niee, nawet wstała
Witam moje urocze koleżanki
– wstała, ale się
nie dobudziła ! Duża kawa i śwqiat jest radośniejszy 🙂
Dzień dobry 😀
Ech jakiś śpiący, a tu sobota gospodarcza
Dzień dobry! Trochę pobędę, a potem, przed 11:00, wybywamy na sporą część dnia. O ile pogoda pozwoli.
Będzie burza…
No właśnie nie, chociaż od rana się zanosi i zanosi i nie może zanieść.
To ja Ci życzę: coby pozwoliła.. 😀
Patrzę za okno, jak pięknie paruje, to co noc zrosiła. Fajny widok 😀
U mnie pochmurno
Dzien dobry! Pogodnego dnia zycze!
Witaj Maniu 🙂 Tobie również
I nawzajem!
Zapowiada sie sloneczny, podobny do wczorajszego, choc na blekitnym niebie lekka zaslona cirrostratusow sprawia, ze takie jest jakies mleczne.. byc moze , tak zreszta jak w czoraj -po poludniu pokropi? Bo jak na razie scenariusz taki sam, ale cisnienie powietrza jakby lepsze ciutke..
Ale badzmy dobrej mysli
Moze czekoladke na poprawe humoru?
Moge tez kawusie
Jasne, dziękuję i łapię tę gorzką
A co se będę żałować 😀
Dziękuję, czekoladkę chętnie. Kawusię dopiero wypiłam. Teraz biorę się do dzieła.
Nie znalazlam emotki z kawusia -np parujaca filizanka w rece, a szkoda
Witajcie Bozenko, Allu i Mistrzu Q. Jeszcze raz dobrego dnia!
Specjalistką od podawania kawy w filiżankach jest nasza Poranna Pani – baristka
Zara wynajdzie 😀
Witaj Maniu
Emotka z kawusią jest!
Faktycznie ! Gapa ze mnie
Do kiedys tam w ciagu dnia….
Nie ma lekko, trzeba się zabierać, samo się nie zrobi.. 🙁

