« Spotkanie w bummelcugu Legendy rodzinne »

Na włościach

Wpis zawiera najprawdziwszą prawdę, okraszoną tylko z lekka stylistycznie.

W ostatnią środę mieliśmy kilka spraw do załatwienia: musieliśmy pojechać do pewnego Sklepu w pobliżu obwodnicy Trójmiasta, zamówić nowe łóżko dla Juniora (stare odmówiło posłuszeństwa), pojechać do Kuzynki małżonki nad jezioro, omówić pewne rodzinne sprawy, a wracając – odebrać ważny papier z Urzędu po drodze. Ruszyliśmy więc z kopyta, jak tylko Junior raczył opuścić objęcia Morfeusza, niekontent, że w ogóle zmuszamy go w ostatnich dniach wakacji do niespania od rana, a nawet do ruszania się z domu, sprzed komputera. Najjunior w ogóle się nie obudził, zostawiliśmy go więc w łóżku, z kartką, na której wyjaśniliśmy, dokąd i po co jedziemy.

Pierwsza sprawa poszła nam jak z płatka – łózko, a właściwie wygodna rozkładana kanapa, zostało wybrane i zamówione (a dzisiaj już stoi u Juniora) z szybkością sugerującą, że Juniorowi nie zależy na przedłużaniu wizyty w salonie. Wolał wrócić do samochodu i ułożyć się wygodnie na tylnym siedzeniu, gdzie mógł sobie jeszcze pospać, ponieważ wiedział, że droga nad jezioro w sercu Kaszub potrwa dłuższą chwilę. Tak też było, a chwila trwała nawet nieco dłużej, niż początkowo sądziliśmy, z powodu kilku objazdów, niemrawych robót drogowych itp. atrakcji, obecnych na polskich drogach. Dotarliśmy na miejsce około południa i zostaliśmy potraktowani pysznym, gęstym chłodnikiem. Kuzynka małżonki z radością podkreśliła, że przywieźliśmy oprócz ciastek również pogodę, i faktycznie, po porannym deszczyku i przedpołudniowych groźnych chmurach zaczęło wychodzić słońce, z czego skorzystaliśmy, śniadając pod gołym niebem, wśród zieleni, z widokiem na piękne jezioro, notabene to samo, nad którym swego czasu powstały „Lilie pani hrabiny”.

Czas płynął mile, rozmowa się kleiła, niezbędne sprawy rodzinne zostały pomyślnie omówione. Jeszcze poszliśmy odwiedzić koleżankę Kuzynki, od niedawna rezydującą na własnej działce nieopodal, i obejrzeć nieduży, śliczny domek letniskowy koleżanki, pachnący jeszcze nowością, świeżym drewnem i lakierem. Okazało się przy tym, że z domku rozciąga się widok na zjawiskową panoramę pobliskich pól i wzgórz, w związku z czym już na etapie projektowania od strony widoku przewidziano trzy spore okna, tworzące swego rodzaju rustykalny tryptyk. Do wrażeń wizualnych, jak zeznała koleżanka Kuzynki, dodać należy również audio, chociaż nie o porze, o której tam byliśmy – mianowicie o świcie i wieczorem trąbią mieszkające nieopodal żurawie. Syci wrażeń, chociaż niewykąpani w jeziorze (to już jednak za zimno), wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy w drogę powrotną.

Tu mała retrospekcja: być może niektórzy Czytelnicy pamiętają, jak swego czasu spędzaliśmy nad rzeczonym jeziorem przynajmniej tydzień każdego lata… A jeżeli lato było deszczowe, jeździliśmy po okolicy. A w okolicy znaleźliśmy pewną posiadłość z Pałacem, który remontowano wówczas ze stanu pożałowania godnego. Od tego czasu minęło, hmm, parę ładnych lat. I oto ruszając znad jeziora pomyśleliśmy sobie, żeby zajechać również do Pałacu i sprawdzić, jak tam teraz wygląda. Czy remont się zakończył, czy też nadal trwa, a może – co w polskich warunkach nie byłoby wielką niespodzianką – właścicielowi skończyły się pieniądze i nie dokończył robót?

Podjechaliśmy tak jak kiedyś, aleją od frontu, zaparkowaliśmy samochód pod drzewami i wysiedliśmy. Nie uszliśmy nawet kilku kroków, kiedy z bocznej dróżki wyjechał na małym traktorku z kosiarką do trawy Cieć, zarośnięty, w roboczych ciuchach i o sceptycznym spojrzeniu.
– Dzień dobry – przywitaliśmy się grzecznie.
– Słucham państwa, w czym mogę pomóc?
Pomni sytuacji sprzed, hmm, paru ładnych lat, kiedy to oprowadzał nas inny cieć, za parę złotych na piwo, wyjaśniliśmy, że chcielibyśmy zobaczyć Pałac, również od środka, i zorientować się ewentualnie, z jakich usług można tu skorzystać.
– Czy możemy na przykład dostać jakąś ulotkę? – zaszczebiotała słodko małżonka.
– Nie, nie mam żadnych ulotek – pokręcił głową Cieć – ale zaraz państwu pokażę Pałac.

