Witojciez, panocku, siednijcie se ino… Piyknie, cozeście do nos zawitali. Bo to, widzicie, jo tu siedzę z dziada-pradziada, ja tutejszy górol jestem. Zarozki wam syćko opowiem, jeno gaździna cosi na stół postawi…
Moj praprapradziad, panocku, był tu gazdom jako jeden z pirsych. Jesce wokół nicego nie beło, Czerwony Klasztor ino co za rzyką budować zaczynali, a tu po nasej stronie łąki były pikne, trawa dobra i dużo, to jak przised mój praszczur z owieckami, tak szałas pobudował i się tu ostał. Długo potem insi przichodzili, i też coś budowali, to i cała wieś powstała. A on się tym nie markocił, ino owiecki na trawy prowadzał, a dwa razy w rok seł do Szczownic na torg, coby ich nieco przedoć i co by dutków na pół roku było.
I tak mu to i sło roków parę, i już w Szczownicach go syćkie przedawce na torgu znali. A i z tego znali, co syćkie swoje stada z psami prowadzili – on zaś nie z psem, ino z baranem seł, a był ci to taki baran, co syćkie inne owce i barany wiedł, lepij kieby owcarek! I jak się beł baca przynapił, to go on baran nazad do dom przywieł, hyr beł z tego na calusie Pieniny, a i dole.
Kiesi tak beło, kie śli z owieckami bez ta przyć, co jo tera Sobczańskim zowio, wilcy go, psiekrwie, nasli. Rok beł bidny, owiecek beło malućko, a i to wilcy wydusili… Ino ze swoim baranem do Szczownic dośli – bo baran wilkom się nie doł, ale owiecek ratowoć nie umioł – to go syćkie pytoli: kaz twoje owce?
– Srom owce! – pedzioł mój praszczur, wzion kapke okowity na krychę i poseł nazad do dom. I od tego to casu tak nasą dziedzine nazywajom: Sromowce…
Tak się zrodziła jak wy to zowiecie, tradycja – jego syn tyz owce pasał, i syn jego syna – a syckie bez owcarków, ino barany-przewodniki chowali. Piyrsy, co się onej tradycj przeciwił, beł mój dziad. Hnetki jako się wojna skońcyła, ze dwa roki po tym jak Niemców wykidali, przysed beł z owieckami na torg, ino bez barana no z pieknym owcarkiem.
– Kaz twój baran? – dziwowałi się syćkie.
– Zabiłek ancykrysta! – pedzioł dziadek.
– Locegoz? – dziwowałi się jesce barziej.
– Bo mnie strasył!
– Jako to cie strasył? Twój baran?
– Prziseł gizdok z rańca pode oknem i dawaj: u-beee! u-beee!
Tak to panocku jako mój dziad się tradycji przeciwił, to i jo już owiecek nie chowom – za flisaka się zostałem i ceprów dłubankami po Dunajcu wodzę…
| « NIEKTÓRYM LUDZIOM MAMONA PRZESŁANIA ŚWIAT | DO SIEGO ROKU! » |
29
gru 2012




Dla rozweselenia obecnych próbka opowieści z gór
Piękna opowieść, ale ciężko się czyta. 🙄
Szkoda barana, teraz już by ubekami nie straszył
Bo to ciężkie czasy były, nie tylko dla ludzi 😉
Nieźle je nawet pamiętam….
Popatrz…. w tamtych stronach bywałam regularnie, a na tę opowiastkę się nie załapałam… 🙂 Dzięki Tetryku 🙂
Witam wieczorową porą, chociażem nie brunet, ino szatynka. 🙂
Piękna opowieść Tetryku. 🙂 Tradycyjnie mi się skojarzyło nie wiadomo dlaczego. Dawno temu miał jeden gospodarz u mnie na wsi. Nie barana, konia miał. Też użyteczny był. Co prawda owiecek nie pilnował, ale za to gospodarza pijaniutkiego, w deskach leżącego, do dom zawsze przywoził. Z baranem miał tyla wspólnego, że wilków się nie boł, bo ich w okolicy nie było.
Jako ceperka cieszę się, że się baca przebranżowił. Spływ Dunajcem to jedno z moich milszych wspomnień z dziecięctwa. 🙂
Gospodarza na wozie, to chyba każdy koń dowiezie do domu, wie gdzie jego stajnia. 🙂
Chyba każdy koń wie. A krowa ❓
Kilka lat temu znajomi sprzedali krowę. Szczęśliwemu nabywcy zawieźli, kilkadziesiąt kilometrów, samochodem z budą. Bydlątko drogi nijak widzieć nie mogło. Nabytek dołączył do stada i rano na pastwisko zaprowadzony został. Jakież było przerażenie gospodarza gdy wieczorem po zwierzyniec poszedł a tam tylko przewrócone ogrodzenie zastał, mówić nie muszę. Ukradli!, pomyślał. A czas to był takich zuchwałych kradzieży właśnie. Pytał ludzi czy nie widzieli. Widzieli, jak szły. Pojechał w tamtą stronę i znalazł. Stado, zmęczone, z zadowoloną przewodniczką na czele, dotarło właśnie na podwórze wcześniejszych właścicieli sprzedanej krowy. Nie chciała powiedzieć, krowa, jakim cudem wróciła do domu, w dodatku udało się jej namówić koleżanki do odwiedzenia jej poprzedniej posiadłości. 🙂
Czy znajomi otworzyli już szkołę tresury krów?