Do Jasminkowego …
Do Jsminkowego
Pracę czas zacząć, bo się człowiek rozleniwi od rana i… 
Aha… drobne zakupy i porządki domowe
Kto to lubi ? Ale jak trza, to trza! Kto upiecze rogaliki z różą na wnusiowe urodziny ? – babcia, rzecz jasna….. 
Trza! Nie chcem, ale muszem
Witajcie!
Ja po urlopie już drugi dzień nie mogę się do jakiejś pracy zabrać! A trochę czeka…
A wiesz, że ja też tak mam, mimo że urlop zasadniczo zakończyłem 2 tygodnie temu…
Kochani Panowie, bo po urlopie należy co najmniej tydzień odpocząć. Nic nie robiąc lub robiąc – nic
Wybywam, odezwę się, jak wrócę. Pięknego dnia!
Jaka cisza… Jedna babciowe rogaliki piecze, inni zajęli się robotą, jeszcze inny wybył na „sporą część dnia”… Chyba posłucham sobie fletni pana
Pięknie gra fletnia, ale co ten Pan wyprawia z biednymi delfinami…
Najwidoczniej im się to podoba
Zupełnie jakby się śmiały 
Delfiny w ogóle są urocze 😀
Hmm, z deszczu pod rynnę – myśmy wrócili i teraz właśnie przyjmujemy niezapowiadanych gości…
Byle mile widziani, mogą być i niezapowiedziani! 😉
Hi,hi… a ja zmokłam jakbym pod rynną stała 😀 Ale skosić się udało
Gości nie mam. Nareszcie odpoczywam 😀
Aaaapsik
Na zdrowie!
A dziękuję
Już mi się dawno nie zdarzyło tak przemoknąć i to w kilka minut 😀
Zdarza się… Przyjemnego wieczoru
Ceremonię otwarcie MŚ oglądali ????? Piękne było 😀 Tylko Margaret jakoś bledziutko wypadła 😀 / moje zdanie/ I wygwizdanie reprezentacji Rosji też mi się nie podobało.
Nie ma nikogo?? To se idę, może uda się oglądnąć mecz 😀
Jasminka na pewno by oglądała, a i Senator lubił..
PS I proszę mamy przewodniczącego Rady Europy 😀 Zadowoleni?? 😀
Nie czuję się zobowiązana do naśladownictwa, sport nie jest moim konikiem
I nie musi 😀
Siatkówkę lubię, ale z wiekiem, oglądając mecze, coraz bardziej nerwowa się robię 😀 Ten na szczęście był spokojny. Spokojny, bo od początku Nasi byli górą
Wiem, wygrali. Dowiedziałam się o tym z TV i to mi wystarczy. Szkoda mi czasu i nerwów na oglądanie meczu, ale jak kto lubi…
W razie gdyby mnie zmogło 😉 życzę dobrej nocy SzanPaństwu 😀
PS Wiedźminko może poczęstowałabyś chociaż jednym, pysznym, pachnącym różą???
Dobrej nocy życzę
Ouuooo! Wyszli. Przemili ludzie, ale padam na ryjek, chyba świeże powietrze z dzisiejszego wcześniejszego wyjazdu mnie tak rozebrało!
No wiecie państwo!? Poszedł spać na ryjku bez kołysanki?
Goście musieli przynieść dużo świeżego…
Jeszcze nie poszedł, aż tak świeżo nie było. Zaraz Was ukołysżę! 😉
No to słowo się rzekło, ryjek u płotu.
Bernardo Pasquini pochodził z Toskanii, a uczył się i tworzył w Ferrarze, by ostatecznie w Rzymie, u boku księcia Borghese ukoronować karierę wirtuoza klawesynu i organów oraz kompozytora, jako oficjalny organista w kościołach Santa Maria Maggiore i Santa Maria in Aracoelis. Pod patronatem możnych kardynałów pisał muzykę kościelną, a Krystynie, królowej Szwecji, zadedykował operę „Dov’è amore è pietà”.
Na Wyspie dzisiaj jego „Toccata – żart z kukułką” – śliczny przykład, do czego można wykorzystać przeróżne głosy organowe. Nie wiem, jak Wy, ale ja tu słyszę nie tylko muzykę, wyraźna jest radość kompozytora, który bawi się ze słuchaczami. Nie bez refleksji.
Snów leśnych, mogą być ilustrowane ptasimi głosami! 😀
Och piękna , radosna muzyka ! Dzięki Mistrzu Q
Tego mi było trzeba !
Dobranoc moi mili !
Piękna… I komentarz, że tylko pozazdrościć. Mogę westchnąć?? Zazdrośnie 😉
Dobranoc…. spóźniona nie z własnej woli jednak jestem z lampką…zasłuchałam się w dobranockowa muzykę, Kwaku !
Dzień dobry
A ja słucham muzyki na przebudzenie 
Kojąca, gdy sny niezbyt leśne np. były

