– Może King Kong? – W głowie Miśka zahuczał głos Mistrza – z taką inteligencją, jesteś naprawdę groźny dla otoczenia – w głosie pojawiła się jawna szydera.
– No, no, wypraszam sobie – niezbyt przekonująco wymamrotał Misiek – to co to jest?
– Kraken, zwany też Triangulem – młody osobnik, góra 200 lat – Kraken służy temu, kogo pierwszego zobaczy, zgaduję, że były to Harpie.
– Jak go załatwić?
– Jeśli nie masz głowy Meduzy, albo wyrzutni rakiet typu Panzerwerfer, Uragan, lub kieszonkowego Hellfirera, radzę brać nogi, czy też łapy za pas.
W tym momencie macka, długa na dobre sto metrów wystrzeliła spod wody i ze świstem tnąc powietrze o włos minęła Miśka, który wykazując się refleksem, padł plackiem, macka uderzając z hukiem w skarpę klifu zerwała go wraz z kawałem lasu, po czym wężowym ruchem, cofnęła się w morze. Misiek zerwał się na równe nogi, dobył zza pleców ogromny topór bojowy z wygiętym styliskiem i ciął mackę najeżoną ssawkami z całych sił, topór odbił się jak od gumy i położył Miśka na plecy. Kraken był coraz bliżej, rósł w oczach jak góra. Misiek pozbierał się z piachu i naciągnął łuk na całą długość ramienia, poczwara, obróciła się bokiem i ognisty pocisk feniksa zmiótł jedną z Harpii z jego czerepu.
– Yes, yes, yes – zatupał triumfalnie Misiek – o no !!!
Harpie w odwecie wysłały w jego kierunku grad kul energetycznych, jedna z nich dosięgła celu i wprasowała go w skarpę. Kraken obrócił się i wlepił ogromne oczy w gnającego szaleńczo Rumaka z wozem. Ogromna macka poczęła sunąć po plaży w ślad za nim orząc piach, Rumak jeszcze przyspieszył, ale macka dosięgła wozu i wywróciła go wraz z Rumakiem, jak dziecinną zabawkę, ciała leżące na platformie, zostały rozrzucone po plaży jak suche patyki. Misiek wykopał się ze skarpy, wypluł piach i zaryczał ile sił w płucach.
– Do mnie!!! Chodź do mnie, ty przerośnięty kałamarzu, wypełniony szambem !!!
Kraken obrócił się w stronę Miśka, tym razem dwie macki zbliżały się jak nożyce w jego kierunku, Misiek był w pułapce.
– Ciekawa taktyka – zadudnił Mistrz.
– Może byś pomógł, zamiast kpić !
– Morze, to nie moja dziedzina, ale jego, jak najbardziej.
– Jakiego „jego” do ciężkiej cholery !
– Patrz i podziwiaj.
Wodę w morzu rozświetlił blask, ogromne świetliste koło ukazało się daleko za Krakenem, woda wzdęła się niczym wypchnięta potężnym bąblem, który rósł niczym atomowy grzyb i na powierzchnię powoli zaczęła się wynurzać głowa ludzkiej postaci, Kraken był ogromny, ale postać była wręcz monstrualna, głową sięgała chmur, olbrzym schylił się nad Krakenem, a wrzask przerażenia Harpii doszedł uszu Miśka, mimo grzmotu piorunów. Złapał jedną ręką Krakena za łeb i bez wysiłku wywlókł go z wody, Kraken zaryczał tak przeraźliwie, że Misiek padł, zatykając dłońmi uszy. Potwór rozpaczliwie oplótł wszystkimi mackami dłoń olbrzyma, próbując się ze wszystkich sił oswobodzić, ale na daremnie, druga dłoń oderwała macki i olbrzym wykręcił Krakena, jak mokrą szmatę, hektolitry zielonego szlamu wytrysnęły z potwora i zalały wszystko dookoła w tym plażę.
– No fajnie – ponuro skonstatował Misiek – teraz wyglądam jak Grinch, świąt nie będzie.
Gigant odrzucił hen w morze ścierwo Krakena i wypłukał olbrzymie dłonie, wielkości lotniskowca w morzu, po czym począł kroczyć ku brzegowi, kurcząc się z każdym krokiem, po chwili przed usmarowanym zielonym, śmierdzącym glutem Miśkiem, stanął normalnej postury mężczyzna,
Misiek przetarł oczy i zdumiony wybałuszył je, na stojącego przed nim faceta, był to Kapitan Koga we własnej osobie.
– Nie cierpię Krakenów, to wyjątkowo paskudne stworzenia – powiedział niedbale Kapitan
– Kim jesteś na Bogów ? – wystękał Misiek.
– Poznaj Aegira – Mistrz pośpieszył z prezentacją.
– Osobiście, wolę jak z mazurska nazywa się mnie Goskiem – zaśmiał się Kapitan, który najwyraźniej odbierał telepatyczny przekaz Mistrza.
– Dlaczego nam pomogłeś – zapytał Misiek
– Po pierwsze dlatego, że prosił mnie o to mój odwieczny przyjaciel Mistrz, a po drugie, że moja żona, wyjątkowa zołza i zaraza, oraz jej dziewięć córek, które są wykapaną mamusią, żeby ją mór zadusił, przystąpiły do obozu Harpii, przez co stały się jeszcze bardziej wredne i zołzowate, o ile to w ogóle możliwe – wyobrażasz sobie dom z dziesięcioma szurniętymi babami, jazgotem i wiecznymi pretensjami – zrób to, zrób tamto, nie jedz tyle, nie pij tyle, wyrzuć śmieci, opuść deskę, tato mam dzisiaj trudne dni, głowa mnie boli, brzuch mnie boli, dupa mnie boli, muszę wyjść, musi przyjść, zachowuj się, przebierz się, rozbierz się, ubierz się, nie kochasz mię, powiedz kocham cię, dlaczego kłamiesz, nie patrz na tamtą ździrę, patrzałeś na tamta zdzirę, już mnie nie kochasz, jestem za gruba, jestem za chuda, nie mam się w co ubrać, fatalnie w tym wyglądam, nie masz gustu, już mnie nie kochasz… – O ŻESZ GO W MORDĘ !!!
Dziękuję Miśku Kochany.
A poza tym przede wszystkim to
Wiedźminka ma rację, fragment o żonie i córkach the best. ❗
Na szczęście zaniebawem, mam nadzieję, dowiemy się kim jest „Osobiście, wolę jak z mazurska nazywa się mnie Goskiem…”
Aegir – olbrzym mieszkający na dnie oceanu i uosabiający jego dzikość. Nazywany niszczycielem okrętów, był odpowiedzialny za wszelkiego rodzaju sztormy i nawałnice. Znany z wystawnych przyjęć, które urządzał dla bogów w swym podwodnym zamczysku.
Aegir był także mężem Ran – bogini porywającej w swe sieci marynarzy, którzy wypadli za burtę. Był także ojcem 9 dziewic fal, matek Heimdalla, ich imiona brzmiały:
Bára (lub Dröfn);
Blóðughadda;
Bylgja;
Dúfa;
Hefring;
Himinglæva;
Hrönn;
Kólga;
Unnr (lub Uðr).
„Swojego morskiego Neptuna mieli Kaszubi, którego zwali Goskiem. Poruszał się po powierzchni morza łodzią ciągnioną przez morskie rumaki. W swoim domostwie na dnie Bałtyku urządzał przyjęcia, zapraszając na nie różnorakie straszydła. Był otoczony nimfami, które podobnie do kaszubskich kobiet spacerowały po plażach, wypatrywały rybackich łodzi, naprawiały sieci bądź prały rybackie odzienia.”
PS Czy on nie może mieć też na kolejne imię Stolem?
Bo wiesz – Stolem òn bëł jak lëdze, ale tak wiôldżi, że jegò głowa przewiższała nôwiąkszé chójczi. Przez jezora stolemi szlë naprost jak przez plëtã. Òni nosëlë dłudżi włosë, a mielë je jasné jak len. Jak jeden z nich sedzôł na jednym brzegù jezora, a jiny na drëdżim, to òni sobie mòglë letkò pòdac róg z tobaką. Pod nogama stolemów drżała zemia, że jaż w piekle bëło czëc. Nôwikszima kamieniama òni szmërgalë jak kòłôczami. Stolemi mielë taką mòc, bò jedlë kóńsczé miãso i pilë kóńsczé mlékò. Òni ùsëpale òstrowë i retczi na kaszëbsczëch jezorach, a nawetka całi je zasëpale i tam dzys są łączi. Z czasem stolemi wëmarlë….
Zaskoczyłeś mnie Senatorze, nie zagłębiałem się w demony i bóstwa lokalne, staram się trzymać ogólnosłowiańskich, czasem wyskoczy taki Gosk, który pasował mi do nordyckiego Aegira, ale o Stolemach pierwsze słyszę 🙂 🙂
Ja, Misiu, stolemy znam od dziecka, od klechd i baśni polskich.
Dzięki najwspanialszemu wynalazkowi XX w. (kopiuj-wklej) masz tu za Wiki! http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pl.wikipedia.org/wiki/Stolemy
Jak to kurcze jest, że o wiele lepiej znamy mitologię grecką, rzymską, nawet egipską, niż słowiańską? To nie jest normalne, moja uczona siostra twierdzi, że nie zachowały się przekazy pisemne, bo nasi przodkowie nie potrafili pisać, a resztki przekazów ustnych wyrugowało ze słowiańskiej tożsamości, agresywne
chrześcijaństwo i w zasadzie przyznaję Jej rację .
To normalne, Miśku. W szkołach nas uczyli tego co dalekie i wielkie, zapominając że co bliskie wcale nie znaczy gorsze i mizerne. Cóż, przecież wszyscy do dziś jesteśmy dumni, że pochodzimy z kręgów kultury śródziemnomorskiej, prawda?
