Model był perfekcyjny. Leżał na dłoni, jakby za chwilę miał zerwać się do lotu, zatoczyć krąg nad głowami ich obu i śmiertelnie wystraszyć stado wróbli urzędujące pod niedalekimi krzakami bzu. Jego ciężar, wyważenie i wykończenie były po prostu idealne. Po zakręceniu śmigłem można było słyszeć metaliczne postukiwanie, jakby pod pokrywą schowany był silnik. Przy poruszaniu sterem i lotkami wyraźnie było widać, jak w kabinie delikatnie przesuwa się drążek. Gdyby zaś wsunąć skalpel w szparę i otworzyć osłony pokładowych kaemów – ukazałyby się błyszczące mosiądzem taśmy amunicyjne.
Oskar był jednak pełnym ciekawości świata pięciolatkiem i takie szczegóły wzbudzały w nim tylko dziecięcy entuzjazm, nie wywołując jednocześnie podziwu ani satysfakcji z wierności wykonania. Właściwie najchętniej to już złapałby „samolocik” i ruszył do ataku nad grządkami fioletowych i śliwkowych astrów… ale przecież nie znał starszego pana, który wyglądał trochę jak chudy Święty Mikołaj. I – podobnie jak jego tęższy odpowiednik – proponował Oskarowi przefajny prezent, zupełnie taki, jak modele wujka Marka. Z tą różnicą, że wujek trzymał swoje modele na półkach za szkłem albo podwieszone na cienkich żyłkach pod sufitem, a nalegania Oskara, żeby zdjąć i dać się pobawić – z uśmiechem zbywał.
Poza tym Oskar wiedział, że za rzeczy trzeba zapłacić, chyba że dawali mu je rodzice alb ktoś inny z rodziny. – Proszę, to dla ciebie – odezwał się starszy pan, jak gdyby mógł słyszeć myśli małego – Podoba ci się? To nie przejmuj się płaceniem –. Dobrotliwy uśmiech zachęcił Oskara do podejścia. Szybki ruch małej dłoni – i już samolot szybował nad zwiędłą jesienną trawą, a starszy pan powoli rozwiewał się w powietrzu. Ale kto by na to zwracał uwagę! W górę, w dół, a teraz przez skrzydło, jak w telewizorze!
* * *
– Kiedy wrócę? Kobieto, jak skończę!
– Oskar, obiecałeś, że dzisiaj skończysz wcześniej… Obiad zimny będzie.
– Podgrzeję sobie. Muszę to zrobić, bo znowu będzie się ciągnęło i ciągnęło!
– I znowu wrócisz, jak dzieci będą już spały?
– Ale… Do ciężkiej i niespodziewanej cholery! Jutro też jest dzień!
Trzask odkładanej słuchawki. Oskar z niedowierzaniem potrząsnął głową. Jak mogła się spodziewać, że ot tak rzuci wszystko i pójdzie do domu, do gadającego nieustannie telewizora, wrzasku dzieciaków i trawnika, który żebrał o skoszenie? Kiedy tutaj, w warsztacie, stał – jak sprężony do skoku wielki kot – oryginalny Chevrolet Camaro, pierwsza generacja, rocznik 1968, z silnikiem V8, nabyty za bezcen w Szwecji i sprowadzony tutaj, wśród obaw, czy dojedzie cało. Stał i czekał na zmiłowanie, a właściwie na zakończenie remontu, które wciąż się nieznośnie odwlekało – a to brakowało kasy, a to oryginalne części szły z USA kilka tygodni dłużej niż powinny…
Oskar westchnął i przeciągnął się, żeby rozprostować zgięty podczas grzebania pod maską grzbiet. Jego wzrok przesunął się wzdłuż półek i padł na stojący wysoko, nieco zakurzony model samolotu. Nie pamiętał już, skąd się tu wziął… Może to był prezent od wuja Marka – on zawsze miał hopla na punkcie modeli – a może od kogoś z dalszej rodziny? Czasem brał go w dłonie i smakował precyzję, z jaką odwzorowane zostały szczegóły. Nie mógł wyjść z podziwu zwłaszcza dla malutkiej figurki pilota, najwyraźniej ubranego w skórzaną kurtkę i mikroskopijnej już wielkości gogle. Szkoda, że kabina była sklejona z kadłubem na stałe i nie dało się ocenić również finezyjnych szczegółów jej wnętrza!
