W Elgin jestem po kilka razy w tygodniu. Często mijam park na Fox River. Nie jest to duży park, położony na małych wysepkach połączonych mostami. Latem jest tam cudnie. Zimą mnie tam nie ciągnęło…
9 stycznia do parku zaprosiły mnie bieliki. Jadąc ulicą zobaczyłam dwa siedzące na drzewie. Czyż mogłam pojechać dalej, nie zatrzymując się nawet? To do mnie niepodobne!!! I chociaż pogoda była paskudna, bo padał drobny śnieg i było pochmurno, zaparkowałam na parkingu i poleciałam do swoich pierzastych. W parku odśnieżyli tylko główną aleję. Mosty i wyspy pokrywała gruba warstwa śniegu. Nie bacząc na nic poleciałam w tym kopnym śniegu przez most, żeby dorwać bieliki z bliska. Drewniany most skrzypiał podejrzanie, ale się zaparłam. Byłam już blisko, gdy najpierw jeden, a potem drugi bielik poderwał się do lotu. I jeszcze świnie nie ptaki, poleciały za drzewami i nie mogłam im zrobić zdjęcia, bo aparat „ostrzył” mi na drzewa…
Wracałam już wolniej, ostrożniej stawiając nogi. Chociaż i tak nie miało to znaczenia, bo w butach chlupała mi woda… No tak, nabrałam śniegu i się roztopił… Opstrykałam tylko gągoły i miałam zamiar wracać, gdy po drugiej stronie mostu kołowego zobaczyłam siedzącego bielika… Był daleko… Przez moment zastanawiałam się, czy nie przejechać ulicy i nie zaparkować pod biblioteką. Stamtąd miałabym bliżej do niego i wtedy zadzwoniła koleżanka. Wlazłam do samochodu, żeby się trochę rozgrzać. Rozmawiając z koleżanką widziałam latające mi przed nosem bieliki. Myślałam, że mnie coś trafi…
Gdy skończyłam rozmowę, bieliki znikły jak duchy… chyba mnie nie lubią…
Zauważyłam jednak, że dwa poleciały w kierunku drzewa, na którym wcześniej siedziały. Pomyślałam, że więcej po tym śniegu nie lazę, żeby nie wiem co! Poszłam główną aleją i zobaczyłam aż trzy sztuki. Przez rzekę miałam do niech daleko, ale trochę je jednak widać. Całe szczęście śnieg przestał już sypać… Zadowolona wracałam do domu…
23 stycznia znowu wybrałam się do parku. Wracałam z pracy wcześniej i postanowiłam sprawdzić jak się miewają moje bieliki. Pogoda była piękna, słoneczna, chociaż mróz trzymał ostro. Nie trafiłam na swoich ulubieńców. Mew też było jakby mniej…
Jedynie kaczki i gęsi mnie nie zawiodły. Co prawda daleko przemknął mi jeden bielik, ale za daleko, by zrobić mu porządne zdjęcie…
18 lutego znowu zrobiłam sobie postój w parku na Fox River. Tym razem było ciepło, chociaż śniegu leżało jeszcze sporo. Przeszłam się trochę z cichą nadzieją, że zobaczę swoich ulubieńców. Doszłam do mostku na wyspę i wtedy zauważyłam jakieś takie małe kaczuszki. Przyjrzałam się bliżej – karolinki!!!! Amerykanie nazywają je wood duck, czyli leśna kaczka. Bardzo trudno je znaleźć w naturze. Widziałam je tylko w Lincoln Park ZOO. Nie lubią sąsiedztwa ludzi i mieszkają z dala od osiedli wyszukując ustronne głusze leśne, oczywiście nad wodą. Zdziwiła mnie informacja, że karolinki zakładają gniazda w dziuplach, nawet na wysokości 20 m nad ziemią!!! Samica sama wysiaduje jaja i wychowuje małe. A samiec po okresie godowym traci wszystkie lotki (za karę?) i chowa się w szuwarach, bo traci zdolność do latania…
Jak zobaczyłam te karolinki, to od razu poleciałam przez mostek (znowu po śniegu) na wyspę. Stamtąd było je lepiej widać. Tym razem szło się jeszcze gorzej, bo śnieg zaczął się topić i pod spodem chlupała woda… znowu miałam mokre nogi… W betonowej altanie na wyspie zobaczyłam jakichś dwóch facetów. Jak dla mnie zachowywali się dziwnie. Chowali się za filarami, jakby nie chcieli, żeby ktoś ich widział. A tam było najbliżej do karolinek!!! Trochę się bałam… w koło nie było żywego ducha, tylko tych dwóch i ja. Ptaków nie liczę… Podeszłam jeszcze bliżej… i jeszcze. Udawałam, że ich nie widzę. Opstrykałam swoje karolinki i poszłam dalej… W tym mokrym śniegu przeszłam się po wysepkach i wróciłam kolejnym mostem na odśnieżoną alejkę główną. Na betonie alejki zobaczyłam wróbelka, a przynajmniej tak mi się wydawało. Z przyzwyczajenia zrobiłam mu zdjęcie. Dopiero w domu zobaczyłam, że to nie wróbelek, a pasówka rudosterna z rodziny trznadlowatych. Amerykanie mówią na nią fox sparrow – lisi wróbel (czy jakoś tak). To u nas wiosenny gość i bywa tylko przelotem. Tylko że teraz jest luty!!! Czyżby wiosna stała za progiem?
Wracając na parking zobaczyłam mężczyznę z dzieckiem. Bawili się wrzucając śniegowe kule do rzeki. Uśmiechnęłam się, bo kaczki myśląc, że to coś do jedzenia zbiegły się momentalnie. Zawiedzione popatrzyły tylko na żartownisiów i odpłynęły… Zza zwałów śniegu wyszedł kolejny facet i zagadał do mnie. Jakiś kulturalny, bo najpierw się przedstawił, a potem zapytał mnie o imię… Zapytał też, czy spotkałam tu coś ciekawego. Opowiedziałam mu o karolinkach. Nie znał tych ptaków. Zanim znalazłam ich zdjęcia w swoim aparacie zdążył mi się pochwalić, że dwa dni temu widział w Batavii long-tailed duck, czyli lodówkę. To taki ptak z rodziny kaczkowatych. I nazwę ma nie od lodówki – urządzenia AGD, ale od lodu… W niedzielę wybieram się do Batavii, o ile pogoda pozwoli…