Nie otworzyli, bo tamta krowa tak sama z siebie, bez tresury. Przydałoby się. Sprzedajesz jedną, wraca z całym stadem. Czysty zysk. 😆
W takiej sytuacji dobry koń lepszy niż dobra żona – nie dość, że dowiezie, to ani słowa po drodze nie powie…
Ale tylko dowiezie i nie pościeli łóżeczka
Tetryku, a gdzie znika baran gdy otwiera się tekst?
O,ten?
Bożenko, baran jest „ikoną wpisu” – i jako taki widoczny jest tylko na listach wpisów, stąd po włączeniu pojedynczego wpisu jest niewidoczny.
Przy okazji – zachęcam do opatrywania wpisów ikonami. Robi się to prosto: w prawym dolnym rogu okna edycji wpisu jest link „Ustaw ikonę wpisu”. Po otworzeniu prowadzi za rękę – najlepiej wcześniej dodać obrazek do biblioteki mediów.
Aby ikona widniała również na początku pojedynczego tekstu, musiałbym zaingerować w skrypty (da się 🙂 ) Warto?
)
(Senator znowu będzie się irytował
Nic z tego nie zrozumiałam. 🙁 Nie widziałam żadnej „ikony wpisu” i nie zauważyłam, że nie zawsze jest. 🙁
Jasminko, jak nie jest otwarty cały tekst, to u góry jest ikona barana.
Widziałam 😆 Dziękuję Bożenko za info.
Kliknij w Madagaskar08 na samej górze i otwórz stronę główną 🙂
Klikłam i zobaczyłam. 😆 Ci też za info dziękuję.
Próbowałam go tutaj wstawić i nie wiem dlaczego mi się to nie udało. Z wszystkimi innymi ikonami sobie radzę, tylko baran jest uparty.
Barany bywają uparte… (to mój znak zodiaku, więc coś wiem na ten temat)
No to jesteśmy spod jednego znaku
A w chińskim horoskopie jaki masz znak? Bo ja jestem koń. 🙂
Dzień dobry ! no to witam w klubie 🙂 jeszcze ze dwa Barany i będzie kierdel ?
Kto ma owce ten ma co kce – powiada przysłowie naszych Janosików!: ))
Może jeszcze paru Gości do bycia Baranem się przyzna??
Uwaga, uwaga!!! Zakładamy klub baranów!!! Niestety kierdel z tego nie będzie, bo nie ma owiec
Wieść o sprytnym gażdzie obiegła całe Podhale,Tatry,aż dotarła do Warszawy,gdzie zebrał się ścisły Komitet Partii,który postanowił przyjąć gazdę na członka.Takich ludzi nam trzeba ! Powiedział Sekretarz i wytypował delegata do rozmowy z góralem.Był to jeden z najlepszych znawców panującej ideologii Pojechał do Sromowic,spotkał sie z gazdą na jego dłubance,zapalili po extra mocnym i delegat z Warszawy ruszył do dzieła.Wyciągnął z czarnej teczki portret Lenina i zapytał: powiedzcie gazdo,kto to jest ? Gazda popatrzył,podumał i powiedział:nie znom,ale on nie z Podhala,bo jest w copce,a nie w kapelusu,ale Panie,jo tys moge wom cosik pokozoć i wyjął z zanadrza fotografię swego dziadka.Powiccie,kto to ? Nie wiem odparł delegat.No widzicie,wy macie swoich znajomych,a ja mom swoich.Czy gazda został członkiem partii ? Zapanowała cisza
Ps.Dobry wieczórrrr!!!!!!!!!
Witaj Max.

O członkach, jako żem panienka, wypowiadać mi się nie godzi.
Rozumiem Twoją skromność,a odpowiedż nie jest prosta,bo wymaga uzgodnień z Tetrykiem,wszak to Tetryka znajomek,tak zainteresował Partię.
Proszę, jak to te owce i baran..
Toż i mnie z owcami pewna opowieść się kojarzy!
Był sobie kiedyś przysiółek, gdzie mu tam do wioski, ot, małe to było, chałup jeno parę, to i przysiółek. A zwali go Mokra. Ten przysiółek. Ziemia tam nawet niezła była, choć wkoło lasy i lasy, ale i Stryszawa płynęła, akurat w tym miejscu do Skawy wpadając i handel pomału się począł rozwijać, to i Mokra wraz z nim rosła! Aż tu razu pewnego smok do Mokrej przyleciał!! Smoczysko duże z łopotem skrzydeł na łąkach nad rzeką siadło, po stadkach pasących się owiec rozejrzało i oblizało czerwonym jęzorem paszczę ogromną!
