Obiecałam Miralce pięterko o jeziorze Michigan.
Już miałam wybierać zdjęcia do tego tematu, gdy w TVN usłyszałam, że z powodu pożarów w Kalifornii nie żyje już 77 osób, a ponad 1000 uważa się za zaginione. Moje myśli powędrowały więc do Kalifornii.
W 2013 pojechałam do Castro Valley (aglomeracja San Francisco) do pracy – pięciotygodniowe niemowlę, dwuletnia dziewczynka, pies, gotowanie, sprzątanie – takie tam.
Po San Francisco chodziłam z wózkiem z niemowlakiem.

Natomiast do Yosemite udało mi się wyrwać bez dzieci. I tam właśnie widziałam spalone drzewa, które, teraz gdy tak ogromny pożar pustoszy duże obszary Kalifornii, stanęły mi przed oczami.


W niepełny miesiąc po tym, gdy zrobiłam powyższe zdjęcia, wybuchł tam pożar, który zagrażał parkowi narodowemu Yosemite i ogromnym sekwojom, a był taki moment, że obawiano się o największy zbiornik wody pitnej dla San Francisco. Znaczna część parku została zamknięta.
Pod koniec sierpnia 2013 czytałam, że pożary te to jedne z największych w historii Kalifornii. Skopiowałam sobie wtedy artykuł z onet.pl
Zdaniem ekspertów, lata dotkliwej suszy i stałe choć powolne ocieplanie się klimatu będą powodować powtarzanie takich pożarów, które będą coraz potężniejsze.
Ten obecny jest zdecydowanie potężniejszy, to już wiemy…
Miało być pięterko o słonecznej Kalifornii jako odskocznia od zimna za oknem, a wyszło… ekologicznie. Wychodzi na to, że nie ja rządzę, tym co napiszę, tylko pisanie rządzi mną?
Skoro zrobiło się ekologicznie, to zakończę… historycznie.
W drodze z San Francisco do Yosemite dwie Ewy zatrzymały się w Maripozie, gdyż chciały zobaczyć miejsce, o którym Sienkiewicz pisał:
„Byłem tylko jakby przelotem w Maripozie i równie pobieżnie zwiedziłem jej okolice. Byłbym się jednak dłużej zatrzymał i w mieście, i w hrabstwie, gdybym był wiedział, że o kilkanaście mil od miasta żyje w lesie prototyp mego „Latarnika””.
Aby wprowadzić się w nastrój gorączki złota, zwiedziłyśmy kopalnię złota.


Na koniec może jeszcze fragment z „Wspomnienia z Maripozy”
„Póki rzeczka Maripoza przeświecała złocistym dnem, a na brzegach osadzała zielonawe grudki drogiego metalu, roili się tu górnicy amerykańscy, „gambusinos” z Meksyku i kupcy z całego świata. Potem wszystko to wywędrowało. „Złote” miasta są nietrwałe, bo złoto prędzej czy później musi się wyczerpać“
Sekwoje i wspinanie się po skałach mogę pokazać następnym razem, jak zechcecie. Albo? San Francisco i Berkeley.
Albo na odmianę jakiś inny Stan w USA?




Trochę Kalifornii, trochę ekologicznie, trochę historycznie -zapraszam.
Za próbę spełnienia obietnicy bardzo dziękuję

Nie wiem, ale z tego co pamiętam, pożary w Kalifornii są niemal co roku. Najczęściej jakiś baran (przepraszam od razu te miłe zwierzątka) zaprószy ognień, czasami zdarzają się specjalne podpalenia… a że tam dość sucho, to i się pali… setki hektarów lasów, łącznie z domami…
To tak jak z Florydą i wschodnim wybrzeżem, gdzie co roku szaleją różnego rodzaju huragany. Od lipca do listopada… to okres huraganów, cyklonów czy czego tam jeszcze…
To tak jak w Arizonie, gdzie latem temperatura powyżej 40 Celsjusza to norma…. że o „ścieżce tornad” nie wspomnę…
Gdzieś czytałem – ale nie wiem, czy to prawda – że jakieś sto lat temu był w Kalifornii szał na sadzenie australijskich eukaliptusów. Jak już ładnie wyrosły, to okazało się, że ze względu na zawartość substancji oleistych palą się jak zapałki i to przez nie kalifornijskie pożary osiągają takie katastrofalne rozmiary.
Jednak w innych miejscach czytam, że to plotka, a w rzeczywistości to ściema, i to wcale nie eukaliptusy są odpowiedzialne za rozmiary tych pożarów.
Jedno muszę przyznać… od dłuższego czasu marzy mi się wycieczka do Yosemite. Chciałabym zobaczyć te sekwoje. I muszę ze wstydem powiedzieć, że zazdraszczam Ci takich widoków


