« Kacper Bekiesz Oda do jesieni »

Charles Baudelaire „Zwłoki”

Czy pomnisz, moja luba, cośmy to widzieli
W ów letni ranek tak strojny w promienie?
Na zakręcie drożyny trup się ścieli;
A łożem jemu żwir i kamienie.
Nogi wznosząc do góry, jak w rozpusty szale,
Ziejące jadem to ścierwo gorące
Otwierało cynicznie i niby niedbale
Brzuch swój, skąd biły wyziewy trujące.
Słońce ciskało żarem na ową zgniliznę,
Jakby w płomieniach zgotować ją chciało
I naturze dać stokroć zwiększoną spuściznę
Materii niegdyś włożonej w to ciało.
Niebo patrzało w szkielet, co z ciała wyzierał,
Jak na rozkwitły kwiat w słońca promieniu;
Smród zasię tak cuchnący stamtąd się wydzierał,
Żeś się zachwiała jakoby w zemdleniu.
Roje much nad tym brzuchem brzęczały zmurszałym,
Skąd wylegały wciąż czarne gromady
Robactwa płynącego potokiem zgęstniałym
Wzdłuż tych żyjących łachmanów szkarady.
Wszystko to się jak fala pięło, zstępowało
Lub się miotało iskrzące od słońca,
Rzekłbyś, że tchnieniem wiatru nadęte to ciało
Ożyło znowu mnożąc się bez końca.
I muzyka płynęła jakaś stamtąd gwarna,
Jak wiatr szumiący pośród liści drzewa
Lub jak ruchem rytmicznym kołysane ziarna,
Które rolnik w przetaku swym przesiewa.
Formy się rozpływały, były jak sen mglisty,
Jak na sztaludze w pracowni malarza
Szkic jeszcze nie skończony, by pamięć artysty
Niepewna z trudem tylko go odtwarza.
Za skałami ukrytej, niespokojnej suki
Wzrok w nas utkwiony spoglądał straszliwie,
Bo czekała tej chwili, kiedy cielska sztuki,
Rzucone teraz, znów pochwyci chciwie.
– A jednak będziesz do tej ohydy ponurej
I ty podobna i pełna zarazy,
O gwiazdo oczu moich, słońce mej natury,
Kochanie moje, Aniele bez zmazy!
Zaprawdę będziesz taką, o wdzięków królowo,
Gdy już ostatnie wziąwszy sakramenta,
Pod bujnym legniesz kwieciem i trawą grobową,
By gnić, gdzie kości kryje ziemia święta.
Mów natenczas robactwu, moja piękna, blada,
Gdy pocałunki będzie wyżerać ci w grobie,
Że ja miłości mojej, która się rozkłada,
Treść i kształt boski wiernie chowam w sobie!

 

169 komentarzy

  1. misiekpancerny pisze:

    Non omnis moriar ! Chyba 🙂

    • misiekpancerny pisze:

      Baudelaire to mój drugi po Blake`u ulubiony poeta i nie chodzi tylko o moje upodobania do poezji turpistycznej, ale ten facet był prawdziwym mistrzem ubierania w słowa zdarzeń sytuacyjnych, to mistrz nad mistrze, ten opis padliny jest naprawdę piękny w swej ohydzie. Dobrej nocy .

  2. Bożena pisze:

    Dzień dobry 🙂 Dobrze, że ten wiersz przeczytałam rano a nie o północy, bo nie mogłabym chyba usnąć. A jakby mi się to w końcu udało, to miałabym koszmarne sny… Afraid

  3. Incitatus pisze:

    Dzień dobry: )))
    I dzie te słowiki i róże?? Distort

  4. Bożena pisze:

    Witaj Senatorze 🙂 Chcesz słowika, to proszę

  5. Bożena pisze:

    No i jeszcze róże dla Ciebie Rose Rose Rose

  6. Wiedźma pisze:

    Dzień dobry ! Błeee, wyznanie miłosne godne mistrza słowa…. Chyba wstrząsające.

  7. Incitatus pisze:

    Jakoś mi się skojarzyło!