Już miał z powrotem pochylić się nad otwartą komorą silnika i zabrać za ostatnią, uparcie nie ustępującą pod kluczem świecę, kiedy rozległo się delikatne pukanie w stalową bramę warsztatu. Oskar sapnął z niezadowoleniem, wytarł dłonie w stary ręcznik i odwrócił się w stronę bramy. Klepnął w panel przełącznika i czekał, aż stalowa płaszczyzna z cichym szumem silnika uniesie się pod sufit. Z cienia, spoza prostokąta światła, padającego przez otwartą bramę, wysunęła się bezszelestnie chuda postać. – Dobry wieczór – uśmiechnął się dobrotliwie starszy człowiek, z jakiegoś powodu kojarzący się ze Świętym Mikołajem.
Oskar spojrzał w jego oczy i zanim zdążył zapytać, o co chodzi, poczuł, że zapada się w głąb własnego „ja”. Jak wciągany przez wodny wir człowiek, który rozpaczliwie bije rękami w wodę i czuje, jak daremne są jego wysiłki, tak i on resztkami woli próbował odzyskać kontrolę nad własnym ciałem i myślami. Nic z tego. Emocje i wspomnienia wymykały się jego świadomości, krążąc wokół niego i unosząc się jak w leju tornada, podczas gdy on sam osuwał się gdzieś w dół, a okolone siwą brodą oblicze odsuwało się ku górze, rosnąc i rozpływając się daleko, coraz dalej. Zdążył jeszcze usłyszeć rzucone półgłosem: – Hmm… O, to interesujące… – i z nagłym chrupnięciem wszystko zatrzymało się w bezruchu.
Starszy pan podniósł z betonowej podłogi warsztatu perfekcyjnie wykonany model Chevroleta Camaro i zważył go na dłoni. Model leżał idealnie, a miniaturowy kierowca w kolorowej kurtce jednego z amerykańskich uniwersytetów Ivy League tkwił za kierownicą. Mężczyzna odchrząknął z zadowoleniem i odwrócił głowę. Jego wzrok zatrzymał się na oknach domu stojącego po przeciwnej stronie ulicy, a na twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Na pierwszym piętrze widać było skaczący w górę i w dół cień dziecka. Wszystko wskazywało na to, że wartość kolekcjonerska będzie nadal rosła.

__________
Tekst chroniony prawem autorskim. Opublikowany w witrynie www.kontrowersje.net i na stronie madagaskar08.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i przedruk tylko za zgodą autora.




Dzień dobry na nowym pięterku. Aż niemożliwe, że jeszcze tego nie odgrzewałem na Wyspie. Opowiadanie z gatunku grozatorskich. Jakże łatwo różnym upiorom żerować na męskich pasjach, nawet tych niewinnych!!!
Quacku, jestem pełna podziwu. Przeczytałam jednym tchem.

Należą Ci się głębokie ukłony
Dobrze, że to odgrzałeś
Dziękuję za uznanie. Jak napisałem piętro niżej, rzecz broni się po latach.
Ona nie potrzebuje żadnej obrony. Uznanie Ci się należy
Pod wrażeniem żem jest Mistrzu. 🙂
Cieszy, że nie czytałam wcześniej i mogę się pozachwycać na świeżo. 🙂
Od momentu „Poza tym Oskar wiedział, że za rzeczy trzeba zapłacić, chyba że dawali mu je rodzice alb ktoś inny z rodziny.” ciekawa byłam ile a raczej czym zapłaci Oskar za.
Trzeba bardzo uważać na prezenty od… jak zwał, tak zwał i na marzenia. Potrafią bardzo zaboleć gdy się spełnią. Na szczęście nie mamy o tym pojęcia jako 5-latki. 🙂
Oprócz zastanawiania się jaką cenę płacą za swe pasje pasjonaci warto by spojrzeć na to ze strony „– I znowu wrócisz, jak dzieci będą już spały?”
Tak właśnie. Kwestia ceny, prawda? I poczucie, że przecież jutro też jest dzień, podczas gdy niekoniecznie!
Powinniśmy zatem być wdzięczni za to niekoniecznie. Niemożność wyboru pomiędzy tym czego chcę a powinnam skończyłaby się szpagatem. W przypadku dorosłych dochodzi jeszcze odpowiedzialność nie tylko za siebie.
Nierozstrzygalny dylemat. Żyć tak jakby jutro było pewnikiem, czy dzień dzisiejszy ostatnim.