– Już po naszych owieczkach! – zakrzyknęli wieśniacy – już i po naszej Mokrej śladu i popiołu nie zostanie, gdy potwór ogniem zionie!!
W trwodze wielkiej i strachu czekali….. A tu nic! Smok połaził po łąkach krzynę, lasu skraj przedreptał i znalazłszy w zboczu pagórka jaskinię umościł się w niej i do snu ułożył!
I tam już został.
Nigdzie nie latał, owiec nie mordował, ludzi napastować ani mu w głowie było! Ot, poczciwy taki.
Pierwsze ośmieliły się dzieciaki i po długich rozhoworach nazwały smoka Kickiem! Kicek z dziećmi się bawił, na grzbiecie je woził krzywdy żadnemu nie czyniąc.
Honor dla Mokrej był wielki. Nikt w okolicy smoka nie miał, a oni mieli. Oswojonego!
Rada w radę – by smoczysko z głodu nie skapiało, bo trawy jakojści żreć się nie brał – postanowiono raz na pół roku smokowi owcę darować. Jak uradzili, tak i było. Smok dwie owce na rok pożerał, o więcej nie prosił, widać akurat tyle mu starczało.
Uważni gospodarze spostrzegli, że od czasu jak smoka owieczkami pasą, deszcz jak na zawołanie pada. Ledwie ziemia słońcem wygrzana nadto podeschnie, już chmurka się pojawia a z niej deszczyk ożywczy, nie ulewa niszcząca, a akuratny deszczyk pada i nigdy go ni za mało ni za wiele!! Tak Kicek o Mokrą za owe owce dbał!
Lata mijały, wieki przeszły, a Kicek w swej jamie siedział, owieczkę raz na jakiś czas zjadał i wszystko dobrą drogą się toczyło.
Mokra tymczasem urosła. Miasto to już było. Ulice, rynek, ratusz, kupce….
Zhardzieli Mokrzanie, z góry na sąsiadów poczęli poglądać i nie wiadomo jak, nie wiadomo skąd, nie wiadomo kto pierwszy wymyślił, że po co smoczysku jakieś owce dawać. Na co on tu komu potrzebny, jeno trawę depce i jamę zajmuje, gad jeden!
Delegacja z burmistrzem na czele oznajmiła tedy Kickowi, że już z owcami koniec, ni jednej nie dostanie, że jama miastu potrzebna, a on za góry i lasy niech sobie wędruje.
Na takie dictum smok nic nie powiedział jeno skrzydła rozpostarł, mocno nimi załopotał i poleciał heh hen, ku Żywcowi!
No i dobrze…
Jeno, że kiedy Kicka zabrakło jakoś deszcz począł Mokrą omijać. Pola wyschły, łąki zrudziały, rzeki ledwie na dnie strużki wody toczyły….Oj nie Mokra to już była, nie Mokra a sucha mieścina. Tak i powoli ludzie z okolic drwić sobie poczęli i Sucha miasto nazywać. A gdy jeden bakałarz uczony przypomniał sobie, że tu, w jamie smok Kicek kiedyś zamieszkiwał a teraz już go i nie ma, poczęto na miasto owo mówić Sucha bez Kicka, co powoli na Sucha Beskidzka samo się jakoś przetworzyło i do dziś tak już pozostaje!: )
Senatorze, toż to piękna wycieraczka by była z tego opowiadania
Ale teraz czas już na mnie. Muszę jeszcze umyć głowę – moje długie włosy, z którymi jest więcej roboty.


Dobranoc
Cieszę się, że Ci się spodobało. Tetrykowy baran ze swoim u-beee, przypomniał mi, że bez Kicka i Beskidzka brzmi właściwie identycznie…no a dalej to już proste:)
To stara bajka, wielu znana: ))
A nowa wycieraczka?
Jakąś się zawsze napisze….
Przepiękna opowieść Senatorze. 🙂 Tak jak Bożenka uważam, że nadałaby się w sam raz na nową wycieraczkę. 🙂
Na nową to teraz Twoja kolej!
Podsunę pomysł – może coś o parowozach??: )))
Znałem tę historię, jak pewno i ty moją 😉
Ale ładnie ubrałeś ją w słowa!
Lata temu tę Twoją gdzieś słyszałem. Ale nie po góralsku: )
Fajne…. Kickowi owieczek pożałowali to i mają za swoje 🙂
A mają! Taką dostali nauczkę, że dziś nawet juhasom nikt owieczek nie żałuje!: )))
Cześć, Maxiu!
Z zapisywaniem do jedynej słusznej partii różnie bywało. Raz się młody Cygan zakochał w córce partyjnych – aby go dyskretnie zniechęcić, postawili warunek: zapisz się do partii. Młody posłuchał i zgłosił się do stosownej instancji, gdzie mu zrobili egzamin z przygotowania ideolo. Dziewczyna go uprzedziła, odpowiadał śpiewająco. jak go więc zniechęcić?