  8. Bożena pisze:

    – A jednak będziesz do tej ohydy ponurej
    I ty podobna i pełna zarazy, 🙁 Co za miłe przypomnienie…
    Mad

  9. Bożena pisze:

    Misiaczek jest niezawodny… Przedstawia nam swego ulubionego poetę z jego miłymi upodobaniami Wink

  10. misiekpancerny pisze:

    Dzień dobry 🙂 Wspaniały poranek, słowiki śpiewają, róże pachną, podlane gnojówką, żyć nie umierać Wink

  11. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Pamiętam, jak omawialiśmy ten wiersz na polskim! Ech, to były czasy, trzecia klasa liceum (tego czteroletniego), taka burzliwa, tyle się działo!

    • Incitatus pisze:

      Witaj. Wszyscy wpadli w zachwyt, czy niektórzy jednak lekko zbledli??

      • Wiedźma pisze:

        … paw zbielał dokumentnie i patrz… jeszcze piękniejszy ! Delighted

        • Incitatus pisze:

          To troszkę świrnięte ptaki!: )

          • misiekpancerny pisze:

            A drą dzioba zarazy 🙂

          • Wiedźma pisze:

            Bardziej niż ludzie ? Wink1

            • Incitatus pisze:

              O nie, ludziom nic nie dorówna! Ale pawie potrafią zachowywać się bezdennie głupio. Sam widziałem jak jeden taki wielki z pół godziny starał się wzlecieć by trafić na dosyć nisko rosnącą gałąź i – jako że lotnik z niego żaden – spadał na zbity łeb, a kilka innych ustawiło się akurat w miejscu gdzie za każdym razem walił się jak kloc na ziemię! Na grzbietach im lądował, ale zaraz się zbierał i start apiat’ od nowa!: ) Brak instynktu samozachowawczego?

              • Quackie pisze:

                Kiedyś w Turcji nie potrafiliśmy namierzyć pawi, które gdzieś-tam na terenie hotelu były, bo tego wrzasku się nie da z niczym pomylić – i okazało się, że właśnie siedziały dość wysoko na drzewach. Ponoć ze względu na koty – więc może nie taki to znowu brak instynktu?

                • Incitatus pisze:

                  Bo one, w gruncie rzeczy, są ptakami latającymi i na drzewa potrafią się wtarabanić. Ten akurat był potężnie zainteresowany gałęzią tak na oko z półtora metra nad ziemią i na nią starał się trafić!
                  Dobrze latają te dzikie, z hodowlanymi gorzej. Kaczki – masz najprostszy przykład!

                • Quackie pisze:

                  Aha, a przecież i warszawskie, łazienkowskie pawie lubią polecieć wzwyż – jak ostatnio byliśmy, polatywały właśnie na drzewa w tym teatrze na wodzie i darły dzioby tak, jakby to był jakiś konkurs (a może i był – na zasadzie piania kogutów, który głośniej?). Aż ludzie naokoło zaczęli snuć teorie „Patrz pan, wlazł tak wysoko i na pewno teraz nie może zejść, to dzioba drze. Trzeba będzie straż pożarną z drabiną wołać, żeby go zdjęła.” Swoją drogą w Łazienkach parkowe niby bardziej hodowlane, a fruwają jak złoto!

              • Wiedźma pisze:

                ..zbyt piękne, żeby były mądre ? Happy-Grin .

      • Quackie pisze:

        Niektóre dziewczyny zbladły nielekko. Ale nie wszystkie.

    • Wiedźma pisze:

      Hop, hop Kwaku, nie zanurzaj się we wspomnieniach czasów chmurnych i durnych Buziak

      • Incitatus pisze:

        I nizinnych!: )

        • Quackie pisze:

          Chyba górskich! Góry Świętokrzyskie nie są najwyższe, ale jednak są to oficjalnie uznane góry, a liceum kończyłem bądź co bądź w Kielcach! 😉

          • Incitatus pisze:

            Uuuu!! Kraina latających scyzoryków!: )

            • Quackie pisze:

              Tak mówią, ale ja przez 15 lat najgroźniejsze (w sensie wielkości i naostrzenia) noże widziałem u harcerzy 😀

              • Incitatus pisze:

                Mój wędkarski „Cormoran” ma ostrze długości 30 cm, dziś już takiego nie kupisz – okładziny rękojeści z brzozy karelskiej! Mistrz kamienia szlifierskiego, do którego dostarczyłem go dla naostrzenia, patrzył na mnie dziwnym wzrokiem.
                Swoją drogą naostrzyć to on go na brzytwę naostrzył, ale cały chrom z klingi zdarł!: (( I ze srebrnego nóż się zrobił siny!: (

                • Quackie pisze:

                  Ja już nie noszę noża, kiedyś po Kielcach wieczorową porą się zdarzało, ale nigdy nie miałem nawet okazji wyciągnąć. Teraz to nawet nie mam powodu – na ryby nie chodzę, na grzyby i jagody nóż niepotrzebny. Natomiast Najjunior jak najbardziej nosi na zbiórki i inne rajdy finkę całkiem zacną, chociaż nie potrafiłbym określić, z czego rękojeść.

