Rodzinna wioska Masy,
autobus wiezie nas tędy znowu;
nasiąknięty lasek bambusowy
kołyszący się ciężko w mżącym deszczu
i doskonale proste rzędy sadzonek ryżu
błyszczące regularne lustra wody,
ciemny gaj namokłych drzewek Sugi
u podnóża góry,
nastroszone wrony,
dzieci w żółtych czapeczkach
maszerujące do przedszkola
mija nasz autobus w deszczu
Schodzimy na plażę , jak dobrze to znam !
ślizgamy się w dół między sosnami
razem z Anją i Johnem
Patrzymy na owady w ich małych kopcach.
od wspomnienia do wspomnienia,
ze snu w sen, od posiłku do posiłku,
wszystko na tej drodze wydeptanej w piasku.
( lato 1981, Tango, Morze Japońskie
GarySnyder
tłum. Mirosław Drabczyk




Raz jeszcze dzień dobry ! 🙂 To jest kolejny wiersz Snydera w tłumaczeniu Laudatego …. miłego odbioru !
Wrażenia ? kto pierwszy napisze ?:)
Nic nie powiem na ten temat, bo nie uznaję białych wierszy.
Wybacz jeśli rozczarowałam, ale nie potrafię udawać. Wiem, że są miłośnicy takiej poezji, ale dla mnie wiersz musi mieć rym i rytm.
Bożenko… to co powiedziałaś jest Twoim uprawnionym poglądem i nie ma tu nic do wybaczania…. zwłaszcza przeze mnie !
Białe wiersze jedynie głęboki sens i uczucia ratują przed wykluczeniem z obszaru poezji…
Być może, a nawet na pewno nie znam się na tym, ale to samo można by napisać prozą i też byłoby piękne. Sama treść jest urzekająca, w wyobraźni widziałam te pola ryżowe i dzieci w żółtych czapeczkach… Tylko dlaczego jest to napisane niby wierszem?!
..Witaj
. i czasem trudno je od prozy odróżnić, Tetryku 🙂
DzięDobry))) Co powiecie na Haiku ?
Moritake 1472-1549
Opadły kwiat
Wrócił na gałąź?
To był motyl.
Basho 1641-1695
W mojej nowej sukni
Dziś rano
Ktoś inny.
Oddaj wierzbie
Całą nienawiść, całe pożądanie
Twojego serca.
Wróble pod okapem
Myszy w suficie
Niebiańska muzyka.
Tłumaczył to wszystko mistrz Miłosz :)))
Witaj Stateczku
… to jest wyszukana forma i pole dla wyobraźni 🙂
A mnie się wydaje, że to maligna ciężko chorego 🙄
Jak myślisz ? Dlaczego sami się wprawiamy w malignę przy pomocy wina, narkotyków, poezji ? Maligna jest czasem drogą do uzdrowienia, bez niej ciężej się by żyło :))
Może masz rację, ale ja takich „używek” nie potrzebuję. Wolę myśleć trzeźwo. A marzenia można mieć bez nich.
W czym poezja jest lepsza od alkoholu?

Po alkoholu najczęściej krócej boli głowa…
Dla mnie np. to jest poezją:
Myślałem, że to sen
Adam Asnyk
Myślałem, że to sen, lecz to prawda była:
Z nadziemskich jasnych sfer do mnie tu zstąpiła,
Przyniosła dziwny blask w swoich modrych oczach,
Przyniosła kwiatów woń na złotych warkoczach,
Podała rączkę swą, szliśmy z sobą razem.
Przed nami jaśniał świat cudnym krajobrazem.
Pośród rozkosznych łąk i gajów mirtowych
Wiecznie zielonych wzgórz i wód szafirowych
Szliśmy, nie mówiąc nic, a mnie się wydało,
Żem życia mego pieśń wypowiedział całą,
Że z jej różanych ust, jak z otwartej księgi,
Czerpałem tajny skarb wiedzy i potęgi.
Wtem nagle przyszła myśl dziwna i szalona,
Żeby koniecznie dojść, skąd i kto jest ona?
I gdy zacząłem tak i ważyć, i badać,
Kwiaty zaczęły schnąć, a liście opadać,
I nastał szary mrok… a ja w swoim biegu
Stanąłem w gęstej mgle na przepaści brzegu.
Strwożony zmianą tą, zwróciłem się do niej;
Niestety, już jej dłoń nie była w mej dłoni.
Słyszałem tylko głos ginący w ciemności:
„Byłam natchnieniem twym, miarą twej młodości!”
I pozostałem sam — i noc świat pokryła!
Myślałem, że to sen — lecz to prawda była!
No i sama widzisz – ból głowy pozostał mu już do końca życia…