Słyszałam, że te drzewa są obłędne…
Może kiedyś mi się uda…
Miralko!
Obiecuję SPECJALNIE DLA CIEBIE pokażę parę zdjęć z Yosemite oraz jezioro Michigan.
A inni? Mam nadzieję też obejrzą. Hm Wyspa?
Jezioro Michigan widziałam z wielu stron, a że duże, to i tych stron ma wiele
Chętnie pooglądam jeszcze raz… bo wiesz… ja jestem góral, ale bagienny 
Ale chętnie obejrzę Twoje zdjęcia. Każdy ma inne spojrzenie i każdy fotografuje coś innego 
Yosemite widziałam na zdjęciach naszych znajomych, którzy tam byli. Pamiętam pod jakim byli wrażeniem po wycieczce
Dzień dobry
Zasnęłam w Polsce, obudziłam się w Kalifornii. Chociaż do samolotu nie wsiadałam 
Pięterko ciekawe i pouczające, zwłaszcza dla kogoś takiego jak ja, co nigdy nie byłam w Ameryce i się tam nie wybieram.
Witajcie!
Szedłem kiedyś granicznym szlakiem między Polską a Słowacją, gdy po słowackiej stronie płonął las. Ogień wprawdzie był raczej daleko, a przecinka szeroka (jak to na granicy), ale dymy kłębiące się wokół i znacznie momentami ograniczające widoczność nadawały sytuacji sporo grozy…
Dzień dobry;
i jak Makówko znalazłaś jakiegoś złotego samorodka??
Oby ten deszcz, co to miał spaść dzisiaj w Kalifornii pomógł ugasić ten paskudny żywioł
Ależ ja głupia byłam!
Może wystarczyło, pogrzebać w tej bryle co jest tam za dzwonem na wózku?
Niewyspane witajcie!
Jednak te pożary albo „gorączka złota” coś mi spać nie dały!
Albo? Ten złoty samorodek co go nie szukałam, bo wolałam pojechać, oglądać sekwoje! Taka zmarnowana szansa!
Dzień dobry. Już wiem, skąd się wzięło słowo „zwłoki”. Od „zwlec się” z łóżka, rano. Kawy!
Witaj, jak się zwlokłeś, to jeszcze nie jest źle z tymi zwłokami
Mi też trudno było zwlec się z łóżka Teraz rzeczywiście przyda się kawka
I nawet dotarłem do komputera!
Tak sobie przeglądnęłam fotografie Sienkiewicza i doszłam do wniosku, że prawnuk pana Henryka, Bartłomiej, podobny jest do swego pradziadka. A jak pióro?? Czytał ktoś, którąś z książek Bartłomieja?
Nie czytałem, ale podobieństwo faktycznie jest widoczne. No cóż, geny!
Książki nie czytałam, ale 23.10.18 byłam w Kawiarni Literackiej na spotkaniu z Bartłomiejem Sienkiewiczem.
Inteligentny i dowcipny. To była promocja jego książki „Państwo teoretyczne”.
Rozmawiano na różne tematy (o taśmach oczywiście też!), były pytania z sali.
Spodobało mi się m.in. takie stwierdzenie Sienkiewicza:
PIS dobrze zdiagnozował choroby naszego państwa, ale stosuje metody, które powiększają chorobę zamiast ją leczyć.
Przy okazji szperania w necie, trafiłam na fajny blog o Kaliforni – też