Połowa jako tako wykształconych Europejczyków da się pokroić za pewność, iż współcześni Włosi to potomkowie starożytnych Rzymian, a to wierutna bzdura. Grecy współcześni tak, są bezpośrednimi potomkami antycznych Greków, ale Włosi to potomkowie najeźdźców, wg Rzymian barbarzyńców. Nie ma już ludu, w którego żyłach płynie rzymska krew. A słowiańskie ludy są! Tylko jakby nieco gorszą prasę na przestrzeni dziejów miały!: )
I chyba nasi chrześcijańscy władcy byli trochę bardziej bezwzględni dla „pogańskich bożków” niż ci na południu Europy… a szkoda… bo to też nasza historia. I muszę przyznać, że wkurza mnie, jak niektórzy liczą powstanie Państwa Polskiego od Chrztu Polski. Tak jakby nic przedtem nie było. A przecież nie spadliśmy z kosmosu
Sama się kiedyś nad tym zastanawiałam, Miśku i doszłam do tego samego co Ty. To znaczy wyczytałam, bo sama nie znając dokładnie faktów, nie byłabym w stanie tego wymyślić 😀
Dobry wieczór. Ponieważ wszyscy oglądają (podglądają?) Kevina samego w domu (by się wstydzili), to komputer leży odłogiem, w związku z czym ja go zagospodarowałem.
Co do wpisu – jest coraz lepiej, jeden zwrot akcji goni drugi, a wprowadzenie do akcji folkloru znad Bałtyku bardzo mnie cieszy. Natomiast co do kobiet, to mogę tylko przyklasnąć, nie wyobrażam sobie w domu więcej niż jednej, to już zakrawa na jakiś kataklizm.
A ja sobie nie wyobrażam w domu więcej niż dwóch panów.(Widzisz, jestem cierpliwsza i bardziej tolerancyjna).
Więcej to by była kompletna katastrofa…
A teraz dobrej nocy wszystkim życzę
W mojej rodzinie, to tylko u mnie jest równowaga. U siostry trzech panów i siostra, u brata to samo (trzech panów i bratowa) I pewnie i siostra i bratowa będą uważały, że trzech to wystarczająca liczba A mnie się wydaje, że to wszystko zależy nie od ilości, ale jakości Takich jak w opisie Miśka (a zrobił to ze znawstwem tematu) to i jedna (czy jeden) to za dużo
Brat mi mówił, że od wielu lat co roku na święta puszczają ten film I nawet mi opowiedział taką historyjkę:
Pewnego dnia wylądował na ziemi przybysz z przyszłości. Powiedział, że pochodzi z Ziemi za 100 lat. I chciał wiedzieć, czy ludzie mają do niego jakieś pytania. Anglik zapytał o rozwiązania socjalne, Niemiec o nowinki technologiczne… Polak chciał wiedzieć, czy na święta Bożego Narodzenia idzie jeszcze „Kevin sam w domu”…
Jeszcze nie padałam na twarz przed Miśkowym talentem Co odcinek to lepszy!!!! Masz gotową książkę do druku I na pewno nie byłaby gorsza od tych co są na rynku Co prawda jeszcze nie skończona… ale jakoś nie tęsknię za tym zakończeniem. Zbyt smakowity to kąsek…
Na dobrego dnia początek „sprzedam” Wam kawał, który niedawno usłyszałam:
Dziki Zachód. Do saloonu pełnego gości wchodzi kowboj. Patrzy ponuro po rozbawionych twarzach, wyciąga pistolety i krzyczy
– Kto przeleciał moją żonę?!!! Przyznać się natychmiast!!!
Zapada cisza. Słychać przelatującą muchę. Wszyscy się kulą przy stolikach i raptem słychać cichy głosik z końca sali
– Nie masz tylu naboi, synku…
W pewnym saloonie na Dzikim Zachodzie pewien kowboj zobaczył nad pianinem duży napis od strony widowni:
„Nie strzelać do pianisty. I tak facet gra najlepiej, jak potrafi”
– A gdzie pianista? – pyta barmana.
– Wczoraj przejeżdżał tędy jakiś meloman-analfabeta!
Senator sobie wrzasnął i poszedł dospać, widocznie wyczerpany tym wrzaskiem Czy Ty, Bożenko, zrobisz to samo? Kto nie musi wstawać, niech sobie pośpi. Toż to przecież święta
Dwie dziurki w jajku, wciągnąć zawartość onegoż i można dzioba drzeć nadal
A co to tak z rana, Poranna Pani, biegasz z kieliszkiem, hę?? Aha, ajerkoniaczek, taaak??
Taaak!?? Za coś takiego (a prawda to szczera!) powtarzanego w kółko całe życie: „…zrób to, zrób tamto, nie jedz tyle, nie pij tyle, wyrzuć śmieci, opuść deskę…” zabić to mało!!
Skarpetki dzie??? Nooo dzie!!! Obrus, jak zwykle, tylko z twojej strony uciapany!!!
PS Cholewcia… się mnie przypomniało, że skarpetki na honorowym miejscu, czyli na fotelu, już od dawna nie leżą!!
Viktoria!!
U mnie przez noc dosypało śniegu i jest lekki przymrozek (-7C), czyli prawdziwa zima
Na niedzielę planujemy wycieczkę w kaniony Chyba wydobrzeję do tego czasu Dostałam od męża na Gwiazdkę nowy aparat fotograficzny i muszę go gdzieś wypróbować
Może bieliki się już zleciały nad Illinois River, a wodospady zamarzły…
Jak nie ma wyjścia, to muszę szybko zdrowieć I tak jestem zdziwiona, że zachorowałam tak, że do pracy nie dałam rady się wybrać
Dziś już pracowałam i żyję, czyli źle nie jest. A skoro jestem zdrowa do pracy, to i zdrowa na wycieczkę
Poluję aparatem, także krzywdy im nie zrobię… Chyba żebym w nocy błysła im fleszem po oczach
A tak prawdę mówiąc, to najbardziej lubię drapieżniki. Są potężne i mocne. Widać je wysoko na niebie i nie trzeba się ślepić, żeby takiego zauważyć… To nie malutki koliberek… Poza tym… te ich szpony!!!! A skrzydła!!!! Bielik ma prawie metr wzrostu i prawie dwa i pół metra rozpiętości skrzydeł!!!! Czyż to nie potęga!!! Co prawda rybołap, ale…
Dzień dobry
Ja tam już dzisiaj wracam do normalności 😀
Lodówka ciągle pełna, do pracy nie trzeba iść.. Zatem odpoczywam… Aha, zapewne jeno ksiądz lada dzień z wizytą zawita 😀
Dzień dobry: ))))
Godnie dobrodzieja Acani przyjmij, nakarm a napój sługę bożego i o wypchanej kopercie nie zapomnij, dyć wspomóc człeka w potrzebie Pismo nakazuje!
Dzień dobry 😀
Panie, Pan nie nadużywa słowa „godnie”, bo mnie dreszcz po pleckach od razu zapiernicza… A przed oczami, nawet nie bracia Mroczki, jeno sam Bredziński, co to w mieście naszej Wiedźminki i Misiaczka pomieszkuje, a niewątpliwie powietrze naszym przyjaciołom psuje
Kopertami to oni muszą się podzielić z tymi co to se w Archidiecezjach rezydują i różne dyrdymały wymyślają, a którym sen z oczu spędza – spadający dochód… Jak żyć, panie, jak żyć.. ??
Witaj Skowronku w moim pięknym mieście ministrant dzwoni do drzwi i pyta, czy przyjmę księdza…. i odchodzi z kwitkiem. Ostatnia wizytka była dawno, a księżulo oburzył się, że PIES jest w pokoju razem z nim….no zgroza i jak on, sługa boży, ma się tu modlić…
A jednak…. księżulo był naprawdę wzburzony, więc złośliwie zapytałam czy pamięta św. Franciszka z Asyżu. Poczerwieniał, fuknął, zabrał kopertę i wystrzelił za drzwi…. :)A jakie piękne czerwone plamy miał na obliczu !
Widocznie ten sługa boży boi się bożych stworzeń… podpadające…
Do mnie też co drugi rok (duża parafia)dzwonią ministranci i wciąż słyszą tę samą odpowiedź: „nie, dziękuję”. I mam spokój.
A ja z dobrodziejem mam spokój Tu jak się chce takowego w swoim domu zobaczyć, to trzeba go zaprosić i umówić się na konkretny dzień i godzinę Sam z siebie nie przyjdzie
Bo tu jest Polska, nie Ameryka, Mierelko 😀 To się nazywa dbanie o owieczki…
Zeszłego roku od mojego brata wyskoczył jak z procy, rzucając kopertę, ale nie tę, którą dostał. Zawartość była mniejsza 😀
Poszło o dziecko, które biegnąc przez kościół dopadło go przy ołtarzu wołając – dziadziuś, dziadziuś /księdza, nie mojego brata/. Ważniak zaczął dyrdymały opowiadać, więc moja bratowa nie wytrzymała… i języka za zębami nie utrzymał… wywaliła parę słów prawdy
Witaj Wiedźminko Może jak już będę miała sklerozę trochę dalej posuniętą niż teraz, bo jak na razie pamiętam również i te mniej chwalebne momenty… Chociaż nie uważam swego kraju za jakiś paskudny, bo jest piękny i żyją w nim cudowni ludzie. A że nie wszyscy są cudowni? Takie życie…
Tam jest wszystko! Od księdza po kolędzie dowiedziałyśmy się np. my, jako dzieci, że nasi rodzice żyją w grzechu bo nie mają ślubu kościelnego. Rodzice byli nieobecni. Dostałyśmy wytyczne, żeby ich namówić do wzięcia ślubu w kościele.
Wiedźminka ma się do końca wykurować, przez jakiś czas ozdrowienie utrwalić i dopiero wtedy zacząć myśleć o tak przyziemnych rzeczach jak mycie okien. Wiedźminka zrozumiała ❓
Dedykowane Jaśmince 🙂 🙂 🙂
Dziękuję Miśku Kochany.