Nic nie wspomina o bólu głowy, ale choćby nawet, to wolę taki niż od kaca.
„“Byłam natchnieniem twym, miarą twej młodości!”
I pozostałem sam…”
Myślisz, że mu przeszło?
Nie przeszło, ale głowa od tego nie rozbolała. Może pogodził się ze swą samotnością?
Na zielonej łące pasa się zające
kto pasie króliki ma dobre wyniki
Na zielonej trawce pasa się pratchawce
kto pasie indyki ma dobre wyniki
Przez spółdzielczą wieś idzie sobie gęś
idzie sobie tupu tupu
idzie wprost do punktu skupu
przez spółdzielczą wieś.
To były rymy, utrzymywały człowieka w gotowości do poświęceń w imię świetlanej przyszłości :)))
„Na zielonej trawce
pasły się pratchwce,
rzecze jeden do drugiego,
daj mi cewkę Malpighiego”…..
To nie jest poezja Stateczku, tylko wierszyki, takie sobie rymowanki. Obok poezji nawet nie leżały
Dzień dobry. Od rana bieganie, a dokładnie jeżdżenie, samochód do serwisu, w czasie jak go przeglądali, załatwialiśmy inne sprawy w pobliżu, ale już jestem.
Zgodzę się z Mistrzem Tetrykiem – wiersz biały faktycznie powinien mieć sens i/lub przekazywać emocje w stopniu większym od prozy. Jest jeszcze wiersz rytmiczny, nierymowany (np. polskie przekłady eposów Homera), gdzie powinny się zgadzać akcenty wyrazowe i liczba zgłosek; o ile dobrze pamiętam z poetyki, Grecy w starożytności w ogóle uważali rymy za wyraz nieelegancji.
Zgadzam się :)) Nieelegancki jest szczególnie rym do „biskupa” :)))
O rany, tak dobrze znasz grekę???
Jako łacinnik, sporo musiałem z niej zaczerpnąć :))
Ja też korzystałam z Twojej łacinniczej wiedzy, Stateczku ! 🙂
Marzymy o Złotym Wieku ?
Razem, Stateczku ?
… chętnie 🙂
Ja się tylko zastanawiam skąd ten Snyder tak dobrze wiedział gdzie leży rodzinna wioska Masy, no wiecie, tego słynnego skruszonego gangstera i że jeździ nią autobus PKS!
Taki nadmiar wiedzy o ludziach w kręgach Pana Masy może być przyczyną nielichych kłopotów!!
A wiwogóle to białych wierszy nie ma!!
Sędziwy poeta wiele przeżył, wiele widział to i wiele wie…
Bywa wiedza niebezpieczna!
Witajcie!
Skowronku – wychynąłem spod biurka! 😉
Odnalazłeś spinacz??: )
I usiadł na pinezce? 😀 Kolega mi całą garść na fotel wrzucił. Szczęście miał, że zawsze patrzę na czym siadam i tak skoroszytem dostał bez łeb, mimo, że dwóch metrów prawie sięga

Patrzysz na czym?? Ja tam zwykle siadam na zadku!
Może być i spod 😀 Ja się uwolniłam, przenosząc papierzyska na kuchenny stół.. Bo raźniej i domowo 😀
Dzień dobry na wieczór.
Moje wrażenie. Jak pięknie Gary Snyder o mafiozie z Pruszkowa pisał. Masa to jednak był KTOŚ, że na poemat zasłużył. 😆
Bezrymowo nawet wolę. 🙂 Tak pisze żona mojego Przyjaciela, mam przed sobą Jej tomik, mi zadedykowany. 🙂
Mam nadzieję, ze się nie pogniewa gdy zacytuję, najkróciuteńszy. 🙂
Krajobraz z muzyką
Stoisz między dwoma świerkami
Zapatrzona w fotografa
Który wcisnął ci skrzypce do ręki
Dziecinnie nadąsana
Że nie umiesz grać
Małgorzata Płoszewska
Witaj, Milcząca! 🙂

Wywiało Ci mój numer GG ❓

Kto milczy ten milczy, Ty też.
PS: W moim Arcydziele poetyckim 8-letniej dzieciny jaką wówczas byłam, też nie było rymów. Do dziś byłam pewna, że to poezja była, chociaż bezrymowa. Runął mój osobisty mit.