Chwilę zaczekaliśmy przed frontem, podziwiając odnowione mury i stolarkę okienną, eleganckie wypoczynkowe meble, stojące na frontowym ganku, najwyraźniej w charakterze poczekalni, a także kaczkę z tuzinem puchatych kaczątek, spacerującą dostojnie w niedalekich zaroślach, aż w końcu Cieć się pojawił i oprowadził nas po dostępnej części Pałacu. Zobaczyliśmy więc główny hall, cały w ciepłym drewnie, już nie w stylu myśliwskim, jak kiedyś, salę balową z kominkiem, pokój japoński z przepięknie intarsjowanymi meblami, oranżerię, nawiązującą stylem do egzotycznych mórz (pamiętacie oranżerię z „Lilii pani hrabiny”?), a także ogród z tyłu pałacu, udekorowany jeszcze po niedawnym weselu. W trakcie entuzjastycznej rozmowy na temat remontu połapaliśmy się w końcu, że Cieć to nie żaden cieć, tylko… sam Właściciel Pałacu!

– A czego właściwie państwo się tu teraz spodziewali? – zapytał Właściciel, kiedy wyznaliśmy mu, że swego czasu nielegalnie odwiedzaliśmy to miejsce i podziwialiśmy postępy remontu.
– Och, może hotelu, może jakiegoś spa? – zastanowiła się małżonka. – No i restauracji…
– Właściwie to nie mamy stałego hotelu, organizujemy tylko wesela i takie tam imprezy, głównie w weekendy. A jeżeli chodzi o restaurację, to chętnie poczęstuję państwa kawą i herbatą. A może bigosiku?
– Uuu, proszę nie używać przy małżonce słowa „bigos” – ostrzegłem – albowiem jej uwielbienie dla tej potrawy jest znane w całej rodzinie!
Właściciel klasnął w dłonie – Jak tak, to zapraszam państwa! Zaraz nam podadzą, państwo pozwolą tylko, że wydam dyspozycje… Usadził nas, oniemiałych, w oranżerii i zniknął, pojawiając się po chwili na czele orszaku kilku pań, niosących elegancką zastawę stołową i sztućce, a także koszyk z pieczywem i gwóźdź programu – misę z woniejącym smakowicie bigosem!

Nie mogliśmy się go nachwalić. Dobrze przegryziony, na znakomitym mięsie (Właściciel: „Z dzika. Własnoręcznie strzelanego!”) i grzybach (Właściciel: „No, rosną tam jakieś borowiki pod lasem”), o przydymionym aromacie Pałacowej kuchni – smakował niemal tak dobrze, jak gawęda Właściciela o tym, jak Pałac nabył, remontował, wymyślił wystrój i wyposażył wnętrza. Albowiem pyszne dania to połowa sukcesu dobrego posiłku, pozostała połowa zależy od towarzystwa i konwersacji, nawet jeżeli chwilami jest ona prowadzona półgębkiem czy też po prostu z pełną buzią. Zjedliśmy, wypiliśmy herbatkę i jeszcze nie do końca przytomni, pojechaliśmy dalej. Po drodze wstąpiliśmy po papier do Urzędu… Ale tematem dnia była wizyta w Pałacu i – ma się rozumieć – bigos. Dość zgodnie doszliśmy do konkluzji, że Właściciel Pałacu kontynuuje najlepsze tradycje z czasów, opisywanych przez Wańkowicza i innych gawędziarzy, kiedy gościa – nawet zabłąkanego, nieznajomego i niezapowiadanego – podejmowało się we dworze po królewsku. I doprawdy wszystko jedno, czy gościnność Właściciela była wrodzona, czy też zadziałał duch czasów, zaklęty w murach Pałacu.

A to Polska właśnie. Taka też istnieje, jak widać 🙂

241 komentarzy

  1. Quackie pisze:

    Dzień dobry! Wpis w oczekiwaniu na relację Mistrza Tetryka.