Kalifornia zimą, też tak chcę!!
Gdyby kogoś zaciekawiło http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/cosmicflower.pl/category/podroze/
Ostatnia notka jest z listopada zeszłego roku, czyżby autorka już zakończyła podróże?
Dzięki Alla.
Wieczorem zerknę, bo teraz jak powiadasz „czas na real”.
Jedynie z doskoku coś tam można wpłynąć na Wyspę na momencik.
Zerknęłam. Muszę przyznać, że nie do końca mi się to podobało. Wybacz, ale mam alergię na osoby, które przyjeżdżają do USA na kilka miesięcy i chcą uchodzić za znawców tego kraju. Mieszkam tu 20 lat, a znawcą nie jestem… Amerykanie są jak Polacy czy każdy inny naród. Nie są jednolici. Ona trafiła akurat na takich…
Pestycydy, a głównie DDT są zakazane w USA od wielu lat i nikt tego nie używa. Często śmiejemy się z mężem, że przywożą z jednego sadu owoce, a potem w sklepie dzielą to na „organic” i nie „organic”. Wszystko zależy jak im co schodzi…
A że cena tych „organicznych” jest dwa razy taka, to wiadomo gdzie co położą
Dopiero jak im nie schodzi, to przenoszą w inny kącik…
Do niektórych sklepów nawet nie wchodzę, bo ceny są takie, że mnie nawet na skarpety nie stać ($50 jedna para)
Jeśli zaś się tyczy jakości… no cóż…
Jedna z moich dawnych znajomych kupowała tylko w tych najdroższych sklepach. Stać ją było… kupiła mężowi podkoszulki. O cenie to nawet mówić hadko… za jedną kupiłabym podkoszulki dla całej rodziny
Po pierwszym praniu wszystkie szwy poszły w pierony. Pokosiły się tak, jak jeszcze nie widziałam (może dlatego, że kupuję w tańszych sklepach). Wyrzuciła je co do jednej i poszła kupić nowe… do tego samego sklepu i z tej samej firmy… komentarz wydaje mi się zbyteczny… 
I tak na dobrą sprawę… mieszkając w Polsce od wielu lat, czy ktokolwiek może powiedzieć, że poznał na 100% mieszkańców? Czy można wydać jednoznaczną opinię o Polakach? Nawet w tak małej społeczności jak nasza Wyspa, każde z nas jest inne… a co dopiero mówić o tak wielkim kraju jak USA.
Przeczytałam tylko „Fakty oraz mity o Ameryce i Amerykanach”, bo mnie zainteresowało o czym napisała. Nawet trudno o komentarz…
Czy ona próbowała się dowiedzieć co oznacza to amerykańskie „organic”? Ja się starałam… oznacza to, że przy hodowli nie używano pestycydów, ale inne środki ochrony roślin, a także różne chemikalia powodujące szybszy wzrost i ochronę przed pasożytami, są już dopuszczalne. To jaka to zdrowa żywność?
Co do markowych ciuchów, to wolę się nie wypowiadać
Skowroneczku, taż na Ciebie złego słowa nie powiedziałam
Śnieżek poprószy, przykryje, a po kilku godzinach już prawie po nim śladu nie ma 



U mnie bielutko co jakiś czas od przynajmniej dwóch tygodni
Znajomi Amerykanie mówią, że to trochę za wcześnie… może… ale to się tu zdarza. W sumie, to już druga połowa listopada
A najcieplej jest chyba w Arizonie. Zimą temperatury spadają nawet do 20C
Wiele osób, które są już na emeryturze, kupuje domy na Florydzie. Lato spędzają w Illinois, a na zimę jadą na południe. Jak ptaki…
Zmykam, bo zbyt długo siedziałam w sieci, czas na real…
Miłego dnia
Cieszymy się Skowronku , że nie odleciałaś na zimę w nieznane … Pocierp trochę w tej sieci , jesteś przecież również różą , kwiatem , który wchodzi w skład definicji : Piekna
Pisałam, że nie odlatuje?? Bo… nielotem jest
A sieć potrafi opleść i jeszcze wciągnąć
Dzień dobry w południe. Nie wiem jak tam reszta wyspiarzy, ale ja o tej porze piję kawę…
A ja herbatę…
Nie znalazłam takiej emotikonki z herbatą, więc dałam taką (skoro się nauczyłam dodawać!).
Cieszę się Makówko, że już umiesz dodawać emotiki.
Ja kawę piję rano i po południu. Teraz myślę o drugiej kawie
A ja , proszę Pani , o Kalifornii , to mógłby opowiadać Pani cztery dni i cztery noce ! Był pan tam ? Nie , ja nie byłem , ale brat mego majstra – to przed czterema laty , o mało co , tam nie pojechał !
Maksiu!
ale się uśmiałam!Tak jak Bożena, ale z komórki nie umiem dodać tego co to tarza się ze śmiechu.
udało się z komórki. oklaski!
Brawo
Bo ja proszę Pani , jestem taki światowiec , że hej ! Obleciałem , objechałem gdzie się tylko dało . Zajrzałem nawet w najmniejsze dziury Gdzie mnie nie było ? No gdzie ? Był pan wszędzie ? W Szędzie ,to nie pamiętam , ach te lata , ale daję słowo , że jesli nie byłem – to na pewno nad tym miastem przelatywałem . Na pewno…
A gdzie ja nie byłam? Nie byłam w Londynie, nie byłam w Ameryce, nie byłam w Afryce i nie pamiętam już gdzie jeszcze nie byłam
Widzicie Kochani Wyspiarze, ze mną jest prosto.
Gdzie byłam? -w USA.
Gdzie nie byłam ? Wszędzie, no prawie wszędzie.
Dlatego tak lubię mówić i pisać o tej Ameryce.
A ja tu mieszkam, Makóweczko i dlatego wolę oglądać zdjęcia z innych krajów


Chociaż faktem jest, że objechałam tylko niewielki skrawek tego ogromnego kraju. Ty, chociaż turystka, zwiedziłaś więcej niż ja…
Na pewno, Maksiu…
Dobry wieczór, fajrant na dzisiaj i zaraz, zaraz przerwa.
W najbliższym czasie czeka mnie jeszcze wizyta w Bibliotece Uniwersytetu Gdańskiego, bo niestety nie wszystko da się znaleźć online. Jutro? Pojutrze? Jakoś tak.
Przerwa zasłużona. Ile godz. siedziałeś przed kompem??
Pewnie z 10? Jak policzyć przerwy, to może z 9?
Heh:
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.itaka.pl/reservation/process/?ofr_id=e05b8cac1fbfdf540ffee1c4a018e577e1c0e945dbfdb05cb932f21445614e53&adults=1&childs=0&product=bilety&source=www&lang=pl
???? Się wybierasz???