„Co masz zrobić jutro, zrób dzisiaj, co masz zjeść dzisiaj, zjedz jutro..” 😀 Wiesz jakie to trudne było do zrealizowania w dziecięcych latach?? To też powiedzonko mojej Mamy 😀
Och, jak ja się strasznie buntowałam 😀
Wcale Ci się nie dziwię….. młody człowiek się wyrywa do przodu, a tu nakaz zapobiegliwości !
Tak mi się nasunęło:
Witam raz drugi 😀
A moja Mama zawsze powtarzała: „jak dają, to bierz, jak biją, to uciekaj”. No i co?? Wygląda na to, iż miałam więcej szczęścia od Oskara 😉
Kolejne piękne opowiadanie, Mistrzu Q.
Żeby to człowiek wiedział, kiedy brać, a kiedy nie. I kiedy każą płacić.
Za wszystko trzeba kiedyś zapłacić…
Wszystko ma swoją cenę…… jeszcze powietrze mamy wolne od opłat ( o ile się nie ma astmy lub obturacyjnej 🙂
Klimatyczne się płaci w kurortach, Wiedźminko 😀
No tak….. u mnie trudno mówic o kurorcie 🙂
Mi się pomyślało też, że Oskar poszedł o krok za daleko, do miejsca z którego już nie było powrotu.
Twoje opowiadania Mistrzu Quackie mają dla mnie wartość szczególną. Zaczynają żyć własnym życiem. Nie bacząc na to co Poeta miał na myśli. 🙂
A teraz raczę się przymknąć. 🙂
To akurat mnie cieszy. Jeżeli zaczynają żyć własnym życiem, to może non omnis moriar, kiedyś tam.
Nie wiem, czy Oskar poszedł o krok za daleko – tutaj raczej zadziałała perfidia Kolekcjonera, który zaczekał, aż kolejny człowiek dorośnie, dojrzeje, nabierze pasji i emocji, a wtedy się go z nich wyciśnie.
Kolekcjoner trafił na podatny grunt. Gdyby Oskar wrócił tym razem wcześniej w domu to kto wie jak potoczyłyby się jego losy.
Jak mogła się spodziewać, że ot tak rzuci wszystko i pójdzie do domu, do gadającego nieustannie telewizora, wrzasku dzieciaków i trawnika, który żebrał o skoszenie?
No i nie wrócił. Miał już swego Chevroleta na zawsze. Jeśli życie rodzinne mu nie odpowiadało, to Kolekcjoner go od niego uwolnił… Moja mama mawiała: „Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz”.
Ha, jest w tym sporo prawdy, ale czy cała? To opowiadanie ma raczej prowokować do myślenia niż pokazywać palcem „A ten to dostał za swoje”.
A gdyby Kolekcjoner nie przyszedł do małego, pięcioletniego Oskara? Może wtedy Oskar dorosły nie zakręciłby się tak na punkcie „dorosłego” hobby?
No tak, możliwości jest wiele. Różnie się układa w życiu…
Jaśminko…. pasja kolekcjonera !
O tak…. taka mała hodowla eksponatów 🙂
Ponoć dobre wychowanie wymaga by odchodząc pożegnać się ładnie.
Tedy najładniej jak potrafię powiadam: żegnajcie i nich Wam zawsze się szczęści.
A kiedy wracasz?
Zawsze? Przecież Ty nie odchodzisz na zawsze! Nie przeżyłabym tego.
Déjà vu ……. ? jamais vécu…….?
Witajcie!
Już kiedy czytałem to pierwszy raz, miałem nieodparte wrażenie, że ten podskakujący na pierwszym piętrze dzieciak to może być jedno z Oskarowych utrapień…
Ciekawe kto mu to utrapienie podrzucił. 😉
No nie wiem. To fakt, że Kolekcjoner szukał następnego ogniwa, następnego pokolenia, ale żeby tak w sensie dosłownym? No i gdyby to było tak blisko, to Oskar i jego piękniejsza połowa nie mieliby problemu z powrotem do domu na kolację, a i telefon nie byłby potrzebny.
Mam garaż tuż pod blokiem, i tam sąsiadów, których niekiedy żony dowołać się nie mogą, mimo telefonów 😉
Fakt, że częściej rosną kolekcje opakowań szklanych lub blaszanych…
No cóż, różne są hobby. Ci od opakowań przynajmniej jednego mogą być pewni, że żaden Kolekcjoner się nimi nie zainteresuje, bo też i raczej żadna wartość w ich przypadku nie rośnie.