– Towarzyszu, ale w Partii należy przykładem świecić!
– Będę świecić!
– Towarzyszu, ale to pić ani palić nie wolno…
– Powstrzymam się, obiecuję!
– Towarzyszu, a to i za babami latać nie wolno
– Jedna mi tylko w głowie!
– Ale czasem, towarzyszu, to i życie za Partię oddać trzeba…
– Pić nie wolno, palić nie wolno, za babami latać nie wolno… Co mi po takim życiu – mogę oddać!
Cześć Tetryku:-))Często zadaję sobie pytanie:dla czego dzisiaj nie ma ciętych satyryków ? To co można obejrzeć w TV nie zawsze jest do śmiechu.A może już spierniczałem i ciągle wspominam tylko miniony czas ? Pozdrowionka
Wyczytałam gdzieś, kiedyś tam, wywiad z satyrykami z czasu słusznie minionego. Padło tam takie też pytanie. Odpowiedź mnie nie zaskoczyła. Już nie, bo czasy znormalniały, o wszystkim można mówić wprost. Co prawda są tacy którzy twierdzą, że jest cenzura, ale wysłałabym ich, nawet nie do Korei Północnej, ale np. do Chin. Ciekawe co by powiedzieli po powrocie.
Cenzura wymusza inteligentne pisanie. Nie wprost a wszyscy wiedzą o co chodzi. Sporo na ten temat mogą powiedzieć nie tylko satyrycy, ale też muzycy rockowi. 🙂
Komercja – obecne kabarety nie mają innego celu działania, jak dobrze się sprzedać, a głupawa widownia jest ponoć liczniejsza od inteligentnej. Za PRLu kiepskie kabarety zarabiały podobnie jak najlepsze.
Problem nie jest nowy, poruszał go już KIG w „Liście z fijołkiem” n/t humorystów z Biłgoraja (bez aluzji do współczesności 🙂 )
Cenzura wymuszała takie formułowanie dowcipów, żeby głupcy (jej urzędnicy) ich nie rozumieli; dziś w cenie są „dowcipy” które rozumie najszersza publiczność.
No i szaloną atrakcją było odgadywanie podtekstów! 🙂 Widzowie od razu czuli się inteligentni, bo lepsi od cenzury 🙂
W dodatku taka zakamuflowana satyra była bezpieczniejsza, bo zawsze można się było z niej wytłumaczyć. Pamiętam jak za czasów słusznie minionych przyjechał Zespół Pieśni i Tańca i zaśpiewali m. in. „Furmana”. Przy zwrotce: „..Więc wy, którym rząd oddany…” dostali ogromne brawa. A to przecież była znana, niewinna piosenka, ale wszyscy odczytali podtekst. To była jesień 1981 roku.
Ja to znam tak.
Stary gazda postanowił zapisać się do partii.
No, nowoczesny to on nie bardzo, do kościoła lata, o Marksie i Leninie jako żywo nie słyszał, Ruscy, jak go wyzwalali to nawet budzik mu podiwanili… Jak tu takiego do partii brać jak i jemu już dobrze pod osiemdziesiątkę idzie. Aliści gazda to całą gębą, we wsi najbogatszy… Może inni za jego przykładem pójdą i organizacja w młodszych się zasili??
Rada w radę ustalono, że jak gazda egzamin ideologiczny zda to go biorą. Z całym dobrodziejstwem inwentarza.
Egzekutywa się zebrała, gazda przyszedł, przed komisją stanął i czeka.
– Słuchajcie gazdo – powiada przewodniczący – stoicie razem z Ruskim i Amerykaninem na szczycie…
– Znacy – pedo gazda – na wirsycku?
– No, niech wam będzie, na wirsycku. – To kogo byście z niego w przepaść zepchnęli, Ruskiego czy Amerykanina?
– No pewno ze tego Ruskiego – pedo tyn gazda!!
– No i widzicie gazdo, zła odpowiedź. Zastanówcie się, pomyślcie…
Gazda pomyślał małowiele i godo – Juz syćko wiem, panocku, pytojcies!
– No stoicie razem z Ruskim i Amerykaninem na szczycie…
– Znacy, na wirsycku??
– No na wirsycku, na wirsycku! To kogo w tę przepaść zepchniecie?
– A wy, panocku – pyta niespodzianie gazda – to kogo?
– No, ja tego Amerykanina!
– Widzicie panie – gazda na to – taka już ta moja dola, ja znowu tego Ruskiego!!
Spadam spać. Mam nadzieję, że Wiedźmince nic nie doskwiera – od porannych wątpliwości co do dnia milczy nasza strażniczka kaganka…
Miral też się nie odzywa, Majeczek nie wystawia, mimo że w gotowości je ma…
Dobranoc!
Też mam nadzieję, Majeczki widziałam już dawno.
Również się pożegnam korzystając z chwilowej łączności z netem.