My tu nikogo nie skubiemy na 1500 zeta, rezerwacja nie obowiązuje
Hmm. Nie mam urlopu. A pojechałbym w świat i co jakiś czas patrzę na superokazje…Teraz trafił się Madagaskar w wersji live…
A jakbyś miał okazję wybrać się do USA (w kwestii tańsze bilety) to zapapraszam do Chicago
Biletu Ci nie kupię, ale zakwaterowanie masz jak w banku
Oczywiście u mnie
Nie są to luksusy, ale pokój gościnny mam, a i żywności ci u nas dostatek
Także jakbyś się zdecydował, to nie ma sprawy. Daj tylko znać kiedy. Żebym pojechała odebrać Cię z lotniska 
A dzięki, dzięki. Będę pamiętał
Co pan z tymi nosami?
Na wszelki wypadek, rzeknę – dobrej nocy

PS Tetryku, może on i facet, ale jakiś taki ulotny
Spokojnej!
Że niby kto? Zoe?
Zoe rano jedzie do pracy i już się obawia ślizgawicy. Dojeżdżam 35km w jedną stronę.
Oponki wymienione?
Oponki przyszły w poniedziałek. Czekają na piątek (umówiony mechanik) bo przy okazji parę rzeczy do zrobienia jest.
Ps. Ale żeby nie było, że jeżdżę na letnich. Mam zimowe tylko są już zajechane i wymieniam zimowe na zimowe..:-)
Zoe, megaślizgawka była w BB 2 godz temu – już się ociepliło i drogi czarne. Spokojnego porannego dojazdu
Mnie tym nie zaimponujesz
Tak normalnie to każdego dnia mam przynajmniej 48 km do przejechania, żeby dostać się do pracy
Bez względu na pogodę…
Nie Ty rządzisz pisaniem, tylko pisanie rządzi Tobą?
Witaj w klubie.
Spróbuj napisać powieść i do końca poprowadzić postać tak, żeby Ci nie odwaliła numeru i nie zaczęła żyć własnym życiem…
Tu przypomina mi się Chmielewska. Jak opowiadała o Janeczce. Janeczka miała być taką trzecioplanową, epizodyczną postacią. Aż tu stanęła jej na pomoście i nie chciała się ruszyć. No i skończyło się całą serią książek o Chabrowiczach…
Skądinąd chyba najsympatyczniejszą serią…
Ależ mnie Jo.ubawiłaś!
Też mi porównanie wypocin makówki na pięterku z powieścią.
Faktycznie nieraz się słyszy, że pisarze skarżą się, że ich bohaterowie zaczynają żyć własnym życiem.
Natomiast u mnie jest dość prosty powód -nie mogłam znaleźć zdjęć, przeglądać pendrive mi się nie chciało, więc napisałam o tym, co akurat miałam w laptopie.
A że zmieniłam zdanie i zamiast jeziora Michigan była Kalifornia to dlatego, że akurat o pożarach mówili.
Ja się już pożegnam z Państwem do jutra. Dobranoc
Spokojnej. Doprzerwiłem się na dzisiaj.
Makówka w domu, po kolacji, w łóżku!
Byłam na spotkaniu z Robertem Biedroniem, a potem usiłowałam kupić buty zimowe.
Spotkanie ciekawe, ale organizacyjnie kompletna klapa.
A w domu jestem od dawna, gdyż tym razem z obu „imprez” mogłam wrócić na piechotę do domu (gdybyż tak wszystkie spotkania, imprezy, wernisaże mogły się odbywać w CH Bonarka!)
Wracałam w jesiennych butach, a tu na ziemi warstewka śniegu.
Zima zaskoczyła makówkę!
To znaczy można dawać dobranockę.
Również dotarłam!
Zocha to Ty też tak po nocach gdzieś się włóczysz?
We wtorki się nie włóczę, się uczę
Pełen szacunek!
A masz coś do Dobranocki?
Bo ja dziś tylko jedno grzane piwo piłam.
W bardzo miłym towarzystwie, ale to daaaawno było!
Herbatę z miodem, cytryną i imbirem
może być?
Poproszę, ale jakąś owocową, bo dziś chciałabym zasnąć o normalnej godzinie.I jakiś deserek.
Z owocową słabo, ale deserek pszę bardzo
No właśnie dzisiaj nic specjalnego. Właściwie to nic w ogóle. Jakiś taki abstynencki środek tygodnia.
Dobranocka.
Dzisiaj znowu Vollenweider, ale nietypowy, bo ze śpiewem. „Pieśń Izoldy” z płyty „Eolian Minstrel”. „Obudź się, Tristanie”, śpiewa ta pani (Eliza Gilkyson), ale dopiero rano niech się obudzi, bo na razie:
Snów z piękną oprawą wokalną.
Ładnie śpiewa, ale czy Tristan się obudził?
Dobranoc!
Spokojnej…
Izolda kojąco śpiewa, a nie znałam tego utwory . Dzięki Kwaku
Cała ta płyta jest nietypowa, bo właśnie śpiewana.
Jutro Wam napiszę, czy się udało…
….no oczywiście nie już teraz, w tej chwili…
Spokojnej i Tobie.
Wystarczy mi wyspanej, czego i Tobie życzę…)
A tymczasem, zamiast iść spać, dumam co jutro wybrać — spotkanie z Bartłomiejem Sienkiewiczem czy „Trasa Kołymska” -slajdowisko ?
Zupa pomidorowa czy rosół…
Tu i tam spotkam znajomych i coś się dowiem.
Obie imprezy zaczynają się o 19 w dość dużej odległości od siebie.
Bilokacja w takich sytuacjach mi się marzy…
Ja w takich sytuacjach zwykle wybieram spotkanie z żywym człowiekiem, bo zdjęcia może jeszcze będę miał okazję zobaczyć, a człowiek nie wiadomo kiedy się pojawi znów, i czy w ogóle?
Oba są z żywym człowiekiem, bo człowiek opowiada, a przy okazji pokazuje zdjęcia -na tym polegają slajdowiska.
I do obu miejsc mam osobiście sentymentalny stosunek.I do ludzi tam przychodzących-też. Stąd ten dylemat.
Och, to chyba nie pomogę
Mógłbyś pomóc – wystarczy przedstawić propozycję przebijającą tamte obie!
Nocką się pojawiam, by pogratulować Makóweczce debiutu !