                • Incitatus pisze:

                  Są świetne finki, typowe finki, bo jak wiesz ten nóż ma nazwę od narodowości co jego kształt upowszechniła. Muszę jedynie poszukać nazwy firmy co je robi!

      • Quackie pisze:

        No, już jestem z powrotem (z tamtych czasów) 😉

  12. Wiedźma pisze:

    Idę sobie w siną dal…. ale wrócę jak zły szeląg Delicious

  13. Wiedźma pisze:

    A tu, trochę mniej turpistyczny Leśmian :

  14. Incitatus pisze:

    Quackie, dawaj z tymi pawiami tutaj, bo tam wyżej już dobiliśmy znowu do ściany!
    Jedne latają, inne nie. Jedne drą dzioby, że można kota dostać, a są i takie, które jedynie cicho poskrzekują. Nie ma jednego strychulca pod który wszystkie osobniki ustawisz.
    Znasz pantarki?

    No! Moja babka trzymała kilka do ozdoby ogrodu, widać o pawie w tamtych latach było trudno. Pantarka niby ma w razie niebezpieczeństwa spierniczać na piechotę, a te nasze latały całkiem nieźle!
    Jakieś takie nietypowe.
    A koguciki kurek liliputek za żadne skarby nie chciały się bić, choć powinny! Pokojowo nastawione takie widać były: ))

  15. Incitatus pisze:

    Teraz ja lecę, jako ten paw!: (
    Wrócę to się odezwę!: )

  16. Quackie pisze:

    To ja też na trochę wybywam

  17. lukrecja pisze:

    Dzień dobry Wszystkim
    Klimacik wierzyka przywołwł wspomnienie „Prześlicznej Maud”
    http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pl.wikisource.org/wiki/Prze%C5%9Bliczna_Maud

    • Quackie pisze:

      Prześliczne, zaiste. Formalnie trochę w klimacie „Ody do Stephena Dowlinga Botsa” Twaina 😉

      • Bożena pisze:

        Coś strasznego! Od rana trupy i zgnilizna trupia No!No!
        Toż to do pierwszego listopada jeszcze dwa tygodnie!!!

      • lukrecja pisze:

        Może to była taka wizja artystyczna i trochę podkoloryzował?
        W końcu Salvatore Dali też malował śliczne obrazki.

      • misiekpancerny pisze:

        Co mi z kolei nasuwa kolejny wiersz 🙂
        „Amor i czaszka” Baudelaire Charles

        Na czaszkę ludzkości wsiadłszy
        Anioł rozparty,
        Profan, jak z tronu z niej patrzy
        I stroi żarty.

        Dmucha rój baniek skrzydlaty,
        Każda lot bierze,
        Jakby ścigała gdzieś światy,
        W sinym eterze.

        Wątły, świecący glob fruwa,
        Chyżymi loty,
        Pęka – i tchnienie wypluwa,
        Niby sen słoty.

        Za każdą bańką głos czaszki
        Słyszę, jak jęczy:
        I kiedyż koniec igraszki
        Dzikiej, szaleńczej?

        Bo to, co ciskasz w przestworze,
        Tak lekko, śmiało,
        To mózg mój, zbójco, potworze,
        Krew ma i ciało!

        • Quackie pisze:

          Taa, a niektórzy myślą, że horrory to się zaczęły w II połowie XX w., wraz z rozwojem sztuki filmowej. Albo od Lovecrafta.

          • misiekpancerny pisze:

            Wszystkie dramaty Szekspira, to jeden wielki krwawy horror 🙂

            • Quackie pisze:

              Ot, co – teatr okrucieństwa, oczywiście. Jeżeli alternatywą jest szczucie byków psami?

            • Jasmine pisze:

              Mówią, że Szekspir nie pisał tego wszystkiego sam, że większość wyrobnicy jako ON, pod Jego nazwiskiem.

              • misiekpancerny pisze:

                Tak mówią Jasminko, ale jeśli nawet tak było, to wyjątkowo dobrze się spisali, wszystkie są równie krwiste, okrutne i trup ściele się gęsto .