A poza tym przede wszystkim to
Wiedźminka ma rację, fragment o żonie i córkach the best. ❗
Na szczęście zaniebawem, mam nadzieję, dowiemy się kim jest „Osobiście, wolę jak z mazurska nazywa się mnie Goskiem…”
Do usług Jaśminko
Przepięknie Miśku!…… za fragment o żonie i córkach Pierwsza Nagroda Wyspy !
Nieźle namieszałeś z kapitanem Kogą !
Można Cię poprosić o rodowód onegoż Goska, Aegira czy jak go zwać ?:)
Aegir – olbrzym mieszkający na dnie oceanu i uosabiający jego dzikość. Nazywany niszczycielem okrętów, był odpowiedzialny za wszelkiego rodzaju sztormy i nawałnice. Znany z wystawnych przyjęć, które urządzał dla bogów w swym podwodnym zamczysku.
Aegir był także mężem Ran – bogini porywającej w swe sieci marynarzy, którzy wypadli za burtę. Był także ojcem 9 dziewic fal, matek Heimdalla, ich imiona brzmiały:
Bára (lub Dröfn);
Blóðughadda;
Bylgja;
Dúfa;
Hefring;
Himinglæva;
Hrönn;
Kólga;
Unnr (lub Uðr).
„Swojego morskiego Neptuna mieli Kaszubi, którego zwali Goskiem. Poruszał się po powierzchni morza łodzią ciągnioną przez morskie rumaki. W swoim domostwie na dnie Bałtyku urządzał przyjęcia, zapraszając na nie różnorakie straszydła. Był otoczony nimfami, które podobnie do kaszubskich kobiet spacerowały po plażach, wypatrywały rybackich łodzi, naprawiały sieci bądź prały rybackie odzienia.”
Władca wód nie lubi Krakenów ! tego sie nie spodziewałam:)
Przyda się dobry morski twardziel 🙂 🙂
Życie 🙂