PS2: Gratuluję Stateczkowi powrotu awatara. 😆
Witam 🙂 Też nie lubię białych wierszy, ale haiku, to wyższa szkoła jazdy, lubię haiku 🙂
Ci też się nie podobało. Się zastrzelę.
Miśku pije do Snydera…
Do bezrymowców pije. Zrozumiałam.
Zranił dogłębnie moje wewnętrzne dziecko.
Kiedyś strasznie próbowałem zrozumieć rytm białych wierszy, ale poległem, to nie ma żadnego rytmu, to ciąg luźnych skojarzeń rodem ze snu schizofrenika, nie kupuję tego, sorry 🙂
Burza
Na moim odwrocie
omokły gniot:
las w dechę płaszczony.
Amarant zboża
morderczy
ścigał mi serc moich dwoje.
A dom?… Gdzież…
było lwio.
Ponadto lwiało.
Wyrywałem sobie grzywy
anilinowe
i jak deski do prasowania
z korzeniami
żeby się nie straszyć
a biegnąc
doczekiwałem bitej kulminacji
zastrzeliłem się ja i wieś
w jedno:
huk młyna
drewniana lwica (?)
a – jeszcze nie to
Dopiero ulga
lwia
szpara remizy strażackiej:
piorunującą minią
siekiery, trójzęby
w bukiet – grzywę
burza
lwia róża!
Miron Białoszewski
Miron to wyższa Szkoła jazdy, Miśku. Nie lubię go i nie polubiłabym nawet gdyby rymował częstochowsko. 😆
No popatrz Pani, a ja na Mironie właśnie, trenowałem swą cierpliwość do białych wierszy, po nim dałem sobie spokój :))
Ma rację Bożenka, że biały wiersz jest jak proza, bo bez rymów. Ale… W takim wierszu, króciutkim, można zawrzeć opasłą księgę. Wystarczy umieć ją przeczytać. Każdy w miarę swojej wrażliwości. 🙂
Między ustami a brzegiem pucharu tak wiele zdarzyć się może. 😉
A w prozie nie, Jasminko? Jeśli ktoś pięknie dobierze słowa, też można się delektować jak poezją, chociaż jej nie udaje.
Poezja w dwóch słowach opisze Wszechświat, Bożenko. 🙂 Proza też, ale potrzebuje na to wielu tomów. 🙂
Jedna drugiej nie udaje, są sobą, jak my, każdy inny a potrafimy mówić o tym samym, choć każdy inaczej. 🙂
Poddaję się, ale lubić nie muszę?
O właśnie o to chodzi Bożenko, że nic nie musimy. 🙂 Wystarczy, że będziemy różnić się pięknie. 🙂
Cieszę się, że mnie nie potępiacie za odmienne zdanie.

Konia z rzędem temu, kto to zrozumie….ja odpadam 🙂
Nareszcie ktoś mnie poparł 🙂 Dziękuję Miśku, bo wszyscy na mnie, że nie rozumiem poezji… 🙁
Białe wiersze to zwykłe lenistwo. Siedzi taki padalec nad kartką papieru i wie, że jego nazwisko (już se je bestia wyrobił) wystarczy by:
1) Redakcja zaakceptowała
2) Wydawca wydał
3) Jakiś jołop to kupił
4) Snob jakiś się nawzdychał!
A teraz możecie do mnie strzelać!!!
Nie martw się Senatorze, ja jeszcze żyję więc i Ciebie chyba nie zastrzelą
Haiku to perełki. Też je bardzo lubię. 🙂
No proszę, zguba się znalazła. Poznałam po zapachu
Za chwilę idę do łazienki. O wybaczenie proszę.

Ty przychodzisz jak noc majowa, noc pachnąca jaśminem!!! No co, zapomniała??? Hę??? Witaj kieszonkowa zgubo
Jeszcze chwila i nałęczką Cię nakryję Skowroneczku i mojaś na wieki Ty będziesz.
Się przecież nie zgubiłam. Zdrowotność mnie dopadła potrójna. Mnie, kompa i interneta. Na dwa drugie zaniebawem będzie rada. Się kupi nowy, się zmieni operatora. Tylko co zrobić z moi

Zawsze można dobić.
O nie!! A pomęcz się z nami jeszcze lat 50 –
co najmniej!!!