Pomyślałam, że jak się streszczę, to te trzy wizyty zmieszczę w jednym


Nie jest chyba przeraźliwie długie
Zapraszam na wędrówkę po parku w Elgin. Oglądając nie zmarzniecie (i całe szczęście) i nie nabierzecie śniegu w buty
Nie, nie zmarzłam, w butkach też sucho, ale wiesz?? Ty sobie kup takie gumiaki, jak mają rybołapy


Senator podpowie
Chociaż, ja wieeem… Dorsza nie pstryknęłaś..
Takie gumiaki są dobre gdy mokro, Skowronku, ale zimą, przy dużym mrozie, to chyba by mi nogi odpadły z przemrożenia


A dorsza faktycznie nie pstryknęłam
Czy mogę to nadrobić idąc do sklepy i dając takiemu pstryczka w nos?
I w kiełki, też możesz
OK. Może być w cokolwiek
Powiedz sprzedawcy żeby Ci go nie podawał tylko Ci rzucił!
U mnie jeszcze niedziela i oczywiście byliśmy w tej Batavii
Lodówki nie spotkaliśmy, ani żadnego nowego ptaszka. Połaziliśmy po tym parku w Batavii, potem pojechaliśmy do kolejnego parku, i kolejnego, kolejnego… Parę godzin nam to zajęło
Ale znaleźliśmy stary wiatrak…
O! Kręcił??
Nie, nie kręcił…
To i nie mielił, ani meł