Dobry wieczór ! Opowiadanie jest znakomite….
I do myślenia i do smaku grozy 🙂
…ale: fioletowe i śliwkowe astry ?
No nie wiem, te ogrodnicze szczegóły to zawsze mina przeciwpiechotna. Ale na ile znam się na kolorach… https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.google.com/search?site=&tbm=isch&source=hp&biw=1024&bih=603&q=astry&oq=astry&gs_l=img.3…
Astrów jest ilość szalona:) Kolorów też, a taka grządka jak w opowiadaniu byłaby ….smutna; być może i to tworzy klimat:)
Właśnie chodziło mi o klimat – późne lato albo wczesna jesień, większość tego, co cieszyło oczy i nos latem już zwiędła, zostały tylko te późne rośliny.
Muszą być śliczne 😀
Oddychałam głęboko /więcej niż trzy razy!/, ale nie ulżyło, niestety…
Dobranoc Państwu i… oczywiście, że do jutra 😀
I ja mówię, do jutra. 😀 Dobranoc
Ponieważ lekko mnie trzepie, jak to na wieczór, też się już pożegnam na dzisiaj. A na dobranoc jeden z ładniejszych kawałków Tori Amos, skądinąd całkiem alternatywnej i zazwyczaj mniej melodyjnej. Ale ten mi dzisiaj pasuje. Snów całkiem niegroźnych!
No cóż, to i ja, wzorem Mirelki „spadam na boczek” 😉
Ciekawe….. byłam Tetrykiem, a jestem sobą:) Chyba !
Nic, tylko się cieszyć… że minęło!
No to zapalę już lampkę na te niegroźne sny…. 🙂
Dzień dobry
To już środa, połowa tygodnia 
Witaj Bożenko……Szybko, ta połowa, prawda? A dziś i jutro mam dokładnie zaplanowane godziny…. i jeszcze szybciej będzie czas mijał. A nie mógłby przystanąć choć na chwilę ?:)
Dzień dobry
Powinnam już iść spać i to dobre pół godziny temu, ale nie mogłam się oprzeć 
Faktycznie opowiadanie jest super!!!!
Mistrzu Q Jesteś wielki
A dziękuję. Cieszy i uznanie, i to, że opowiadanie na razie przetrwało próbę czasu.
Opowiadanie o specjalnym modelu zegara…. żebym to ja pamiętała ?
Ten zegar ” pochłaniał” tych, co go chcieli wynieść z domu….
A, to „Kwestia czasu”. Było też na Wyspie, w ramach cyklu „lovecraftowskiego”.
Dzień dobry 😀 Środujmy się pogodnie.. Wiecie, że ja bardzo lubię poranki?? 😀
Ja też, bo cały dzień przed nami. Ale ten poranek jest u mnie deszczowy.
I rankiem wieczorne problemy bledną.
Nie, nie pada, ale chmury ciężkie, jakieś śniegowe(?) wiszą 😀
Eeeee, za wcześnie, jeszcze nie pora na śnieg u Ciebie 🙂 !
Jesteś pewna?? Kole 22 zobaczymy 😀
Witaj Skowronku … jesli czasem mi się zdarzy, zwłaszcza wiosną, wstać wcześnie, bez przymusu… to lubię też poranki, takie swieże i obiecujące, niczym w piosence:)
I jaki dzionek dłuuugi.. 😀
Dzień dobry. Pogodnie za oknem, ale w środku – dom boleści. Wszyscy panowie chorzy, właśnie wróciliśmy z Najjuniorem od lekarza, on z grypą żołądkową. Tylko małżonka się trzyma jako tako.
Dzień dobry ! I niech naprawdę będzie dobry i przyniesie poprawę zdrowia i nastrojów 🙂 A słoneczko ? coraz śmielej świeci …..
Znowu jakiś muł mi siedzi na lapciu…. myślałam, ze się nie wdrapię; albo będę znów miała komunikat ” W państwa rejonie trwa awaria”… albo co ? A kysz , zła maro !
Czasem muli, jak się odwleka aktualizację systemu. Mam wrażenie, że po to, żeby wymusić ją na użytkowniku.
Mam automatyczną aktualizację….:) Zresztą, noga komputerowa jestem…. 🙁 Najpierw nie musiałam, a teraz już nie potrafię:)
Jak automatyczna, to może właśnie chodzi sobie „pod spodem” i muli.