Witaj Poranna Pani
Witaj Skowronku
Niestety, nic mi się chyba nie śniło. Przynajmniej nie pamiętam… 
Dzień dobry
Wstałam zbyt wcześnie, jak na niedzielę, bo mnie cosik z łóżka przegoniło. Jakby rzekł Senator ? 😉
No i weszłam na Incitatusa… Iiii.. wciągnęło mnie na całe dwie godziny…
Dzień dobry Skowronku….” daremne żale, prózny trud…”jako rzecz poeta. A i tak będziemy wracać
…
….A mnie bezczelnie kochaj, choć smutne śpiewki przędę, bo
przecież będę… no przecież będę… Jak rzekła poetka.
Witaj Wiedźminko
I jestem spóźniona.. Szybko nadrobić muszę obowiązki i przyjemności niedzielnego poranka 😀
Aha, to ostatnia niedziela.. Wakacji
Komu radość, komu smutek?? 😀
Ta ostatnia niedziela…
Witajcie! 🙂
Witaj Ukratku w tę ostatnią niedzielę
Ale my się nie rozstajemy
Dzień dobry. To jasne, że zaspałem, ale w niedzielę…
Natomiast we śnie zjawiło się u nas w domu jakieś 7 osób, z bagażami, z dzieckiem, zachowując się tak, jakby byli umówieni i mieli wszelkie prawo się tu znajdować, a ja byłem kompletnie zdezorientowany, nie wiedząc, kto i po co ich zaprosił. Na moje stanowcze i nawet trochę nieuprzejme dictum popatrzyli na mnie z niechęcią i siedli do komputera, jak zrozumiałem, po to, by znaleźć alternatywne lokum. No i oczywiście musiałem wstać, zanim mi wyjaśniono, co jest grane, skąd są i kto ich w takiej liczbie i terminie zaprosił.
Quacku! Czyżbyś antycypował najazd całej Wyspy na siebie?
– Dzień dobry! To my! Niespodzianka!!!
Witaj Ukratku – do Kwaka mam bliżej niż do Ciebie….
Eeej, Was bym poznał, przynajmniej część! 😉 Już pomijam, że we śnie była przewaga facetów, i to takich ok. trzydziestki.
No proszę Cię Quackie… Taż to horror, a nie sen
Nic tylko do piwnicy z lodówką wiać 😀
Lodówkę mamy co prawda na strychu, nie w piwnicy, ale jakże to tak, zwiać i mieszkanie na pastwę zostawić?
Taż lodówkę na plecy /no chyba, że masz windę/ i do piwnicy ją wynieść.. 😀
„Gość w dom – chowaj masło do piwnicy” 😀
A nie, nie można… Być zbyt uprzejmym
Witaj Quacku
No to sen nie był zbyt przyjemny, powiedziałabym nawet, że uciążliwy. Ale dobrze, że to tylko sen. Tacy goście… 
Mistrzu T, to świetny pomysł
Tylko NIE U MNIE 
A dlaczego nie u Ciebie Bożenko?? Wszak bigos już masz gotowy. I co z tego, że ze słodką kapustą w składzie
Naraz.. hi,hi,hi!!
Ja tam wybredna zbyt nie jestem i tego przysmaku mogę i dwie miseczki wtranżolić
Najbardziej pluję sobie w brodę, że nie dowiedziałem się, kto, po co i w jakim trybie ich zaprosił. I czy w ogóle zaprosił?
…i kto to był?
No właśnie że nie wiem! Bo mnie obudzono! Po prawdzie, to pora była już późna, ale efekt jest taki, że nie wiem, kto to był!
Dzień dobry ! 🙂 Kwaku… to chyba jakieś wyrzuty sumienia? Tylko z jakiego powodu ?….hmmmm….
Czapeczka Knezia to nie kapelusz, ale mimo to uroczo wglądasz
Poszedłem łowić blogi, ale widzę że do twarzy Ci Wiedźmo z wąsami! 😀 😀 😀
Powód by się znalazł, ale dlaczego taki sen ma świadczyć o wyrzutach sumienia?
No i z tego wszystkiego nie przywitałam się godnie
Dzień dobry!
Za moich młodych lat popularne było hasło rekrutacyjne:

Wstąp do Armii Radzieckiej – zanim Armia Radziecka wstąpi do ciebie!
Dzień dobry
Nie wiedzieć czemu 





A to ci numer, bo mi się dzisiejszej nocy Pan Q. we własnej osobie śnił
Tak na marginesie gości niezapowiedzianych niekoniecznie lubię, a po ostatnim dwutygodniowym pobycie siostrzenicy z bardzoooo niesfornym dwulatkiem mam nawet na krótką chwilę dość
Ukratku ! Uściski serdeczne przesyłam
Cieszę się, że już jesteś i z serca płynące życzenia się spełniły
Mam nadzieję, że baterie naładowane na kolejne 12 ….
PS Wiedźminko kiecka nieco przydeptana … ale, że tak powiem kolokwialnie już ogarnięta
Wszystko z tej przyczyny, że … „Są takie dni w tygodniu….” jak to śpiewa Pani Urszula …
Dzień dobry, bardzo mi miło, mam nadzieję, że nie na takiej zasadzie, jak Francowi Fiszerowi („To bydlę ośmieliło mi się przyśnić!”) 😉
Dzień dobry !