Może go co jakiś czas włączają? Ostatecznie była niedziela, pracują tylko ci, którzy muszą
Jakaś plaga, czy co? Aż pięciu spamerów na raz? Ciekawe kiedy się od nas odczepią…
Dzień dobry
Rano jak tu wchodzę, zawsze spamerów usuwam. Włażą nawet na inne wątki.
Wycieczka na lodówki udana, i choć tych bohaterek brak, ale są inne. Trochę sobie pospacerowałam…
Gratuluję szczególnie ptaków w locie, niełatwo je ująć
Cześć Bożenko 😀 Mirelka je ustrzeliła, też nie łatwo. Chyba
Hejka Skowronku 😀 Żeby ustrzelić ptaka w locie, trzeba mieć odpowiedni aparat – zoom, prędkość itd. Będąc ostatnio na wsi, chciałam „złapać” ptaszka przy karmniku… skutek był marny.
Dzień dobry: )))
A na co aż tyle ambarasu! Pewna ręka, dobre duło, odpowiedni śrut i na cholerę mnie zoom!!
Dzień dobry, Senatorze
A Ty co? Będziesz go ręcznie potem podrzucał?
Kiepska to byłaby rozrywka i bardzo męcząca… 
Z takiego duło też nie zawsze się trafi i jest to zabawa na raz. A takiego ptaszka swoim aparatem mogę „ustrzelić” kilka razy
Sie trafi, spoko! Ja do pióra niezły jestem!!
No łatwo nie jest ustrzelić ptaka w locie. I dopiero się tego uczę. Tak jak Bożence, nie zawsze mi się udaje.
Czasami mam miejsce po ptaku, czasami jego rozmazany ogon, czy kawałek skrzydła
Ale jak ktoś chce i ma do tego upór, a na dokładkę nabierze wprawy, to całkiem nieźle mu wychodzi. 
No i do tego potrzebny jest jeszcze jeden drobiazg – dobry aparat 😀
Tylko z tego co mówią ci od fotografowania, najważniejszy jest fotograf
Bo dobre zdjęcie, jak się umie, to można zrobić i byle czym 
Bo nawet tym lepszym aparatem nie wychodzą mi takie foty, jak bym chciała 
Z czego wynika, że nie jestem dobra
Wyprzedzenie dobrze obliczaj!!
Witaj, Wędrowniczko!
Ostatnio niestety mamy tego po kilkadziesiąt dziennie – większość na szczęście usuwa automat, ale pojawił się jakiś łobuz generujący zmienne IP i tego musimy wywalać ręcznie.
W ciągu ostatnich chyba niecałych 2-ch mcy kosz ze spamem wzrósł o ponad 1000 pozycji ( z ok. 4000 od początku tej Wyspy!)
Dzisiaj też spama usunęłam. Ale mnie to nie przeszkadza, mam jakąś dziką satysfakcję, że mu łeb ukręcam
Witaj Bożenko..
.. też mam uciechę, gdy spotkam takiego spama!
Bueee, właśnie się ogłasza „test narkotyków z moczu”… Wypad z baru i Madagaskaru!
Przed chwilą znów takiego usunęłam. Ale nie wiem co ogłaszał
Witaj Wiedźminko 😀 Masz chyba rzadką uciechę, bo ja jestem tu wcześniej i oczyszczam Wyspę z takich niepożądanych gości.
To znaczy, że jakiś baran uwziął się na nas.
Szkoda, że nie da się z nim pogadać na osobności
By mu się ręcznie wytłumaczyło co niektóre rzeczy… Wtedy na pewno by zrozumiał
Do niektórych inaczej nie dociera… 
Zlała byś go?
Może nie tyle zlała, co poczęstowałabym kilkoma bęckami
Gorzej, Miralko – to automat, do którego list trafił adres naszej strony. T jakby ktoś w zatłoczonym tramwaju bąki puszczał – nie ustalisz, kto, możesz tylko przeciwdziałać skutkom… 🙁
Szkoda, że to nie rower
Można by było coś mu wsadzić między szprychy… 
Dzień dobry

Cudne Mirelko te karolinki.. i jak dobrze, że zima wyniosła się za ocean
Cześć Skowronku
Choć raz nie musisz odśnieżać ?:)
Dzień dobry
A zima… nie było jej u nas dwa lata, to sobie teraz odbija 

Mnie też się te karolinki podobają
Aby do wiosny
Aby!!! Ona tuż, tuż… Ponoć
Już skowronki zaczynają śpiewać, koty się marcują… Idzie wiosna 😀
A ci panowie dwaj, to nie polowali na karolinki??
Dzień dobry: )))
Na Karolinki to w Gogolinie!!
Stąd do Gogolina to trochę daleko
Karliczku, Karliczku… co Ty niesiesz w koszyczku.. ???
Witaj Rumaku!!
Witaj: )))
Chyba raczej nie polowali. Nie widziałam u nich ani aparatów fotograficznych, ani żadnego sprzętu strzelającego. Chyba że mieli pistolety… takie to można w kieszeń schować
A tera do pracy i do Jasminkowego do popotem
Witajcię!
Hej, ho, hej ho, jak sugerował Quackie… 🙁
A więc do pracy, Rodacy
Dzień dobry. Piękny reportaż, zachowanie bielików mi przypomina zachowanie kotów, w sensie łażenia (fruwania) własnymi drogami i niech się ludzie od… czepią. Natomiast kaczki cudne, może u karolinek pani kaczka wyrywa kaczorowi te lotki, żeby za innymi nie latał? (wcale by mnie nie dziwiło)
A co do dziwnie zachowujących się facetów, może im też trzeba było zrobić zdjęcie, chociażby pod pretekstem pstrykania jakichś ptaszków?
Dzień dobry



