Droga Liko, dziękuję za list. Chociaż straszy mnie Pani, że wkrótce umrze, chociaż droczy się, że dałem Jej kosza, mimo to dziękuję. Doskonałe wiem, że Pani nie umrze i że kosza nikt Pani nie dawał.
Jestem w Jałcie i nudzę się tutaj, nawet bardzo się nudzę. Miejscowa, że tak powiem, socjeta wystawia Fausta, bywam na próbach, patrzę z rozkoszą na cały klomb czarnych, rudych, lnianych i popielatych główek, słucham śpiewu i jem; u przełożonej żeńskiego gimnazjum jem czebureki i baraninę z kaszą; w ziemiańskich domach jem zupę szczawiową; w cukierni też jem, u siebie w hotelu również. Kładę się o dziesiątej wieczór, wstaję o dziesiątej rano, po obiedzie też wypoczywam i mimo to nudzę się, droga Liko. Nie dlatego, że nie ma przy mnie „moich dam”, ale dlatego, że północna wiosna jest piękniejsza od krymskiej i jeszcze dlatego, że mnie ani na chwilę nie opuszcza myśl: muszę, koniecznie muszę pisać. Pisać, pisać i pisać. A ja uważam, że bez próżnowania nie ma prawdziwego szczęścia. Mój ideał: próżnować i kochać pulchną dziewczynę. Czuję największą przyjemność, gdy chodzę, siedzę i nic nie robię; moje ulubione zajęcie to zbieranie rzeczy nikomu niepotrzebnych (listeczków, słomy itd.) oraz czynności bezużyteczne. A przecież jestem pisarzem, powinienem więc pisać nawet tu, w Jałcie. Kochana Liko, kiedy zostanie Pani słynną śpiewaczką i otrzyma dobrą pensję, poproszę o jałmużnę: niech Pani mnie ożeni ze sobą i weźmie na swoje utrzymanie, żebym mógł nic nie robić. A jeżeli Pani istotnie umrze, zwrócę się z tym do Wari Eberle, w której się kocham, jak Pani wiadomo. Jestem tak zgnębiony ciągłą myślą o powinności pisania, że już od tygodnia bez przerwy dokucza mi arytmia serca. Obrzydliwe uczucie.
Sprzedałem swoją lisiurę za dwadzieścia rubli. Warta jest sześćdziesiąt, ale właściwie futra już z niej wylazło za czterdzieści rubli, więc dwadzieścia to niezła cena. Agrest jeszcze tu nie dojrzał, ale jest ciepło, pogodnie, drzewa zielenieją, morze wygląda jak w lecie, panny tęsknią za uczuciem, a mimo to wolę rosyjską północ od południa, przynajmniej na wiosnę. U nas przyroda smutniejsza, bardziej liryczna i bardziej lewitanowska, a tu ni pies, ni wydra — zupełnie jak ładny, dźwięczny, lecz zimny wiersz. Ze względu na arytmię już od tygodnia nie piję wina i dlatego wszystko, co mnie otacza, wydaje mi się jeszcze uboższe. A jak tam Pani w Paryżu? Jak Francuzi? Podobają się Pani? No to, hejże!
Mirow dał tu koncert i zarobił na czysto sto pięćdziesiąt rubli. Ryczał jak krowa, ale miał kolosalne powodzenie. Ogromnie żałuję, że nie uczyłem się śpiewu; też mógłbym tak ryczeć, bo mam gardło zasobne w tony chrypiące — mówią, że oktawa co się zowie. Nie brakłoby mi ani zarobków, ani powodzenia u pań.
W czerwcu nie ja przyjadę do Paryża, tylko Pani do Mielichowa; przygna Panią tęsknota za ojczyzną. Nie obejdzie się bez tego, żeby nie przyjechać do Rosji choć na jeden dzień. Niech się Pani umówi z Potapienką, który w lecie wybiera się do Rosji. Wtedy podróż wypadnie taniej. On kupi bilet, a Pani zapomni mu zwrócić pieniądze (to dla Pani nie pierwszyzna). Jeżeli Pani nie przyjedzie, sam wybiorę się do Paryża. Mam jednak pewność, że Pani przyjedzie. Byłoby wprost nie do pomyślenia, żeby się Pani nie postarała zobaczyć z dziadkiem Sablinem.
Liko, życzę pani zdrowia, spokoju, szczęścia i zadowolenia. A także sukcesu. Pani jest mądrą kobietą.
Gdyby Pani zechciała uszczęśliwić mnie listem, to proszę adresować do Mielichowa, gdzie wkrótce będę. Bez zwłoki odpiszę na każdy list. Obie ręce Pani całuję.
Oddany A. Czechow
Wari Eberle kłaniam się pięknie.