              • Quackie pisze:

                Mam doskonałą książkę na ten temat, niestety po angielsku – „Contested Will”, co jest grą słów – chodzi o testament Szekspira, ale zarazem jego imię 🙂 a książkę czyta się jak niezły kryminał. Nie wiedziałem, że mnóstwo całkiem poważnych ludzi wierzyło w to, że autorem sztuk przypisywanych Szekspirowi są inni ludzie, nawet niekoniecznie wyrobnicy.

  18. Quackie pisze:

    Dzień dobry ponownie. Już jestem, poobijany nieco. Byłem się wyrowerować i na stromym zjeździe, na środku jezdni wykonałem numer, przed którym sam przestrzegałem Juniorów – mianowicie zapomniałem, który hamulec jest pod którą dłonią i zahamowałem gwałtownie przodem 🙁 Mam nadzieję, że nic nie złamałem, wątpliwości mam tylko co do prawej dłoni, ale jeżeli piszę tak, jak widać, to chyba nic jej (bardzo poważnego) nie jest.

    Distort

    • Bożena pisze:

      Oby!!! Nie napiszę „jak było można…” bo sam się ukarałeś Sad

    • Jasmine pisze:

      Witaj Quackie. 🙂
      Też mam nadzieję, że nic poważniejszego się nie stało. Dawno temu siostrzeniec też zapomniał, walnął głową w kamień i wylądował w szpitalu. 🙁 Uważaj nie tylko na rodzinę, ale też na siebie. :):*

      • Quackie pisze:

        No nie wiem, na razie jestem nasmarowany w potłuczonych miejscach różnymi leczniczymi maściami i żelami, na kolano i prawą dłoń dałem opaski elastyczne, na razie idzie wytrzymać.

        • Jasmine pisze:

          Może jednak, duży jesteś, sam zadecyduj, trzeba by było udać się do dochtora. ❓ Da się wytrzymać nie brzmi zbyt pocieszająco. Sama tego tekstu używam, więc wiem jak jest. 🙁 Mimo to wolałabym sie upewnić, że to TYLKO i samo przejdzie.

          • misiekpancerny pisze:

            Otóż to, nawet nie musisz mieć nic złamanego, ale częste są nadpęknięcia kości, zrasta się samo, ale potem rwie przy zmianie pogody, jak nie masz pewności to rentgen nie zawadzi .

            • Bożena pisze:

              Może być też odbicie, a to też jest bolesne. 🙁

              • Quackie pisze:

                Straszne rzeczy opowiadacie. Nie mam zbyt dobrych skojarzeń ze służbą zdrowia, więc zanim się ewentualnie zdecyduję, to muszę się dobrze namyślić.

                Worry

                • Wiedźma pisze:

                  Myślę, że warto prześwietlić te obolałości …. kolano jest szczególnie wrażliwe a prawa rączka też przydatna. Mam nadzieję, że nie ma opuchlizny ?

                • Jasmine pisze:

                  Byle nie za długo się namyślaj, Quackie…
                  Z całego serca życzę Ci, żeby to było TYLKO. 🙂

                • Quackie pisze:

                  Na kolanie jest lekka opuchlizna i siniak, ale jeżeli mogę chodzić prawie nie kulejąc… A dłoń nie jest w ogóle spuchnięta, tylko strzyka.

  19. Jasmine pisze:

    Dzień dobry 🙂

    Skorzystam z okazji, że nikogo nie ma i się przywitam. 🙂
    Dobrze, że wiersza nie przeczytałam przed snem, bo o tej porze nie robi już na mnie wielkiego wrażenia, w temacie pawia. 😆

    Baudelaire`a lubię,dziękuję za przypomnienie, Miśku. 🙂

    Ciekawe co tak przeraża w tych strofach. Wiadomo przecież co się dzieje z „pojemnikiem na duszę” po śmierci.
    Człowiek wierzący w życie pozagrobowe wie przecież, że prochem jest i w proch się obróci. Ateista też nie powinien się przejmować tym, co z jego ciałem po śmierci się stanie.