A powinien w nocy, bo tak ma czas ustawiony 🙁
Nie wyłączasz na noc Wiedźmineczko?
Wyłączam:)….Witaj Pachnąca
!
Dzień niech będzie dobry.
Życz mi taktu i cierpliwości, Jaśminko, bo będę przekonywała moją Panienkę, że jeśli nawet nie ma mnie na wyłączność i musi się podzielić mną z braciszkiem – to i tak nic nie traci 🙂
Zazdrość – ten Zielonooki Potwór….
Na ile Cię zdążyłam poznać Wiedźmineczko to taktu i cierpliwości Ci nie zabraknie. 🙂 A w razie gdyby to Miłość podpowie co robić.. 🙂 Basieńka z czasem sama się przekona, że podzielonej na 2 wcale nie ma Ciebie mniej. 🙂
Staram się….. zaproponowałam Małej, że mogę ją częściej odbierac ze szkoły, ale razem z Jaśkiem i pod warunkiem, że go polubi….. 🙂
Czysty szantaż…..
Łaskawy ten listopad… już połowa, a tu żadnego śniegu z deszczem i ponurych, ciemnych dni… ciurkiem ! I dobrze, bo jak wielu z nas – źle takie dni znosiłam :)i serdecznie ich nienawidziłam, bo miałam ochotę zwinąć się jak ślimak ……
A u mnie ciurkiem chmurno, durno, nieprzyjemnie…
Że chmurno – to rozumiem, że durno i nieprzyjemnie … raczej nie 🙂
… ładny ten intymny świat….. 🙂 pasuje do Ciebie, Pachnąca 🙂
To był cytat, skojarzyło mi się z tym co mam za oknem. 🙂
Dziękuję Wiedźmineczko.
Podoba mi się ta arytmetyka :)….. zwłaszcza w słoneczny dzień 🙂
Na Chrome ukazał mi się komunikat „Kurza twarz”….. czy ktoś się już z tym spotkał ?
???? Pierwsze słyszę? Czy byłabyś w stanie wkleić jakiś zrzut ekranu?
Już nie….zamknęłam:( Ale, ale …. czy ktoś już czytał „Sezon burz”? Właśnie sobie zamówiłam nowego Sapkowskiego… i jestem ciekawa ! 🙂
Tylko próbkę – pierwszy rozdział, gdzieś był udostępniony online w celach promocyjnych (bodajże na stronie wydawnictwa). Ci ze znajomych, którzy czytali, twierdzą, że rzecz jest mocna i taka, do jakiej nas Sapek przyzwyczaił w opowiadaniach.
Mniam…. lubię Sapkowskiego, więc miło mi czytać taką ocenę 🙂
U mnie nie ma. Sprawdziłam. Na co dzień korzystam z liska. Podoba mi się w nim możliwość blokowania reklam. 🙂
Hmm, wtyczkę pt. Adblock+ można chyba do większości przeglądarek ściągnąć i włączyć?
U mnie chyba można, tyle że nie znam j. angielskiego.
Zobaczymy później…
W tym przypadku Bożenko znajomość języka angielskiego nie jest niezbędna. 🙂
Jest też na Chrome
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/adblock-plus-chrome.softonic.pl/
I tak wolę liska. 🙂 Wystarczy, że musiałam zrezygnować z XP i nadal nie przyzwyczaiłam się do Win7. 🙁
Ja mam w pracy siódemkę i jestem b. zadowolona. Wierz mi, że i Ty będziesz 😀
Bez żalu przeskoczyłam z 98 na XP od razu jak tylko się pojawił. A teraz, przez prawie 3 miesiące użytkowania wciąż tęsknię za XP. I nie dlatego, że z Win7 mam problemy. Od końca 2001 zdążyłam się przyzwyczaić. Przeczekałam wszystkie pomiędzy, nie chciałam Win8 (okazało się, że dobrze zrobiłam).
Reasumując: Chcę XP.