Dzień dobry 😀 Wiecie? Nie wiecie 😀 To ja Państwu powiem: żałuję bardzo, że nie dane mi było poznać osobiście p.Antoniego 😉 I proszę się mnie nie dziwić i nie gorszyć! Uwielbiam p.Antoniego poczucie humoru 😀
Dzień dobry: )))
Ależ i złośliwy on, Perełeczko!
Dzień dobry 😀
Ha, dlatego nie nudny 😀 A z panią Lidką znali się b.dobrze i długo przyjaźnili 😀
PS Jak pewien Rumak
Ja się z Panią Lidką nie przyjaźniłem!! Ot, przygodą przelotną jeno była!!
….ale talent do zaprzyjaźniania się posiadasz ?:)
Ja mam to we krwi!
Już Pan dobrze wiesz, co miałam na myśli!!
Nie będąc poetą 😀
Złośliwiec i na dodatek niedyskretny
Iiiii tam, tyle już lat!!
Też byłabym niezłą śpiewaczką!!! Ooo jak ja bym ryczała
Żeby tylko za ten ryk, chcieliby płacić 😀
A na mnie tel list – szczególnie początek – zrobił wrażenie, że pisał go zblazowany arystokrata. Nudzi się… też dobre… I bab mu brakuje… Do roboty bym go zagnała i to fizycznej!!!
Dzień dobry: ))) Pracy zgodnej z kwalifikacjami nie mógł znaleźć, a telewizora jak Ferdek nie miał to i się nudził!
Ale szczawiówkę po cudzych domach to wyżerał!!
I żeńskie gimnazjum też podżerał 😀
Wołoduch, znaczy, z niego jakiś!!
Wołoduch?? A co znaczy, a?? 😀
Takie cóś wiecznie nienażarte!
a tego wołoducha znam od pani Chmielewskiej, która naprawdę nazywała się Irena Kuhn… 🙂
Ciekawe z których Kuhnów ona….
iiii, Skowronku…. Ty i ryczeć ? to byłby szczebiot
A ryczę, ryczę.. krokodylimi łzami, czasem
ba…. ale krokodyl nie akompaniament 🙂
Dzień dobry: )))
Patrzcie, nigdy nie przypuszczałem że nasz Mistrz Quackie – nie dosyć że utalentowany tip top jak Czechow, to jeszcze i gust ma taki sam; podobnie jak on (i wspominani przezeń muzułmanie) pulchne damy preferuje!
Ale nie jest zblazowany, tylko zapracowany. On z pewnością nie wie co to nuda.
A może potężnie nudzi się przy pracy? Wiesz – rutyna, rutyna, rutyna…Błeeee!
To by nie pisał takich fajnych tekstów.
A skąd wiesz jakie on w pracy pisze, może nudne jak flaki z olejem?
To długo by nie popracował. Ale najlepiej będzie, gdy sam się wypowie. Mam nadzieję, że napisze prawdę
Oburzony, że go tak obszczekujemy, może nam tęgo głowy zmyć!
Kwak zmyje? rzeczowo wyjaśni co i jak…. On tak ma, choć podobno niezła awantura od czasu do czasu jest potrzebna ! 🙂
Nie lubię gdy on zbyt spokojny, zaraz podejrzewam że coś knuje!
😀 z tymi pulchnymi damami, proszę Sz.Senatora, to raczej ostrożnie, bo nasz Mistrz nie na darmo regularnie kilometry wyciska 😀
Może pulchności lubi tylko u pci przeciwnej? Wychodzi z założenia, że mężczyzna nie jest psem, żeby gnatami się bawił…
Bożeeenkaaa!!!
To może być rychtyg prawda!!
… że ” kochanego ciała nigdy dość „?
Może i tak…ale jaka to mitręga!!!
A tak poza tematem: Maxiu!! Się obraziłam
Też mnie wnerwia!
Kto i gdzie widział Maxia?
Nikt nie widział! Prawdopodobnie kanałami się przemieszcza!: (
Nieładnie z Jego strony
Zagląda na Wyspę. Pewnie Mu klawiatura siadła, że tak milczy 🙁
Skąd wiesz, że spogląda?
Bo do mnie na @ się odezwał!
To już coś. Wiadomo chociaż, że żyje.
Ale nie wiadomo jak!
Witaj Senatorze ! …ale nie pisze o tej paskudzie Klabsielli ?
A nie. Jelenie rogi mnie przysłał. Całą noc przez draba nie spałem!!
Rogi?? I dlaczegóż to owe rogi pozbawiły Pana snu?? 😀
…Sprzedałem swoją lisiurę za dwadzieścia rubli. Warta jest sześćdziesiąt, ale właściwie futra już z niej wylazło za czterdzieści rubli, więc dwadzieścia to niezła cena (…)