    Reakcja czytaczy, w tym moja, to znak, że więcej w nas pogan niż chrześcijan i ateistów. 🙂

    Co prawda nie chciałabym być adresatką tego wiersza. 😆

    O białych pawiach nawet nie słyszałam wcześniej. Znowu, dzięki Wam, mam pewność, że nieco mądrzejsza umrę. 🙂

    Do popotem, bo padam na twarz, bardzo zmęczona jestem, prawie nie kontaktuję. 🙂

    Bye

    • misiekpancerny pisze:

      No wreszcie ktoś mnie przytulił zamiast pawie rzucać i strugać rysie zatykając oczy ze wstrętem

      • Jasmine pisze:

        Pod tym względem możesz zawsze na mnie liczyć, Miśku. In Love
        Coś mi się wydaje, że prezentujemy podobny poziom wrażliwości. 🙂

        • Bożena pisze:

          A może niewrażliwości? Bo jak sobie wspomnę te „dzieła”, to brrrrr

          • Jasmine pisze:

            Jeśli chowanie głowy w piasek nazwiemy wrażliwością, czego nie chcę widzieć, wiedzieć, tego nie ma, to masz rację, Bożenko. 🙂
            Jestem niewrażliwa. 🙂

            Dziękuję Bożenko. :):* Mówią, że jestem nadwrażliwa a to nieprawda. Ulżyło mi 😆

            • Bożena pisze:

              Nie mówię o chowaniu głowy w piasek, ale by to rozgrzebywać i opisywać w literaturze, wydaje mi się lekką przesadą. To tak, jakby ktoś się chciał delektować cierpieniem i śmiercią 🙄

              • Jasmine pisze:

                Cierpienie i śmierć jest nieodłączną częścią życia. Delektować się się tym ❓ O tym nie ma w tym przypadku mowy.
                Nie myślisz o tym, nie mówisz, to tego nie ma ❓ Jeśli tego chcesz, masz do tego prawo. Ale nie oceniaj, nie osądzaj. Wrażliwsza jesteś niż Misiek ❓ Mówię w swoim imieniu tylko. Nie sądzę.

                • Bożena pisze:

                  Każdy ma inne pojęcie wrażliwości. Nikogo nie osądzam, ale mówię otwarcie, że mnie nie bawi temat zgnilizny po śmierci. Dlatego żeby nie zgnić, wydałam dyspozycję żeby mnie skremować tak jak moją mamę i męża. Śmierci się nie boję, bo to naturalna kolej rzeczy. Wiem, że przyjdzie nie wcześniej to później i to jest zrozumiałe. Na pewno przyjdzie po mnie wcześniej niż po Ciebie Jaśminko, bo jesteś jeszcze młoda, a ja już dobiegam do mety.
                  Niepotrzebnie wciągnęłam się do tego tematu. Przepraszam, ale każdy ma prawo do własnego zdania i ja je właśnie wyraziłam.

                • Wiedźma pisze:

                  Jaśminko….. ” nie oceniaj, nie osądzaj „… powinno się odnosić do wszystkich z Miśkiem włącznie, prawda ?
                  Jakos jeszcze nie zapomniałam szarży na MPJ….. Dość dziwnie brzmi Twoje pouczanie Bożenki….

                • misiekpancerny pisze:

                  Zważając na Wasze poczucie wrażliwości, daję słowo, że to się więcej nie powtórzy, będę łykał Wasz lukrowany miód i przestanę być sobą, teraz ok.?

              • Wiedźma pisze:

                Nie, nie ok.

      • Jasmine pisze:

        Obok tematu. Skojarzyło mi się z ludowym, pogańskim katolicyzmem, chyba to nam, w większości, w duszy gra, tym związanym z RM, przede wszystkim.
        Jakiś czas temu zmarł mój niedoszły mąż. Jego mama pytała mnie czy włożyć Mu do trumny grzebień i pieniądze. Odpowiedziałam, że tak, nie dlatego, że sama tak uważałam, żeby… wiadomo.

        W zetknięciu z tak zwanym życiem wiersze Baudelaire`a to detal, miód malina. Nie ma powodu żeby się bulwersować. Samo życie, że o śmierci ❓ , tym bardziej.

        PS: Wolę na co dzień o tym nie myśleć, jak większość mam zamiar żyć wiecznie i mnie, o nie ❗ robaki nie zjedzą. 😆

        • Incitatus pisze:

          Przepraszam, że pytam, ale kto pyta ten ponoć nie błądzi – po jaki…..hmmm,…. karabin…..nieboszczykowi grzebień i pieniądze i to akurat w trumnie??