    Takie nieoczekiwane przygody się zdarzają 🙂 oczywiście szczegóły dotyczące Pałacu i Właściciela zachowuję dyskretnie przy orderach…

  2. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Przygoda super, ciekawa jestem tylko czy Właściciel zorientował się za kogo go z początku wzięliście Wink
    Oczywiście nie dał tego po sobie poznać, ale ubaw mógł mieć widząc Wasze zdziwienie Overjoy

  3. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Wpadłam tylko się przywitać i zaraz uciekam do łóżeczka Spanko
    Od rana czeka mnie pakowanie samochodu na wyjazd i sam wyjazd. Nie wiem czy znajdę czas na odezwanie się Pondering Wrócę dopiero w poniedziałek po południu, czyli u Was w nocy Pleasure
    Trochę się martwię, bo córeczka mi trochę podchorzała. Czegóś gardełko zaczęło ją boleć. Oczywiście odpowiednie witaminki dostała, ale na ile pomogą zobaczymy jutro… Wyjazd traci na atrakcyjności, jeśli głowa ciężka jak ołów i na dokładkę wszystko boli Worry Mam tylko nadzieję, że jej przejdzie chociaż trochę Pleasure

  4. miral59 pisze:

    Witam Powróconych Delighted I z niecierpliwością będę czekać na relację Pleasure
    Jak to dobrze, że Szef jest już z powrotem In Love

  5. miral59 pisze:

    Opowiadanko Mistrza Q, jak zwykle ciekawe Pleasure
    Tak sobie pomyślałam, że dobrze że są pasjonaci z kasą, którzy odrestaurują stare zamczyska i pałace. To nasza Historia… Nie chcę wchodzić w politykę, ale wiadomo co nasze władze głównie restaurują… Niekoniecznie stare i niekoniecznie historyczne… czasami dopiero budowane…
    Poczytałam ostatnio o odbudowie zamku w Tykocinie. To też kawał naszej historii i gdyby nie prywatny właściciel, pies z kulawą nogą by się tym nie zainteresował. Władze wymyśliły, żeby odbudować tylko ruiny tego zamku. Bo po co odbudowywać całość… Pondering

    • Bożena pisze:

      Masz rację, szkoda takich zabytków. W Poznaniu został odbudowany zamek,który był właściwie ruiną. Odbudowano go od podstaw, ładnie się prezentuje na zewnątrz. Nie wiem tylko jak będzie wyglądać w środku, bo ma go przejąć muzeum, które (o tym czytałam) zażądało sobie windy… Jeśli to przejdzie… Brak słów Bully

  6. miral59 pisze:

    Popisałem i spadam na górę Spanko
    Miłego i udanego weekendu życzę Buziaczki

  7. Alla pisze:

    Słoneczne dzień dobry bardzo Delighted
    Dzie fotki Mistrzu Q ??? Shout
    Uwielbiam zamki, pałace i różne ciekawe wnętrza 😀 Poza tym, tak od rana zajechać mi tu z pysznym bigosikiem, to zakrawa wprost na znęcanie się nad czytelnikiem/czką, o!! Pani Quackie wie co dobre!! Jak dobrze przyrządzone, nie oszukane na bigosopodobne Delicious
    A filmu z różami w tytule, jak babcię kocham, nie kojarzę Pondering

    • Bożena pisze:

      Dziś gotuję bigos, „chodzi” za mną już od tygodnia, a teraz jeszcze bardziej… Delicious

      • Alla pisze:

        A wiesz, Bożenko, że za mną też Happy-Grin
        We wrześniu można dostać kapustę kiszoną z młodej kapusty, a z takiej bigos wychodzi przepyszny i baaardzo delikatny…. Mniaaaaaammmmm

        • Bożena pisze:

          Ja mieszam kiszoną ze słodką i też jest dobry, bo nie za kwaśny bigosik. Zaraz pędzę po zakupy, a za tydzień (musi się przegryźć) zapraszam na bigos Pleasure

        • Wiedźma pisze:

          Dzień dobry Moje Panie ! Rose bigosik ? poczekam troszkę jeszcze…..Z tym bigosem, to co gospodyni, to inny smak tejże ” kultowej” potrawy…. i bardzo dobrze, że tak Delicious

  8. Alla pisze:

    Jeszcze jedną świątynię, proszę społeczeństwa, należy wznieść!!
    Alabastrem i złotem zdobioną!!
    No co? Nie wolno mi?? Conceited

  9. Alla pisze:

    A czemuż to Junior wybrał rozkładaną kanapę (?) zamiast wygodnego łóżka z porządnym materacem?? Proszę mnie o wścibstwo nie posądzać, ale młodzieży (moja) to se szerokie łóżka zażyczyła! Najlepiej gdyby jeszcze pilota miały do automatycznego podnoszenia górnej czy dolnej części ciała. Szkoda, że nie z automatycznym wyrzucaniem z łóżka przy budzeniu do szkoły Wink
    Happy-Grin

  10. Alla pisze:

    A tera do pracy!! Bye
    PS Dzwoniłam, niestety tylko automat… A serwer drgnął godzinę temu.. Nawet zauważyłam IP..