Może z głodu, szczawiowa po proszonych obiadkach nie starczała!!
Może i z głodu. Ale Senatorze, jak pięknie usprawiedliwił te czterdzieści rubli, które stracił na sprzedaży 😀
Musiał jednak mocno potrzeboski być!
a kto by się najadł szczawiową ….:(
A ja se marzę o takiej błogiej bezczynności o jakiej pisze Czechow! Tylko bez pulchnej dziewczyny, jakby co 😀
A pulchny chłopaczek?
Już ma! Orfeusza!!
A może Morfeusza?
Przekora, przecie 😀 Tylko gdzie mnie do Eurydyki 😀
Taż On na widok Senatorskiej gwintówki dawno zwiał
Zwiał, ale chyłkiem wraca!!: ))
Do piekła?
A gdzie tam, do Skowronka i spać Jej nie daje!!
Bywają białe noce. Nie zaprzeczę 🙁
Tylko, że nie przez Orfeusza
Dzień dobry…. „Strona internetowa niedostępna”….. ładne kwiatki od rana !
Witaj Wiedźminko 😀 Coś Ci się potegowało?? Od rana?? 😀
A Czechow nie pisze, bo się nudzi czy się nudzi, bo nie pisze ?:)
Ja odebrałam, jako brak weny twórczej 🙂
Czebureki… aż poleciałam do Viki sprawdzić co to jest….
ale nie chciały sie wkleić 🙂
..może i dobrze, bo pewnie sie od tego tyje…. 🙂
Czebureki to ukraińskie pierogi. Na pewno się od nich tyje…

Też nie wiedziałam co to te czebureki. Całe szczęście gdy wstałam, odpowiedź na to pytanie już na mnie czeka i to nawet z obrazkiem
Dziękuję 
Też nie wiedziałam, ale wujek Google mi wyjaśnił i pokazał
Kaloryczne, jak każde pierożki 😀 I pewnie bardzo smaczne? 😀
A poza tym trawię komentarze. Może uda mi się przytyć.
Witaj Pachnąca 😀 Tak, tak, tak…
Witaj Jasminko
Chcesz przytyć? Chętnie Ci nieco odstąpię 
Nie, dziękuję. Mam za małe stopy i lubię jak mnie duuuuzi panowie noszą na rękach.

Nie.

Witaj Jasminko!: )))
To na mnie mniam?? Mniam, mniam!!!!

Na Ciebie, a jakże.
Hurrra!
Jednak nadal działam zabójczo na kobiety! 
Ano. Byłam pewna, że wiesz.

Rozniosło się?: )))
A miałeś wątpliwości Senatorze?
Troszki: )))
Zmykam. Jadę na cmentarz, bo tam ponoć pobojowisko po ścięciu stuletnich dębów.. 🙁
Narka i do popołudnia 🙂
Świetny sposób na tanie podróżowanie. Trza kiedyś skorzystać.
„Wtedy podróż wypadnie taniej. On kupi bilet, a Pani zapomni mu zwrócić pieniądze.” 
Trzeba było Czechowa żeby dokonać tego odkrycia. Że też sama na to wcześniej nie wpadłam.
Sporo kiedyś podróżowałam. Można było zaoszczędzić.

Wszystko przed Tobą, jeszcze, Jasminko
Dzień dobry. Dzisiaj specjalnie nie przesadzałem ze spaniem, ale ponieważ małżonka znów się udaje poza pielesze (tylko na półtora dnia tym razem), to od rana jestem odpytywany z instrukcji obsługi domu, tak jakbym tydzień temu nie przeżył tygodnia sam z Juniorami.
Co do Pań, to preferuję harmonijnie zbudowane, wcale nieprzesadnie chude, ale i niekoniecznie bardzo pulchne. To jest zresztą akademicka dyskusja, spotykałem w życiu panie o urodzie i figurze supermodelki, od których odrzucało ze względu na braki w inteligencji i/lub parszywy charakter, a też i takie, które na zdjęciach wychodzą zgoła nieatrakcyjnie, tyle że zdjęcia nie oddawały w pełni uroku osobistego zawartego w głosie, sposobie myślenia, ruchach, poczuciu humoru etc. Dlatego też oprócz „ładne/ nieładne” stosuję również podział „pociągające/ niepociągające”; najciekawszym podzbiorem, jak wskazuje życie, są panie, które sklasyfikowałbym jako „nieładne – diablo pociągające”.
Natomiast co do pisania, to faktycznie bywają różne teksty, i nudne, i fajne. Aktualnie mam na tapecie rzecz arcynudną – bibliografię do książki, którą muszę porównać z oryginałem i sformatować zgodnie z regułami. Mam nadzieję, że się z tym względnie szybko uporam, to może, ale tylko może, da radę coś napisać w weekend…
Witaj Niezawodny Kwaku !
nadgorliwość jest okropna, co Twojej małżonce zuchwale dedykuję 🙂
Nie dociera, od …nastu lat.
Dzień dobry.
To samo co napisałeś o paniach mogę powtórzyć zamieniając płcie. Nie to ładne co ładne, ale to ładne co się komu podoba.
Kłaniam nisko.
Tak podejrzewałem! Ale przecież o panach nie mam kompetencji, żeby się wypowiadać.
DzieńDobry:)) Z jego opowiadań, wspominam „Człowieka w futerale” i
cytat z nie pomnę tytułu, „to był dobry człowiek, choć Ormiaszka”.
To trochę jak u Gogola w „Rewizorze”: „Jeden tam tylko jest porządny człowiek – prokurator, ale i ten, prawdę mówiąc – świnia”.
Witaj Stateczku.