Debiutu Wiedźminko? Co masz na myśli?
Bo pierwszy raz zrobiłam pięterko 25 września. Pomponik dostałam i to już szósty raz jak zanudzam Wyspiarzy moimi wypocinami.
Dla mnie jednak to był Twój debiut, więc przepraszam gorąco za nietakt i niedoczytania!
Śmiech to zdrowie ! Mogli się pośmiać z Tobą
Wiedźminko, ale jak komuś wytłumaczyć, że słowo NIETAKT wzbudziło moją wesołość?
Bardzo sympatycznie pogadywaliście, więc pięknie się uśmiecham !
Byłam na koncercie Krzysztofa Meisingera….. cóż to za gitarzysta….
Hm, posłucham chociaż troszkę z sieci…
Zacnie on gra. I Piazzolę, i Joaquina Rodrigo, i jeszcze wiele innych…
Ano, zacnie. W grudniu będzie grał muzykę barokową. …. a bilety już mam
Dobranoc skowronki i sowy…. kolorowych snów !

Dzień dobry
Praktycznie od niedzieli nawet nie zajrzałam do kompa… nie miałam kiedy
Byłam tak utuptana, że nie tylko gadać mi się nie chciało (co nie jest moim normalnym stanem), ale nawet czytać, czy pisać 

Po wielkich trudach i męce dopłynęłam w końcu do Wyspy.
Na jutro też mam sporo „atrakcji”, więc nie wiem jak to będzie…
Aby przeżyć czwartek… potem będzie „z górki”
Dzień dobry
lekki mrozik…
Witajcie!
Wczoraj pierwszy śnieg z deszczem, dziś już regularna warstewka śniegu i ślizgawica. Nie zgodzę się z poetą, że niegdysiejsze śniegi nie mają w porównaniu z obecnymi zalet! One wszak już dawno stopniały…
Dzień dobry