Popieram, Wiedźminko
Pierwsza Nagroda Wyspy !
Miśku! Tu to potrafisz docenić kobietę i podnieść jej samopoczucie!

Ale koncept i zwroty akcji – przednie!
Dzięki Tetryku, wiem, że stąpam po cienkim lodzie 🙂 🙂
Ale Miśki, szczególnie takie polarne, są mistrzami chodzenia po cieniutkim lodzie
Pod człowiekiem taki lód by się załamał, a pod Miśkiem nie 
Bożenko, byłaś na festiwalu rzeźb lodowych? Może jakiś fotoreportaż?
Przykro mi Tetryku, za wcześnie się rozpuściły. Za ciepło. Wcześniej nie mogłam pójść.
Dobry wieczór: )))
Oj, Miśku, ale ten Aegir to na nudę narzekać nie może!
PS Czy on nie może mieć też na kolejne imię Stolem?
Bo wiesz – Stolem òn bëł jak lëdze, ale tak wiôldżi, że jegò głowa przewiższała nôwiąkszé chójczi. Przez jezora stolemi szlë naprost jak przez plëtã. Òni nosëlë dłudżi włosë, a mielë je jasné jak len. Jak jeden z nich sedzôł na jednym brzegù jezora, a jiny na drëdżim, to òni sobie mòglë letkò pòdac róg z tobaką. Pod nogama stolemów drżała zemia, że jaż w piekle bëło czëc. Nôwikszima kamieniama òni szmërgalë jak kòłôczami. Stolemi mielë taką mòc, bò jedlë kóńsczé miãso i pilë kóńsczé mlékò. Òni ùsëpale òstrowë i retczi na kaszëbsczëch jezorach, a nawetka całi je zasëpale i tam dzys są łączi. Z czasem stolemi wëmarlë….
Obawiam sie, Senatorze, że Stolem to lokalne bóstwo 🙂
Kaszebskie!!
Zaskoczyłeś mnie Senatorze, nie zagłębiałem się w demony i bóstwa lokalne, staram się trzymać ogólnosłowiańskich, czasem wyskoczy taki Gosk, który pasował mi do nordyckiego Aegira, ale o Stolemach pierwsze słyszę 🙂 🙂
Wygląda na to, że Stolemy są jak Liczyrzepa :)bardzo umiejscowione 🙂
Baśnie o Liczyrzepie też znam!: ))
Ja, Misiu, stolemy znam od dziecka, od klechd i baśni polskich.
Dzięki najwspanialszemu wynalazkowi XX w. (kopiuj-wklej) masz tu za Wiki! http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pl.wikipedia.org/wiki/Stolemy
Jak to kurcze jest, że o wiele lepiej znamy mitologię grecką, rzymską, nawet egipską, niż słowiańską? To nie jest normalne, moja uczona siostra twierdzi, że nie zachowały się przekazy pisemne, bo nasi przodkowie nie potrafili pisać, a resztki przekazów ustnych wyrugowało ze słowiańskiej tożsamości, agresywne
chrześcijaństwo i w zasadzie przyznaję Jej rację .
Potomkowie Inków i Azteków mają zapewne podobnie…
kipu do dziś nie rozszyfrowano i pewnie już tak zostanie…..
Dlaczego ” w zasadzie”, Miśku? Mnie się to wydaje oczywiste ….
To logiczne, czego chrześcijaństwo nie dało rady zniszczyć, to adoptowało do własnych potrzeb, jak choćby te święta, że o Wielkanocy nie wspomnę 🙂 🙂
To normalne, Miśku. W szkołach nas uczyli tego co dalekie i wielkie, zapominając że co bliskie wcale nie znaczy gorsze i mizerne. Cóż, przecież wszyscy do dziś jesteśmy dumni, że pochodzimy z kręgów kultury śródziemnomorskiej, prawda?
Połowa jako tako wykształconych Europejczyków da się pokroić za pewność, iż współcześni Włosi to potomkowie starożytnych Rzymian, a to wierutna bzdura. Grecy współcześni tak, są bezpośrednimi potomkami antycznych Greków, ale Włosi to potomkowie najeźdźców, wg Rzymian barbarzyńców. Nie ma już ludu, w którego żyłach płynie rzymska krew. A słowiańskie ludy są! Tylko jakby nieco gorszą prasę na przestrzeni dziejów miały!: )
I chyba nasi chrześcijańscy władcy byli trochę bardziej bezwzględni dla „pogańskich bożków” niż ci na południu Europy… a szkoda… bo to też nasza historia. I muszę przyznać, że wkurza mnie, jak niektórzy liczą powstanie Państwa Polskiego od Chrztu Polski. Tak jakby nic przedtem nie było. A przecież nie spadliśmy z kosmosu
No właśnie! „Przedtem był las”: (
Sama się kiedyś nad tym zastanawiałam, Miśku i doszłam do tego samego co Ty. To znaczy wyczytałam, bo sama nie znając dokładnie faktów, nie byłabym w stanie tego wymyślić 😀
Ba…. pierwszy pisemny przekaz to Kronika Galla Anonima… i trochę tam jest o wcześniejszych latach:)
Dobry wieczór. Ponieważ wszyscy oglądają (podglądają?) Kevina samego w domu (by się wstydzili), to komputer leży odłogiem, w związku z czym ja go zagospodarowałem.
Co do wpisu – jest coraz lepiej, jeden zwrot akcji goni drugi, a wprowadzenie do akcji folkloru znad Bałtyku bardzo mnie cieszy. Natomiast co do kobiet, to mogę tylko przyklasnąć, nie wyobrażam sobie w domu więcej niż jednej, to już zakrawa na jakiś kataklizm.
O. Już wołają…
A ja sobie nie wyobrażam w domu więcej niż dwóch panów.(Widzisz, jestem cierpliwsza i bardziej tolerancyjna).
Więcej to by była kompletna katastrofa…
A teraz dobrej nocy wszystkim życzę
He he heeeee:( Dobry dowcip!
To strasznie seksistowskie, mnie jako męcziznę, Bożenka ubodła wprost, na wskroś, a Skłodowska też była mężczyzną ! 🙂 🙂
Ciebie na wskroś a mnie we wsłabiznę!
Co gorsze?
Ale Kopernik była kobietą!!!!! Miśku!!!!
O mężczyznach seksistowskie, a o kobietach nie?
Pretensjenależy kierować do Quacka, bo on zaczął…
Tak jest! Quackie zawsze zaczyna a później awantura już sama się toczy!!
W mojej rodzinie, to tylko u mnie jest równowaga. U siostry trzech panów i siostra, u brata to samo (trzech panów i bratowa)
I pewnie i siostra i bratowa będą uważały, że trzech to wystarczająca liczba
A mnie się wydaje, że to wszystko zależy nie od ilości, ale jakości
Takich jak w opisie Miśka (a zrobił to ze znawstwem tematu) to i jedna (czy jeden) to za dużo 
Brat mi mówił, że od wielu lat co roku na święta puszczają ten film
I nawet mi opowiedział taką historyjkę:
Pewnego dnia wylądował na ziemi przybysz z przyszłości. Powiedział, że pochodzi z Ziemi za 100 lat. I chciał wiedzieć, czy ludzie mają do niego jakieś pytania. Anglik zapytał o rozwiązania socjalne, Niemiec o nowinki technologiczne… Polak chciał wiedzieć, czy na święta Bożego Narodzenia idzie jeszcze „Kevin sam w domu”…
Dobranoc państwu!
Quackie raczej dziś dobranocki nie zada, to ja dam coś w klimacie i na czasie:
Fajny ten „Karp story”. Może dlatego, że lubię Andrusa, chociaż śpiewak z niego mizerny
„Karp story” toczy sie już od lat ! 🙂
Dobranoc: )))
Kolorowych snów Wyspiarze!!!!! Śpijcie i śnijcie świątecznie
Jeszcze nie padałam na twarz przed Miśkowym talentem
Co odcinek to lepszy!!!! Masz gotową książkę do druku
I na pewno nie byłaby gorsza od tych co są na rynku
Co prawda jeszcze nie skończona… ale jakoś nie tęsknię za tym zakończeniem. Zbyt smakowity to kąsek… 
Dobranoc….
Dzień dobry
Wszystkiego najlepszego ze świętami 
Na dobrego dnia początek „sprzedam” Wam kawał, który niedawno usłyszałam:
Dziki Zachód. Do saloonu pełnego gości wchodzi kowboj. Patrzy ponuro po rozbawionych twarzach, wyciąga pistolety i krzyczy
– Kto przeleciał moją żonę?!!! Przyznać się natychmiast!!!
Zapada cisza. Słychać przelatującą muchę. Wszyscy się kulą przy stolikach i raptem słychać cichy głosik z końca sali
– Nie masz tylu naboi, synku…
Z pretensjami powinien lecieć do Colta!: )))
O ile wiem, to colt ma tylko 7 naboi?
Słabizna!
Sześć! Siedem w bębnie ma nagan!