Wiedźminko kochana – zawsze razem „Boh trojcu lubit” !!!

I kto to powiedział? 😉
Się dołanczam.
Jakby co….
Czytam to co lubię, lubię to co czytam… Hm, rozumie Ktoś
Ofkoz.


Tym bardziej, że choruję na to samo.
Zabawne. Próbowałam znaleźć w sieci wiersze Jana Andrzeja Morsztyna. Nie, nie te w stylu „Nagrobek Perlisi.”. 🙂
Przypomniało mi się jak przygotowywałam do matury z języka polskiego bardzo inteligentnego młodzieńca. Umysł ściśnięty a jak wiadomo wśród takich wybitni rodzą się humaniści. Z językiem polskim nie miałby problemu gdyby nie POEZJA ❗ Dałam Mu wtedy do poczytania Morsztyna właśnie. W tomiku były, oprócz lekturowatych, „Odprawa k….” i „Precz k… z Zamościa”. I… zaskoczyło ❗ 😆 Dlaczego nie mogę tego znaleźć w sieci
Masz okazję przepisać i wrzucić np. na Wyspę i już będzie w sieci 😀
Małżonek mój to bardzo ściśnięty umysł, ale bywają wiersze, nad którymi i On się pochyli 😀
Jak mu pod nos podsunę 😉
Nie są to moje ulubione wiersze, choć się już nie rumienię czytając je, jak onegdaj, ale… rozpowszechniać, zwłaszcza TU, takich zberezieństw nie będę.
Eee tam… I czego, no czego…
Wystarczy Jaśminko powiedzieć, wiesz, że to lubię 🙂 http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/literat.ug.edu.pl/morsztyn/ chcesz więcej ? Powiedz tylko słowo 🙂
Raki…pamiętam jeszcze 🙂
Dziękuję Miśku, ale dziękuję. 😆 Zadowolnię się tym, że jest.

K.Grocholę też bardzo lubię i cóż z tego, że nie poetka..
Se Panowie mogą psioczyć!
Tylko nie na p. Kasię. Uprzedzam 😀
.. a ja Jane Austen 🙂
Rozważną i Romantyczną, też 😀
Poniekąd koralowe były
stercząc brutalnie z ogrodów
podawały płonące dłonie
zasłoniętym oczom wewnętrznych bram
kamień płacze zmęczony zarzutami
ćwiartek przeciętych na trzy części
połówki ryczą trałowane po dnie
melancholii pomalowanej na niebiesko.
Klaryssa Eulalia Piegża 1642-1696 Klasztor Sióstr Minimalistek w Sromowcach Średnich
Co to jest, Stateczku ???
Poezja ! Czysta i podniebna :)))
oraz uduchowiona ? 🙂
Wymiękłem 🙂