Głodna jestem!! Dlatego idę zjeść śniadanie
Życzliwie pozdrawiam w Światowym Dniu Życzliwości i Pozdrowień
W dniu życzliwości, kawę podaje kelnereczka
a ja częstuję czekoladkami 
To ja kawkę bardzo chętnie, a czekoladkę na wszelki wypadek najmniejszą. I z gorzkiej czekolady.
Ja też tylko gorzką…
Herbatujemy porannie…
Dzień dobry, całkiem nawet się zaczyna w porządku, ale wolę splunąć przez lewe ramię, żeby nie zapeszyć.
I odpukaj w niemalowane…
Tak jest, koniecznie.
Witajcie!
Witamy!
Wyczekalam się na autobus i tak zmarzłam,że zgłaszam protest na takie zimno
Zmarzłam miało być oczywiście. to pisanie z komórki z jadącego autobusu…
Dzień dobry ! Spacerek zaliczony, moja Ami się rozbrykała, więc odpięłam jej smycz,bo nie daję rady biegać z nią. Zdaje się, że to kosztuje teraz jakieś spore kwoty i nic nie by nie pomogło,że,to na pół lasek, a na pól park.
Znów wycięli w moim lasku drzewa i pewnie będą robić coś ku rozrywce. A ja wolałabym drzewa…
To prawda, za biegające luzem psy podwyższyli kary i to sporo. Nie pamiętam ile, bo mnie to nie dotyczy. Są jednak ludzie, którzy panicznie boją się psów, są też psy agresywne. Słusznie więc jest wysoka kara za psy puszczone luzem. Z drugiej strony, gdzie te pieski mają się wybiegać? One tego potrzebują!
A drzew rzeczywiście szkoda. Czyżby Szyszko jeszcze miał wpływ?
Moim zdaniem , komuś szajba odbiła z tym zarządzeniem . Przecież zwierzęta z gatunku psów , mieszkający w miejskich blokach , muszą mieć szansę np. w parkach na trochę swobody . Wiem ,bo jeszcze niedawno miałem Lunę owczarka niemieckiego , dla której mazurska Hacjenda była rajem swobody , a w Warszawie , nie chciała wysiadać z samochodu . Została tam na wieczną wartę ,po bezradnych zabiegach pana weterynarza w przedłużeniu egzystencji Luny . W dzielnicy Koło , gdzie mieszkam , mamy Park Moczydło . W tym Parku trzy niewielkie stawy i solidna górka usypana z gruzów po Powstaniu Warszawskim . Na tej górce , w latach poprzednich był nawet wyciąg narciarski . Dzisiaj , jest idealnym miejscem jako wybieg dla zwierząt i są dni kiedy na górce roi się od zadowolonych psiaków . Czy komuś to przeszkadza ??
W centrum Gdyni jest parę miejsc, gdzie można wyprowadzać psy, więc jak mieliśmy suczynkę na gościnnych występach, to nie było problemu. Chociaż też coraz więcej miejsc zachapują deweloperzy, sprzedający potem mieszkania lub biura za miliony monet. A na plażę, zwłaszcza w sezonie, jest zakaz wstępu z psem – z wyjątkiem dwóch miejsc na peryferiach, gdzie są specjalnie wyznaczone kawałki plaży dla psów. http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/gdynia.naszemiasto.pl/artykul/gdzie-na-spacer-z-psem-gdynia-oferuje-dwie-plaze-dla,4631621,art,t,id,tm.html
Krótki pobyt w domu „w międzyczasie”.
U nas na osiedlu jest spory ogrodzony kawałek zieleni (trawa i krzaki), gdzie można pozwolić psu pobiegać, nie obawiając się że wybiegnie poza ogrodzenie lub spotka kogoś przestraszonego. A i z sąsiadem można na ławeczce pogadać podczas spaceru z psem 😉
Tak powinno być na każdym osiedlu. U nas też jest ogrodzony kawałek zieleni i ławeczka, ale przeznaczony dla dzieci, na którym dzieci się nie bawią 😉
Z drugiej strony bywa też inaczej – piaskownica dla dzieci, do której psy się załatwiają
być może dlatego dzieci się nie bawią
I tym moim lasku jest też wybieg dla psów….i urządzenia sportowe dla czworonożnych. Ogrodzony, a jakże. Czasem tam bywamy…. ale ” pies też człowiek”, tylko my te psy traktujemy niekoniecznie właściwie.
Dzień dobry, mimo że już ciemno. Jednak biblioteka jutro, ale dzisiejszy dzień też niebezproduktywny.
Rzadki przypadek, bo, jak dla mnie jesteś wzorem samodyscypliny
Makówka znów w autobusie.Za dużo wzruszeń jak dla mnie,dobrze,że śmiać w autobusie to jeszcze można,ale już…tylko oczy mam jeszcze spocone.Życie to jednak zaskakuje…
A na co się w końcu zdecydowałaś?
Q. A jak myślisz?
Melduję, że jestem w domu. Po Dobranocce, ale przed lampką. Dziś byłam w trzech miejscach. O każdym bym chciała Wam opowiedzieć…
Ale to się nie da w paru zdaniach:)
No to mamy pomysł na trzy wycieraczki ?
O. I to się nazywa pozytywne myślenie!
Wiedźminko, co masz na myśli?