Colt
No to pomyliłam colta z naganem…
Nawet jak „tylko 6”, to razy dwa… całkiem niezłe rogi gościu posiadał
Nie wiem w ogóle, jak z takimi wszedł do saloonu
I o nic nie zaczepił 
Ale w saloonie było pełno gości i każdy chyba zasługiwał na odstrzał
W pewnym saloonie na Dzikim Zachodzie pewien kowboj zobaczył nad pianinem duży napis od strony widowni:
„Nie strzelać do pianisty. I tak facet gra najlepiej, jak potrafi”
– A gdzie pianista? – pyta barmana.
– Wczoraj przejeżdżał tędy jakiś meloman-analfabeta!
Nie wiem, czy na tym Dzikim używano tylko koltów, bo w tej opowiastce tego nie ma. Ale może łatwiej by było odstrzelić taką żonę
Nie tylko coltów, rewolwerów było sporo różnych marek. Ciekawy był rewolwer Trentnera. Ważył prawie dwa kilogramy!: ))))
Dzień dobry: )))
Dzień dobry
I o co ten krzyk?! Że przy święcie pospałam 5 minutek dłużej?
Dzień dobry: )))
Tu pięć minutek, tam pięć minutek a kot głodny łazi!: ((
Nie martw się, nie łazi
Jakby Mania zgłodniała, to wyciągnęłaby Bożenkę z betów bez względu na wzgląd 
Koty jedzą tyle ile chcą, ale obowiązkiem służby jest dbać o posiłki o stałej porze.
Toteż służba dba, żeby nie zabrakło.
Witaj Bożenko ! bo jak nie – to kot umarłego obudzi tym swoim głosikiem:)
Mnie moje wydrapują spod kołdry!: )))
Kot dostaje na wieczór tyle, że jeszcze rano ma w misce. 🙂
Jeśli mnie budzi, to tylko do zabawy
Jak wszystkiego nie zje, to na następny posiłek musi dostać coś innego. Koty lubią zróżnicowane jedzenie!
Inne dostaje później, a suchą karmę bardzo lubi.
Dzień dobry!!! Ja się dopiero kładę, więc proszę ciszej
Chyba w Polsce też obowiązuje cisza nocna
Od 22 do 6 rano.. a 6 chyba jeszcze nie ma 
Teraz już jest po 6, to mogę wrzasnąć?
Wstawać śpiochy 
Senator sobie wrzasnął i poszedł dospać, widocznie wyczerpany tym wrzaskiem
Czy Ty, Bożenko, zrobisz to samo? 
Kto nie musi wstawać, niech sobie pośpi. Toż to przecież święta 
Ja też nie lubię za długo krzyczeć.
A niech sobie śpią, bo pewnie wczoraj się długo gościli…
Dwie dziurki w jajku, wciągnąć zawartość onegoż i można dzioba drzeć nadal