ja tez
Z nastaniem dnia podnoszę żagiel.
Prowadzę łódź przez środek sztormu nieszczęść,
ku możliwościom,
ku brzegom wyspy.
Widok na spokój przynosi zapowiedź
odpoczynku z podszeptami normalności
czyli z nadzieją na wzrost…
I wtedy wypowiadam myśl,
że bez cienia oporu, przychylny sztuce,
poznaję siebie,
oddany jak sługa względem pana
talentowi, muzie poezji.
Wiem, że nie spadnie mi włos z głowy,
a jedynie kamień z serca,
bo jestem w ogrodach własnej wyobraźni.
Ona mnie wspiera i kiedy znowu biorę na
siebie życie jest mi łatwiej choćby przy
zmaganiach z prostymi rzeczami jak
przeludnione ulice.
Wiem, że nie padnie na mnie strach
i nie zastygnie krew, bo przemawia
przeze mnie wyobraźnia.
Ona dodaje mi skrzydeł, kiedy ziemia
usuwa się spod nóg.
Ona liczy kroki, kiedy muszę tańczyć
jak mi zagrają.
Adam Siwołowski…. autor.:
Czujesz się aż tak udręczona , Bożenko?
Wolę sobie oszczędzić czytania Wiedźminko.
Bożence, mój ukochany poeta, Wiliam Blake w tłum.Barańczaka 🙂
„Tygrys”
Tygrysie, błysku w gąszczach mroku:
Jakiemuż nieziemskiemu oku
Przyśniło się, że noc rozświetli
Skupiona groza twej symetrii ?
Jakaż to otchłań nieb odległa
Ogień w źrenicach twych zażegła ?
Czyje to skrzydła, czyje dłonie
Wznieciły to, co w tobie płonie ?
Skąd prężna krew, co życie wwierca
W skręcony supeł twego serca ?
Czemu w nim straszne tętno bije ?
Czyje w tym moce? kunszty czyje ?
Jakim to młotem kuł zajadle
Twój mózg, na jakim kładł kowadle
Z jakich palenisk go wyjmował
Cęgami wszechpotężny kowal ?
Gdy rój gwiazd ciskał swe włócznie
Na ziemię, łzami wilżąc jutrznię,
Czy się swym dziełem Ten nie strwożył,
Kto Jagnię lecz i ciebie stworzył
Tygrysie, błysku w gąszczach mroku:
W jakim to nieśmiertelnym oku
Śmiał wszcząć się sen, że noc rozświetli
Skupiona groza twej symetrii ?
Dziękuję Miśku, jesteś kochany że mnie rozumiesz

Zawsze do usług Bożenko 🙂

Piękne :)) Podoba mi się zwłaszcza liczenie kroków, nawet podczas tańca. Nieco perwersyjne, ale ładne :)))
Mnie się ten wiersz podoba….:) już Boy chował się po uszy w swojej wyobraźni 🙂
Nie tylko Boy Czarodziejko, Porfirion również. Jedynie głębia go zadowalała :))
Kochany Porfirion….
Co ram mylenie kroków, nawet perwersyjne, Stateczku. 🙂
Czy pamiętasz ❓
Pamietam ! Znowu dreszcze po grzbiecie biegną, gdy butem zahaczam………..
Brawko Wiedźminko 🙂

Ty byłeś pierwszy, Miśku 🙂
Przeczytałam raz jeszcze, Wiedźminko, wyciszona śródnocnie i… To ja napisałabym ten wiersz. 🙂 Gdybym potrafiła. 🙂 To chyba największy komplement dla poety. 🙂
Cieszę się Jaśminko
… bardzo…
O w mordę!! Nawet mnie to powaliło!!
.. Idę w ogrody własnej wyobraźni.. 😀

Dobranoc Kochani i do jutra 😀
PS Jak Was nie kochać, no jak??
Nie da się Skowroneczku ❗ 🙂 Dobranoc. 🙂
Dobrej nocy wszystkim życzę. Ja jednak pozostanę przy prawdziwej poezji. W innym przypadku miałabym nocne koszmary
Ta prawdziwa drzemie gdzieś w nas. 🙂 Dobranoc Bożenko. 🙂
” Prawie wszystko się stało, co miało się stać,
nie ukryjesz się ziemi ni niebu
teraz uśnij mój mały, trzeba spać, długo spać,
więc się nie budź…….
Dobranoc słowami KIG – a , Bożenko 🙂
Dobrej nocy, jeśli nikt nie zarezerwował jutra wieczór, to wrzucę Harpie 🙂
Świetnie! :)masz absolutne pierwszeństwo…. 🙂
No teraz to się dopiero wystraszyłem, Czarodziejka mnie stresuje przed snem
Dobranoc. Poetyckich snów, niekoniecznie rymowanych, ale o dużym ładunku ekspresji.
To ja już też…
Bo…
Dobranoc Kochani i być może do jutra.
No to może zapalę już lampkę, skoro tyle dobranocek już było 🙂