Bieliki są płochliwe, a jak podeszłam za blisko… no to wiadomo
Pani kaczka karolinka nie wyrywa piórek kaczorowi!!! Jaki to dla niej zysk, skoro potem sama musi zajmować się dziećmi?
A facetom trudno by było zrobić zdjęcia, bo chowali się za filarami. Musiałabym czatować, aż któryś łepetynę wystawi. A jakby im się to fotografowanie nie spodobało? Nie wiem, czy byłabym wystarczająco szybka, żeby spryszczyć
Dzień dobry ! Mirelka Niezawodna.
… i opis i zdjęcia, że dusza sie raduje 🙂 Za oknem słonko, więc ta wiosna chyba idzie… idzie.. idzie ..
. i dojdzie do Mirelki 🙂 
Oo, awatar Wiedźmy, ale zamiast nicka – widzę wykrzyknick!
I wiesz Mirelko…. te bieliki mgoą urzec….. są fascynujące !
Dzień dobry: )))
I teraz sobie wyobraź co czuje człowiek mając przed sobą na dobry dystans taki fascynujący cel!!
Nawet sobie wyobrażam… Robi mu piękne, wyraźne zdjęcie
Chyba, że ktoś ma mordercze instynkty i nie potrafi nad nimi zapanować 
No to i mnie urzekły, Wiedźminko
Dzień dobry: )))
No proszę, taki Elgin to dziarsko, zimą! A leniwe, ciepłolubne koty to dopiero wiosną!!
Dzień dobry, Senatorze. Niektórym niestraszny śnieg i lód. Scottowi i Amundsenowi, na ten przykład.
Tylko pozazdrościć kondycji i zapału
No! I tego jak większość z nich kończyła!!
No cóż, współcześnie podobnie jest z himalaistami. A jak spytać, dlaczego się wspinają na góry, to pada odpowiedź: „Bo są.”
To podobno sam Mallory po raz pierwszy tą bzdurą publicznie pieprznął!
Za Wiki:”…Ponieważ istnieje (because it is there) – tak brzmiała jego słynna odpowiedź na pytanie dziennikarzy o sens zdobywania Czomolungmy. Padła ona w 1923 w Nowym Jorku w trakcie jednej z prelekcji mających za cel zebranie funduszy na kolejną wyprawę. Mallory był już zmęczony ciągłym objaśnianiem celu i sensu wspinania, ale fraza ta przeszła do historii alpinizmu. Kiedy indziej w 1923 w Harvardzie wyjaśniał: Dla geologów minerały z wierzchołka, dla lekarzy badanie granic ludzkiej wydolności, ale przede wszystkim dla przygody, która ożywia ducha człowieczeństwa….”
I tylko Szerpowie grupowo przy nim ginęli! Ciekawe czy właśnie w chwili śmierci ożywiał się w nich „duch człowieczeństwa”…: (
Paradoks – ginęli żeby żyć…
Dźwigali toboły żeby żyć!
I czasem ginęli…
No cóż, zarabiali w ten sposób na życie, podobnie jak murzyńscy (a może „afroafrykańscy”?) tragarze w ekspedycjach białych sahibów, ginący na tropikalne choroby w równikowych dżunglach. Nie piszę tego ze wzruszeniem ramionami, ale faktem jest, że wiedzieli, na co się piszą, i akceptowali ryzyko. W przypadku Szerpów, o ile mi wiadomo, doszło po latach do tego, że obecnie to oni dyktują warunki na zasadach wręcz gangsterskich, a może zbliżonych do związków zawodowych (z tym, że w ich przypadku największe zyski i tak czerpią szefowie takich grup).
Tak przeważnie jest, że ten co najciężej fizycznie pracuje, najmniej zarabia.
Dzień dobry Quackie. Niektórzy do tej pory w tym niestrasznym im śniegu i lodzie siedzą! Po tylu latach to już z nich prawdziwi twardziele!
Powiedziałbym, że zrobili się nieco sztywni.
Twarde kręgosłupy moralne mają!
Dzięki czemu np. w Himalajach służa często jako drogowskazy. „Koło tego w niebieskiej kurtce skręcicie w prawo, na grań…”
Siedzi ich tam i leży ponoć armia cała!
Niekiedy rodziny wysyłają po nich kogoś, ale to zdaje się kosztowna impreza, więc nie zawsze.
A tiepier wybywam, będę jak będę…
Maluczko, a znów ujrzycie mnie.
Zmarł Tadeusz Chyła!
Ależ to kawał historii polskiej piosenki! Rocznik 1933 – a nie powiedziałbym. Są ludzie, którzy wydają się nie mieć wieku, aż przychodzi taki dzień…
Ano….
Ano….. po kolei odchodzą, starsi i młodsi też 🙁
To smutne, ale takie jest życie. Każdy kiedyś odchodzi, nawet ten najukochańszy i najmilszy sercu…
Muszę wybywać do pracy, chociaż wcale mi się nie chce
Nawet je widuję (i to nie białe!!!) i nie tylko ja… Skrobią też nowe dziurki, bo je słyszę…
Wspomnę tylko, że jakoś ostatnio mamy w domu inwazję myszy. Przegryzły się od sąsiadów i buszują u nas
No to do popotem
Papa Mirelko….. kot Ci jest potrzebny! 🙂 Najlepiej taki:
Zgadza się, jak myszy poczują kota, same się wyniosą.
Ach i to jeszcze…..
Przedwiośnie działa aż tam obezwładniająco na Wyspiarzy, że nikomu się gadać nie chce
?
Ja jeszcze trochę popracowuję, a trochę wychodziłem, pozałatwiać to i owo, a trochę mi się nie chciało, bo znów coś się zadziewało… I tak wyszło.
Trochę nas więcej niz dwoje … chyba
Jeszcze dopracowuję… Jeszcze strona… A może dwie… A potem pokręcić…
Mnie też w domu nie było, później ktoś u mnie był…
Nie zawsze mogę pilnować Wyspy 🙁 Ale już jestem wolna…
Świeżo wróciłam z pracy, ale Wy już śpicie
Szkoda, że między nami taka duża różnica czasów…
No, kto śpi, to śpi. Chociaż ja też zaraz uciekam z Wyspy.
Czyli tak jakbyś już spał, bo nie pogadamy
Słuchajcie!! Ale sensacja!! Dziś na listę zwierzyny łownej PZŁ trafił nowy zwirz! Zwie się Bródka pospolita, a prawo odstrzału tego ssaka (bo to ssak!) – ustanowiono na niebotyczną kwotę 300 tys. zł! I co powiecie? W pierwszej godzinie sprzedaży internetowej poszło ponad dwa tysiące sztuk! A co to będzie do jutra!! Ponoć po wypchaniu można mu od dołu łyżwy przykręcić i tak najlepiej się prezentuje. Szwagier się szarpnął, zabulił migiem – podobno bardzo dopingowany przez rodzoną żonę – i już kule do sztucera na krzyż nacina!!
Ale trudno go trafić, słyszałem. Pocina równo, zwłaszcza na lodzie, nie wiem, czy kula ze sztucera nadąży.
Trafią, trafią! Tak dziś wszystkim serdecznie obrzydł, że padnie pod huraganowym ogniem. Sam już – na jego wspomnienie – barwne ptaki ledwie za zagrodą zębów utrzymuję!
Jak szwagier trafi, koniecznie poprosimy zdjęcie na Wyspę. To medalowa zdobycz przecie!
A czy mogę się zapytać, czemu tak wszystkim obrzydł? Jakoś nie jestem w temacie… Wydawało się, że powinni go na rękach nosić, a tu sprzedają prawo do odstrzału…
Nic z tego nie rozumiem 
Ee, śmiem przypuszczać, że Senator ma dość nadreprezentacji tego zawodnika w mediach. Coś jak z tym radzieckim dowcipem – w gazecie – Lenin, w radiu – Lenin, w telewizji – Lenin, w kinie – Lenin, za oknem na plakacie – Lenin… Aż się boję lodówkę otworzyć!
Jeden Holender się spóźnił o 0,003 sekundy – wystarczyło…
Jak pójdzie palba kilku batalionów to powietrze na głaz od ołowiu stężeje! Ściana kul go powali!!
I tak wszyscy naraz? Każdy za 300 tys.? Ktoś tu niezły finansowy wałek robi!
Kupujesz prawo do odstrzału a nie ubitego gotowego dzika! Na tym to polega. Tylko „prawo”, nie gwarancję trafienia!
Ehee, to jak przy takiej ścianie kul będzie wiadomo, kto ma prawo do trofeum, coby je sobie na łyżwach postawić przy kominku?
Byle tylko szwagier mnie w bródkę nie postrzelił – chyba zacznę się golić ze strachu…
To chyba nie będą polować na wszystkich brodatych?