Co to, to nie ! Gdzieżby tak !
Witaj!
Naładowane, aż bulgoczą!
O! I tak trzymać
Przywiozłam sobie dzisiaj ze wsi „kurzęcie” i warzywka z mamusinego ogródka zatem zmykam gotować rosołek

Do zobaczenia …
Smacznego Kopciuszku
Dziękuję Bożenko
Właśnie miałam wcisnąć numer na telefonie… 😀
Witaj Księżniczko
Witaj Skowroneczku kochany

To ja powinnam wcisnąć … tylko tak jakoś ostatnio …
… że się gadać nie chce.. Przecież wiesz 😉

Niech mi ktoś odpowie, dlaczego mam kolejną niedzielę z kolegą leniem??

Nic mi się nie chce!!
Chyba se kopa dam. Sama
Eeee tam… nie zechce ci się…
Skąd ja to znam ?? Znaczy kolegę lenia ???
Nie tylko tobie, mi nawet się nie chce chcieć
Pół głowy wysuszyłam! To już sukces
Jak ja Cię rozumiem, aż mi podwójnie smutno!! Z tego powodu

Zaraza jakaś
Ponad trzy tygodnie … wyjątkowo mocno mnie tak trzyma 
To może od poniedziałku będzie lepiej?? 😀
Nowy tydzień, nowy miesiąc, nowe chęci
Miejmy nadzieję … 😉
Mam podobnie, ale zaraz się biorę do roboty…
W niedzielę??? Bój się Boga, Panie Q. Taż wyryte na tablicach, że dzień święty należy święcić!!
Jeno dzie i na jakich tablicach? 😀
Ojj, chyba wejdę pod stół, żeby z góry nie było widać. Słyszałem, że niektórzy Arabowie tak robią, jak chcą się napić alkoholu.
Sądzą, że Allach ich tam nie dostrzeże
Tak opowiadał Tata Quackie, który spędził 2 lata w Algierii.
I sami spod stołu wyłazili czy ich wyciągano ?
Jak popili, to wyłazili. Przecież nikt nie widział, żeby pili! 😉
Nawet Allach 😆 😆 😆
No nieprecyzyjnie zapytałam 😀
Znaczy, że się nie upijali!!! Skoro mieli siłę sami wyłazić 😀
Jasny gwint.. Lewy! Albo i prawy ?
No kurczę ,że ja wczoraj nie miałam jak zaglądać na wyspę !