Dobranoc….
To ja jeszcze po cichutku dobranockę, bo za chwilę pewnie będzie padał deszcz…
Dzień dobry
No to mamy piątek i znów się zacznie weekend.
Dzień dobry:))
Po wczorajszym ładunku poezji uproszczonej do granic mo- i niemożliwości pozwolę sobie na letką parafrazę (?) ( bo cholera wie jak to nazwać) znanego wszystkim słynnego anonsu Pana Załuckiego!!
„Postanowiłem dać anons taki do dziennika
odpowiednio duży,
by uwagę skupiał
CHCĘ ZOSTAĆ BARDZO POCZYTNYM POETĄ
PISZĄCYM BIAŁYM WIERSZEM!
– POSZUKUJĘ WSPÓLNIKA.
Sam się nie będę wygłupiał!”
Witaj Senatorze 🙂 Bardzo piękne ogłoszenie z Twoją malutką poprawką. Widzę, że mamy podobne zdanie na ten temat 😆
Dzien dobry:))
Białych wierszy to ja mogę napisać dowolną ilość i na dowolny temat! Zauważ, że zwykle taki „utwór” to pomieszanie z poplątaniem czegokolwiek z czymkolwiek przez mistrzów rondla i patelni w skrócie zwane pieprzeniem! W odróżnieniu od paprykowania, oczywiście!
Dokładnie. Taki „wiersz” przypomina mi majaczenie ciężko chorego, o czym pisałam wczoraj. Ale tu jest trochę miłośników tej literatury, więc się im narażamy… Posypią się gromy?
Każdy ma naszej Wyspie ma prawo do własnego zdania! My oboje reprezentujemy jeden obóz, wspiera nas Miś, a ewentualnych oponentów potraktujemy jak Indian Kiowa!
Więc nie mam się czego bać
Jasne, że nie. Jakby co to mamy w zapasie Indian Crow!!: ))
Dzień dobry 😀 Barw wojennych nie nakładam!! Co prawda, makijaż, starannie rano robię 😀 Miłego… i do.. 😀
Hmm… nie zauważyłem tu nikogo, kto głosiłby wyższość wiersza białego nad dowolną wielkanocą. Na kogo zatem te zbrojenia i „Hajda szlachta…”?
Witam porannie i pokojowo.
Witam: ) Acan suponujesz, że Ałła po siadzie na pinezce w bojowym jest nastroju?
Dzień dobry. Zbrojenia w liryce to coś nowego. Jakąś OBWM trzeba powołać, czy co?
Dzień dobry: ) „…Dzisiaj wiersz to strzelecki rów!…”. Że nie wspomnę!!
PS I od tego zaczynając doleziemy rychło do tego prostaka Cambronne!!
Jak dobrze, że Misiek obiecał na dzisiaj Harpie… szkoda, że dopiero wieczorem 🙄
Czyli koło północy! On prowadzi nocny tryb życia!: (
…i nic dobrego z tego nie wynikło. Może faktycznie niech już Misiek z Harpiami się pojawi.
Może się ulituje i wcześniej niż o północy przybędzie?
Dzień dobry 🙂 Kole 20 powinienem wrócić, jak wrócę to wrzucę 🙂
Witaj Miśku 🙂 Cieszę się bardzo, bo jest nadzieja, że przed snem jeszcze poczytam
Bajki, Panie, to Kobuszewski! Kole 20 wrócisz….W sobotę??: )
Jeszcze je opowiada?
Już nie, ale opowiadał!:)
Dzień dobry ! 🙂 Całkiem prozaicznie donoszę oto, że jestem, ale zaraz mnie nie będzie do późnego popołudnia. Indianie mogą spokojnie polować na bizony i skalpy, żadnych zasadzek nie przygotowałam 🙂
Słoneczka wesołego i dobrej zabawy … z rymem czy bez, jak wola 🙂
Dzień niech będzie dobry.