Bo niby coś tam sobie pomyślałam, ale znów boję się, że jest coś, czego nie wiem…
Że wycieraczka to jakieś słowo wytrych dla wtajemniczonych?
Nie ma powodu do płaczu, tak mówimy na Wyspie o wpisie (takim, jak te, które już opublikowałaś). Czyli trzy ciekawe spotkania to pretekst do napisania trzech nowych wpisów, albo jednego dłuższego.
A mówimy tak, bo wpis zawsze stoi na początku Wyspy, jego się widzi najpierw na stronie głównej, tak jak przed wejściem do domku widzisz wycieraczkę, np. z napisem „Witaj!”
To był wykład, potem spotkanie, które mi zapociło oczy, a na koniec to, co wybrałam, ale może nie zdradzę co, tylko faktycznie zrobię z tego jakąś wycieraczkę?
Jak nie będzie innych chętnych na nowe pięterko.
Umiesz stopniować napięcie!
Swoją drogą przypomniało mi się, jak członkowie Szarej Drużyny we „Władcy Pierścieni” Tolkiena natykają się na drzwi do opuszczonej krasnoludzkiej kopalni Morii, a na zamkniętych drzwiach, wykonanych elficką sztuką, widnieje napis „Powiedz przyjacielu i wejdź” – po czym okazuje się, że „przyjacielu” (w języku elfów) to hasło, otwierające te drzwi. Tak mi się to skojarzyło z Wyspą.
Dobranoc
Spokojnej!
Dobranocka.
Dzisiaj Simon i Garfunkel, ale utwór nieoczywisty, nieco mniej znany – „Bookends”. Spokojny, melancholijny, a jednak nieomylnie rozpoznawalny.
Snów takich właśnie, dobrze znanych, a przecież zawsze pożądanych.
Wyjątkowo dobrze zgrane głosy. Utwór rzeczywiście mało rozpropagowany, ale i tak urzekający
Lubię od czasu do czasu zagrać coś mniej znanego. To daje szerszą perspektywę.
Bardzo sympatyczny utwór. A tak mi się skojarzyło: czy zetknąłeś się ze znacznie mniej znanym zespołem „Zejman i Gar-kumpel”?
Osobiście nie, ale jak mam fazę na szanty, to owszem, słucham ich czasem 🙂
Chyba już pora spać. Dobrej nocy!
I spokojnej!
Dobranoc tym, co spać idą, a ja jeszcze poczekam na sowy…
Hej, hej …jest tu jeszcze ktoś?
Ano! O przepraszam, trochę głośno, jak na tę porę {szeptem:} ja jestem.
Ja też jestem…. a myślałam, ze pora na lampkę chroniącą od złego
Lampkę można zapalić, głos ściszyć i jeszcze chwilę porozmawiać – jak zawsze 🙂
Nocną porą myślę sobie, że potrzeba bycia razem jest dobrze widoczna na Wyspie. Czy tak jest
w opozycji do realu ?
Bo to pora, kiedy już nie można zatelefonować do kogoś, a pisać zawsze można …(ciuchutko..)
Ha, znam takich, którym nawet niegłośne stukanie w klawisze brzmi głośno.
Nie wiem jak ci, których Ty znasz Q., ale u mnie tak jest wtedy, gdy mój kot głośno tupie.
Koty tupią głośno w dwóch przypadkach: jeżeli chcą, albo jeżeli człowiek poprzedniego dnia nadużył i/lub zmieszał. Nie wiem, który przypadek tutaj występuje.
Drogi Q !
Mój kot jest indywidualistą z charakterem, ale o złośliwość go nie podejrzewam.
Co do mieszania, to znam taką jedną, co w sobotę kosztowała różnych domowych nalewek, a w tzw. międzyczasie piła bardzo dobre wino. hm….
Ach, no to jasne. Ale u nas nikt niczego nie kosztował (ostatnio), więc ta hipoteza nt. zbyt głośnego pisania na klawiaturze odpada.
A ja zmykam, bo już późno.
Nie bardzo rozumiem pytanie: czy chodzi Ci o to, że potrzeba bycia razem na Wyspie wynika z braku (lub zmniejszonej) potrzeby bycia razem w rzeczywistości?
No to jednak lampka
spokojnych snów …
Dobranoc
Dzień dobry
Noc była jasna, pełnia księżyca…
Kawa dla skowronków
Witajcie!
Od kiedy lampka wsparta jest mocą Wiedźminki, śpi mi się o wiele lepiej…
Dzień dobry. Dzisiaj wraca najlepszy i najtwardszy kierowca świata. Ponad 20 operacji po koszmarnym wypadku. Kieruje praktycznie jedną ręką. Robert Kubica. Podejrzewam, że wyspiarzy średnio interesuje Formuła 1. Czekałem na ten moment od ośmiu lat…
Ale zdaje się, że tą jedną ręką wykręca niezłe czasy? Interesuje trochę…