Ósemka, ponoć nie jest zbyt udana, a co najgorsze, nie można na nią wgrać siódemki. Tak nam pan w sklepie mówił. Nie wiem czy to prawda. Pewnie nasz Pan T. ma rozeznanie, a nawet pewność 😀
Nie lej łez, przyzwyczaisz się 😀
Próbowałaś robić filmiki?? Movie Maker na 7 ma więcej możliwości i takie śliczniutkie można wyczarować 😀
Nie próbowałam a przyda mi się. 🙂 Dziękuję za pocieszenie Skowroneczku, zapewne nasz rację a ja za jakiś czas będę się śmiała z samej siebie, że aż tak. 😆
Robienie filmikó to niezła zabawa, oczywiście jeśli ma się czas i cierpliwość. Namawiam Jasminko 😀
Nioooo… Jeszcze tyle fajnych piosenek można wrzucić na YT 😀
Jest już win8.1, w którym M$ przywrócił parę rzeczy od których nas usiłował w 8-ce odzwyczajać – np. menu startowe czy praca z pulpitem. W8.1 w użyciu może się niewiele różnić od 7-ki, co jest dobrym pomysłem dla „przesiadających się” użytkowników. Inna rzecz może być kłopotliwa: Windowsy 64-bitowe, niezbędne dla wykorzystania pamięci większych od 4GB, nie pozwalają uruchamiać zabytkowych 16-bitowych aplikacji. I to se już raczej ne vrati…
Wyczytało mi, że odpuszczają Win8 i pracują nad kolejnym systemem. Czyli pewnie warto odpuścić i zaczekać, jak w przypadku Visty.
Zaciekawiły mnie 16-bitowe aplikacje. Z jakich takich się jeszcze korzysta?
Zdziwiłabyś się, jak wiele drobnych firm używa jeszcze programów obsługujących, które powstały w drugiej połowie lat 80′, pisane oczywiście pod DOSa… działa, to po co iść w koszty?
A tu komputer umarł i na nowym już tego nie zainstalujesz…
Win7 jest w porządku, na lapku mam Vistę, to jest porażka!
No to Ci współczuję 😀 Ja od razu wgrałam XP, bo siódemki parę lat temu były jeszcze nieco za drogie.
A ja nawet nie miałem możliwości downgrade’u do XP. Buu. Tyle tylko, że mam kopię zapasową systemu na dodatkowej partycji dysku (standardowa procedura w lapkach HP), ale wobec dziadostwa samego systemu to kiepska pociecha.
XP się kończy, w przyszłym roku zaczniemy dostrzegać coraz więcej problemów, których M$ już nawet nie będzie obiecywał poprawić. Nawet reinstalacja dotąd używanego stanie się wątpliwa, z braku możliwości „dołatania” systemu do ostatniej wersji. A nowe wersje różnych programów przestaną na nim działać.
Zapasowa ukryta partycja z systemem do odtworzenia to standard dla W7 i nowszych – instalacja 64bitowego Win8 tworzy nawet 4 takie ukryte partycje, nie wiem dokładnie po co…
Jak Ci się HP-ek spisuje? Chodzi mi o chłodzenie, bo Małżonka szumi, niczym rzeka za oknem 😀
Lapek z Vistą jest starszy i większy i faktycznie szumi, ale mimo straszenia przez fachowca-specjalistę od resuscytacji nie przegrzał się jeszcze na tyle, żeby płyta główna się wygła i jakieś styki popuszczały, czy wręcz zniszczyły się układy na tejże płycie.
Natomiast lapek z Win7 (małżonki), mniejszy i nowszy, jest po przejściach, bo go Junior o mało co nie złomował, nakładem sił i środków udało się go odratować, ale Windows mimo partycji zniknął razem z trafionym oryginalnym twardym dyskiem, więc go znajomy litościwie naprawił, wgrywając system nieoryginalny, a kopię zapasową zostawił na pendrajwie.
Oba lapki HP, nowszy to właściwie netbook z małym ekranem, bez napędu DVD/BluRay, więc cichszy, szybszy i generalnie milszy w obsłudze. Tyle że oczy się szybciej męczą na małym ekranie.
XP i tak się bardzo długo bronił. Gdyby nie zapowiadany brak wsparcia też bym się z niego nie przesiadła. Wystarczy sprawdzić ilu jeszcze użytkowników z niego korzysta. Kasa, misiu, kasa. Płacz, płać, przyzwyczaisz się.
Powitać – w kolejny porąbany dzień!
Dzień dobry. Dzień faktycznie popyrtany z lekka.
Witaj Tetryku..
W pracy porąbany?
ano… w domu spokój, tylko krótko 🙁
Niooo… ale niedługo sobota. I to niech będzie pociechą
Witaj Tetryku.
Kto śmiał onże porąbać? 
Hmmm… dobrze, że nie użyłem innego określenia!
Wzorem Mistrza Q idę pedałować. Zaraził mnie??
A ja właśnie odpuściłem, przynajmniej na czas przeziębienia.