  11. korab1 pisze:

    DzieńDobry. Zazdroszczę, nie tylko bigosu. W ubiegłym roku robiłem kiszoną kapustę w/g przepisów z sieci, wyszła znakomita, tylko trochę mało. Teraz zamierzam kupić 30kg szatkowanej kapusty i znowu ukisić. Zarówno jako surówka i jako materiał na bigos rewelacyjna :))

    • Wiedźma pisze:

      Witaj Stateczku ! Podasz ten przepis? Bo ja też robię sobie kiszoną kapustę, tyle że z 10 kg….. 🙂

      • korab1 pisze:

        http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/polki.pl/kuchnia_porady_artykul,10036189.html
        Ja dodaję jeszcze po kilka ziaren ziela angielskiego i kilka ziaren jałowca :))

        • Wiedźma pisze:

          Dzięki Stateczku ! Buziak znakomity sposób na kiszoną kapustę, gdy skończy mi się ta z dużego, kamiennego gara trzymanego na balkonie ! 🙂

  12. Kneź pisze:

    Zdjęcia, zdjęcia! 🙂
    Dziueń fobry! I KAWYYY! Crazy Pleasure

    • Bożena pisze:

      Witaj Kneziu 🙂 Ja już po kawie Wink

    • Kneź pisze:

      Dobry tekst do tej kawy, tylko bez obrazków, to jakby nieco za dużo jak na samą wyobraźnię, bez transkawuzji.
      Gdy mi się coś podoba, a uważam że warto,to po prostu to piszę. Dworek wart jest reklamy, a właściciel sławienia – razem godni chwały – niech wiec i „postronni znają”!
      A sam tekst przypomniał mi, że powinienem nawiedzić remontowany dworek Sobieskich w Dąbiu. To obok naszej chałupy na wsi. Oglądaliśmy tę posiadłość na początku remontu, a w zasadzie odbudowy, bo budynek tylko z grubsza nadawał się do czegokolwiek.
      http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.zolkiewka.pl/upload/Panorama/Panorama2(9)2011.pdf

  13. Quackie pisze:

    Dzień dobry! Zaspałem dzisiaj okrutnie.

    Zdjęć własnych nie mam, a cudzych nie chciałem publikować ze względu na dyskrecję i żeby zachować prywatność przemiłego Właściciela (a nuż zaczęłyby przybywać do Pałacu tłumy żądne bigosu? W końcu wpis jest otwarty dla publiczności!). Jeżeli ktoś byłby zainteresowany weselem albo inną imprezą, chętnie podam szczegóły i kontakt prywatnym kanałem.

    Co do „Róż”, to kajam się i biję w pierś, takie faux pas strzelić i to samemu sobie. Oczywiście nie chodzi o „Róże”, ale o „Lilie”! Moje własne „Lilie pani hrabiny”! http://madagaskar08.pl/blog/2013/05/14/c-k-dyptyk-lilie-pani-hrabiny/ A powstały rzeczywiście nad tym samym jeziorem, nad które zajechaliśmy przed wizytą w Pałacu.

  14. Tetryk56 pisze:

    Ogólne dzień dobry!
    Przygoda niezmiernie miła – jest co wspominać 🙂

  15. Mania pisze:

    To i ja się wreszcie przywitam, po długim niebycie….. PukPuk

    Give-up

    Kajam się Ashamed , ze tak bez słowa opuściłam te przyjazne progi, ale….

    Ale w domku byłam, zaszyłam się w przenośni i dosłownie w mojej pracowni, oraz w miarę pogodowych możliwości , zapuszczony nieco ogródek (malutki -2700m kw) oporządzałam..Oba zajęcia udatnie doprowadziłam do szczęśliwego końca, mogąc tez więcej czasu niż zazwyczaj poświecić wnusiowi ( no nareszcie zapotrzebowanie wyartykułowali rodzice !) A uszyty wielkolud napawa mnie dumą – ze tak nieskromnie powiem…
    W ogóle urlop w domku udał mi się ogroooomnie Fala
    Musiałam sobie jednak niestety nałożyć „kaganiec” czyli ograniczyć znacznie posiadówki przed komputerem….

    A teraz urządziłam się już na powrót w pracy, poczytałam zaległości(choć przyznaje bez bicia – jeszcze nie wszystkie Wstydzik ) i – o ile pozwolicie -poodzywam się od czasu do czasu

    Serdeczności przesyłam z daleka Buziaczki

  16. Mania pisze:

    PS Nie jestem zalogowana – Ukratku !!!!!!! Popraw ortografa prosze Ashamed Ashamed Ashamed

  17. Bożena pisze:

    Witaj Maniu Delighted Nie przejmuj się ortografią, tylko się odzywaj w miarę możliwości, prosimy Please

  18. Wyimaginowany pisze:

    Weekendowe dzień dobry Państwu Happy

    Na początku witam powróćonego Mistrza T.
    Cieszę się,że pomyślne wiatry przywiodły Cię Mistrzu na powrót do Wyspy naszej Happy