A co to tak z rana, Poranna Pani, biegasz z kieliszkiem, hę?? Aha, ajerkoniaczek, taaak??
Dzień trzeba zacząć od czegoś dobrego 😀
Aaaa kotki dwa, – śpij spokojnie Mirelko 🙂 nikt Ci nie będzie przeszkadzał !
Spadam do łóżeczka
Nie wszyscy mają dwa dni świąt 

Rano do pracy
Miłego świętowania Wyspiarze
Powiedz, że jesteś Polką i dwa dni świętujesz

Dobranoc Mireczko
Popieram, a nawet dwa tygodnie 😀 Witaj Bożenko
Witaj Skowronku
Należy jej się, bo ciężko pracuje.
Dzień dobry

Miśka prać!!!??? Za ten fragment o żonach i córkach
Męski punkt widzenia!!!
Odcinek super!!
O, i przy okazji poczytałam o słowiańskim bajaniu
Tam wyżej wyraziłam swoje zdanie na ten temat, to się Misiek obraził, a Senator Go poparł… Ot, męska solidarność…
To się nazywa „sprawiedliwość plemników”!!
Taaak!?? Za coś takiego (a prawda to szczera!) powtarzanego w kółko całe życie: „…zrób to, zrób tamto, nie jedz tyle, nie pij tyle, wyrzuć śmieci, opuść deskę…” zabić to mało!!
Nie każda tak gdera…
A nie, nie każda gdera. Są takie co jadowicie syczą!!
Skarpetki dzie??? Nooo dzie!!! Obrus, jak zwykle, tylko z twojej strony uciapany!!!

PS Cholewcia… się mnie przypomniało, że skarpetki na honorowym miejscu, czyli na fotelu, już od dawna nie leżą!!
Viktoria!!
Obrus??
Okruszki z całego jadłospisu tylko pod moimi nogami!!: (((
Witaj Senatorze ! 🙂 nie jestem pewna, czy Misiek zaprezentował cały repertuar ! 🙂
Czyżbyś miała szerszy, Wiedźminko?
Robi się ciekawie…….
Zawiodę Cię Bożenko !
szerszy repertuar znam tylko z nasłuchu !
Oszczędził Damy jak tylko mógł! Wiadomo, że on żentelmen!: )))
Witam Świątecznie :)))
Witaj: )))
Może klinika?: )
Czy się coś urodziło?
Kac!: )))
Witaj Stateczku…. powoli sie robi poświątecznie, czyli normalnie. I bardzo dobrze…
Głodna jestem!!! I co tu zjeść???
Witaj Skowronku ! płatki złociste ? jogurcik ?
Aaa święta, święta i… już po 😀
Wtranżoliłam salcesonu, domowej produkcji. Nawet niezły. Chociaż.. jadałam lepsiejsze 😀
Witaj Wiedźminko
Matuchnooooo!!!
No co, Senatorze ? dietka poświąteczna w sam raz:)
Chyba dla kaczek!: (
Pamiętacie skracanego Pana Tadeusza ??? Polecam perełkę :)))
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.youtube.com/watch?v=v1-y7aNNK44&feature=youtu.be&a
Szkoda, że bez cytowanego tu zakończenia…
Dzień dobry ! 🙂 Co za frajda tak sobie poczytać od rana 🙂
Nooo, przyznaję rację
Deszczyk sobie pada…..
U mnie popadało i na razie przestało…
Wybierasz się z wizytą czy leniuchujesz?? 😀
Witam świątecznie o świtaniu!
No, no, takim bladym świtem!: )
O tej porze blady świt trwa cały krótki dzień! 🙂
Cała nadzieja w tym, że dzień zacznie się wydłużać. Czy już zaczął..: )
Dzień dobry nie bladym już świtem
U mnie przez noc dosypało śniegu i jest lekki przymrozek (-7C), czyli prawdziwa zima
Chyba wydobrzeję do tego czasu
Dostałam od męża na Gwiazdkę nowy aparat fotograficzny i muszę go gdzieś wypróbować 