Pracuś…
Czasem się zbiegają zlecenia, jak gacie w praniu…
Gacie czy zlecenia??
Jedno i drugie
A ja se idę, chociaż się nie chce… Trza się rozruszać
No i wróciłam, dobrze ze wzięłam parasol. Leje jak z cebra
A i u nas się rozpadało.
Chyba w całym kraju, gdzieniegdzie nawet burze przeszły.
Proszę, proszę… ależ lenistwo, że nawet się odezwać nikomu nie chce?? 😀
Pozdrawiam serdecznie milczących
Ja tu zaglądam co chwilę i cisza. Monologu nie lubię
Troje dyżurnych?? 😉
Ja też nie lubię, chyba, że świruję..
A dzie reszta? No dzieee
Tum ci jest…
Są!!!
Teraz będą się wyłaniać z domowych pieleszy, żeby chociaż dobranoc powiedzieć 
Niewiniątko
Się pracuje… :/
A Pan już przestań! Zostaw na jutro!! Nnnoo 😀
Jutro przyjeżdża zleceniodawca i będzie bulgotał, że niezrobione.
Tobie Mistrzu Q się nie dziwię, i tak jesteś z tych aktywnych.
Teraz ja sobie pozwolę na oddalenie, żeby pospatrzeć na kabaret… 
Ja jestem aktywny, dobre sobie. Wzorzec z Sevres lenistwa (wg małżonki).
Niesprawiedliwa…
SzanPaństwu życzę dobrej nocy, a kołysankę posłucham rano 😀
Dobranoc.. 😀
PS Panie Q, a Pan kręcisz jeszcze??
Zacznę od września, bo w sierpniu sporo aktywności przeszkadzającej w regularnym kręceniu. Co tu dużo gadać, zapuściłem się.
Wróciłam, bo mnie sumienie przycisnęło… Zapomniałabym, ale nie zapomniałam i przekazuję: pozdrowienia od Maxa.
Na razie się jednak na Wyspie nie pokaże 🙁 Za dużo nieszczęść spadło na barki naszego sympatycznego Maxia 🙁
Głaskaj go od nas 🙂
Koniecznie głaskaj
O tak, serdecznie ściskam Maxia…..
Dobrej nocy życzę, bez głupich snów
Dobranoc Poranna Pani !
Dobrej nocy Bożenko 🙂
Dobry wieczór ! Rodzinne przyjemności się skończyły, ( chwalić Pana podskakując, jak mawiał stary chasyd )…. poczytałam co napisane i jakoś mi sympatycznie 🙂
się zrobiło.
Dobry wieczór Wiedźminko 🙂 Ciekawa jestem czy kilka rogalików dla Nas zostało ? 😉
Duuużo i ochoczo poczęstuję 🙂
Znowu mnie podszyło w kieckę błękitną! Że też człowiekowi nie dadzą uczciwie w hełmie pochodzić!
Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Blogów, który to już powoli mija. Tu widzę już powoli towarzystwo do spania się zbiera? Ja dopiero zaczynam grasować po sieci, ale zanim na dobre zabiorę się za wizytacje, to mam jeszcze siatę podgrzybków do przebrania – będzie trochę na Wigilię.
Szlag! Z tego przejęcia kiecki nie zmieniłem!

Ha ha … Kiecka moja to i podgrzybki zabieram
Widzisz? w sieci można nie tylko ryby, ale i podgrzybki łowić!
Odrobinkę mogę się podzielić, ale bez przesady – no, tyle żeby w padołek się zmieściło!

Aaaaaaaa!!!!!!!!!

Teraz ja ???

I do moderacji!!!!
To może ja już się pożegnam


Wypatrzyłam sobie dokument w TVP Kultura, zatem zmykam przed tv a później już spać
Spokojnej i pięknej nocy życzę
Ale było wesoło
Jak się okazało, Zenek też był na wakacjach. Zapraszam na górę! 🙂
Czas na dobranockę – jeszcze tutaj, a od jutra u Zenka.
Muzycznie trudno byłoby przebić wczorajsze cacuszko, ale za to osobą kompozytora spróbuję. Bartłomiej Pękiel do potopu szwedzkiego mieszkał i pracował w Warszawie, w czasie wojny miał przerwę, a po niej przeniósł się do Krakowa. Pozamuzycznie – dostał od króla Władysława IV teren, na którym obecnie stoi Belweder, więc jakby ktoś znał kogoś o tym nazwisku, niech się dowie, czy mu jakieś prawa nie przysługują 😉
Na Wyspie dzisiaj krótki, ale wdzięczny motet „Resonet in Laudibus” („Rozbrzmiewa w uwielbieniu”), może niezbyt oryginalny, ale za to na sześć głosów, a polifonie – jak wiecie – lubię 🙂
Snów o Warszawie (czyli Bani) może, bo i nagranie z warszawskiej katedry.
Jako,że godzina późna i wszyscy już śpią pozwolę sobie zapalić lampkę co by nas od snów złych strzegła (I przed nieoczekiwanymi gośćmi również – szczególnie w liczbie mnogiej) Dobranoc!