    Przygoda nie lada,przez samego pana na włościach być oprowadzanym po pałacu.Co do bigosu muszę wierzyć na słowo,osobiście nie jadam i zdaję sobie sprawę,że zaliczam się w tym temacie do mniejszości Happy

    • Quackie pisze:

      Dzień dobry. Ja za bigosem nie przepadam, być może dlatego, że Mama Quackie raczej go nie rabiała, a kiedy już jej się to zdarzyło, był niespecjalny… Za to jej wigilijna kapusta z grzybami nie miała sobie równych! W każdym razie nauczyłem się cenić dobry bigoś dość późno i rzadko mam na niego chęć. No chyba że w Pałacu, tam już sam aromat kusił.

  19. misiek pancerny pisze:

    Dobry wieczór 🙂 Mam pytanie do Mistrza, czy pałacyk jest jakąś siedzibą rodową obecnego właściciela, czy też tworzy nową historię posiadaczy tego zabytku? Opowiadanie jak zwykle świetne Mistrzu 🙂 🙂

    • Quackie pisze:

      Pałac jest jedną z wielu w tamtej okolicy spuścizną po pruskich junkrach, a obecny Właściciel nabył go i wyremontował za pieniądze zarobione gdzie indziej. Mam porównanie z paroma innymi miejscami w okolicy, które należały w okresie PRLu do PGRów i zaraz po likwidacji PGRów zostały opuszczone i zazwyczaj niestety zdewastowane, czasem aż się serce krajało.

      • misiek pancerny pisze:

        Mój kuzyn nabył taki dworek po PGR, totalna ruina, tzn. mury były ok.,ale podłogi, dach i reszta, prawdziwa masakra, odnowił go i pięknie wygląda, ale to był mały w sumie dworek, pałacyk, czy pałac to insza inszość wymaga benedyktyńskiej cierpliwości i zasobnego portfela, podziwiam takie wysiłki.

        • Quackie pisze:

          Policzyliśmy, że ten remont musiał trwać coś ze 12 lat albo i więcej, biorąc pod uwagę, kiedy zaczęliśmy tam przyjeżdżać z Juniorami. Zasobny portfel, to prawda, plus cierpliwość – zwłaszcza w kontaktach z konserwatorem zabytków.

          • Tetryk56 pisze:

            Hihi! Tu przydałby się komentarz Maliny…

            • Quackie pisze:

              O właśnie, poprosimy!

            • Wiedźma pisze:

              … jako, że Malina jest konserwatorem z pasją i rozumem! .. nie mam co do tego wątpliwości po zapoznaniu się z Jej blogiem…..

              • Wiedźma pisze:

                Kłopot z tą pojunkierską spuścizną jest taki, że na utrzymanie tych pałaców potrzebna jest zasobna kiesa… Na Pomorzu w zasadzie nie było małych gospodarstw tylko wielkie, dochodowe junkierskie majątki. Trudno w obecnych realiach wyobrazić sobie, że da się je utrzymać z organizacji wesel czy imprez towarzyskich…

                • Quackie pisze:

                  To prawda z tą zasobną kiesą. Ja tam Właścicielowi w kieszeń nie wchodzę, skoro utrzymuje, to mam nadzieję, że ma z czego. Jak już pisałem, skądinąd wiem, że nabył i wyremontował Pałac za środki zarobione gdzie indziej. Mam nadzieję, że nie popełnię niedyskrecji, zdradzając, że Pałac nie jest jedynym miejscem działalności Właściciela…

  20. Bożena pisze:

    No i już wieczór a naszych Pań nie ma… Ja też się ulotnię do jutra, bo na mnie czas. Dobrej nocy życzę Buziaczki

    • Wiedźma pisze:

      Dobranoc Bożenko….. a ja znów przydepnęłam tren Kopciuszka 🙂

    • Mania pisze:

      Jestem dopiero teraz , i już na spokojnie : Mistrzu Q. piękne opowiadanie.. Trzymam kciuki za Właściciela …
      Na Dolnym Śląsku jest wiele pałaców i pałacyków już odnowionych, udostępnianych w taki czy inny sposób , ale też są miejsca , gdzie żal serce ściska , gdy patrzy się na popadanie w ruinę budowli, które jeszcze dwadzieścia kilka lat temu mogły były być uratowane..

      • Quackie pisze:

        Ciekawe, czy ktokolwiek zbadał, jaka jest proporcja tych uratowanych do zrujnowanych… Spróbuję odnaleźć takie źródła, nawet wiem, kogo pytać.