Dobranoc Kochani i do jutra.
Juz dobrze Tetryku… albo prawie dobrze:)
wyprowadzam się z mordobijskiego powiatu 🙂
ale lampkę zapalę piętro niżej… 🙂
A klarnet??
Witaj Senatorze:) cienko popiskuje
No to niezła balanga była!
Albo odwrotnie!: (
..zdecydowanie odwrotnie 🙂
Znaczy – niewesoło: ((
Witam 🙂 Mam Majeczki w gotowości już od dawna 🙂 Jakoś nie mam kiedy ich wstawiać, zawsze mnie ktoś uprzedzi 🙂 Taki już mój los. A z odzywaniem się… przecież się odzywam, tylko jakoś trudno chyba moje wpisy zauważyć 😉 Zwykle piszę w takich godzinach, gdy już nikogo nie ma, wszyscy śpią.
Witaj, Miral: ))
Cóż, sama jesteś sobie winna: )) W związku z tym Twoim grzechem, tą winą, przypomniała mi się anegdotka:
Płynie ojciec z synkiem kajakiem już dosyć długo, gdy mały, widać zmęczony pyta:
– Tata, daleko jeszcze ta Ameryka?
– Nie gadaj, szczeniaku, wiosłuj!!
Dzieńdoberek 😆 Mireczka by mogła ogłosić kiedy konkretnie chce wstawić swoje wspomnienia, wtedy nikt by jej nie uprzedzał. Nieraz jest tak, że nie ma kto zmienić wycieraczki i ona tkwi przez trzy dni 🙂 Tylko jej trudno to uchwycić, bo chodzi do góry nogami 🙂
Witaj: ))
Ale przez to na butach oszczędza!
Tyle, że ten ekspens na rękawiczki! I całe życie w spodniach, no bo jakby tak w kiecce…? Oczy ciągle zasłonięte, jeszcze wpaść na co można i krzywdę sobie zrobić: (
Ale może tam u nich tak przyjęte??
Rozwiązanie znalazłem!! Pewnie wszystkie noszą mini!!!
Chciałbyś… Pewnie zaraz byś tam pojechał
Już nie dam rady tak długo wiosłować!: (
A wiosłować do mnie nie trzeba
Wystarczy wsiąść w samolot
Chyba, że ktoś jest skąpy i chce zaoszczędzić na bilecie…
Ale wtedy to nie moja wina…
Nie wiem, kto tu chodzi do góry nogami?
A na Wyspę nie zawsze wchodzę, bo miewam inne zajęcia, które mnie skutecznie trzymają z daleka od komputera
Nie jest sztuką wstawić swoją „Majeczkę”. Chciałabym również podyskutować na ten temat. Wstawię i ucieknę? To tak trochę głupio…
A widzisz inne wyjście? Jak Ty działasz, to my śpimy i na odwrót
To nie lepiej im było lecieć samolotem? Takie popieprzenie na wiosłach za długo trwa
Samolotem się leci minimum (w zależności od pułapu) ok 9 godzin. Co dopiero mówić na wiosłach!!!
Można i samolotem. Alem się go jeszcze nie dorobił!: (
Nie musisz kupować sobie samolotu
Można wynająć, albo (co najłatwiejsze) po prostu kupić bilet na samolot rejsowy
Z Warszawy do Chicago odlatuje codziennie taki jeden bezpośredni. 
Bilet??
O rajuśku, do czego to doszło!!: ((
Przykro mi, ale na gapę raczej się nie da
W obsłudze same „kanary” i dobrze pilnują, żeby gapowicze nie dostali się na pokład 
Mimo niewybrednych ataków na moją osobę, życzę miłej niedzieli
Wszystkim bez wyjątku
Idę spać (nie trzymając się sufitu w rękawiczkach) do łóżeczka 

Miłego dnia
Dzień dobry Mirko… 🙂 śpij smacznie 🙂
A kto by śmiał atakować Twoją zacną osobę

Ale poplotkować o nieobecnych tak miło…
.. bo to był przyjazny atak, Bożenko:)
Oczywiście Wiedźminko, nie może być inaczej
Tak, to był przyjazny atak i dlatego się nie obrażam, jedynie odgryzam
Póki jeszcze mam czym 
A propos rękawiczek.Kiedyś babcia wyprawiając wnuczkę na koncert muzyki współczesnej,zauważyła,że dziewczę nie kompletnie się ubrała na tę imprezę.Zwróciła uwagę wnuczce,że nie nałożyła majteczek.A wnuczka na to:Oj babciu,czy ty jak idziesz do Filharmonii,to zakładasz nauszniki ??? Pozdrowionka.
Cześć Maxiu: ))
Z serii”pytania”:
Dorastająca córka pyta matkę:
– Mamusiu, co się dzieje z miodem z miodowego miesiąca?
– Wsiąka w męża i tak powstaje stary piernik.
… bezbłędne !
…
Dobry piernik nie jest zły!: ))
Ale jak się zestarzeje to już nie ma z niego pożytku.