Do dziś zimno mi się robi gdy wspomnę „Człowieka w futerale”.
Dzień dobry Stateczku
Mi się zimno zrobiło gdy wyszłam po zakupy… 
U mnie pokazało się słońce :))) Witajcie dziewczęta :)))
Tu też pomału się przebija 😀
Witajcie!
Po całotygodniowych zakupach, śniadanku ze świeżutkim wiejskim chlebem (z czarnuszką), więc i znowu z lekka śpiący witam serdecznie wszystkich chwalców postawy p. Czechowa 😉
Witaj Tetryku
Sobota Cię rozleniwia i stąd ta senność 
Dzień dobry! A jeżeli ktoś się nie poczuwa do chwalenia (ani ganienia)?
Hmmm… neutralność Waść ogłaszasz?
Raczej wstrzymuję się od głosu!
Witaj Tetryku 🙂 chlebek z czarnuszką ? Rzadkość ! a jakie ona ma ładne kwiatki 🙂
Znam tylko jeden sklepik w Krakowie – na szczęście w pobliżu – który to ma i co sobota kupuję tam chleb na cały tydzień. Jest naprawdę dobry.
Jadę więc do Krakowa…
Dzień dobry, chociaż u Was już popołudnie
Jeszcze całkiem wczesne. Dzień dobry!
U mnie było dość wczesne „dzień dobry”
O 6:22…
Witaj, ranna ptaszko!
Witaj 🙂 Ajtam 🙂 Od razu ranna 🙂 To tylko małe zadrapania
Witaj: ))) Kot Cię zaatakował znienacka?: ))
Witaj 🙂 Nie mam kota, a przynajmniej nie futrzaka
Może przygarniesz misia ?