        • Mania pisze:

          A ja ze swej strony sprobuje dotrzec do zdjec jednego takiego miejsce, gdzie z grupa Przyjaciol bylismy w Wielkanoc i gdzie jeszcze tabliczka przy bramie glosila godziny otwarcia i ceny wejsciowek w czasach minionych, a tteraz od lat-jak mowili miejscowi tylko rusztowanie wokol wiezy stoi i nic sie nie dzieje, a miejsce cudo!!! Tears
          Ale docierac bede mogla dopiero za pare dni,. jak urlopy sie skoncza

      • Alla pisze:

        Dwadzieścia, a może trzydzieści (?) lat temu były zadbane. Niektóre tętniły życiem. Jak ten w Bożkowie…
        A dzisiaj? Z roku na rok popada w coraz większą ruinę. Ograbiony ze wszystkiego co było cenne. Nawet granitowe gazony na balustradach przy również granitowych, półokrągłych przepięknych schodach. Otoczonych dorodnymi rododendronami, cisami, wysokopiennymi różami. W jedną noc zniknął dwutonowy Neptun (oczywiście nikt nic nie słyszał, nie wiedział).

        Wiem, wiem.. już o tym pisałam… 😉 Ale nadal nie mogę się pogodzić z myślą, że ten piękny pałac, któregoś dnia, po prostu runie…

        • Quackie pisze:

          A to racja, wkurzające jest niemożebnie. W promieniu 20-30 km od Pałacu jest inna posiadłość, z nie tak może efektownym pałacykiem, ale za to folwark olbrzymi, a w nim np. stodoła z dachem o łamanym spadzie. I to niszczeje w stopniu zastraszającym, i nie ma chętnych, żeby to sobie wziąć na barki :(((

  21. Wiedźma pisze:

    Dobranoc…. deszcz mnie usypia, więc zapalam lampkę 🙂

  22. Quackie pisze:

    Z mojej strony czas na dobranockę 🙂

    Z Meksyku wracamy do Hiszpanii, a konkretnie Madrytu, gdzie mieszkał (i wcale daleko nie wyjeżdżał) Juan Hidalgo de Polanco, cieszący się już za życia zasłużoną sławą jako kompozytor licznych motetów, muzyki do co najmniej dziewięciu sztuk religijnych, szesnastu świeckich komedii i dwóch oper.

    Dzisiaj na Wyspie bezpretensjonalna piosenka jego pióra, przywodząca na myśl klimaty raczej rustykalne niż dworskie, chociaż – czy ja się znam?

    Snów spokojnych, mogą być właśnie rustykalne. Wsi spokojna, wsi wesoła, dobranoc!

  23. Mania pisze:

    Dobranoc wszystkim, jeszcze sobie posłucham róznych utworów z poprzednich notek, bo w ciągu dnia używam pożyczonego lapka, gdzie się nie da… Worry

  24. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Pięknego dnia, Wspiarze Rainbow

  25. Alla pisze:

    Dzień dobry 😀
    Ech jakiś śpiący, a tu sobota gospodarcza Conceited

  26. Quackie pisze:

    Dzień dobry! Trochę pobędę, a potem, przed 11:00, wybywamy na sporą część dnia. O ile pogoda pozwoli.

  27. Mania pisze:

    Dzien dobry! Pogodnego dnia zycze! Roses-are-red

    Beaten-up

  28. Mania pisze:

    Nie znalazlam emotki z kawusia -np parujaca filizanka w rece, a szkoda

    Witajcie Bozenko, Allu i Mistrzu Q. Jeszcze raz dobrego dnia! Delighted

  29. Alla pisze:

    Nie ma lekko, trzeba się zabierać, samo się nie zrobi.. 🙁
    Do Jasminkowego …
    Bye

  30. Wiedźma pisze:

    Aha… drobne zakupy i porządki domowe Distort Kto to lubi ? Ale jak trza, to trza! Kto upiecze rogaliki z różą na wnusiowe urodziny ? – babcia, rzecz jasna….. Wink

  31. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Ja po urlopie już drugi dzień nie mogę się do jakiejś pracy zabrać! A trochę czeka… Wstydzik

  32. Quackie pisze:

    Wybywam, odezwę się, jak wrócę. Pięknego dnia!

  33. Bożena pisze:

    Jaka cisza… Jedna babciowe rogaliki piecze, inni zajęli się robotą, jeszcze inny wybył na „sporą część dnia”… Chyba posłucham sobie fletni pana

  34. Quackie pisze:

    Hmm, z deszczu pod rynnę – myśmy wrócili i teraz właśnie przyjmujemy niezapowiadanych gości…

  35. Bożena pisze:

    Zdarza się… Przyjemnego wieczoru Happy

  36. Alla pisze:

    Ceremonię otwarcie MŚ oglądali ????? Piękne było 😀 Tylko Margaret jakoś bledziutko wypadła 😀 / moje zdanie/ I wygwizdanie reprezentacji Rosji też mi się nie podobało.