Piernik musi dojrzeć, poleżeć, inaczej do niczego się nie nadaje!: )
Dojrzeć tak, ale nie zestarzeć się 🙂 Jak za długo leży, to jest do niczego 🙁
Bożenka ma rację
Za stary piernik jest twardy (za twardy) i niesmaczny. Także nie można przesadzać z tym „poleżeniem”
Oczywiście, odpowiednia twardość jest wskazana, byle nie zalatywał nieodpowiednim zapachem 
Jutro Sylwester…. nic nie wyszło z końca świata 🙂 !
Witam: )))
Głowa do góry, może jeszcze coś wyjdzie. Jeszcze ja tu jestem!
Może na początek jakiś niewielki eksperyment z Wyspą?? Ostatecznie gdy szlag wszystkie navi trafi kogoś o drogę do Doliny Józefata się zapyta. Tłumy tam przecie będą wędrować!: )))
A jaki ścisk powstanie… 🙂 choć, czy te tłumy będą materialne ? 🙂
Nie wiem. Quackie czytać lubi, trzeba go nad Biblią zasadzić!: ))
Dzień piękny!
A kto nam wmówił, że koniec świata będzie raptowny w naszej skali czasu? Może on trwa już od wielu lat?
Końce bywają różnej długości…
.. i czasem dają sie zawiązać na kokardki
..
Też.. 😆
Np glizda!: )))
Też
Dzie jest Skowronek i dlaczego w wytrzeźwiałce!!??
Cześć Senatorze:-))Jutro Wielki Bal Sylwestrowy,zatem wszystkie skowronki układają piórka dla wszelkiego rodzaju niechlujów.Gdzie się podział dawny szyk ? Nieogolony niechluj,założy muszkę na gumce i rżnie eleganta.Fryzury,już nie te opadające na ramiona,ale takie jak na filmie :Ogniem i mieczem.Na srodku łba jakaś wiewióra,a po bokach łyse kolano.Wolne,odsłonięte części ciała wypełnione są różnymi graffiti,które coraz bardziej zbliżaja męską płeć do ryżych elegantów z Sumatry.Myślałem,że ta moda dotyczy tylko chłopów,ależ gdzie!!!Kobiety pozazdrościły i niektóre też haftują sobie wdzięki,nie tam gdzie trzeba. Cholera rozgadałem się,a tu trzeba szukać muszki,jeszcze w ubiegłym roku była !!!
Witaj Maxiu…. najwyraźniej jestem estetycznie zapóźniona, bo to graffiti na skórze na ogół wywołuje mi odruch wymiotny 🙁
Witam 🙂 Ja chyba też jestem estetycznie zapóźniona, bo mam podobne odruchy. Wcale mi się to nie podoba. Za moich młodych czasów tylko więźniowie coś takiego mieli. Teraz to jest w modzie u wszystkich…
Tylko nie wiewióra, nie wiewióra!! Szlachcic golony był w czub, a kozak w oseładec!!
Irokezów nie znano!: ))
Zgoda,ale szlachcic nie był wyhaftowanym dziwolągiem.
Maxiu, tatuaże Ci się nie podobają??: )
… tego nie wiedzą i najstarsi górale 🙂
Witaj Wiedżminko:-))Masz rację,bo to zaden artyzm,a zwykła brzydota. W ubiegłym tygodniu odwiedziłem Przychodnię (zabrakło mi leków)i zaczepił mnie pewien facet,z pytaniem ,czy ja go poznaję.Przyjrzałem się,poszperałem w pamięci i powiedziałem:Panie Janku,ja pamiętam pana jako eleganckiego męższczyznę,a w tej chwili widzę nieogolonego łachmytę,który nie wiem czemu wyhaftowany jest jak rasowy Pigmej.Myślisz,że się obraził ? Próbował wyjaśnić,że idzie z duchem czasu.Niech idzie.Ja wolę swoje zacofanie.
Też jestem zacofany i niech tak zostanie! 🙂
I nie chcesz ani jednego, ani jedniusieńkiego drobnego wzorku??
Niech żyją zacofani!!! Też nie lubię „nowoczesności” w postaci wyhaftowanych 🙄
moje futro samo się układa w piękne i szlachetne wzory – po co mi farbki?

Może choć na pięcie??
Napięcie mam w gniazdku 🙂
Mam dokładnie takie samo zdanie. Bo jak taki haft zbrzydnie, nie da się tak łatwo go pozbyć. Wolałabym chyba mieć pryszcze, niż takie malowidło. Czasami widuję takich „wytapetowanych”, że dosłownie nie widać czystej skóry, wszędzie malunki
I takie coś uważa, że ślicznie wygląda? Obrzydlistwo!!!
Są gusty i guściska 🙄
Witam
Piękne i bardzo wdzięczne te opowieści z gór. A w Chabówce sie wykoleił pociąg, ale nikomu nic sie nie stałao.