Na niedzielę planujemy wycieczkę w kaniony
Może bieliki się już zleciały nad Illinois River, a wodospady zamarzły…
Ho ho ho, jak mawia św. Mikołaj – piękna Gwiazdka!
Oczekujemy zatem na jeszcze wspanialsze fotoreportaże – wciąż życząc szybkiego zdrowienia!
Jak nie ma wyjścia, to muszę szybko zdrowieć
I tak jestem zdziwiona, że zachorowałam tak, że do pracy nie dałam rady się wybrać 

Dziś już pracowałam i żyję, czyli źle nie jest. A skoro jestem zdrowa do pracy, to i zdrowa na wycieczkę
Co takiego Tobie te bieliki zrobiły, że tak zawzięcie na nie polujesz…..
Poluję aparatem, także krzywdy im nie zrobię… Chyba żebym w nocy błysła im fleszem po oczach

A tak prawdę mówiąc, to najbardziej lubię drapieżniki. Są potężne i mocne. Widać je wysoko na niebie i nie trzeba się ślepić, żeby takiego zauważyć… To nie malutki koliberek… Poza tym… te ich szpony!!!! A skrzydła!!!! Bielik ma prawie metr wzrostu i prawie dwa i pół metra rozpiętości skrzydeł!!!! Czyż to nie potęga!!! Co prawda rybołap, ale…
Lubisz duże drapieżniki….. To fotografuj wielkie rekiny!: )))
Chętnie
Jak porosną piórami i zaczną latać 
Pięknie ! i już się cieszę, że planujesz wyprawę 🙂
Tylko jeszcze nie wiem co z tych planów wyjdzie
Poszły Święta…. poszły Święta! teraz będzie można normalnie odpocząć 🙂
Nareszcie po Świętach… Jak to dobrze… Teraz jeszcze tylko przeżyć Sylwestra i wrócimy do normalności

Dobranoc Państwu
No właśnie… poleż, posiedź, a odpocząć nie ma kiedy…
Obejrzałam „Pana W
ołodyjowskiego”…. ależ piękne konie tam wystę powały !
Radzieckie!: ))
Witaj Senatorze…. dla tych koni warto było ! 🙂
Witaj: ))) I tylko dla nich!: )
Ruda peruka Nowickiego w roli Ketlinga to było CUŚ !:)
Świetnie wyglądał….jak po własnej ekshumacji!!
No to … lecę z lampką !

Dobranoc….
Dobranoc
Dzień dobry
Ja tam już dzisiaj wracam do normalności 😀
Lodówka ciągle pełna, do pracy nie trzeba iść.. Zatem odpoczywam… Aha, zapewne jeno ksiądz lada dzień z wizytą zawita 😀
Dzień dobry: ))))
Godnie dobrodzieja Acani przyjmij, nakarm a napój sługę bożego i o wypchanej kopercie nie zapomnij, dyć wspomóc człeka w potrzebie Pismo nakazuje!
Dzień dobry 😀
Panie, Pan nie nadużywa słowa „godnie”, bo mnie dreszcz po pleckach od razu zapiernicza… A przed oczami, nawet nie bracia Mroczki, jeno sam Bredziński, co to w mieście naszej Wiedźminki i Misiaczka pomieszkuje, a niewątpliwie powietrze naszym przyjaciołom psuje
Kopertami to oni muszą się podzielić z tymi co to se w Archidiecezjach rezydują i różne dyrdymały wymyślają, a którym sen z oczu spędza – spadający dochód… Jak żyć, panie, jak żyć.. ??
Witaj Skowronku
w moim pięknym mieście ministrant dzwoni do drzwi i pyta, czy przyjmę księdza…. i odchodzi z kwitkiem. Ostatnia wizytka była dawno, a księżulo oburzył się, że PIES jest w pokoju razem z nim….no zgroza i jak on, sługa boży, ma się tu modlić… 
Ten pies się modli??
Witaj Senatorze….. ten pies szkodzi modlitwie 🙂 już poprawiam
Nigdym nie słyszał by stworzonko boże modlitwie szkodziło. No, może komar, ale od czego kadzidło?
A jednak…. księżulo był naprawdę wzburzony, więc złośliwie zapytałam czy pamięta św. Franciszka z Asyżu. Poczerwieniał, fuknął, zabrał kopertę i wystrzelił za drzwi…. :)A jakie piękne czerwone plamy miał na obliczu !
Cóż, Wiedźmineczko, przypominać kapiącemu złotem farorzowi biedaczynę z Asyżu było chyba nieco złośliwe…. Czy jeno tak mi się wydaje?: ))
Całkiem dobrze Ci się wydaje … 🙂 mój dom, mój pies,” brat mniejszy”, jak zechcę, to przy stole posadzę, czyż nie ?
Racja! A komu się nie podoba, niech nie przyłazi
Widocznie ten sługa boży boi się bożych stworzeń… podpadające…