  37. Alla pisze:

    Nie ma nikogo?? To se idę, może uda się oglądnąć mecz 😀
    Jasminka na pewno by oglądała, a i Senator lubił..

    PS I proszę mamy przewodniczącego Rady Europy 😀 Zadowoleni?? 😀

  38. Alla pisze:

    W razie gdyby mnie zmogło 😉 życzę dobrej nocy SzanPaństwu 😀

    PS Wiedźminko może poczęstowałabyś chociaż jednym, pysznym, pachnącym różą??? Delicious

  39. Bożena pisze:

    Dobrej nocy życzę Buziaczki

  40. Quackie pisze:

    Ouuooo! Wyszli. Przemili ludzie, ale padam na ryjek, chyba świeże powietrze z dzisiejszego wcześniejszego wyjazdu mnie tak rozebrało!

  41. Quackie pisze:

    No to słowo się rzekło, ryjek u płotu.

    Bernardo Pasquini pochodził z Toskanii, a uczył się i tworzył w Ferrarze, by ostatecznie w Rzymie, u boku księcia Borghese ukoronować karierę wirtuoza klawesynu i organów oraz kompozytora, jako oficjalny organista w kościołach Santa Maria Maggiore i Santa Maria in Aracoelis. Pod patronatem możnych kardynałów pisał muzykę kościelną, a Krystynie, królowej Szwecji, zadedykował operę „Dov’è amore è pietà”.

    Na Wyspie dzisiaj jego „Toccata – żart z kukułką” – śliczny przykład, do czego można wykorzystać przeróżne głosy organowe. Nie wiem, jak Wy, ale ja tu słyszę nie tylko muzykę, wyraźna jest radość kompozytora, który bawi się ze słuchaczami. Nie bez refleksji.

    Snów leśnych, mogą być ilustrowane ptasimi głosami! 😀

  42. Wiedźma pisze:

    Dobranoc…. spóźniona nie z własnej woli jednak jestem z lampką…zasłuchałam się w dobranockowa muzykę, Kwaku !

  43. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted A ja słucham muzyki na przebudzenie Pleasure

  44. Alla pisze:

    Dzień dobry Delighted
    Wstałam zbyt wcześnie, jak na niedzielę, bo mnie cosik z łóżka przegoniło. Jakby rzekł Senator ? 😉

    No i weszłam na Incitatusa… Iiii.. wciągnęło mnie na całe dwie godziny…

    • Wiedźma pisze:

      Dzień dobry Skowronku….” daremne żale, prózny trud…”jako rzecz poeta. A i tak będziemy wracać Happy

      • Alla pisze:

        ….A mnie bezczelnie kochaj, choć smutne śpiewki przędę, bo
        przecież będę… no przecież będę… Jak rzekła poetka.
        Witaj Wiedźminko Happy

  45. Alla pisze:

    I jestem spóźniona.. Szybko nadrobić muszę obowiązki i przyjemności niedzielnego poranka 😀

    Aha, to ostatnia niedziela.. Wakacji Wink Komu radość, komu smutek?? 😀

  46. Tetryk56 pisze:

    Ta ostatnia niedziela…
    Witajcie! 🙂

  47. Bożena pisze:


    Ale my się nie rozstajemy Happy

  48. Quackie pisze:

    Dzień dobry. To jasne, że zaspałem, ale w niedzielę…

    Natomiast we śnie zjawiło się u nas w domu jakieś 7 osób, z bagażami, z dzieckiem, zachowując się tak, jakby byli umówieni i mieli wszelkie prawo się tu znajdować, a ja byłem kompletnie zdezorientowany, nie wiedząc, kto i po co ich zaprosił. Na moje stanowcze i nawet trochę nieuprzejme dictum popatrzyli na mnie z niechęcią i siedli do komputera, jak zrozumiałem, po to, by znaleźć alternatywne lokum. No i oczywiście musiałem wstać, zanim mi wyjaśniono, co jest grane, skąd są i kto ich w takiej liczbie i terminie zaprosił.

  49. Kneź pisze:

    Dzień dobry ! 🙂 Kwaku… to chyba jakieś wyrzuty sumienia? Tylko z jakiego powodu ?….hmmmm….