          • Jasmine pisze:

            Nie przepraszaj, Senatorze. 🙂
            To tak zwany katolicyzm ludowy,bardzo popularny w Polsce, pomieszanie chrześcijaństwa z pogaństwem. Podobno po to, żeby nieboszczyk nie chodził w zaświatach rozczochrany i miał przy sobie pieniądze, żeby mógł sobie kupić wszystko, czego będzie tamże potrzebował.
            Wtedy spotkałam się z czymś takim po raz pierwszy. Byłam w lekkim szoku. Zrozumiałe, chyba, że…

            Śmiem twierdzić, że Ty też nie odważyłbyś się wtedy powiedzieć zrozpaczonej matce co na ten temat myślisz. Ja się nie zdobyłam, nie żałuję.

  20. Jasmine pisze:

    A chciałam Was dziś poczęstować domowej roboty winem, coby radośnie było…

    Nic to, może jutro się uda. Dziś się pożegnam, coby nie narozrabiać za bardzo. Starzeję się, niedawno 3 godziny snu to byłby aż nadmiar, dziś… doczołgać się muszę do nocy jakoś, żeby nie obudzić się w środku nocy. 🙂

    • Quackie pisze:

      Wino, powiadasz? To tak do obiadku? 😉 Aż mi się przypomniał a propos „doczołgać się muszę do nocy” stary wojskowy dowcip o czasoprzestrzeni.

      • Jasmine pisze:

        Opowiedz ten dowcip, bo chyba nie znam. 🙂

        PS: Wino jest pyszne, niestety, nie mogę zbyt wiele wypić, bo padnę. 🙂
        Chętnie się podzielę. 🙂

        Następne wino będzie tylko z winogron. Nie mamy własnych, ale widocznie obrodziły, bo tak nas nimi obdarowano, że nie byliśmy ich w stanie wszystkich zjeść, czy też w inny sposób zagospodarować. Pozostało kupić jeszcze jeden baniak. Ciekawe czy będzie równie smaczne. 🙂 Mam nadzieję, ze tak. 🙂

  21. Bożena pisze:

    A ja na przekór temu cmentarnemu tematowi…

  22. Incitatus pisze:

    Padam! Mam dosyć. Senatorową jeszcze tylko poślę po orchidee!: (( Tired

  23. Jasmine pisze:

    Spać mi się chce. Tears
    O 18-ej półfinał KMŚ. Muszę doczekać.. 🙂

  24. Jasmine pisze:

    Drabinka się skończyła, więc tu.

    Bożenko, potrzebnie się „wcięłaś”. Nie żałuj, Ty i ja, obie mamy prawo do wypowiedzi na dowolny temat. I dobrze. Dzięki temu lepiej się poznajemy.
    Nie gniewaj się na mnie, proszę i uśmiechnij się do mnie. 🙂

  25. Jasmine pisze:

    Nic to, muszę się położyć i chociaż trochę pospać.

    Nikogo nie miałam zamiaru zranić. TYLKO rozmawiamy przecież, wymieniając myśli, poglądy, coby się lepiej poznać i nie tylko. Spojrzenie z drugiej strony jest bezcenne, jeśli chce się posłuchać. Prawda ❓

    Na wszelki, do jutra Kochani. 🙂

  26. Alla pisze:

    Dzień dobry… Jeszcze :)? Rzeknę wzorem Misiaka; nie moje klimaty 😀
    Kwiaty zła…:)

  27. Quackie pisze:

    No ale że jak? Tak nic a nic?

  28. Tetryk56 pisze:

    Witajcie! Znów późno, niestety…
    Co do tematu wiodącego: wiersz mi się nie podoba. Ale nie ze względu na tematykę, ale na warsztat; z tym że nie wiem do kogo mieć pretensje: do Baudelair’a czy do tłumacza? (Miśku, kto jest tłumaczem?)
    Rymy są jako-tako utrzymane, natomiast rytmu wiersz nie trzyma wcale – tego się nie da wydeklamować płynnie; i jeżeli zamierzeniem artysty było wzmaganie obrzydzenia również przez formę, to swój cel osiągnął. Tylko po co?
    Treścią wiersza jest banalna oczywistość: uroda człowieka zależy (dramatycznie!) od skali zarówno geometrycznej jak i czasowej, w jakiej prowadzimy obserwację; jest więc sprawą chwilową i lokalną.
    Postawa poety koresponduje z cytowanym listem Czechowa; w skrócie brzmi to tak:
    „Mój piękny umysł mężczyzny jest w stanie tworzyć wiekopomnną poezję na kanwie nawet paskudztwa – twój jedyny atut – uroda – nie jest nic wartą jako nietrwała”.