Z chętnością
Przygotuj wannę czebureków, nadchodzę 🙂 🙂 🙂
A nie mogą być zwykłe pierogi? Czerebuków nigdy nie robiłam i nie wiem jak by mi taki eksperyment wyszedł
Czy też, chociaż Misio, chciałbyś robić za królika doświadczalnego 
My futrzaki to jedna rodzina, raz kozie śmierć 🙂 🙂
Dzień dobry 🙂 Choć raz przeczytałem komentarze od deski do deski,
ale dalej nie wiem czym te czebureki som nadziewane :)))
Dzień dobry Miśku 🙂 Z tego co wyczytałam, czebureki, tak jak pierogi, mogą być ze wszystkim. Czyli zarówno z mięsem
jak i z serem, czy grzybami.
Na pewno czymś dobrym, tuczącym i cholernie kalorycznym.
Wchodzę w to ! 🙂
Mistrzu Q, czy te kalorie nie są przypadkiem Twoją fobią? Nie da się spędzić życia na ciągłym ich liczeniu!!!!
I to jest odwieczne pytanie Miralko, lepszy kaloryfer na brzuchu, czy na boczkach 🙂
W pewnym wieku trzeba mieć trochę tłuszczyku, żeby nie robić sobie operacji plastycznej i nie likwidować zmarszczek na twarzy
Tłuszczyk to pięknie zrobi za chirurga. No i oczywiście wychodzi taniej i przyjemniej
A takie liczenie kaloryczności każdego kęsa, definitywnie zniszczyłoby smak spożywanych potraw i odebrało całą przyjemność jedzenia 
Czy kaloryfer, czy bojler – ważne, żeby grzał!
Ciepłem wewnętrznym.
Czyli powiedzenie, baba jak piec, nie jest synonimem jeno ? 🙂
Chyba raczej nie
Chociaż nie wiem czemu się nie mówi „chłop jak piec”
Ostatecznie też może być wielki i całkiem nieźle grzać 
Jak widać, stały się. Ale tak na co dzień, to mocniejszy-m w gębie niż w silnej woli, niestety.
Ale że też Ci nie zbrzydnie to ciągłe powtarzanie
Nawet jeśli tego nie stosujesz tak restrykcyjnie 
Powtarzam, żeby lepiej zapamiętać. Albowiem repetitia mater studiorum est.
W papugach nic nie pobije Arturka 🙂
Alex też dobry!: )
Ta nimfa musi mieć dobrą pamięć i/lub inteligencję. Rodzice Quackie mieli taką, ale głupią jak but, potrafiła tylko ryja drzeć zgoła niemelodyjnie, aż zwiała pewnego pięknego dnia. Z kolei warszawscy Wujostwo mieli również nimfę, ale już mądrzejszą, która była w stanie wygwizdać początek melodii „Most na rzece Kwai”. Było to niezmiernie wkurzające, ponieważ za każdym razem człowieka kusiło, żeby dogwizdać brakujące ostatnie trzy nuty, Wuj się na to nabierał całkiem automatycznie, w końcu sam nie zdawał sobie sprawy, że to robi, zwłaszcza kiedy był pochłonięty pracą albo lekturą, tak że w końcu nie było wiadomo, kto tu kogo wytresował, Wuj – papugę, czy ona jego. Zresztą też zwiała pewnego pięknego dnia.
Nimfy dosyć łatwo się uczą. Czemu one tak wiały?
Bo był pewien piękny dzień – na wianie. Za każdym razem lato, słońce, klatka na balkonie, „żeby się papużka przewietrzyła”, u Rodziców jakoś się odczepiło dno od reszty, więc jak podnieśli górę, to papug sru! dołem i tyle go widzieli. A Wujostwo z kolei wyciągnęli taką tacę, co mieli nad dnem, do czyszczenia, i nie opuścili takiej klapki, która zasłaniała szczelinę po tacy, i to papugowi wystarczyło (bo to obaj samcy byli).
Natomiast przez wiele lat Rodzice (i ja – bo wtedy jeszcze dzieckiem byłem) mieli sąsiadkę, panią Stenię, która prowadziła z mężem sklep zoologiczny, cały jeden pokój mieli w akwariach, żółw od nich z balkonu notorycznie przełaził na nasz (taka szpara była od dołu przepierzenia między balkonami, w sam raz na żółwia), a onaż pani Stenia bardzo często otwierała drzwi sąsiadom z papugą na głowie, właśnie nimfą. O dziwo, nie miała obes..ych włosów, a papuga nie zwiewała przez otwarte drzwi na klatkę. A, i jeszcze psa mieli, Perełkę, skundlonego maltańczyka. Był lepszy niż dzwonek, na każde pukanie do drzwi darł ryja tak, że w promieniu 10-15 mieszkań (EDIT: metrów!!!) było wiadomo, że ktoś do sąsiadów przyszedł.
Widocznie te papugi w Twojej rodzinie nie tak często latały luzem po domu. To jak w końcu się udało im wyrwać z klatki, to i fruuuu na wolność
A sąsiadka nie pakowała papugi do klatki, to i po co papuga miała uciekać…
Przynajmniej nikt do domu nie wszedł niezapowiedziany, cichaczem. A i dla wścibskich sąsiadów ważna informacja. Można podejrzeć kto i z czym przyszedł 
Znajoma, Rachel, ma yorkie… Ten to dopiero jest wrzaskun!!!! Drze japę prawie cały dzień. A głosik ma taki… jakby ktoś styropianem po szybie ciągał
Z drugiej strony się nie dziwię, że się drze, bo ktoś mógłby nie zauważyć i rozdeptać 
A piesek, dobrze, że szczekał
To i tak mieliście szczęście, że ten pies szczekał tylko gdy ktoś pukał do drzwi
No patrz, szczekanie u małych psów jako sygnał dźwiękowy, ostrzegający przed rozdeptaniem.
Jak jeszcze mieszkaliśmy w Polsce, sąsiadka miała ratlerka. Nie szczekał aż tak bardzo i kiedyś o mały włos bym go rozdeptała. Nieprzyzwyczajona do czegoś tak małego, plączącego się pod nogami, dałam krok do tyłu i nastąpiłam mu na łapkę. Chyba na sam koniuszek, bo inaczej bym mu ją zmiażdżyła
Tyle kilogramów na taką małą łapkę!!! A nic mu się nie stało, tylko zapiszczał wysokim tonem. Mało na serce nie umarłam, tak się wystraszyłam. Od tamtej pory on mnie omijał szerokim łukiem, a ja patrzyłam uważniej pod nogi. Nie chciałabym zrobić krzywdy takiemu maleństwu…
Witam popołudniowo.