Do popotem, z nadzieją, że mnie Harpie dorwą i rozszarpią nie czekając do północy.
Ja też muszę znikać, więc do popołudnia
Dzień dobry Wyspiarze :-))Poezja,proza,białe wiersze,czarne wiersze,ze co ? Nie ma czarnych wierszy? A czarna rozpacz ? To nie jest poezja ? Moim zdaniem czarna rozpacz przepełniona jest samą,czystą poezją,czasami tylko upiększona prozą….I ta proza właśnie,każe pakować manatki i jutro bladym świtem,ruszyć w drogę.Będę przejeżdżał przez byłe majątki rodziny Krasińskich,po powrocie zdam relacje o stanie tych obiektów.Wracają jeszcze do poezji,współczuję poetom z narodów,które mają pismo obrazkowe,jak muszą się natrudzić,aby oddać drobne niuanse nastroju ducha.My z kultury starej Europy to mamy dobrze, czasami można spotkać kilkanaście synonimów tożsamego wyrazu i ciągle tworzone są nowe. Pozdrowionka.
Zaryzykowałbym tezę, że w kulturach, stosujących pismo obrazkowe, możliwe są tylko białe wiersze, bo obrazki się ciężko rymuje…
Też tak myślę. Narody europejskie skutecznie wymieszały swoje pierwotne słownictwo i teraz w Unii,mamy eksplozje nowych pojęć,co widać podczas dyskusji np.przedstawicieli parlamentu EU. Jaka będzie poezja za lat dwadzieścia? Kompatybilna,transparentna,koherentna ,czy może jeszcze wymysli się inne okreslenie ??
Egzosemiczna albo transgenderowa…
Hę???
Nie, nic, tak tylko próbuję, jakby te nazwy smakowały…
To to są nazwy, nie przekleństwa??
Ależ można z powodzeniem używać ich jako przekleństw i z pewnością w lepszym towarzystwie będzie to odebrane łaskawiej niż najpopularniejsze słowa na ka, na cha i na dupa.
Bardzo podoba mi się niecenzuralne „szłość jedyna”!! Tyle budzi wspomnień!: )
A ja ostatnio stosuję z upodobaniem całkiem przecież niewinne „wamać!”
Cześć Maxiu: ))) Bacz byś koni nie zajechał!
Przypomnę kolegom postać rybaka Neda Landa (J. Verne, „20000 mil podmorskiej żeglugi”), który dzielił ryby na dwa gatunki: jadalne i niejadalne.
Myślę, że do poezji da się też zastosować to kryterium…
Dodał bym jeszcze Tetryku,że poezja to danie wykwintne,przeznaczone dla smakoszy.
Ja tam lubię tłusto i dużo!
Wykwint to dobry dla pożeraczy spleśniałego sera i skiśniętego wina! I dla zjadaczy stokrotek!: )
Tłusto i dużo kojarzy mi się z Francois Villonem. I z Rabelais – „Gargantua i Pantagruel”. W przekładzie Boya, rzecz jasna.
Byłem onegdaj na wykwintnym przyjęciu i miałem dość tych ceremoniałów.Wino podano w eleganckich wysmukłych kieliszkach,ale okazało się,że wiekszości dostojnym gościom,trzęsły się ręce i wino bezczelnie wylewano na wykwintny obrus. Czujna obsługa natychmiast usiłowała usunąć plamy,co oczywiście powodowało przerwy w biesiadzie i niepotrzebne zamieszanie. Nie , to nie na moje nerwy. Wróciłem niedopity,głodny i nie skorzystałem z kolejnego zaproszenia….Przyzwyczajenia nie załatwi kryształowy kieliszek.
Swego czasu po powrocie z kolejnego wernisażu, na którym trwała bezpardonowa wojna o kieliszki z winem, wymyśliłem takie dzieło sztuki: taca, do której przyklejono kilka równych szeregów kieliszków, ustawionych tak, jak podaje się je na tego typu imprezach, wypełnionych czerwonym tworzywem, z daleka naśladującym wino. Tytuł „Wernisaż”, naklejony od spodu tacy. Mogą go odczytać ci, którzy złapią się na „wino” i będą usiłowali wziąć do ręki kieliszek. Sztuka konceptualna i poniekąd interaktywna, a z pewnością irytująca potencjalnego odbiorcę.
To z Pana takie ziółko ? Panie Quackie ? Wpadnij na pocztę,wysłałem coś do poczytania.
Teraz idę się nieco zdrzemnąć…..ale chyba wrócę!
Zdrzemnij się,podobno należy słuchać , co organizm sam proponuje,jeśli drzemkę-to należy zdrzemnąć się. Piszesz,abym nie zajechał koni,spoko ,dla tego rezygnuję z traktu wileńskiego i jadę pośród mazowieckich stodół,czasami po kiepskich drogach,ale za to bez obawy,ze TIR wjedzie niespodziewanie w zadek mojego auta Przy okazji,oglądam zachodzące w Kraju zmiany i przyznaję,że często jest powód do zadowolenia….Jak sie obudzisz,to skrobnij parę słów,tylko prozą proszę
A napięcie rośnie, Miśku 🙂
Co Ci rośnie na pięcie Wiedźminko?
Miśku już był powyżej!

Do widzenia .Wracam około dziesiątego czerwca
Żeby ZUS zapłacić? Szerokiej drogi, pięknych przygód i bezpiecznego powrotu!