Trochę by ich było…
Całe szczęście mnie to nie dotyczy, chociaż brodę mam, jak każdy (oczywiście nie owłosioną)
A bo to wiadomo, kto temu szwagru pod lufę podejdzie? Zobaczy bródkę, z daleka nie zauważy, że z małej litery, i trrach! 😉
No fakt
Albo się ogolić, albo z domu nie wychodzić 
A ja, proszę Państwa, idę wyrabiać pokrętną normę, co się przyda, zwłaszcza po tym całkiem niewirtualnym cieście w urodzinowy weekend…
A świeczki dmuchał????
Nie dali świeczek. Powiedzieli, że za dużo by było.
To co to za ciasto urodzinowe bez świeczek?

Nawet 100 letniej babci przysługują
Może na setne dostanę…
U nas są co roku
I to dla każdego. I nie ma wykrętów, że za dużo by ich było!!! Są takie „cyfrowe”, także masz dwie z odpowiednimi cyferkami i kilkoma knotami 
A ja, proszę Państwa, id spać. Moją normę wyrobiłam na dziś…
Dobranoc.
Szczęśliwi, którzy swoją normę znają i wyrabiają ją bez trudu!
Spałam pracując, pracując spałam. Ale skończyłam, no to mogę iść spać z bródką 😀
Dobrej nocy..
PS Ja o tej porze?? Koniec świata?
Na koniec dnia – truskawki. W lutym? Tak, prosto z pola.
Truskawkowych snów!
Truskawki, żeby skłaniać do snu, muszą nieco przefermentować…
No to dobranoc….