Pamietam podróż zimą pociągiem parowym na trasie Chabówka Limanowa. W jakimś 1985-86 roku. Jechało sie grzbietem, po obu stronach doliny, a Tymbark najładniejszy.
Witaj. Lukrecjo.
To były czasy! Nic nie zastąpi starych parowozów.
Przy odpowiedniej pogodzie, na pewno.
Gdy jeszcze były parowozy, jeździłam do Szklarskiej Poręby do wujka. Bardzo lubiłam jechać nocą i obserwować jak za lokomotywą sypią się iskry…To były czasy…
Prawie całe życie mieszkałam przy torach. Pociągi, to była nasza codzienność 🙂 Pamiętam jak jedna ciotka została u nas na noc i rano narzekała, że nie mogła spać przez te pociągi. Ciągle jej stukały i wyły
My tego nie słyszeliśmy 
Do wszystkiego można przywyknąć. Ruski ponoć mawiali: prywykniem, a jak nie prywykniem, to podechniem.
Tak jak tutaj przyzwyczaiłam się do samolotów. Przez 10 lat do pasów startowych miałam z 15 minut na piechotę
Jedna ze ścieżek do lądowania prowadziła nad naszym domem, przez ogródek. Huk był nieprzeciętny. W ogródku nie dało się rozmawiać przez telefon, bo nic nie było słychać. A jak startowały samoloty transportowe, to wzdłuż ulicy, w samochodach włączały się alarmy…
Też fakt, że okna były jakieś specjalistyczne i nie przepuszczały za dużo dźwięków. Chyba tylko dzięki temu mogliśmy w nocy spać
Bolesław Prus swego czasu odwiedził Kraków i spędził tu kilka dni. Wrócił niezadowolony, pytany o wrażenia odparł, że miasto, owszem, ładne, ale się nie wyspał, Spać się nie dało, bo co godzinę jakiś wariat grał na trąbce!

Teraz z powodu oszczędzania czasu radio już nie transmituje hejnału na cztery strony, poprzedzielanego stukotem kroków hejnalisty. Uważam, że powinni też zredukować dwanaście uderzeń zegara. Wystarczy jedno. Będzie oszczędniej 🙂
Oszczędzają czas, żeby go było więcej na reklamy. Ludzie powinni zbojkotować to radio.
Abonamentu nie chcą płacić. Zresztą to i tak by nie pomogło.
A tak przy okazji – w sprawach organizacyjnych – czy ktoś wie, czy Skowroneczek wystąpi jutro z Orędziem Noworocznym? Nie podpuszczam, ale to rola Gospodyni…
Nic o niczym nie wiem. Listonosza posłałem, aliści jakoś go z powrotem nie widać: (
Pije 😀
Tetryku Kochany, może tym razem Senator przejmie pałeczkę?? Hę?
😀
Władza Waszej Wysokości obejmuje także prawo wskazania zastępcy…

Może jednak Ty, co??
No ładnie. W ostatniej chwili jak zwykle wszystko na mnie: (((
Przepraszam, zapomniałam się przywitać, zatem witam Wszystkich 🙂
Szampany się już chłodzą?? 😀
Dobranoc 😉
Dobranoc.. 🙂
Dobranoc ? No to dobranoc.
Zapalać czy nie zapalać….. oto jest pytanie
Jak nie już, to za chwilę…
Dobranoc….

Dzień dobry 🙂 No to zaczyna się ostatni dzień w tym roku
Dzień dobry 😀 .. ..Mija dla nas dniem szczęśliwym,
w którym znów jesteśmy razem.
Nieraz nam smutek niósł,
Nieraz nam radość niósł….. 🙂
Chciałam zauważyć Szefie, że cosik w kokpicie się zmieniło i nie mogę piosenki w nowym Wpisie zamieścić
Un bez przerwy coś kombinuje, jakiejści nowości wtyka. Jeszcze doczeka chwili, że se z tej namiętności do zmian cosik niechcący sam w …. w pupę wetknie!: (((
I dopiero będzie wrzask!!: )
Dzień dobry: )))
Dzień dobry ! 🙂 Bąbelki będą, czy się nie uda ?:)
Dziędobry 😀 U mnie bąbelków nie będzie, bo nie zwyczajnam pić do lusterka. Minie północ, uciszy się na ulicach strzelanina, to idę w pióra.
Dzień dobry!: )))
A ja schlam się w drebiezgi i pójdę komu w pysk dać! O!!
… już to widzę oczami duszy, Senatorze! 🙂 tak jaki i to, że pójdę na ludycznego Sylwestra na Jasnych Błoniach….
…
Tak „na niby”?: ))
nawet nie ” na niby”…. oba projekty są z gatunku SF.:)
Hmmmm, czyżby nie było w Tobie nic z Hobbita?? No, śmiało – „tam i z powrotem”: ))))
Dzień dobry: )))
W tym statku kosmicznym??