    • Bożena pisze:

      Bardzo dobrze to ująłeś Tetryku. Nic dodać nic ująć. Ale może są tacy, którym się to podoba – o gustach się nie dyskutuje ponoć…

    • lukrecja pisze:

      W sumie miał rację. Poemat pozostał, a ona i on są już przerobieni na glebę próchniczną.
      Tu tłumaczenie Jastruna :
      http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/inx.pm.waw.pl/~tp/baudelaire.html

      • Wiedźma pisze:

        Jastrun brzmi inaczej…. choć kto wie, jak brzmi oryginał 🙂

        • misiekpancerny pisze:

          Raz, dwa, trzy, równaj i, raz, dwa, trzy, naprzód !

        • lukrecja pisze:

          Misiek nie zdradził, czyje tłumaczenie nam zaserwował, czy ja nie zauważyłam? Tak czy siak obaj panowie przyłożyli się całym sercem do tłumaczenia.
          Niestety, tylko wierszyki zostają, ciałka zjadły robaczki.

          Idylla maleńka taka:
          Wróbel połyka robaka,
          Wróbla kot dusi niecnota,
          Pies chętnie rozdziera kota,
          Psa wilk z lubością pożera,
          Wilka zadławia pantera.
          Panterę lew rwie na ćwierci,
          Lwa – człowiek; a sam, po śmierci
          Staje się łupem robaka.
          Idylla maleńka taka.

          • misiekpancerny pisze:

            Dzięki Kreciu Happy
            Gdy ci się wszystko znudzi
            spraw sobie aniołka i staruszka
            gra się tak:
            podstawiasz staruszkowi nogę że wyrżnie mordą o bruk
            aniołek spuszcza główkę
            dasz staruszkowi 5 groszy
            aniołek podnosi główkę
            stłuczesz staruszkowi kamieniem okulary
            aniołek spuszcza główkę
            ustąpisz staruszkowi miejsca w tramwaju
            aniołek podnosi główkę
            wylejesz staruszkowi na głowę nocnik
            aniołek spuszcza główkę
            powiesz staruszkowi „szczęść Boże”
            aniołek podnosi główkę
            i tak dalej
            potem idź spać
            przyśni ci się aniołek albo diabełek
            jak aniołek wygrałeś
            jak diabełek przegrałeś
            jak ci się nic nie przyśni
            r e m i s

          • Wiedźma pisze:

            Mniej więcej ten sam czas powstania obu utworów 🙂 Oczywiste, ze nie mówię o Andrzeju Bursie.

        • Tetryk56 pisze:

          Oryginał wygląda tak:
          http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.trigofacile.com/jardins/muses/poemes/charogne.htm
          Szkoda, że nie umiem czytać po francusku 🙁

  29. Alla pisze:

    Małe dzieci mały kłopot.. Duże… Dobranoc:)

  30. Quackie pisze:

    Wiecie, niestety zaczynam odczuwać zmęczenie (nie żeby coś zbytnio strzykało – strzyka całkiem solidnie, ale w normie, nie zbytnio). Dobranoc!

  31. Wiedźma pisze:

    Pora na lampkę ? Już zapaliłam 🙂 Dobranoc.

    • jedna taka pisze:

      Dobry wieeeeczór, spóźniłam się, chorobcia 🙁

      No to zamiast komentarza

      Kiedy odejdę, dłużej nie rozpaczaj,
      Niż będziesz słyszał mosiężny jęk dzwonu,
      Który ostrzega, żem zbiegł z tego świata
      z robactwem marnym dzielić próchno domu.
      Czytając wiersz mój, nie wspominaj ręki,
      która go kreśli; tak bardzo cię kocham,
      Iż wolej obraz wydarłbym z pamięci
      Niż choćby jedną łzę z twojego oka.
      Jeżeli wiersz mój przywiedzie wspomnienia,
      kiedy już w glinę być może związany
      będę, nie próbuj mojego imienia;
      Gnijący, nie chcę być dłużej kochany.
      Świat mógłby bowiem wejrzeć w twoją żałość
      I drwić, i szydzić skoro mnie nie stało.

      Szekspir, Sonet 71
      przekład Jerzy Sito

      Ech, biedy William…

Skomentuj jedna taka Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)