Coby nie przytyć idę się usportowiać przed telewizor. Usadowiona wygodnie w fotelu, z ciastem i lampką wina (własnej, czyli tatowej roboty) będę trenowała kibicowanie.
O, to lubię, zwłaszcza przy tenisie. Chyba żaden inny sport w ciągu ostatniego roku nie wyzwala u mnie takich emocji, może narciarstwo alpejskie.
Tenis jest cudowny, prawie tak jak boks!!
Ja się o tym przekonałem, dopiero jak zacząłem oglądać służbowo. Do boksu natomiast raczej się już nie przekonam.
My z Senatorową tenis oglądamy „od zawsze”. Ona jest niemożebny kibic tenisa i siatkówki. Ja jeszcze boks do tego dokładam i mam komplet, dosyć ze mnie. Zimą jeszcze Senatorowa skacze pod skocznią narciarską i z Kowalczyk razem lata po śniegu. No, tak po prawdzie to może osobiście nie lata, ale z emocji sapie jakby sama biegła!: )
A, no tak, panią (chociaż w zasadzie to pannę) Kowalczyk się ogląda! Byle nie w sprintach, gdzie sobie po nartach depczą.
Ale niesamowite te papugi… Ale Arturek więcej rozgadany.
I Całuśny okrutnie :))))
Bo kocha, wielokrotnie to powtarza 😆
Faktycznie, papugi fajne
Rozgadane i całuśne. Ale z drugiej strony… wolę dawać buźki mężowi, niż najfajniejszemu zwierzakowi. Nie wiem dlaczego, ale dla mnie to obrzydliwe 
Niektórzy mówią, że domowy zwierzak to przyjaciel, a przyjaciela nie należy się brzydzić. Ja jednak Mani nie dam buzi
Nawet niech się takiego zwierzaka zaliczy do rodziny… Mogę głaskać, tulić, ale buzi nie dam.
A jeszcze jak sobie pomyślę, w jaki sposób i z czego zwierzaki czyszczą sobie futerko, czy piórka… Aż hadko o tym pisać…
Iiii tam, każdy sobie coś z czegoś czyści! A kotek się wypucuje, mordeczkę cudowną obliże raz drugi, trzeci i -siąty i czyściuchny jest. Ja tam swoje całuję a one mnie!!
Każdy by wolał, dawać buzi Twojemu mężowi, ale bierzemy co jest 🙂 🙂
Misiek, jesteś wielki!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Nie wiedziałam, że dajesz buzi również facetom!!!! Nie znałam Cię z tej strony