Słyszałam o Kubicy i podziwiam jego odwagę. Po takich przeżyciach wracać do Formuły 1…
No, dokładnie rzecz biorąc to wypadek miał podczas rajdu samochodowego, a nie wyścigu F1, ale masz rację:to, że nie nabawił się jakiegoś urazu po tym, jak wbiła mu się w kabinę ta szyna z bariery energochłonnej, to zakrawa na cud.
Formuła 1 faktycznie średnio mnie interesuje. Natomiast postawa człowieka, który walczy, nie poddaje się już tak.
Uważam za dobrą rzecz nagłaśnianie takich sytuacji, bo może to dodawać otuchy innym. Oczywiście Kubicy łatwiej niż zwykłemu śmiertelnikowi, który boryka się z terminami na leczenie, rehabilitację lub brakiem kasy na robienie tego poza NFZ, a za powrotem Kubicy do zdrowia stoją ogromne pieniądze.
Jedni wskutek choroby, kalectwa robią się zgorzkniali i złośliwi, a inni wręcz przeciwnie -nabierają dystansu do życia.
Znam dwóch młodych chłopaków, którzy powiedzieli mi, że DZIĘKI KALECTWU STALI SIĘ LEPSZYMI LUDŹMI.
Jeden spadł z dachu po pijaku i jest na wózku, drugi na motorze wjechał w słup i jest częściowo sparaliżowany. Obaj przyznali się, że zmierzali w kierunku od chuligana do przestępcy.
Dzień dobry, dzisiaj tak zwięźle.
Zaraz wybywam, odezwę się po powrocie.
Szare, średnio wyspane Witajcie!
Też niedługo wybywam na spotkanko urodzinowe w samo południe.
Czemu o tak dziwnej godzinie? Bo wieczorami zawsze się coś dzieje i trudno było uzgodnić wspólny wolny czas.
Oto przywilej bycia wcześnie urodzonym na zasłużonej emeryturze.
Przywilej przywilejem, ale ja bym wolała urodzić się nieco później
A ja być młodsza, zdrowa i … co by tu jeszcze?
Mamy więc podobne marzenia
Wynika, że piękne i bogate już jesteście!
To jest na drugim miejscu.
Jakoś nigdy aż tak na tym mi nie zależało.Nawet nie wiem jak to jest być
pięknym i bogatym.
Lustereczko, powiedz przecie…
Tetryku, masz jakieś takie lusterko, które wie o jakimś moim bogactwie, o którym ja nie wiem?
Powiedz, proszę, podzielę się, bo zasadniczo nigdy
nie uważałam posiadanie pieniędzy za bardzo ważną rzecz, ale po zastanowieniu się… mieszkanie by się dziecku kupiło, chatkę wyremontowało, w jakąś fajna podróż pojechało…
Oooo wiem -buty zimowe takie ciepłe, wygodne i nieprzemakające na śniegu.
Narty biegowe jeszcze…
No to dawaj to lusterko !
Lusterka pytane o urodę czasem kłamią, pytane o bogactwo milczą wyniośle…
O urodę nie pytam, bo po co? Wnętrze się liczy, a nie jakaś powierzchowna otoczka.
A takie milczące wyniośle to ja mam w…
No to jestem, załatwiwszy większość spraw, które były do załatwienia. W sumie wszystkie, bo te niezałatwione też są rozstrzygnięte.
Więc gratuluję 🙂
Tyle że teraz mam głowę jak dzban – ciężką i pustą.
Trzeba go napełnić:
Utwór znam, otworu (gębowego) nie napełnię z uwagi na braki aprowizacyjne i niechęć do ruszenia 4 liter do sklepu (więc, jak to mówią, masz, czego chciałeś, Grzegorzu Dyndało!).
A ja dziś „załatwiłam”urodziny i „Kafejkę prawną” z sędziami Michałem Laskowskim i Dariuszem Mazurem.
Miły dzień i oto wracam już do domu!
Hm…tak wcześnie?
Czas na mnie…

Tylko nie pomyl kolejności…
Spokojnego, spokojnej i spokojnej.
Dobranocka.
Dzisiaj przypomniała mi się absolutnie zjawiskowa wokalnie i wizualnie Sade Adu. I taki utwór z tych powracających.
Snów jak za pierwszym razem.
Istotnie zjawiskowa pani…
To ja odpadnę już na dzisiaj.
Spokojnych, dobrych snów.
Skoro już sennie, niech będzie i poetycko… zapraszam na nowy wpis.
Już pędzę!
Popędziłam, przeczytałam i się zadumałam…nad tym naszym życiem.
Czasem warto wyhamować
noc temu sprzyja…
Toteż popędziłam na nowe pięterko, a tam po przeczytaniu wyhamowałam
i się zadumałam…
Tu już sennie, więc tylko jeszcze lampka na dobre sny