– Houston, Houston! Mamy kłopoty!!: (((
Witaj ! ” na kłopoty Bednarski” ?:)
Otóż to!!: )))
Wyobrażam sobie, jak Senator się schla



I idzie komuś obić mordę
Już to widzę
: ) Oczami duszy, sięgnąwszy pamięcią w mroki dziejów, słabiutko sobie przypominam, że cosik takiego chyba mi się kiedyś przydarzyło. Ale to dawno było i nieprawda!!: )))
Na pewno już wyrosłeś z tych majtek…
To byli slipy! Tera nosze bokserki!!

Nooo… człowiek z wiekiem coraz więcej chciałby zakryć
?? Tak mam więcej luzu!!: ))))
A gdyby tak – no, gdyby Skowronek skrewiła i nie dała rady pokonać nowych zasieków wzniesionych przez Tetryka i została się nam ino spalona ziemia – zrobić eksperyment? Wiem, że to może się źle skończyć, bo sami mistrzowie internetu przy klawiaturach tu siedzą, no ale gdyby??
Puśćmy wodze fantazji i przyjmijmy, że w edycję każdy (?) wejść potrafi! No to zróbmy składankę – niech każdy doda coś od siebie! Tetryk, jak to sobie przypominam, mgliście dawał do zrozumienia, że poezyją w wolnych chwilach się para, Bożenka też, ja tam jakiś kawałek wspomnień jeszcze znajdę, Wiedźminka nas delicjami KIG lub jakiej innej panny Kossakówny uraczy, w to wlepi się gdzieniegdzie jaki obrazek, Skowronek (uparta bestyja!) jakowąś piosenkę wplecie i zrobi się nam z tego silva rerum, inaczej pysznym zwane bigosem! Może nawet i groch z kapustą nam wyjdzie??: ))
Czekam na propozycje i kontrpropozycje!
Dyskurs otwarty!
Nie mam zdania, ale jeśli, to spróbuję się dostosować. Z naciskiem na „spróbuję”, bo mistrzynią klawiatury nie jestem
No! Pierwsze koty za płoty!
Zapraszam na mój blog, może ściągnąć coś z tego?
A kombinuj, kombinuj!
Ja tera tyż koncepcyjnie dumam!: ))
A dumaj, dumaj! Niech i inni się przyłączą do tego dumania 🙂
Zniknęli jako sen jaki złoty,a później powszechne zdumienie głos im odbierze!: )))
Tak to jest zwykle, powiedzmy szczerze
nie każdy do pracy chętnie się bierze
Ni mo rady, cza za pysk!!
Startujemy koło 15. Tytuł damy nowatorski „Do Siego Roku” i będzie co Bóg da.
Albo i nie da: ((
Dzień 🙂
Pomysł mi się podoba, ciekawam efektu. Będę podglądać. 😆
Będziesz brać czynny udział!!! Zrozumiano!!!
???
Ot babski ród jabłka kradnący, no!!!: ))
Dzień dobry. Już jestem z powrotem. O ile zazwyczaj okres między Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem polega na mniej lub bardziej leniwym dogryzaniu resztek świątecznych i szykowaniu się na Sylwestra, o tyle muszę powiedzieć, że w tym roku jest dość pracowity, złapałem się nawet na pomrukiwaniu, że gdyby nie te Święta, tobym się z tym i owym szybciej wyrobił.
Informuję w każdym razie, że bratanica jest ochrzczona i coraz większa, sądzę, że syta wrażeń również, bo w sumie osób było kilkadzieścia na chrzcinach. A ja już w Gdyni z powrotem.
Chwilę mi zajęło przeczytanie komentarzy, przy mężu pierniku jako efekcie miodowego miesiąca uśmiałem się jak norka 🙂
Co do koncepcji wspólnego orędzia, jestem za, tylko dwie sprawy, jakby to miało wyglądać? Na zasadzie życzeń, podsumowań, impresji, ekspresji? I druga sprawa, kiedy byśmy mieli nad tym popracować? Tak żeby każdy miał szansę dołożyć coś od siebie?
Aha, skoro „startujemy koło 15:00”, to druga sprawa nieaktualna oczywiście!
To sobie tak wyobrażam – dajemy tytuł nowej wycieraczce, a później każdy tam na nią włazi i lepi coś od siebie!
Tak chyba się da? Technicznie, oczywiście!?
Nie wiem jak to ma wyglądać technicznie i czy tak się da.Czy można dopisać coś do wycieraczki zaczętej przez kogoś innego? Czy tylko w formie komentarza?
Hej, chyba każdy zalogowany autor z czerwonym pomponem może wcisnąć zielone „Edit” pod tekstem i dopisać? Bylebyśmy tylko nie robili tego naraz, bo WordPress zgłupieje, jak sądzę, i tym, kto kiedy pisze, można zarządzać w komentarzach, tak myślę.
Rzeczywiście, tak się da.
No!!
Pięterko zacząłem, ale ledwiem stropowe belki położył. Roboty tam jeszcze huk, nim szampana na nim przyjdzie otworzyć: )))