Krótko mówiąc, stosujesz zasadę, że jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma
Moje koty czyściejsze są niż wielu ludzi. I szczepione na wszystko co się da. A ja wcale nie jestem szczepiony!
Więc je nie całuj, bo możesz im zaszkodzić
Cholewcia, trza ostrożnym być
Koty tylko ja mogę!!!
Nie twierdziłam, że koty, czy psy to brudasy
Ale zwierzak, nawet najbardziej kochany, jest tylko zwierzakiem.
Do Twojego zdania mogę dołożyć jeszcze, że duża część kotów, czy psów, jest o wiele mądrzejsza od wielu ludzi. Nie tylko czyściejsza
Miło, ale czas na rozrywkę minął i czas mi się brać za robotę, niestety.
Nigdy nie miałam papuga, ale od zawsze lubię ten utwór. Przy tym można… Do prega, nazad se kolibamy, do holu, dolu se kolibamy. To się pokolibię w rytmie.
Ja poniekąd miałem… w brzuchu u mojego jamnika 🙂 Do tego gołębia, parę myszoskoczków, chomika, dwa białe szczury i kilka kretów, ale zawsze ostrzegałem lojalnie, żeby chować domowych ulubieńców, bo żarłoczny jest 🙂 🙂
Jeść mu nie dawałeś? Nieładnie tak zwierzaka głodzić
Niby mła ? Jeść nie dawałem, jamnikowi !!! Bym spróbował tylko, obciumkał by mnie do białej kości ? Łon taki fajny był, grubiutki,
niezdarny, taki sobie cwaniaczek kamuflaż obrał, niczym Senator kapelutek z pawim pórkiem, na polowaniu a jak już wszystkich uśpił, to dawali mu się pobawić z jakimś zwierzaczkiem, no i tyle zwierzaczka widzieli, bo nagle w kanapowca wstępował diabeł i trzeba było chudzinie za ogon z paszczy ofiary wydzierać, z czego, nie wiedzieć czemu, był bardzo niezadowolony 🙂 🙂 🙂
Bożenka ma rację, był już taki jeden, co piaseczników nie dokarmiał, i jak skończył, co?
Fu!! Właśnie przeczytałem!!
A ja sobie niedawno odświeżyłem, po latach. Nadal wbija w fotel. Ale z morałem się zgodzisz, Senatorze – że zwierzątkami się trzeba opiekować, a nie wykorzystywać ich cierpienia dla własnej rozrywki?!
Miałem faliste. Samiczka nazywała się Pola (Negri) a samczyk Rudolf (Valentino) Wracam kiedyś z pracy do domu a Senatorowa powiada, że dziadkiem zostałem. Na tę wieść natychmiast zdurniałem nieco, a ta mi ze śmiechem mówi, że Pola wysiedziała jajko i zostaliśmy dziadkiem i babcią!. Miała trzy. Jedno się zaraz stłukło, drugie widać niezalęgnięte i tylko jedno pisklę z tego trzeciego się wylęgło. Żebyście wy widzieli jak ta malutka papużka pisklę karmi. Jakoś tak sprytnie bierze szczawia pod skrzydło, że małe tylko łebek między matki skrzydłem a korpusem do góry wystawia, krasnal dziób rozdziawia a papuga podawanym przez samczyka takim przeżutym pokarmem go karmi! Napatrzeć się nie mogliśmy. No i wychowała nam tego pisklaka!: ))
Aż miło patrzeć jak zwierzęta troszczą się o swoje potomstwo. Niejedna kobieta – matka mogłaby się od nich uczyć, zwłaszcza w świetle ostatnich wydarzeń…
Wspaniałymi matkami są kotki: ))
Miałam okazję to trochę obserwować.
Misiaczek zaginiony się odnalazł… Hi, hi…żarełko Misia przyciągnęło. Znaczy węch ma bardzo dobry
Wanienka pierogów nie do pogardzenia jest. A jak jeszcze one omaszczone suto….Mniam!
Niooo… a tak z kapustą i grzybami, mogą być z mięskiem, też 😀
Ze wszystkim z wyjątkiem owoców! Te to profanacja!
Z jagodami profanacja?!? Dawno co prawda nie jadłem, ale parę innych farszów bym za jagody oddał.
No tak….Ty i brokuły jadasz….
To raczej Juniorzy. Ale jak nie rozgotowane na miękko, tylko tak bardziej al dente, to można zjeść.
Popieram Panie Q, z jagódkami są przepyszne, a jeszcze bitą śmietaną je obłożyć.. to już niebo w gębusi
Hmm, z bitą nie próbowałem, tylko z cukrem i „zwykłą” kremówką, ale pewnie też by było do rzeczy papu.
Łasuchy… idę po śledzia !:))
Gdyby ktoś z koleżeństwa miał ochotę wesprzeć Babę ze Wsi, czyli Bezetkę, w promowaniu jej bloga na Gdańskim forum blogowym – zapraszam do niej po szczegóły:
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/marszewskakolonia.blogspot.com/2013/10/otrzymaam-maila-tresci-gratulujemy-twoj.html
No i już, oddałam głos. Bezetka jest mi bliższa od wszystkich innych, których nie znam
Dziękuję w imieniu
Nie ma za co, cała przyjemność… itd….
Łoddany 😀 A tera se u Bezetki pobuszuję
Dodałam swój do głosów Koleżeństwa.

Dzięki za info, że można.
Głos oddany
Jak mi mąż i syn wrócą z pracy, też ich zagonię. A co? Zawsze to dwa głosy więcej 
Się wywiązałam….. Bezetka górą :)Oby ! 🙂
Dobry wieczór, pięknie dziękuję Tetryku za wsparcie w szerszym gronie i Wam za podążenie za tą prośbą. Czyn nie był przemyślany z mojej strony, ale ileż przyjemności sprawia każdy gest poparcia właśnie 🙂
Pozdrawiam i dobrej nocy
/Baba ze wsi vel Bezetka
Cała przyjemność po naszej stronie Bezetko 🙂
Się wykładam wygodnie, zatem dobranoc Państwu i do jutra 😀
PS Harpie jutro będą?? Misiak?? 😀
PS2 Zapomniałam, że Misiaczek dzień święty święci i oddaje się zasłużonemu lenistwu 😀
W pełni Skowronku, ale niekoniecznie, bo albowiem spadł mi na dużego palucha u nogi nader twardy kartonik słusznej wagi i paznokieć się potrzaskał deczko, przez co boli zaraza, nie wiedzieć dlaczego, włosy nie bolą jakoś, nawet rżnięte, a to niemal ta sama materia :)Teraz najlepszy dowcip, zaliczyłem 3 apteki, żeby dostać plaster z opatrunkiem z metra, żebym sobie sam uciął ile chcę, a nie to pocięte już, plastikowe badziewie, nie ma szans, ale dałem radę, a o czym to ja ??? Aaa, już wiem, jutro pewnie wpadnę 🙂 🙂
Wiedźminko, gdzie latasz?? Filharmonia czy kino?? 😀 A może teatr?? 😀
Kino, Skowronku ….. bardzo dobry i bardzo trudny film „Chce się żyć” …. właśnie się po nim zbieram ……
Filharmonia była wczoraj…. świetny skrzypek B. Nizioł (a że szczecinianin, to brawom nie było końca! ) no i bardzo dobry fagocista…koncerty Mozarta grali….A pamiętam Bartka, gdy jako chłopiec 10 -letni wystąpił w filharmonii i wiadomo było, że ” się swietnie zapowiada”…. 🙂
To podnosi na duchu, że się zapowiadał i dotrzymał obietnicy! 🙂
Też tak myślę…..
To o tym filmie pisano (nie tylko w Polsce), że powinien kandydować do Oskara. Muszę zobaczyć.
Wiadomość, że się po nim zbierasz… Nic to, muszę.
Nie chcę Ci nic i nim opowiadać, ale Dawid Ogrodnik zagrał swą rolę genialnie….
No i nadszedł czas na pożegnanie na dziś. Na Polsacie leci ciekawy film. Popatrzę…
Dobranoc
Dobranoc….. zapalę lampke, żeby każdy z nas trafił do łożka… 🙂