I słusznie, wystarczy wojna z wirusami, żebys osłabł…..
Ja, padam i to baaardzo szybko 🙁 ale ciągle próbuję, przynajmniej Śnieżkę zdobyć 😀
Dobry wiecżór 🙂 Dziecię oddane rodzicielstwu, a ja czytam zaleconą lekturę…. jakoś trzeba wrócić do ludzi 🙂
O! Cóżeś Ty Wiedźminko wymyśliła 😀 ?
mam XP i jak nic w przyszłym roku przyjdzie mi zmienić także lapcia. Ostatnio moje dziecko wyraziło się o nim pogardliwie : „ten Twój złom”…. no , ma kilka latek, ale żeby zaraz złom ? Ach, ta młodzież …..
A pamiętasz ostatnią dyskusję o postępie?
Pamiętam, stąd ten krzywy uśmiech 🙂
Powiedz dziecięciu swemu Wiedźminko, że mój śp. komputer, gdybym go własnoręcznie nie wykończyła niechcący, w Styczniu skończyłby 14 lat. Wtedy okaże się, że Twój lapcio to nówka-nierdzewka jest.
Hi, hi… trzymał się, bo był z materiału przedwojennego. Jeszcze 😀
Pięknie się z Państwem żegnam, życząc spokojnej nocy 😀
Dobranoc Kochani.. i do wczesnego poranka 😀
PS Kto może niech śpi jak najdłużej, budzić nie będę. Przyrzekam 😉
Nnnno, jeszcze zdążyłam przed lampką powiedzieć Wam dobranoc 😀 Do juterka Kochani
A mnie znów cieplej i jakby dreszcze. Dobranoc, na zakończenie dnia (przynajmniej mojego) coś miłego, coraz bardziej staroć, ale całkiem do posłuchania na wieczór. Snów o tym, że się jest bohaterem. Może być nawet bardzo lokalny.
Bardzo miły dla ucha ten lokalny bohater….. :)A Ty stosowne leki i pod kołderkę……
Może wyciszyć i utulić…
To i ja, podostrzywszy różyczki, „spać się od was bierę”, jak nie przymierzając doktor Hiszpan przed laty…
Różyczkom dobrze to zrobiło:) to delikatne ostrzenie…. 🙂
Dobranoc…. już pora na lampkę 🙂

Dzień dobry
Dzień dobry
Chociaż jeszcze ciemna noc…
Słońce wstaje!! Witaj Poranna 😀
Dzień dobry.. bardzo 😀 Przymroziło, skrobanie szyb zaliczone…
Witaj Skowronku 😀 U mnie raczej przymgliło, świata prawie nie widać. Ale skrobanki nikt dzisiaj nie miał
To tak z rana bez atrakcji?? Phi, nie ma to jak mieszkać na SW 😀
I do nas atrakcje przyjdą…
Poranne dzien dobry !
Mglisto i u mnie….Mam dziś dzień wyjazdowy, więc nie wiem, kiedy znów przytuptam na Wyspę ….
Dzień dobry!!! Dużo miłych wrażeń życzę 😀
Skowronku….zaleconą lekturę czytam…. mam za sobą 1/3….:)z tych 416 stron….
Podoba się!!!

Odpowie. Może..wieczorem, jak nie przegapi mojego wpisu
Zostawiam piosenkę ….. sama nie wiem, dlaczego tę 🙂
Może dlatego, że jeszcze będzie weselej i mądrzej
Dobrze mówisz:) i niech się tak stanie : chorzy wyzdrowieją, zagubieni powrócą, a my zawsze będziemy piękni, młodzi i wysocy
TAK, TAK, TAK
Papa
Dzień dobry…. Dzień dobry! Słychać mnie? Chrypę mam nie gorszą niż wczoraj.
Oj choróbki
Chyba tylko ja jestem zdrowa wśród Was… Pojutrze jadę na służbę, to muszę być zdrowa 
Czym się i zdrowiej jak najrychlej.
Dobry Quackie.. Kuruj się. Może kieliszkiem naleweczki?
Się kuruję, chociaż naleweczką to nie, raczej środkami ogólnodostępnymi – witaminą C jak cytryna, cebula i czosnek. I takimi tam innymi.
Wspomniałam o nalewce bo; dostałam od Wiedźminki butelkę naleweczki i po roku, wreszcie, spróbowałam jej 😀 Oj rozgrzewająca i to bardzo, jest 😀
To może ja moją ulubioną witaminą Sz spróbuję?