Mało się nie posikałam z radości
Małżonek cały czas się dokształca z tej fotografii i trafił na blog i artykuł o czerwonych oczach
Tego się nie da opisać…

http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/fotografiaodadoz.blox.pl/html?mobile=no
Spróbujcie poczytać sami
Prawdę mówiąc, wolałabym tekst angielski, na pewno więcej bym zrozumiała
Kwiczałam na temat „strzelaniny pod kątem”
To chyba coś dla Senatora. W sumie do tego tekstu (niby polskie wyrazy) potrzebny jest tłumacz z polskiego na nasze 

Nie ma to jak ktoś posługuje się tłumaczem internetowym, a sam nie zna języka ni w ząb
Dzień dobry
Usiłowałam przeczytać ten tekst, ale niewiele z tego rozumiałam i zrezygnowałam. Szkoda czasu i nerwów.
Witaj Mirelko !
Śliczności tekścik….. jak się „pracuje w celowniku”? I że takiemu pacanowi nie jest wstyd?
Leniwe… dzień dobryyy


Nic mi się nie chce
Może mi kto kopa da??? Hę??
Witaj Skowronku
Ja Ci kopa nie dam, bo kto by mi nogę rozhuśtał? 
Wiedziałam
że na Cię, nie ma co liczyć 