  50. Wiedźma pisze:

    No i z tego wszystkiego nie przywitałam się godnie Hi

  51. Tetryk56 pisze:

    Za moich młodych lat popularne było hasło rekrutacyjne:
    Wstąp do Armii Radzieckiej – zanim Armia Radziecka wstąpi do ciebie!
    Wink

  52. Kopciuszek pisze:

    Dzień dobry Delighted
    A to ci numer, bo mi się dzisiejszej nocy Pan Q. we własnej osobie śnił Happy-Grin Nie wiedzieć czemu Amazed
    Tak na marginesie gości niezapowiedzianych niekoniecznie lubię, a po ostatnim dwutygodniowym pobycie siostrzenicy z bardzoooo niesfornym dwulatkiem mam nawet na krótką chwilę dość Wink
    Ukratku ! Uściski serdeczne przesyłam In Love
    Cieszę się, że już jesteś i z serca płynące życzenia się spełniły Happy
    Mam nadzieję, że baterie naładowane na kolejne 12 …. Wink
    PS Wiedźminko kiecka nieco przydeptana … ale, że tak powiem kolokwialnie już ogarnięta Delighted
    Wszystko z tej przyczyny, że … „Są takie dni w tygodniu….” jak to śpiewa Pani Urszula …

  53. Kopciuszek pisze:

    Przywiozłam sobie dzisiaj ze wsi „kurzęcie” i warzywka z mamusinego ogródka zatem zmykam gotować rosołek Delicious
    Do zobaczenia … Buziaczki

  54. Alla pisze:

    Niech mi ktoś odpowie, dlaczego mam kolejną niedzielę z kolegą leniem?? Cry-Out
    Nic mi się nie chce!!
    Chyba se kopa dam. Sama Happy-Grin

  55. Bożena pisze:

    A ja se idę, chociaż się nie chce… Trza się rozruszać Aerobics

  56. Alla pisze:

    Proszę, proszę… ależ lenistwo, że nawet się odezwać nikomu nie chce?? 😀
    Pozdrawiam serdecznie milczących Wink

  57. Quackie pisze:

    Się pracuje… :/

  58. Alla pisze:

    SzanPaństwu życzę dobrej nocy, a kołysankę posłucham rano 😀
    Dobranoc.. 😀

    PS Panie Q, a Pan kręcisz jeszcze??

    • Quackie pisze:

      Zacznę od września, bo w sierpniu sporo aktywności przeszkadzającej w regularnym kręceniu. Co tu dużo gadać, zapuściłem się.

  59. Alla pisze:

    Wróciłam, bo mnie sumienie przycisnęło… Zapomniałabym, ale nie zapomniałam i przekazuję: pozdrowienia od Maxa.
    Na razie się jednak na Wyspie nie pokaże 🙁 Za dużo nieszczęść spadło na barki naszego sympatycznego Maxia 🙁

  60. Bożena pisze:

    Dobrej nocy życzę, bez głupich snów Buziaczki

  61. Wiedźma pisze:

    Dobry wieczór ! Rodzinne przyjemności się skończyły, ( chwalić Pana podskakując, jak mawiał stary chasyd )…. poczytałam co napisane i jakoś mi sympatycznie 🙂 Delighted się zrobiło.

  62. Kopciuszek pisze:

    Znowu mnie podszyło w kieckę błękitną! Że też człowiekowi nie dadzą uczciwie w hełmie pochodzić!
    Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Blogów, który to już powoli mija. Tu widzę już powoli towarzystwo do spania się zbiera? Ja dopiero zaczynam grasować po sieci, ale zanim na dobre zabiorę się za wizytacje, to mam jeszcze siatę podgrzybków do przebrania – będzie trochę na Wigilię. Happy-Grin

  63. Kopciuszek pisze:

    To może ja już się pożegnam Wink
    Wypatrzyłam sobie dokument w TVP Kultura, zatem zmykam przed tv a później już spać Happy
    Spokojnej i pięknej nocy życzę Buziaczki

  64. Wiedźma pisze:

    Ale było wesoło Fala

  65. Tetryk56 pisze:

    Jak się okazało, Zenek też był na wakacjach. Zapraszam na górę! 🙂

  66. Quackie pisze:

    Czas na dobranockę – jeszcze tutaj, a od jutra u Zenka.

    Muzycznie trudno byłoby przebić wczorajsze cacuszko, ale za to osobą kompozytora spróbuję. Bartłomiej Pękiel do potopu szwedzkiego mieszkał i pracował w Warszawie, w czasie wojny miał przerwę, a po niej przeniósł się do Krakowa. Pozamuzycznie – dostał od króla Władysława IV teren, na którym obecnie stoi Belweder, więc jakby ktoś znał kogoś o tym nazwisku, niech się dowie, czy mu jakieś prawa nie przysługują 😉

    Na Wyspie dzisiaj krótki, ale wdzięczny motet „Resonet in Laudibus” („Rozbrzmiewa w uwielbieniu”), może niezbyt oryginalny, ale za to na sześć głosów, a polifonie – jak wiecie – lubię 🙂

    Snów o Warszawie (czyli Bani) może, bo i nagranie z warszawskiej katedry.

  67. Wyimaginowany pisze:

    Jako,że godzina późna i wszyscy już śpią pozwolę sobie zapalić lampkę co by nas od snów złych strzegła (I przed nieoczekiwanymi gośćmi również – szczególnie w liczbie mnogiej) Dobranoc! Happy

Skomentuj Wiedźma Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)