A co to za witamina??? 😀
Szkocka, z braku nalewki, ma się rozumieć.
Dzień, każdemu według potrzeb.
I tak czymać
Dobry 😀 Pani Gadulska 😀 Jaśminem mi zapachniało, nie wiesz skąd lub od kogo??
Otaty węchowe miałaś Skowroneczku. 😆
Otaty są zjawiskiem rzadziej spotykanym od pospolitych omamów. 😆 😉
No coś Ty… Ja?? A w życiu
Ciemno wszędzie, głucho wszędzie… 😀
Co…??? No co?? Gdzie Wszystkich wywiało?? 😀 A pogoda dzisiejszego dnia była piękna.. 😀
Jeśli ktoś lubi całodzienny półmrok i mżymżawkę to dzisiejszą pogodę może nazwać piękną. 😛
Mnie nie wywiało, bo nie wieje, w dodatku mam zamknięte okno. Se wiszę i zaglądam od czasu do czasu na Wyspę, stwierdzając, że nie będę zakłócać ciszy. Tym bardziej, że mi się nie chce. 😆
U nas bez wilgoci, ale żeby było pięknie, to nie powiem, oj nie.
Tym bardzie, że na pewno 😀 Kochana, masz troszkę zaległości około półtoramiesięcznych, zresztą, więc nawijaj
Nie zrozumiała??? Zdania dziwnie złożonego???
Zrozumiała i stanowczo protestuje zdziwieniem.

Czekamy na?? Cdn.. Rumaka?
Baaardzo chętnie!
Wonna, użyj swego wdzięku
Mój na Rumaki nie działa. Ci się nie uda to… się zdziwię.
Obraził się na mnie
Może Wiedźminki?? Lub Bożenki?? Jak nie Twój
Nie mam pojęcia Skowroneczku.
Mój dźwięk już niestety na nikogo nie działa
Krzyczymy razem??? RUMAKU!!!!

Senatoooorzeeeeee!!! Ze wszystkich krańców kraju się rozlega!
Się nie drzyjta, bo się zalęknie i nie przyjdzie.
A jak se słuchawki na uszy założył???? Masz piec?? Czy jak mu tam
Może byś tak zapytała wprost
i by się wyjaśniło?
Do Cię?? Hmm, a gdzie ja mam ten numer :?? Pamiętasz?? 😀
Jak z wszystkich stron, to i od wschodu: I N C I T A T E !!!
Ależ śliczny vocativus. Dawno takiego nie widziałem!
I z zachodu: R U M A K U U U

Chyba próżne nasze krzyki, Senator nie chce do nas wrócić.
Ciekawa jestem Wiedźminki wrażeń z wycieczki, ale pewnie pokaże się późno 🙁
To się idę wyłożyć, ale najpierw pokręcę /za Pana Q, też ;)/ 😀
Dobrej nocy kochani 😀
PS Tetryku, jak dzionek minął, lepszy był od wczorajszego??
Opanowałem najpoważniejszy problem – na tyle, że inne zaczęły podnosić głowy! 😉
Witaj Tetryku….. to bez łeb je ! zuchwałe jakieś!
Jako też i czynię 🙂
Czas już na mnie. Na dobranoc znowu Jethro Tull, bo ostatnio za mną chodzi. Optymistyczna ballada – i proszę zwrócić uwagę na solo fletu! Snów właśnie optymistycznych życzę Wyspiarzom.
Dobrej nocy i ja wszystkim pożyczę
Dobry wieczór 🙂
U Przyjaciół Senator zapraszał wszystkich na Wyspę, właśnie zajrzałam, się rozglądam, a On sam gdzieś przepadł?
Witaj Koraliku 🙂 Senatora nie ma, ale ja Cię powitam z przwdziwą przyjemnością !
Mam niepłonną nadzieję, że absencja Incitatusa jest chwilowa i nie ma nic wspólnego ze złym samopoczuciem 🙂
Dziękuję za miłe powitanie, też mam taką nadzieję
To ja zostawię jeszcze DLA… 🙂
Édith Piaf – Ne me quitte pas
I też zmykam. 🙂 Jeszcze potem zajrzę, bo spać nie idę, ale już teraz Dobranoc Kochani i do jutra.
Się dołączam do Morfeolubnych 🙂 A-a-a…
Budując wątłe pięterko omal nie zapomniałam o lampce 🙂 ale…. jest !

Dobranoc