Dzięki, Wiedźminko! Może się uda…
Dobranoc.
Ponieważ księżyc jeszcze całkiem duży po pełni, dzisiaj na koniec dnia o nim.
Jedna z pierwszych całkiem „moich” płyt winylowych to „Nothing Like The Sun” Stinga. Wydano to w Polsce jako jedną z pierwszych płyt „zachodniego” artysty wydanych równolegle z premierą „tam” i strasznie się na nią napaliłem – i zdobyłem, jeżeli dobrze pamiętam, w Warszawie, w którymś z domów towarowych na Ścianie Wschodniej. Zajechałem tego winyla tak, że przy „Secret Marriage” zaczął się „jąkać”, do dzisiaj przy tym utworze jestem autentycznie zdziwiony, że w pewnym momencie się nie zapętla na jednym takcie, tylko jednak dobiega do końca.
Ale do rzeczy – na dobranoc, w związku z księżycem – „Sister Moon”, czyli „siostra Luna” – chłodna, odległa, a jednak przyświecająca swoim blaskiem, co z tego, że odbitym. Bo po angielsku księżyc jest rodzaju żeńskiego (w innym kontekście – w tytule znakomitej książki Heinleina – „Luna to surowa pani”). Piosenka delikatna, z uczuciem i uważam że bardzo pasująca do wieczornej Wyspy. Snów księżycowych życzę!
Piosenka piosenką, ale zdjęcia, nawet te montowane są cudne
Czyli dla każdego coś miłego…
Dobranoc Wyspiarze
Dobranoc Miralko 🙂
Dobranoc i Tobie Mirelko…. choć za parę dobrych godzin 🙂
Dobranoc Kochani, bo się jeszcze nie zdążyłam położyć
Byliśmy na imprezie i wróciliśmy ciutkę po północy. Oczywiście jak zwykle robiłam za kierowcę. Przywiozłam do domu Małżonka w nawet niezłym stanie. Kaca jutro mieć nie będzie
A przynajmniej tak mi się wydaje
Jakoś nie chce mi się spać, ale chyba muszę…
I to niedziela
Jak sobie pomyślę, jak już blisko do poniedziałku … 
Dzisiaj też jest dzień
Wyśpij się, dobrze wypocznij, bo musisz mieć siły na następny tydzień. Spadaj do góry, czy jak tam mówisz…
Miłych snów 
Dzień dobry
I znów niedziela 

No to niedzielmy się
Dzień dobry, Bożenko
Niedzielmy się radośnie i wiosennie 

A co? Skoro już niedługo Wielkanoc
Tak jest Mireczko, Wielkanoc tuż
Dzień dobry

Czas na kawę poranną coby się dobudzić. Zaokiennie wciąż prawie noc.
Witam ciepło i słonecznie :))) Nawet czerwone i żółte liście są prawie nieruchome na drzewach, tak cicho i spokojnie jest dzisiejszego ranka.
Witam, witam 😆 Poranek rzeczywiście ciepły, już u mnie 12’C. Kawę właśnie dopijam
Dzień dobry !
a mnie się chce spaaać :(…okropnie .
A-a-a, ko-tki dwa… 😉
Sześć przysiadów, szpagat i trzy podskoki, potem mocna kawa Czarodziejko :)))
Hihi! Przyjacielu – dwie sprzeczne rady, jeszcze nam Geraltynka oczopląsu dostanie…
Witajcie, dzielne niedzielne!
Dziwny dzień nam nastał – wszyscy powstawali, choć wszystkim spać się chce (przynajmniej po tej stronie Wielkiej Wody – tam wiele rzeczy jest na odwrót 😉 )
I stało się światło… W plener się udać najwyższy czas, bo zaniebawem znowu noc. Może pomoże…
Dzień dobry. ALEM sobie pospał, wyłącznie dzięki temu, że małżonka na weekend wybyła. Jestem już jednak, napędzany kawą.
Zapraszam piętro wyżej. Tam też możemy podrzemać.