Do mnie też co drugi rok (duża parafia)dzwonią ministranci i wciąż słyszą tę samą odpowiedź: „nie, dziękuję”. I mam spokój.
To już rok w rok nie chadzają? Uuuuu, zaniedbują parafian!!
U nas już od lat nie chodzą co roku, bo by musieli wziąć kogoś do pomocy i kopertami się dzielić… a to by bolało…
Rzyć dzięki Bogu nawet nawet, nie narzekam … Z tego co Acani piszesz kopert ma być kilka?
A ja z dobrodziejem mam spokój
Tu jak się chce takowego w swoim domu zobaczyć, to trzeba go zaprosić i umówić się na konkretny dzień i godzinę
Sam z siebie nie przyjdzie 
Bo tu jest Polska, nie Ameryka, Mierelko 😀 To się nazywa dbanie o owieczki…
Zeszłego roku od mojego brata wyskoczył jak z procy, rzucając kopertę, ale nie tę, którą dostał. Zawartość była mniejsza 😀
Poszło o dziecko, które biegnąc przez kościół dopadło go przy ołtarzu wołając – dziadziuś, dziadziuś /księdza, nie mojego brata/. Ważniak zaczął dyrdymały opowiadać, więc moja bratowa nie wytrzymała… i języka za zębami nie utrzymał… wywaliła parę słów prawdy
Witaj
Pamiętam jak było w Polsce… Chociaż nie wszystko chciałabym pamiętać…
Witaj Mirelko…. ” kraj lat dziecinnych, on zawsze zostanie piękny i czysty, jak pierwsze kochanie….”
Witaj Wiedźminko
Może jak już będę miała sklerozę trochę dalej posuniętą niż teraz, bo jak na razie pamiętam również i te mniej chwalebne momenty… Chociaż nie uważam swego kraju za jakiś paskudny, bo jest piękny i żyją w nim cudowni ludzie. A że nie wszyscy są cudowni? Takie życie…
No to bratowa ma zapis w kartotece ! 🙁 jak amen w pacierzu
A kartoteki w parafii to nie jakieś tam byle notatki w IPN!!
Tam jest wszystko! Od księdza po kolędzie dowiedziałyśmy się np. my, jako dzieci, że nasi rodzice żyją w grzechu bo nie mają ślubu kościelnego.
Rodzice byli nieobecni. Dostałyśmy wytyczne, żeby ich namówić do wzięcia ślubu w kościele. 
W jakim wieku byłyście, Bożenko ?
Dzień dobry
Dzień dobry
Dzisiaj nieco spóźniona. Ale już po świętach, więc trza odpocząć 
Witaj Poranna
Pospałaś zdrowym??
Nie, wstała normalnie, tylko ją zagadałam od rana
gadałyśmy tylko z godzinkę, czyli prawie jak pomyłka…
To prawda, tak krótko rozmawiać raczej nam się nie zdarza
Dzisiaj było to tylko 1:14.
Dzień dobry Bożenko :)Ty sobie ucinasz pogawędki z rana, a ja powoli się dobudzam…:)
Witaj Wiedźminko 😀 Pogawędki przy kawie dobrze robią na przebudzenie
Dzień dobry: )))
Na przebudzenie najlepiej robi otwarcie oczu!
też.
Dość już namieszałam, a że rano do pracy, więc się dostojnie oddalę w stronę łazienki i sypialni
Miłego wypoczynku po świętach Kochani!!!!!!
Myślałam, że już dawno śpisz
Dobranoc 
I nie spadasz na górkę??? Dobrego snu, Mirelko
DzińDybry :))) Wielkanoc tuż, tuż :))) Wesołych Świąt, smacznego Jajka, obrośniętego Baranka, ciepłego Dyngusa :)))
DzińDybry
Całe szczęście, lato blisko… coraz bliżej 
I niech się święci 1-szy Maja!!
Niech żyje 22 Lipca, imieniny Wedla !!!
Kiedy to było… Teraz przyszło nam czekać na 15 sierpnia
Ale to też już wkrótce.
eee, Bożenko, jeszcze po drodze jest Boże Ciało z procesjami
Będziesz płatki róż rozrzucać?
Płatki piwonii są lepsze 🙂 ale chyba nie dostąpię tego zaszczytu
Fakt, zapomniałam o tym święcie i procesji… Ale kwiatków też nie będę sypać…
Zasuwaj bez pytania o zgodę, siłą Cię nie wypchną!
O, druga ryczy!!!
A to by była sensacja
Chyba by mnie w gustowny kaftanik ubrali 
„Dzyń, dzyń, dzwonią dzwonka…”
Witam cichaczem 😉
Witaj, ale dlaczego cichaczem? Już chyba wszyscy wstali
No właśnie! Szefowie też 😉
Witaj Tetryku ! 🙂 kulig Ci się marzy ? 🙂
Witaj Tetryku: ) Dzwonią dzwonka śledzika?
„ogryzione dzwonią dzwonka” karpia… przyrządzonego na szaro 😉
Dzień dobry 🙂 Dawno niewidziane słońce się przebija, chwila oddechu przed Sylwestrem 🙂 🙂
Witaj…. fakt, i to słoneczko oświetla moje zachlapane szyby…. 🙂
Witaj Miśku 😀 Nadmiar słoneczka mógłbyś mi przysłać, bo tu deszcz i ponuro…

Nadmiarem, bym tego nie nazwał Bożenko, tyle tego, że przynajmniej nie jest mglisto i ponuro 🙂
Jutro ma być jeszcze cieplej…. chyba jednak umyję te okna 🙁
Tutaj nawet na przetarcie nieba się nie zanosi i w tej chwili jest 6’C. Jutro ma być 7.
Odpoczywaj, Wiedźminko. Okna nie zając, nie uciekną
A i tak za kilka dni będą od początku zachlapane. Umyjesz wiosną i też będzie dobrze 
Cześć Misiu: ))) Puścił!!??
Dzień dobry
Czy to dzisiaj trzeci dzień świąt? 
Hehehe…
nie ma tak dobrze…
Witaj Mireczko
Choć niektórzy wzięli sobie 3 dni urlopu i mają 12 dni wolnego
Święta, Święta i po świętej.
Wiedźminka ma się do końca wykurować, przez jakiś czas ozdrowienie utrwalić i dopiero wtedy zacząć myśleć o tak przyziemnych rzeczach jak mycie okien. Wiedźminka zrozumiała ❓
Ide se bo sie zmęczyłam.
Zrozumiała…..
No nareszcie ktoś umie skutecznie zarządzić!
Dzięki dziewczynki ! 🙂 Jutro ma znowu padać, więc cała robota poszłaby na marne ….
Znacie ? no to poczytajcie 🙂 Zapraszam na górę, pięterko wybudowałam….:)