Leniwiec
Hejka
Dwa leniwce
Witajcie!
Dziś jest Światowy Dzień Powolności!
Nie leniuchujmy! Świętujmy!! 😉
Więc wszystko pasuje…
Cześć, kuzynie!
Dzień dobry Tetryku 🙂 kuzynie – nie mistrzu ?
Dzień dobry Bożenko…. oooo, jaki ładny zwis swobodny
Ach, przypomniało mi się: serdeczna przyjaciółka w moim wieku urodziła niedawno pierwsze dziecię, syna, zdrowy jak rydz, czemu daje wyraz po nocach, toteż któregoś dnia na spacerze jego tatuś, fotograf, zdjął właśnie znękaną mamusię, która zapozowała na gałęzi niskiego drzewa w pozie leniwczej właśnie, z tym że odwrotnie – tułowiem na gałęzi, z kończynami zwisającymi.
Dzień dobry. Bardzo chętnie bym poświętował, ale jednak nie w tym tygodniu.
Poza tym pogoda dość przygnębiająca, coś mi mówi, że dzisiaj się poleje sporo kawy.
Owocnej pracki, Pracusiu 😀 Tylko ostrożnie z kawą, żeby Ci wątrobianka nie wysiadła
Ale ja też się napiję…
Witaj Kwaku ! a u mnie słoneczko…. więc Ci podsyłam trochę, żeby dzionekk był milszy:)
Dzień dobry! Dzień Powolności? hmm….. ” długie, powolne ruchy…” to zawołanie dziś się p
przyda !
Dzień dobry Wiedźminko
U mnie też pięknie, słoneczka mogę użyczyć potrzebującym… Zanosi się na piękny dzień, czego wszystkim życzę 
Jesienią postanowiłam przechować moje ślczne balkonowe pelargonie, te zwisające… rosną sobie, a wczoraj ” wyprowadziłam je na spacer”… na słoneczko i świeże powietrze. Jest naprawdę ładnie !
Ale na noc jeszcze chyba je schowasz? Są nocne przymrozki, rano widziałam gruby szron.
A te pelargonie za rączkę prowadziłaś, czy wiozłaś we wózku?
Jeszcze sobie popatrzyłam na karolinki – ciekawe, dlaczego nikt ich nie hoduje jako ptaków ozdobnych ? Śliczniutkie są 🙂
Pamiętam jakies opowiadanie, w którym występowała „kaczka drzewna”….. pojęcia nie miałam co to za stworzenie:)
Pewnie chodziło właśnie o karolinkę…
W sumie, jak przeczytałam, że te świeżo wyklute kaczuszki wyskakują z gniazda na ziemię, to byłam zdziwiona, że się nie pozabijają. Przecież to pisklaki, które nie mają piór i nie umieją latać!!! Ale kaczki nie karmią tak swoich dzieci, jak inne gatunki… czyli te maluchy żeby przeżyć muszą wyskoczyć z tej dziupli…
Zgadza się to z tym co czytałam ! 🙂 Ależ spryciarze z karolińskich rodzicieli 🙂
Ależ karolinki są hodowane jako ptaki ozdobne, Wiedźminko!!!
I nawet ich trochę uciekło z niewoli i można je spotkać i w Polsce. Na jesieni jeden z moich kumpli z Polski przysłał mi zdjęcie takiej parki i pytał czy wiem co to jest. Oczywiście, że wiedziałam 
Dzień dobry: )))
Nienajgorszy, Senatorze, całkiem nienajgorszy.
Witaj. Tom rad: )
Witaj Senatorze !
jak się miewasz w te przedwiosenne dni ?
Witaj Wiedźmineczko: )))
Spóźniony gołąb w końcu poleciał!: )
Spóźniona odebrałam gołąbka 🙁
Dzień dobry
Mnie też nic się nie chce i robię to czy tamto, bo muszę. Tylko strasznie opornie mi to idzie 
Z chętnością dołączę do tego leniwego święta
Witaj Mireczko
Ja na całe szczęście niczego nie muszę
A też mam leniwca… 
Witaj
To się tak mówi, że „niczego nie muszę”, ale jak się zastanowić, to każdy coś tam musi 
Leniwiec jest bardzo popularny…
Ano, prawda…
Od Sandy dostałam link z bielikami. W Idaho w gnieździe ktoś zainstalował kamerę i można oglądać je całą dobę.
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/clicks.aweber.com/y/ct/?l=Fe.SE&m=3a5T_9jBR_OKx.J&b=lBQT5k4T6B3f.vHe0mOw7g
Wstawiam jakby ktoś był zainteresowany podglądaniem bielików
Coś strasznie burczy (wiatr? Helikopter chyba nie, bo zbyt jednostajne? Jakieś statki? A może tylko na łączach z USA?), ale poza tym bardzo uspokajające. Na dobrą sprawę można by do tego gniazda wstawić taką kukłę, co to od czasu do czasu pokręci głową, się umości, dziobem ruszy, i widzowie też by mieli radochę.
Możliwe, że to wiatr, bo pióra tym bielikom latają:)i co drobniejsze gałązki gniazda tez…..
A pod spodem są przyciski, którymi można zmieniać kamery na takie, które podglądają inne zwierzaki – sokoły (pusto), jakieś ścierwniki (chyba w ZOO, ale pusto), coś z dziewięć obrazów z kamer na żywo, ale nie wiem, jakie konkretnie ptaszydła, a na końcu obraz z niedźwiedziej jamy, ale jest cały czarny i nie wiem, czy dlatego, że kamera nie działa, czy dlatego, że stary niedźwiedź mocno śpi.
Edit: A nie, przepraszam, jest oznaczenie przy ostatniej kamerze, że wyłączona. Pewnie na okres snu zimowego.
Obejrzałam scenkę adoracji zniesionego jaja ! Bardzo uważnie oba ptaki się do niego odnosiły…. 🙂 Wygladało to tak, jakby samiec przyleciał na inspekcję !
A widzisz, a ja od razu przełączyłem na „live feed”, a może trzeba było obejrzeć wcześniej zarejestrowany materiał.
Samiec na inspekcję, czy to aby na pewno jego jajko!
Na to wyglądało, bo nic do jedzenia w dziobie nie miał ! Egoista ?
„E, jak się jeszcze nic nie wykluło, to po cholerę mam nosić jedzenie?”
Nie wiem czy pani bielikowa dostaje wolne na czas szukania pożywienia 🙂
„Płacze pani bielikowa
W gnieździe na akacji,
Już dziewiąta, a pan bielik
Nie przyniósł kolacji.”
I dobrze, że jej nie przyniósł. Za chwilę wróci i to on będzie siedział na gnieździe, a samica sobie pójdzie polatać
Toż to nie kura domowa
Trochę się przeleci, rozprostuje skrzydła i jak sobie coś złapie i się naje, to samce zmieni… To taka partnerska para 
Znaczy, piszesz z doświadczenia? Widziałaś przez tę kamerę, jak się zmieniają?
Nie, nie widziałam własnoocznie
Znam to z teorii. Nie mam za dużo czasu, żeby siedzieć i się przyglądać. Tym bardziej, że jak się zmienią, to i tak nie zauważę. Niby samica jest o 25% większa od samca, ale można to zauważyć jak są razem. Oddzielnie nie rozróżnię…
Ale te sceny są już nagrane. Ja wolę podglądać np. bociany na żywo. Niektóre już przyleciały, na przykład w Mannheim. W Polsce jeszcze chyba nie.
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.bocianyonline.pl/kamery.html
W ubiegłym roku podglądałam je aż do odlotu.
Nie wiem czy są bociany . Wczoraj widziałam klucze żurawi i gęsi 🙂
Ja też, ale w Niemczech południowych już są. Zobacz sama, miejscowość podana. To jest obraz na żywo…
Na razie oglądają chatę, czy jest gotowa na przyjęcie potomstwa.Ja czekam na Szczecin-Warszewo. Będę obserwować je codziennie, od przylotu do odlotu.
Nie, Bożenko. To tylko niektóre sceny są nagrane. Jest też relacja na żywo. Wystarczy kliknąć w „live feed” i będziesz miała bieżący obraz.
Nie wiem dlaczego, ta strona mi się nie otwiera. Wcześniej tam weszłam…
Ale na mnie czas. Dobranoc…
Wybywam na wywiadówkę do Najjuniora. Pewnie obędzie się bez sensacji, ale iść trzeba.
Czołem – już z domu. Dziś będę b. dorywczo, bo mam gości 🙂
Witaj wieczorową porą . Baw się
dobrze 🙂
Zdrowie gości i gospodarza
O kurde
Znowu popijawa?

No to zdrówko gospodarza
I zdrowie gości
Dziękujemy, dziękujemy!
No to miłej zabawy, Mistrzu T
Jestem. Obyło się bez sensacji, jak przewidywałem.
To i całe szczęście

Sensacji jest wystarczająco w telewizorni
Stronka z orłami cuś przestała działać… No nic, idę kręcić.
Wykonałam swoje proste prace domowe i troszkę mam dość. Mirelce prasowanko nie zagraża …. też bym tak chciała 🙂
Czasami prasuję, Wiedźminko
Co prawda bardzo rzadko i głównie obrusy, ale zawsze…
Pokręciłem i nieco pływająco się czuję. Niemniej jeszcze chwilę pobędę…
Na koniec dnia jedna pani, która całkiem nie potrafi śpiewać, ale robi to tak, że uchylam kapelusza. Niewiele jest takich osób. No i teledysk – kwintesencja kreatywności z lat 80′. Grace Jones, proszę Państwa.
Snów z wyobraźnią!
Gołąbki się rozleciały! 😉
Dobranoc!
Do mnie doleciał
Dzięki 
Ja też jednego złapałam.
Dobranoc… z gołąbkami ?

Dzień dobry
Jest za szybka… Wlazła przez dziurę na kable w biurku i tam też uciekła 
Mamy nawet dwa odstraszacze działające ultradźwiękowo, tylko to paskudztwo nie działa. Niepotrzebnie wywaliliśmy kasę. Oczywiście przeze mnie… bo mi myszek szkoda było
Gdyby tak wszędzie nie właziły, to nawet bym je dokarmiała. Ale zeżrą dokarmianie i wlazą w nasze jedzenie. Już kiedyś musiałam wywalić całe pieczywo, bo nadgryzły bułkę. Przecież nie będę po myszach dojadać!!!
Teraz wieszam nasze bułeczki odpowiednio i żadna mysz tam nie dolezie…
To normalnie przechodzi ludzkie pojecie!!!! I nawet to słychać (jak przechodzi)!!! Siedzę ja sobie przy komputerze i przeglądam zdjęcia z Batavii, a tu mi coś po biurku biega!!! Mysz!!! Nie udało mi się paskudy złapać
Małżonek twierdzi (i słusznie) że to od sąsiadów. W naszym ciągu (szeregówka) jest kilka pustostanów. Czyli jak dla nich raj. Pewnie rozmnożyły się za bardzo i nie mają co jeść… Suną do nas jak po autostradzie. Ciekawe, że u tych za ścianą się nie zatrzymują… A może u nich też aż tak grasują? Nie zapytam, bo ta kobieta co siedzi w domu(i którą widuję), nie mówi po angielsku, a z kolei ja po hiszpańsku ani w ząb. Ich córki, która zwykle robi za tłumacza jakoś ostatnio nie widuję…
Porozkładaliśmy trutkę. Humanitarne metody na te myszy nie działają. A szkoda
Ostatnio jedna mysza nam padła.
Śmierdziało jak piorun i nie mogliśmy znaleźć źródła. W końcu w nerwach szarpnęłam mocniej wersalkę i znalazłam…
Niech już się zrobi cieplej i niech te myszy się w końcu wyniosą, bo to jest nie do wytrzymania!!!! Dobrze, że nikt się u nas w domu tych myszy nie boi. Moja mama to by chyba po stołach chodziła, bo na widok myszy wskakuje na krzesło lub stół i wrzeszczy w niezwykle wysokiej tonacji
Nie dość, że zima wybyła za ocean, to i myszki też się odmnie do Cię – wyniosły


Aha, to se Mirelko jeszcze nornice i krety z mego ogródka przygarnij
A tak w ogóle, to zobaczyłam dziś w telewizorni, że idzie do nas nowa fala mrozów i śniegu
Już teraz jest bardzo zimno. Niby jest tylko -13C, ale z tego co podają, to odczuwalna -23C. To przez ten lodowaty wiatr… Czyżby ten ten świszcz – Phil się nie pomylił i zima będzie trwała minimum 6 tygodni (licząc od 2 lutego)? A pojawiły się już drozdy wędrowne, karolinki i widziałam obudzonego (co prawda rozjechanego) szopa pracza. Czyli też już się obudziły… Nic z tego nie rozumiem… 
I czy ktoś mógłby już zmienić wycieraczkę?
Tu już jest strasznie długo… i muli jak nie wiem co 
Dzień dobry
Pomyślę o wycieraczce, ale może ktoś ma jakiś lepszy pomysł? 
Troszkę mniej leniwe niż wczoraj… dzień dobry bardzo

Nie leń się Bożenko!! Dawaj nową wycieraczkę!!
Witaj Skowronku, właśnie ją dałam.
Zapraszam piętro wyżej.